wiem,że dla, niektórych sprawa bedzie oczywista, ale... Moja kuzynka poprosila mojego meża by zawiózł i przywiózł jej rodzine w Bieszczady, taka podróż, to 120 zł w jedną stronę na gaz, czyli w sumie min. 240zł. Nie rozmawiała ze mną na ten temat tylko z mężem, jemu głupio było odmowić, więc się zgodził, choć teraz musimy zainwestować w samochód by "przeżył" tak daleką podróż. Nie chodzi mi o te inwestycje, bo lepsze opony i nam sie przydadzą, zastanawiam sie tylko, jak zasygnalizować jej,ze wypadałoby nam oddać kase za paliwo.Dla meża jest to oczywiste,ze ona pokrywa te koszty, wiec nawet się na ten temat nie zająknął, ale ja ją znam. Podejrzewam,że upiecze ciasto, rzuci 50 zł( jak dobrze pójdzie) i jeszcze bedzie podejrzewać,ze zarobiliśmy na tym interesie. Nie wiem jak jej uświadomić ile taka podróz kosztuje,żeby nie narobić sobie wrogów w rodzinie, z drugiej strony, nie stać nas by jej to zasponsorować