Stoję wczoraj w długiej kolejce, więc czas wykorzystuję tradycyjnie-
obserwuję i posłuchuję ludzkość

P
Przede mną trzech dżentelmenów- w wieku około 20-30 lat, po wyglądzie i
stroju wnioskuję , że to jedni z licznych w okolicy tych, co to nie załapali
się do Irlandii na budowę...
Przechodzi dziewczyna z chłopakiem, objęci, laska w superhipermini- na to
któryś z panów: " Jakby moja STARA ubrała się w taką kieckę, to bym jej
k...wa dał, ściagałaby szybciej niż założyła"...."HE HE HE..ja P@####ę"- moje
uszy pieści wypowiedz któregoś z pozostałych panów obdarzonych subtelnym
śmiechem a'la Andrzej Lepper..
Idzie dziewczyna, trochę przy kości- " Takiego paszteta to bym nawet kijem
nie tknął"- ponownie zabiera głos owo ucieleśnienie ułańskiej
fantazji....Przyglądam się temu cudowi matki natury i co widzę? Grube
cielsko, kałdun wylewający się zza pasa, podczas rechotu liczę uzębienie i
najwyraźniej czegoś tam brakuje..
Stoję se i myślę...nawet taki okaz znajdzie amatorkę/już znalazł? w
społeczeństwie i zacznie się rozmnażać...brrr..brrr...brrr...