Dodaj do ulubionych

mąż mnie uderzył

20.04.07, 12:26
Mój mąż po raz kolejny mnie uderzył. Kiedyś powiedziałam sobie, że jeśli
kiedykolwiek się to stanie - odejdę. Mój ojciec był damskim i dziecięcym
bokserem i powiedziałam sobie "nigdy więcej). Nikt nie chce uwierzyć, że to
zrobił, bo w towarzystwie to istny anioł. Dostał ode mnie policzek, po tym
jak mnie zwyzywał i niestety nie pozostał mi dłużny - złapał mnie za włosy i
uderzył o swoje udo. Powiedział, że nigdy więcej tego nie zrobi, ale
niestety ... Nie wachałabym się ani chwili by go zostawić, gdyby nie fakt, że
mamy 9-cio miesięczną córkę. Straciłam do niego kompletnie zaufanie. Czy
sprawdza się, że jeśli raz facet uderzy ...
Obserwuj wątek
    • dagmama Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:27
      Współczuję, Katrina...
      Trzymaj się.
    • marta76 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:28
      piszesz,że nie pierwszy raz czyli jednak się sprawdza.Ja wiem,że to tak fajnie i
      łatwo tłumaczyć na odległośc,ale kurde uciekałabym gdzie pieprz rośnie.
    • wioleta4 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:30
      Niestety sprawdza sie...
      Decyzja nalezy do Ciebie,czy chesz powtorke z dziecinstwa
    • mathiola Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:31
      Po pierwsze to on ci tylko oddał, bo ty go uderzyłaś pierwsza. To, że zrobił to
      w tak chamski i iście bokserski sposób, nie świadczy o nim dobrze i nie rokuje
      moim zdaniem dobrze na przyszłość. Bo ja też kiedyś uderzyłam mojego męża, a on
      mi oddał, ale z otwartej dłoni, a nie za włosy i o udo... To mi się kojarzy z
      jakimis brutalnymi scenami z filmu a nie z normalnymi relacjami damsko -
      męskimi. NIe wiem, nie doradzę ci, ciężko zerwać związek, szczególnie jeśli
      jest dziecko. Sama powinnaś podliczyć bilans ewentualnych zysków i strat.
      • mathiola Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:32
        aaaj, teraz doczytałam, że nie pierwszy raz to zrobił... Nie miej więc złudzeń.
        Nie pierwszy i nie ostatni pewnie.
      • magda_0609 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:56
        Po pierwsze to on ci tylko oddał, bo ty go uderzyłaś pierwsza. To, że zrobił to
        >
        > w tak chamski i iście bokserski sposób, nie świadczy o nim dobrze i nie
        rokuje
        > moim zdaniem dobrze na przyszłość. Bo ja też kiedyś uderzyłam mojego męża, a
        on
        >
        > mi oddał, ale z otwartej dłoni, a nie za włosy i o udo...

        No to prawdziwie po "dżentelmeńsku" ci pierdzielnął.
        • mathiola Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:59
          no, ja jego też nie po kobiecemu - miałam w ręku szufelkę...
          to że jestem kobietą nie znaczy że mogę łoić męża po pysku bez konsekwencji.
          Nauczyło mnie to z pewnością trzymać ręcę przy sobie i używać bardziej
          wykwintnych argumentów.
    • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:33
      Myślę, że ucieknę, że jest to tylko kwestią czasu. W tej chwili nie mam pracy,
      więc ciężko byłoby mi z dzieckiem. Choć z drugiej strony on nieźle zarabia,
      więc mogłabym liczyć na godziwe alimenty. To w ogóle jest chory układ. Jest ode
      mnie 15 lat starszy, wpadliśmy po miesiącu znajomość. Ma bardzo ciężki
      charakter i zdaje sobie z tego sprawę. Wie, że jeśli ze mną mu nie wyjdzie,
      raczej nie założy już rodziny, a bardzo jej pragnie. Wiem tez, że bardzo
      chciałby się zmienić, jest cholerykiem, nasze kłótnie to już patologia. Ale czy
      facet, który przez 40 lat był sam i robił co chciał może się zmienić? I ile to
      potrwa? Czy warto czekać? Czy to nie byłaby naiwność?
      • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:38
        Zmienic sie może tylko jak dostanie kopa w dupe, nijak wcześniej. prosze cie
        nie katuj sie i nie obarczaj odpowiedzialnością za to, że on tak późno
        zdecydował się ( a raczej zdecysowano za niego) mieć rodzinę, a później nic z
        tego. To nie twoja bajka, stań na nogi, zadbaj o niezależnośc i zwiewaj, jak
        masz teraz rodzine która pomoże, nie wstydź się pomocy przyjąć.
        • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:53
          No właśnie moja rodzina, to " trzeba się dotrzeć". Ale czy tak do cholery
          wygląda docieranie? Moja ciąża to był istny chorror, raz prawie mnie zgwałcił.
          Facet jest przystojny i zawsze miał co chciał. jestem chyba pierwszą kobietą,
          która powiedziała mu NIE. Skończyło się to tragicznie, ja przyprawiłam
          depresją. Po tym jak mnie walnął nie sypiam z nim - to już 9 miesiąc. Myślałam,
          że to go odstraszy. ALe powiedział mi , że zaczeka, ąz będę tego chciała.
          Dziwne, że tyle wytrzymał. Nie wiem, czy po tym wszystkim będę kiedykolwiek w
          stanie zdobyć się z nim na jakąś intymność. Kiedy czytam moje słowa widzę
          odpowiedź na to wszytsko. Tylko dlaczego do cholery jest to takie trudne?
          ZAwsze byłam niezależną kobietą, żyłam aktywnie, a le po 1,5 roku siedzenia w
          domu coś się ze mną stało. Osłabłam ... Wiem, że przyjdzie taki dzień, że stanę
          na nogi, tylko ciężko to zrobić samej. Moje znajomości, co więcej przyjaźnie
          przetasowały się kiedy zaszłam w ciążę. Zostałam sama z tym wszystkim, moja
          przyjaciółka nawet raz nie odwiedziła mnie kiedy byłam w ciąży. O co w tym
          wszystkim chodzi?
          • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 13:04
            Katrina z kąd jesteś?
          • sowa_hu_hu nie zmieni sie!!! n/t 20.04.07, 16:40

    • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:35
      Mój nawt jak bym mu przywaliła, nie oddałby, złapałby ręke i wycedził przez
      zeby żebym więcej tego nie robiła. Bądź konsekwentna, nie ucz dziecka, że
      kobiety potrafią znieść wszystko. jak sama widzisz na swoim przykładzie
      schematy lubią sie powtarzać. ja nieraz widziałam przemoc w rodzinie i
      obiecałam sobie, że żaden gacet nie ma prawa mnie tknąc w taki sposób,
      popierwszym razie nawet nie będe go pakować, sama odejdę. Moi rodzice zostaliu
      ze sobą bo dziecko, nic dobrego z tego nie wyszło...
      • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:45
        Ja tez wiem, że nie warto zostawać ze sobą ze względu na dziecko, zwłaszcza,
        jeśli w domu jest przemoc. Moja mama popełniła ten błą. Do tego ojciec zostawił
        ją dla innej po 2 latach małżeństwa. Mój mąż nie tknął mnie sam z siebie, drugi
        raz, też oddał mi w odpowiedzi na mój policzek. Nie jestem z tego dumna, że to
        zrobiła, ale czasami słów brakuje kiedy ktoś, a zwłaszcza gdy facet Cię
        obraża. Mimo wszystko ciężko jest odejść, a tym bardziej zrobic to w jednej
        krótkiej chwili. sama mogłabym pójść nawet pod most, ale dziecka tam nie
        zabiorę. Córka jest jego oczkiem w głowie i bardzoi mi zależy, żeby miał z nią
        dobry kontakt. Chciałabym się rozstać w dobrych relacjach, aby moje dziecko nie
        patrzyło jak mamusia i tatuś siebie unikają, ale wytłumaczyć jej kiedyś, że
        mimo, że się lubią, nie mogli mieszkać razem. I dlatego tak to przeciągam,
        chciałabym aby i on doszedł do wniosku, że nie będzie z nas dobrej rodziny i
        lepiej będzie jeśli się rozejdziemy. Chciałam aby to była nasza wspólna
        decyzja.. Ale to chyba naiwność.
        • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:50
          Pewnie tak. Nie dobrze, ze nerwy puszczają zCi do tego stopnia, że używasz sama
          ręcznej argumentacji, może zacznij od jakiejśporadni, gdzie tobie pomogą
          psychicznie stanąc na nogi. Zdaję sobie sprawę, że pewnie cie poniżył i znęcała
          się słownie (nieważne czy świadomie czy nie - powinien sie kontrolować - do
          obcych pewnie sie tak nie odzywa i wyobraża sobie, że ty to powinnas znieść) ,
          nie ma prawa obrażąć matki swego dziecka. Zdajaę sobie sprawę, że masz niewiele
          opcji z dzieckiem przy boku, ale mozesz już zaplanować jakieś działania. I nie
          pozwalaj sobie więcej na taki upust nerwów, bo zagrażasz samam sobie
          prowokujuąc go przemocądo przemocy. Zajmij sie swoją główką, jeśli nie stać cię
          na psychologa wszysko można zrobic państwowo, zawsze możesz zwrócić sie do MOPS-
          u o pomoc, naświetlić sytuacje powinni cie gdzieś skierować.
        • mathiola Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:52
          Wiesz, z doświadczenia wiem, że facet może się zmienić jeśli tego chce, a
          partnerka jest na tyle inteligentna, żeby mu wskazać drogę.
          Z doświadczenia też wiem, że rozbite rodziny to jeden wielki smutek i żal,
          dzieci z rozbitej rodziny nie maja rodziców, tzn. biologicznie mają, ale w
          praktyce daleko w większości do normalnego procesu wychowawczego, jaki zachodzi
          w normalnych, pełnych rodzinach.
          Oczywiście nie popieram patologii, utrzymywania związków tylko dla dzieci, bo
          to chore i głupie i więcej szkody przynosi niż pożytku.
          Jednak z twojej opowieści wynika, że ty tez bijesz swojego męża. Nie można
          podnosić ręki na drugiego człowieka, szczególnie tylko dlatego, że brakuje
          argumentów a potem się dziwić, że zareagował tak, czy inaczej.
          Jeśli chcesz, żeby nie był bokserem, nie wskazuj mu drogi do takiego
          postępowania, nie dawaj mu broni do ręki, bo to jasne, że choleryk uderzony -
          odda. Ty też nie miałaś prawa trzaskać go po ryju.
          Jeśli w waszym związku poza tym jest normalnie i tylko to zdarzenie wytrąciło
          cię z równowagi, to pomyśl, czy jednak nie można rozwiązać tego w jakiś sposób
          polubowny. Rozwód to nie bułka z masłem.
          • mathiola po przeczytaniu twojego postu wyżej 20.04.07, 12:55
            cofam wszystko co napisałam o polubownym załatwieniu sprawy. To zbój jest nie
            facet.
      • tereska1986 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:46
        Zdaję sobie sprawę ze latwiej sie mowi niz robi
        Ale czy ja dobrze przeczytalam : zlapal cie za wlosy i uderzyl o udo???
        Nie pozwol zeby twoje dziecko na to patrzylo, lepiej niech je odwiedza raz w tygodniu.
        To ze nie masz pracy to nie znaczy ze nie znajdziesz pomocy.
        jest caritas, domy samatnych matek, opieka społeczna jak opowiesz tam swoja historie to napewno ci pomoga a z czasem znajdziesz prace i wszystko sie ulozy.
        Trzymam kciuki. musisz byc silna bo na poczatku napewno bedzie ciezko, ale pomysl ze robisz o dla dziecka...
        • bajkowa5 ! 20.04.07, 12:50
          Glebokie wyrazy wspolczucia.
          Naprawde wykwintnie Ci 'oddal'.
      • l.e.a Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:49
        Katrina - nie wiem czemu kobiety są tak naiwne i wierzą w cuda, które nie
        przychodzą, a potem jest już za późno. Mam koleżankę, która wierzyła, że zmieni
        męża, że zmieni go dziecko - przecież zawsze o nim marzył, potem sama chciała
        siebie zmieniać, potem wymówki,że on ma stresującą pracę... skończyło się na
        kilkakrotnym połamaniu szczęki, żeber, kości dłoni ... odpuściła raz, dwa razy,
        potem już była tak słaba,że bała się odejść, musieliśmy reagować my koleżanki
        aby to zmienić, bo ona już samodzielnie nie była w stanie funkcjonować...

        Nie zmieni się...
    • diin Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 12:49
      katrina131!!!
      Odejdź! jak najpredzej dla dobra swojego i waszego dziecka... Zdaj sobie sprawę
      z tego że to już się zaczęło, właśnie wyrasta Ci w domu kolejny bokser. Nie
      pozwól na to. Ja mam taką samą sytuację - zaczęło się od drobnych popychanek
      ale od momentu gdy ciagana za włosy po podłodze i rzucana po ścianach
      powiedziałam dość ! spakowałam wygoniłam i zostałam sama z rocznym dzieckiem!
      I nie żałuję tej decyzji...
      • sir.vimes1 po prostu: zalosne 20.04.07, 12:55
        tu nie ma rownouprawnienia-on jest silnejszy, Twoje a jego uderzenie-nie jest
        prorcjonalne. Ty zrobilas to spontanicznie- on wuymsylnie. O
        kolano>?????????????????
        • sir.vimes O widzę, że komuś się spodobałam? 20.04.07, 18:22
          Dziękuję uprzejmie, naśladownictwo (choćby nicka na forum) to najlepszy
          komplementsmile)))
          • katrina131 Re: O widzę, że komuś się spodobałam? 20.04.07, 18:24
            ???
            • sir.vimes Podszywa sie ktosik pode mnie:))) 20.04.07, 18:28
              Juz to się zdarzało na tym forum. Bodajże sowa hu hu miała podobny problem.
    • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 13:00
      Rozpierdzielają mnie faceci którzy na zewnątrz cudowni wyżywają się na żonie,
      na jednej z niewielu osób na których wyżywać się nie powinni. Wyładowują swoje
      frustracje i oczekują przebaczenia, bo przeciezna dobre i na złe. Żenada.
      Współczuję wam dziewczyny i podziwiam te które miały siłę odejść, ja żałuję, że
      moja matka nigdy nie odeszła. Sama nigdy nie byłam ofiarą przemocy fizycznej,
      psychicznej owszem, ale nieraz stawałam w obronie matki przed stukilowym
      facetem i dawałam sobie radę. Z tąd moje przekonienie, że nigdy w zyciu sobie
      na to nie pozwolę i facet nie będzie żadził i sprawował kontroli finansowej.
      Znalazłam takiego, który spełnia moje wymagania i cieszę się. A wam kobiety
      dużo siły, katarina nie daj się zapędzić w kozi róg, uniezależniaj się i
      rozkręć szare komórki na tyle, żebyś dała sobie z tym radę , ale nie kosztem
      swojego zdrowia i główki swojego dziecka, bo jakis baran bardzo chce mieć
      rodzinę, ale nie umie jej uszanować. Nie będzie miał dobrego kontaktu z
      dzieckiem jak będzie cię tak traktował, może go zbudować na innym gruncie, nie
      twoim kosztem. Jak nie doceni tego,że mimo, że odeszłaś chcesz mu
      umozliwickontakt, to oznacza, że interesowała go tylko władza i źle pojmowany
      męski honor. A tfu dziadu jeden
      • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 13:08
        Wiesz teraz zanim życie i nerwy cię "zniszczą" dasz sobie radę. Im później tym
        trudniej. Młoda jesteś znajdziesz człowieka który ciępokacha na tyle, że do
        głowy ci nawet nie przyjdzie, żeby walnąć mu w pysk. dziecko masz małe, ale
        musisz coś zacząć robić, żeby poczuć, że dasz sama radę. Jak się zgłosisz do
        MOPS-u mozliwe, że pomogą Ci znaleźć miejsce w żłobku, zebys mogła wrócić do
        pracy i sie uniezależnić, może przyznają ci zapomogę celową na pierwszy miesiąc
        w żłobku, kombinuj. Gadałaś z mężem, że chcesz wrócić do pracy, weź go pod
        włos, może on wszystko sfinansuje, a ty poczujesz, że coś możesz.
        • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 13:14
          dziewczyny, dzięki za wszystkie listy. Muszę teraz wyjść na dwie godzinki, ale
          chciałbym jeszcze pociągnąc ten wątek.
        • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 16:21
          Dzięki net79 (czy to Twój rocznik? mój takwink Myślę, że z kasą nie miałabym
          strasznych problemów, gdyby mąż nie okazał się patafanem i zgodził się na
          godziwe alimenty (zarabia nieźle). To kwestia głowy, startu, zapoczątkowania
          tego wszystkiego. Jak maszyna pójdzie w ruch, to reszta się potoczy. Tylko
          wypadłam z dawnego rytmu, nie wiem od czego zacząć. 1,5 roku siedzenia w domu
          robi swoje sad
          • sowa_hu_hu Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 16:41
            to nie mąż godzi sie na alimenty ,to sąd je wyznacza.

            po tym co o nim piszesz... bicie ,prawie gwałt... dziewczyno nie marnuj sobie i
            dziecku zycia!!!
    • sowa_hu_hu nie rozumiem argumentu,,,,,,,,,,,,, 20.04.07, 16:38
      gdyby nie to że mamy córke...
      tzn ,że co? że chcesz żeby córka patrzyła jak ojciec bije matke czy może ona
      też będzie dostawać...?

      czy chodzi o kwestie materialne?

      wiem ,że decyzja o odejściu nie jest łatwa ale ja zrobiłabym to bezwzględnie!
      • katrina131 Re: nie rozumiem argumentu,,,,,,,,,,,,, 20.04.07, 16:48
        Sowa hu hu widzisz, kiedy ja zaczynam z nim rozmawiać o rozwodzie on płacze, że
        się zmieni, poprawi i usypia mnie tym. Bo faktycznie jest do rany przyłóż.
        Zastanawiam się czy jest tak świetnym manipulantem, czy faktycznie próbuje. W
        każdym bądź razie nie mam zamiaru czekać do usranej śmierci. Chcę sobie dać
        jeszcze trochę czasu, może pół roku, rok, jeśli nic się nie zmieni będę starała
        się ułożyć sobie życie. Tymczasem wystepuję o rozwód. Powiedziałam mu, że
        przeszkadza mi to ze względów religijnych (nie mamy kościelnego). powiedział
        ok. W ten sposób chytrze co prawda, ale polubownie załatwię kwestię rozwodu.
        • sowa_hu_hu Re: nie rozumiem argumentu,,,,,,,,,,,,, 20.04.07, 16:58
          więc stracisz rok... ale to twoja decyzja.

          ja tez odeszłam od faceta... nie bił mnie ,nie znęcał sie psychicznie. ale
          kłamał na każdym chyba podłożu naszego związku ,i tez powtarzał ,że sie
          zmieni ,że juz nie będzie itd... też sie dałam nabierac pare lat... ale w końcu
          powiedziałam - dość!

          twój mąż to manipulant... dla mnie skrzywiony psychicznie człowiek...
    • daga05 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 16:43
      Hej bardzo dawno nie pisłam, bo jakoś nie miałam czasu. Kiedyś spotkała mnie
      podobna sytuacja. Mąż mnie uderzył. Pojawiło się wówczas mnóstwo opini e-Mam.
      Wszystkie czytałam, chociaż pamiętam, że zarzucano mi brak udziału w dyskusji.
      Nie uczestniczyłam w niej, bo było mi bardzo ciężko pisać o tym, jak mój ukochny
      mąż mnie upokorzył.Widzisz, nie mam dla ciebie najlepszych "wiadomości". Było
      tak jak pisały e-Mamy. Do tej pory moje małżeństwo jest serią burzliwych,
      czasami dramatycznych zdarzeń. Dopiero taraz zastanawiam się co zrobić, żeby to
      zmienić. Też mam dzicko, Zuzia ma 1,5 roku. Wiem jednak jedno, moje dziecko
      zasługuje na wszystko co najlepsze, na pewno nie na to, by ojciec bił jej mamę.
      Nie umiem Ci nawet pomóc, bo na własnym przykładzie wiem, że słucha się głosu
      własnego serca, nie opini innych. Ja na razie wytrzymuję, jednak jak długo - nie
      wiem... Życzę powodzenia w walce
      • sowa_hu_hu Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 16:46
        głosu serca???

        chyba jestem mało wyrozumiała ale nie moge pojąć jak kobieta może żyć z kimś
        kto ją bije? naraża swoje zdrowie ,swoje życie ,jak i również życie swoich
        dzieci...

        współczuje wam ale trudno mi zrozumieć...
      • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 16:55
        Daga, przykro czytać. U mnie to nie kwestia uczuć, ja go nie kocham i nigdy nie
        kochałam, a w pewnym momencie nawet znienawidziłam, odeszłam. On wtedy stawał
        na głowie i przekonał mnie, żebym dała jeszcze jedną szansę. Podczas tej próby
        dwa razy nmi oddał, kiedy się pokłóciliśmy potrafił złapać mnie i trzymać mnie
        za ręcę i nogi. A ja wyłam z bólu, ale nie fizycznego, psychicznego. Wpadłam w
        depresję i miałam coraz mniej odwagi by to skończyć. On wmawiał mi, że nikt
        mnie nie będzie chciał, gdzie będę mieszkać, itp. Może nie złamał mnie całkiem,
        ale na pewno naruszył poczucie własnej wartości. Sprawił, że mimo iż jestem
        atrakcyjną i ambitną kobietą, to zaczęłam się zastanawiać, czy faktycznie
        ociągnę. Każda nasza kłótnia utwierdza mnie w przekonaniu, że robię błąd brnąc
        w to dalej, ale wqtedy znowu bierze mnie na litość, że mnie kocha, że się
        zmieni itp. Tu jest mój słaby punkt, jestem czuła na łzy, nawet jego ...
        • sowa_hu_hu Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:00
          kobieto ty idź do psychologa może co??? może to by ci jakoś pomogło!
          ten facet to po prostu potwór!!!

          naprawde nie wiem co ty z nim robisz... sama nawet piszesz ,że go nie kochasz...

          naprawde wierzysz w te bzdury które ci opowiada???
          • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:05
            Chyba faktycznie muszę iść do psychologa, a poza tym potrzebuję konkretnego
            kopa w dupę - zgłaszasz się na ochotnika? smile. po prostu chciałam mieć
            świadomość, że zrobiłam wszystko.
            • sowa_hu_hu Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:06
              ja moge ci dac kopa w dupe!!! smile gdzie mieszkasz?
              • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:08
                zamierzam przeprowadzić się do Warszawy, sowa
                • sowa_hu_hu Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:13
                  och to ja kraków...

                  ile byliśmy? jakieś 5 lat... zawsze uwazałam go za super faceta ,za super
                  tate... a teraz od dwóch tyg nawet nie zadzwoni do dziecka ,nie zapyta czy mały
                  wyzdrowiał (chorował na zapalenie oskrzeli) ,nie mówiąc już że po raz kolejny
                  okłamał że zapłącił pieniądze na dziecko...
                  • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:18
                    Większość dziewczyn które znam, a które samotnie wychowują dziecko ma tą samą
                    historię. NAjpierw facet zaklina się, że kocha dziecko, a nawet, że odbierze je
                    matce. Potem zaś ma wszystko w dupie, wpada w wir imprez i kochany tatuś się
                    kończy. Pewnie u mnie też by tak było. Ale to są ch..e! I wytłumacz tu teraz
                    dziecku dlaczego tatuś nie dzwoni!?
                    • sowa_hu_hu Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:19
                      ja sie z tym borykam co dnia i serce mi pęka bo nie wiem co małemu mówić...
                      • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:26
                        dlatego myślę sobie, żę im wcześniej nastąpi rozstanie tym lepiej. Moja córcia
                        ma doiero 9 m-cy, więc jeszcze nie przyzwyczajona tak bardzo do tatusia, a
                        raczej szybko się odzwyczai.
                        • sowa_hu_hu Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:27
                          też tak myśle... dawanie sobie jakiegos roku to pomyłka naprawde...
                          • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:44
                            A jak jest z tymi alimentami? CZy mogę zażądać jakiś np. 20 % z jego zarobków?
                            • sowa_hu_hu Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:49
                              wejdź sobie na samodzielną mame i poczytaj.
                              alimenty sąd przyznaje ze względu na to jakie sa koszty utrzymania dziecka.
                              ty tez możesz dostawac alimenty na siebie z tego co wiem.
                              • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:02
                                Sowa, chciałabyś się jeszcze z kimś związać?
                  • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:20
                    a, mieszkałam kiedyś w Krakowie, mam tam kilku znajomych, świetne miasto. Bywam
                    dość często, więc jest szansa na sprzedanie kopa smile
                    • sowa_hu_hu Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:21
                      mieszkałam przez rok w krak własnie z ex ,teraz mieszkam pod krakowem...
        • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:39
          On swietnie wykozystuje twoje słabości. I z tego co piszesz manipuluje, nie
          możesz byc czuła na łzy faceta, który nie jest czuły na Twój ból, pamiętasz co
          czułaś jak ojciec bił matkę, nigdy o tym nie zpominaj i nie funduj tego małej.
          Jesli nie kochasz to i tak jest związek bez przyszłości, w końcu będziesz
          potrzebować zwyczajnej ludzkiej miłości i faceta na który bedziesz mogła
          polegać. Jesteś z mojego rocznika, masz duże szanse na ułożenie sobie życia.
          Jak mieszkasz w okolicy7 mogę Cie systematycznie podbużać, żeby Ci było łatwiej
          z tym skończyć. A wmawanie, że nie jestesjuz tak atrakcyjna iże z dzieckiem już
          cie napewno nikt nie zechce, to najstarsza i najbardziej prymitywna metoda
          manipulacji kobietami przez perfidnych byczorków, co to złośliwości nie
          szczędzą. Olej go ciepłym moczem, ale broń Boże nie prowokuj. Nigdy nie wierz w
          słowa manipulanta, my kobiety o wiele lepiej radzimy sobie bez faceta, niż oni
          bez nas. To nie tylko do ciebie, ale do wszystkich tu pokrzywdzonych Pań.
          • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:42
            Skąd jesteś net79?
            • sowa_hu_hu net bravo!!! n/t 20.04.07, 17:44

            • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:56
              Z Gdańska, czasami bywam pod Lwówkiem Śląskim.
              • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:57
                hmm, ja z Warszawy
                • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:00
                  Troszkę daleko, może w przyszłym miesiącu bedę w Warce, ale to na 2-3 dzionki.
                  Tymczasem zaplanuj wytyczne. Nie masz prawka - zrób, nie ma opieki dla dziecka -
                  szukaj, potrzebna ci praca - zadbaj o siebie i dobrze sie przygotuj, żeby ją
                  mieć, a potem będzie z górki. Powodzenia.
                  • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:04
                    Właśnie jestem w trakcie robienia prawkasmile TYlko córcia chorowała mi przez dwa
                    m-ce i musiałam przerwać. Ale od przyszłego tydzia działam dalej. A, będę w
                    Sopocie na weekend majowy.
                    • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:09
                      To zapraszam, a będziesz sama czy z mężem, bo jak z mężem to wyrwij sie i
                      pójdsziemy z dzieciarami na spacer.
                      • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:14
                        To się wyrwę. Jak się z Tobą skontaktować?
                        • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:16
                          Tu masz gg 7164042 jakoś sie zgadamy, zawsze możesz napisac maila na gazetowy.
                • net79 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:02
                  Mam nadzieję, że masz tam jakąś bliską kobietę, która będzie Cię pozytywnie
                  wspierać, ja mam tu taką jedną z którą stanowimy wzajemne kółko wsparcia.
                  Podreperuj swoje morale i szukaj kontaktu z ludźmi, psycholog to też żadna
                  chańba, a nie lada odwaga i samoświadomość.
                  • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:12
                    No właśnie wtym problem, że moja przyjaciółka odwróciła się ode mnie jak
                    zaszłam w ciąże. BYła starsza ode mnie 10 lat i miała ciśnienie na dziecko. Gdy
                    ja zaszłam nie odwiedziła mnie nawet raz. Reszta ma swoje sprawy, zresztą odkąd
                    mam dziecko strasznie przetasowały mi się znajomości. TAki czas wymiany chyba.
                    Do psychologa z pewnością się wybiorę, tylko muszę się na razie zaczepić w
                    jakimś miejscu na stałe. W tym momencie krąże między Kielcami a Warszawą.
        • katarzyna.bn Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:28
          katrina131 napisała:

          > Daga, przykro czytać. U mnie to nie kwestia uczuć, ja go nie kocham i nigdy nie
          >
          > kochałam, a w pewnym momencie nawet znienawidziłam, odeszłam. On wtedy stawał
          > na głowie i przekonał mnie, żebym dała jeszcze jedną szansę.

          Nie kochasz go? To nad czym się zastanawiasz? Odejdz, zabierz dziecko, ale nie
          zabraniaj spotykac sie z dzieckiem.. dobrze by bylo gdybyscie po tym wszystkim
          potrafili ze sobą normalnie rozmawiac na spotkaniach w obecności dziecka.. Tak
          dla dziecka byłoby najlepiej. I nie dawaj się juz nabierac na slowa, ze sie
          zmieni ze Cie kocha.. bo facet ktory kocha kobietę równocześnie ją szanuje.
    • fupcia Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 16:48
      Bez urazy ale jak raz ci przylal a ty zostawilas to bez odpowiedzi to lac
      bedzie cie ciagle bo pokazalas ze jestes slaba. Moj ojciec tez probowal
      podniesc reke na moja mame ale ona sie biernie lac nie dala i za kazdym razem
      kiedy probowal sie na nia zamachnac dostal kontre w efekcie czego 2 razy mu ten
      glupi leb szyli wiecej nie probowal...Nie daj sie badz silna i przedewszystkim
      patrz na siebie i dzieciatko a swojego m to w leb trzepnij na opamietanie i kup
      mu worek bokserski na urodziny a bic sie nie dawaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:02
        Fupcia, nie pozostawiłam tego bez echa, odkąd mnie uderzył nie bzykam się z nim
        i to chyba największa kara. Powiedziałam mu, że dla mnie to emocjonalny koniec.
        Stwierdził, że chce to naprawić. ALe niestety charakter bierze górę nad jego
        wysiłkiem. NAjgorxsze jest to, że ja widzę jak on ze sobą walczy. Rozumiesz? To
        nie jest tak, że to kawał ch..a, który mnie leje. To zagubiony facet, który nie
        może sobie ze sobą poradzić. Aczkolwiek oczywiście nie jest to powód do tego,
        aby z kimś takim tworzyć rodzinę.
        • sowa_hu_hu Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:06
          ja też tak myslałam ze swoim ex ,że jest zagubiony...
          o teraz kiedy odeszłam wychodzi jego "zagubienie"... jest chamski i ma w dupie
          dziecko...
          • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:07
            ile byliście razem?
          • katarzyna.bn Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:41
            sowa, nie można zakładać że jej mąż jest taki sam..
    • agnieszkagosia Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:20
      zgłoś się do OIK czyli OŚrodka Interwencji Kryzysowej
      Jednym z głównych zadań OIK jest pomoc ofiarom przemocy domowej
      tam dokładniej dowiesz się jak działać, co robic dalej
      ale cóż... rfakt, że bijesz go, uderzasz Ciebie nie usprawiedliwia
      oczywiście, jego postępowanie nie moze byc usprawiedliwione
      ale fakt,że Ty pierwsza bijesz...
      tak właśnie wygląda przemoc domowa
      zgłoś sie do OIK. Tam za darmo jest psycholog,pracownik socjalny,prawnik.
      dowiesz się jak można sobie radzic z problemem, w jaki sposób planować dalsze życie
      uzyskasz też informacje o należnej Ci pomocy
      bo nie jest tak,że tylko się zgłosisz do MOPS a już zasiłek itp itd wcale tak
      nie jest
      zreszta bez udokumentowania przemocy niewiele zdziałasz
      zastanów się nad założeniem Niebieskiej Karty - to jest dla policji,MOPS znak,
      że pzremoc jest,że należy zadziałać
      pierwsze kroiki do OIK a resztę zobaczysz
      pozdrawiam
      Agnieszka
    • agnieszkagosia Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:28
      Z tego co piszesz to oboje stosujecie wobec siebie przemoc - psychiczna i fizyczna
      coz, haslo,ze "nie bzykasz sie" i to ma byc kara jakos najlepiej nie swiadczy o
      Tobie a juz na pewno nie o tym, ze rzeczywiscie zakladasz,ze dasz mu szanse,ze
      chcesz cos zmienic
      piszesz,ze on sie stara, walczy. A TY?
      moze trzeba Wam obojgu szukac pomocy
      Ty - koneicznie do OIK, rozmowa z psychologiem
      czesc OIK prowadzi takze programy dla sprawcow przemocy, uczy sie ich
      zastepowania przemocy konstruktywnymi dzialaniami, wielu pozytecznych rzeczy
      koniecznie zglos sie tam bo dotychczas nie wyglada to dobzre
      Ty niby chcesz miec swiadomosc, ze zrobilas wszystko ale robisz wszystko
      pozornie - nie szukasz przeciez pomocy,nie poszlas do terapeuty,psychologa,OIK,
      poradni... moze czas cos zrobic a nie biernie czekac
      • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 17:41
        Cóz Agnieszka, pewnie masz rację. A co do tego "bzykania", to, że tak to
        nazwałam, nie znaczy, że traktuję to przedmiotowo. CHodziło mi razej o to, że
        straciwszy do kogoś zaufanie, nie masz ochoty na żadne intymności.

        JA już nic nie robię dla nas. Przeprowadziłam z mężem bardzo dużo rozmów o tym
        wszystkim, po czym on dostawał eutanazji i nic nie pamiętał. Przyszedł moment,
        że się poddałam. Bez sensu wylać potok ważnych dla Ciebie słów, kiedy druga
        strona nie potrafi powtórzyć choćby dwóch słów. Wtedy jest już tylko
        bezsilność. facet brał kiedyś narkotyki i zasłania się iż po tym ma chorobliwą
        sklerozę. Bez względu na czy jest to prawda czy nie - nie da się z tym żyć.
        • sir.vimes Amnezji 20.04.07, 18:30
          dostawał eutanazji i nic nie pamiętał.

          Raczej amnezji.

          Jeżeli nie umie rozmawiać ani przepraszać... I uważa, że narkotyki wyjaśniają
          jego zachowanie. Hmm. Nad czym się zastanawiasz?
          • katrina131 Re: Amnezji 20.04.07, 18:35
            smile)) buhaha, uśmiałam się sama z siebie. To efekt siedzewnia 1,5 roku w domu -
            uwsteczniam się smile
            • sir.vimes Nie przesadzaj, nie uwsteczniasz się 20.04.07, 18:36
              Pewnie z nerwsmile))

      • sir.vimes Powinna się bzykać mimo wszystko? 20.04.07, 18:44
        "haslo,ze "nie bzykasz sie" i to ma byc kara jakos najlepiej nie swiadczy o
        Tobie a juz na pewno nie o tym, ze rzeczywiscie zakladasz,ze dasz mu szanse,ze
        chcesz cos zmienic"

    • katarzyna.bn Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:14
      Poczekałabym z odejściem na Twoim miejscu. Radziłabym raczej zastanowić się nad
      tym dlaczego puszczają Ci nerwy kiedy kłócicie sie i dlaczego to Ty pierwsza go
      uderzysz.. jest to taka sama sprawa gdyby to on pierwszy uderzał.. nie ma
      rozgraniczenia kto pierwszy uderzy.. jeśli poniża Cię słownie, to porozmawiaj z
      nim i strzelaj mu argumentem na argument, ale nie używaj siły, bo in on użyje.
      Jeśli zacznie pierwszy bić, to wtedy bym sie zastanowiła nad odejściem.
      • katrina131 Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:18
        To nie tylko kwestia bicia się. Chodzi o wspólne wartości, zainteresowania,
        zrozumienie.Bicie, to tylko kropka nad "i". On wyciągnął ze mnie wszystko to co
        najgorsze.
        • katarzyna.bn Re: mąż mnie uderzył 20.04.07, 18:48
          To znikaj z jego życia! Może nie na zawsze, bo macie dziecko i musisz umożliwić
          mu kontakty z nim jeśli będzie tego chciał, ale nie będziesz musiała już męczyć
          się w toksycznym związku bez odwzajemnionej miłości. Co z tego że Cię kocha?
          Masz sobie zmarnować całe młode życie na czekanie, że może i Ty kiedyś go
          pokochasz, bo on sie zmieni??? (o ile w ogóle sie zmieni)

          Wiesz.. ja mam inne problemy w związku niż przemoc, czy brak miłości.. Bo my się
          kochamy i może dlatego będzie nam łatwiej dojść do porozumienia.
    • sir.vimes Jeżeli nie sposób rozmawiać 20.04.07, 18:27
      bez wyzwisk i rękoczynów - to chyba nie ma sensu reanimacja "związku" ?

      Twój mąż jest damskim bokserem, jak tata i nie łudź się , że będzie lepiej.

      I polecam terapię - bo jak widać ty też zaczynasz uważać przemoc za rozwiązanie
      (ad policzek).

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka