Dodaj do ulubionych

potracony pies

06.01.08, 14:04
wracalam wczoraj do domu i widze taka scenke: na ulicy lezy pies
kolo niego stoi czlowiek i radiowoz policji (najprawdopodobniej ow
czlowiek wezwal ich), na tej samej ulicy jest weterynarz, dzisiaj
ide ta droga patrze pies lezy na poboczu - zdechly, no szlak policja
nie pomaga w takiech wypadkach? to tylko pies?
Obserwuj wątek
    • roksanaa22 Re: potracony pies 06.01.08, 14:10
      Zdaje się,że powinni sie tym zająć "komunalni" z ratusza.Policja ma
      w takim wypadku obowiązek przypilnować padłego zwierzęcia do ich
      przyjazdu.U nas kiedyś znaleziono padłego kota i policjant na mrozie
      czekał 5 godz na ich przyjazd.W końcu się doczekał...Może ten u was
      mniej cierpliwy?
    • intuicja77 Re: potracony pies 06.01.08, 14:25
      a przepraszam co policjant mial z tym psem zrobić?
      W takich przypadkach obowiązkiem gminy jest usunąc martwe zwierze .
      Może policjanci zawinili o tyle ,ze nie powiadomili kogo trzeba?
      • michasia24 pies zyl jak oni przyjechali 06.01.08, 14:34
        • denea Re: pies zyl jak oni przyjechali 06.01.08, 14:51
          Ale to i tak powinny służby komunalne załatwić. Dzwoniłam kiedyś do
          Straży Miejskiej w sprawie potrąconego szczeniaka, przekazali sprawę
          komunalnym właśnie, którzy przyjechali i zabrali psa do schroniska,
          gdzie zdechł sad
          Tak naprawdę nie wiadomo kto tu zlał sprawę, czy policja nie
          przekazała gdzie trzeba, czy kto trzeba się nie pofatygował.
    • bswm Re: potracony pies 06.01.08, 15:05
      Moglas sie zatrzymac, wziac psa i zawiezc do weterynarza.
      Ja tak robie... i potem nie musze ogladac przed zasnieciem takich obrazkow w
      glowie...
      • madtea Re: potracony pies 06.01.08, 15:54
        dokładnie
        • przeciwcialo Re: potracony pies 06.01.08, 18:33
          Wiekszość wetów bezpłatnie udziela pierwszej pomocy bezpańskim
          zwierzetom. Potem zawiadamiaja azyle czy schroniska.
        • michasia24 Re: potracony pies 06.01.08, 19:41
          no to ja nie jestem taka dobra w takim razie. Skoro przyjechaly
          sluzby to powinni sie nim zajac
    • kawad Re: potracony pies 06.01.08, 17:56
      Fakt, to się nie przygląda tylko działa. I nie mówię tego
      teoretycznie bo miałam kiedyś taką sytuacją i psu pomogłam a nie
      oglądałam się na innych.
    • minerallna Re: potracony pies 06.01.08, 18:33
      Też się kiedyś zabawiłam w samarytankę i uratowałam potrąconego kota.Zawiozłam go lecznicy i dostałam wielki opieprz od weterynarza.
      Dowiedziałam się że taki ratowany zwierzak może okazać się niebezpieczny dla nas.Zwierze jest w szoku,boli go a my go jeszcze wsadzamy do auta i gdzieś wieziemy.Jego zachowanie może być nieprzewidywalne i może nam zrobić krzywdę.A jak dodamy do tego fakt prowadzenia samochodu to resztę można sobie dopowiedzieć.
      Od tego są wyspecjalizowane służby,a nie my.
      • madtea Re: potracony pies 06.01.08, 18:42
        to jakiś konował a nie lekarz
        ja pomagam i jakoś mnie nie zeżarło po drodze; równie dobrze swoje własnego
        zwierzaka w takiej sytuacji trzeba by zostawić bo nie wiadomo co w szoku zrobi
        bzdura
        • przeciwcialo Re: potracony pies 06.01.08, 18:56
          Dziwny lekarz. On pewnie przyjechawszy na miejsce uśpiłby zwierzę
          bez próby ratowania.
      • na_pustyni Re: potracony pies 06.01.08, 18:57
        O cholera, a ja w ciąży będąc znalazłam kota po wypadku i zawiozłam go do
        weterynarza - dobrze, że mnie zagryzł, ale pewnie pomogło to, że wsadziłam go do
        pudła.
        P.S. Weterynarz nie udzielił pomocy za darmo, za uśpienie - niestety - kota
        musiałam zapłacić.
        • roksanaa22 Re: potracony pies 06.01.08, 19:35
          Nie wiem czy tak jest wszędzie ale w naszym miasteczku znalezione
          (niczyje) zwierze po wypadku odprowadza się do weta i on udziela mu
          pierwszej pomocy na koszt miasta.
          Warunkiem jest nieznany właściciel i opieka weta obejmuje tylko
          pierwszą pomoc,nie całe leczenie...
        • moninia2000 Re: potracony pies 06.01.08, 20:01
          Ja tez za tym, aby samemu dzialac. I tak robie. Zdarzylo mi sie,
          niestety....
          Jednak weterynarz tez ma swa racje, bo zwierze bedace w szoku moze
          zrobic krzywe, co nie znaczy, zeby nic nie robic!!!
          Najlepiej zakryc kocem jakims czy bluza, zeby bezpieczniej sie
          czulo...i nie moglo za bardzo nakrzywdzic..
          Coz, osobiscie zatrzymuje sie przy potraconym zwierzatku...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka