Dodaj do ulubionych

mama_potwora???

06.07.07, 22:12
Współczesny świat jest niebezpieczny. Pełen zła, nienawiści, niemoralnych
filii i fobii. W takich realiach dzisiaj wielu rodzicom przyszło wychowywać
swoje pociechy.
Rodzic dla dziecka winien być duchowym przywódcą, mentorem, pokazywać dziecku
świat i nauczać jak odróżnić dobro od zła. Aby poźniej w chwili śmierci mieć
satysfakcję, że wychowało się dzieci na porządnych dobrych ludzi.
No właśnie. Tylko jak tak naprawdę wychować dziecko na porządnego
sprawiedliwego człowieka, skoro samemu ma się poważne problemy z taką
selekcją? Odpowiedź nie jest prosta. Pytanie zasadnicze: co jest wynikiem
tych zaburzeń u rodziców? Czy niskie morale? A może bezkrytyczne wpatrzenie
we własne pociechy? A może wyświechtany slogan że zawsze się będzie kochało
swoje dzieci bez względu na to co zrobią? Czy jest to wpływ dzisiejszego pędu
za pieniądzem, czego konsekwencją są setki poradników dla rodziców, z
wychowywaniem dzieci mające niewiele wspólnego?? Ale ze sprzedażą i owszem.
A może świadome przymykanie oka na zło którego dopuszczają się pociechy?
Nieważne jakiego kalibru: przyzwolenie na konsumpcję alkoholu przez dwulatka,
pogryzienie opiekunki i brak reakcji ze strony rodzica czy też milcząca zgoda
na znęcanie się nad zwierzętami?
W efekcie zamiast mądrego i prawego człowieka wyrastają potworki.
Mali złoczyńcy których patologiczne zachowania zamiast tłumione w zarodku są
akceptowane. Rodzic zamiast edukowac i tłumaczyć do obłędu że to jest dobre a
to złe, spuszcza zasłonę milczenia lub szuka rozmaitego wytłumaczenia, na
ogół odwracając kota ogonem i znajdując wytłumaczenie w jego lub własnych
ułomnościach.
Pytanie zasadnicze: co mają w takim wypadku robić osoby postronne gdy widzą
że mały złoczyńca posuwa się daleko. Na tyle daleko, że gdyby był dorosłym
poniósłby odpowiedzialność karną. W normalnym i cywilizowanym kraju rzecz
jasna. No cóż gdy taki nieletni jest niemal letni to pół biedy. Gorzej jeśli
zła dopuszcza się małe, kilkuletnie dziecko. Co wówczas? Jak postąpić? Uznać
że to nie moja sprawa? Czy może jednak reagować? Reagując świadomie narażamy
się na różnego rodzaju przykrości godzące w naszą godność osobistą, zwłaszcza
gdy rodzicem się nie jest. Nie reagować też źle, bo podobnie jak zapatrzony w
pociechę rodzic stawiamy się w pozycji cichej akceptacji tego zła. Sprawa
jest trudna ale ciekawa jestem waszych opinii na ten temat

I bardzo proszę. Fakt mojej bezdzietności jest w tym wypadku nieistotny. Zło
to jest zło i nie ma nad czym deliberować.
Może warto też pomyśleć chwilę i poczytać między wierszami. Wiele osób
zapewne nie zrozumie, ale to normalne, lektury szkolne też są trudne i dla
wielu osób nie do przeskoczenia. Natomiast Ci którzy zrozumieli moje intencje
zapraszam do merytorycznej dyskusji. Może się czegoś od Was nauczę??smile)
Obserwuj wątek
    • syriana Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:19
      oj Oxy, dla mnie niebezpiecznie zbliżyłaś się do retoryki przeciwników tzw.
      bezstresowego wychowania, pokazujących co wyrasta z niebitych dzieci

      konkrety proszę, jakie zachowania masz na myśli
      • oxygen100 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:24
        nie chodzi o bicie. Chodzi o edukowanie edukowanie i edukowanie. Tlumaczenie ze
        np. kot to zywe stworzenie ktore czuje bol, boi sie, jest przy tym slabsze i
        bezbronne. I ze kotu nie mozna dokuczac bo kot sie bedzie bronil gdy poczuje
        zagrozenie. No takie podstawowe sprawy. Byc moze nie kazdy rodzic zdaje sobie
        sprawe z tego ze znecanie sie nad wierzetami i przyzwolenie na to podchodzi pod
        kodeks karny. Edukowanie od zarodka niemal to IMO obowiazek rodzicow. Byl
        wczoraj taki watek na innym forum, juz skasowany i moze dobrze, ale tak mnie
        natchnelo.

        --
        oxygen100 nie masz ani dziecka ani kota. i z tego co wiem mieć nie będziesz. I
        bardzo dobrze. dopiero by cierpiały.
        by edycia274
        • oxygen100 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:36
          pytanie zasadnicze: rodzic nie widzi ze jego dziecko dopuszcza sie zla bo jego
          morale jest watpliwe czy zoabczyc tego nie chce bo to jego
          dzidzia_jedyna_i_niepowtarzalna ktora dajmy na to z powodu jakichs zaburzen
          jest poza prawem/nakazami moralnymi. W mniemaniu rodzica oczywiscie?
          Kto w taki razie bedzie winny gdy dzidzia dzis urwie kotu ogon przypscmy bo
          taka miala pootrzebe w danej chwili a jutro skrzywdzi Wasze dziecko w
          przedszkolu i wydlubie mu oko. A co w momencie gdy dzidzia potraktuje z glana
          pieska - szczeke na 4 lapach a piesek odwzajemni jej pieknym za nadobne?? Poza
          tym ze ukaza sie naglowki we wszystkich tabloidach: Pies zagryzl dziecko
          Kto bedzie winny???
          • net79 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:52
            Nie chcę się stawiać w roli adwokata diabła, ale...
            myślę,że ostatnia wymiana zdań ze strony obu Pań była przegięciem i nie ma
            sensu tego ciągnąć, rozumiem, że nie ma też potrzeby się przepraszać, ponieważ
            reprezentujecie dwa inne światopoglądy. Rozumiem, że temat cię bardzo poruszył,
            ale wirualnie nie da się odzwierciedlić żetelnie obrazu sytuacji i nie gdy
            toważyszą temu negatywne emocje...
            W temacie...
            oczywiście my rodzice ponosimy odpowiedzialność za wychowanie naszych dzieci,
            ale jest wiele innych czynników wpływającuch na ich zachowanie. Osoba postronna
            nie jest w stanie obiektywnie ocenić sytuacji, niestety rodzic też często nie,
            ale to nie oznacza, że zawsze. Uważam,że na zło należy reagować, ale nie znając
            motywacji, nie jesteśmy w stanie ocenić czy dany akt był zły sam w sobie, czy
            tylko w konsekwencji...
            Oczywiście na rodzicach ciąży obowiązek tłumaczenia dzieciom świata i
            przedstawiania im priorytetów, ale to żmudny i długotrwały proces, zwłaszcza u
            małych dzieci i czasem nie obędzie sie bez potknięć i kilku przykrych sytuacji
            z których uczymy dziecko wyciągać wnioski... To, że raz zrobiłocoś źle nie
            oznacza, że będzie to powielać... Na realnych przykładach uczy się życia i
            pewnych rzeczy czasem nie da sie uniknąć. Piszę to jako mama zdyscyplinowanych
            ( na miare ich wieku ) i empatycznych dzieci, z których jestem cholernie dumna
            jak patrzę na nie na placu zabaw w kontakcie z innymi brzdącami (mniej, lub
            bardziej rozgarniętymi). Dzieci są równiez posiadaczami zwierzątka...
            • oxygen100 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 09:28
              IMO nie byla przegieciem tylko wyrazeniem wlasnego zdania. Mocno przyznaje.
              Niemniej dzisiaj utrzymalabym swoje stanowisko. Stoimy po roznych stronach
              barykady, pewne zjawiska widzimy i interpretujemy inaczejsmile)
              Tylesmile)
          • gorzkasweetie w takich przypadkach... 06.07.07, 22:56
            ... ja niestety podejrzewam dzieciaka. To pierwsza myśl. Że drażnił, męczył. A
            potem że człowiek który psa wychował, zrobił mu krzywdę. Opiekowałam się kiedyś
            taki skrzywdzonym psem, nie dało się z nim na dłuższą metę żyć normalnie w
            mieście. Ale znalazł spokojne życie u dobrych ludzi, poza miastem, poradzili
            sobie z nim smile
        • syriana Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:42
          masz rację z tą edukacją oczywiście

          ale też nie przesadzałabym z wpływem "naszych czasów" na sposób wychowania dzieci
          głupi rodzice nieradzący sobie ze swoją rolą zawsze są i będą

          dlatego jako bezdzietna teoretyczka wink czuję się upoważniona do reakcji na mniej
          czy bardziej drastyczne przekroczenia zasad przez obce dzieciaki

          podałaś ostry przykład z dręczeniem zwierząt - takie oczywiście się zdarzają,
          ale zwykle pewnie poza zasięgiem wzroku dorosłych

          z bliższych mi sytuacji napiszę, że nie mam np. obciachu próbując przemówić do
          rozumu kwiczącemu dziko 3,5 latkowi, który na imprezie rodzinnej robił co
          chciał, niepowstrzymywany przez rodziców

          nie znoszę jak ludzie terroryzują innych swoimi dziećmi i wychodzę z założenia,
          że we wspólnej przestrzeni mam prawo jakoś wpłynąć na dziecko gdy rodzice
          olewają sprawę
          • mi-mili Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:44
            Zgadzam się z Tobą, masz prawo.
          • wenus2006 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:52
            Myslę,że jestem prawdziwą MATKĄ : staję w obronie dziecka i reaguję na zło
            ,które wyrządza moje dziecko.nie pozjadałam wszystkich rozumów ,nie mam patentu
            na człowieczeństwo,ale mimo to staram się wychować dzieci na dobrych i
            wrażliwych LUDZI.Nie wiem czy dobrze wychowuję dzieci,synek jest mały,ale córka
            nie raz oberwała "po nosie" i tak naprawdę nie wiem czy dlatego ,że nie ma
            kompleksów czy dlatego,że je ma.....trudno być OBIEKTYWNĄ matką,cholera jak
            trudno...

            Nie masz pojęcia,jak wychowanie dzieci uczy POKORY,to frazes,ale naprawdę na
            miejscu,po zakończonym roku szkolnym NIC JUŻ NIE WIEM NA PEWNO...Moje dzieci
            mają zjebki i zawsze mogą przytulić się do matki to chyba mój jedyny patent
            ....innego nie mam....
          • fergie1975 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:58
            syriana napisała:

            > z bliższych mi sytuacji napiszę, że nie mam np. obciachu próbując przemówić do
            > rozumu kwiczącemu dziko 3,5 latkowi, który na imprezie rodzinnej robił co
            > chciał, niepowstrzymywany przez rodziców
            >
            > nie znoszę jak ludzie terroryzują innych swoimi dziećmi i wychodzę z
            założenia,
            > że we wspólnej przestrzeni mam prawo jakoś wpłynąć na dziecko gdy rodzice
            > olewają sprawę

            dlaczego dziecku , a nie rodzicom zwracasz uwagę? to dzieci cie terroryzuja czy
            ludzie swoimi dziecmi?

            • syriana Re: mama_potwora??? 06.07.07, 23:11

              sytuacja, którą opisałam - próbowałam spacyfikować dziecko, bo jego krzyk mi
              przeszkadzał

              rodzicom po fakcie powiedziałam, że mały zachowuje się jak dzik, bo mu się nudzi
              i sugeruję, żeby przy następnym takim pokazie, starali się znaleźć mu jakieś
              zajęcie nieprzeszkadzające innym

              jak mam więcej zapału, to czasami biorę się za małe moralizatorstwo, ale zwykle
              jestem zbywana po 2 minutach, bo jak Oxy zauważyła stoję na straconej pozycji
              "co ja tam wiem, skoro dzieci nie mam"
              • gorgona_1 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 09:41
                >>>próbowałam spacyfikować dziecko, bo jego krzyk mi
                przeszkadzał<<<<<

                Często właśnie tak podchodzimy do wychowania - dążymy do tego, żeby dziecko nie
                przeszkadzało, a nie do tego, żeby było dobrym człowiekiem. (To oczywiscie nie
                jest zarzut pod Twoim adresem - to ja mam tak WYCHOWYWAĆ, żeby moje dziecko
                Tobie NIE PRZESZKADZAŁO).

                Dziecko ma być "grzeczne", w sensie - nie zawracać nam głowy. Najlepiej, żeby
                jeszcze nie pytało, nie gadało, nie dyskutowało, nie miało swojego zdania, było
                jak najbardziej podobne do rówiesników ("rób tak, bo Zosia tak robi...)
                Szkoła też lubi takich uczniów.
                A potem się dziwimy, że dziecko się podporządkowuje innym. Że nie umie się
                sprzeciwstawić złu. Że stoi i patrzy.

                Mamy mało czasu dla dzieci.
                Wmawiamy sobie, że nie chodzi o to, ile czasu spędzamy z dzieckiem, tylko o to,
                jak go spędzamy. Że nawet lepiej jest w niedzielę zapewnić dziecku atrakcje (na
                które w tygodniu ciężko pracujemy), niż bez przerwy z nim tylko być. Ale jeżeli
                w życiu dziecka zdarzy się coś dla niego niepokojącego czy przykrego, to
                będzie chciało nam o tym powiedzieć natychmiast. I powinno usłyszeć naszą
                opinię natychmiast. W niedzielę w ZOO czy w centrum handlowym już do tego nie
                wróci. Zwłaszcza, że taka rozmowa by nam prawdopodobnie
                właśnie "przeszkadzała" - "poswięcam" czas dziecku i ma być fajnie.

                Strasznie dużo oczekujemy od dzieci. Mają być naj...

                Dzieci bardzo dużo czasu spędzają w szkole i na różnych zajęciach i często to
                dzieci już nie mają czasu dla rodziców.

                Za mało mają normalnych kontaktów z rówieśnikami. Kolegę, przyjaciela wyparł
                komputer, a rodzice zadowoleni, bo tak jest niby bezpieczniej.

                Bezstresowe wychowanie ludzie często rozumieją jako wychowywanie jak najmniej
                stresujace dla nich, rodziców. Dzieci są narażone na ogromne stresy i właściwie
                pozostawione same sobie.

                Długo by tak można....

                Inną sprawą są zaburzenia psychiczne.... Też się zdarzają.... Może kiedyś
                będzie można je diagnozować i leczyć zanim dojdzie do tragedii?
                Może już teraz w takich przypadkach można by zrobić więcej?
                Przecież nikt nie chce wychować potwora ani być potworem.
                Może czasem samo wychowywanie i miłość nie wystarczają, może potrzebna jest
                terapia i pomoc.

                I jeszcze jedna uwaga: tytuł "mama_potwora", a tata?
        • fergie1975 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:53
          jakbyś na wieś pojechała, to byś zobaczyła że tam zwierzę jest inaczej
          traktowane, tam się nikt nad niechcianymi szczeniakami nie użala, pies do budy
          na łańcuchu, a kot jak myszy nie złowi to nie zje, no bo kotu mielone w
          puszkach kupowac "to ludzie w tych miastach pogłópli do reszty"....

          i niby ci rodzice mają edukowac swoje dzieci, że co niby to "znecanie sie nad
          zwierzetami i przyzwolenie na to podchodzi pod kodeks karny." Widziałam takie
          dzieci co z procy do własnych kur strzelali, albo do czapli bo wyjadała ryby ze
          stawu (pod ochroną czaple są).
          • escribir Re: mama_potwora??? 06.07.07, 23:00
            fergie1975 napisała:

            > jakbyś na wieś pojechała, to byś zobaczyła że tam zwierzę jest inaczej
            > traktowane, tam się nikt nad niechcianymi szczeniakami nie użala, pies do
            budy
            > na łańcuchu, a kot jak myszy nie złowi to nie zje, no bo kotu mielone w
            > puszkach kupowac "to ludzie w tych miastach pogłópli do reszty"....
            >

            Dokładnie! Miałam 11 lat jak moi rodzice wpadli na genialny plan przeprowadzki
            z miasta na wies. Cała wiocha dziwowała sie jak to mozliwe żeby PIĘĆ psów LUZEM
            po podwórku biegało. I jeszcze specjalne żarcie miały gotowane zamiast resztek
            ze stołu.
          • hexella Re: mama_potwora??? 06.07.07, 23:00
            się zgodzę z Fergie, kreujemy dzieci na nam podobne, jeśli my dorośli mamy
            gdzieś zwierzęta, innych ludzi, to jest wielce prawdopodobne,że nasze dzieciaki
            skopiują taką postawę.
        • sir.vimes Podstawowe sprawy 06.07.07, 23:33
          "np. kot to zywe stworzenie ktore czuje bol, boi sie, jest przy tym slabsze i
          > bezbronne. I ze kotu nie mozna dokuczac (...) No takie podstawowe sprawy. "

          Wiesz, czasem te podstawowe sprawy sa dość męczące do wpojenia... Szczególnie,
          jak rodzic/opiekun sam nie bardzo jest przekonany do ich słuszności...

          Jeżeli bywałaś na koloniach to na pewno pamiętasz chłopców nadmuchujących i
          rozdeptująch żaby - często przy abrobacie (może nawet rozbawieniu) wychowawców.

          Ja nie łudzę się , że każdy rodzic będzie te podstawy wpajał.
          Żal tylko, że nie można produktów takiego wychowania odseparować od
          potencjalnych ofiar.
    • hexella Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:21
      swoje stanowisko w tej sprawie opisałam juz niedawno w jakimś wątku.
      Któtko- nie daję przyzwolenia na draństwo ani moim dzieciom, ani cudzym.

      Uważam, że mam prawo zareagować jeśli nie robi tego rodzic dziecka, niestety
      faktem jest, że można się w takiej sytuacji narazić na zjebkę, cóż jestem
      przyzwyczajonawink
      • oxygen100 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:26
        owszem mozna zwlaszcza gdy sie nie ma dziecismile
        tani chwyt ponizej pasa, odbierajacy ochote na reakcjesmile)
    • net79 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:26
      Kiedy zostają przekroczone granice mojej tolerancji i bezpieczeństwa innych
      dzieci reaguję, tak samo jak reaguję kiedy rodzic przesadza ze zjebką dla
      dziecka i tak samo jak reaguje na dorosłego faceta, który ciaga z fraki swoją
      kobietę na ulicy... Pozostawiam pewien zapas tolerancji na niejasne dla mnie
      sprawy i nieznajomość sutuacji...
    • mi-mili Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:27
      Wiesz Oxy, tym postem tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że Cię lubię!

      Ja rodzicem jestem i dla mnie sprawa jest jasna - reagować!
      Nawet kosztem zbluzgania, ignorancji itd.

      Zwrócenie uwagi zawsze daje myślenia!
      Prędzej czy później.... powinno zaskutkowaćsmile

      Pozdrawiam.
    • escribir Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:43
      Hmmm, nigdy nie byłam wtakiej sytuacji. Tzn. takiej gdy mam do czynienia z
      małym draniem. Teoretycznie pewnie bym zareagowała, ale nie moge podac
      przykładu z zycia.
      Oczywiście nie mówię tu o sytuacji gdy np. jakies dziecko waliło moje córki
      albo inne dzieci po głowie łopatką w piaskownicy- juz wyrosły z babek
      piaskowych, ale zawsze reagowałam, gdy tylko widziałam że mama delikwenta uważa
      to za cos normalnego. I miałam w nosie fochy w/w mamusi.
      Jednak póki co nie trafiłam, jak juz pisałam, na małego sukinkota. I mam
      nadzieję że nie będzie mi dane trafić.
    • fergie1975 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:49
      ja Ci powiem ogólnie z czego to wynika
      po 1. z bezkresnej aż po horyzont głupoty tych niektórych rodziców
      po 2. z tego że im sie nie chce po prostu, sa zmeczeni, dadzą dziecku jakąs
      zabawke albo dostęp do komputera i z głowy, sami sobie przed TV usiądą ....
      A to już głębszy problem bo to szukając dalej winnych wynika z tego że
      wiekszość ludzi aby teraz żyć normalnie musi dużo pracować i po prostu nie mają
      czasu, no może za wyjątkiem tzw. marginesu, który przykłądowo jest bezrobotny
      (ale tez czasu nie ma no bo na ławeczce przy smietniku z kolesiami siedzi...)
    • gorzkasweetie Re: mama_potwora??? 06.07.07, 22:49
      Swoje dziecko staram się wychować tak jak uważam jest dobrze. Nie ma
      przyzwolenia na zachowania które uważam za nieodpowiednie. Prosto i logicznie
      tłumaczę, tłumaczę i raz jeszcze tłumaczę. Mam nadzieję że dociera. Nie ma
      przyzwolenia na wyrywanie zabawek innym, przepychanie się w kolejce,
      jakiekolwiek złe traktowanie innych dzieci. Tłumaczę przy każdej okazji, że
      zwierzątka czują, staram się nawet robaczka na balkon wywalić a nie zabić.
      Akurat dziecię mam w miarę łagodne i spokojne, podatne wink Mam nadzieję, że mi
      się uda. Boję się czasami,bardzo chcę żeby była dobrym i fajnym człowiekiem.
      Nadal nie jestem pewna jak pogodzić to nazwijmy "dobre wychowanie" z nauką jak
      radzić sobie w dzikim świecie, z wsparcie siły przebicia swojego dziecka. Trudne.
      Co do reakcji - nie wiem czy bym reagowała. Nie wiem, gdyż nigdy nie byłam
      świadkiem jakichś wydarzeń wymagających pomocy. Nikt przy mnie nigdy dziecka nie
      bił, nie krzyczał, nikt obcy ani z rodziny. Może mam więc szczęście.
      Jedyne na co miałam okazję reagować to traktowanie zwierząt przez dzieci na wsi
      w rodzinie męża. Bardzo mnie to drażni, to ich podejście do zwierząt... Reaguję
      na każde przekraczające granice miętolenie kota czy jeżdżenie na zdenerwowanym
      psie. Zdziwione miny, uśmieszki. Tłumaczę, że żywy, że czuje, że nie pozwalam.
      Niestety - do tych dzieci to nie dociera.
      I wiesz jedna ważna sprawa. Mam okazję, z racji pracy, codziennie obcować
      kryminalnymi sprawami, z wieloma. Ponurymi, wstrętnymi. Ja wiem, bardzo dobrze,
      dla jak wielu osób niewinne wtrącanie się w czyjeś sprawy skończyło się
      tragicznie. To ponura rzeczywistość. Bardzo trzeba na siebie uważać, zwłaszcza
      będąc z dzieckiem.
      Miałam taką sytuację. Stoję na czerwonym, starsza kobieta obok mnie,normalnie
      ubrana, normalny wygląd. Wchodzi prosto pod samochody. Aż krzyknęłam, spojrzałam
      na nią, próbowałam chwycić zatkało mnie normalnie. A ona odwróciła się,
      podskoczyła do mnie i zaczęła mnie... kopać. Normalnie opędzałam się jak od psa,
      uciekałam, paranoja. Następnym razem będę nieczuła chyba. A gdybym była z córką
      i to ją by wariatka kopnęła? Już sama nie wiem co robić w tak szalonym świecie i
      jak dziecko wychować.
      • renia1807 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 23:03
        oxygen, zastanawiałam się wczoraj dlaczego masz taka a nie inną sygnaturkę
        teraz już wiem, bo przeczytałam tamte wątki
        co do reagowania, to powien tak:
        trzeba reagować na każde zło, a swoje dzieci wychowywac tak aby nikt przez nie
        nie cierpiał!
        ja wychowałam juz jedno dziecko na dorosłego człowieka i mogę powiedzieć, że mi
        się udało
        • oxygen100 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 21:12
          gratulujesmile)
      • ladybird16 Re: małe potwory wrrrrr tu i tam.. 06.07.07, 23:59
        w dzisiejszym podłym świecie godne wypełnianie roli rodzica tudzież nauczyciela
        graniczy z niemożliwym, nawet jeśli rodzic stara się wpoić elementarne zasady
        wychowania to ulica szybko je weryfikuje, bo bycie prawym jakoś we współczesnym
        społeczeństwie się nie przyjmuje. Mały cham zwykle korzysta podwójnie ku
        uciesze rodziców (że niby taki kreatywny) podczas gdy nasze dobrze wychowane
        dziecię skromnie czeka na swoją kolej a wyścig szczurów gna bezlitośnie...
        • fergie1975 Re: małe potwory wrrrrr tu i tam.. 07.07.07, 00:06
          ladybird16 napisała:

          > nawet jeśli rodzic stara się wpoić elementarne zasady
          > wychowania to ulica szybko je weryfikuje,

          i tu mi nie pasuje, jeżeli elementrane zasady zostały rzeczywiscie wpojone to
          co robi dziecko na tej ulicy, dziecko z "zasadami" o ktorych w domysle mowa
          spedza czas na roznych "rozrywkach pozalekcyjnych" poza domem, lub w domu na
          odrabianiu lekcji ..., a jezeli juz wpadnie pod wpływ ulicy, to znowu pojawia
          sie kwestia rodziców, gdzie są i co z tym zrobią

          > społeczeństwie się nie przyjmuje. Mały cham zwykle korzysta podwójnie ku
          > uciesze rodziców (że niby taki kreatywny) podczas gdy nasze dobrze wychowane
          > dziecię skromnie czeka na swoją kolej a wyścig szczurów gna bezlitośnie...


          no niestety , ale "kazdy wąż w koncu udławi się swoim ogonem" ...
          • net79 Re: małe potwory wrrrrr tu i tam.. 07.07.07, 00:12
            > i tu mi nie pasuje, jeżeli elementrane zasady zostały rzeczywiscie wpojone to
            > co robi dziecko na tej ulicy, dziecko z "zasadami" o ktorych w domysle mowa
            > spedza czas na roznych "rozrywkach pozalekcyjnych" poza domem, lub w domu na
            > odrabianiu lekcji ..., a jezeli juz wpadnie pod wpływ ulicy, to znowu pojawia
            > sie kwestia rodziców, gdzie są i co z tym zrobią
            >
            Niestety większość rodziców w pracy, a dzieci w pewnym wieku, nie da się już
            tylko zarzucać zajęciami pozalekcyjnymi i odrabianiem lekcji, bo piłke z kims
            też powinny pokopac na świerzym powietrzu.
            Ja mam to szczęście i możliwość wyboru i osobiście sprawuję opiekę nad dziećmi,
            przy pierwszej próbie socjalizowania syna z tutejszymi dzieciakami, wycofałam
            się, bo dzieci mnie przeraziły, ale i z tm przyjdzie sie nam zmierzyć do czego
            powolutku się przygotowuję. Ale kidy mój syn będie miał lat 16, córki13 i 9,
            nie sądzę abym miała możliwość sprawowania takiej kontroli, no chyba,że chipy
            im wszczepię, na zajęcia pozalekcyjne też trzeba jakoś zarobić smile)
            • fergie1975 Re: małe potwory wrrrrr tu i tam.. 07.07.07, 00:26
              no tak.
              Ale dobrze wychowane (wypojone od wpajania?) dziecko powinno instyktownie
              wycofać sie ze złego towarzystwa i nie powinno mu ono niczym imponować.

              > Ale kidy mój syn będie miał lat 16, córki13 i 9,
              > nie sądzę abym miała możliwość sprawowania takiej kontroli, no chyba,że chipy
              > im wszczepię, na zajęcia pozalekcyjne też trzeba jakoś zarobić smile)

              wtedy jezeli maja wpojone zasady nie powinnas sie o nic juz martwic, jedynie co
              to im o tych zasadach przypomiać od czasu do czasu rozmawiajac,
              • echtom Re: małe potwory wrrrrr tu i tam.. 09.07.07, 09:15
                Oj, to nie takie pewne. Świetnie sobie radziłam z dziećmi, póki były małe, a
                gdy weszły w okres dojrzewania, wszystko mi się rozjechało. Pozostaje mi tylko
                nadzieja, że gdy wyrosną z burzy hormonów i młodzieńczego buntu, zasady wpojone
                w dzieciństwie zaoowocują w ich dorosłym życiu.
                • fergie1975 Re: małe potwory wrrrrr tu i tam.. 09.07.07, 23:30
                  na pewno zaowocuja jesli były to dobre zasady dobrze wpojone smile.
                  Każda młodzież musi skręcic na manowce tylko że niektorzy znają granicę a inni
                  je przekraczają , dlatego napisałam o ciągłości rozmowy.
          • kranowa Re: małe potwory wrrrrr tu i tam.. 07.07.07, 00:40
            prawda, trzeba od poczatku, swoim przykladem pokazywac i edukować: to jest
            fajne, a to jest straszne. i dać dziecku mozliwośc dokonywania wyboru. i
            wiadomo, ze dziecko, które czuje plecy: ma rodziców kochajacych,
            rozmawiajacych, - wsparcie - od zawsze - w bagno nie polezie. nie wymagac i
            karcić, a rozmawić i nagradzać. i już. budować zaufanie i stworzyć dekalog - to
            jest wazne, to nie boli, to jest smutne itd. najwazniejsze, zeby dziecko uczyło
            sie wrazliwosci. nawet przy bajkach - to było przykre, to smutne, mnie by było
            bardzo zal. nazywanie emocji, identyfikacja. podstawa. bez zenady. przy dziecku
            mozna - nie oceni, a łyknie.
            a waż się dławi ogonem tylko wtedy, jezeli nie wie, ze to jego własny.
            edukacja emocjonalna. pytania i odpowedzi, uczucia bez znaków zapyania. zero
            tabu, dopuszczanie do własnych przemyśleń.
            moim zdaniem to klucz do sukcesu.
            kto za nas to zrobi?
            ulica, patologia rówieśnicza podstawówkowa? internet w pezpruderyjny sposób?
            uczucie i empatia. zrozumienie i traktowanie jak człowieka. i już - słuchać i
            słuchać, nie olewać. bo wkrótce problemu ze słuchaniem moze nie być....
    • sloneczko2812 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 06.07.07, 23:36
      Co do tematu: świata nie da się zmienić, istnieją ludzie dobrzy i źli, są
      dzieci grzeczne i niegrzeczne, miłe i złosliwe, nasz świat zależy w dużym
      stopniu a może i przede wszystkim od ludzi, bo to my tworzymy ten świat, my
      przekształcamy wszystko na swój sposób, aby było dobrze lub źle.
      I nie da się ukryć, jeśli chodzi o dzieci, to my je wychowujemy, nie tylko
      rodzice, ale i całe społeczeństwo. Dziecko wychowywane przez rodzica może być
      dobrze wychowane lub źle w zależnosci od światopoglądów. Wszystko też zależy w
      głównej mierze od charakteru i temperamentu no i oczywiście genów. Może być
      dobre dla świata, ludzi i zwierząt i nie być wpływowe, nie poddawać się, iść do
      przodu swoim rytmem. Znam takich ludzi i rodziców którzy wychowali takie
      pociechy. Ale znam także takich, którzy starając się dać z siebie wszystko -
      nie wyszło im, ich dzieci są może nie złe, ale właśnie wpływowe, liczy się
      zdanie kolegów, nie rodziców.
      Ja bardzo kocham zwierzęta, nie skrzywdziłabym żadnego, nie mogę patrzeć na to
      co się dzieje z tym światem, co ludzie robią niekiedy ze zwierzętami. Nie da
      się tego zmienić, bo jedno pokolenie przechodzi w następne i tak dalej. (to
      samo tyczy się ludzi)
      I na koniec: Nie potrafię powiedzieć na jakiego człowieka wychowam syna który
      skończył roczek i całe lata wychowania nie zależą tylko ode mnie, ale przede
      wszystkim od społeczeństwa w którym będzie się obracał, od niego samego. Ja
      mogę tylko kształtować jego osobowość, aby był dobry dla ludzi, ale
      jednocześnie aby nie pozwalał siebie skrzywdzić. To trudne do zrealizowania.
      Ale myslę, że dam radę, muszę dać, bo jest i będzie całym moim światem, kocham
      go bezgranicznie...
      Pozdr.
      • fergie1975 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 06.07.07, 23:48
        a mnie sie wydaje, że wychowanie nalezy tylko i wyłącznie do rodziców, a nie do
        społeczeństwa, bo ja nie wiem czy to społeczeństwo to do konca wie jak ma mi
        moje dziecko wychowac (szczegolnie takie ktore w 90% to KK i takie które
        wybrało obecny rząd...), ani też do szkoły (do szkoły dziecko chodzi sie uczyc
        a nie odbierac lekcje wychowania od nauczyciela) ani do babci i dziadka (ktorzy
        raczej powinni rozpieszczać). Co nie znaczy ze jak mi ktos z tegoż
        społeczenstwa zwroci uwage to każe zamknąć dziub, bo nie o to mi chodzi.
        tylko o to ze jak ktos jest chuliganem to ma to z domu a nie z ulicy na ktorej
        przebywa i tyle.
        • net79 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 06.07.07, 23:53
          Nie da się odseparować wpływu wychowawczego lokalnego środowiska, szkoły itp
          Widzę pewną zależność między tym w jakiej dzielnicy dziecko sie wychowało (nie
          szufladkując)...
          Faktem jest, że jeśli damy mu solidne podstawy istnieje większe
          prawdopodobieństwo, że nie popłynie z prądem...
          • fergie1975 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 06.07.07, 23:58
            chodzi mi o to ze niektorzy rodzice maja zal do szkoly ze im nie wychowała
            dzieci, ze szkola nie wychowuje, bo nauczyciele sie boja odezwac, a kto te
            dzieci posłał do tych szkół? To rodzice powinni wychowywać i miec ewnetualne
            pretensje tylko do siebie.
            Slogan szkoła óczy i wychowuje dawno przestał mieć rację bytu.


            > między tym w jakiej dzielnicy dziecko sie wychowało ...

            no właśnie - to rozumowanie, jak to w dzielnicy?, przecież dziecko było
            wychowywane w 'domu' przez rodziców
            a nie przez dzielnicę
            • net79 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 07.07.07, 00:03
              Nie piszę, że dzielnica / szkoła wychowała, ale dziecko poprzez obserwacj też,
              a nawet przedewszystkim się uczy i środowisko które obserwuje i z którym obcuje
              tez ma wpływ, im słabsza jednostka , tym wpływ większy... to w szkole dziecko
              spędza 5-8 godzin z dnia, a na podwórku 2-3 (im starsze tym więcej).
              Oczywiście mówię tu już o dzieciach starszych, dla tego tak ważne jest danie
              dziecku miłości i wiary we własne siły, żeby umiało się przeciwstawić i znaleźć
              alternatywę...
              • fergie1975 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 07.07.07, 00:08
                no tak zgadzam się, ale jak matka z ojcem nie mają czasu, nie chce im się lub
                maja zaawansowany debilizm, to niestety mamy to co mamy.

                A jak dziecko ma stabilny dom i oparcie w rodzicach to byle goowno go nie ruszy.
            • sloneczko2812 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 07.07.07, 00:07
              A mi chodzi o wpływ jaki mają ludzie na dzieci, dziecko wychowywane przez
              rodziców poprawnie, uczy też się też przede wszystkim od innych ludzi, dzieci i
              nie pomogą nawet te wpajane podstawy, jeśli dziecko jest wpływowe. Moim zdanie
              wychowanie zależy w głównym stopniu od początku dzieciństwa czyli od 0 do 7 lat
              dopóki dziecko nie pójdzie do przedszkola i szkoły. Dziecko przebywa tyle samo
              w domu ile w szkole / na podwórku / wśród kolegów. Różne pomysły przychodzą do
              głowy. A i wiadomo też że rodzice nie są w stanie poświęcić dziecku tyle samo
              czasu co poświęcają mu inne osoby. Wiecie jaka jest statystyka poświęcania
              czasu dziecku w domu? My uczymy kształtować osobowość. Dziecko rodzi się już z
              charakterem. I albo pójdzie własną ścieżką, albo przejmie wpajane zasady przez
              rodziców, albo nauczy się je nabywać od innych i przed wszystkim to ostatnie
              jest najbardziej powszechne.
              • fergie1975 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 07.07.07, 00:21
                sluchaj, rzecz ma miejsce właśnie dlatego że bardzo spora część rodziców myśli
                tak jak Ty.
                Jeżeli dziecko ma solidne podstawy moralne/ dobra i zła itp, to zderzając sie z
                czymś w swoim życiu, powinno sie powstrzymać od zrobienia tego czegoś, a nie
                robic pod wpływem chwili lub bo inne dzieci cos robia, i przedstawić to
                rodzicom (poskarzyc sie) o ile ma właśnie dobry kontakt.
                np dzieci dzisiaj wydłubały kotu oczy. I albo zareaguje :"ale darł sie
                smiesznie", albo "prosilem ich ale nie przestali".
                Czy myslisz ze taka postawa bedzie zalezala od tego ze dziecko przebywało 8
                godzin w szkole czy od tego ze 16 w domu?

                To tak jakby teraz ktos mi powiedział że moje życie, postępowanie zalezy od
                mojego szefa albo prezydenta ... nie wspominając że może od pani z bazarku,
                ktora klnie jak szewc , powinnam zacząć przeklinac?...

                > Dziecko rodzi się już z charakterem. I albo pójdzie własną ścieżką, albo
                przejmie wpajane zasady przez rodziców,

                czyli wg Ciebie ma juz dobry albo zly charakter?
                • sloneczko2812 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 07.07.07, 00:43
                  Wiele też przykładów mogłabym ja podać z życia, m.in nie raz słyszy się we
                  wiadomościach, takie dobre i kochane dziecko było, uczynne, pomocne, ale
                  dlaczego to zrobiło?Przecież mówiłam, prosiłam, tłumaczyłam.../np. popełniło
                  samobójstwo, uderzyło kolegę, zaczęło palić papierosy itp. wszystko w dużej
                  mierze zależy od osobowości dziecka. Ja tylko piszę że wpływ na charakter
                  dziecka ma w dużej mierze społeczeństwo, i jest to powszechne obecnie.
                  Oczywiście są typy dzieci tak jak napisałam, które słuchają rodziców we
                  wszystkim i mające swoje zdanie i nie obchodzą ich co powie druga obca osoba z
                  otoczenia. są po prostu różni ludzie i to wszystko.
                  • sloneczko2812 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 07.07.07, 00:45
                    Kto z kim przystaje takim się staje, dotyczy to zarówno rodziców jak i
                    społeczeństwa.
                    • fergie1975 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 07.07.07, 01:03
                      sloneczko2812 napisała:

                      > Kto z kim przystaje takim się staje, dotyczy to zarówno rodziców jak i
                      > społeczeństwa.

                      a dlaczego ten ktos do kogoś a nie tamten do tego sie upodabnia, pomyslałaś?

                      czasem jest i tak że zły do dobrego przystanie i sie zmieni, niestety rzadko.
                      smile
                  • fergie1975 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 07.07.07, 01:00
                    sloneczko2812 napisała:

                    > Wiele też przykładów mogłabym ja podać z życia, m.in nie raz słyszy się we
                    > wiadomościach, takie dobre i kochane dziecko było, uczynne, pomocne, ale
                    > dlaczego to zrobiło?Przecież mówiłam, prosiłam, tłumaczyłam.../

                    tej matce sie wydawało że mowiła, prosiła, tłumaczyła.. itd
                    lub też nie każdy przed kamerami jest w stanie przyznac sie do błedu ...
            • jowita771 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 07.07.07, 09:09
              fergie1975 napisała:

              > Slogan szkoła óczy i wychowuje dawno przestał mieć rację bytu.

              oj tak, zwłaszcza ortografii szkoła nie Óczywink)
              • fergie1975 Re: Ale o co chodzi z tą sygnaturką? 07.07.07, 10:45
                "óczy" było oczywiście specjalnie ..........
    • mor_lena Re: mama_potwora??? 06.07.07, 23:40
      Świat zawsze był niebezpieczny, śmiem twierdzić, że dawniej jeszcze bardziej
      niż dziś. Wystarczy spojrzeć na starożytność czy też "jesień średniowiecza"wink
      Natomiast co do meritum - wydaje mi się, że przyczyna takiego a nie innego
      wychowania dzieci leży właśnie w morale rodziców, w wyznawanych przez nich
      zasadach.
      Ja wyznając jakieś zasady staram się je wpoić dziecku. Jeśli uważam, że czegoś
      nie należy robić i jestem o tym głęboko przekonana - uczę tego moje dziecko. I
      tak jest chyba z większością rodziców (pomijając tych, którzy wychowaniem
      dziecka się nie interesują w ogóle). Tak więc skoro ktoś np. nie uważa
      maltretowania zwierząt za złe - przekaże to swemu dziecku, bo niby dlaczego ma
      odwodzić dziecko od takich zachowań, skoro w przekonaniu rodzica nie są one
      naganne. I tak jak mnie nie przekona nikt, że np. mam uczyć swoje dziecko
      kraść, tak samo ja nie przekonam innego rodzica, że jego zasady są niewłaściwe.
      Dobry przykład jest w którymś z wątków na wychowaniu lub starszym dziecku -
      kobieta opisuje, jak to kilkulatek wydłubał kotu oczy, czym zainteresowała się
      policja. Matka w rozmowie z policjantem stwierdziła: "Ale o co chodzi, przecież
      kotów jest dużo". I tutaj, pomimo że reakcja nastąpiła (w postaci
      kwalifikowanej - bo interwencji policyjnej) jestem przekonana, że owa matka co
      najwyżej powie dziecku "nie rób tego, bo policja się znów przyczepi" a nie
      np. "bo jest to złe, naganne, bo zwierzę cierpi, bo jest to okrutne" itp.

      Reagować? Tak, dla spokoju sumienia. Ale nie spodziewać się spektakularnych
      efektów. W świecie zawsze było, jest i będzie miejsce dla zła, niestety.
      • jowita771 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 09:24
        mor_lena napisała:

        Matka w rozmowie z policjantem stwierdziła: "Ale o co chodzi, przecież
        >
        > kotów jest dużo". I tutaj, pomimo że reakcja nastąpiła (w postaci
        > kwalifikowanej - bo interwencji policyjnej) jestem przekonana, że owa matka
        co
        > najwyżej powie dziecku "nie rób tego, bo policja się znów przyczepi" a nie
        > np. "bo jest to złe, naganne, bo zwierzę cierpi, bo jest to okrutne" itp.

        a następnym razem to dziecko zrobi to samo, tylko postara się, aby nikt go nie
        złapał.
        błąd jest w tłumaczeniu dziecku, dlaczego nie wolno np. męczyć zwierząt.
        dziecku trzeba wpajać, że zwierzę czuje i cierpi, a nie, że nie wolno, bo to
        jest karalne.
        • mor_lena Re: mama_potwora??? 07.07.07, 10:55
          Tak właśnie myślę, tylko w tym sęk, że opisana matka - jak widać - była
          niespecjalnie przekonana co do cierpienia zwierzątuncertain
          • echtom Re: mama_potwora??? 09.07.07, 09:24
            Z tym cierpieniem zwierząt mam jeden dylemat. Żeby być w pełni konsekwentnym w
            uczeniu tego dzieci, należałoby przejść na wegetarianizm.
    • net79 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 23:46
      Przedewszystkim dziecmi powoduje nieświadoma ciekawość,nie chęć czynienia
      zła.my jako rodzice, nie wszystkie potencjalne sytuacje jestesmy w stanie
      przewidzieć i nie na wszystkie jesteśmy w stanie przygotować nasze dzieci...
      Słuszne porównanie do dzieci wychowanych na wsi.
      Moje dzieci w miescie omijają śimaki na hodniku, a króliczki uważają za słodkie
      kurczaki, gdy wyjeżdżamy na wieś widzą jak ich kuzynka slimaki zabija łopatą, a
      babcia tłumaczy, że tak trzeba, bo slimaki to szkodniki i obżerają liście
      roślin pielęgnowanych w ogródku... argument babci był na tyle słuszny, że i mój
      syn który przez 4 lata nie zdeptał slimaka walnoł w niego łopatą, ale
      stwierdził, że wcale mu sie to nie podoba i nie powtórzył... no ież nasłuchał
      sięo skórowaniu kruliczków i jakie pyszne mięsko i to tez go czegoś uczy... nie
      tylko my mamy wpływ na nasze dzieci i im dalej tym ten wpływ bardziej zawężony.
      Podstawa to wpoić dziecku, jak ważne jest to w co wierzy i że z gruntu jest
      dobrym człowiekiem, nie można nazywać go potworem, bo niewykluczone, że wtedy
      potworem sie stanie...
      Wiecie jak to jest, jeśli mąż bezpodstawnie poraz setny wmawia ci zdradę,
      przestaje Ci zależeć na tym, żeby nie miał podstaw...
      • net79 Miało być słodkie futrzaki 06.07.07, 23:49
        wybaczcie , nie redagowałam i lekka sennośc mnie dopada smile
      • fergie1975 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 23:54
        net79 napisała:

        > Przedewszystkim dziecmi powoduje nieświadoma ciekawość,nie chęć czynienia
        > zła.my jako rodzice, nie wszystkie potencjalne sytuacje jestesmy w stanie
        > przewidzieć ...

        no wiesz, ale mnie jakos nigdy nie ciekawił kot z wydłubanymi oczami, poza tym
        to kwestia wyobrazni, bez wydlubywania mu oczu wiedzialam ze bedzie wyglądał
        kiepsko.
        Mysle ze tak podstawowe sytuacje z zakresu "nie czyn drugiemu co tobie nie
        miłe" rodzice jednak powinni przewidziec, oraz ze zwierzeta domowe mozna
        zabijac w celach np spozywczych a nie rozrywkowych.
        • net79 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 23:57
          Oczywiście, zgadzam się z Tobą w 100 %. Mówię a małych dzieciach -
          kilkulatkach, oczy wydłubują te starsze i robią wiele innych rzeczy za które
          nienawidziłam tych bezmyślnych dzieciaków w dzieciństwie, bo sama miałam na
          tyle empatii,żeby współczuć kotu, żabie,. pieskowi i całej reszcie stworzeń...
          mimo, że z patologicznej rodziny...
        • mor_lena Re: mama_potwora??? 06.07.07, 23:58
          Przewidywać na pewno mogą, problem w tym, że niektórzy rodzice są przekonani,
          że zabijanie zwierząt w celach rozrywkowych to nic złegouncertain
    • moninia2000 Re: mama_potwora??? 06.07.07, 23:55
      Dolaczam sie do tych, ktore mowia "reagowac"!
      Ja na zlo reaguje, na jakies chamskie i wredne, zle zachowania, a juz
      szczesgolnie na bicie innych dzieci czy zwierzatek itp..
      Zyjemy tu wszyscy razem, gdy przyzwole na zlo, ono wroci.. Poza tym olewam
      reakcje rodzicow, jakiech argumentow moga uzyc na wytlumaczenie zla czenionego
      przez swe dziecie?
      Hm..
    • kranowa Re: mama_potwora??? 06.07.07, 23:58
      oxygen100 napisała:

      > Współczesny świat jest niebezpieczny. Pełen zła, nienawiści, niemoralnych
      > filii i fobii. W takich realiach dzisiaj wielu rodzicom przyszło wychowywać
      > swoje pociechy.
      > Rodzic dla dziecka winien być duchowym przywódcą, mentorem, pokazywać dziecku
      > świat i nauczać jak odróżnić dobro od zła. Aby poźniej w chwili śmierci mieć
      > satysfakcję, że wychowało się dzieci na porządnych dobrych ludzi.
      > No właśnie. Tylko jak tak naprawdę wychować dziecko na porządnego
      > sprawiedliwego człowieka, skoro samemu ma się poważne problemy z taką
      > selekcją? Odpowiedź nie jest prosta. Pytanie zasadnicze: co jest wynikiem
      > tych zaburzeń u rodziców?
      wynikiem wychowania,. kedys było: stul gębę jak dorośli rozmawiaja, dzieci i
      ryby....
      > A może świadome przymykanie oka na zło którego dopuszczają się pociechy?
      nie sądze, nie da się przymykac oka na zło, nawet, jezeli wyrzadza je twoje
      dziecko. Ty wiesz, rozumiesz : dobro i zło. jakim cudem slepniesz? nie
      slepniesz, tylko wypierasz - a to matka dziecko.
      > Nieważne jakiego kalibru: przyzwolenie na konsumpcję alkoholu przez dwulatka,
      > pogryzienie opiekunki i brak reakcji ze strony rodzica czy też milcząca zgoda
      > na znęcanie się nad zwierzętami?
      > W efekcie zamiast mądrego i prawego człowieka wyrastają potworki.
      > Mali złoczyńcy których patologiczne zachowania zamiast tłumione w zarodku są
      > akceptowane. Rodzic zamiast edukowac i tłumaczyć do obłędu że to jest dobre a
      > to złe, spuszcza zasłonę milczenia lub szuka rozmaitego wytłumaczenia, na
      > ogół odwracając kota ogonem i znajdując wytłumaczenie w jego lub własnych
      > ułomnościach.

      sa słabe jednostki, bez wzorów, tak? piszesz o patologiach. mozemy teoretyzowac
      wiec. nie dowiesz się, bo każdy sie wybiela i nawet jaskrawy problem przecedzi
      tak, ze bedzie szary i nie godny uwagi. bedziesz sie smiać, bo matka zapoda
      temat od dupy strony
      \\
      > Pytanie zasadnicze: co mają w takim wypadku robić osoby postronne gdy widzą
      > że mały złoczyńca posuwa się daleko. Na tyle daleko, że gdyby był dorosłym
      > poniósłby odpowiedzialność karną. W normalnym i cywilizowanym kraju rzecz
      > jasna. No cóż gdy taki nieletni jest niemal letni to pół biedy. Gorzej jeśli
      > zła dopuszcza się małe, kilkuletnie dziecko. Co wówczas? Jak postąpić? Uznać
      > że to nie moja sprawa? Czy może jednak reagować? Reagując świadomie narażamy
      > się na różnego rodzaju przykrości godzące w naszą godność osobistą, zwłaszcza
      > gdy rodzicem się nie jest. Nie reagować też źle, bo podobnie jak zapatrzony w
      > pociechę rodzic stawiamy się w pozycji cichej akceptacji tego zła. Sprawa
      > jest trudna ale ciekawa jestem waszych opinii na ten temat
      był dzisiaj ciekawy artykuł
      www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4280643.html
      o dziwo - rodzice wyparli prawdę - ofiarami sa dzieci.
      >
      > I bardzo proszę. Fakt mojej bezdzietności jest w tym wypadku nieistotny. Zło
      > to jest zło i nie ma nad czym deliberować.
      > Może warto też pomyśleć chwilę i poczytać między wierszami. Wiele osób
      > zapewne nie zrozumie, ale to normalne, lektury szkolne też są trudne i dla
      > wielu osób nie do przeskoczenia. Natomiast Ci którzy zrozumieli moje intencje
      > zapraszam do merytorycznej dyskusji. Może się czegoś od Was nauczę??smile)
      > Powiem jedno: ja to ja. moje dzieci to ja plus one. jakby mi dziecko numer
      wywinęło typu paragaf, krzywda, dyrektorski dywanik - obie strony wysłucham,
      zadecyduję. ale nie podłóg matczynego serca, a podłóg mojego dekalogu. i już.
      nie ma przebacz. będzie trzeba - bedę lwicą, jezeli bedze trzeba - bede paczki
      do mamra wozic i płakać, że źle wychowałam.
      ale wierzę, ze miłościa i dobrocia wszelkie zło zwyciężęsmile)
    • kocia-mama1 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 01:02
      > I bardzo proszę. Fakt mojej bezdzietności jest w tym wypadku nieistotny.
      Przeciwnie. Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, bo nie masz doświadczeń w tym
      względzie, że pewne rzeczy przy dzieciach po prostu się zdarzają. Nie ma to nic
      wspólnego z zaniedbaniem, ze złym charakterem matki, dziecka, ze znęcaniem się.
      Czasami zdarzają się przypadki i tak prawdopodobnie było w sytuacji, która
      zainspirowała cię do założenia tego postu. Nie wiesz jak to jest być matką -
      zmęczoną, przytłoczoną ciężarem obowiązków, choroby dziecka, potrzebującą
      czasem odwrócić się w inną stronę a nie być tylko wpatrzoną w dziecko, czy
      akurat czegoś nie zbroi, czasem trzeba wyjść do toalety. Zapewniam cię, że
      nieraz zdarza się, że najlepsze zabezpieczenia zawiodą, że czegoś można
      niedopatrzeć - jeśli jest się człowiekem a nie cyborgiem. Dlatego uważam, że ma
      duże znaczenie fakt, czy ma się dzieci czy nie - matki wiedzą, że nie wszystko
      da się przewidzieć i wbrew ich woli może zdarzyć się WYPADEK. I nie ma to nic
      wspólnego ze zła wolą czy zaniedbaniem, a tym bardziej głaskaniem dziecka za
      to, że zrobiło krzywdę zwierzęciu. Nie uogólniajmy - bierzmy pod uwagę różne
      okoliczności, nie każde dziecko jest wcieleniem zła, nie każda matka jest
      głupia i beztroska.
      > Zło to jest zło i nie ma nad czym deliberować.
      Zdarzają się wypadki. Nie zawsze gdy stanie się coś złego - z człowiekiem czy
      zwierzęciem, zależy to od czyichś złych intencji. Nie zawsze krzywda czyniona
      komuś to zło w czystej postaci, perfidne.
      Jest mi przykro, że założyłaś ten wątek w takim tonie. Odbieram to jako kolejny
      atak bezdzietnej osoby na matki i ich dzieci. Wbrew temu co piszesz to ma duże
      znaczenie - nie jesteś matką, często tu dokuczasz i wyśmiewasz się z
      macierzyństwa, słabości i problemów matek. Szkoda. Chcesz obnażyć słabosci
      matek - obnażasz swoje.
      • fergie1975 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 01:10
        trochę przegielas z tą dola umeczonych matek.

        jak nie bylam matka razilo mnie to tak samo jak teraz gdy już jestem matką.

        mowa jest o bezmyslnym postepowaniu a nie o nieszczesliwych wypadkach.

        ja nie bedac jeszcze matka mialam duzo okazji obserwowac tzw "bezstresowe"
        wychowanie i wyciagnelam wnioski, i sa one słuszne dla mnie równiez obecnie,
        chociaz wtedy po zwroceniu uwagi uslyszalam zebym sie nie wtracala bo nie wiem
        jak to jest..
        A to takie normalne, prawda (?), ze dziecko podczas pieczenia kielbas na grillu
        ugasilo ten grill robiac na niego siku, co wywołało jedynie usmieszki na
        twarzach rodziców ..., to najmniejsze przewinienie tego pelnosprawnego
        przypadku.
      • asia_i_p Re: mama_potwora??? 07.07.07, 08:51
        Ale właśnie to, co wybieramy jako priorytet, kiedy już padamy na pysk, świadczy
        o tym, jakimi ludźmi jesteśmy.
      • sir.vimes Wypadki 07.07.07, 09:04
        "nie każda matka jest
        głupia i beztroska."

        Ale niektóre i owszemsmile

        "jesteś matką, często tu dokuczasz i wyśmiewasz się z
        > macierzyństwa, słabości i problemów matek. Szkoda. Chcesz obnażyć słabosci
        > matek "

        Niespecjalnie moze być mowa o jakiejś wspólnocie matek, wspólnym punkcie
        widzenia wynikającym z faktu macierzyństwa. Niesposób "obnażyć słabości matek"
        czy dokuczać matkom z powodu macierzyństwa. Ponieważ każda matka jest inna.
        Problemy też każda ma inne.
        I Oxygen, w przeciewieństwie do Ciebie, doskonale to rozumie.

        A co do wypadków "zawinionych" przez dzieci- owszem, zdarzają się . Rzecz
        rodziców w tym by odpowiednio zareagować i przemyśleć WŁASNĄ odpowiedzialność za
        zaistniałą sytuację. Wielu wypadkom mogliby zapobiec rodzice - czy to
        bezpośrednio czy przemyśleniem zawczasu pewnych spraw. Czasem, niestety, nie
        udaje się - wtedy trzeba ponieść konsekwencje.

        A, ciekawi mnie dlaczego dopiero "zło w czystej postaci, perfidne" miało by być
        PRAWDZIWĄ krzywdą? Myślisz, że kopniak czy cios nie boli, póki nie jest podszyty
        chęcią czynienia "zła w czystej postaci"?
      • sanna.i Re: mama_potwora??? 07.07.07, 09:12
        Brawo kocia-mama.Pierwszy, w stu procentach rozsądny post.
        • sir.vimes Re: mama_potwora??? 07.07.07, 09:27
          A gdzie dokładnie ten post jest rozsądny?

          W sugestii, że bezdzietni nie żyją w społeczeństwie ,więc g. powinno ich
          obchodzić jak to społeczeństwo jest wychowywane?
      • oxygen100 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 17:01
        Odbieram to jako kolejny atak bezdzietnej osoby na matki i ich dzieci.

        A to szkoda,bo ten watek mial zachecic wszytskich do dyskusji a nie oceniac.
        Mial sklonic do refleksji. Ale jak pisalam. Zapewne nie wszystkie z Was
        zrozumieja prawidlowo moje intencje. Ty nie zrozumialas, ale to nic. Kazdy z
        nas nadaje na innych falach. nasze najwidoczniej ze soba nie interferujasmile)
        • czajkax2 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 23:41
          oxygen100 napisała:
          > A to szkoda,bo ten watek mial zachecic wszytskich do dyskusji a nie oceniac.


          Ty chyba sama nie wierzysz w to co piszesz. Kochana na kilometr widac ze
          chcialas pojeździc po Edyci. Nie chcialas oceniacbig_grinDDDD No prosże cie
          bardzobig_grinDD

          I tak przypadkiem linki podałas,prawda?smile
      • echtom Re: mama_potwora??? 09.07.07, 09:30
        Ale my nie rozmawiamy o wypadkach, tylko o reakcji rodziców na te "wypadki". Ja
        wychowałam troje dzieci rok po roku i nie wyobrażam sobie, że nawet padając na
        pysk mogłabym olać fakt, że moje dziecko sie nad kimś (czymś?) znęca.
        • echtom Re: mama_potwora??? 09.07.07, 10:36
          Dopiero teraz przeczytałam cały wątek. Odpowiadałam na posty, zanim doczytałam,
          co zainspirowało temat, i jestem w szoku. Nie wiem, jak można pomylić znęcanie
          się nad zwierzęciem z ewidentnym wypadkiem z udziałem malutkiego dziecka i
          zarzucać matce, która zareagowała prawidłowo, że daje przyzwolenie na zło. Nie
          wiem, o co chodzi. Matka szuka kota, dziecko płacze, że nie ma kotka, i kto tu
          jest potworem?
          • fergie1975 Re: mama_potwora??? 09.07.07, 23:38
            echtom napisała:

            > Dopiero teraz przeczytałam cały wątek. Odpowiadałam na posty, zanim
            doczytałam,co zainspirowało temat, i jestem w szoku. Nie wiem, jak można
            pomylić znęcanie się nad zwierzęciem z ewidentnym wypadkiem z udziałem
            malutkiego dziecka i zarzucać matce, która zareagowała prawidłowo, że daje
            przyzwolenie na zło. Nie wiem, o co chodzi. Matka szuka kota, dziecko płacze,
            że nie ma kotka, i kto tu jest potworem?

            nie wiem kto tu jest potworem? Ale ja myslalam ze wątek jest o tym :

            Współczesny świat jest niebezpieczny. Pełen zła, nienawiści, niemoralnych
            filii i fobii. W takich realiach dzisiaj wielu rodzicom przyszło wychowywać
            swoje pociechy.
            Rodzic dla dziecka winien być duchowym przywódcą, mentorem, pokazywać dziecku
            świat i nauczać jak odróżnić dobro od zła. Aby poźniej w chwili śmierci mieć
            satysfakcję, że wychowało się dzieci na porządnych dobrych ludzi.
            No właśnie. Tylko jak tak naprawdę wychować dziecko na porządnego
            sprawiedliwego człowieka, skoro samemu ma się poważne problemy z taką
            selekcją? Odpowiedź nie jest prosta. Pytanie zasadnicze: co jest wynikiem
            tych zaburzeń u rodziców? Czy niskie morale? A może bezkrytyczne wpatrzenie
            we własne pociechy? A może wyświechtany slogan że zawsze się będzie kochało
            swoje dzieci bez względu na to co zrobią? Czy jest to wpływ dzisiejszego pędu
            za pieniądzem, czego konsekwencją są setki poradników dla rodziców, z
            wychowywaniem dzieci mające niewiele wspólnego?? Ale ze sprzedażą i owszem.
            A może świadome przymykanie oka na zło którego dopuszczają się pociechy?
            Nieważne jakiego kalibru: przyzwolenie na konsumpcję alkoholu przez dwulatka,
            pogryzienie opiekunki i brak reakcji ze strony rodzica czy też milcząca zgoda
            na znęcanie się nad zwierzętami?
            W efekcie zamiast mądrego i prawego człowieka wyrastają potworki.
            Mali złoczyńcy których patologiczne zachowania zamiast tłumione w zarodku są
            akceptowane. Rodzic zamiast edukowac i tłumaczyć do obłędu że to jest dobre a
            to złe, spuszcza zasłonę milczenia lub szuka rozmaitego wytłumaczenia, na
            ogół odwracając kota ogonem i znajdując wytłumaczenie w jego lub własnych
            ułomnościach.
            Pytanie zasadnicze: co mają w takim wypadku robić osoby postronne gdy widzą
            że mały złoczyńca posuwa się daleko. Na tyle daleko, że gdyby był dorosłym
            poniósłby odpowiedzialność karną. W normalnym i cywilizowanym kraju rzecz
            jasna. No cóż gdy taki nieletni jest niemal letni to pół biedy. Gorzej jeśli
            zła dopuszcza się małe, kilkuletnie dziecko. Co wówczas? Jak postąpić? Uznać
            że to nie moja sprawa? Czy może jednak reagować? Reagując świadomie narażamy
            się na różnego rodzaju przykrości godzące w naszą godność osobistą, zwłaszcza
            gdy rodzicem się nie jest. Nie reagować też źle, bo podobnie jak zapatrzony w
            pociechę rodzic stawiamy się w pozycji cichej akceptacji tego zła. Sprawa
            jest trudna ale ciekawa jestem waszych opinii na ten temat

            I bardzo proszę. Fakt mojej bezdzietności jest w tym wypadku nieistotny. Zło
            to jest zło i nie ma nad czym deliberować.
            Może warto też pomyśleć chwilę i poczytać między wierszami. Wiele osób
            zapewne nie zrozumie, ale to normalne, lektury szkolne też są trudne i dla
            wielu osób nie do przeskoczenia. Natomiast Ci którzy zrozumieli moje intencje
            zapraszam do merytorycznej dyskusji. Może się czegoś od Was nauczę??smile)
            • echtom Re: mama_potwora??? 10.07.07, 00:39
              Ja też myślałam, że jest o rodzicach, którzy olewają chuligańskie, a nawet
              zbrodnicze występki swoich dzieci, a okazało się, że jest o matce małego
              dzieciaka, który (być może) wypchnął kota przez okno, a potem płakał, że kotka
              nie ma. Dobrze, że się skończyło happy endem i kot się odnalazł. Szkoda, że
              niektóre osoby, na oko dorosłe i inteligentne, mają w głowie tak ewidentne
              pomieszanie pojęć moralnych i zero pojęcia o wyobraźni małego dziecka i
              fizycznych możliwościach matki, by je upilnować przez 24 h na dobę.
    • demonii Re: mama_potwora??? 07.07.07, 08:23
      Wiesz co Oxy... jest pewna różnica między przyzwoleniem na zło a wypadkiem.
      Wychowanie dziecka to trudne zadanie, im "trudniejsze" dziecko tym ciężej jest
      podołać, mieć tzw. oko na dziecko.
      Czy Ty w swoim jak to podkreślasz bezdzietnym życiu nigdy nie popełniłaś błędu?
      Wątpię, każdy je popełnia.
      Pic polega na tym by błędy naprawiać i więcej tych samych nie popełniać.
      Nie mam pojęcia, jak zareagowałabym gdyby któreś z moich dzieci zrobiło krzywdę
      zwierzęciu, bo uczę je szacunku dla żywych istot, ba nawet dla roślin (po co
      zrywać niszczyć, lepiej im tam gdzie są), na pewno poniosły by surowe
      konsekwencje. I teraz odnośnie konsekwencji ? Kara. Jaka ? Masz jakiś pomysł na
      kare dla 3- latka, który wywala zwierzę przez balkon? Albo dla 3- latka
      wsadzającego psu kredkę w oko ? Czasem jest tak, że mimo jak mantra powtarzanego
      zakazu dziecko i tak musi spróbować, po prostu MUSI. I uwierz mi znajdzie
      odpowiedni moment by to zrobić.

      I teraz jeszcze jedno pytanie ? Jak to sie ma do Twojego stosunku do zwierząt,
      które Ty zabijasz w ramach badań ?
      • sir.vimes A po co się to robi? 07.07.07, 09:07
        > I teraz jeszcze jedno pytanie ? Jak to sie ma do Twojego stosunku do zwierząt,
        > które Ty zabijasz w ramach badań ?
        >

        Naukowcy robią to między innymi po to lepiej leczyć np. Twoje dzieci.

        • demonii Re: A po co się to robi? 07.07.07, 09:09
          Jasne, ale np. mogłabym być ekstremalną przeciwniczka tego typu badań.
          Pytam po prostu. Ciekawa jestem, nie wolno?
          • sir.vimes Re: A po co się to robi? 07.07.07, 09:25
            Mogłabyś.
            Mogłabyś być też radykalną przeciwniczką transfuzji, przeszczepów czy antybiotyków.
            Co nie zmienia faktu iż PRAWO inaczej traktuje śmierć zwierzęcia w służbie nauki
            , a inaczej śmierć/krzywdę zwierzęcia "dla zabawy", bo "dzidzia mała nie
            wiedziała" itp.

            Pytasz - a ja odpowiadamsmile I oczywiście, że wolno ci być ciekawą.

            • demonii Re: A po co się to robi? 07.07.07, 09:47
              Luz smile Prawo jest prawem i w tej kwestii raczej wszystkie są zgodne.
              W kwestii "dzidzia mała, nie wiedziała" już się wyżej wypowiedziałam smile
      • fergie1975 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 10:58
        > I teraz jeszcze jedno pytanie ? Jak to sie ma do Twojego stosunku do zwierząt,
        które Ty zabijasz w ramach badań ?

        aby jak to napisalas zabic jedna mysz trzeba sterty papieru wypełnic i uzyskac
        pozowlenie od ministerstw...
        naukowcy ubolewaja nad tym faktem bo nikt nie lubi zabijac i miedzy innymi
        dlatego prowadzi sie prace nad kulturami tkankowymi czyli hodowlą komorek i
        tkanek na specjalnej pożywce w buteleczce, zeby nie robic badan na zywych
        zwierzetach. Ale nie ma jeszcze procedur dla wszystkich tkanek lub nie da sie
        niektorych rzeczy badac poza organizmem.
        • demonii Re: mama_potwora??? 07.07.07, 11:19
          Nie pytałam o procedury, tylko o odczucia Oxy...
          Bo ja np. przy krojeniu żaby się zwymiotowałam, ale też daleko mi do
          wyswobadzania zwierzaków z klatek laboratoryjnych, wiem że czasem lepiej badać
          na zwierzu niż na człowieku. Pytam z racji pracy jaką Oxy wykonuje czy np. jej
          te myszoskoczki z odciętymi głowami sie nie śnią smile)
          • kosheen4 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 13:25
            demonii napisała:

            > Nie pytałam o procedury, tylko o odczucia Oxy...
            > Bo ja np. przy krojeniu żaby się zwymiotowałam, ale też daleko mi do
            > wyswobadzania zwierzaków z klatek laboratoryjnych, wiem że czasem lepiej badać
            > na zwierzu niż na człowieku. Pytam z racji pracy jaką Oxy wykonuje czy np. jej
            > te myszoskoczki z odciętymi głowami sie nie śnią smile)

            ja ci odpowiem w imieniu znajomej osoby, która wykonuje tego typu pracę: owszem,
            śnią się. owszem, pojawia się zniechęcenie i pytania o sensowność tego typu
            działań, zwłaszcza przy niepowodzeniach, jednakże - patrz wyżej w odpowiedzi
            dotyczące tematu. z rozmów środowiska wnoszę, że podobne odczucia ma większa
            liczba krajaczy myszek.
            czy jesteś usatysfakcjonowana odpowiedzią, czy jednak zdecydowanie wolisz
            wiedzieć co oxy ma na myśli kiedy ćwiartuje myszoskoczki? tongue_out
            • demonii Kosheen :) 07.07.07, 18:23
              Doczekałam się smile tongue_out
          • oxygen100 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:54
            demoini uwierz praca na zwierzetach jest ciezka i bardzo obciazajaca. Wylaczam
            uczucia na ile moge bo inaczej bym zwariowala. Gorsze dni sie zdarzaja,
            ostatnio coraz czesciej, zabijanie malych szczurow (bo na nich wlasnie pracuje)
            nie jest ani przyjemne ani smieszne. Jest praca, ktora wykonuje jeszcze caly
            czas myslac ze kiedys pomoze to niedotlenionym dzieciom, ze uda mi.nam sie
            opracowac skuteczna terapie. Na razie konca nie widac, im dalej w las tym
            wiecej drzew. Im jestem starsza tym gorzej to znosze, bo zaczynam watpic w sens
            tego co robiesad(
      • oxygen100 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:43
        demoni, tak alesmile)
        czy w dzisiejszych czasach istniejeos takiego jak wypadek??
        Bo sklnna jestem stwierdzic ze niesmile
        kiedys, gdy dziecko niedopilnowane przez rodzicow wypadalo z okna byl to
        wypadek. dzisiajk kazdy tego typu epizod jest natychmiast naglasniany i
        pietnowany przez media. I nie jest to traktowane jak wypadek tylko jak
        zaniedbanie. A rodzice sa na ogol dosc surowo ukarani
      • echtom Re: mama_potwora??? 09.07.07, 09:38
        Dzieciaka, który znęca się nad zwierzęciem, najlepiej oprócz tłumaczenia sprać,
        żeby kojarzył sobie takie działanie ze strachem i bólem. Kolega mi kiedyś
        opowiadał, że tak potraktowali go rodzice, gdy jako kilkulatek znęcał się nad
        psem. Więcej nie próbował. Nadmieniam, że było to jedyne lanie, jakie od nich
        dostał.
    • jowita771 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 08:57
      oxy, podpisuję się pod Twoimi słowami.
      od kilku lat zwracam uwagę na różne zdarzenia opisywane przez media, których
      negatywnymi bohaterami są dzieci i młodzież. nie trzeba daleko szukać -
      malestowanie Ani, czy sprawa rzucania cegłówkami w staruszkę. te sprawy mają
      wspólną cechę - rodzice sprawców twierdzą, że nic wielkiego się nie stało, że
      dzieci się tylko bawiły. na kogo wychowamy nasze dzieci, jeżeli będziemy
      usprawiedliwiać takie zachowania, czego one się od nas nauczą?
      kilka lat temu widziałam w telewizji mężczyznę, który płacząc powiedział, że
      jego syn powinien ponieść sprawiedliwą karę za czyn, którego się dopuścił.
      reszta rodziców ślepo broni swoich Januszków.
    • oxygen100 Moja muza: 07.07.07, 09:25
      lo matko ledwo oczy otworzylam a tu taka niespodziankasmile
      nie czytalam jeszcze wszystkiego, nadrobie jak tylko bede mogla ale znalazlam
      watek ktory mnie natchnal do napisania tego posta. Owszem nie jestem matka,
      jestem po drugiej stronie barykady niemniej hucznie polecam ciekawa lekture.
      Co Wy na to??
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=65188017
      • hexella Re: Moja muza: 07.07.07, 09:33
        tak myślałam, że to TA sprawa była inspiracją do założenia Twojego wątkusmile
        siadę se potem i poczytam.
        • lila1974 Re: Moja muza: 07.07.07, 09:52
          szczerze mówiąc nie doszukałam się w wątku Edyty niczego szokującego aż tak, by
          można ją było wyzywac od głupich bab, jak robi to dziewczyna w tamtym watku,
          ani tyrania jej przez inną.

          Odnoszę wrażenie, że co by Edyta nie napisała na forum jest odbierane jako
          doskonały pretekst do naigrywania się z niej. Jak by się nie wypowiedziała, to
          zawsze po łbie dostanie od nawiedzonych bab.
          • sir.vimes Re: Moja muza: 07.07.07, 09:58
            A ja odnoszę dokładnie odwrotne wrażenia.

            Szczególnie co do tekstów a propos "nigdy nie będziesz mieć tego co ja mam" itp.
            Osoba na poziomie (jakimkolwiek - nawet niskim) nie ucieka się do czegoś takiego
            w dyskusji.

            A na tym kocim forum E. uzyskała masę sensownych porad dotyczących poszukiwań
            kota i współistnienia zwierząt z dzieckiem. Jej odpowiedzią było dość pogardliwe
            wywoływanie forumowiczek po nazwisku, masa pogardy i inwektyw.

            No i jeszcze jedno - "nawiedzona baba" też nie jest pieszczotliwym określeniemsmile
            • guderianka Re: Moja muza: 07.07.07, 10:10
              rodzic kiedyś był dzieckiem-i tam należy upatrywać przyczyn

              poza tym..wg mnie nie ma złych ludzi, złych dzieci-są ludzie zagubieni,
              zaniedbani-i w każdym można na nowo obudzić dobro
              • lila1974 Guderianko 07.07.07, 10:41
                W dużym stopniu się z Tobą zgadzam.
                Pewne doświadczenie nauczyło mnie, że nie można skreślać ludzi. Nawet ktoś, kto
                wydaje się być niereformowalny w sprzyjających warunkach może odzyskac ludzką
                twarz.
                Szkoda tylko, że tak rzadko warunki są sprzyjające lub ulegaja poprawie.
              • sir.vimes Złych dzieci na pewno nie ma 07.07.07, 10:50
            • lila1974 Re: Moja muza: 07.07.07, 10:34
              Mnie ton Edyty jakoś szczególnie nie zszokował, w tym akurat przypadku.
              Jestem w stanie zrozumieć, że jej nerwy puszczają jak wiecznie czyta o sobie,
              że jest mało inteligentna, głupia, czy nieodpowiedzialna.

              Posądzanie Niki o sadyzm względem zwierzęcia jest, moim zdaniem, zbyt daleko
              idacym wnioskiem. O ile się orientuję jest ona jeszcze na tyle małym dzieckiem,
              że pewnie nie ze wszystkich konsekwencji swoich czynów zdaje sobie w pełni
              sprawę.

              Część forumowiczek wiecznie Edytę poucza i strofuje, a nawet ocenia, czy jej
              dziecko ma prawo do psa i kota. Co to ma znaczyć? I gdyby jeszcze robił to
              ktoś, kto tyle samo serca ma dla ludzi, co dla zwierząt.

              Jakim prawem ktoś autorytarnie stwierdza, że dziecko takie jak Niki nie ma
              prawa do zwierzęcia w domu? badały mała? Znają ją? Wątpię!

              • ada9611 Re: Moja muza: 07.07.07, 10:48
                Wlasnie,niektore wypowiedzi sa naprawde ponizej pasa.Syn w wieku 3,5 lat chcial
                chomika wykapac w ubikacji bo mu brzydko zalatywal,uratowalam go ]chomika],ale
                nie uratowlam przed kapiela ,z spryskiwacza,i co ,syn ma 11 ,kocha zwierzeta ,i
                sadysta nie jest,latwo kogos z kopa dawac jesli sie jest anonimowym za
                computerem.
              • sir.vimes Re: Moja muza: 07.07.07, 10:51
                Nie chodzi o "sadyzm" małego dziecka tylko o nieodpowiedzialność rodziców.

                A co do posiadania zwierzat - no, kurczę, naprawdę uważasz, ze to sa zabawki,
                kr=tóre można trzymać nawet w naprawdę niesprzyjających warunkach?
                • ada9611 Re: Moja muza: 07.07.07, 10:56
                  Zgubilam widocznie juz watek.
                  • sir.vimes Re: Moja muza: 07.07.07, 10:57
                    Ja odpowiadałam Lili, nie tobie.
                • lila1974 Re: Moja muza: 07.07.07, 11:15
                  A skąd wiesz, że warunki są niesprzyjające?

                  Może kot i pies są Niki potrzebne? Może dzięki ich obecności dziecko się
                  wycisza, lepiej się czuje?
                  Czy jednorazowy incydent daje prawo oceniania, że matka jest nieodpowiedzialna?
                  Nawet najdoskonalsza matka, dysponująca ogromną wyobraźnią, prawie nie
                  spuszczająca dziecka z oka może zaliczyć wpadę tego rodzaju. Ludzie nie są
                  doskonali i zdarzają się im błędy, ale żeby kogoś tak kategorycznie ocenić to
                  chyba jednak wypadałoby wiedziec więcej niż kilka notek na forum, prawda?

                  A odpowiadając na Twoje pytanie - nie, nie uważam, że zwierzę to zabawka. Nie
                  znam również żadnej osoby, która tak uważa. Zwierzęta są ważną częścią mojego
                  życia, jak i życia moich znajomych.

                  O, przepraszam, znam jedną, która zwierząt nie lubi, ale absolutnie nie jest to
                  związane ze znęcaniem się nad nimi. Nie lubi - nie posiada - koniec.
                  • sir.vimes Re: Moja muza: 07.07.07, 11:29
                    > A skąd wiesz, że warunki są niesprzyjające?

                    Chociażby z tamtego watku. I z wątku o "miauczących krowach".

                    Jeżeli żaden z domowników nie może po takim wydarzeniu znależć czasu na szukanie
                    kota - to znaczy, że kot ma niesprzyjające warunki.
                    Kot jest zwierzęciem delikatnym , łatwo się uprzedza do osób agresywnych,
                    przeraża go nawet krzyk.
                    Przerzucanie odpowiedzialności na chorą córkę - też jest jakimś tropem.

                    W tym momencie nie potrafię współczuć Edycie - mimo, że ma spore problemy z
                    którymi jest właściwie sama. Ja na pewno nie komplikowałabym sobie zycia w jej
                    sytuacji podejmując się opieki nad psem i kotem. Zapewne, dogoterapia mogłaby
                    pomóc jej córce (ale nie mnie to oceniać tylko specjaliście). Natomiast
                    trzymanie psa w domu nie ma wiele wspólnego z dogoterapią.
                    Co więcej - jak widać , obecność zwierząt wywołała nieprzyjamną sytuację, która
                    na 100% dziecku nie pomoże.

                    Co do oceniania na podstawie kilku notatek na forum - gdyby to było KILKA
                    notatek, jedynie na forum, pewnie nie pokusiłabym się o wyciąganie z nich
                    wniosków. Z TAK WIELU i bloga - już można.

                    Oczywiście, nie ma sensu by tworzyć elaboraty na temat Edyty i, mojego czy
                    czyjekokolwiek zdania na temat tej sytuacji.
                    Jednak warto zauważyć - że nie chodzi o "jednorazowy incydent" tylko o
                    całokształt podejścia Edyty do swoich zwierząt - który został na KOCIM forum
                    zauważony i omówiony. Wypowiedzi Edyty albo miały na celu obrażenie innych
                    rozmówców, albo zbycie się odpowiedzialnosci i udowodnienie, że "się zdarza".
                    Kot jakby rozpłynął się w nicości. Tak, "się zdarza". Ale ważne jest co się z
                    tym fantem robi.
                    • lila1974 Re: Moja muza: 07.07.07, 11:37
                      Niby czytamy te same rzeczy, a jak różne wnioski wyciągamy.
                      • sir.vimes Re: Moja muza: 07.07.07, 11:38
                        A bo ludzie są różni.
                  • fergie1975 Re: Moja muza: 07.07.07, 11:30
                    >Czy jednorazowy incydent daje prawo oceniania, że matka jest nieodpowiedzialna?

                    jak to ktoś już zauważył - zamiast kota mogło z okna wypaść DZIECKO.
                    tego chyba nie trzeba tłumaczyć dalej ????
                    • lila1974 Re: Moja muza: 07.07.07, 11:40
                      Daleko posunięty wniosek. Podsadzić kota na parapet jest dużo łatwiej niż na
                      niego wejść. Uważam, że ten argument był mocno PRZESADZONY i użyty w celu
                      pognębienia rozmówcy.
                      • fergie1975 Re: Moja muza: 07.07.07, 11:46
                        niedawno w telewizji było o tym jak dwoje dzieci 2 i 3 lata (ktores 2 miało na
                        pewno) weszło na parapet po taborecie i wypadło z okna i juz nie pamietam czy
                        zmarły czy nie, a pijana matka zachodzi w głowę nadal "jak TO sie mogło stać???"

                        myslę że lepiej jest zwróćić uwagę matce niż nie zwrócić aby była bardziej
                        przewdidująca, że takie rzeczy sie zdarzają.
                        jeżeli dziecko było koło otwartego okna i wyrzuciło kota/kot wypadł sam, to
                        dziecko mogło sie wychylić z pomocą taboreta zeby się za kotem "rozjrzeć".

                        naprawdę nie trzeba być Hemingwey'em zeby mieć odrobinę wyobrazni... smile
                        • demonii Re: Moja muza: 07.07.07, 11:48
                          Sama napisałaś "pijana matka" smile
                          Między pijaną a sikającą matką jest chyba dość istotna róznica, nie sądzisz?
                          smile
                          • lila1974 Demoni 07.07.07, 11:51
                            Matka, żeby sikać musiała coś wypić smile
                            • demonii Re: Demoni 07.07.07, 11:52
                              Zaraz wyjdzie, że matka alkoholiczka jest smile
                          • fergie1975 Re: Moja muza: 07.07.07, 11:53
                            nie ma. obie akurat były nieswiadome co robiły ich dzieci.
                        • lila1974 Re: Moja muza: 07.07.07, 11:50
                          Że dzieci wypadają z okien nie musisz mi udowadniać.
                          Jednak nie wiesz, jak wygląda mieszkanie Edyty i nie masz pojęcia, czy Edyta ma
                          taborety smile

                          I w innych okolicznościach słowem bym się nie zająknęła na temat cudzej
                          wypowiedzi, w której ów ktoś, przestrzega matkę przed takim niebezpieczeństwem.
                          nadal jednak będę twierdzić, ze tamta wypowiedz skierowana do Edyty nie troską
                          była podszyta.
                          • fergie1975 Re: Moja muza: 07.07.07, 11:57
                            ach, no to skoro wiesz co ktoś miał dokładnie na mysli, to wybacz, przepraszam.

                            ja wyraźnie widze "wymachiwanie macicą" w tamtym wątku, chociaz słowo macica
                            nie było użyte. mogłabym nawet wklieć linki, ale już nie chcę drążyć tematu.
                            (trzeba przeczytać więcej wypowiedzi a nie tylko pomiędzy konkretnymi dwoma
                            osobami).
                            Każdy widzi to co chce i interpretuje jak chce.
                            pozdr.
                            • lila1974 Re: Moja muza: 07.07.07, 12:06
                              A to fakt bezsprzeczny, że każdy widzi to co chce.
                              Przepraszać nie masz za co, choć nie wiem, skąd sugestia, że wiem wszystko
                              dokładnie i odczytuję cudze myśli.
                              Nie wiem, czy zauwazyłaś, że ja piszę w tym wątku wyłącznie o swojej
                              interpretacji cudzych wypowiedzi, więc nie wkładaj mi w usta czegoś, czego nie
                              powiedziałam.
                              • fergie1975 Re: Moja muza: 07.07.07, 12:38
                                > interpretacji cudzych wypowiedzi, więc nie wkładaj mi w usta czegoś, czego
                                nie powiedziałam.

                                prosze bardzo:

                                "ze tamta wypowiedz skierowana do Edyty nie troską
                                była podszyta".

                                czyli dla mnie zasugerowalas ze wiesz ze czyms innym skoro nie troską ...

                                ale juz nie wracajmy do tego...
                                • lila1974 Re: Moja muza: 07.07.07, 12:55
                                  Jesli troską o Edytę i jej dziecko, to się ucieszę jak norka smile
                        • echtom Re: Moja muza: 09.07.07, 09:53
                          Niestety, za wyobraźnią dziecka najbardziej czujny i przewidujący rodzic nie
                          nadąży. Pilnowałam maniakalnie okien, gorących patelni, kontaktów itp, a do
                          głowy mi nie przyszło, że dziecko ustawi na stole piramidę z krzeseł, by
                          dotknąć sufitu, i spadnie z tym wszystkim na podłogę.
                          PS. Byłam trzeźwa, robiłam obiad w kuchni, a dziecko miało 5,5 roku i wydawało
                          się nad wiek dojrzałe i rozsądne. Gdyby nie przeżyło upadku, media by mnie
                          zlinczowały.
                  • oxygen100 Re: Moja muza: 07.07.07, 21:20
                    tyle ze to sa zywe czujace stworzenia a nie zabawki dla Niki. I tu sie roznimy
              • wjw2 podpisuję się pod Twoją wypowiedzią lila n/t 07.07.07, 11:00
              • sir.vimes Re: Moja muza: 07.07.07, 11:02
                Mnie ton Edyty jakoś szczególnie nie zszokował, w tym akurat przypadku.

                A mnie zszokował. I nie "ton" lecz po prostu jej wypowiedzi. Szczególne
                wypowiedzi na kocim forum. Wejść na takie prywatne i konkretne forum z prośbą o
                pomoc to jak wejść do czyjegoś mieszkania. Nie wypada od progu krytykować
                domowników, ich mebli, sposobu życia, priorytetów. A jednocześnie żądać pomocy.
                Albo - albo.

                A jeżeli potrzebuje się nie konkretnej pomocy tylko głaskania po główce i
                możliwości oskarżania całego świata o własne błedy to należy znależć odpowiednie
                ku temu miejsce (np. założyć forum "głaski dla edyty")
                • lila1974 Re: Moja muza: 07.07.07, 11:25
                  sir.vimes
                  Masz oczywiście prawo do własnej oceny postów Edyty, choć wydaje mi się, że
                  trzeba sporo złej woli, by odebrac je tak jak napisałaś wyżej i jak piszą
                  dziewczyny w tamtym wątku.

                  Edyta nie jest moją forumową "psiapsiółką", więc nie bronię jej jako lojalna
                  koleżanka. Po prostu widzę, jak bardzo atakowana jest na forum (na tym i na
                  tamtym), a akurat w przypadku TEJ historii nie uważam, że na taką ostrą krytykę
                  zasłużyła.
                  • sir.vimes Re: Moja muza: 07.07.07, 11:32
                    Nie uważam, by potrzeban bya, choć szczypta złej woli by tak te posty odebrać.

                    Szczerze mówiąc - mnie po prostu zamurowało, jak MATKA może innej kobiecie za
                    przeproszeniem, sprawną macicą machać przed oczami i sugerować "płacz w podusię".

                    Bezduszność i tyle.
                    • lila1974 Re: Moja muza: 07.07.07, 11:35
                      Jak pacjenci sobie pójda, to się wgryzę w tamten wątek jeszcze raz - bo
                      machania macicą jakoś nie zauważyłam.
                      • sir.vimes Re: Moja muza: 07.07.07, 11:37
                        No, ja właśnie przede wszystkim to zauważyłam.
                        I dlatego tak długo w tym watku siedzę. Inaczej poszłabym już precz na swoje forumsmile
                  • oxygen100 Re: Moja muza: 07.07.07, 21:24
                    lila ale to jest forum "Koty..." nie e-mama.
                    tam pisuja ludzi dla korych koty sa wazne. Moze najwaznie. I nie ma co oceniac,
                    krytykowac i sie smiac. Niektorym e-mamom daleko do tych ludzi.
                    Gdyby edyta ten watek umiescila na innym forum, moze odew bylby inny, bardziej
                    ludzki, ale poszla z tym na "koty.." sama sie prosila o krytyke. Ale tak
                    wlasnie wybrala wiec coz... okryla sie sromem i tyle. i IMo bdb.
            • wjw2 Re: Moja muza: 07.07.07, 10:58
              >Osoba na poziomie (jakimkolwiek - nawet niskim) nie ucieka się do czegoś
              > takieg o w dyskusji.

              Oxy również nie popisała się w "kocim" wątku.
              Co pomyślisz o osobie, która proponuje ubranie nadpobudliwego i chorego dziecka
              w kaftan?
              • sir.vimes Re: Moja muza: 07.07.07, 11:14
                W kontekście tamtej dyskusji :
                Ileż można tłumaczyć, że zwierzę to nie zabawka (szczególnie dla nadpobudliwego,
                agresywnego dziecka z bardzo zajętą, nie mogącą go upilnować mamą i niemal
                nieobecnym tatą).
                Natomiast nie chodzi mi o "niepopisanie się" tylko o POTWORNE wypowiedzi Edyty
                na temat Oxygen.
                Ewentualne problemy nie były one w żaden sposób związane z tematem tamtej
                dyskusji ani w ogóle z tematem dziecka, życia, kota, psa czy czegokolwiek Edyty.
                Jeżeli wypowiedź (jakakolwiek) ją ubodła czy zraniła- mogła napisać np.
                "zraniłaś mnie, chamska babo" albo odnieść się do merytorycznej zawartości postu
                (wyjście lepsze).
                Wybrała "argumenty" dosłownie na poziomie krocza - jak dla mnie dokładnie
                określające jej "wyżyny" empatii.
                Wypowiedzi Oxygen, Marty Kunc i innych osób na "kocim forum" tyczyły się tematu
                - tego, co stało się KOTU; tego, co można z tym fantem zrobić.
                • wjw2 Re: Moja muza: 07.07.07, 11:31
                  Uważam, że wypowiedzi Oxy w stosunku do Edyty też były potworne.

                  Sir.vimes nie jest moim celem udowadniać Ci, że to ja mam rację, ani też wdawać
                  się w kłótnię z Tobą.
                  Przedstawiłam swoje zdanie odmienne od Twojego, ale nie jest to powód do
                  wzajemnego obrażania się (czego żadna z nas nie robismile.


                  • sir.vimes Re: Moja muza: 07.07.07, 11:33
                    > Sir.vimes nie jest moim celem udowadniać Ci, że to ja mam rację, ani też wdawać
                    >
                    > się w kłótnię z Tobą.

                    Na kłótnie nie mam ochotysmile
                    Ale , poza emocjami, dyskusja jest ciekawa, ja mam dziś sporo czasu , i naprawdę
                    chętnie zapoznam się z Twoimi argumentami.
                    • wjw2 Re: Moja muza: 07.07.07, 12:17
                      Moje stanowisko w dyskusji wynika z empatii do Edyty.

                      W bliskiej rodzinie mam chore dzieci i wiem, że opieka nad nimi to "ciężki
                      chleb".
                      Większość z nas, tu na forum jest matkami i wie doskonale, że opieka i
                      wychowanie zdrowego dziecka pochłania wiele energii i wymaga cierpliwości.
                      Czytając blog i wątki Edyty, zastanawiałyście się jak Wy zachowałybyście się
                      takich sytuacjach? W sytuacji, gdy dziecko dostaje histerii po godzinie
                      czekania w kolejce do lekarza? Czy wszystkie jesteśmy idealnymi matkami? Czy
                      Wasza cierpliwość też jest wystawiana na taką próbę? I jak sobie z tym
                      radzicie?.
                      Łatwo jest krytykowąć i oceniać.
                      Jeżeli emamy są takie doskonałe i tak doskonale sobie radzą z wychowaniem
                      dzieci, to może udzielą kilka rad Edycie?
                      Myślę, że chętnie z nich skorzysta...
                      Nie użalam się nad Edytą, ale często się zastanawiam, co ja zrobiłabym w takiej
                      sytuacji? Nie wiem...
                      Nie odbieram Oxy prawa do wyrażenia swojego zdania na temat wychowania dzieci,
                      ale post o pedofilu czy kaftanie jest niestosowny w tej sytuacji szczególnie.
                      Myśle, że to te złe emocje, o których piszesz.
                      Nie usprawiedliwiam też Edyty, bo "rzucanie zdrową macicą", jak to nazwałaśsmile,
                      jest argumentem niskich lotów.

                      to narazie tyle, bo dziecko mi wstałosmile
                      pozdrawiam
                      • sir.vimes Re: Moja muza: 07.07.07, 12:43
                        Post o pedofilu odebrałam jako łopatologię stosowaną.
                        Bo bardziej zrozumiale o myleniu deklarowanego uczucia z zachowaniem już chyba
                        nie można.
                        • lila1974 Re: Moja muza: 07.07.07, 13:02
                          Łopatologia stosowana równiez powinna mieć jakiś przyzwoite ramy - tekst tego
                          rodzaju jest przegięciem wg mnie.
                        • oxygen100 Re: Moja muza: 07.07.07, 17:22
                          i takie byly moje intencjesmile)
                          ale oksmile) nie wszystkich to przekonuje, jest mocno tendencyjne. Punkt widzenia
                          zalezy od punktu siedzieniasmile
              • oxygen100 Re: Moja muza: 07.07.07, 17:19
                wjw2 a przeczytalas moja ostatnia wypowiedz??smile)
                owszem uzylam mocnych argumentow ale wylacznei po to, zeby edyta wstrzasnac.
                Porownanie ze nikola kocha a kota a jednak go krzywdzi do pedofila ktory tez
                kocha dzieci, a nikt nie ma watpliwosci ze krzywdzi dzieci byl wylacznie
                narzedziem, zeby zwrocic uwage na to, ze milosc do ziwerzecia nie zwalnia od
                nadzoru, ale ok, Ty tez nie zrozumialassmile)
                Moze powinnam popracowac nad stylem wypowiedzi, aby wszyscy rozumieli o co mi
                chodzi? to akurat dla mnie ostatnio zawodowo waznesmile)
                • lila1974 Oxy 07.07.07, 17:27
                  Intencje były dla mnie zrozumiałe.
                  Niech mi będzie wolno napisać, że na tyle, ile dane mi było Cię poznać, nie
                  posądzam Cię o czystą złośliwość, czy bezduszność. Co jednak nie zmienia faktu,
                  że uwaga o pedofilu była niesmaczna. Podobnie zresztą, jak owo "wymachiwanie
                  macicą" przez Edycie.
                  • sir.vimes Re: Oxy 07.07.07, 17:29
                    Nie, nie podobnie.

                    Nawet jeśli analogia z pedofilem była nie końca słuszna (pedofil świadomie chce
                    zrobić krzywdę, dziecko nie do końca) to była to analogia tycząca się dyskusji,
                    której bohaterakmi były : Edyta, jej córka i jej kotka.

                    Prywtne sprawy Oxygen w żaaden sposób nie łączyły sie z tematem.
                    • sir.vimes Re: Oxy 07.07.07, 17:29
                      Bohaterkami i prywatne. Za literówki przepraszam.
                    • lila1974 Re: Oxy 07.07.07, 17:37
                      Hmmm ... ja bym się jednak upierała, że waga obu wypowiedzi była podobna.
                      W sumie Edycia może tez chciała w łopatologiczny sposób uzmysłowić Oxy, co
                      mysli na temat udziału osób bezdzietnych w życiu emamy ... oczywiście wiem, ze
                      naciągam argumentację, ale zrozum. Zestawienie dla podkreślenia swego wywodu
                      dziecka i pedofila chyba dla większości matek jest nie do przyjęcia.
                      Podejrzewam, że większość widzi wówczas jedynie niestosowność takiego
                      porównania a nie jego analogię do sytuacji. Podobnie propozycja zwiazania
                      dziecka kaftanem bezpieczeństwa, dodam -chorego dziecka- równiez wywoła niechęć
                      sporej rzeszy czytelniczek do autorki takiej propozycji.
                      Ja już się przyzwyczaiłam do dosadnych porównań Oxy, a mimo to i mnie dziabnęło.
                      • sir.vimes Re: Oxy 07.07.07, 17:41
                        ale zrozum

                        Nie jestem w stanie.

                        • sir.vimes Re: Oxy 07.07.07, 17:46
                          Szczególnie, ze te słowa padły na forum o kotach nie o prywatnych problemach z
                          dziećmi.
                          • lila1974 Re: Oxy 07.07.07, 17:50
                            Przeciągac linkę zapewne możemy jeszcze długo (zwazywszy, że mam dyżur do 7:00 -
                            wyjątkowo nudny).
                            Forum i owszem o kotach było, co nie znaczy, że sobie swobodnie można rzucac
                            pedofilami i kaftanami do matki dziecka. Nie tylko mnie się uwaga nie
                            spodobała. Kociary z tamtego forum też nieco ruszyło, zauważyłas?
                            • sir.vimes Re: Oxy 07.07.07, 17:55
                              Nie o to chodzi czy się komuś spodobało.

                              Użycie analogii (nawet "kontrowersyjnej") jest w dyskusji uprawnione.

                              Wywlekanie czyichś prywatnych problemów, inwektywy, zwracanie się w pogardliwy
                              sposób (np. po nazwisku zamiast ogólnie przyjętej na forach formy używania
                              imienia, lub pełnego nicka), używanie "argumentów" typu masz gorzej, popłacz w
                              podusię - to juz nie jest element yskusji a wyjątkowo bezduszne ad personam.
                              • lila1974 Re: Oxy 07.07.07, 18:13
                                Ależ w całej tej sprawie chodzi o to, ze jednym nie podoba się to, innym tamto.

                                Płytkości argumentów użytych przez Edycię nie musisz mi udowadniać, bo pewnie i
                                sama Edyta wie, że specjalnie wyszukane to one nie były.

                                Ja stawiam tylko znak równości między wydźwiękiem słów jednej i drugiej
                                dziewczyny - dla mnie obie posunęły się nieco za daleko.

                                Dla Ciebie za daleko posunęła się Edyta, rozumiesz intencje Oxy.
                                Ja usprawiedliwiam Edytę przez fakt, że znajduje się w trudnej sytuacji (z
                                róznych względów), a dość często zamiast wsparcia dostaje kopa - i już nie
                                tylko nieszczęście kota mam tu na myśli.
                                Neguję zaś nie Oxy jako taka, a jedynie argument, którym się posłuzyła.

                                I dyskutując z Tobą nie mam zamiaru nakłonienia Cię do zmiany Twoich odczuć, bo
                                sa one Twoje własne i mi nic do tego. Jesli chciałam coś osiągnąć, to jedynie
                                to, by spróbować spojrzec na jakiś problem z róznej strony.
                                • oxygen100 Re: Oxy 07.07.07, 18:22
                                  lila wiesz dobrze ze czasem trudno spojrzec na problem z innej strony. Ja wiem
                                  ze wytoczylam mocna- moze za mocna (jak na to forum) artylerie. Moje intencje
                                  zapewne sa niezrozumiale np. dla tych osob ktore mnei nie znaja, lub znaja
                                  slabo. No trudno, nie usiade z tego powodu golym tylkiem na pokrzywach, bo i
                                  P. (moj slubny) by na tym ucierpialsmile)
                                  Normalnie, gdyby dyskusja nie byla az tak emocjonalna pewnie bym sie ugryzla w
                                  dlugi ozór. Jednak ciesze sie ze tego nei zrobilam, mimo ze niektore z was tk
                                  surowo moje wypowiedzi oceniaja.
                                  Ale to moze dobrze. Gdybysmy sie tu bawily w cieply mily ku..dolek, byloby
                                  nudno i forum szybko straciloby popularnosctongue_outP
                                  • ciociapolcia Re: Oxy 07.07.07, 18:26
                                    Co innego żeby było miło, a co innego obrażanie i poniżanie innych. Czasem
                                    trzeba się ugryźć w język, bo człowiekowi słowem można wyrządzić wielką
                                    krzywdę...
                                    • oxygen100 Re: Oxy 07.07.07, 18:30
                                      to prawda, ale czasem trzeba siegnac po ostre narzedzia, zeby kims wstrzasnac.
                                      I jesli sei wszystko przeczyta jeszce raz wykazujac minimunm dobrej woli lub
                                      pozbywajac uprzedzen, mozna odkryc prawdziwe intencje, jakze rozne od tego co
                                      sie wydaje na pierwszy rzut okasmile)
                                  • lila1974 Re: Oxy 07.07.07, 18:32
                                    Wiesz, ze dla mnie licza się intencje rozmówcy, a Twoje wydaje mi się, że znam,
                                    dlatego łatwiej mi jest Cię rozgrzeszyć, bo domyślam się, że nie było Twoim
                                    zamiarem walenie na oslep w dzikiej furii. Jednak ważne jest dla mnie równiez
                                    to, by się własnie czasami w ozór ugryźć smile

                                    A forum jak to forum - raz jest nudno, raz ciekawie. Przy takiej ilości osób je
                                    odwiedzających raczej wieczny odpoczynek emamie nie grozi smile
                                    • oxygen100 Re: Oxy 07.07.07, 18:38
                                      pewnie powinnam, ale tego nei zrobilamsmile)
                                      przyznaje ze pogralam ostro, ale nei bede sypac glowy popiolemsmile)
                              • malila Re: Oxy 07.07.07, 20:16
                                sir.vimes napisała:

                                > Nie o to chodzi czy się komuś spodobało.
                                >
                                > Użycie analogii (nawet "kontrowersyjnej") jest w dyskusji uprawnione.

                                Wobec tego nic nie stoi na przeszkodzie, aby porównywać kobiety dokonujące
                                aborcji do hitlerowców. Jakieś wspólne punkty wszak zawsze się znajdą.

                                Oxy dała ciała. A ja, w przeciwieństwie do Lili, nie wierzę w jej zbożne
                                intencje. Ale to pewnie dlatego, że nie znam Oxy lepiejwink I że z pewnym
                                pobłażaniem podchodzę do ludzi tłumaczących sobie, ze ich twórczość tylko
                                dlatego bywa niezrozumiana, iż twórczość owa poziomem zbliża się
                                do "Dziadów" wink)
                                Nie wiem, czy poniosło ją dlatego, że koty przysłoniły jej ludzi, czy też
                                dlatego, że niewiele wie o dzieciach, oczekując od nich dorosłego zachowania i
                                niewiele wie o rodzicielstwie porównując je do zajmowania się kotami (BTW to
                                dość zaskakujące że aby wypowiadać się na temat kotów trzeba mieć pewną wiedzę,
                                a na temat dzieci wypowiadać moze się kazdywink), czy może z zupełnie innego
                                powodu. Ale niewątpliwie poniosło ją na tyle, że kot zszedł na plan dalszy, a
                                dyskusja przeistoczyła się w prywatną krucjatę w niewielkim stopniu ustępującą
                                krucjatom toczonym "za życiem poczętym". Obawiam się więc, że prywatne sprawy
                                Oxy łączyły się z tematem w takim samym stopniu jak diagnozowanie dziecka
                                Edyci.
                                Marta.kunc, której kurs psychologiczno-pedagogiczny dał taką wiarę we własne
                                umiejętności, że nie wahała się postawić diagnozy via internet, też dzielnie
                                broniła swego stanowiska.
                                Każdy fakt - jakikolwiek by nie był - służył uzasadnieniu postawionej tezy. A
                                jak się okazywało że fakt nie był faktem (vide: kupno kotka w celu terapii
                                dziecka), tylko pasującym akurat domysłem, brało się następny fakt. Jakbym
                                ministra Ziobry słuchała.
                                Rozliczanie Edyty z czasu, jaki przeznaczała na forum, a którego nie poświęcała
                                na poszukiwanie kota dopełnia właściwie obrazu tej nagonki.
                                • oxygen100 Re: Oxy 07.07.07, 20:48
                                  porownujesz mnie z Mickiewiczem?? toz to zaszzcytsmile)
                                  Moim zdaniem najtreafniejsza jest wypowiedz wiesia.and.comapny
                                  hucznie polecam. Wywazona, stonowana.
                                  A moglabys uszczegolowic swoje stanowisko wobec ktorego dalam ciala?
                                  czy chodzi Ci o tych pedofilow?
                                  a przeczytalas moja ostatnia wypowiedz w watku o kotach?
                                  i czy wysililas sie odsuwajac na bok wlasne uprzedzenia zeby zrozumiec?? bo nie
                                  sadzesmile)
                                  • malila Re: Oxy 07.07.07, 22:40
                                    oxygen100 napisała:

                                    > porownujesz mnie z Mickiewiczem??

                                    Ja?? Oxy, rozumiem, że masz dziś ciężki dzień, ale jeśli przeczytasz to, co
                                    napisałam jeszcze raz, przekonasz się, że nie porównuję Cię z Mickiewiczem.
                                    Raczej zastanawiam się, jak mocno trzeba wierzyć w siebie, żeby stawiać się na
                                    równi z autorem dzieła, które stało się lekturąwink

                                    > A moglabys uszczegolowic swoje stanowisko wobec ktorego dalam ciala?
                                    > czy chodzi Ci o tych pedofilow?

                                    Pedofilów, kaftana i czegoś tam jeszcze - jak będę miała nieco więcej czasu, to
                                    przedrę się jeszcze raz przez wątek i zacytuję.

                                    > i czy wysililas sie odsuwajac na bok wlasne uprzedzenia zeby zrozumiec?? bo
                                    nie
                                    >
                                    > sadzesmile)

                                    Nie wiem, czy się zorientowałaś, ale kwitowanie krytycznych uwag
                                    stwierdzeniem "nie rozumiesz" tym mniejsze robi wrażenie, im częściej go
                                    używasz. Przejechałaś się po Edycie w tę i we w tę, a teraz robisz z siebie
                                    niezrozumianą ofiarę? I oczywiście to nie Twoja wina, że jesteś niezrozumiana?
                                    Uprzedzenia nie wiem, jak skomentować, bo podejrzewam, że nawet sama nie
                                    wiedziałaś, do jakich uprzedzeń się odnosisz. Ale strzelić nie zaszkodzi, a nuż
                                    jakieś nożyce się odezwą, nie?wink
                            • oxygen100 Re: Oxy 07.07.07, 18:00
                              zauwazylam, ale to bylo wylacznie narzedzie zeby przykuc uwage czytajacych do
                              pewnego problemu. Zauwazylas?smile)
          • oxygen100 Re: Moja muza: 07.07.07, 16:50
            widzisz lila, ten watek zostal umieszczony na kocim forum. Nie rozmawiamy tam o
            swoich problemach, tylko o kotach. To koty sa bohaterami na tamtym forum.
            Zreszta jest tam wiele cudownych osob ktore dla kotow robia duzo dobrego.
            szacunek.
            Umieszczenie watku "nikola wyrzucila kota przez okno" jest otworzeniem puszki
            Pandory.
            Inny odbior bylby gdyby watek umiescila na e-mamie (nad czym zreszta ubolewam)
            niemniej sama sie prosila o szafot.
            Bywa. Gydyby sytuacja byla odwrotna "kot wystawil Nikolke przez okno"
            umieszczony na emamie mialby inny odzwiek. Znaczy napietnowany bylby kot.
            Pech edyty. Zle miejsce zly czas. Moze po tym watku wyniesie jakas lekcje na
            przyszlosc??
    • 76kitka Re: mama_potwora??? 07.07.07, 11:10
      Kilka razy zwróciłam uwagę obcemu dziecku w piaskownicy, nie wyzywałam malca, tylko powiedziałam co i dalczego zrobił źle. Żadna mama, opiekunka czy babcia nie zwróciły mi uwagi. Sorry jeśli mama potworka siedzi sobie z koleżanką na ławeczce i plotkują, a dzieciak całą piaskownicę terroryzuje, to nie będę stała jak trusia. Nakrzyczeć na siebie tez bym nie pozwoliła. Jestem za siłą argumentu!
    • net79 Gorgona_1, Lila1974, Demoni. Brawo !!! 07.07.07, 11:14
      Oxy, nie stawiam się po przeciwnej stronie barykady, ale mocno się
      zacietrzewiłaś w wojence z Edytą, ja w kocim wątku widzę tylko, jak ona próbuje
      się bronić przed waszymi mocno niesmacznymi atakami, rady odnośnie kotka były
      ok, ale nie wszystkie do wykorzystania, rady odnosnie dziecka, pożal się
      Panie... Każdemu z nas zdaży się nie domknąć okna, nie trafić papierkiem do
      śmietnika, niechcący kogoś urazić, szturchnąc, coś zgubić i nie ma ludzi którzy
      potrafią być czujni i skupieni non stop przez trzy lata, nie jest to ich
      winą... Niepotrzebnie przytoczyłaś tu swoją muzę, ponieważ będzie ona tylko
      kolejnym powodem do atakowania Edyty, a odsunie uwagę od sprawy zasadniczej.
      Znajdzie się znów grono mądrych , które będą Cię wielbić za krytycyzm, a Edytę
      posądzać o debilim...Bzdura.
      Kiedyś nie miałam własnych dzieci i choć ideały wcale mi sie nie zmieniły, to
      zmieniły sie priorytety, postrzeganie spraw małych ludzi, jak również wielu
      aspektów wychowawczych. Jak byłam mamą niemowlaka inaczej patrzyłam na matki
      idące z drącym się dwulatkiem, ineczej patrzę na nie teraz, kiedy odchowałam
      drugiego. Kiedy moje dziecko miało dwa lata inaczej patrzyłam na rozbrykane,
      pełne energiii i expresjii pięciolatki, inaczej widzę je teraz, bo każdy etap
      rozwoju dziecka, żądzi się swoimi prawami, a nam jako rodzicom jest dane tylko
      dziecko prowadzić i miec pod kontrolą... Myślę, że sparawa została
      przejaskrawiona, źle odebrana i osądzona z góry bez głębszego zastanowienia się
      i empatii.
      • edycia274 Mądra wypowiedz oxy 07.07.07, 11:25
        ta w tym linku oxy tego nawet nie da się skomentować. to tyle.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=65188017&a=65385128
        • sir.vimes Re: Mądra wypowiedz oxy 07.07.07, 11:30
          Da się skomentować.

          Tylko trzeba ja dokładnie i ze zrozumieniem przeczytać.
          • ciociapolcia XXX 07.07.07, 11:43
            Szkoda Oxy, że bezpośrednio pijesz do tamtej sprawy...
            Sama przegięłaś kilkoma wyrażeniami i dziwisz sie, że do ciebie można w ten sam
            sposób się odezwać? Widocznie słowa E. bardzo cię zabolały, więc zanim
            zaczniesz kogoś obrażać zastanów się, bo sama sobie wbijasz nóż w plecy...
            A wracając do bezkarności dziecka... to cóż, nie będąc matką nie masz
            doświadczenia, więc możesz sobie jedynie teoretyzować.
            • dreams18 Re: XXX 07.07.07, 11:47
              Z tego co czytam ta oxygen to nawiedzona kociara, bezdzietna baba przesiadująca
              na forach dla mam. nie ma czym się w ogóle przejmować. To jedna z tych która
              nie tylko stawia znak równosci międzu kotkiem a dzieckiem, ale wrecz kotek jest
              w jej hierarchii ważniejszy.
              przypadek do leczenia i tyle
              • chicarica Re: XXX 07.07.07, 11:50
                Tja.
                Rozumiem, że słowo "bezdzietna" miało być w tym miejscu obelgą?
                Dno i dwa metry mułu.
                Każda matka może w pewnym momencie zostać "bezdzietna" więc uważałabym z takimi
                określeniami.
                • dreams18 Re: XXX 07.07.07, 11:54
                  Bezdzietnosć nie jest żadną obelgą.
                  ale bezdzietna tyle czasu spędzajaca na forach przeznaczonych dla mam jest
                  zjawiskiem dziwacznym i niepokojącym
                  • sir.vimes Niepokojącym kogo? 07.07.07, 11:55
                    Osoby, które jej nie lubią? Zapewnesmile
                    • dreams18 Re: Niepokojącym kogo? 07.07.07, 11:57
                      W ogole jej nie znam, to co mam jej lubić albo nie. Wnioskuję tylko po tym co
                      teraz przeczytałam. nadaje sie na terapię, tyle można powiedzieć. I to szybko,
                      bo będzie coraz gorzej.
                      • jowita771 Re: Niepokojącym kogo? 07.07.07, 15:18
                        dreams18 napisała:

                        > W ogole jej nie znam, to co mam jej lubić albo nie. Wnioskuję tylko po tym co
                        > teraz przeczytałam. nadaje sie na terapię, tyle można powiedzieć. I to
                        szybko,
                        > bo będzie coraz gorzej.

                        za małą ją znasz, żeby powiedzieć, czy ją lubisz, ale wystarczająco, aby
                        stwierdzić, że nadaje się na terapię. szybko pani diagnozuje, pani doktor.
                    • sir.vimes Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 11:59
                      Zabawne , ze w ciągu ostatnich godzinwink pojawiło się kilka nowych nickó na
                      emamie stawiających sobie za cel li i jedynie krytykę oxygen (w mniej lub
                      bardziej zaowalowany sposób.)

                      Ciekawe dlaczegosmile
                      • fergie1975 to ATAK KLONÓW :))) nt 07.07.07, 12:00

                        • sir.vimes Re: to ATAK KLONÓW :))) nt 07.07.07, 12:01
                          Właśnie tak mi sie wydajesmile
                          • fergie1975 Re: to ATAK KLONÓW :))) nt 07.07.07, 18:23
                            szczególnie ze zaden nie odniósł sie do treści tego wątku:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=65497604
                      • dreams18 Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 12:01
                        Oj ty chyba też nadajesz się na terapię, spiskowe teorie cię opanowują i dręczą.
                        Coś tam czytałam, że miałaś już iść z tego wątku, może czas najwyższy?
                        • sir.vimes :))) 07.07.07, 12:02
                          To źle czytałaśsmile
                          • dreams18 Re: :))) 07.07.07, 12:04
                            to ja już pójdę, spędzanie sobotniego południa przed komputerem na rozmowie z
                            osobami wymagającymi profesjonalnej opieki to jednak strata czasu.
                            buźka
                            • sir.vimes Re: :))) 07.07.07, 12:07
                              Ledwie się pojawiłaś a już znikasz?
                              Będziemy tęsknić tongue_outPPPP
                      • lila1974 Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 12:10
                        Ja co prawda nie nowy nick, ale odpowiem.
                        Oxy wie, że dażę ją sympatia, ale niektóre jej wypowiedzi w tym temacie mi się
                        nie podobały i tyle. Zresztą dużo bardziej nie podobały mi się wypowiedzi
                        Maarty Kunc.
                        • sir.vimes Hmm 07.07.07, 12:44
                          Mi sie wypowiedzi Marty Kunc bardzo podobały.
                          A szczególnie jej cierpliwość do Edyty i dużo, bardzo dużo sensownych porad.
                        • oxygen100 Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 17:36
                          Oxy wie, że dażę ją sympatia, ale niektóre jej wypowiedzi w tym temacie mi się
                          > nie podobały i tyle. Zresztą dużo bardziej nie podobały mi się wypowiedzi
                          > Maarty Kunc

                          oczywiscie lila, że wiemsmile) Ty tez wieszsmile)
                          to ze dziela nas poglady nie znaczy ze nie mozemy sie lubic prawda??
                          kazda z nas ma inny swiatopoglad i wydaje mi sie ze sie m. inn z tego powodu
                          szanujemy prawdasmile)
                          i chyba umiemy o tym rozmawiacsmile

                          • lila1974 Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 17:41
                            Żeby on był, aż tak bardzo rózny to nie sądzę, ale mamy mało okazji, by to
                            sprawdzić, a pogadać zawsze warto smile
                      • ciociapolcia Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 12:22
                        Nowych nicków... jak dla mnie to ty jesteś tu nowa...
                        Niestety atmosfera na emamie już dawno się zepsuła właśnie dzięki takim,
                        których tematyka tego forum nie dotyczy.
                        • sir.vimes Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 12:46
                          Nie chodzi o atmosferę , która się tobie podoba czy o to kto tu pisze/zagląda
                          pół roku dłużej.

                          Chodzi o nocki, które nie istnieją w wyszukiwarce - maja tam kilka lub
                          kilkanaście postów. Z wczoraj, dzisiaj...
                          • sir.vimes Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 12:46
                            Nicki, nie nockismile
                            • ciociapolcia Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 12:49
                              Bo nie każdy ma ochotę wykąpać swoją osobę w gó.wnie... I ja to rozumiem. Samo
                              śledzenie, czy ktoś bywa pod tym nickiem na forach, już nie jest zdrowe.
                              • sir.vimes Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 12:54
                                > Bo nie każdy ma ochotę wykąpać swoją osobę w gó.wnie..

                                W sensie, ze sensowniej jest atakować pod nowym nickiem?

                                Może i bezpieczniej. Ale to trochę tak jak pisać obelżywe anonimysmile
                                • ciociapolcia Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 13:27
                                  To już zależy od poziomu odwagi.
                                  • sir.vimes Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 15:51
                                    Bingo.
                                    • ciociapolcia Re: Wysyp nowych nicków atakująch oxygen 07.07.07, 18:17
                                      Ale nie każdy musi byc odważny...
                  • chicarica [...] 07.07.07, 14:15
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • bj32 Re: XXX 07.07.07, 14:35
                      "> była okazja się przekonać" Poproszę o konkrety, bo nie w temacie jestem.
                  • oxygen100 Re: XXX 07.07.07, 17:31
                    na ogol szerokim lukiem omijam watki o dzieciach. zauwalzylas to??
                    Wiele watkow dotyczy relacji mesko-damskich czy zdrowotnych. tez uwazasz ze
                    jako matka nie powinnam sie na ten temat wypowiadac?? Od 10 lat jestem mezatka.
                    I od 18 lat w stalym zwiazku. Naprawde jestem zoltodziobem w tej kwestii??
                    A ze niektore z Was maja inna wrazliwosc, co innego je bawi, no coz... no tak
                    bywa
              • sir.vimes 18 to wiek? 07.07.07, 11:52
                Czy IQ?
              • oxygen100 Re: XXX 07.07.07, 17:33
                dobrze, udam sie do psychiatry i diagnoze wysle Ci na gazetowy e-mail
            • fergie1975 Re: XXX 07.07.07, 11:48
              aleś napisała mocnych argumentów ...
          • tymon99 Re: Mądra wypowiedz oxy 07.07.07, 11:57
            sir.vimes napisała:

            > Da się skomentować.
            > Tylko trzeba ja dokładnie i ze zrozumieniem przeczytać.

            da się skomentować, oj da.. edycia po prostu miała pecha - w ciężkiej chwili
            poszła prosić o pomoc w niewłaściwym miejscu. w miejscu, gdzie oprócz chętnych
            do pomocy byli też chętni do skopania kogoś bezbronnego.
        • hurricaine A może dziś odniesie sie Pani do mojej wypowiedzi 07.07.07, 12:05
          Ten wpis nadal spędza Pani sen z powiek. A może odniesie się Pani do mojej
          wyypowiedzi?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=65369702&a=65393653
          • ciociapolcia Re: A może dziś odniesie sie Pani do mojej wypowi 07.07.07, 12:12
            Tak, tylko terapia...
        • oxygen100 Re: Mądra wypowiedz oxy 07.07.07, 17:25
          widzisz edyta. Nie zrozumialas. Niektore sprawy np. etyczne moga byc dla Ciebie
          zbyt trudne, ale nei zywie do Ciebie urazy.
          • czajkax2 Re: Mądra wypowiedz oxy 07.07.07, 23:46
            oxygen100 napisała:
            Niektore sprawy np. etyczne moga byc dla Ciebie
            >
            > zbyt trudne,

            Ja odnosze wrazenie ze dla ciebie równiez.

            Nie rozumiem tego halo i jazdy po Edyci. Zdarzył sie WYPADEK. Znaczy sie
            niezamierzona krzywda. Nie było to celowe, złośliwe znęcianie sie nad kotem.
            Wypadki mają to do siebie ze MOGĄ sie zdarzyc.

            A ty traktujesz edycie i jej córkę jak psychopatycznych morderców co to tylko
            czyhają na bidne kotki.

            Moim zdaniem przesadzasz i to gruuuuuuubo.

            Żeby nie było: lubię zwierzęta.
        • czajkax2 Re: Mądra wypowiedz oxy 07.07.07, 23:38
          Ta wypowiedzią o pedofilu to się Oxy popisałas az miło. A do tej pory miałam
          cię za mądrą kobietę.
          • oxygen100 Re: Mądra wypowiedz oxy 08.07.07, 08:35
            i co dasz mi bana??
            napisalam co uwazalam, porownalam tak jak mi sie podobalo,chcialam osiagnac
            taki wlasnie cel ze sie zagotujecie i osiagnelam gosmile)
            Cel uswoeca srodki prawda?

            spoko nie potne sie smile) na szczescie opinia e-mam na temat mojego intelektu,
            madrosci czy czego tam jakos nie ma dla mnie szczegolnego znaczenia. Inaczej
            nie pisywalabym tutaj z taka rozkosza prawdatongue_out

            -
            • fogito Re: Mądra wypowiedz oxy 08.07.07, 10:16
              Po pierwsze cel nie zawsze uswieca srodki - kazdy chyba powinien to wiedziec.
              Po drugie sama sobie przeczysz - skoro nie ma dla ciebie znaczenia opinia emam
              to po co tu piszesz.
              Zalosne.
              ps. odsylam do kotow, one na pewno sa bardziej wyrozumiale ze zrozumialych
              wzgledow smile
      • oxygen100 Re: Gorgona_1, Lila1974, Demoni. Brawo !!! 07.07.07, 17:23
        net to bylo kocie forum. Nie dzieciece. Kocie. Koty sa jego bohaterami.
        • net79 Re: Gorgona_1, Lila1974, Demoni. Brawo !!! 07.07.07, 21:25
          Nie mam problemów z interpretacjąsmile
          Dlatego własnie pisałam, że niepotrzebnie zostało tu przytoczone...
    • bj32 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 12:28
      Oxy? Czy to bardzo nieprzyjemne kopać leżącego? Znalazłaś sobie Edytę i powód,
      zeby się wyżywać. Wiesz, nie każdy jest tak doskonałym rodzicem, jakim Ty
      byłabyś bez wątpienia [doświadczenie uczy, że - niestety - właśnie bezdzietni
      najlepiej wiedzą, jak dzieci wychowywać; też to umiałam...], nie każdy jest tak
      zaradny, zorganizowany itd. Edyty wina, że nie ma zabezpieczonego okna. Ty za
      dzieciaka nigdy nie zrobiłaś krzywdy żadnemu zwierzakowi? Nie nadepnęłaś
      niechcący psu na łapę, albo nie pociągnęłaś kota za ogon? Jeśli nie, to anioł
      był z Ciebie, nie dziecko.
      Nie rób z Edyty potwora, nie porównuj Niki z pedofilem i odpuść sobie jazdę po
      temacie, bo to zwyczajnie niesmaczne. Szukasz przeciwnika do dysput moralnych -
      służę:
      Dziecko kilkuletnie nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji swoich działań.
      Rodzice też nie zawsze ze wszystkim sobie radzą. Czasem chcieliby córkę
      wychować na porządną, empatyczną osobę, a wyrasta im złośliwa cholera, która
      ściga słabszych psychicznie, zeby się dowartościować. Czasem nie przyjdzie im
      do głowy, ze dziecko może coś wymyślić. Czasem są zmęczeni. Są tylko ludźmi.
      Mogą robić błędy. Ale tego, zdaje się, Ty pojąć nie możesz. Wydaje Ci się, że
      rodzic to rodzaj cyborga z doskonałym programem... Czy coś. Troszczysz się o
      zwierzęta? Cudownie! Ratuj konie z transportów śmierci. Wylecz wszystkie
      cholerne gołębie, żeby nie roznosiły świństwa po ulicach. Przygarnij wszystko,
      co bezdomne. Wtedy sie spełnisz wewnętrznie i nie będziesz miała czasu na
      dokopywanie innym.
      Pozdrawiam serdeczni.
      • fogito Re: mama_potwora??? 07.07.07, 12:42
        Jak ktos juz napisal - czy to nie dziwne, ze osoba bezdzietna wypowiada sie na
        forum o dzieciach? Ja nie mam kotow wiec nie wypowiadam sie na temat ich
        wychowania, nie mam tez psow wiec nie czytam forum o psach. Chociaz wielu
        wlascicieli czworonogow mnie denerwuje, bo ich zwierzaki robia kupy na
        trawnikach - to o psach, albo smierdza - tak jak koty w blokach. Udzielanie sie
        na forum dla matek, jesli sie dzieci nie posiada to jak pisanie o samochodach
        nie majac prawa jazdy w kieszeni. Moze oxy sprawia przyjemnosc dokopywanie
        matkom, bo sama nie chce lub nie moze miec dziecka. Nie wiem, ale kiedy ja
        jeszcze nie bylam matka, to udzielalam sie na forum "dla starajacych sie". Nie
        pisalam glupot i nie wymadrzalam sie kiedy nie mialam pojecia jak to naprawde
        jest byc matka. Proponuje leczenie frustracji w innych miejscach.
        A co do dziecka, ktore wyrzucilo kotka przez okno - to w calej historii
        pocieszajace jest to, ze samo przez to okno nie wypadlo. Kotek zdaje sie
        przezyl cala akcje wiec nie demonizujmy. Ten, kto nigdy nie mial dziecka nie
        jest w stanie sobie wyobrazic do czego zdolne sa dzieci i jakie im pomysly
        przychodza do glowy. Oczywiscie matki powinny starac sie panowac nad sytuacja,
        ale sa momenty, ze trzeba po prostu pojsc sie wysikac.
        • bj32 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 13:01
          Mi dynda, czy Oxy tutaj pisze. Poziom jakiś tam mimo wszystko reprezentuje, a
          tu nie tylko o dzieciach jest [na forum Komputery też nie piszą komputerywink].
          Ale po grzyba wypowiadać sie na temat wychowywania dzieci ie mając ani
          doświadczenia na własnych, ani stosownego wykształcenia. A od kilku dni
          obserwuję jak Oxy z koleżankami ścigaja Edytę po necie i z nieukrywaną
          satysfakcją wbijają jej szpile pod pozorem troski o wypadniętego za okno kota.
      • oxygen100 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 17:43
        bj32, nie wiem jakim bylabym rodzicem, pewnie sie nigdy nie dowiem. Koty
        kocham, 2 lata temu uratowalam 2 dniowego porzuconego kotka, mimo astmy i
        b.silnej alergii na kota. Kotek dzisiaj ma 2 lata i ma sie dobrzesmile)
        Zabolalo mnie ze nikola wyrzucila kota, za co jej nie obwiniam, a edyte. Bo
        czasy wypadkow sie skonczyly. Nie zauwazylas?? To hucznie polecam ogladanie
        Faktow np. teraz mowi sie o zaniedbaniach. A co bedzie jak nastepnym razem,
        edyta zajeta oddawanie stolca, straci corke ktora "da" siebie za okno? No
        pomysl chwile.
        • bj32 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 18:01
          Czyli co? Edyta ma sie nie wypróżniać? Tak sie cholernie troszczysz o Nikę, że
          od kilku dni jeździsz po Edycie jak po łysej kobyle i dosrywki jej serwujesz
          takie, że głowa boli? Ogądam Fakty... Jakoś nic nie wiem, żeby Edyta zalana w
          drobiazgi z gachem spała za miedzą, a dziecko latało samopas, kiedy kotek
          został wystawiony za okno.
          Badzo to piękne i chwalebne, ze narażając własne zdrowie i życie uratowałaś
          kotka. Ale co ma piernik do wiatraka? Ja kiedyś uratowałam pięć królicząt,
          którym matka padła. Bardzo potem były smaczne. I to też nie ma znaczenia.
          Mając poziom inteligencji taki, jaki masz, nie powinnaś tak sie dawać ponosić
          emocjom. Kotki mają to do siebie, że wypadają z okna, a nierzadko robią to
          samodzielnie. Więc najlepiej spróbuj teraz odpuścić, ale z klasą, zeby nikt nie
          pomyślał, że sfiksowany na punkcie kotów babus porównuje niepełnosprawną
          kilkulatkę do pedofila. Bo to niesmaczne.
          • oxygen100 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 18:36
            nadinterpertujesz i sie za bardzo denerwujesz. Dalsza dyskusja jest
            bezsensowna. Rozumiem ze edyta jest Twoja koleznak on-line wiec nie stac Cie w
            tym momencie na odrobine obiektwyizmu, co mnie nie dziwi.
            Nie oceniaj prosze mojego IQ bo obawiam sie ze dzieli nas wielka przepasc. Na
            moja korzysc niestety.
            Jesli sadzisz ze mnie upokorzysz tym, ze koty maja dla mnie duzo znaczenie,
            bardzo sie rozczarujesz.
            • bj32 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 18:55
              Tak. Nadinterpretuję. I nie umiem czytać ze zrozumieniem. Skąd we mnie tyle
              jadu?
              To, czy Edyta jest jedną z moich koleżanek, jest kompletnie nieistotne.
              Dotychczas miałam Cię za osobę na prawdę na poziomie: wykształconą, z dużą
              wiedzą... Kiedy czytam, że dzieli nas duża przepaść, to zastanawiam się, czy
              jednak nie masz poniekąd racji... Ale chyba nie. W dalszym ciągu sądzę, że nie
              jesteś zwyczajnie głupia.
              Dlatego też trudno mi zrozumieć, ze podejrzewasz mnie o brak obiektywizmu i
              chęć upokorzenia Cię czymkolwiek. Po co mam Cię upokarzać? Sama stawiasz się w
              złym świetle pisząc niektóre teksty. Ja nie jestem tu do niczego potrzebnasmile
    • elza78 dlugi artykul ale warto 07.07.07, 12:46
      www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4280643.html
      z innego forum sciagniete...
      mnie osobiscie rzygac sie chce jak widze rodzicow za wszelka cene broniacych
      beznadziejnych postaw swojego dziecka czy to w tym przypadku czy chocby w
      pazdziernikowym przypadku molestowania ani w gdanskim ogolniaku - jak widze
      ryje tych tatuskow i gadanie ze to przeciez nie bylo nic tylko konskie zaloty i
      tak dalej... rece opadaja
      dziecko przyklad bierze z rodzicow a jesli oni bronia go w momencie kiedy robi
      zle to skad ma wiedziec co jest zle a co dobre??
      jeszcze lepiej - dowiaduje sie ze za swoje czyny nie czekaja go zadne przykre
      konsekwencje....
      oxy dobry watek - ja staram sie uwazac zeby nie wychowac malego potwora i mam
      nadzieje ze mi mi sie uda.
      • sir.vimes Re: dlugi artykul ale warto 07.07.07, 12:52
        Masz wiele racji, Elzo.
        Ale muszę się powtórzyć - nie ma złych dzieci. Wszystkie małe dzieci amją
        problemy z empatią i wyobrażeniem sobie konsekwencji swoich czynów. Normalka -
        taki etap.

        Natomiast rodzice już te konsekwencje powinni widzieć - a często nie widzą, lub
        po prostu ich one nie obchodzą. Nie onbwiniajmy dzieci za błedy rodziców.

        Co do nastolatków z gdańska - jasne, powinni już mieć swój rozum. Ale mam
        wrażenie, ze to sami tatusiowie dawali przykład tym chłopcom. Bardzo trudno
        wychować się na przekór - mimo złych wzorców.
        • elza78 Re: dlugi artykul ale warto 07.07.07, 13:01
          no i zgadzam sie z kazdym twoim slowem smile nie bez powodu jest przyslowie "jaka
          matka taka corka jaki ojciec taki syn" albo niedaleko pada jablko od jabloni,
          dzieci sa takie jakich maja rodzicow i robia to na co my im pozwalamy jest to
          do przewidzenia bo podobne sa do nas genetycznie i wychowuja sie w srodowisku
          ktore my im stwarzamy wiec w czyje slady maja isc...
          dlatego na bierne przygladanie sie chocby nie powinno byc przyzwolenia, nie
          powinno sie bronic dzieciaka za wszelka cene konsekwencje za zly czyn musza byc
          mnie zabil tekst mamuski jednego z dzieciakow "tyle czerwonych paskow"
          mrok... to jest wlasnie moze to o co chodzi, ze w tym wszystkim nie liczy sie
          dziecko jako indywidualna jednostka - maly czlowiek ktory ma uczucia, tylko to
          co osiagnie, taka milosc za cos, potem mamy dzieci potwory... dzieci trzeb
          akochac bezwarunkowo ale wskazywac ze robia zle i co robia zle i za zlo powinna
          byc kara to proste jak konstrukcja cepa
          • lila1974 Re: dlugi artykul ale warto 07.07.07, 13:36
            O ile dyskusja na temat wzorców przekazywanych dzieciom przez rodziców jest jak
            najbardziej słuszna, o tyle nie rozumiem, dlaczego jest oparta na przykładzie
            Edyty i Niki. A tytuł watku również w tym kontekscie jest przegięciem. Mam
            tylko nadzieję, że Oxy nie Niki nazwała "potworem", tylko miała na myśli jakieś
            anonimowe dzieci, a tak niezgrabnie wyszło.
            • ciociapolcia Re: dlugi artykul ale warto 07.07.07, 13:42
              Całe szczęście, że jeszcze się powstrzymała na tym forum z
              określeniami "wsadzić dziecko (Niki) w kaftan", albo "jak Niki przeleci
              pedofil"...
              • oxygen100 Re: dlugi artykul ale warto 07.07.07, 17:44
                oj z ciociapolcia, chyba nie mamy kompletnie wspolnego jezyka.
                • ciociapolcia Re: dlugi artykul ale warto 07.07.07, 17:51
                  Nawet nie CHYBA, ale na pewno.
            • bj32 Re: dlugi artykul ale warto 07.07.07, 13:51
              Ja raczej odniosłam wrażenie, że to Edyta została nazwana "potworą". Bo
              niedość, że nie pilnuje swojego okropnego, rozwydrzonego dziecka [fakt, że mała
              ma ADHd jest troskliwie pomijany], to jeszcze - O ZGROZO! - naraziła biednego
              koteczka na wypadnięcie z okna.
              I nie ma znaczenia, ze Edyta szuka kota i martwi się o niego i o Nikę, która za
              kotem tęskni, ale własnego czynu zrozumieć nie potrafi. Ważna, że jest durna,
              nieodpowiedzialna i następnym razem coś jeszcze sie moze stać psu.
              To moze koleżanki - wielbicielki zwierząt poddadzą Edytę linczowi [kamienowanie
              byłoby jak najbardziej na miejscu], a Nikę najlepiej rwać końmi.
              Ja też kocham zwierzęta, najbardziej nutrie [wyjątkowo smacznetongue_out]. Ale może
              nieco zastanowienia...
      • fogito Re: dlugi artykul ale warto 07.07.07, 13:02
        Chyba czym innym jest wyrzucenie kota przez okno przez male dziecko, ktore nie
        zdaje sobie sprawy co sie moze stac a czym innym przyzwolenie na przemoc dzieci
        nastoletnich. Wiadomo, ze reakcja rodzica musi byc adekwatna do sytuacji ale z
        drugiej strony nikt nie daje gwarancji, ze dziecko nie popelni bledu i nie
        zrobi czegos karalnego lub strasznego pod nieobecnosc rodzicow.
        Jesli dobrze pamietam to Edyta przestraszyla sie, ze kotu cos sie stalo a nie
        podeszla do dziecka i powiedziala - dobrze zrobilas coreczko.
        Ja zawsze reaguje na agresywne zachowania mojego trzylatka i tez zloszcza mnie
        matki, ktore olewaja karygodne zachowanie dzieci. Nie zmienia to jednak faktu,
        ze czasami moze zdarzyc sie cos czego nie przewidzimy. Wtedy od naszej
        pozniejszej reakcji zalezy co sie bedzie dzialo dalej.
      • elza78 ja nic o edyci nie pisalam przeca :P 07.07.07, 23:03
        ale z drugiej strony skoro rodzic jest swiadomy tego z ejego dziecko cierpi na
        takie a nie inne schorzenie ktore tak a nie inaczej sie objawia to takz ejest
        zobowiazany brac odpowiedzialnosc za czyny dziecka... gdyby dziecko z adhd
        rozwalilo w sklepie regal ze szklankami to mysle z emama musialaby zaplacic...
        do sytuacji z kotem sie nie odnosze bo shit happens i bywa ze takie rzeczy maja
        miejsce - wiadomo czasem zdarza sie ze nie dopilnuje sie wszystkiego jak trzeba
        bo trzeba by bylo miec oczy naokolo glowy, ale branie odpowiedzialnosci za
        wlasne dziecko i jego czyny to podstawa...
        • oxygen100 [...] 08.07.07, 08:37
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • czajkax2 Re: ja nic o edyci nie pisalam przeca :P 08.07.07, 10:10
            oxygen100 napisała:
            ze dziciak bierze kota i wyrzuca przez okno? Maly potworek.


            Wiesz Oxy jak twoje dzisiejsze wypowiedzi mają sie do poprzedniejszych, gdzie
            próbowałas się jakoś rehabilitowac?

            Nie myslałam ze kiedys to napisze: Dobrze że nie masz dzieci Oxy. I obys ich
            nigdy nie miała.

            Twoja empatia nie jest na tyle wykształcona żeby zrozumiec człowieka, a co
            dopiero dziecko.

            Faktycznie jedyna matka na jaką sie nadajesz to kocia matka. I tego się trzymaj.
            • oxygen100 Re: ja nic o edyci nie pisalam przeca :P 08.07.07, 10:23
              znecanie sie nad zwierzetami to przestepstwo i podchodzi pod kodeks karny.
              Niedopilnowany dzieciak wyrzadzil kotu krzywde. Ale to nie ma znaczenia prawda?
              Bo przeciez skoro edycia przychodzi z tym na kocie forum i piekli sie bo nie
              spotyka sie z reakcja jakiej oczekuje twierdzac ze Nikola kocha kota. Wiec
              mowie: pedofil kocha dzieci a jednakje krzywdzi tak?
              coz w tym niezrozumialego albo niestosownego?
              Gdyby pedofil zrobil Nikoli krzywde nie bylaby na tyle wyrozumiala zeby go
              usprawiedliwic, a idac na kocie forum i piszac "Nikola wyrzucila kota przez
              okno" oczekuje czego??
              glaskania po glowce? tego ze nic sie nie stalo bo to tylko kot??
              no pomyslcie chwile.
              IMO powiedzialam juz wszytsko co mialam do powiedzenia w tym watku. Zdania nie
              zmienie.
              dzis 3 letni dzieciak krzywdzi kota jutro może skrzywdzic Wasze dziecko w
              przedszkolu. Tez bedziecie takie skore tlumaczyc to zaburzeniami ADHD?? czy
              bedziecie szukaly winy w opiekunce ktora nie dopilnowala dzieci??
              • czajkax2 Re: ja nic o edyci nie pisalam przeca :P 08.07.07, 10:42
                Masz rację w jednym: powiedziałas juz wszystko co miałas do powiedzenia. Tak
                wiec możesz zakonczyc temat.
              • fogito Re: ja nic o edyci nie pisalam przeca :P 08.07.07, 11:04
                juz ci ponizej napisalam - obrazanie czlowieka to tez przestepstwo i podchodzi
                pod kodeks karny.
                Wyrzucenie kota przez okno przez trzyletnie dziecko to wypadek.
                Ty jestes dorosla - ponoc - a jednak nie mozesz przestac. A dziecko zdaje sie
                ma na swoim koncie jednorazowy wybryk. W tym wypadku mam wiecej szacunku do
                dziecka i jego matki, ktorym jednak zal kota niz do ciebie, ktora nie czuje
                skruchy.
              • malila Re: ja nic o edyci nie pisalam przeca :P 08.07.07, 11:06
                oxygen100 napisała:

                > znecanie sie nad zwierzetami to przestepstwo i podchodzi pod kodeks karny.
                > Niedopilnowany dzieciak wyrzadzil kotu krzywde. Ale to nie ma znaczenia
                prawda?
                >
                > Bo przeciez skoro edycia przychodzi z tym na kocie forum i piekli sie bo nie
                > spotyka sie z reakcja jakiej oczekuje twierdzac ze Nikola kocha kota. Wiec
                > mowie: pedofil kocha dzieci a jednakje krzywdzi tak?
                > coz w tym niezrozumialego albo niestosownego?

                A kreujesz się na otwarty umysł...
                Pedofil doskonale wie, że krzywdzi dzieci, ale szuka dla siebie
                usprawiedliwienia, wymówek, czasem wspomni też, że cel uświęca środki;-P
                Trzylatek nie ma pełnej świadomości swoich czynów. To jest faza, w której
                dziecko dopiero zaczyna odróżniać zawartość swojego umysłu od innych. Mój
                najstarszy, kiedy był trzylatkiem, chciał przez balkon wyrzucić swojego nowo
                narodzonego brata. Nie wiem, czy byłby w stanie to zrobić, ale profilaktycznie
                miałam młodszego na oku. Nie tyle ze względu na możliwość wyrzucenia - bo ta
                wydawała mi się dość abstrakcyjna - ile ze względu na bardziej realną możliwość
                przyduszenia młodszego przez starszego w braterskim uścisku. Tyle że dotyczyło
                to niemowlaka. Raczkującego malucha zostawiałam już sam na sam ze starszym,
                żeby móc udać się do świątyni dumania. Kota też zostawiłabym bez obaw - tym
                bardziej, że nasza kota jest dla trzylatka nie do udźwignięcia i nie do
                złapania. (Zastanawiam się więc, jak lekki i bezbronny musiał być kot Edyci,
                żeby Nikola była w stanie go wyrzucić).
                Twój zarzut jest więc równie inteligentny i równie skutecznie przeciwdziała
                przemocy jak postawienie trzylatka przed sądem za to, że trzasnął kolegę w
                piaskownicy łopatką po głowie.
                Jak mówią - i mądry może pobłądzić, ale trwanie w błędzie to już głupota.
                • fergie1975 Re: ja nic o edyci nie pisalam przeca :P 08.07.07, 11:30
                  > Mój najstarszy, kiedy był trzylatkiem, chciał przez balkon wyrzucić swojego
                  nowo narodzonego brata. Nie wiem, czy byłby w stanie to zrobić, ale
                  profilaktycznie miałam młodszego na oku.

                  no widzisz, Ty bylas w stanie uruchomic swoja wyobraznie i działać
                  profilaktycznie, "dmuchać na zimne".
                  Szkoda że inne osoby nie maja takich umjejętnosci, a gdy sie im powie "hej,
                  zastanow sie nad swoim postepowaniem" to sie obrazaja i zaczynaja tworzyc
                  epipety na najnizszym poziomie.

                  > Kota też zostawiłabym bez obaw - tym
                  > bardziej, że nasza kota jest dla trzylatka nie do udźwignięcia i nie do
                  > złapania. (Zastanawiam się więc, jak lekki i bezbronny musiał być kot Edyci,
                  > żeby Nikola była w stanie go wyrzucić).

                  ja również podejrzewam że żaden kot nie został wyrzucony smile
    • net79 Oxygen 07.07.07, 13:17
      Nigdzie nie zostało, napisane, powiedziane i nie musiało być, że Mama dziecka,
      które nieświadomie wyrzuciło kota
      (albo nie, bo trudno się dowiedzieć, gdy nie było świadków sytuacji, a dziecko
      wysławia się słabo, więc przyznajcie, że mogło być tak, że Nika kota nie
      wypchnęła, a może nawet próbowała łapać...),
      nie tłumaczyła mu po, że źle postąpiło, co czuł kotek i jak jest teraz mamie
      przykro, co należy następnym razem zrobić w takiej sytuacji i że to było bardzo
      niebezpieczne... Któraś z was zastanowiła się nad tym zanim osądziła...
      A popsute okno to nie szczyt nieodpowiedzialności tylko zdażenie losowe i brak
      kasy.
      Nadmieniam, że nie znam Edyty osobiście, ale potrafię chyba spojrzeć na
      sytuację z drugiej strony i wierzę, że nie kupiła kotka tylko po to,żeby
      dziecko mogło popatrzeć jak lata. Nadmieniam też, że nie stoję po przeciwnej
      stronie barykady i głęboko wierzę, że Oxy w głębi serca lubisz malce i sama
      jednego byś chicała urodzić, ale póki co życie chce inaczej, także bezdzietność
      i siedzenie tu na forum, to żadna patologia. Moje wypowiedzi nie są nagonką w
      odwrotną stronę, ale tym w co wierzę i są kierowane do Ciebie, bo Ty założyłaś
      ten wątek i od początku wiem co nim powodowało.
      • ciociapolcia Re: Oxygen 07.07.07, 13:29
        smile))
      • net79 AAA i jeszcze jedno 07.07.07, 13:34
        Mam serdeczną kumpelę która reprezentuje podobny styl wypowiedzi oraz postawę
        do Twojej, nieraz mamy inne zdanie i dyskutujemy bez sensu godzinami, gdyż
        każda wierzy w to co mówi, nieraz słuszałam słowa podziwu dla nas jako
        rodziców, ale krytyki tez nie oszczędzała. Kilka dni temu urodziła córcię, choć
        zarzekała się, że dzieci mieć nie będzie, bo po co, zresztą upierdliwe to
        takie, a ona ma ważniejsze sprawy i raczej na matkę się nie nadaje...Zanim ją
        urodziła poznała chybw w końcu też odpowiedniego mężczyznę i wyobraź sobie
        wysyła mi zdjęcia swojego malca i co widzę, siedzi zapatrzona w śpiące dziecko,
        w koszuli z kłapouszkiem i choć jej wypowiedzi są wciąż kwieciste i jedyne w
        swoim rodzaju, to już jednak nie tak ostre i te dzieci jakieś bardziej znośne...
        • ciociapolcia Re: AAA i jeszcze jedno 07.07.07, 13:36
          Net79 nie znam Cię, ale mądrze gadasz. smile
    • hexella Re: mama_potwora??? 07.07.07, 13:57
      przeczytałam cały wątek na kocim forum i mam taki niesmak:/// Cała ta dyskusja,
      to w kółko bla-bla-bla, kociary swoje-edycia swoje. I mam takie wrażenie, że
      głównym tematem było to, kto w tym wszystkim ważniejszy i bardziej cierpiący
      kot czy dziecko.
      No i obie Panie poszły po bandzie. Jedna snując domysły na temat powodów
      bezdzietności drugiej, druga waląc niedelikatne komentarze nt dziecka pierwszej.
      Obie Panie celowały tam, gdzie najbardziej piecze...
      • ada9611 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 14:01
        Ale ktos w tej calej kwesti chyba za duzo powiedzial.-o pedofile... gdyby ..nie
        chce nawet pisac,moze wtedy lepiej spac?spojrzec na drugi dzien w lustro?
        • hexella Re: mama_potwora??? 07.07.07, 14:13
          każdy ma gdzie indziej czuły punkt. Nie mnie oceniać, co bardziej boli.

          mogę jedynie starać się zrozumieć, że w sytuacji przyparcia do muru, nie
          przebiera się w słowach.

          I jeszcze jako osoba zwierzolubna powiem, że nie doszukałam się w postępowaniu
          edyci rażącego zaniedbania w stosunku do kota, natomiast w postawie
          kocioforemek wyraźnie było czuć brak zrozumienia dla sytuacji edyty, cóż- dość
          specyficzne to forum.
          • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 14:20
            Prawdę mówiąc, chyba jednak forum emama jest znacznie bardziej specyficzne.
            Mam pytanie: jak złamiecie nogę, to idziecie też do takiego ortopedy, co ma
            złamaną nogę?
            • fogito Re: mama_potwora??? 07.07.07, 14:24
              nie smile bo pewnie jest na zwolnieniu lekarskim smile Ja ide do takiego, ktory ma
              doswiadczenie, zebym nie musiala potem szukac drugiego. Oxy chyba nie ma
              doswiadczen zwiazanych z wychowaniem dziecka... bo kota to pewnie tak.
              • bj32 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 14:43
                "bo kota to pewnie tak." Tak mi się właśnie wydaje...
              • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 15:00
                Ale myślę, że JAKIEŚ tam doświadczenie z dziećmi to każdy posiada.
                Nie muszę mieć własnego dziecka, żeby np. przeszkadzało mi że jakieś dziecko
                skacze mi po łbie.
                Potrafię też ocenić zachowanie dziecka, jedne są grzeczne i fajne, nawet jeśli
                trochę szaleją, to w granicach przyzwoitości. Inne są wredne i ich zabawy
                polegają na dokuczaniu innym dzieciom, dręczeniu zwierząt i uprzykrzaniu życia
                dorosłym - i trudno czegoś takiego nie zauważać, nawet jeśli jest się osobą
                bezdzietną.
                Uważam też, że jeśli dziecko zachowuje się w sposób, który mi przeszkadza albo
                mnie lub kogoś innego (w tym zwierzę) krzywdzi, a jego rodzice nie próbują nic z
                tym zrobić, to niestety ale mam prawo do interwencji, a przynajmniej do
                wyrażenia własnego zdania. Nie sądzę, żeby dowiedzenie się, że nie jest samo na
                świecie, odcisnęło jakieś drastyczne piętno na delikatnej psychice dziecka,
                uważam wręcz, że skutki mogą być jedynie pozytywne. To tak ogólnie.
                Co do kwestii Edyci, cóż, dziewczyna najwyraźniej ma problem i to ten właśnie
                problem usiłowano jej zasygnalizować. Czas otworzyć oczy i przyznać się sama
                przed sobą, że ma się dziecko najprawdopodobniej zaburzone psychicznie. Takie
                otwarcie oczu to pierwszy krok do podjęcia leczenia, a im szybciej tym lepiej,
                zanim dziecko skrzywdzi siebie albo stanie się jakaś tragedia np. z udziałem
                dużego psa, jakiego ma też Edycia. Niestety, prościej jest zaatakować używając
                argumentów moim zdaniem bardzo prostackich, niż użyć mózgu i zastanowić się, czy
                przypadkiem komentatorzy zdarzenia nie mają przynajmniej odrobiny racji.
                • lila1974 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 15:05
                  Nie, Edycia wogóle nie widzi, że ma dziecko z problemami - wcale a wcale ...
                  jak dobrze, że sa życzliwe osoby na forum, którym tak bardzo lezy na sercu
                  dobro jej samej i jej dziecka.
                  • sir.vimes Re: mama_potwora??? 07.07.07, 15:34
                    Tu nie chodzi o to, że Edyta nie widzi, że ma dziecko z problemami. Nie widzi
                    wszystkich konsekwencji tych problemów. To nie jest wina jej dziecka ani jego
                    choroby - tylko pewnej niekonsekwencji w priorytetach.
                    Wydaje mi sie, że uwagi kocich forumowiczekwink były słuszne. Córka Edyty nie jest
                    jedynym żywym stworzeniem w jej domu.
                    Biorąc pod opieke żywe, czujące stworzenie stajemy się za nie odpowiedzialni -
                    czy jest to babcia, dziecko, kotek czy chomik. Jasne, że miłośc (czy jakakolwiek
                    sympatia) do kota nie jest równa miłości do dziecka. Ale to nie zmienia faktu,
                    że warto przemyśleć czy wszystkie istoty w naszym domu mają zapewnione godne
                    warunki.
                    Edyta w tamtym watku dużo pisała o swojej sytuacji, o tym, ze nie ma jak kota
                    szukać (i napadała na panie, które próbowały jej doradzić), że przeszkodą w
                    poszukiwaniach jest córka. Możliwe. Jednak takie sytuacje warto przemyśleć zanim
                    się wydarzą.
                    Podejmując się opieki nad zwierzęciem należy zastanowić się czy nie będzie
                    samotne, czy nie będzie nieszczęśliwe, czy będziemy mieć czas udać się z nim do
                    weterynarza, czy stać nas na ewentualne leczenie, czy w razie zaginięcia
                    będziemy mieć czas zwierzaka szukać.
                    Jeżeli odpowiedź na te pytania brzmi nie - a mimo to decydujemy się wziąć do
                    domu zwierzę, nie możemy się dziwić , że sytuacja może przekroczyć nasze możliwości.
                    Tak więc jak najbardziej można nie widzieć jasno swoich problemów - a właściwie
                    ich konsekwencji.
                    Nic dziwnego, ze własnie na ten aspekt sprawy zwróciły uwagę uczestniczki
                    kociego forum (forum, którego priorytetem nie jest zajmowanie się ludźmi w
                    ciężkiej sytuacji lecz koty, ich zdrowie i dobro)
                    Podkreślam, że nie widzę winy Nikoli w całej sprawie.

                    Swego czasu Warszawę zdobiły plakaty kampanii społecznej pt. "zwierzę nie jest
                    rzeczą". To była mądra kampania.
                  • sassello Re: ZA MOCNO OXY 07.07.07, 15:38
                    chyba jednak przesadziłaś na tym kocim forum, a stwierdzenie, że to edycia była
                    inspiracją do stworzenia tego wątku stawia cię w złym świetle, najgorsze, że te
                    twoje uszczypliwe komentarze sprawiaja ci wielką radość i satysfakcję a są
                    momentami tak żenujące, że szkoda słów,ciekawe do czego jeszcze się posuniesz,
                    żeby zaznaczyć swoją obecność, a swoją drogą dziwi mnie ten wianuszek
                    wielbicielek wokół ciebie,
                    • oxygen100 Re: ZA MOCNO OXY 07.07.07, 21:40
                      a skad to wszytsko wiesz?? przeciez nawet nie wymienilas ze mna jednego posta
                      kobietosmile)
                      wrozysz sobie z fusow??smile))
                    • oxygen100 Re: ZA MOCNO OXY 08.07.07, 08:39
                      wiesz, satysfakcje to daje mi dobry sex, ewentualnie sukcesy zawodowe.
                  • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 15:39
                    Edycia uważa że ma dziecko "z problemami". Inni zasugerowali, że to dużo więcej,
                    niż "z problemami" - że najprawdopodobniej jest to dziecko zaburzone
                    psychicznie, i to trzeba LECZYĆ, a nie próbować rozwiązywać "problemy" kupując
                    dziecku kolejne żywe stworzonko do zabawy i biorąc sobie na głowę kolejne
                    stworzenie, podczas gdy - jak na razie - Edycia nie umie sobie poradzić z jednym.
                    To nie jest chęć dosr... Edyci, tylko próba uzmysłowienia jej, że nie radzi
                    sobie z sytuacją i trzeba działać szybko, zanim nie wydarzy się kolejna tragedia.
                    • sassello Re: mama_potwora??? 07.07.07, 15:46
                      ok może trzeba jej pomóc, ale w taki sposób?ludzie...
                      • oxygen100 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 21:42
                        moze powinien sie nia zajac psychiatra dzieciecy np?
                        moze rodzice powinni dostac dokladne wskazowki wychowawcze?
                        moze powinni lekarzom powiedziec ze w domu sa zwierzeta?
                        lekarz to nie wrozka nie musi wiedziec takich rzeczy, matka i owszem. Wrecz
                        powinna o obiecnosci zwierzat informowiac lekarzy
                        • sassello Re: o proszę jak pięknie! 07.07.07, 21:46
                          nie można było tak odrazu...
                        • edycia274 oxy 07.07.07, 21:50
                          wyobraż sobie,że Niki zajmuje się psychiatra dziecięcy. I wie o zwierzętach, i
                          wskazówki nam przekazał i leki dla Nikoli dał. to tyle. dobranoc
                        • net79 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 22:01
                          W kwestii formalnej...
                          Oxy, jeśli Niki ma stwierdone ADHD, oznacza to, że jest pod opieką psychiatry.
                          Jesli Niki jest pod opieką psychiatry, matka ma świadomośc zaburzenia procesu
                          dojrzewania nerwowego oraz przekazu bodźców w centralnym układzie nerwowym.
                          Napewno została poinstruowana co do postępoiwania z dzieckiem oraz jego
                          otoczeniem. Oprócz wizyt u psycjiatry, dziecko z ADHD jest pod stałą opieką
                          psychologa.
                          Tak, jak każde inne dziecko, dziecko nadpobudliwe może mieć w domu zwierzątko.
                          To bardzo ważna zasada o której warto pamiętać - dziecko z ADHD jest normalne,
                          może i ma prawo robić to co inne dzieci, choć czasem trudniej jest mu osiągnąć
                          takie same wyniki. Posiadanie czworonoga nie usunie objawów nadpobudliwości,
                          ale może w wielu przypadkach pomóc w pracy nad nimi. Spacer z psem jest dobrą
                          alternatywą dla siedzenia przed telewizorem. Dziecko warto także zaangażować w
                          pielęgnację zwierzątka i dbanie o porządek, co może je nauczyć systematyczności
                          i solidności. Więź z uczuciowym zwierzakiem rozwija dzieci emocjonalnie i może
                          pomóc im w trudnych chwilach. Z drugiej strony, pamiętajmy, że zwierzę
                          wprowadzi dodatkowy element zmienności (i często ruchliwości) w naszym domu.
                          Zwierzątko było już w domu i nie sądzę, aby psycholog doradził pozbycia się go,
                          ponieważ to żadna nauka, że zwierzątka można się pozbyć kiedy jest niewygodne,
                          po za tym rozstanie z ukochanym zwierzakiem jest bardzo intensywnym doznaniem
                          emocjonalnymsmile
                          Nie wiem jak Ty , ale ja mam brata z ADHD i wymianą niewygodnych zwierząt mój
                          ojciec niczego dobrego go nie nauczył...
                    • anulka.p Re: mama_potwora??? 07.07.07, 15:47
                      Zajrzałam przed chwilą do bloga Edyci - i szkoda, że Ty nie zadałaś sobie tego
                      trudu.
                      Jej córka jest niemal od urodzenia poddawana różnym badaniom, leczona przez
                      lekarzy wielu specjalności. Zdiagnozowano też u niej ADHD.
                      Jak możesz pisać takie rzeczy, że nie leczy, tylko zwierzątka kupuje??? Ach ta
                      fałszywa troska o jej dziecko... to naprawdę obrzydliwe.
                      • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:06
                        Na tego bloga też zaglądałam, doskonale wiem na czym polega cała sprawa.
                        I uważam, że kupowanie w takiej sytuacji zwierząt jest - delikatnie mówiąc, żeby
                        mnie znów nie skasowali - nieodpowiedzialnością.
                        Nie twierdzę, że nie leczy.
                        • lila1974 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:08
                          A ja myślę, że jest próbą ratowania dziecka.
                          • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:15
                            I właśnie o to mi chodzi. Próbą ratowania dziecka, głupią niestety i
                            nieodpowiedzialną, bo terapia przy pomocy zwierząt nie na tym polega, że po
                            prostu ma się dziecko i zwierzęta.
                            Głupią, bo naraża zwierzęta na cierpienie, a dziecko - obym nie wykrakała - na
                            niebezpieczeństwo.
                            I to właśnie usiłowano uświadomić Edyci na kocim forum.
                            I właśnie na to usiłuję zwrócić uwagę: że te zwierzęta są w tej sytuacji
                            traktowane przedmiotowo, a zwierzę NIE JEST przedmiotem. Ot, Nikolka wyrzuciła
                            kotka, brzydka Nikolka, biedna Nikolka, chora Nikolka, kupi się nowego kotka.
                            Przeciwko czemuś takiemu protestuję, bo to nie jest żadna terapia, tylko
                            KRETYNIZM zahaczający o znęcanie się nad zwierzętami.
                            Niektórzy ludzie, w pewnych sytuacjach, po prostu zwierząt posiadać NIE POWINNI,
                            bo zwierzę to obowiązek i odpowiedzialność, a nie tylko zabawka dla dziecka,
                            nawet chorego. Edycia ma już na głowie tyle obowiązków, że branie zwierzęcia
                            jest nieodpowiedzialnością. Mam nadzieję, że kot przeżył i że znajdzie dobry dom.
                            • lila1974 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:34
                              Nadinterpretacją jest twierdzenie, że Edycia skwitowała wypadek kota
                              stwierdzeniem, że się kupi innego.

                              Nie przekonamy się wzajemnie, bo Ty patrzysz na sprawę inaczej i ja inaczej.

                              Zwróć uwagę, że nawet tam na kocim forum podniosły się głosy broniące Edyci,
                              więc nie wszystkie miłośniczki kotów miały do niej pretensje.

                              Szczerze mówiąc w życiu nie przyszłoby mi do głowy zakładanie siatek ochronnych
                              na okna i drzwi balkonowe, gdybym miała kota. Czy to oznacza, że jestem
                              nieodpowiedzialna, że traktuję koty przedmiotowo? Dla Ciebie pewnie tak.

                              Jedyne co mogę Edyci zarzucić w tamtym wątku, to brak panowania nad emocjami i
                              nie potrzebne wdanie się w pyskówkę, ale z drugiej strony jestem w stanie to
                              sobie wytłumaczyć, jak przyglądam się nagonce, która jest jej udziałem na tym
                              forum już od dłuższego czasu (nie tylko w kwestii kota).

                              Czytając wypowiedzi niektórych osób, skierowane do niej, odnoszę wrażenie, że
                              jest kolejnym nickiem, dzięki któremu parę osób może wykazać się swoją
                              erudycją, pomachać przed jej nosem wykształceniem i podnieść poczucie własnej
                              wartości.
                              • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:54
                                > Szczerze mówiąc w życiu nie przyszłoby mi do głowy zakładanie siatek ochronnych
                                >
                                > na okna i drzwi balkonowe, gdybym miała kota. Czy to oznacza, że jestem
                                > nieodpowiedzialna, że traktuję koty przedmiotowo? Dla Ciebie pewnie tak.

                                Rozsądny człowiek robi rozeznanie zanim sprawi sobie jakieś zwierzę. Jak
                                poczytasz sobie o kotach, przejrzysz specjalistyczne fora dyskusyjne, to dowiesz
                                się że wypadki z kotami na nieosiatkowanych balkonach i oknach są niezwykle
                                częste i że osiatkowanie jest zalecane.
                                Ale do tego to trzeba odrobinki przewidywania, a nie po prostu "kupmy sobie kotka".
                                • lila1974 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 17:05
                                  Nie, do tego trzeba być wielbicielem kotów, który szwęda się po kocich forach,
                                  by to wiedzieć.
                                  Nie przepadam za kotami, wolę psy, ale bywały czasy, że miałam koty w domu, bo
                                  się przyszwędały do ogrodu i miauczały o pomoc. Ograniczałam się wówczas do
                                  wizyt u weterynarza z pytaniem, jak sie nimi zajmować, czy powinny być
                                  szczepione, odrobaczane itp.
                                  Dziwne, nigdy ŻADEN weterynarz nie ostrzegł mnie, że kotu potrzebna jest siatka
                                  w oknie, stąd moje braki w edukacji.
                                  I tak się teraz zastanawiam, kto był nieodpowiedzialny i niefrasobliwy. Ja?
                                  Może powinnam była nie zabierac ich do chałupy tylko zostawić samym sobie? Może
                                  je unieszczęśliwiłam i nigdy mi tego nie wybaczą? A może Ci weterynarze jacyś
                                  durni?
                        • anulka.p Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:17
                          chicarica napisała:


                          > Nie twierdzę, że nie leczy.

                          Przczytaj swój post wcześniej. Piszesz, że po prostu sugerujecie jej, że to
                          zaburzenie i radzicie, że to trzeba leczyć.
                          A skoro czytałaś bloga to wiesz, że Edycia doskonale wie od lekarzy, że to
                          zaburzenie i nie muszą jej uświadamiać "życzliwe" ciocie z forum.

                          • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:21
                            Może źle napisałam. Owszem, leczy - ale zapewne nie w ten sposób w jaki powinna,
                            a dając dziecku do dyspozycji pieska i kotka aż się prosi o tragedię. Natomiast
                            jeśli dziecko zaczyna być niebezpieczne dla otoczenia (tak wiem, tylko dla
                            kotka, co tam kotek, załatwi się nowego...) to coś tu jest nie tak z tym
                            podejściem do leczenia. Przydałaby się odrobina refleksji, ale jak widać, Edycia
                            nie wysnuła odpowiednich wniosków.
                            Ja się wyłączam z dyskusji, nie mój cyrk i nie moje małpy. Szkoda mi tych
                            zwierzaków, ale pewnie świata nie zbawię.
                            • anulka.p Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:30
                              chicarica napisała:

                              > Może źle napisałam. Owszem, leczy - ale zapewne nie w ten sposób w jaki
                              powinna
                              > ,
                              > a dając dziecku do dyspozycji pieska i kotka


                              A co Ty wiesz o jej leczeniu? Gdzie napisala, że kotek to element leczenia?
                              A co, ludzie chodzy nie mogą mieć zwierząt? Toż to o faszyzm trąci. Bo zawsze
                              jest ryzyko, że takiemu zwierzątku coś się może stać? A u w pełni zdrowych nie
                              ma? Zapewniam Cię, że jest, zresztą wiesz o tym na pewno doskonale. Przykładów
                              jest aż nadto.

                              Szkoda mi tych
                              > zwierzaków, ale pewnie świata nie zbawię.

                              A dziecka ci nie szkoda?
                              • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:34
                                Dziecko nie jest aż tak bezbronne jak np. kot.
                                Druga sprawa: Edycia szukała pomocy na forum o kotach, a nie na forum o
                                dzieciach, nie ma się więc co dziwić że większa uwaga poświęcona została kotu.
                                • anulka.p Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:37
                                  chicarica napisała:

                                  > Dziecko nie jest aż tak bezbronne jak np. kot.

                                  trzyletnie dziecko nie jest bezbronne??

                                  Wiesz, co piszesz?
                                  • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:50
                                    No, tutaj jakoś to dziecko wyrzuciło kota przez okno, a nie kot dziecko.
                                    Dziecku tu nie stała się żadna krzywda, a kotu i owszem, dlatego kota mi żal.
                                    • lila1974 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:57
                                      Mnie również żal kota, bo pewnie cierpi biedak teraz niemożebnie, a mimo to na
                                      takie potępienie jakiego się Edyta doczekała, nie byłoby mnie stać.

                                      Z tych niechętnych jest wypowiedzi wyziera obraz matki wariatki, co to zachęca
                                      dziecko do zabawy istotami żywymi i nie reaguje na jego złe zachowanie, a wręcz
                                      je lekceważy machnięciem ramion.

                                      A to wyliczanie jej każdej sekundy spędzonej na forum? Paranoja jakaś. Nie
                                      powinna spać, jeść, chodzić do pracy, opiekowac się dzieckiem, wychodzic z psem
                                      na spacer, tylko z nosem przy ziemi szukać KOTA!

                                      Przecież zrobiła sporo w celu jego odzyskania - szuka, pyta, rozwiesza
                                      ogłoszenia, sprawdza ślady, które zostaja jej podrzucone. Moim zdaniem to
                                      świadczy o jej wrażliwości na dobro zwierzęcia. Ale trzeba by było wykazać się
                                      dobrą wolą, by jej wysiłki zauważyć - więc po co? uncertain
                      • oxygen100 [...] 08.07.07, 08:41
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • ada9611 Re: mama_potwora??? 08.07.07, 09:34
                          Kobieto,jeszcze sie nie wyzylas?5 odopwiedzi w ciagu paru minut,cos mowia ze
                          jednak krytyka cie zabolala.
                        • fogito Re: mama_potwora??? 08.07.07, 10:04
                          Ja nie znam tego dziecka. Ale nie zycze sobie w ramach zwyklej ludzkiej
                          przyzwoitosci nazywac go "potworkiem". Wydaje mi sie, ze ocierasz sie o lamanie
                          prawa i obrazanie godnosci dziecka. Niezaleznie od tego jak bardzo lubisz koty
                          nic cie w tym momencie nie usprawiedliwia.
                          Kończ Waść wstydu oszczędź.
                    • hexella Re: mama_potwora??? 07.07.07, 15:49
                      Krótkie sprostowanie, co by legenda nie powstaławink
                      Edyta leczy swoje dziecko.
                      Nie kupiła kota jako "kolejną zadaweczkę dla dziecka", tylko przywlokła znajdę,
                      gdy Mała była niemowlakiem i jeszcze nie wiedziała o jej problemach.
                      • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:08
                        Psa też?
                        • hexella Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:13
                          chicarica napisała:

                          > Psa też?

                          O psie wiedzy nie posiadam, bom sie skupiła na "kociej aferze".
                          Głowy nie dam, czy aby pies nie robi tam za terapeutę, bo gdzieś mi migło, że
                          szkolony.
                          I żeby nie było, jak sama pewnie wiesz psy są wikorzystywane do dogoterapii i
                          szkody im to nie robi.
                          • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:17
                            Owszem, są. Wypowiadała się gdzieś o tym marta.kunc - na czym polega taka
                            terapia, bo akurat przypadkiem się trochę na tym zna. Jest też terapia kotami. Z
                            tym, że nie w przypadku takich schorzeń jakie ma Nikolka i nie w ten sposób.
                            • hexella Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:38
                              wybacz, ale jakoś nie bardzo mam zaufanie do diagnozy jakiejś tam marty_kunc i
                              jej forumowego wyrokowania czy w tym konkretnym przypadku obecność zwierząt
                              jest wskazana czy nie.
                              Wolałabym opierać się na opinii realnych specjalistów, a głowy nie dam, czy
                              Edycia takich opini nie posiada.
                            • lila1974 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:41
                              Nie w jaki sposób?
                              Rozumiem, ze masz dokładny podgląd w sytuację?
                              Tylko wówczas Edyta będzie miała spokój, jak postąpi według wytycznych pań z
                              forum?
                              Dziewczyna robi to, co jej zdaniem jest najlepsze dla jej dziecka. Gdybym miała
                              choc cień szansy, że pies może miec dobry wpływ na moje dziecko, nie wahałabym
                              się ani chwili z jego zakupem. Dziewczyna psa szkoli - no to trzeba jej
                              zarzucić, że nie szkoli siebie ...ech


                              Pewnie i z rad Marty skorzystałaby chętniej, gdyby te rady były podane w
                              bardziej przystępny sposób.
                              • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:59
                                > Dziewczyna robi to, co jej zdaniem jest najlepsze dla jej dziecka. Gdybym miała
                                >
                                > choc cień szansy, że pies może miec dobry wpływ na moje dziecko, nie wahałabym
                                > się ani chwili z jego zakupem.

                                I tu się różnimy podejściem. Dla Ciebie pies jest instrumentem w leczeniu
                                dziecka i jeśli dziecku miałoby to pomóc, kupiłabyś psa. Ja natomiast
                                zastanowiłabym się jeszcze, czy nie skrzywdzę zwierzęcia, bo zwierzę to żywe,
                                czujące stworzenie, które też może czuć się nieszczęśliwe.
                                • lila1974 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 17:11
                                  I w związku z tym, zamierzasz oceniać, która z nas jest lepsza, a która gorsza?
                                  Która ma dobre serce, a która jest bezduszna?
                                  Ty masz swoje priorytety, któś może mieć swoje.
                                  Sadyzmu w postępowaniu Edyty się nie doszukałam, a to własnie dyskredytowałoby
                                  ją w moich oczach.

                                  Pracowałam kiedyś z Holenderką, której teść miał fermę norek. Dziewczyna brała
                                  sobie maluteńką norkę z miotu, wychowywała ją, po czym, gdy nadchodził czas
                                  uboju oddawała zwierzątko do gazu. po czym z następnego miotu brała następną i
                                  tak w kółko. To jest dla mnie własnie przedmiotowe traktowanie zwierzęcia i
                                  mocno mnie oburzało.
                              • sir.vimes Re: mama_potwora??? 07.07.07, 17:10
                                Pewnie i z rad Marty skorzystałaby chętniej, gdyby te rady były podane w
                                bardziej przystępny sposób.

                                Były podane w przystępny i zrozumiały dla dorosłej osoby sposób. Marta Kunc nie
                                jest osobistym terapeutą Edyty by MUSIEĆ dopasowywać każde słowo do jej
                                ewnetualnego wybuchu złości czy ewentualnej obrazy za nie dość delikatny ton
                                udzielanej POMOCY.
                                • lila1974 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 17:16
                                  Takie pobozne życzenie z mojej strony, by osoba, która ma coś mądrego do
                                  powiedzenia, miała jednak wzgląd na swego rozmówcę.
                                  • sir.vimes Re: mama_potwora??? 07.07.07, 17:20
                                    To znaczy np. nie nazywała "nawiedzonymi babami" osób z którymi się nie zgadza?

                                    Słuszny postulat.
                                    • lila1974 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 17:30
                                      Punkt dla Ciebie smile
                                      Biję się w pierś - tym bardziej, że po spokojnym przeczytaniu całego wątku
                                      okazało się, ze nie są, aż tak nawiedzone, jak je podejrzewałam.
                                  • sassello Re: mama_potwora??? 07.07.07, 17:21
                                    święte słowa
                    • lila1974 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 15:58
                      Może umknęło twojej uwadze, że Edycia jest pielęgniarką (to po 1), a jej
                      córeczka pod opieką lekarską. Myślisz, że lekarze to idioci i nie widzą, co
                      dziecku jest?
                      Myślę, że osobiście również pisałabym "dziecko z problemami".

                      No, ale jeśli macie taka misję ...
                      • chicarica Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:09
                        To, że jest pielęgniarką, niewiele zmienia.
                        Dziewczyna, na moje oko, straciła po prostu kontrolę nad sytuacją. Ale ta sprawa
                        była tu już dyskutowana i mój głos niczego nie zmieni.
                        • lila1974 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:43
                          To po co jeździć na dziewczynie, jak na łysej kobyle?
        • kosheen4 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 14:25
          ada9611 napisała:

          > Ale ktos w tej calej kwesti chyba za duzo powiedzial.-o pedofile... gdyby ..nie
          >
          > chce nawet pisac,moze wtedy lepiej spac?spojrzec na drugi dzien w lustro?

          nawet jeśli oxy przesoliła, szczytem głupoty wydaje mi się wbijanie czegoś
          takiego w sygnaturkę. rozumiem że sig za sig, ale mimo wszystko jakoś mi to nie
          halo.
          • hexella Re: mama_potwora??? 07.07.07, 14:30
            ale w tym przypadku to "wicewersal"wink))
            • kosheen4 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 14:50
              hexella napisała:

              > ale w tym przypadku to "wicewersal"wink))

              właśnie o tym piszę, że raczej nie za bardzo. mimo wszystko w dyskusji padło tak
              wiele złośliwych słów, że wybór zdania w którym imię córki miesza się ze słowem
              'pedofil'... no cóż.
              nie znam się, nie mam dzieci. o ile pamiętam, nigdy nie wyrażałam się w tematach
              dzieciowych autorytarnie, forsując swoje zdanie jako jedyne-i-słuszne w
              kwestiach wychowawczych (nawet pobożne życzenie żeby pourywało palce
              gó.wniarzykom bawiącym się petardami było tylko moim zdaniem i nadzieją).
              ale podnoszenie czegoś takiego żeby zamanifestować nieciekawe pobudki kogoś
              innego - bo sądzę że taki był cel - hmm
              taplać się w błotku dla obrony dziecka ok
              ale jeszcze dziecko wciągać do tej kałuży
              nienienie
              • hexella Re: mama_potwora??? 07.07.07, 14:58
                sygnaturka edyci jest odpowiedzią na sygnaturkę oxy, wet za wet, złośliwość za
                złośliwość.
                Obie Panie wymieniły uprzejmoścismile
                Treść sygnaturek pewnie ulegnie zmianie, gdy opadną emocje i objawi się
                groteskowość całej sytuacji.
        • oxygen100 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 17:38
          o pedofil to byla moja artyleria. Ale tez nie zrozumials przeslaniasmile
          Bywasmile
    • monia145 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 14:49
      Mnie nikt nie uczył, jak mam wychowywać swoje dziecko. I zapewne znacznej częśc
      forumowiczek/forumowiczów również. Jedyne co miałam to przykład, a raczej
      antyprzykład moich rodziców. Wiedziałam więc, że jestem zdana na własną
      intuicję, rozsądek i sztukę przewidywania. Wielokrotnie miałam wrażenie, że
      jestem jak dziecko we mgle..może miałam szczęście, może twardy tyłek, ale na
      szczęście moje niezbyt udane dzieciństwo nie wykoślawia mi relacji z moim
      dzieckiem.
      Wychowanie dzieci przerasta niektórych. Mają niskie kompetencje rodzicielskie,
      bo ci co powinni pokazać im jak to sie robi, sami na ogół są antywzorem. Moim
      zdaniem to jedno z najtrudniejszych zadań w zyciu człowieka- dla niektórych
      zrobienie prawa jazdy jest zajęciem nie do przebrnięcia, a co dopiero
      ukształtowanie człowieka na wartościowego członka społeczeństwa. Chylę czoła
      przed rodzicami niektórych dzieciaków, spotykanych przeze mnie...
      Przymykamy oko na złe uczynki naszych dzieci z jednego powodu- bo nie chcemy
      przyznać, że zło, które w nich widzimy, jest pochodna naszych błędów, jest
      pokłosiem złych decyzji. Bo przyznanie, że nasze dziecko źle się zachowuje
      degraduje nas jako rodziców, a na to, aby przyznać sie do porażki, stac
      nielicznych, odważnych, reszta będzie oszukiwać się, szukac usprawiedliwień w
      podłym świecie itp. Bo, aby coś zmienic trzeba mieć siłę i chęci...

      Jeśli zły czyn popełnia dziecko- odpowiedzialny za to jest rodzic. Bo czegos
      nie dopilnował, nie wytłumaczył dziecku pewnych zasad, nie wyćwiczył ich w nim,
      lub po prostu nie postarał się, aby dziecko, które z pewnych przyczyn nie może
      samodzielnie odrózniac dobra od zła i przewidywać konsekwencje swoich czynów-
      nie miało możliwości, aby dokonac tego czynu.
      Winny jest rodzic, a nie dziecko.
    • vatum Re: mama_potwora??? 07.07.07, 15:35
      Wiem o czym piszesz. Ciężko jest reagować gdy jest to obce dziecko, na prawdę ciężko. Gdy rodzic dziecka jest w pobliżu to awantura gotowa. Gdy dziecko jest samo, może być różnie. Znajomą kiedyś zbluzgała 13-latka. Zwróciła jej uwagę, zaczęła się pyskówka, młoda szarpnęła koleżankę, tamta złapała ją za rękę i po paru minutach do jej domu zapukała policja smile że niby biła młodą...
      Inna sytuacja: dwóch 11latków opowiada sobie jakie zwierzę najlepiej męczyć, kot okazuje się być najlepszy, słucham tego, ręce opadaja - co mam powiedzieć: kochani to jest złe? Chłopcy z patologicznych rodzin gdzie najlepszy obiad to zdobyta paczka chipsów, gdzie alkohol pije 3 latek (nie chce ale mu czasem wmuszą by było śmiesznie), co mam zrobić?
      Wyrzuty sumienia? Mam ogromne, ale czuję się bezsilna. Totalnie bezsilna. Bo boję się, że zwrócę uwagę a potem na placyku mojej córce coś się stanie. Boję się o nią.
      Inny przykład tych chłopaków: dwóch 11 latków i ten mały 3 latek na placyku; jakiś inny chłopak (ok 8 lat) ma fajną zdalnie sterowaną brykę. Tamci zazdroszczą więc muszą jakoś się zemścić żeby tamten nie miał tak fajnie. Namawiają 3 latka by kopnął z całej siły samochód. 3 latek z szałem w oczach podbiega i z całej siły kopie - i co mam zrobić?
      Inny placyk: mamuśki codziennie przyhodzą z alkoholem, piją, upijają się, kompletnie w nosie mają dzieci (już tam nikt inny z dzieckiem nie przychodzi), klną na całe gardła opowiadając sobie kolejną imprezę. Kłócą się, wyzywają itp. I co mam zrobić? Powiedzieć "oj, brzydko"?
      Życiem niektórych rządzi prawo dżungli, nie czuję się dobrze wśród takich ludzi i nie umiem z nimi dyskutować. A wyrzuty sumienia? Cóż, mam wiele wyrzutów w osobistym życiu i jakoś żyję choć jest mi bardzo ciężko. Nie mogę się obarczać okolicą, miastem, światem bo bym sfiksowała. Więc patrzę na upadek innych. Bezsilnie patrzę.
      Dzieci rozpieszczone....Rozpuszczone - tu można więcej wywalczyć, wystarczy jedno odpowiednie słowo do rodziców by im w pięty posło i by zmienili stosunek do swoich rozwyudrzonych dzieciaczków. Ale to już na prawdę świetnie psychologiczne podejście trzeba mieć.
      No i tyle.
      • lila1974 Vatum 07.07.07, 15:53
        A ja nie rozumiem jak można po prostu patrzeć.
        Ja nie umiem. mając na względzie bezpieczeństwo swoich dzieci staram sie
        reagować na zło, które dostrzegam. Nie zareaguję, więc ktoś kiedyś nie
        zareaguje, gdy to mojemu dziecku będzie się działa krzywda lub moje dziecko nie
        nauczy się, że trzeba reagować, gdy widzi krzywdę wokół siebie.

        Tylko reagowac tez trzeba umieć.
        Nie jest dobrze, gdy tą reakcją jest rozdarcie gęby i rzucenie jakichś
        soczystych epitetów w stronę małych łobuzów, bo wiadomo, że spowoduje to odwet
        i właśnie wredną pyskówkę gó..arzy.

        Kilkakrotnie zdarzyło mi się zahaczyć "sprawców" zwykłym "ej, chłopcy, nie jest
        w porządku, że się znęcacie nad młodszym (słabszym) - byłoby wam miło, gdybym
        teraz ja w ramach zabawy napuściła na was mojego męża?" lub inny tekst. Przy
        czym zawsze jestem spokojna i w miarę uśmiechnięta, by nie odczuli mojej uwagi
        jako czepianie się zramolałej, grubej prukwy, tylko wstęp do rozmowy.

        Na ogół skutkuje.

        Do awanturujących się na pół osiedla bab "z magla" też podeszłam i spokojnie
        poprosiłam, by sie zastanowiły nad tym, co wyczyniają. O dziwo - podziałało.

        Bluzgających w autobusie nastolatków też nie uciszam tekstem "zamknij mordę
        gównarzu", tylko z uśmiechem powiem coś w stylu "fajne chłopaki a takie
        paskudne słownictwo". Nie zdarzyło mi się w odwecie usłyszeć, że jestem głupią
        krową, jak to ma miejsce, gdy ktoś wyjedzie na nich z gęba.

        Nie mówię, że musisz się rzucac na każdego nicponia w okolicy i uczyć go
        moralności, ale moim zdaniem, naszym moralnym obowiązkiem jest reakgowanie na
        ludzką krzywdę.
        • vatum Re: Vatum 07.07.07, 16:04
          Masz rację. Tylko słusznie mówisz, że umiesz reagować tak by nie było darcia mordy. Ja nie wiem jak to zrobić by było dobrze. Nie powiem czasem mi się uda ale kosztuje mnie to tyle nerwów, że ograniczam się w reagowaniu. Mam chore serce, które reaguje bólem na sama myśl o czymś niepokojacym a sytuacja, gdy młokosom chcę coś wytłumaczyć jest na tyle stresujaca dla mnie, że nie wiadomo czy nie przypłaciłabym zawałem smile Serio.
          • lila1974 Re: Vatum 07.07.07, 16:16
            To zastanów się, co leży u podstaw, aż takich obaw i może podejmij walkę z
            problemem.

            Uwierz, że jeśli zareagujesz spokojnie, to rzadko kiedy spotka Cię coś
            niemiłego z drugiej strony.

            Nie powiem, mnie równiez kiedyś jeden buc w autobusie obiecywał żyletkę przy
            następnym spotkaniu, a przy wysiadaniu plunął w moja stronę, ale to i tak mnie
            nie zraziło.

            Natomiast kręcenie się wśród ludzi nauczyło mnie, jakie zachowania prowadzą do
            jakich reakcji. Niestety, gro ludzi próbuje nauczyć innych kultury będąc samemu
            mocno z tą kulturą na bakier, więc nic dziwnego, że spotyka ich chamstwo.

            Pomyś, czy nie będziesz miała kiedyś pretensji, że ktoś dorosły widział, że
            cierpi Twoje dziecko i nie stanął w jego obronie? Ja bym miała.

            Tak samo nie rozumiem, jak mieszkańcy jednego z warszawskich osiedli mogli się
            przyglądac, jak na ich oczach topi dwóch chłopców, na płytkim osiedlowym
            stawku. Nikt nie rzucił im nawet głupiej smyczy na ratunek. To jest dopiero
            postawa zasługująca na najwyższe potępienie!
        • vatum Re: Vatum 07.07.07, 16:09
          Nie mogę pokazywać "normalnego" świata, życia innym dzieciom. Wróca do domu i dalej jest tak samo.
          Mam powiedzieć, że przemoc jest zła? A potem co? Iść do jego domu i mamie to powiedzieć i innym w jego otoczeniu? To nic nie da. Mówię tu o tych chłopaczkach j.w.
          Gdy jest inna sytuacja, że mama rozpuszcza dziecko i wiem, że jeszcze chwila a usłyszę jak mówi do niego "Ach jak pięknie wydłubałeś dziewczynce oko" wtedy reaguję. Jeśli ona nie zwróci uwagi dziecku to ja delikatnie zwracam.
          Ale w gorszych przypadkach to wybacz ale nie dotrę choćby nie wiem co.
          • lila1974 Re: Vatum 07.07.07, 16:23
            Podam Ci pewien przykład.

            Będąc na koloni miałam do czynienia z okropnym chłopcem. Nie będę wnikac w
            szczegóły jego zachowania, w każdym razie pierwszą reakcją na jego występy
            było "co za wstrętny bachor". Na szczęście natychmiast przyszła refleksja, że
            może coś jest na rzeczy i dlatego chłopiec jest takim łobuzem.

            W pewnym momencie chłopiec trafił pod moją kuratelę - co prawda tylko na jeden
            dzień - zdusiłam w sobie odruch machnięcia na dzieciaka ręką. Troszkę się nim
            zajęłam, troszkę bardziej niż resztą i okazało się, ze tego mu własnie było
            trzeba - tej odrobiny zainteresowania. Nagle dziecko okazało się całkiem
            fajnym. To wydarzenie sprawiło, że nie skreślam dzieci. Nie twierdzę, że
            to "gnojek", do którego nic nie dotrze. Jeśli mam okazję, to się staram dociec,
            co powoduje takie a nie inne zachowanie i pokazuję, ze można inaczej.

            Nie wiem, do kogo trafi a do kogo nie, ale kto wie, może ta moja jedna uwaga
            sprawi, że się dziecię zastanowi na drugi raz?
      • monia145 Re: mama_potwora??? 07.07.07, 16:04
        Ja Cię rozumiem.
        Czasami, zanim zabawimy się w zbawców świata warto, przewidzieć pewne
        konsekwencje- ten facet, o którym niedawno pisały media, który zwrócił uwagę
        gnojom na plaży, że piją i śmiecą tez pewnie chciał dobrze, a został skatowany
        na śmierć. Można być odważnym- nalezy liczyc sie jednak z tym, że w
        dramatycznej chwili nam nikt nie pomoże i zostaniemy sami. Ja bym im uwagi nie
        zróciła- mój instynkt samozachowawczy podpowiedziałby mi pewnie, że należy brac
        nogi za pas i nie oglądać sie za siebie. Życie moje i moich bliskich jest
        ważniejsze niż ocena mojego tchórzostwa czy bohaterstwa....czy ten facet przez
        ogół ludzi zostanie oceniony jako bohater? Watpię....raczej jako nierozwazny
        szaleniec...
        Co do tych chłopców- naiwną wydaje sie wiara w to, że zwrócenie im uwagi będzie
        miało dla nich jakąś moc. Wysmieją lub zbluzgają. Jak mają dostrzec, że robia
        źle kiedy nikt ich nie nauczył rozrózniania tego, co dobre a co złe? I jak my
        mamy od nich tego róznicowania wymagać? Kiedy przemoc i agresja w ich
        środowisku zastepuja zwykłe formy komunikacji...moim zdaniem tutaj mogłoby
        pomóc tylko skonfrontowanie ich z jakimś schoroniskiem dla pokrzywdzonych
        zwierząt, aby mogli pomóc w opiece nad ofiarami innych oprawców..., aby
        zobaczyli ten ogrom cierpień, jakich sami sa równiez sprawcami, może to by ich
        ruszyło?
        Widziałam film, z amerykańskiego ośrodka dla młodocianych morderców, gdzie
        jednym ze sposobów wyprowadzania tych chłopaków na prostą była konfrontacja z
        rodzinami ich ofiar- mężem, dziećmi..przerażająca sprawa, ale niektórym dopiero
        podczas tego spotkania puszczały nerwy i przyznawali sie do tego, co zrobili!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka