Dodaj do ulubionych

Musze sie pochwalic... "2"

01.10.06, 18:35
Zakladam druga czesc watku "chwalacego sie" :o)

Emilia zaczyna artykulowac pierwsze zrozumiale dla otoczenia wyrazy.
Niestety (jak dla mnie)zaczela po angielsku.
Mowi bardzo wyraznie: cat, ball i oops :o)
troche mniej wyraznie: bear ("r" nie slychac).
Po polsku jedynie to czego nauczyla sie juz dawno temu: mama, tata, pa pa.
Mowi tez mnostwo innych wyrazow, ale one sa "kodowane" :o) czyli: bu bu
(buty), go go ( gorace), niam niam ( jedzenie), ko kek (kotek), p tom p tom
(kapiel), ko (oko), itp.
Obserwuj wątek
          • lenkaaa Re: Musze sie pochwalic... "2" 01.10.06, 22:12
            Diuna, buzka to juz sie nie zamyka, tylko, ze to wszystko w jakims baby
            language czy tez w jezyku delfinow :o) sama nie wiem. Juz gdzies pisalam, ze
            dziecie moje mowi calymi zdaniami i ze stosowna intonacja, cale historie nam
            opowiada, tylko ze my z mezem nic z tego nie kumamy :o)
            • diuna22 Re: Musze sie pochwalic... "2" 02.10.06, 09:54
              Pewnie za duzo czasu spedzacie w Delfinarium ;)))))))) - a powaznie spokojnie -
              moi obaj gadali "jakos tak dziwnie" do 2,5 roku i nikt nic nie kumal poza
              mamusia rzecz jasna ;)))). Ale to faceci, ponoc dziewczynki szybsze w mowie -
              wyraznej :)))).
              • nesla A jeszcze pytanie do wszystkich 02.10.06, 10:10
                Gratuluje Lenka, a w jakim wieku jest Emilia teraz? Milena tez od bardzo dawna
                gada w swoim jezyku z intonacja zdaniowa, ale do niedawna nic z tego nie
                rozumielismy. Z reszta do dzisiaj wiele z tego nie rozumiemy, bo potrafi gadac
                calymi dniami. Najbardziej dumna jest jak ja chwale jak nasladuje wszystkie
                zwierzatka, juz potrafi cale mnostwo zwierzatek, a nazwy mowi te latwiejsze
                niektore po polsku (np mis) a niektore po holendersku (np koe).

                Ale chcialam tu Was zapytac o inna rzecz, ostatnio doszly mnie sluchy, ze chca
                wprowadzic testy jezykowe dla dwulatkow i wykrywac dzieci z "achterstand"
                jezykowym w niderlandzkim i kierowac te dzieci do specjalnego nauczania. Czy Wy
                nie boicie sie dziewczyny, ze dzieci beda mialy tyly z jezyka i beda mialy
                przez to trudnosci z nawiazaniem kontaktu z tutejszymi rowiesnikami? Ja sie
                staram mowic do Mileny po polsku, ale wciaz nie mam do konca przekonania, ze
                robie dobrze i ze niedlugo nie bedzie miala problemow w peuterspeelzaal i sie
                nie odetnie od grupy przez roznice jezykowe. Na razie to nie jest duzy problem,
                bo Milena jest duzo u holenderskiej niani, ale niedlugo bede z nia full time
                sama i sie zastanawiam jak to bedzie. Milena jest bardzo towarzyska i
                potrzebuje kontaktu z dziecmi.
                • lenkaaa Re: A jeszcze pytanie do wszystkich 02.10.06, 11:34
                  Cztery dni temu skonczyla 16 miesiecy.
                  Ja tam nie zamierzam sie martwic na zapas. Mysle, ze male dzieci maja
                  niesamowite zdolnosci jezykowe i zdolnosci adaptacyjne, wiec wierze, ze moje
                  dziecko da sobie rade.
                  Jesli przestaniesz do Mileny mowic po polsku, to ryzykujesz, ze jak bedzie
                  starsza to nie bedzie chciala mowic w tym jrzyku. Moze zadaj to pytanie na
                  forum wielojezycznosc w rodzinie, tam dziewczyny maja pewnie duzo wlasnych
                  spostrzezen i doswiadczen z dziecmi w roznym wieku.
                  • lenkaaa Zapomnialam jeszcze dodac 02.10.06, 11:42
                    Mysle, ze Ty akurat nie powinnas miec powodow do martwienia sie, bo masz meza
                    Holendra, wiec Milena ma na codzien kontakt z holenderskim. Jesli ktokolwiek
                    powinien sie martwic, to osoby takie jak Kruszynka, Diuna albo ja, bo u nas w
                    domu nikt nie mowi po holendersku.
                    • diuna22 Re: Zapomnialam jeszcze dodac 02.10.06, 11:51
                      Hahaha swiete slowa lenkaaa :)))) starszy gada ostro, nawet w domu jak sie bawi
                      sam w pokoju a mlodszy... Najlepszy motyw byl chyba w maju pani - juf Agnes -
                      pyta mnie co to znaczy mama bo on stale wola do niej mama Agnes jak cos
                      chce ;)))) ( ja jestem tez Agnieszka ). Ponoc teraz juz cos lapie i wola juf,
                      nazywa rozne rzeczy po holendersku, ponoc komunikuje sie z dziecmi? ale ja
                      slyszalam ino: mas palaplu?
                    • zuzka71 Re: Zapomnialam jeszcze dodac 02.10.06, 13:58
                      dokladnie, my tu sie mamy co martwic, no a w kazdym nasze dieci maja gorsza
                      pozycje, po holenderski wyjacznie poza domem maja...ja nawet zaczelam cos gadac
                      do swojego po hoelndersku, poza domem i nl srodowisku, zeby mu pomoc.
                      a co do tych testow, to chyba o pomoc dziecku a nie od razu kierowanie do
                      specjalnej szkoly, chodzi. popowstawalo teraz w miejsce p.s.zaaal duzo
                      voorschool, gdzie wlasnie kladzie sie nacisk na nauke jezyka, u nas tylko leo i
                      jedna dziewczynka sa obcokrajowcami..reszta dzieci holenderskie, majace lub nie
                      jakies problemy z jezykiem. uwazam to za dobry pomysl, widze duuuze postepy u
                      mlodego odkad wprodzadzili ten program.
                      tak ze nesla martw sie raczej o jezyk polski. milena sobie swietnie poradzi w
                      p.s.zaal'u.pozdr.zuzka
                      p.s.
                      nie wiedzialam ze nas tu tak niemalo nie pol-nl par;)
                • tijgertje Re: A jeszcze pytanie do wszystkich 02.10.06, 12:11
                  Nesla, no ty rzeczywiscie masz sie czym martwic:-))) Przeciez widzialam, ze Milena lepiej rozumie po Holendersku niz po polskiemu. Zwlaszcza, ze spedza czas z holenderska niania, wiec z tym jezykiem raczej problemow miec nie bedzie. A zobaczysz, jak pojdzie do speelzaal, to jeszcze cie po ichnemu zagada. Moj tak malo gadal, a jak idzie do przedszkola, to za kazdym razem przynosi przynajmniej kilka nowych slow. Jego juz sie zaklepic nie da:-(
                  O tych testach nie slyszalam, ale nawet gdyby mi ktos dziecko probowal do jakiejs specjalnej szkoly skierowac, to bym nie dala. Co innego, jezeli zadne z rodzicow nie mowi do dziecka po holendersku. Nasze slysza oba jezyki, a typowe dla dzieci dwujezycznych jest to, ze pozniej zaczynaja mowic, dlugo mieszaja jezyki, ale nadrabiaja zaleglosci miedzy 6 a 10-tym rokiem zycia. Tak ze ja juz zdazylam opieprzyc lekarke w CB, a martwic sie mam zamiar, jak mlody bedzie konczyc podstawowke:-)
                  • beba3 Re: A jeszcze pytanie do wszystkich 10.10.06, 21:23
                    O1 To ja trafilam i odpowiem Nesli i sie pochwale jednoczesnie. Nie mart sie
                    Nesla bo i tak masz duzo lepiej bo
                    - tata Holender
                    - holenderska niania i od razu rowiesnik.
                    Jagoda po raz pierwszy miala robione te legendarne dla mnie testy CITO i
                    dzisiaj mialam 10 minotowke w cztery oczy. Nie balam sie zanadtto ale tez nie
                    liczylam na zbyt wiele.
                    Tak najogolniej to dowiedzialam sie ze corka ma silny charakter, robi spore
                    postepy jezykowe, bawi sie najchetniej z dziecmi dwujezycznymi (chlopiec i
                    dziewczynka) ale tez coraz czesciej z innymi, chetnie slucha wszelkich czytanek
                    i opowidanek, potrafi sie skupic na dluzej i chetnie wykouje prace manualne.
                    Obowiazkowe zajecia, te dla 5 latkow, raz chetniej, gdy polubi, raz, mniej
                    chetnie. Gdy jej sie cos niepodoba wylancza sie, tworzy bariere.
                    Pomijajac rozne interpretacje ogolnie jest dobrze i widac postepy.
                    No i wrescie testy: A z matematyki i B z jezyka. A to bardzo dobrze, B to
                    dobrze. Sakla jest od A do D. Jak na dziecko dwujezyczne to B z jezyka jest
                    prawie jak A. ;-) No i dla Holendrow B to nie jest zle. Bardzo chwalila Jagode
                    i duma mnie rozpierala!
                    Mysle, ze to dobra odpowiedz dla Ciebie, Nesla. :-)
                    Nie ma sie czym martwic a drugi jezyk to plus! :-)
                    A wszelkie specjalne szkoly to nie dla neukow czy 'opornych na wiedze' a
                    zapewne wprowadzenie dodatkowego programu z naciskiem na jezyk, na slownictwo,
                    wymowe itp.
                    Zlikwidowali od tego roku szkolnego nauczycieli pomocniczych i teraz tego
                    zaluja?
                    Pisalam juz ze do jagi przychodzil nauczyciel, siadla z nia przy stoliku,
                    czytal jej cos, opowiadal, pytal. Bardzo to lubila! To nie byly polskie zajecia
                    wyrownawcze, to byly zajecia indywidualne i naprawde nie przeciazajace a
                    rozwiajace. Naprawde: zabawa czy tez cos interesujacego polaczonego z nauka. A
                    inne dzieci? Nikt Jadze zlego slowa nie powiedzial, bo jeszcze dwie osoby
                    mialay podobmie, n i nauczyciel przychodzil tez na zastepstwa, pomoc przy
                    bardziej skaplikowanych zajeciach itp.
      • maxijo Re: Musze sie pochwalic... "2" 10.10.06, 21:49
        a propos kopma i telewizora. Kiedy moj syenk "polata po kanalach" i stwierdzi
        ze nie ma co ogladac, wchodzi na krzeslo, z krzesla na stol i siada mi na
        klawiaturze, bawi sie myszka i internetuje:) Komputer to ulubiona zabawka, moge
        zasiasc jedynie do niego, kiedy Adam spi.
        • anitax Re: Musze sie pochwalic... "2" 10.10.06, 23:36
          Na wakacjach odkrylismy, ze nasza 14-miesieczna coreczka uwielbia miec
          publicznosc. Jak tylko wchodzilismy do restauracji w hotelu, od progu radosnie
          krzyczala 'aaahhhhh!!!', smiejac sie od ucha do ucha. Jak tylko ktos na nia
          popatrzyl, robila slodka minke i machala, najpierw jedna reka, potem dwoma.
          Codziennie 'polowala' na kogos przy ktoryms z sasiednich stolikow i juz do konca
          posilku wymieniala usmiechy i machala. Jak tylko ktos nie reagowal, patrzyla w
          druga strone, znow krzyczala 'aaahhhhh!!!' i szukala nowych 'ofiar'. Po kilku
          dniach znali ja wszyscy kelnerzy i wiekszosc stalych gosci. Nawet zdjecia z nia
          sobie robiono. Raz ja zabralam na mini disco. Jeszcze dobrze chodzic nie umie,
          ale podrygiwala na srodku z innymi dziecmi. Nagle zobaczyla 2 niesmiale
          dziewczynki na fotelach (na oko 5 lat), podeszla do nich i probowala wyciagnac
          na srodek, zeby tez sie bawily.
          A ja sie balam, ze jak ja zabiore ze zlobka to sie zrobi niesmiala ...
          • beba3 Re: Musze sie pochwalic... "2" 11.10.06, 10:34
            Z kompem mamy podobnie i dzieci uwielbiaja ta zabawke. Bez stersu klikaja, nie
            to co ja. ;-)
            Anita! Super! Lisa do niesmialkow nie nalezy, musicie miec niezly ubaw jak
            strzela tymi usmieszkami do ludzi! ;-D
          • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 11.10.06, 18:32
            NIezla artystka:-))) Lepsza nawt od mojego:-) (oj, z bolem to przyznaje...)
            Moje dziecie dzisiaj pojechalo na zakupy, weszlam do jednego sklepu o cos
            zapytac, a on od razu znalazl male zwierzaczki foliowe z plynem do kapieli i
            mama musiala zolwia kupic... Przy kasie strasznie sie wdzieczyl do
            ekspedientki, ktora tak sie zakochala, ze zolwia mu podarowala, nawet metke
            odciela:-))) W kolejnym sklepie dziecko od razu pobieglo do kasy pochwalic sie
            nowym nabytkiem, zaczarowal kolejna ekspedientke, ktora posadzila go na ladzie
            i pomogla mu zolwia slicznie w folie zapakowac:-))) Jak prezent, to prezent:-)))
            Poszlismy zjesc bulke, Kasper poderwal chyba wszystkie kelnerki i wiekszosc
            gosci:-))) Nawet sie z ulicy wrocil caluski rozdzielic... Gada lobuz coraz
            wiecej, jak cos chce, to sobie sam zalatwia, ostatnio z moja rodzinaka w
            restauracji dawal niezle popisy. Brat z mama byli w szoku, jak go prezentami i
            slodyczami obdarowano, traktuja go jak jakiegos ksiecia, a on dyryguje, a to
            kaze talerze pozbierac, a to oliwki przyniesc, a to babci kawe zrobic... Az sie
            boje pomyslec, co bedzie za pare lat...
    • tijgertje SPRZATAM!!!!!!!!! 18.10.06, 01:01
      Sluchajcie, niech mnie ktos powstrzyma moze, bo pozbywam sie de kupy! Na stole
      kuchennym mam zamiar zrobic miejsce:-)))) Na razie tylko tam rupieci przybywa,
      ale W KONCU SIE PRZELAMALAM i wystawilam moje prace w marktplaats. Strasznie
      tam duzo tego wszystkiego i moje pierdolki gina w tlumie, ale moze uda mi sie
      cos sprzedac. Trzymac kciuki prosze mocno, a i odwagi pogratulowac mozecie:-)))
      Jakby ktos byl baardzo ciekawy, to najlepiej szukac po kodzie pocztowym:
      4715GH, ogloszenia z Rucphen,na pewno dojdziecie, ktore to moje:-)))
        • tere_tere Re: Musze sie pochwalic... "2" 24.10.06, 22:02
          nesla,

          a ja ci w ogole gratuluje tego drugiego dzieciaczka.
          jakos czasu ostatnio nie mam na pisanie, czasami szybko zerkne na watki na
          forum, ale do pisania to sie juz nie zabieram. i tak nagle zobaczylam tenpost i
          sobie uswiadomilam, ze troche chyba przeoczylam. nie wiem w konczu na kiedy masz
          termin, ale mam nadzieje, ze dobrze sie czujesz i wszystko przebiega pomyslnie.
          "sterkte"!
    • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 04.11.06, 11:16
      Bylam wczoraj z mlodym w szpitalu w Utrechcie. Zaliczyl najpierw alergiczne
      testy skorne na plecach, potem lekarza, po lekarzu fotografa, w koncu
      laboratorium, gdzie nam troche zeszlo, bo mlody po mamie ma cienkie zyly i
      pobranie krwi okazalo sie wcale nielatwym wyzwaniem:-( Powiedziec wam musze, ze
      dziecko mam superdzielne!!! Przy testach nawet nie pisnal, tylko z obrazona
      mina kobiete uswiadomil, ze klucie boli, laboratorium zniosl wyjatkowo
      dzielnie. Zauroczyl wszystkich po kolei, z kazdym sie ladnie wital, podawal
      raczke, zagadywal wszystkich... Szpital opuszczalismy ok 17.00, gdy poliklinike
      zamykano, wracalismy z laboratorium, na korytarzu spotkalismy pielegniarki i
      recepcjonistki alergologii. Myslalam ze pekne ze smiechu, bo wygladalo to
      dokladnie jak scena z filmu "Catch me if you can"... Tyle, ze zamiast Leonarda
      moj mlody paradowal srodkiem korytarza z mina zdobywcy, otoczony przez 5 dam
      rozesmianych, rozchichotanych i totalnie rozanielonych:-))) Wycieczka zajela
      nam w sumie 6,5 godziny, mlody byl supergrzeczny, a ja ponownie uznalam, ze mam
      aniola, a nie dziecko:-)
    • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 03.12.06, 01:10
      Z mlodego sie gadula straszna zaczyna robic. W szoku jestem, bo mimo, ze miesza
      jezyki, jak cos opowiada i usiluje zdania klecic, to doskonale wie, ktore slowo
      do ktorego jezyka nalezy. Powiedzial dzisiaj cos do taty po polsku, tata spytal
      co to jest ( po holendersku malo byc), a mlody na to :Pools!, mama pools!" Przy
      obiedzie Kasper musi koniecznie cos "czytac", jak dopadnie ksiazke z obrazkami,
      to wszystko nazywa podwojnie, np mowi: "Papa trein, mama pociag". Tatusia duma
      zaczyna roznosic, bo znajomi go przekonywali, ze sie dziecko holenderskiego
      dobrze nie nauczy, przez co mialam urwanie glowy w domu, jak mi chcial zabronic
      do dziecka po polsku mowic, teraz sie nie moze doczekac, zeby do nich pojechac
      i zaprezentowac zdolnosci lingwistyczne syna:-)))
    • nesla Re: Musze sie pochwalic... "2" 10.12.06, 12:13
      Musze sie "pochwalic", ze moje dziecko ma jakis nawyk chorowania w
      nieodpowiednich momentach, caly czas jest zdrowa, a jak tylko zaplanujemy jakis
      wyjazd, wyjscie, cokolwiek to mamy niemal na bank jakas chorobe.. W Gent
      zaczela wymiotowac, musielismy wracac wczesniej (hotel przepadl), wyjazd do
      Polski w tym roku we wrzesniu odwolalismy (bilet przepadl), koncert Madonny
      przepadl, na Teneryfie zaczelo sie sprawa z kolanem, wczoraj mielismy jechac do
      Munster i mala ma od piatku 40 stopni goraczki.. Czy to jakies fatum????
      • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 10.12.06, 14:29
        Nesla, nie fatum, tylko typowe zjawisko u dzieciakow:-( U nas zwykle to samo,
        kilka razy bylo juz tak, ze zamiast do Polski, to z mlodym na pogotowie
        jechalismy. Na Swieta mam jechac do Polski i juz sie boje, bo choruje od dwoch
        miesiecy w sumie, raz bardziej, raz mniej, teraz juz przegina, od piatku ma
        antybiotyk, niby jest ciut lepiej, ale jakos jeszcze nieprzekonujaco. Jutro
        isdziemy do pediatry, wymusilam wczesnijsza wizyte, bo mam dosc, ozdobkowo lezy
        odlogiem, bo ja po nocach przy dziecku siedze. Prezenty niepokupowane, w ogole
        przez tydzien z domu nie wychodzilam. Najgorsze, ze musze buty kupic i juz mi
        rece opadaja. Nie martw sie, taka nagla goraczka jest typowa przy wirusach,
        zwykle trzyma 3 dni iprzechodzi samo. Teraz sezon jest niestety, uwazaj na
        siebie, no, ale wyjazd wam znowu przepadl:-( Przechlapane macie w tym roku. Na
        szczescie niedlugo sie konczy, w nastepnym na pewno bedzie tylko lepiej:-)
    • nesla pierwszy dzien w pracy :D 22.12.06, 20:46
      A ja dzisiaj bylam pierwszy dzien w pracy zamiast rzucic sie w wir
      przedswiatecznych przygotowan. Jedna z rozmow, na ktorych bylam kiedy brzucha
      nie bylo jeszcze widac (i nie przyznalam sie ze jestem w ciazy) zaowocowala
      zleceniem, wiec nie stala posada, ale zawsze cos.. moze kiedys cos wiecej, a
      poki co zlecenia. Zastanawialam sie tylko jak zareaguje szef jak zobaczy moj
      brzuch (bo ostateczne warunki omawialismy telefonicznie) ale nie spanikowal,
      dopiero po uplywie polowy dnia odwazyl sie spytac czy jestem w ciazy i jak sie
      przyznalam to pogratulowal.
      • tijgertje Re: pierwszy dzien w pracy :D 22.12.06, 22:07
        Nesla, widze, ze tworzenie napiecia i aury tajemniczosci zaczyna ci w nawyk
        wchodzic:-))) Zaraz mi tu opowiadaj ze szczegolami, co to za praca!

        A ja zostaje na swieta tutaj, na razie zero przygotowan. Mielismy wczoraj
        jechac do Polski i akurat w dniu wyjazdu mlody sie rozchorowal. Rano poszedl
        jeszcze do przedszkola, po poludniu juz byla tragedia. Wcale mi sie nie chce
        nic przygotowywac, juz strasznie dawno na swieta w Polsce nie bylam i tak
        bardzo chcialam jechac:-( Jak mlodego podkuruje, to pojedziemy tuz po swietach.
        Oby...
        • nesla Re: pierwszy dzien w pracy :D 28.12.06, 19:32
          I jak Wam minely Swieta Tygrysie? Szkoda ze plany nie wypalily, ale zdrowie
          Kasperka wazniejsze, moze pozniej traficie na snieg w Polsce? Praca tymczasowa
          ale zawsze cos, szczegolnie ze to w firmie, na ktorej mi zalezy, blisko (2 ulice
          ode mnie) i duzy multinational, systematyzuje pewne raporty, dokanczam robote,
          ktorej nie zdazyl zrobic jakis gosc (management accountant), ktoremu nie
          przedluzono umowy. Ja nie jestem ksiegowa ani nigdy nie bylam, ubiegalam sie tam
          o inne stanowisko, ale dostal je jakis inny facet (zaczyna 5 stycznia). Milena
          chodzi do babci, cioci, niani i tak na zmiane..
          • beba3 Re: pierwszy dzien w pracy :D 04.01.07, 15:59
            Nesla!
            A to mnie zaskoczylas!
            Gratuluje!
            Moze to i lepiej ze to tylko czasowa praca bo moze nowy szef szukalby pratekstu
            do zwolnienia Cie i rzucal klody pod nogi? A tak sytuacja sie sama rozwiaze a
            po macierzynskim moze beda miec dla Ciebie etat?
            Baaardzo ciagnelo Cie do pracy i ciesze sie ze ja znalazlas!
            Tylko sie za bardzo nie przemeczaj i nie stresuj!
            Co do plci dzidzi to ja myslalam ze to juz pewne bylo wczesniej? I teraz nie
            wiem czy potwierdzona poprzednia opinia czy jakoas nowosc?
            Chodzi mi po glowie ze miala byc dziewczynka a u Mony chlopak. A moze cos
            krece? I tylko pislas ze nie kazdy chce 'parke' a w domysle, ze nie kazdy ale
            my akurat miec bedziemy! ;-P
            Gratuluje w kazdym razie i myslcie nad imieniem!
            • nesla Re: pierwszy dzien w pracy :D 04.01.07, 20:42
              Beba, cos ci sie chyba pomieszalo jednak z tymi plciami, moze pisalam o tym co
              bysmy chcieli ale na pewno nie co powiedzieli nam na usg. Nie pamietam czy Mona
              pisala czy zna plec dziecka.. ale ja napislaam, ze znam, ale nie powiem wiec nie
              mowie ;)
              W pracy sie nie przemeczam, pracuje po 5-6 godzin, a ostatnio bylo tyle swiat ze
              nie pracowalam caly tydzien tylko po 3 dni w tygodniu. Niewygodnie tylko
              zalatwia sie opieke nad dzieckiem w takim nieregularnym trybie..
              • mad_die Re: pierwszy dzien w pracy :D 04.01.07, 22:52
                Gratuluje pracy!!
                Co ja bym dała za pracę 5-6 godzin dziennie... marzenia... ja w swojej siedzę czasami i po 12.... na szczęście niedługo kurs sie zacznie, więc moze mnie z niej wyrzucą ;) hehe :D
                  • beba3 Re: Musze sie pochwalic 2 06.01.07, 09:58
                    Ok Nesla, wierze ze Ty lepiej pamietasz! ;-)
                    A swoja droga, to jakas moda na niepodawanie plci dziecka? ;-P Zauwazylam taka
                    tendencje ostatnio...?
                    Brawo dla Cypiska! :-) Mama ma pewnie oczy do "okola" golwy? ;-)
                    Madzia! A to Ty pracujesz? Nic nie wiem! Co konkretnie robisz?
                    • mad_die Re: Musze sie pochwalic 2 06.01.07, 19:56
                      A no pracuję ;) w biurze pośrednictwa pracy :D praca ciężka, ale jakoś daję radę - w końcu to moja pierwsza praca taka na poważnie...
                      Nie wiem tylko , czy szef sie nie rozmyśli co do mnie, bo ja na kurs wybywam, tzn będę chodziła na intensywny kurs NL 5 dni w tygodniu od rana, żeby w końcu się nauczyć tego języka ;) no i nie wiem do końca, czy to mu za bardzo nie skomplikuje sytuacji w biurze... No ale, dla mnie i tak ważniejszy jest język, pracę zawsze znajdę, jak będę umiała dobrze mówić po holendersku :)
                    • corneliss Re: Musze sie pochwalic 2 06.01.07, 11:43
                      tak z maja :) nie, pelzaki juz ma za soba
                      zaczal niedawno bo tuz po nowym roku, i troche sie wciaz boi asekuruje na pupe,
                      ale zasuwa, zwl. kiedy polozy mu sie cos interesujacego
                      wg moich obliczen skonczyl 8 mies. ;)
                        • nesla Re: Cornelis 07.01.07, 11:12
                          7 czy 8 miesiecy to i tak wczesnie, niektore dzieci w ogole nie raczkuja, a
                          zaczynaja chodzic po ukonczeniu roczku. Milena chyba zaczela chodzic jak miala
                          15 miesiecy (luzem) a wczesniej chodzila przy meblach, ale raczkowanie opornie
                          jej szlo w wieku 7-8 miesiecy. I oczywiscie sorry ze cie nazwalam Mona, myslalam
                          o COrnelis!! a na pislaam Mona :/
    • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 06.01.07, 17:05
      Wreeeszcie biore sie za siebie:-) Wlosy podcielam, hihihi... Szkoda mi
      strasznie, bo ubylo z 10cm, a juz niemal do pasa czupryne mialam, ale ze
      zniszczone, to trzeba bylo. I U FRYZJERA BYLAM!!! Zwazywszy fakt, ze od jakis
      15 lat tne swoja czupryne samodzielnie, a do fryzjerow mam pecha, to naprawde
      dumna z siebie jestem:-))) Przy okazji sobie spodnie kupilam i nie mam odwagi
      stanac na wadze, bo jedne wzielam 2 rozmiary mniejsze niz od daaawna nosilam i
      nie wiem, czy Miss Etam pokrecilo cos z rozmiarowka, czy mi centymetrow ubylo.
      Przed swietami kupilam identyczny model, jaki juz mialam i okazalo sie, ze sie
      do noszenia nie nadaje, bo mi leci z tylka:-/ Teraz tylko mi kopa prosze dac,
      zeby mi motywacji nie ubylo, coby pare kilosow zgubic. Pare imprez rodzinnych
      sie w tym roku szykuje, wiec pasowaloby wygladac mniej hipopotamowato:-)
      • flucha Re: Musze sie pochwalic... "2" 06.01.07, 18:41
        A czy bylas u fryzjera w Etten-Leur, jakis fajny, tez musze znalezc tu swoje
        ulubione miejsca, wiec lepiej kogos sprawdzonego, mozesz podac namiary, prosze?
        No i w ogole nie orientuje sie w cenach, tez mam dlugie wlosy, chociaz przed
        wyjazdem z Polski scielam gdzies okolo 10 cm i z blondynki zamienilam sie w
        brunetke, zeby nie miec klopotow z odrostami. A ile ta przyjemnosc bedzie tu
        kosztowac?
        • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 07.01.07, 12:29
          Flucha, gdzie ty mieszkasz, bo mi umklo? W Etten-Leur nie bylam, wczoraj mialam
          akurat po drodze do Roosendaal i ten fryzjer to tak z glupia, nie planowalam,bo
          pewnie bym nie poszla:-) Przy Nieuwe Markt jest taki maly salon, gdze sie
          wchodzi i jak nie ma kolejki, to tna, nie umawiaja wczesniej. Akurrat pogoda
          pod psem, nikogo nie bylo godzine przed zamknieciem i tak mi na mozg padlo:-)))
          Lojalnie uprzedzilam, ze wredna jestem i dam sie ciac tylko jak bedzie lepiej,
          niz bym to sama zrobila. W domu musialam tylko 2 miejsca wyrownac, wiec jest
          dobrze:-)))) Zaplacilam 14,50E, jakies 3 lata temu podcinalam wlosy w Hair
          Maxx, fryzjerka mi takie schody zrobila, ze w rozpuszczonych chodzic sie nie
          dalo, co nawet sasiadki zgodnie potwierdzily, wtedy zaplacilam chyba 25, tak ze
          teraz bylam mile zdziwiona.
      • diuna22 Re: Musze sie pochwalic... "2" 06.01.07, 20:34
        Super tijgertje. Nie ma to jak fryzjer i zakupki.
        Ja rowniez nadal skrupulatnie spadam z wagi - choc przyznac trzeba z reka na
        sercu ze swieta i sylwester odbilam lekko i wstydze sie bardzo tego ale dzis
        juz jest oki. I tak odkad - nie pamietam kiedy to bylo wakacje? wrzesien?
        ruszylam z odchudzaniem 10 kg poszlo. Zostalo jeszcze hmmm +/- 6 kg do stanu
        jaki chcialabym osiagnac. Problem - teraz idzie mi coraz ciezej ale radosc
        wlasnie z wlozenia spodni sprzed lat motywuje mnie mocno. Obiecalam sobie -
        zero ciuchow do czasu osiagniecia wymazonej wagi :))). Potem sobie kupie takie
        wiecie jakie .... :)))).
        • nesla Re: Musze sie pochwalic... "2" 07.01.07, 11:14
          Super Tijgertje, ale tych 10 cm to przy twojej dlugosci na pewno nie da sie
          nawet zauwazyc.. wiec bym nie rozpaczala ;) Za cala reszte trzymam kciuki,
          rozlicze cie z tych postanowien za rok! ;D A ja tyje.. i tyje.. i robie sie
          coraz grubsza.. Byle do maja..
          • beba3 Re: Musze sie pochwalic... "2" 24.01.07, 08:25
            Nesla! Ale Ty zdrowo tyjesz! ;-) A wlasciwe to dzidzia rosnie! ;-P
            Ja sie bez bicia przyznaje ze przytylam 3 kg w Sg.
            Jak bylam w Holandii to marudzilam ze te frikandelki to tak ciagle do jedzenia
            sie nie nadaja a jak jestem w Sg to marudze ze to zarcie jest nie do
            przejedzenia. Ciegle widze cos na co mam ochote! A tubylcy nie przepadaja za
            slodkim a ja lubie podjadac wieczorami... To chyba jest ich sekret bo tu
            niewiele osob jest grubawych. I ja do tych nilicznych sie zaliczam. Smutne i
            prawdziwe.
            O dziwo nie trace ducha! W sobote opcham sie tortem a potem przez dwa tygodnie
            bede goscis Tesciow co oznacza wlasnie jedno wielkie obzarstwo no ale potem to
            juz grzecznie bedzie...
            No to sie pochwalilam ze przytylam ale jak zwykle, bede robic cos aby to
            zmienic! ;-D

            Chwale tez moje dzieci!

            Jagoda w grudniu zgubila dwie gorne jedynki a w styczniu dolna dwojke. Jest
            wiec, ku mojej uciesze, szczerbata! :-) Oczywiscie rosna juz je nowe zabki a ja
            ciesze sie ze mam taka duza corke (i przeraza mnie to tez troche ale tym sie
            nie chwale!).

            Chwale Jagode za to ze plywa samodzielnie! Styl jest dowolny coprawda ale plywa
            i wody sie nie boi.
            Patrycja plywa w zarekawkach ale teraz juz woli z deska ktora czasmi jej
            uciaka. Jest na najlepszej drodze do samodzielnego plywania.
            Generalnie to ma dwa wodniki szuwarki w domu. A wlasciwie trzy bo maz tez z
            tych co mogliby i jesc i spac w wodzie. ;-)

            I na koncu chwale moje dzieci za to ze tak dobrze przyjely zmiany ktore im
            zaoferowalismy podczas ostatnich 3 miesiecy.
            Dobrze sie aklimatyzuja, chetnie ucza jezyka, bawia z dziecmi, lubia
            nauczycieli a nawet podjadaja troche tubylczego jedzenia.

            No to wychwalilam moje brzadace, az nieprzyzwoicie. Aby nie bylo za slodko
            dodam ze sie bestje nie sluchaja i miewaja zaniki sluchu wtedy kiedy nie
            trzeba. ;-)
            • nesla Re: Musze sie pochwalic... "2" 27.01.07, 14:02
              Beba, besztam cie za podjadanie! i chwale sukcesy dzieciakow. Napisz cos wiecej
              o waszym trybie zycia, wyglada na to ze wiekszosc czasu spedzacie w wodzie? :D
              Jaka macie teraz pogode? Jak duzo czasu dzieci spedzaja w szkole/ przedszkolu? W
              jakim jezyku sa lekcje? Co robisz gdy ich nie ma w domu? Masz zamiar uczyc sie
              jezyka? nie wiem jakiego.. angielskiego? Udanego weekendu z tesciami!
    • nesla Re: Musze sie pochwalic... "2" 27.01.07, 14:04
      Musze sie pochwalic, ze Milena juz od miesiaca bezsmoczkowa (no ale to juz
      najwyzszy czas bo ma 2 lata) i ze wybralismy imie dla dzidziusia :D i melduje,
      ze z nocnikiem wciaz bez zmian.. pare razy udalo sie ale wciaz nie wola..
      Zamowilam taki nocnik z melodyjkami, moze to ja zacheci?
      • tere_tere Re: Musze sie pochwalic... "2" 31.01.07, 23:37
        nesla, dwa lata to tutaj calkiem niezle...
        najlepszy przyjaciel mojego syna nie dosc, ze smoczka jeszcze uzywa, to jeszcze
        rano i wieczorem butelke w lozku dostaje (taka ze smoczkiem, prawdziwa!). a
        chlopak ma juz 5,5 roku...
      • mona812 Re: Nesla :) 01.02.07, 07:35
        A moze sprobuj nakladke na sedes ?U nas nocnik grajacy jest fajny i owszem aby
        sobie posiedziec w towazystwie zabawek ,Fabian sam wszystko przynosi ,sadza
        towazystwo na nocniki ,sam tez zasiada ...no i tyle .Za to nakladka zaczyna
        dzialac oczywiscie wszystko z wielka pompa czyli chwalenie ,bicie
        brawa ,pokazywanie jaki on jest duzy a junior dumny jak paw sam odrywa
        papier ,wrzuca he he i spuscza wode po czym maszeruje po stoleczek aby isc umyc
        rece :)Dzieci lubia byc takie dorosle ,moze Milence tez sie spodoba :)
    • tere_tere Re: Musze sie pochwalic... "2" 31.01.07, 23:33
      no to kolej na nas!

      moja ninka (prawie 15 mies) dzisiaj pieknie za mna powtorzyla: "KU-PA"
      "mama","papa" to jej jeszcze roznie wychodzi, przy innych slowkach to raczej
      intonacja sie tylko zgadza, ale dzisiejsza "KUPA" sie w calosci udala!
    • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 01.02.07, 13:39
      Ja sie tez pochwale, a co:-) bylam z mlodym w CB, waga powtorzyla wynik z
      ubieglego tygodnia w Utrechcie: 13,1kg!!! Hurraaa!!!! Wzrost i waga wreszcie
      zaczely sie do siebie zblizac:-)))
      A jeszcze fajnie bylo, bo ja wchodzilam, a wychodzila inna dziewczyna,
      uslyszala, jak gadalam do mlodego, zagadnela i okazalo sie, ze tez Polka. W
      mojej wlasnej wsi:-)))) Jest tu na razie bardzo krotko, ma malutkiego synka,
      mieszka pewnie ze 3 km ode mnie, ale wreszcie ktos na stale co po polskiemu
      gada. Wymienilysmy sie telefonami, dalam jej namiary na to forum i ciekawa
      jestem, czy sie pojawi:-) Nooo, juz ja ja pogonie jak nie bedzie chciala:-)))
    • lenkaaa Emilia liczy do 5-ciu :o) 05.02.07, 21:12
      Dziecię nasze wprawiło dziś nas w osłupienie. A było to tak: mąż pokazał kciuk
      i powiedział "one", Emi powtórzyła "one", mąż pokazał dwa palce, Emi
      powiedziała "two", mąż pokazał trzy palce, Emi powiedziała "three", pokazał
      cztery palce, powiedziała "four", pokazał pięć palców, powiedziała "five".
      Słowo daję, że nie spodziewałam się tego po 20-miesięcznym szkrbie !!!
        • lenkaaa Re: Emilia liczy do 5-ciu :o) 06.02.07, 00:06
          tak ze trzy razy liczyła ( bo nie mogliśmy wyjść ze zdziwienia i chcielismy
          sprawdzić czy to nie przypadek), ale nie pod rząd. Czyli raz jej wyszło bez
          pomyłki, potem się pomyliła, potem próbowaliśmy po polsku ale też myliła
          kolejność, potem znowu dobrze policzyła po angielsku, potem sie pomyliła, itd...
          Acha, a po tym wszystkim mąż mi powiedział, że jak zmieniał dziś wieczorem Emi
          pieluchę to ona mówiła: a,b,c,d,e,f ( dalej już nie )
          Mnie sie wydaje, że to wszystko dlatego, że pod choinkę dostała telefon Fisher
          Price, który "wymawia" i wyświetla cyfry i litery alfabetu a Emi lubi się nim
          bawić.
          I generalnie dziecko mi sie strasznie "rozgadało" przez ostatnie 2 tygodnie.
          Powtarza większość wyrazów jakie usłyszy, przeważnie ostatnie słowo w zdaniu.
          Wczoraj mnie też zaskoczyła, bo po raz pierwszy w życiu powiedziała "mokre" (
          tzn. powiedziała "mokle") zamiast swojego nieśmiertelnego "wet".
    • nesla Re: Musze sie pochwalic... "2" 01.03.07, 10:08
      Ze moje dziecko (2 lata 3 miesiace) wlasnie przespalo pierwsza noc na prawdziwym
      normalnym tapczaniku, w koncu wyrosla z lozeczka ze szczebelkami, powoli zegna
      sie z pokojem, ktory bedzie niedlugo dzidziusia i staje sie duza dziewczynka ;D

      I chwale Tijgertje, ze mi super doradzila w kwestii urzadzania pokoju
      dziecinnego! Jak ktos potrzebuje dekoratora wnetrz to polecam nasza Tijgertje. A
      ty Ania musisz przyjechac koniecznie i zobaczyc to cudo na zywo, jeszcze tylko
      czekam na dostawe zaslon i wnetrza do szafy. Milena uwielbia swoj nowy pokoj :D
    • nesla Re: Musze sie pochwalic... "2" 01.03.07, 10:10
      Aha, i jeszcze sie chwale ze bylam na kontroli i wszystko ok, tylko dziecko
      bedzie wieksze tym razem, co najmniej 4 kg jesli urodzi sie w terminie, a nic
      nie wskazuje na to aby tak si enie mialo stac :D "Flinke baby" zapisala polozna
      w karcie ;D
      • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 01.03.07, 13:36
        Ufff, odetchnelam z ulga, bo zdecydowanie nie chcialam przeczytac, ze pokoj
        trzeba przemalowywac:-))) 4kg maluszek... bedziesz miala co dzwigac:-( No, ale
        dobrze, ze wszystko gra.
        Pokoj na pewno przyjade zobaczyc, tylko kiedy? Jutro? :-))))
        • nesla Re: Musze sie pochwalic... "2" 01.03.07, 14:01
          No jutro jeszcze nie, bo na zaslony mam czekac 2-3 tygodnie wiec jak juz ogladac
          to w pelnej krasie, nie? Ale naprawde bardzo ladnie wyszedl i te 4 obrazy SUPER
          sie komponuja (beda jednak na tej jednej scianie bialej), nawet dywanik mi sie
          udalo znalezc taki ze pasuje kolorystycznie.
          • beba3 Re: Musze sie pochwalic... "2" 03.03.07, 19:13
            Dziewczyny!

            Piszcie koniecznie co u Was slychac, jak sie rozwijaja Wasze dzieciaczki!
            Bardzo przyjemnie sie to czyta!
            Gratuluje Wam wszystkim! :-)

            Nesla!
            Przeoczylam Twojego posta:
            Napisz cos wiecej
            o waszym trybie zycia, wyglada na to ze wiekszosc czasu spedzacie w wodzie? :D
            Jaka macie teraz pogode? Jak duzo czasu dzieci spedzaja w szkole/ przedszkolu? W
            jakim jezyku sa lekcje? Co robisz gdy ich nie ma w domu? Masz zamiar uczyc sie
            jezyka? nie wiem jakiego.. angielskiego? Udanego weekendu z tesciami!

            Dzieciaki chodza na caly dzien do przedszkola. System jest troche inny niz w
            Holandii ale podobny.
            Na pocztaku chodzily na pol dnia ale to sie nie sprawdzilo. Zmienilismy
            przedszkole i zapisalismy je na caly dzien.
            Lekcje w tym przedszkolu sa w jezyku angielskim. Chinskiego jest mniej wiecej
            godzina w ciagu dnia.
            Weekendy mamy dla siebie i ambitnie chcemy zwiedzac ale... z kilku okien mamy
            widok na baseny i wystarczy uchylic okno... Od razu slychac rozradowane glosy
            pluskajacych sie dzieci. Czesto odpuszczamy sobie chodzenie po miescie po to
            aby sie troche ochlodzic. Jak dzisiaj! Ale jutro obowiazowa wycieczka! ;-)
            Dlugo jestem sama w domu i musze przyznac, ze dobrze mi z ta samotnoscia.
            Zupelnie inaczej niz w Holandii!
            Oczekuje weekendow z niecierpliwoscia ale swietnie sobie radze bez meza i
            dzieci w ciagu tygodnia.
            Co robie?
            Do moich obowiazkow nalezy sprzatanie, pranie, prasowanie i zakupy. Czyli
            standard. Sprzatania jest duzo. Wszystko trzeba systematycznie szorowac.
            Wlasciwie odpada mi gotowanie. Najczesciej kupujemy cos gotowego.
            Bardzo mi sie to podoba. Gdyby nie dzieci to chyba nie wchodzilabym do kuchni!
            Do moich zadan nalezy tez zawozenie i odbieranie dzieci z przedszkola.
            Reszta czasu jest dla mnie. Czasami jest tego malo a czasmi tak kombinuje, ze
            caly dzien jest 'rozrywkowo'.
            Singapurczycy maja dwie pasje: zakupy i jedzenie.
            Zakupy nawet lubie ale bez przesady. Jedzenie uwielbiam ale za leniwa jestem
            aby jezdzic na drugi koniec wyspy bo jest tam podobno swietny...
            Chodze sobie na wycieczki - spacery i odkrywan wciaz nowe miejsca. Niby nic
            szczegolnego ale a to jakis rynek a to ladny park. A gdy mam ochote spotkac sie
            z kims, pogadac dzwonie do ktorejs z kolezanek. Spotykamy sie na kawe, lunch,
            zakupy czy pozwiedzac.
            Wczoraj bylam na wieczorku filmowym w Ambasadzie, pogadlam, napilam sie winka.
            Milo spedzilam wieczor.
            Staramy sie tez wiecej udzielac towarzysko. A to urodziny Patrycji, wspolny
            Sylwester czy Nowy Chinski Rok lub po prostu wieczor przy piwku/winku spedzony
            na rozmowach czy ogladniu filmu.
            Duzo prosciej i przyjemniej sie tu zyje. Jak do tej pory. ;-)
            Czuje sie troche jak na wakacjach! ;-D
            Najazd Tesciow przezylismy pomyslnie i juz nawet tesknimy! Szczegolnie
            dzieciakom sie podobalo.
            Angielski cwicze w nielicznych konwersacjach na ulicy, przedszkolu, sklepie itp
            zbieram informacje i szykuje sie albo na kurs albo na prywatne lekcje w gronie
            5 osob. Jeszcze nie zdecydowalismy. Jest tez opcja panstwowego kursu i musze ja
            sprawdzic ale to taka wersja chyba bardzo podstawowego angielskiego pod katem
            chinczykow ktorzy nic lub prawie nic nie kumaja.
            Generalnie sobie radze z osobami ktore mowie po angielsku. Gorzej z tymi ktore
            mowia singlish. Czasmi zgaduje o co im chodzi. Oni chyba tez: juz 4 razy
            zamowilam kawe a dostalam cole! ;-D
            Nesla! Dziekuje za pytasz!
        • lenkaaa Re: Musze sie pochwalic... "2" 23.03.07, 13:18
          No, jest słodkie ! Nieustannie rozśmieszają mnie sytuacje następujące:
          1. widzi kałużę i mówi: "Ooooo, woda! Hello, woda!" i macha ręką
          2. widzi przechodnia i mówi: "Oooo, pan! Hello, pan!" i macha ręką
          3. widzi kota i mówi: "Ooooo, miau! Hello, miau!" i macha ręką
          Jak jedziemy rowerem to sytuacja identyczna z tym, że zamiast "hello"
          mówi: "bye, bye!"
          • nesla Re: Musze sie pochwalic... "2" 23.03.07, 13:59
            hehe, to masz wesolo ;)
            Moja Milena robi zawsze popis w H&M, albo innym sklepie z ubrankami, buszuje
            miedzy wieszakami, wybiera jakies sukienki i zaczepia ludzi pytajac czy ladne
            (mooi?) i czy kupic (kopen?) kazdy z nia zaczyna rozmawiac i sie smieja z niej ;)
                • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 23.03.07, 19:17
                  nesla napisała:

                  > TO zalezy od ceny ;D Ostatnio tak wyzebrala przebranie Elfa w Zeemanie za 4.99
                  > Euro, potem przez 3 dni tego nie dala z siebie sciagnac, nawet musiala spac z
                  > tym przebraniem.. ;D

                  :-))))
                  Nesla, moze trzeba bylo jednak od razu duze lozko kupic? :-)))
                  Mlody dostal od tatu dzisiaj owieczke. Musze w koncu maszyne dopasc, bo biedak
                  ma juz tylu przyjaciol w lozku, ze sie sam niedlugo nie zmiesci:-/ Wymyslilam,
                  CO zrobic dla przyjaciol, tylko jeszcze nie wiem, JAK.
    • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 24.03.07, 14:51
      Dawno sie nie chwalilam:-) Szkole mlodemu wybralam:-))) Bylismy dzis w dwoch
      na "drzwiach otwartych", ja wczesniej przekopalam internet, zrobilam wywiady
      wsrod sasiadow i przygotowalam trudne pytania. Wiedzialm w zasadzie, ktora
      szkola bardziej mi odpowiada od strony "teoretycznej", dzis zobaczylismy troche
      z bliska i tylko utwierdzilam sie w przekonaniu, ze dokonalam slusznego wyboru.
      Meza nawet bardzo przekonywac nie musialam, nie mogl tylko przetrawic, ze
      poszlam na zwiedzanie z przechylona juz szala, no i najgorsze, ze musial
      przyznac iz mialam absolutna racje:-))) Kasperkowi tez sie bardzo podobalo, w
      wybranej przez nas szkole dostal nawet prezent, wiec przekupiony byl od razu:-)
    • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 26.03.07, 23:58
      Jak sie chwalic to hurtem:-)))
      Po zastojach dlugich wreszcie wzielam sie za ozdobkowo, huraaa!!!! Przed chwila
      skonczylam pierwszy raz malowac 3 mini-stoliki(czarn beda, na polysk), stol w
      kuchni znow przedstawia obraz nedzy i rozpaczy, ale tak mi z tym dobrze:-)))
      Mlody niemal caly dzien w ogrodku przesiedzial, troche mu potowarzyszylam i
      wyobcinalam co nieco, gruszke i jablonke uwiazalam, a co najlepsze, nawet
      wszystko potem wygrabilam i do baka zapakowalam:-))) Z tym ostatnim zawsze mam
      problem:-( Dzungla dalej, ale kroki w odpowiednim kierunku poczynione, wiec
      jestem dobrej mysli:-)
      Jeszcze mojego meza musze pochwalic. Po moim szkoleniu dzwonil dzis do
      szpitala. Dostal wizyte u specjalisty za miesiac, zadzwonil, okazalo sie, ze
      moze przyjsc juz w czwartek:-) Wysmienita nauczycielka i kumaty uczen, hehe...
      Albo to te postrachowe tabliczki z moim (i jego) nazwiskiem rozwieszone w
      szpitalu tak dzialaja:)))
            • beba3 Re: Musze sie pochwalic... "2" 31.03.07, 18:27
              Oficjalnie chwale moje starsze dziecko: Pokazla nam ostatnio ze potrafi plywac!
              Ot tak, po prostu, sobie zaczela plywac z glowa pod woda. Wynurzala sie,
              nabierala powietrza i dalej pod wode...!
              Zaczela tez nurkowac! Lubi przeplywac pod moimi nogami lub nurkowac po
              przedmiot na dnie...
              A mlodsza nie tylko unosi sie ale takze plynie sobie w zarekawkach czy z deska.
              Ostatnio przejawia samodzielnosc i incjatywe w skokach do wody. Ku nerwowemu
              trzepotaniu mojego serca. ;-)

              Jestesmy tez swiezo po pierwszym raporcie z przedszkola i dzieciaki maja dobre
              i bardzo dobre wyniki. Ogolnie co do wiedzy i umiejetnosci jest bardzo dobrze,
              gorzej idzie jak dokladnie nie sa w stanie zrozumiec o co chodzi. Jak im sie
              wytlumaczy przystepniej czy zademonstruje, jest bardzo dobrze.

              Jest jeszcze cos i nie wiem czy mam sie chwalic czy wstydzic?
              Wyszlam z dziewczynami pobawic sie pilka i wzielysmy tez hulajnoge.
              Jagoda szybko mi zwiala mimo ze krzyczalam aby poczekala. Poszlam z Pysia na
              boisko od kosza (jak zawsze) ale Jaga nie wracla. Zniecierpliwilam sie i
              zaczelam jej szukac... Nagabnelam strazniczke bocznej bramy aby ja zatrzymala i
              szukalam dalej. Juz mialam isc po meza a potem leciec do glownej bramy i
              przeszukiwac teren jak zobaczylam meza a za nim drepczaca Jagode....
              Najadlam sie strachu jak cholera! Rozbroilo mnie dopiero to co moje dziecko
              zrobilo: Pojechalo dosc szybko, skrecilo i pojezdzilo sobie. Myslalo ze bede za
              nia szla (acha, ale w krotym kirunku?), pojechala na boisko do kosza (ala nas
              juz nie bylo), i postanowilo wrocic do domu. Nie wzielo windy (mimo ze zawsze
              samo ja obsluguje) bo cos jej switalo aby bez mamy nie jechac. Zawsze razem.
              Poszla na _12_ pietro pieszo z ciazka, metalowa hulajnoga na ramieniu (w
              Holandii jej jedna ukradli po tym jak ja zostawila przed dzwiami).
              Byla cala zapocona ale bardzo dzielna. Nie wiem czy wewnwtrznie nie mniej
              przestarszona niz ja...
              Nie wiem czy te schody przeciwpozarowe to byl dobry pomysl ale PORADZILA
              sobie! :-)
              Jestem z niej dumna! I przezywam to wydarzenie wciaz! ;-P
              • lenkaaa Re: Musze sie pochwalic... "2" 31.03.07, 22:47
                No to dobrze sobie poradziła, myślę. Chyba być dumnym by wypadało.
                Pamiętam, że mnie zawsze rodzice uczyli, że jak się zgubię, to zebym wróciła do
                miejsca, w którym sie rozstaliśmy albo ostatni raz widzieliśmy i tam czekała.
                To chyba dobra metoda, bo gdyby w domu nikogo nie było, to Jagoda mogłaby znowu
                w poszukiwaniu Ciebie wrócić na plac zabaw, Ty w tym czasie poszłabyś jej
                szukać w domu i mogłybyście się ciągle mijać.
    • tijgertje Re: Musze sie pochwalic... "2" 24.04.07, 13:05
      Pekam z dumy:-) Odkurzylam maszyne do szycia, musialam troche pokombinowac,
      zeby sobie przypomniej, jak sie igle nawlekalo, ale jak sie zawzielam, tak nie
      majac pojecia o szyciu, tylko z wykroju i opisu z gazety uszylam mlodemu
      spodnie:-))) Przerobione z bardzo porzadnych spodni tatusia, ktory sie w nie od
      lat nie miescil. I pasuja! W szoku jestem, ale chyba musze sie wziasc za szycie
      wreszcie, bo sie troche podbudowalam:-)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka