Dodaj do ulubionych

Przejecie odpowiedzialnosci

08.10.07, 13:30
Mam wrazenie, za na tym forum (tak samo jak na malym dziecku i na
wychowaniu) wiele latwiej jest matkom zaakceptowac odpowiedz, "Tak z
twoim malym jest cos nie tak idz do specjalisty" niz "zastanow sie ,
moze Ty moglabys cos zrobic" Czy naprawde tak ciezko jest przejac
odpowiedzialnosc, i przyjrzec sie sobie, i swojemu zachowaniu?
Relacjach w rodzinie i metodom wychowawczym?
Naprawde latwiej jest biec do "specjalisty?"
Obserwuj wątek
    • hexella Re: Przejecie odpowiedzialnosci 08.10.07, 13:41
      a bo wiesz, nie każdy potrafi obiektywnie ocenić, co się dzieje.
      Czasem warto zasięgnąć opinii specjalisty niz bawić się w detektywa
      i popełniać kolejne błędy.

      Zwłaszcza wtedy kiedy liczy się czas.

      Znacznie gorzej, moim zdaniem, jest trwać w przeświadczeniu, że się
      wszystko wie najlepiej.
    • jolilka Re: Przejecie odpowiedzialnosci 08.10.07, 17:05
      o jakiej odpowiedzialności mówisz? Czasami są potrzebne czyjeś rady ,poglądy by
      zrozumieć niektóre rzeczy ,po to są CI wszyscy ludzie .Kto chce to korzysta inny
      zaś nie musi.Nie wszyscy mają mniemanie o sobie ,że wszystko wiedzą ,że są
      idealnymi matkami, maja idealnie wychowane dzieci .To raczej przykrywka obłudy
      .Ty nie masz problemów .Gratuluje .Pomyliłaś chyba fora?
      • vera-0 Ja rozumiem to tak 08.10.07, 21:43
        np. zamiast zastanawiac sie czy isc juz do logopedy, zastanowilabym
        sie czy ja nie robie czegos ze moje dziecko nie musi mowic?
        Jezeli reaguje na kazde jojdniecie i pokazanie palcem to jest dosc
        oczywiste ze dziecku nie chce sie inaczej komunikowac swoich
        potrzeb.

        Czy naprawde trzeba od razu wtaczac w dziecko tran i inne tego typu,
        a nie mozna sie najpierw zastanowic, z czego moze wynikac mniejsza
        odpornosc dziecka i co samemu mozna zmienic?

        A moze to sposob na zwroceniena siebie uwagi?
    • kali_pso Re: Przejecie odpowiedzialnosci 08.10.07, 17:29
      Po to sa specjaliści, aby rozwiać obawy lub je potwierdzić.
      Niektóre problemy wymagaja konsulatacji z profosjonalistą, samemu
      mozna w najlepszym wypadku nie zrobic krzywdy dziecku.
      Nie zawsze słynna "intuicja matczyna" wystarcza...kierując sie
      intuicja to ja mogę stosowac rózne techniki usypiania dziecka, ale
      sama nie odważyłabym się np. zaaplikowac dziecku ćwiczeń bez
      wczesniejszego porozumienia sie z lekarzem czy rehabilitantem.
      Czasami bywa i tak, że rodzice chca tak dobrze dla dziecka, że SAMI
      dobieraja mu zajęcia terapeutyczne, często wykluczające się i
      później zdziwienie, że nie ma efektówwinkP
    • vera-0 Tylko dlaczego? 08.10.07, 21:38
      Tyle sie obraza na odpowiedz. Oj pewnie wszystko w porzadku,wyluzuj,
      zastanow sie co Ty mozesz zrobic.
      Dlaczego tyle latwiej jest przyjac odpowiedz "idz do specjalisty"

      Te ktore wszystko wiedza nie czytuja pewnie forum.
      • jolilka Re: nie bądz alfa i omegą vera 09.10.07, 10:00
        bo nie spotkałaś się z żadnym problemem,albo udajesz ,że go nie widzisz.Nie
        wszystko można sprowadzić do jednej reguły :poradzę sobie sama .A odnośnie
        logopedy u którego byłam wczoraj to okazało się ,że mały pod językiem ma krótkie
        wiezidełko, dlatego też krótko wystawiał język ,trudno mu było mówić.Mam
        nadzieje ,że będzie poprawa.No i wyluzowałam ,a zastanawiać i gdybać to nie
        zamierzam szkoda czasu .
        Nie jestem wyedukowana we wszystkich dziedzinach ,które dotyczą rodziny ,czy
        dziecka,staram sie jak mogę i korzystam z porad innych ,nie czuję sie też z tego
        powodu gorsza matką czy żoną
        • krwawakornelia chcialabym byc niestety nie jestem 09.10.07, 11:08
          Tat tak czytalam ze jednak logopeda.
          Ale jezeli tak, to dlaczego sie tak wczesniej obrazalas?
          Dlaczego WSTyDZILAS SIE?
          Bardzo mi przykro ze jednak okazalo sie ze specjalista potrzebny.

      • jolilka Re: natępnym razem to nie zmieniaj nicka 09.10.07, 10:02
    • wieczna-gosia Re: Przejecie odpowiedzialnosci 09.10.07, 10:27
      ja uwazam ze wrecz przeciwnie nadal biec do specjalisty jest trudno, a
      szczegolnie w aspekcie wychowawczym bo aby biec do specjalisty, nalezy uczciwie
      sobioe powiedziec ze cos jest zle, nie wiem gdzie jest zle, lub wiem, ale nie
      umiem sama tego zmienic. I latwo przejsc wprost do twierdzenia "jestem do duszy
      matka, kozy pasac a nie dzieci rodzic." A spolecznosc forumowa akurat na
      zdolowanie jest najlepsza smile
      • krwawakornelia A ja jednak mysle ze 09.10.07, 11:15
        poprostu bieganie do specjalistow z odpowiedzialnosci zwalnia.
        Ach expert to za mnie zalatwi.
        za J. jest mi przykro, ok. Takie przypadki naprawde sie zdarzaja,
        skad innad mam wrazenie ze to raczej wyjatek potwierdzajacy regule.

        I nie pisala wcale o tym czy wczesniej z dzieckiem cos robila czy
        nie.
        jedyne ze belkocze, nie mowi i jej wstyd.
        Z czego logiczne jest zapytanie. A nie sprobujesz najpierw sama cos
        przedsiewziac?

        Inny aspekt sprawy:
        czesto jest tak ze robienie szumu pogorsza objawy.
        To znaczy dziecko podswiadomie wyczuwa ze wokol problemu zbiera sie
        uwaga i uczy sie to podswiadomie wykorzystywac.
        Migreny typowy przyklad, neurodermitis, koslawienia postawy.
        Czesto zaburzenia odpornosci.
        Epilepsja.
        I mozna tak mnozyc i mnozyc.
    • rotera Re: Przejecie odpowiedzialnosci 09.10.07, 11:55
      specjalisci sa potrzebni, ale troche rozsadku rowniez, nawet po
      wizycie u specjalisty, ktory recza wizytowki kolegow, zeby zrobic
      jeszcze to i to tak na wszelki wypadek, czasem da sie wyczuc, ze
      zobaczyl spanikowana matke, ktora zaplaci za wszystko
      co do logopedy to faktycznie jestem zdziwiona, bo moj mial podcieta
      ta blonke w 2 dobie zycia, lekarz powiedzial, ze utrudnia to
      znaczaco karmienie, potem gaworzenie i mowienie, jedzenie...
      i dziwie sie, ze np pediatra nie zauwazyl na wizytach przed
      szczepionkami, nie bylo problemow z jedzeniem? nie czytalam tego
      watku, alu ktos pisze o wstydzie...dziwne dla mnie zaden wstyd, moje
      dziecko....
      z drugiej strony, dopiero po roku u syna mojej kolezanki odkryli ze
      ma jedno jadro i jedna nerke...

      denerwuja mnie za to watki, moje dziecko nie spi...z regoły to nie
      wina zabków, ani maudzenia, tylko rodziców, problemy z zasypianiem
      to w prawie w 100% lenistwo i niekonsekwencja rodzicow, ja z
      pierwszym dzieckiem bylam leniwa, douczylam sie dopiero jak mial 2
      lata, z drugim jestem konsekwentna,
      ale fakt ze bylam niezdarna przy pierwszym i uzalajaca sie na swoje
      niewyspanie.... i nie wbylo w tym wtedy zadnej mojej winy, taaa...
      • myelegans Re: Przejecie odpowiedzialnosci 09.10.07, 14:13
        To jest WLASNIE odpowiedzialnosc, a nie jej brak, czy spychanie.
        Czesto rodzice ida w zaparte, chowaja w glowe piasek, twierdza, ze
        problemu nie ma, albo "z tego wyrosnie". Widzialam kiedys na jakiejs
        imprezie dziecko z ksiazkowymi objawami autyzmu, ktorego rodzice
        twierdzili, ze to etap i wyrosnie. TO jest nieodpowiedzialnosc.

        Moj synek zaczal sie jakac, i ja robilam to co mi intuicja
        podpowiadala, czyli poprawialam go, prosilam, zeby powtorzyl, mowil
        wolniej, czyli dokladnie wszystko co jest na "nie" liscie, jak mnie
        wyedukowal logopeda.
        Autorka wykazala sie duza odpowiedzialnosci.
        Ja w swoim macierzynstwie rzadko kieruje sie intuicja, musze miec
        fakty zeby to z intuicja przemielic, a uzyskanie faktow, to jakas
        literatura i ludzie, ktorzy sa profesjonalistami. Ja nie jestem.
        • rotera Re: Przejecie odpowiedzialnosci 09.10.07, 15:59
          Czesto rodzice ida w zaparte, chowaja w glowe piasek, twierdza, ze
          problemu nie ma, albo "z tego wyrosnie".


          to ja podam inny przykład do Twojego.
          Mam przyjaciółke,jest w trudnej sytuacji rodzinnej i moze to ja
          troche usprawiedliwia, ale nie do konca bo i w mojej jak i w kazdej
          rodzinie zawsze sie cos dzieje.
          No wiec oni twierdza ze nie robia nic z córka, bo ma ADHD (nie
          zdiagnozowane, tylko według ich widzi misie)
          Wedlug mnie zadnego adhd nie ma, a nie jest w najmniejszym stopniu
          wychowana, nie zna żadnych granic, żadnych obowiazkow, rozwiazniem
          dla nich sa klapy, darcie, z dzieckiem sie nie bawia, ona kopie,
          wyrywa sie, wybiega, ma 5 lat. Jak sa u nas to mala lgnie, ja sie
          nie patyczkuje i mowie jej od poczatku, nie wolno, prosze na mnie
          nie krzyczec, prosze, tu sie bujamy,bawimy sie, nie pluj bo sie nie
          bedziemy bawic itd. Mała po pol godz wariacji i probowania
          wszystkiego, wykluczona z zabawy powraca do niej i bawi sie jak
          aniol, sama wymysla nowe, inne ciekawe rzeczy...
          komentarz rodzicow - bo ja to mam zbawienny wplyw, komentarz
          dziewczynki ostatnio bo Ty jestes moja superniania, na co ja wroslam
          w ziemie....
          u nich w domu nadal plucie, bieganie po scianach, rzucanie sie na
          podloge, rodzice zajmuja sie kazdy soba, albo puszczaja jej bajke,a
          na jej wrzaski, zamiast usiasc, wytlumaczyc, zapytac o co tak
          naprawde chodzi, szybki klap w dupe i juz ich nie ma, no bo ona ma
          adhd....

          unikam ich ostatnio, bo az mna rzuca, to jest wlasnie taki przypadek
          spychania odpowiedzialnosci
          z drugiej strony sorry winetou, ale sama mam dwjke dzieci i jak sie
          widzimy to ta mala nawet ze mna do toalety chodzi...a ja tez jak juz
          wyjde chcialabym miec chwile oddechu z doroslymi, a nie wychowywac,
          bawic sie z kolejnym dzieckiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka