Dodaj do ulubionych

Szwagierka tupeciara

09.05.07, 20:29
Dziewczyny nie wiem co o tym wszystkim myśleć a właściwie o pewnej osobie mojej szwagierce.
Jesteśmy małżeństwem od trzech lat i w tym czasie było i różowo i mniej różowo a czasem nawet mroczno w tym naszym małżeństwie. Z rodziną męża nigdy niemiałam super kontaktu raczej ,,poprawne”. Teściowa przewrażliwiona na tle synka i siostrunia też a ja to ta………
Mniejsza z tym nie o tym chcę pisać.
Będąc w ostatnim miesiącu ciąży po powrocie z imprezy miedzy mną a mężem doszło do kłótni(mąż był po alkoholu).Niestety ja nie należę do tych cierpliwych i wszystko wybaczających żon i w efekcie wystawiłam mężowi walizki. I tu w akcję wkroczyła siostrunia męża z meilami i smsami do nie. Treść tego była mniej więcej taka że jestem pop…na że mam się leczyć ze jestem sama jak palec i nie mam przyjaciół a rodzina jest ze mną dla pieniędzy a jeśli doprowadzę do rozwodu to ojciec tz. Mój teść odda sprawę do sądu bym mu za remont mieszkania dodała.(3 tyg przed porodem jazda na maxa). No dobra potem ze względu na święta i poród jakoś się pogodziliśmy ale niesmak pozostał. Tesciowie twierdzą że nic takiego nie sugerowali że nie kazali jej tz. swojej córce nic takiego wypisywać i tp. Miesiąc po urodzeniu dziecka mąż znowu przegiął i tym razem też mu wystawiłam walizki. I znowu historia się powtórzyła do akcji wtrąciła się szwagierka z smsami o podobnej treści .Obiecałam sobie że nie będę się zniżać do poziomu tej osoby, odpisałam co o niej myślę i o wtrącaniu się w nasze sprawy i tyle. Po pewnym czasie znowu się zeszliśmy ale niesmak pozostał. Co do obywatelki szwagierki omijałam ja szerokim łukiem co dało się odczuć. Jak Urodził się nasz syn nawet na grzechotkę się nie wysiliła . Przed wczoraj chrzciliśmy naszego syna , uzgodniliśmy z meżem że tylko zapraszamy naszych rodziców i rodziców chrzestnych. Wchodząc do kościoła mało się nie przewróciłam gdy zobaczyłam szwagierke no ale myślę sobie Ok. do kościoła każdy może przyjść. Po kościele szybko do domu pojechaliśmy , wpadłam do kuchni za mną reszta gości i wśród nich szwagierka. Nim się obejrzałam ona jak gdyby nigdy nic się rozpłoszyła i rozsiadła się przy stole. Nawet nakrycia dla niej nie było ale jej to nic nie dało do myślenia. Całe chrzciny miałam zrypane.Co to za parszywa osoba???????? Jak można mieć taki tupet???????? Pierw mi nawsadzać potrafiła nie wspomnę że wtrąciła się w nie swoje sprawy .Straszyła mnie sądem a potem jak gdyby nigdy nic mimo ze nie była zaproszona wpada na chrzciny.
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Większy problem 09.05.07, 20:58
      ja na twoim miejscu bardziej zastanawiałabym się nad zachowaniem męża niż
      szwagierki (zresztą, niemal obcej kobiety bo z postu wynika , że prawie się nie
      znacie).

      Mam prośbę - wyjaśnij mi co to znaczy, że szwagierka "się rozpłoszyła" ???
    • gosiabebe Re: Szwagierka tupeciara 09.05.07, 21:05
      to dlaczego nic jej nie powiedziałas? rozumiem ze z mezem ustalilas ze jej nie
      zapraszacie ?bo jezeli nie to moze on ją zaprosił?
    • mathiola Re: Szwagierka tupeciara 09.05.07, 21:06
      Cała ta sytuacja z wystawianiem mężowi walizek za drzwi średnio raz w miesiącu
      jest dla mnie dziwna. Schodzicie się, rozchodzicie, znowu schodzicie... To i
      szwagierka mogła się poczuć zagubiona w tym wszystkim smile
      A tak w ogóle to myślę że ma niezły tupet a na ludzi z tupetem to ja nie mam
      rady, ręce mi opadają.
      • uffa1 Re: Szwagierka tupeciara 09.05.07, 21:09
        Jak dla mnie najwiekszy problem to to ciagle 'wystawianie walizek za drzwi'...
        • gosiabebe Re: Szwagierka tupeciara 09.05.07, 21:12
          ale autorce wątku chodzi o wtrącanie nosa w nie swoje sprawy szwagierki której
          jakby niebyło czy walizki wystawiane czy nie -nic do tego.
    • net79 Re: Szwagierka tupeciara 09.05.07, 21:13
      A jak dla mnie olej jąc iepłym strumieniem, traktuj jak powietrze, a już
      napewno się nią nie schizuj. A co do kontaktów z mężem i sposobu ich
      załatwiania, zastanów się niezależnie od opinii postronnych osób, jak dziecko
      podrośnie , ciężko będzie miało pojąc o co chodzi i napewno nie nauczy się
      konstruktywnego rozwiązywania problemów. Chyba, że mąż aż tak przegina, że
      naiwnością jest, że dajesz mu kolejne szanse... pomyśl sama ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka