Dodaj do ulubionych

Wyrzuć kota z domu

10.07.07, 12:19
Wg najnowszych badań trzymanie w domu kota może podrażnić płuca i zaostrzyć
objawy astmy i to nawet u osób, które nie są uczulone na te zwierzęta

portalwiedzy.onet.pl/,31980,1422994,czasopisma.html

Co wy na to? jeżeli to prawda, to czy zdecydowałybyście się wyrzucić kota w
imie zdrowia?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:22

      Nie.
      Mam pięć kotów i jakoś nikt w domu nie ma podrażnionych płuc z tego powodu.
    • rita75 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:22
      nie, mialam wiele kotow...w zwiazku z tym nie zauwazylam jakiegos pogorszenia
      sie mojego zdrowia, czy tez rodziny, wrecz odwrotnie
    • moofka Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:23
      szczerze mowiac w ogole pomysl mieszkania pod jednym dachem z futrzakiem
      zwierzakiem wydaje mi sie letko obrzydliwy ;P
      • iskierka40 moofka 10.07.07, 12:27
        szczerze mowiac w ogole pomysl mieszkania pod jednym dachem z futrzakiem
        zwierzakiem wydaje mi sie letko obrzydliwy ;P

        ??????????????????????????????????????????????/
        a niby dlaczego, ludzie potrafia byc bardziej obrzydliwszy niż zwierzeta a
        jednak sie z nimi mieszkasmile)))
        • moofka Re: moofka 10.07.07, 12:35
          > ??????????????????????????????????????????????/
          > a niby dlaczego, ludzie potrafia byc bardziej obrzydliwszy niż zwierzeta a
          > jednak sie z nimi mieszkasmile)))
          >

          nie wiem dlaczego
          ja bym sie brzydzila
          tak mam
          w postaci dobrze wysmazonej zniose
          w kazdej innej nawet nie dotkne ;P

          • czajkax2 Re: moofka 10.07.07, 12:43
            moofka napisała:
            w postaci dobrze wysmazonej zniose
            > w kazdej innej nawet nie dotkne ;P


            Moofko,ale zapewniam cię ze taki lekko krwisty tez bywa smacznytongue_outP
            • moofka Re: moofka 10.07.07, 12:54
              gwoli scislosci smile
              nie mowilam o steku z kota, tylko ogólnie zwierzynie na talerzu big_grin
    • iskierka40 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:24
      wyrzucić kota w imię zdrowia????
      nie, gdybym musiała wybrać oddałabym go w dobre ręce komuś, napewno bym go nie
      wyrzuciła z domu.
      • czajkax2 Iskierko 10.07.07, 12:40
        zwrot "wyrzuć kota z domu" jest tylko zwrotem. Nie chodzi o to zeby kota
        faktycznie wyrzucicsmile
        • iskierka40 czajkax2 10.07.07, 12:43
          hmmm no wiesz nie wiem co innym chodzi po głowie, wypowiadam swoje zdanie
          • czajkax2 Re: czajkax2 10.07.07, 12:45
            No i dobrze. swoje zdanie trzeba miecsmile

            A mi nie chodziło o to zeby kota wyrzucac tylko np oddac w dobre ręce.
            • iskierka40 Re: czajkax2 10.07.07, 12:47
              własnie najlepiej w dobre ręce, żeby mu smutno nie było big_grinDbig_grinbig_grin:
              a do schroniska byście oddały???
    • syriana Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:24
      myślałam, że to już było wiadome wcześniej

      gdybym miała jakieś zwierzę w domu i jakąś chorobę, to pewnie od stopnia
      uciążliwości moich dolegliwości, zależała by decyzja o znalezieniu dla niego
      innego domu

      w przypadku dziecka, zastanawiałabym się jeszcze mniej
      choć z drugiej strony, podobno wychowywanie wśród zwierząt zmniejsza ryzyko
      innych alergii

      dobrze, że nie muszę o tym myśleć jeszcze wink
    • default Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:26
      Taaa, jasne. Najlepiej od razu "wyrzucić". Nie zrobiłabym tego nigdy w życiu!!
      A zresztą nie bardzo wierzę w takie naukowe sensacje. Mam trzy koty i nic nam
      nie podrażniają. No może czasem nerwy smile)
    • poccnr Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:29
      My mieliśmy kota rok,po urodzeniu syna miesiąc.Mąż z objawami alergi jakoś
      sobie radził..niestety Filip ciągle był zasmarkany i płakał bo go szystko
      raziło.
      Po za tym-nasłuchałam się różnych historii że gdzieś,jakis kot z zazdrości
      udusił niemowlaka.
      Jako świeża mama okropnie się przejełam.Znalazłam dla Morfeusza(kota) dom u
      takiego znajomego mojej mamy.
      Czasem posyłam mu jakieś jego ulubione Whiskasy...czasem o nim myślę-wspominamy
      go bardzo miło z meżem.Właściwie byn naszym pierwszym dzieckiem big_grin
      Głupio było mi go oddawać i płakałam jak bóbr...ale bałam się o maleństwo.Kot
      był młody i nauczony do tego że zawsze rozpieszczany (spał z nami,miał pory
      jedzenia (akurat wtedy gdy szłam spać póki mały spał)ulubione zabawy itd)-nie
      wiedziałam co mu strzeli do głowy...tym bardziej że był "domownikiem" (nie
      wypuszczaliśmy go na dwór,żeby nie przyniósł jakiś pcheł czy chorób).
      Więc alergia i brak czasu dla niego utwierdziło nas w przekonaniu że lepiej
      będzie mu w innym domu, gdzie ktoś poświęci mu swoją uwagę.Nie widuję go ale
      mama zawsze mi opowiada co tam u niego słychać...
      smile
      P.S:sorry że tak się rozpisałam uncertain
      • oxygen100 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:49
        tja....
        niemowlak jest za maly zeby stwierdzic u niego alergie wziewna.
        w jakies inne zabobony jeszcze wierzysz?? w chorobe koltunowa np??
      • morgen_stern Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 13:08
        poccnr napisała:

        > Po za tym-nasłuchałam się różnych historii że gdzieś,jakis kot z zazdrości
        > udusił niemowlaka.
        > Jako świeża mama okropnie się przejełam

        Boszsz, dziewczyno, nie przynoś wstydu Świętochłowicom.
    • net79 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:31
      Mam znajomych u których już dorosły syn jest astmatykiem i kot wywołuje u niego
      nasilenie się objawów. Oni wszyscy nawiedzeni kociarze, więc kota trzymali
      tylko nie miał prawa wstępu do jego pokoju, a on strała się podziwiać z
      odległości, ale do kuchni kot i tak wchodził...
      Gdyby moje dziecko miało ataki astmy i przy kocie byłyby one nasilone,
      poszukałabym domku dla zwierzaka. Przez 9 m-cy życia córy mieszkaliśmy z psem
      współlokatorów i mała dusiła sie co wieczór, nie byliśmy pewni czy to pies, ale
      poszukaliśmy nowego lokum i po dwóch tygodniach jak ręką odjoł, tylko alergia
      pozostała, ale już w tej chwili nie na psy, a kto wie jak by było gdybyśmy
      alergenu się nie pozbyli smile
    • oxygen100 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:42
      alergeny kocie sa obecna w otoczeniu nawet do 5 lat, po tym gdy kota juz nie
      ma. tak gwoli informacji
      • zebra51 "Lubię koty.. 10.07.07, 12:46
        ..ale długo się gotują". Kiedys widzialam taki tekst wysprejowany na mieście.
        to tak przy okazji, wczesniejszego posty moofki smile

        Wracając do tematu, tak, oddałabym kota (znajomym, rodzinie) gdyby okazało się,
        że ja, lub moi bliscy dostajemy duszności lub astmy.

        ale jest to tylko teoria, bo mąż jest uczulony na sierść kota, a syn ma AZS.
        Zwierząt domowych nie przewidujemy.
      • asinek68 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:51
        nie wyrzuciłabym nigdy! Gwoli ścisłości alergię ma się na ślinę kocią a nie na
        sierść. To ślina ma takie właściwości. I dlaczego nikt nie apeluje o wycięcie
        topoli w całym mieście! Przecież te pyłki doprowadzaja do szału nawet nie-
        alergików. Ale kota się pozbyć jest przecież prościej sad(
        • moofka Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:53
          Przecież te pyłki doprowadzaja do szału nawet nie-
          > alergików. Ale kota się pozbyć jest przecież prościej sad(



          zeby wyciac topole trzeba miec zezwolenie
          a okno ma kazdy tongue_out
    • wieczna-gosia Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:48
      wole przypadki traktowac jednostkowo- jesli dzieci mialyby alergie, utrudnialoby
      nam to zycie i egzystencje
    • anik801 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 12:53
      Nie jestem zwolenniczką trzymania zwierząt w domu-wszystko jedno czy
      uczulają,czy nie!
      • iskierka40 anik801 10.07.07, 12:53
        A GDZIE NA PODWÓRKU?
        • moofka Re: anik801 10.07.07, 12:55
          w obórce tongue_out
          • wieczna-gosia ja trzymam zwierzeta w lodowce 10.07.07, 12:55
            bez lodowki szybko zaczynaja smierdziec.
        • verdana Re: anik801 10.07.07, 12:57
          Ale tu chyba jest mowa nie o tym, czy trzymać kota w domu, gdzie domownicy na
          jego widok dostaja atakow astmy - bo chyba jest jasne, ze nie. jest mowa o tym,
          ze koty pogarszaja stan zdrowia nawet zdrowych ludzi i dlatego lepiej oddać
          ukochane zwierzę.
          O ile wiem, koty mieszkają z ludźmi od tysiecy lat. A uczulenia , jako
          epidemia, pojawily sie dopiero ostatnio, gdy zaczto zachowywać idealną
          czystość. Wnsze z tego, ze zdrowszy dla ludzi kot, niż higiena.
          • hexella Re: anik801 10.07.07, 13:10
            verdana napisała:


            > O ile wiem, koty mieszkają z ludźmi od tysiecy lat. A uczulenia , jako
            > epidemia, pojawily sie dopiero ostatnio, gdy zaczto zachowywać idealną
            > czystość. Wnsze z tego, ze zdrowszy dla ludzi kot, niż higiena.

            a ja się pod tym podpisuję!
            lepiej od kota wypieprzyć domestoswink
          • echtom Re: anik801 10.07.07, 13:47
            U mnie na szczęście jest brudno i nikt nie ma alergiismile)) Profilaktycznie nie
            oddałabym kotów nigdy, chyba że w sytuacji realnego zagrożenia życia któregoś z
            dwunożnych domowników.
            • serenada73 Re: anik801 10.07.07, 13:49
              sama mieszkaj na podwórku!
              • echtom Re: anik801 10.07.07, 13:52
                Dobrze się podpięłaś? Ja kotki trzymam w domu i chyba nie zasługuję na
                wyrzucenie???
                • anik801 echtom 10.07.07, 15:42
                  A to do mnie?Bo ja nikogo do wyrzucania kotów z domu nie namawiam!Jak dla mnie
                  możesz mieć ich nawet 20 w pokoju z kuchnią!To,że nie jestem zwolenniczką
                  trzymania zwierząt w domu to chyba moja sprawa!
              • anik801 serenada 10.07.07, 15:39
                O!Patrzcie jaka się mądra znalazła!Mogę się założyć,że moje zwierzaki
                mieszkające na podwórku są szczęśliwsze od tych mieszkających w blokach-to
                dopiero jest męczarnia!A poniekąd na podwórku mieszkam,bo mam na nim postawiony
                dom.Coś nie gra?
        • anik801 Iskierka! 10.07.07, 13:08
          TAK!TRZYMAM PSA I KOTA NA PODWÓRKU!COŚ JESZCZE?
          • iskierka40 anik801 10.07.07, 13:18
            no nic, tak zapytałam ,nie denerwuj sięsmile
    • kai_30 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 13:16
      Hm.

      Mam dwa koty, mam też chłopa, u którego testy wykazały alergię na koty właśnie.
      Jak z nami zamieszkał było ciężko - kichał, prychał, łzy mu leciały z oczu itp.
      Po jakimś czasie wszystko się uspokoiło. Teraz alergicznie w ogóle nie reaguje,
      ale tylko na nasze zwierzaki - w zetknięciu z jakimś obcym mruczkiem nadal
      kicha, prycha i łzawi. Alergolog potwierdził, że takie "naturalne odczulanie"
      często się zdarza.
    • aska90 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 13:19
      Nigdy w zyciu.
      Mamy dwa koty, maz ma astmę na tle alergicznym - od lat na tym samym równie
      dobrym/złym poziomie.

      Co do zaduszenia niemowlęcia... Na razie niczego nie stwierdziłam. No, chyba ze
      koty jakos ukradkiem mi dziecko wykańczająsmile)
    • wiotka_trzpiotka Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 13:50
      nie
      • miruka Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 13:56
        w imię zdrowia, również psychicznego, w ogóle nie trzymam zwierząt w domu, mam
        tu na myśli nie tylko moje zdrowie, zwierząt również wink
    • bj32 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 14:30
      Oczywiście, że pozbyłabym się stwora. Tak, jak pozbyłam się roślinności. Dla
      mnie dziecię i rodzina ważniejsi niż choćby nie wiem jak słodki kotek. Jakby
      nie było komu oddać, to bym uspała [schronisko to i tak rzeźnia zazwyczaj]. I
      cześć.
      • oxygen100 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 15:09
        ja pie....
        • iskierka40 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 15:13
          porażka aż brak słow
          • asinek68 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 15:32
            roślinność można wyrzucić, kota oddać albo uśpić - nie uspać! - wyrzuty
            sumienia zdusić w sobie, chociaż trzeba je najpierw mieć.
            Ale co z ojcem/mamą/dziadkiem/babcią, którzy zachorowali na alzhaimera,
            demencję starczą, miażdżycę tętnic ???
            I odkręcają gaz, nie zakręcają wody, gubią klucze i w ogóle stwarzają
            zagrożenie dla siebie samych i swoich bliskich. No co ??? Też wyrzucić do domu
            opieki czy "uspać" ???
            • bj32 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 17:35
              Porównujesz babcię z kotem? No cóż... Jeśli babcia jeest dla Ciebie
              równie "znacząca", co kłębek zapchlonego futra, to ciekawe podejście.
              Wyrzuty sumienia po uśpieniu ["uspanie" jest naleciałością gwarową i zostało
              użyte, żebyście miały rzeczowy argument, moje drogie polonistki]? A jeśli ten
              cudowny i kochany kotek, powiedzmy ma cukrzycę, 25 lat, jest ślepy, głuchy i do
              połowy sparaliżowany, to oczywiście też rozsądnie będzie, aż w bólu i cierpieni
              zdechnie, niż zamiast mu ulżyć i oddać do uśpienia?
              A jeśli u dziecka wywołuje ataki astmy takie, że dziecko się może udusić, a nie
              ma pod ręką jakiejś życzliwej duszy, żeby sie nim zajęła, to co? Zapakować w
              paczuszkę i Wam wysłać?
              Też lubię zwierzęta. Ale nie zapędzajcie się, żadne zwierzę nie będzie dla
              normalnej matki ważniejsze, niz zdrowie i życie dziecka.
              • anik801 bj 10.07.07, 17:44
                Jasne że zwierzę nie będzie ważniejsze.Ale od razu usypiać?Dla mnie to przesada.
                Nie przepadam za zwierzakami,ale nie uśpiłabym kota,który mieszka na moim
                podwórku od 7lat.Na pewno można znaleźć inne rozwiązania.A co do uśpienia
                chorego zwierzaka,to już zupełnie inny temat.Poza tym zagrożenie życia przez
                kota to chyba jakieś odosobnione przypadki!
                • bj32 Re: bj 10.07.07, 17:51
                  Anik, ja piszę o sytuacji ekstremalnej - stary i chory, męczący się kot; albo
                  kot, z którym nie ma co zrobić, a który bardzo szkodzi dziecku. Jakbym miała
                  dom z ogrodem i kocisko mogłoby latać półdziko, to szczęśliwego latania mu
                  życzę. Ale nie w mieście, w mieszkaniu 45m kw.
                  Jak sądzisz? Lepiej by go było do piwnicy wynieść, żeby go szczury zeżarły?
                  • anik801 Re: bj 10.07.07, 17:58
                    Zawsze można spróbować znaleźć mu nowy dom.Naprawdę uśpiłabyś zdrowego
                    zwierzaka,który mieszka z Wami od kilku lat?Kurdę ja myślałam,że nie lubię
                    zwierząt,ale w porównaniu z Tobą to chyba je kochamwink
                    • bj32 Re: bj 10.07.07, 18:05
                      Ja lubię zwierzęta. I widziałam już takie, które nawet oddane komuś życzliwemu
                      zdychały z tęsknoty za właścicielem. Czy to bardziej humanitarne?
                      Jeśli *nie miałabym absolutnie możliwości* zrobienia niczego innego, to zamiast
                      wykopać kotka z glana za drzwi wolałabym go uśpić. I cześć. Nie wydaje mi się
                      to bardziej okrutne czy niestosowne, niż karmienie dziecka przez rok chlebem z
                      cebulą, żeby za forsę ratować konie z transportów śmierci.
                      Kwestia tego, co dla kogo najważniejsze.
                      • rita75 Re: bj 10.07.07, 18:16
                        > Ja lubię zwierzęta.

                        w swietle tego, co napisalas w pierwszym poscie, uzywasz slow, ktorych
                        znaczenia nie rozumiesz
                        • bj32 Re: bj 10.07.07, 18:26
                          W świetle czego konkretnie?
                          • kawka74 Re: bj 10.07.07, 18:34
                            ot, choćby 'pozbyć się stwora' czy 'uśpić i cześć'
                            luzik
                            odwozimy kotka do weterynarza, wręczamy stówę (pięćdziesiąt za zastrzyk i
                            pięćdziesiąt za zajęcie się tym, co ze stwora pozostanie), po czym pan doktor
                            wstrzykuje co trzeba, kotek zasypia i po sprawie, alergen znika z pola widzenia
                            i cześć
                            • bj32 Re: bj 10.07.07, 18:58
                              Jeśli nie mam innego wyjścia - zaznaczam po raz kolejny. Mam się zalewać łzami
                              czy go raczej utopić? Albo jednak oddać do schroniska, gdzie szybko załapie
                              choróbsko i zostanie przerobiony na karmę dla innych kotków?
                              • rita75 Re: bj 10.07.07, 19:40
                                Lubię w odniesieniu do istot zywych oznacza miedzy innymi- szanuję je- czyli
                                wyrazam sie o nich , traktuję z szacunkiem.
                                • bj32 Re: bj 10.07.07, 21:25
                                  I dlatego mam popadać w rozpacz, jeśli przyjdzie pozbyć się kotka?
                                  Albo mieś wyrzuty sumienia, że zamiast narażać go na schronisko, tęsknotę, czy
                                  co tam - zakończę rzecz bezboleśnie?
                                  Poza tym, drogie panie, jakie jest prawdopodobieństwo nieznalezienia opieki do
                                  kotka - i to powinno zostać użyte jako ewentualny argument. A nie rozbacz nad
                                  moim okrucieństwem. Ja bym na to odpisała, że owszem, zatem szanse na uśpienie
                                  kotka znikome, czyli w czym, u diabła, problem.
                                  W dodatku znając moje "nieludzkie" podejście do zwierząt - nie mam kotka. Ani
                                  pieska. Ani myszki też nie. Mam szczury w piwnicy... Zachować je przy życiu?
                                  Gdyby drogie panie pomieszkały lat kilka w miejscu, gdzie małe żółte kurczątka
                                  wyrastają na smaczny rosół, koty są od łapania myszy, a różowe prosiaczki...
                                  itd, to moze przestałyby sie dziwić, że mozna jednocześnie kochać zwierzęta i
                                  nie roztkliwiać sie nad karpiem wigilijnym. Ideały to jedno, a życie drugie.
                                  • rita75 Re: bj 10.07.07, 21:31
                                    > I dlatego mam popadać w rozpacz, jeśli przyjdzie pozbyć się kotka?
                                    > Albo mieś wyrzuty sumienia, że zamiast narażać go na schronisko, tęsknotę,
                                    czy
                                    > co tam - zakończę rzecz bezboleśnie?

                                    Tobie powinni postawic pomnik, dziekuje za uswiadomienie tego- na czym polega
                                    lubienie kotów.
                                    • rita75 poprawka 10.07.07, 21:33
                                      sorki- lubienie zwiarzat- lubienia kotow nie deklarowalas
                                    • bj32 Re: bj 10.07.07, 21:49
                                      Zbędny sarkazm. Pomnik za realne spojrzenie na życie sie nie należy. Jeśli nie
                                      rozumiesz, że wolę oszczędzić kotu cierpień i go uśpić, niż żeby zdechł bez
                                      kogoś bliskiego [tym byłabym dla niego] wśród choróbsk w schronisku, to
                                      świadczy jedynie o tym, ze mamy innne poglądy. Dla mnie ważne jest, żeby bolało
                                      mało i krótko. Dla Ciebie ważne jest, że bedziesz szlachetna. I super. Rozumiem
                                      Twój punkt widzenia, chociaż się z nim nie zgadza. Spróbuj też.
                                      • rita75 Re: bj 10.07.07, 22:07
                                        Dla mnie ważne jest, żeby bolało
                                        >
                                        > mało i krótko. Dla Ciebie ważne jest, że bedziesz szlachetna.

                                        wiesz tu nawet nie chodzi o eutanazje,ktorej bys dokonala na kłębku zapchlonego
                                        futra...tylko o pogarde bijacą z twoich postow, ale mniejsza z tym
                                        • bj32 Re: bj 10.07.07, 22:26
                                          Eutanazja to jeszcze inna bajka. I nie pogarda, a realizm. Miałam kupę zwierząt
                                          i większość z nich odeszła na moich rękach. A to, że ni "oham" nad tym i
                                          nie "aham" to kwestia przystosowania.
                                          Po kilku świniobiciach trudno się roztkliwiać.
                                  • kawka74 Re: bj 10.07.07, 22:12
                                    > W dodatku znając moje "nieludzkie" podejście do zwierząt - nie mam kotka. Ani
                                    > pieska. Ani myszki też nie.
                                    dobre i to
                                    mnie po prostu zniesmaczył Twój sposób wyrażania się o rozwiązaniu problemu -
                                    bezlitośnie, nieludzko i głupio. Napisałaś o uśpieniu zwierzęcia jak o
                                    wyrzuceniu podartych spodni.

                                    > Gdyby drogie panie pomieszkały lat kilka w miejscu, gdzie małe żółte kurczątka
                                    > wyrastają na smaczny rosół, koty są od łapania myszy, a różowe prosiaczki...

                                    szczęśliwie mieszkam w miejscu, gdzie wydaje się kupę forsy na osiatkowanie
                                    okien, a uśpienie kota bez powodu uważane jest za barbarzyństwo
                                    • bj32 Re: bj 10.07.07, 22:22
                                      Zakładam, że jesteś również wegetarianką i nie spozywasz barszczyków instant.
                                      Nieludzko? Bardziej ludzkie jest to, co było w innej dyskusji zaprezentowane?
                                      Nieludzkie jest to, że piszę na zimno i racjonalnie bez wylewania łez potoków?
                                      Może wyrosłam juz z wieku, kiedy "za oknem wzleciał ptak, a mnie lżej sie
                                      zrobiło na sercu".
                                      • kawka74 Re: bj 10.07.07, 22:31
                                        > Nieludzkie jest to, że piszę na zimno i racjonalnie bez wylewania łez potoków?
                                        nie piszesz zimno i racjonalnie, tylko bezdusznie, z lekceważeniem, a to jest
                                        różnica
                                        • demarta Re: bj 10.07.07, 22:33
                                          kawka74 napisała:

                                          > > Nieludzkie jest to, że piszę na zimno i racjonalnie bez wylewania łez pot
                                          > oków?
                                          > nie piszesz zimno i racjonalnie, tylko bezdusznie, z lekceważeniem, a to jest
                                          > różnica

                                          a jak dla mnie "jedynie" konkretnie i na temat.
                                          • kawka74 Re: bj 10.07.07, 22:37
                                            > a jak dla mnie "jedynie" konkretnie i na temat.

                                            jak dla mnie - nie
                                            'uśpię i cześć' - jakoś mało mnie podnieca swoim racjonalizmem i nie jest wzorem
                                            konkretu
                                            • demarta Re: bj 10.07.07, 22:43
                                              a ja nie potrafię oceniać jedynie słów. odezwałam sie przede wszystkim dlatego,
                                              ze zdażyłąm poznać stylistykę wypowiedzi bj na forum. wg mnie cechuje ją
                                              konkret. z natury się nie rozczula i wali prosto w oczy co myśli. ale słowo
                                              pisane ma niestety ten defekt, że nie niesie za sobą informacji o tonie
                                              wypowiedzi i co więcej nie da się zapisać w nim mowy ciała. dlatego każdemu
                                              łatwiej jest zobaczyć na forum to co chce zobaczyć, a nieszczególnie to, co
                                              ktoś chce przekazać.
                                              • kawka74 Re: bj 10.07.07, 22:48
                                                dlatego każdemu
                                                > łatwiej jest zobaczyć na forum to co chce zobaczyć, a nieszczególnie to, co
                                                > ktoś chce przekazać.

                                                to może niech ktoś się postara uczynić swoje wypowiedzi bardziej precyzyjnymi
                                                albo niech cierpliwie znosi ewentualne nieporozumienia i dąży do ich wyjaśnienia
                                                mnie nie podobało się to, co w komunikacie wyczytałam, dobór słów wskazywał na
                                                obce mi podejście do sprawy i tyle
                                                • demarta Re: bj 10.07.07, 23:01
                                                  kawka74 napisała:

                                                  > to może niech ktoś się postara uczynić swoje wypowiedzi bardziej precyzyjnymi

                                                  one są precyzyjne, aczkolwiek oschłe, bo taki styl wypowiedzi ma bj. i nie ma
                                                  co doszzukiwac się w nich na siłę nieludzkości i braku uczuć wyższych.

                                                  > albo niech cierpliwie znosi ewentualne nieporozumienia i dąży do ich
                                                  wyjaśnieni
                                                  > a

                                                  uważam, że znosi je bardzo cierpliwie i owszem, daży do ich wyjaśnienia. gdyby
                                                  nie dążyła, nie odpowiadałaby w ogóle na zarzuty.

                                                  > mnie nie podobało się to, co w komunikacie wyczytałam, dobór słów wskazywał na
                                                  > obce mi podejście do sprawy i tyle

                                                  ja również odczytałam dośc chłodny komunikat ze słów bj, natomiast mam jakiś
                                                  jej obraz w swojej głowie, na podstawie jej wcześniejszych wypowiedzi na forum
                                                  i uważam, ze wypowiedziała się bardzo w swoim stylu, aczkolwiek nie odcztuję
                                                  jej słów tak radykalnie nieludzko jak inne emamy.
                                                  • kawka74 Re: bj 11.07.07, 08:42
                                                    > one są precyzyjne, aczkolwiek oschłe, bo taki styl wypowiedzi ma bj. i nie ma
                                                    > co doszzukiwac się w nich na siłę nieludzkości i braku uczuć wyższych.
                                                    >

                                                    mnie się jakoś trudno nie doszukać negatywów w zwrocie 'uśpić i cześć'
                                                    obawiam się, że bj nawet Twoja obrona nie pomogła, Demarto
                                        • bj32 Re: bj 10.07.07, 23:50
                                          Wiesz, dla jednych to zimne podejście, dla innych bezduszność. Dla jednych
                                          racjonalizm, dla innych pogarda. A co by to zmieniło, gdybym napisała: "z żalem
                                          wielkim i pogrążona w głębokiej żałobie oddałabym koteczka kochanego mego w
                                          opiekę doktora od koteczków i w objęcia Morfeusza po wsze wieki; a potem ze
                                          szpadlem poszła na podwórko i zakopała mojego kochanego biedaczka". Wzruszający
                                          opis ceremoniału pogrzebowego wpłynąłby jakoś na fakty?
                                          Raiz Cię może mój styl pisania, ale nie mów, ze nie lubię zwierząt, albo jestem
                                          zimna. Bo tego nie wiesz i z postów to nie wynika.
                                          • rita75 Re: bj 10.07.07, 23:52
                                            "z żalem
                                            >
                                            > wielkim i pogrążona w głębokiej żałobie oddałabym koteczka kochanego mego w
                                            > opiekę doktora od koteczków i w objęcia Morfeusza po wsze wieki; a potem ze
                                            > szpadlem poszła na podwórko i zakopała mojego kochanego biedaczka".

                                            to by bylo robienie sobie jaj z pogrzebu wink
                                            Wiesz, gdy napisalas o tym swiniobiciu, zrozumialam twoje podejscie.
                                            pozdrawiamsmile
                                            • bj32 Re: bj 11.07.07, 00:03
                                              Dziękismile Miło, że nie jestem postrzegana jak potwórsmile
                                    • demarta Re: bj 10.07.07, 22:26
                                      a ja muszę przyznać, ze bliski mojej wrażliwości (wg was niewrażliwości) jest
                                      sposób myślenia bj. jest kobietą bardzo konkretną i kieruje się w życiu
                                      priorytetami. nie zauważam nie wiadomo jak wielkiej pogardy w jej ustach w
                                      stosunku do kotów. jak dla mnie raczej poprostu mówi co myśli nie ubierając
                                      tego w górnolotne słowa. lekką przesadą jest dla mnie doszukiwanie się
                                      nieludzkich instyktów i braku choćby krzty wrażliwości z jej strony. bj ma
                                      poprostu jasno sprecyzowane priorytety w swoim życiu. wie, że w pierwszej linii
                                      będzie ratować dzieci, a dopiero potem przejmie się kotem. i trudno się dziwić,
                                      moje drogie takiemu sposobowi myślenia. dziecko własne rodzi sie w bólach a
                                      bólom towarzyszą niewypowiedziane emocje. kota natomiast sie przygarnia,
                                      pielęgnuje i chce dla niego jak najlepiej. ale w momencie podjęcia decyzji o
                                      eliminacji kogoś z grona "domowników" mnie nie dziwi wybór bj. i tak naprawdę
                                      nie powiedziała, ze "zabije diabła, który swą sierscią katuje jej dziecko".
                                      poprostu poświęci kota na rzecz dziecka. i nawet jeśli wy nie podzielacie jej
                                      zdania, to uważam, że bardziej macie jej za złe, ze nie ucieka się do
                                      eufemizmów, a mówi wprost to, co myśli. bo od strony praktycznej w sytuacji
                                      emergency to już postąpiłybyście dokładnie tak samo jak ona.
                                      • bj32 Re: bj 10.07.07, 23:44
                                        Dziękujęsmile
          • anik801 uśpić to przesada. 10.07.07, 15:50
            Nie,no uśpić to bym nie uśpiła.Wyrzucić też nie.Po prostu przeniosłabym jego
            legowisko gdzieś z dala od pomieszczeń mieszkalnych.Mój kot cały dzień gdzieś
            się włóczy lub wyleguje w ogródku.Do domu wstępu nie ma(no czasem na 5min.)Śpi
            w piwnicy i jest mu tam bardzo dobrze(zwłaszcza zimą przy piecu).Nikt mi nie
            powie,że zwierzę jest tylko wtedy szczęśliwe jak śpi z właścicielem w jednym
            łóżku.Uważam,że jeśli ktoś ma warunki,to ok,ale jeśli ich nie ma to męczy
            zwierzaka i tyle.Dlatego jestem przeciwna trzymaniu w domu zwierzaków(zwłaszcza
            dużych).
      • rita75 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 15:33
        Jakby
        > nie było komu oddać, to bym uspała

        To się nazywa człowiek prze duze C
        • siasiunia1 Re: Wyrzuć kota z domu 11.07.07, 20:37
          bardziej humanitarne niz wyrzucic.
    • sassello Re: Odważnie... 10.07.07, 14:33
    • iwoniaw hehe, w Wlk. Brytanii to może i faktycznie 10.07.07, 14:50
      lepiej ludziom zalecać nietrzymanie kotów w domu - biorąc pod uwagę, jak
      wyglądają ich domy pokazywane w dowolnym reality show (i nie ma znaczenia, czy
      program dotyczy sprzątania, wychowywania dzieci czy gotowania), to wygląda na
      to, że zdrowiej i higieniczniej mieszkać w polskiej oborze pozbawionej bieżącej
      wody gdzieś na ścianie wschodniej. Jak jeszcze są tam zwierzęta, to już w ogóle...

      Oczywiście, gdyby ktoś z domowników miał np. astmę czy silną alergię z powodu
      kota, to szukałabym dla niej nowego domu. Ale póki wszyscy zdrowi, to celem
      ograniczania syfu typu walająca się sierść używam systematycznie odkurzacza,
      podłogi również przemywam (niezależnie od kota zresztą) i nie widzę problemu.
    • gacusia1 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 15:30
      Maz,corka i ja jestesmy alergikami.Dwa tyg temu przygarnelismy kota-na jedna
      noc-zostal do dzis.Nie zauwazylam jakiegos podwyzszonego stanu
      uczuleniowego.Jesli jednak ktoremus z nas pogorszylo by sie znaczaco
      (astma),oddalabym kota w dobre rece.Nie wyrzucilabym go na ulice(tak,jak to
      zrobil ktos z naszym kotem).Zdrowie rodzinki jednak wazniejsze,niz sentyment do
      zwierzaka.
    • gemmavera Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 15:43
      Podobno w Stanach wyhodowano rasę kotów, których skóra nie wydziela tych
      szkodliwych białek. I oczywiście koty te są/będą sprzedawane za ciężkie
      pieniądze. big_grinDD A ilu chętnych się znajdzie... Interes że hej. ;P
    • noovaa Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 15:45
      w domu mam 4 koty, mieszkam z dziadkiem który ma astmę od urodzenia i jeden z
      tych kotów z nim sypia.

      Chyba najlepszy przykład ze nie prawda...
      • lola211 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 16:12
        1 przyklad nie swiadczy o niczym.

        Ja na szczescie nie mam takich dylematow, nie mam kota i miec nie bede, bo moj
        facet ma na nie uczulenie.
        Moje dziecko mialo stwierdzona alergie(ale wyroslo), zagrozenie astma- dlatego
        tez o zwierzakach w domu nie bylo mowy.
        Az w koncu zdecydowalismy sie na psa, a zeby ograniczyc ryzyko - stanelo na
        yorku, z ta rasa cora miala najwiecej do czynienia(w rodzinie yorkow jest
        łacznie 7 szt.)i obylo sie bez skutkow ubocznych.
        Jezeli mialabym sie kiedykolwiek pozbyc zwierzecia(a byla by to napewno bardzo
        trudna decyzja)to tylko w ostatecznosci i w dobre rece.Nie do schroniska i tym
        bardziej nie na ulice- ludzie, ktorzy tak robia uwazam za śmieci.
        • anik801 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 16:45
          Ja mam psa,którego jacyś kretyni wywalili z auta i pojechali.Miał wtedy ze
          4mies.Nie planowaliśmy posiadania psa,ale nie mogłam go nie przygarnąć.Moja
          koleżanka znalazła psa w lesie.Zbierała grzyby,a tam pies przywiązany do
          drzewa.Zabrała go do domu i ma go do dziś(a było to z 4lata temu).Nie przepadam
          za zwierzakami,ale nie potrafiłabym zwierzaka wywalić,uśpić,czy zabić domowymi
          sposobami(popularnymi zwłaszcza na wsiach).Już dziś się zastanawiam co będzie z
          dwoma królikami które dostała moja córka?Na razie są średniej wielkości,ale
          ciągle rosną.Ja ich na pasztet nie przerobię,najwyżej będą na dożywociu jako
          spaślaki(na szczęście miejsca mają dosyć).Jakbym musiała jakieś zwierzę
          przygarnąć(ratując mu życie w ten sposób)to bym przygarnęła,ale do domu wstęp
          wzbroniony!
          • lola211 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 17:14
            Mnie w domu pies absolutnie nire przeszkadza, pod warunkiem ze jest maly.Nie
            przeklada sie wowczas na stopien czystosci mieszkania.
            kota tez bym mogla miec pod warunkiem, ze nie bedzie tonami gubik klakow, bo
            tego nie zniese.
            • anik801 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 17:18
              Właśnie!Ja tych kłaków nie cierpię na dywanie i odcisków łap na panelach. Pies
              jest duży,więc do domu wstępu nie ma(zresztą jakoś się nie pcha).Kot się wpycha-
              tylko po to by dobiec do lodówki(wie,że jak już się przy niej znajdzie to coś
              mu skapnie).Mojam mama ma kota w domu.Kot czasem jak łazi w nocy to spda jej
              prosto na głowę(ja bym zawału dostała).Zdecydowanie niech te moje siedzą poza
              domemwink
    • oxygen100 Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 17:04
      przede wszytskim warto odniesc sie do takiego artykuliku sceptycznie. To ze
      ktos przebadal i cos mu wyszlo nawet na duzej probie nie znaczy ze tak jest.
      Komu innemu moze wyjsc zupelnie co innego. A metaanalizy badania wieloosrodkowe
      moga wykazac zupelnie inny trend.
      Znalazlam ten artykul w Medlinie. Opublikowany zostal w takim sobei bardzo
      przecietnym czasopismie. Ma IF lekko powyzej 4. Najlepsze czasopisma maja kolo
      30. Wyszlo im co wyszlo, wiec gdyby to byly rewelacje poszlyby co najmniej do
      J. Allergy Clin. Immunol. ktore ma impact factor 7 z kawalkiem. O innych
      lepszych typu Cell czy natrue nie wspomne.
      Trzeba wiedziec i rozumiec co sie czyta i co z tego moze wynikac, a nie lykac
      kazda papke jak mlody pelikan. Ale to tutaj typowe.
      -
    • demarta re: 10.07.07, 17:07
      no cóż, popyt na kocie wątki ostatnio zanotowujemy smile))

      a w tym temacie powiem tak: koty mają swoich wielbicieli i przeciwników. tyle
      samo można im zarzucić ile zawdzięczać. stwierdzić należy jedno: kot to
      zwierzę, które czuje, żyje. każdy kto go przygarnia ponosi za nie
      odpowiedzialność jak za siebie samego czy swoje dziecko. jeśli robi się z kota
      domownika, to należą mu się takie same prawa jak innym mieszkańcom.

      jednakże zdarza się, że i ludzie ze sobą wspólnie nie są w stanie dłużej
      funcjonować bo: już się nie kochają, bo się zdradzili i nie potrafią z tym
      dalej żyć, bo życiowe drogi im się rozeszły. najważniejsze, zeby rozeszli się w
      miarę najłagodniej i bez drastycznych akcji. i w ten sam sposób wg mnie należy
      potraktować kota, w momencie, kiedy nasze wspólne z nim życie przynosi nam
      wiecej szkód niż korzyści. najpierw sporzadziłabym rzetelna listę zysków i
      strat i mocno bym się upewniła, że obecność kota jest naprawdę szkodliwa w moim
      konkretnym przypadku. jesli musiałabym się z nim rozstać to zrobiłabym
      wszystko, żeby oszczędzić i sobie i jemu cierpienia. wiadomo, całkowicie się
      nie da, ale starałabym sie je zminimalizować. oddałabym go dopiero wtedy, gdy
      byłabym pewna, że znalazłam dla niego optymalne nowe lokum.

      a tak w ogóle to mierzi mnie ta nagonka na psy, koty i inne futrzaki, które
      niejako w opinii publicznej coraz bardziej zagrażają naszemu zdrowiu. bo
      czasami to sam człowiek bywa dużo większym zagrożeniem nie tylko dla zdrowia
      ale i życia psa czy kota i chyba nie powinien podsycać nadmiernie poczucia
      zagrożenia w drugą strone.
      • lola211 Re: re: 10.07.07, 17:19
        Kot/pies jest zawsze na straconej pozycji, dlatego nie porownywalabym takiej
        sytuacji do relacji miedzyludzkich.Jesli sie juz decydujemy za zwierze to
        powinna to byc decyzja dozywotnia(dlatego taki wybor powinien byc starannie
        przemyslany), chyba ze naprawde obecnosc zwierzaka zagrazalaby
        zdrowiu/zyciu.Swoja droga ludzie powinni brac sobie zwierzeta juz po
        rozmnozeniu sie- tak, by poźniej nie bylo zaskoczenia- "piesek szkodzi naszemu
        nowonarodzonemu dziecku".
        • iwoniaw No, gdybym wzięła kota "po rozmnożeniu", jak 10.07.07, 19:19
          to postulujesz, to pewnie moja kotka dawno temu zamarzłaby na śmierć i nie siała
          alergenów wink w otoczeniu do dziś dnia. Uważasz, że skoro nie miałam jeszcze
          dzieci, a jak najbardziej je planowałam, powinnam była parę lat temu w mroźną
          zimę (może pamięta ktoś te temperatury poniżej -20 st. przez szereg dni?)
          wykopać przybłędę za próg i nie wzruszać się tym, że kot był ewidentnie domowy,
          wyrzucony przez jakiegoś sk..syna w najgorszą pogodę?

          Dziś jest ukochanym zwierzęciem domowym całej rodziny, co nie zmienia faktu, że
          gdyby np. kolejne dziecko w jej obecności dusiło się i lądowało na intensywnej
          terapii (wbrew pozorom wcale nierzadkie objawy u osób z silną alergią), to
          szukałabym jej innego domu i koniec.
          • lola211 Re: No, gdybym wzięła kota "po rozmnożeniu", jak 11.07.07, 14:22
            Tez uratowalam kota i po prostu znalazlam mu dom.
            Zeby te koty i psy to byly te ratowane..
            Ale nie, najczesciej ktos sobie sprawia zwierze, po czym, gdy juz sobie urodzi
            tego swojego malego czlowieczka, zaczyna traktowac je jak piate kolo u wozu i
            sru.. na ulice.
            • iwoniaw Lola, to przecież zupełnie inny temat 11.07.07, 16:01
              - nie "piąte koło u wozu", bo jeśli ktoś tak traktuje zwierzę po urodzeniu
              dziecka, to znaczy, że dziecko jest tylko pretekstem, a pupil po prostu się
              znudził uncertain To, że wyobrażam sobie sytuację, w której pozbywam się zwierzęcia z
              domu (nie ukrywam - przedkładając zdrowie i życie dzieci/męża/swoje nad komfort
              zwierzaka) nie znaczy, że w ogóle biorę pod uwagę opcję "na ulicę".
      • anik801 Re: re: 10.07.07, 17:22
        Co do zagrożenia ze strony zwierząt-boję się tylko zagryzienia przez duże psisko
        (wiadomo małe raczej rady nie da).Inne rzeczy typu alergia,bakterie itp.nie
        robią na mnie wrażenia.Nie trzymam zwierząt w domu,nie z obawy o swoje,czy
        dziecka zdrowie(bo dziecko i tak ma z nimi kontakt na podwórku)tylko z powodów
        zupełnie innych.
    • melka_x Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 18:06
      Z badaniami rzecz ciekawa. Bo z innych wynika, że właściciele zwierząt żyją
      dłużej niż reszta, więc może to się w przypadku kotów jakoś wyrównujewink.

      Poza tym pożyjemy zobaczymy. Przez lata wg 'najnowszych badań' podawanie
      niemowlętom glutenu zwiększało ryzyko celiakii, a dziś według
      kolejnych 'najnowszych badań' uważa się, ze wręcz przeciwnie i zaleca się
      podawać gluten od 6 miesiąca, bo wczesne podanie ma jakoby zmniejszać ryzyko.
      Przez lata twierdzono - oczywiście na podstawie 'najnowszych badań' że ze
      względu na serce należy ograniczać jajka, a dziś, że guzik prawda. Takich
      przykładów jest mnóstwo.
      • marysiajl Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 19:15
        mam kota od 4lat,ani ja ani mąż nigdy nie mieliśmy żadnych dolegliwości z tego
        powodu,a wręcz przeciwnie,gdy coś bolało ona sama przychodziła igrzała.Od 8mcy
        mamy Agatkę,małaprzepada za kotem,w dzień z nim śpi,tylko w nocy jeszcze
        osobno.Nie pozbyłabym siękota.właściwie trzeba by było usunąć z mieszkania
        wiele przedmiotów bo też szkodzą.Trzeba spojrzeć na badania z przymrużene
        oka.pozdrowienia
    • mathiola Re: Wyrzuć kota z domu 10.07.07, 21:30
      Ja przygarnęłam kota kiedy syn miał 3,5 roku i niewiele później zaczęły się
      potworne problemy z jego zdrowiem, zapalenia oskrzeli, astma - okazało się, że
      jest uczulony na sierść kota. Kici znaleźliśmy nowy dom - dobry, chyba nawet
      lepszy niż nasz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka