Dodaj do ulubionych

Alimenty-wredne next

23.04.04, 08:30
Ponieważ wątek" alimenty- równy standard.. " przekroczyał objętosć
umożliwiajacą wygodne czytanie, proponuję kontynuację w nowej odsłonie. Majak-
wredna next
Obserwuj wątek
      • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 08:50
        Jedyne co moeg dodac , i co nasunelo mi sie jak pislam tatame post - ze ciesze
        sie za w naszym wypadku taka pani byla smile)) I to szczerze. Chodz jakby
        powiedzial , ze nie uczesticzyla - uwazlabym to za podwojna moralnosc
        iniesprawiedliwosc. Bo w tym momencie nie chodzi o to , ze teraz wiem , ze tak
        jest lepiej ale o sprawiedliwosc....

        Chyba nie moge tego wytlumaczyc to trudne ..
        mag
        • majka1970 Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 09:24
          Wniosę jeszcze kilka informacji do sprawy: mój maz walczył o swoje poprzednei
          małżeństwo, bo kochał tę kobietę i nie mieściło mu sie w głowie,że ich skromna
          ( bo tylko on pracował )egzystencja, mogłaby być jedynym powodem rozpadu ich
          rodziny.Niestety była. Nie byłam przy nim w trakcie rozwodu. Pierwszy raz przez
          przypadek zresztą, spotkaliśmy się tuz przed ostateczna, orzekajacą rozprawą
          rozwodową.
          Nie żyje ani jej życiem, ani jej sprawami-mylisz się- nie zionę do niej
          nienawiścia-jest sympatyczna osobą. Boli mnie bardzo kiedy patrzę, jak wiele
          musiał przejść mój maż upokorzeń, jak wiele pracy, czasu i samozaparcia włożył
          w to, zeby osiagnać pozycję zawodową, którą ma i jak teraz miota się, wiedząc,
          ze naszemu dziecku nie może zapewnić ( w chwili obecnej ) tego, co pośrednio
          zapewnia pierwszemu ( nie dyskutuję wogóle o kwestiach komfortu psychicznego
          obojga dzieci, bo jest jasne, niepodwazalne i niedyskutowalne, ze nasze jest w
          sytuacji uprzywilejowanej ).
          I, jak już pisałam, nie chodzi nam o to, by cokolwiek uszczknąć dziecku, tylko
          o to-by w swietle prawa i w obliczu niezawisłości sądów- nie sponsorować matki.
          Jesteś przyzwoitą osobą, pomyśl chwilę, czy sama postępowałabyś w ten sposób
          jak ona w opisanych okolicznosciach.
          Nie musisz mi nic odpisywać, nie oczekuje odpowiedzi,pomyśl tylko, czy
          umiałabyś tak zrobić.
          Pozdrawiam.
          Życzę, zeby na twojej drodze znalazło się mnóstwo osób, które sprawia, że
          gorycz, którą w sobie nosisz, wyparuje bez śladu.
          Naprawdę szczerze ci tego życzę.

          • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 09:38
            Czy bym postspila tak samo.. Nie wiem.
            Nie umiem powiedziec . Bo jak ona m=postapila wiem od Ciebie.
            Na pewno nie ukrywalabym swoich dochodw. Jesli ja moge dac wiecej dziecku -
            cieszylabymsie z tego.
            Wiesz nie wiem, bo nie wiem jak jest do konca. Goryczy nie ma , co najwyzej
            niesmak..jak mysle o tym co bylo.

            Nie ma sensu oceniac ani jej ani jego.;
            On ma zal. Ona .. nie wiem. Nie jestem madra. Ja pisze o tym co mnie przeraz
            jak czytam posty tu. Jedynie niektor macochy staraj sie mowic dobrze , lub nie
            mowic o esk.. Zwroc uwage , ze prawie kazdy watek zaczyna sie ikonczy
            wyrzekaniem eks.. Nawet zdanie"bo zrobil niewlasiwej ososbie dziecko" iotd.. To
            wsickanie takije szpilki , jadliwosci.
            Jak mozna tak o kims powiedziec. jak mozna tak nisko ocenic jakas osboe?
            Ja nigdy nie potrafie tego zrozumiec.
            Tym bardziej , ze wlasiwe jakie ma sie do tego prawo?

            To mnie dziwi , boli ..
            i dlatego im bardziej Wy je atakujecie, tym bardziej ja je bronie...

            Nawet jak piszecie o dzieciach- ze sa problemy -to napewno eks podburza.. A nie
            przyjdzie wam do glowy- ze starsze dziecko wiecej rozumie , budzi sie w nim
            lojalnosc i to nie podbudzana przez matake, ale po prostu.. Musi przejsc ten
            okres , zrozumiec ze nie ma tu konfliktu , ze nie musi wybierac. Ale Ono to
            musi zorzumiec.I to sa okresy w zyciu dziecka , ze nie che, ze jak sie mu cos
            narzuca , to zaczniesie buntowac.. itd. Ale Wy zaczynacie to wina eks..

            A nie lepiej to zostawic na koniec.. a na pocztku rozwazyc inne mozliwosci..

            Ja jak zauwazlyam co s u dziecka co mnie zaniepokoila, napierw wykluczylam
            wszystie inne sprawy , ktore mogly na to wplynac i sprawdzialm czy dalej to sie
            pojawia i jest...

            Mag
            • majka1970 Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 10:04
              Jak nie wiesz, to ja ci powiem. Nie zrobiłabyś tak.
              Dziecko kiedyś przestanie być dzieckiem i postanowi samo poznać drugą stronę
              medalu. I wtedy czasami rzeczywiscie dochodzi do tragedii, bo okazuje się, ze
              nie wszystko co przekazywał opiekun ( exsia czy ex ) było prawdą. Na ogół , bez
              wzgledu na źródło, z których dziecko czerpie informacje( czasmi są to znajomi,
              sasiedzi albo całkiem przypadkowe osoby) , a dzieci potrafią być dociekliwe,
              zachwiana zostaje równowaga dziecka.
              Dletego niegdy nie poważę się o tweirdzenie ,ze exsia/ex nastawia dziecko w
              jakikolwiek sposób przeciw jego ojcu/matce, czy też przekazuje mu nieprawdziwe
              informacje na jego/jej temat, wychodząc z założenia, ze miłość matki do dziecka
              jest bezwarunkowa i bezgraniczna i nigdy przenigdy matka nie będzie chciała w
              jakikowiek sposób- mając na wgledzie pognębienie ex- partnera czy wybielenie
              siebie- narazić dziecka na takie niebezpieczństwo.
              Tak sie wprawdzie zdarza, ale myslę, ze są to jednostkowe przypadki,
              krótkowzrocznych exów/exi.
              Jeżeli się mylę, prosze mnie poprawić.
              • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 10:11
                To jest prawda. Czesm matak musi zrezygnowac z wlasnego ego dola dzieck. Gdyby
                nie ono - nigdy i nikt nie byl by wstanie zmusic mnie bym przez piec mintu
                siedziala wi rozmaiwla w jednym pokoju z moim eks , lub wpuscila go do mojego
                domu!
                Mag
                • majka1970 Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 11:16
                  Jeszcze krótko, bo napisałam tą informacje w poprzednim wątku: eksia
                  wypraowadziła sie ze WSZYSTKIm ( również rzeczami osobistymi męża), nie mogła
                  wyniesć mieszkania, bo nie należało do niej.Jak wrócił, zanim znalazł kartke od
                  niej, pomyslał, ze mieszkanie zostało okadzine do gołych ścian.
                  to tak gwoli ścisłości
    • domali Odpowiedź - do mag 23.04.04, 09:02
      Domali - zapytaj mamay - ze sa czasem dzieci , dla ktorych rodzice pewne rzeczy
      musza robic na zasadzie zastaw sie a postaw sie...
      Nie by sie gdzies pokazac , ale by te dzieci mialy szanse przejsc szkole i
      przedszkole bez naprawde duzych przeszkod ..

      Być może tak jest. Chociaż myślę, że na dłuższą metę to jest błędne koło.
      Swoją drogą, co może usprawiedliwiać stosowanie tej zasady? Konkretnie?
      Mam korzystać z doświadczeń mamy? To powiem Ci coś takiego. Moja mama prowadzi
      terapię autystyka. Pewnie stwierdzisz, że powinna być szkoła prywatna, mała
      grupa, albo nauczanie indywidualne.
      Guzik prawda. Lepsze dużo jest, wymagające oczywiście ogromnego wysiłku,
      uczenie się bycia w normalnej szkole. I tak się dzieje.
      Wymaga to pracy i chęci dziecka, rodziców, nauczycieli. Choć oczywiście łatwiej
      byłoby zatrudnić nauczycielkę, albo posłać do szkoły prywatnej.
      • mag_p Re: Odpowiedź - do mag 23.04.04, 09:10
        Rozne sa szkoly.. Rozni nauczyiele. Ja zan przypadek matki z dzieckiem z
        nadpobudliwoscia.
        Obeszla wszystkie szlkolypanstwoew dookoloa , mimo jejwysilkow stan dziecka sie
        pogarszal . Potewm wozila dzieckka do ponstwowej na drugi koniec maiasta - bo
        tam tylko sie zgodzili - miesiac bylo dobrze - potem straszna rzeczy..
        no i skonczyla w prywatnej , - drogiej bo dobrej - nie kazda prywatan przyjelai
        jest dobra. tez ise mussiala naszukac- ..
        I dopiero do srendniej szkily dziecko poszlo do panstwoewj i sobie poradzilo..
        Rozne dzieci , rozne problemy. A dla dzieci z problemami jest jeszcze dolozny
        rozwod. Inneaczej raguje dzieck gdy ma pelna rodzien i pelne wpsarcie a inaczje
        gdy rodzice sa rozwiedzeni .. Dzieci z rozwidzonych rodzin , bardzo czetso maja
        klopoty emocjonalne , a jesli dochdze takie probelmy - czsteo nie mozna ich
        przskoczyc.

        Mag
        PS. I chcialam zapytac - to dziecko chodzi do pasntwowej szkoly i spedza w
        swietlicy 7-8 gofdzin?
        Prawdo[podobnie nie.. Jest odbierane.
        I to jest ten problem, bo jesli mozna przeszkosczy sama szkole , to nie taki
        dlugi pobyt w niej....
        • domali Re: Odpowiedź - do mag 23.04.04, 09:13
          Szkoła i 7/8 godzin w świetlicy? To ile musiałyby trwać lekcje? Godzinę?
          Załóżmy, że w nauczaniu początkowym lekcje trwają od 8 do 12:30. Czyli
          świetlica do 16, czy nawet 17 to 3,5/4 godziny.
          • mag_p Re: Odpowiedź - do mag 23.04.04, 09:17
            Rodzic mousi przejchac zlae miast (1 godzina drogi do ptracy ) iz powrtem .
            W naszyc relaiach ja musze odstaiwc dziecko do szkoly kolo 7 a odbrez kolo 18..
            A co do siewtlicy -to wiem na 100% ze dzieci z pewnymi problemami nie powinno
            sie na nia zn=anraz. Chicbny prze to ze sa bardzo zmaeczone - bo meaczla sie
            szybcie ) i reaguja na czynniki i tak je pobudzajace z jeszcze bardziej
            zwiekszina sila. Dzieom tympowinno zapewnic sie chodc troszke wyciszenia...
            Mag
                • mag_p Re: Odpowiedź - do mag 23.04.04, 09:25
                  Moje wyliczenie jest proste ja wyprowadzam dziecko o 7:00 a przyporwadzam o
                  18:00 - moze ciut wczesniej...
                  Jest to 11 godzin - poza domeme w duzym molochu. ja bym, nie dala rady tak
                  dzien w dzien , a po powrocie do domu jeszcze odrobic lekcje i przygotowac sie
                  do natsepnego dnia...
                  Ty bys dala?
                  Tym bardziej dziecko z problemem.
                  Mag
                  • domali Re: Odpowiedź - do mag 23.04.04, 09:30
                    Wiesz, z założenia na świetlicy odrabia się lekcje. Znam takie, gdzie właśnie
                    tak jest. Nie wiem, jak duże jest Twoje dziecko (gdzieś mi to umknęło). Bo to
                    ma największe znaczenie. Pomijam już fakt, że przez 8 lat szkoły podstawowej
                    wracałam do domu własnie koło 18, bo po szkole szłam do szkoły muzycznej, jeśli
                    miałam czas, lekcje odrabiałam w międzyczasie. I radziłam sobie.
                    • mikawi Re: Odpowiedź - do mag 23.04.04, 09:39
                      dokładnie, dzieci na świetlicy odrabiają lekcje, te, które radzą sobie gorzej i
                      są mniej samodzilne - ZAWSZE jest przy nich pani i odrabia z nimi, przynajmniej
                      ja mam takie doświadczenia jeśli chodzi o mnie i moją siostrę (kończyłyśmy inne
                      szkoły, w innych miastach)
                    • mag_p Re: Odpowiedź - do mag 23.04.04, 09:40
                      Tak, ale ty nie mials problemu..
                      Zresta co innego rozwiajanie zaitersowan a co innego siedzienw swietlicy .
                      ktorych wiadzialmkilka i zalozenie o odrabianiu zadan jest - szkoda , ze
                      nieralizowane .....
                      i jeszcz zalizenieo zorganizowanych zjaeciach tez - tez nieralizowane.....

                      Mag
                      PS. to tak jak z zalozeniami naszego rzadu smile)))
                      • domali Re: Odpowiedź - do mag 23.04.04, 09:43
                        Wiesz mag, na potwierdzenie swoich słów wszystko można powiedzieć. Niesamowite
                        tylko jest to, że i mikawi, i ja miałyśmy dobre doświadczenie ze świetlicą, a
                        Ty tylko złe.
                        • mag_p Re: Odpowiedź - do mag 23.04.04, 09:46
                          Ja tez chodzila do swietlicy smile))
                          To samo nmoge powiedziec o Was - macie dobre - bo chcecie...
                          Ile czasu spedzalas w siwetlicy?

                          Widzisz tez mi mozesz napisac jak bylo siwtenie i ja musze uwierzyc..
                          Ja iwerze sobie. Sama bylam w swietlicy , obejzalam kilka switlic - jestem z
                          wyszkatacenia nauczysucielem wiec wiem o czym pisze- i moja decyzja jest
                          negatrwywna co do swietlic. Jesli wy chcecie i macie dobre dosiwaczenia. Prosze
                          bardzo. ja zarowno jako dziecko i nauczyciekl , mam inne.
                          mag
                          • mikawi Re: Odpowiedź - do mag 23.04.04, 09:53
                            mag, pisałam ci ile czasu spędzała w świetlicy moja siostra (ja zresztą
                            podobnie), podobnie dzieci z jej (i mojej) klasy, podobnie dzieci sąsiadów -
                            nie rozumiem przekonania że dziecko jest po prztjściu ze szkoły iswietlicy
                            zmaltretowane; po lekcjach dzieci pozostające w świelicy zwykle idą na obiad,
                            potem do świelicy i tam odrabiają lekcje (z pewnością ich większość) a potem
                            się bawią. Przecież nikt nie każe dzieciom ślęczeć nad książkami od 8.00 do
                            17.00. Wiem że rodzice proszą świetliczanki, żeby dopilnowały lekcje u ich
                            dziecka, żeby po powrocie do domu nie musiało siedzieć w książkach tylko mogło
                            iść i pograc w piłkę na przykład. Mag - byc może są dzieci którym świetlica nie
                            służy, pewnie tak, ale nie generalizuje że tak jest w większości i że normą
                            powinna być prywatna szkoła czy opiekunka. Naszego społeczeństwa z reguły nie
                            stać na luksus (popatrz na stopę bezrobocia czy średnią pensję) i WIĘKSZOŚĆ
                            dzieci spędza czas właśnie w świetlicy i byc oże za mało szkół widziałaś jeśli
                            wszędzie to było takie piekło.
                            • mag_p Re: Odpowiedź - do mag 23.04.04, 10:01
                              Dobrze Miakwi - O to mi chodzi . Niegenralizujem. Mnie imojej sistrze bylo
                              dobrze - wiec czemunie.. NWlasnie o to mi chodzi. Nie gerneralizowac. A zrobic
                              tak .. Zapytac co za argumetacja przemwawia z tym by dziecko spedzalo badz nie
                              tyle czasu w siwetlicy - czy sa przeciwskazania czy nie.. itd. Dla mnie jeszcz
                              jednym przeciwskazaniem jest to ze dizecko siedzac w siwetklicy traci czas..
                              Moglo by w tym czasei pujsci na basen, dodatkowy jezyk czy jezyk - czy porpostu
                              dopoczel.. Oczywiscie nie wszytkich na to staci to dla mnie jest argument. Ale
                              ja tez prosze nie genralizowac......
                              To znaczy sietlica jest OK - bo dla mnie byla OK..
                              Ja oburzylam sie Mikawi - jak Ty tak zrobilas.
                              Trzeb asie zastanowic czy dla dziecka jest ok, i czy rodzicow nie stac na
                              lepsze zapewnienie czasu - jesli stac - powinni to uczynic.
                              mag
                              • tropicana Re: Pytanie - do mag_p 23.04.04, 10:50
                                Droga mag_p, na ogół masz coś ciekawego do powiedzenia i podziwiam, że
                                znajdujesz czas na tak częste pisanie.
                                Ale powiedz mi, czy za szybko przebierasz palcami po klawiaturze, czy to wynik
                                emocji - bo Twoje litery wyskakują gdzie chcą i czasem trzeba coś przeczytać
                                kilka razy, żeby zrozumieć, o co chodzi.
                                Może gdzieś wyjaśniałaś to zjawisko, ale często czytam pobieżnie.

                                Pozdrawiam Cię /bez złośliwości/ i życzę zrozumienia na tym forum, nie tylko
                                przeze mnie.

    • mikawi do mag - kontynuacja 23.04.04, 11:45
      tak jak sugerowałam - kontynuujmy tutaj

      mag - nawet w wyroku sądowym jest zapisane często o prawie ojca do
      współdecydowania... a jak ma współdecydować, jeśli ktoś decyduje ZA niego, od
      niego wymagając jedynie ponoszenia konsekwencji (finansowych) wyłącznie swojej
      decyzji?
      • majka1970 Re: do mag - kontynuacja 23.04.04, 11:51
        na to też powoływał sie reprezentujacy nas prawnik, który zapoznawszy sie z
        aktami stwierdził, iż powódka w sposób świadomy i jednoznaczny złamała nakaz
        sądowy.
        Co z tego?
        ( tu ciśnie mi się na klawisz słowo niecenzurane,rymujące sie)
        Sad nie uwzglednił tego faktu w wyroku.
        Koniec i bomba.
    • petrea re: alimenty 23.04.04, 12:18
      Jestem jedna z tych wrednych next o których pisała mag.
      Tak, znałam wcześniej ex, byłyśmy koleżankami. Ale na boga, nie przyjaźnłam się
      wtedy z jej mężem!!! To ex wygadywała o nim najgorsze rzeczy.Rzeczywistość
      okazała sie, jak to zwykle w życiu bywa, że ani ona taka wspaniałą, ani on taki
      straszny. Obydwoje mieli sporo za uszammi, obydwoje zrobili wszystko, by to
      małażeństwo nie przetrwało.
      Ale to ona się wyprowadziłą z domu, zreszta tak jak u Majki, pod nieobecność
      męża. A wyprowadzała się z myślą o związaniu się z kolejnym przyjacielem. Z domu
      zabrała wszystko, co mogła: część mebli, telewizor, wideo, komputer, pamiątkowe
      srebra po dziadkach mojego chłopa. Wyczyściła wspólne konto. Jak u Majki....
      Nie mogła zabrać wszystkiego, bo mieszkali w mieszkaniu ojca mojego chłopa, do
      którego nalezała większość mebli, sprzętu AGD itd. Finansowo nie była
      pokrzywdzona, ma pół domu po swoich rodzicach w dobrej, drogiej dzielnicy. Miała
      dwie firmy - jedną ze swoim mężem, drugą już założyła sama. Wyprowadziła się
      zresztą gdy jej włąsna firma, założona w czasach trwania małżeństwa, przy
      wydatnej pomocy męża, zaczęła nieźle prosperować.
      Rozpoczęłam pracę w tej samej firmie co mój chłop, juz po wyprowadzce ex. I
      wtedy dopiero miedzy nami się zaczęło.
      No a potem był rozwód - bez orzekania o winie. Rozwiązanie ich wspólnej firmy,
      podział majątku. Z majątku mogła zabrać tylko samochód, który był na firmę -
      dostała. Samochód był na raty, ostatnie my płaciliśmy, bo M. go uzytkował. Tę
      kwotę miała zwrócić (gentelmen's agreement), nigdy nie zobaczyliśmy pieniędzy na
      oczy.

      Rozprawa o alimenty (jak do tego doszło – opisałamw wątku powitalnym) była
      jednym wielkim cyrkiem.
      Zestawienie kosztów każdego z dzieci to miedzy innymi:
      miesięcznie:
      wyzywienie – 750
      mieszkanie 600 (studiują, w tym samym mieście, wynajmuja mieszkanie razem, 1.200
      zł za 3 pokoje w centrum)
      rachunki za mieszanie (energia, gaz)– 50
      środki czystości – 100
      kosmetyczka i kosmetyki (to córka) -150
      prasa – 60
      fryzjer – 50
      kluby studenckie (!) - 120
      telefon – 80
      i roczne
      ksiązki – 200
      ubranie – 2.000
      wakacje - 600

      Koszty dzieci zostały zaakceptowane. Sędzina nie skomentowała tez faktu, iz ex
      wykazała dochód 800 zł za 2003 rok, a syn przyznał, iz matka daje mu 350 zł
      tygodniowo. Dzieciaki przyzanły tez, iz nie dorabiają sobie w żaden sposób, bo
      nie są w stanie pogodzić nauki z żadną pracą. Chłopak ma 23 lata, jest na I roku
      studiów. Dziewczyna ma 25 lat, na ostatnim roku wzięła dziekankę.
      Omówione za to zostały dokładnie dochody i wydatki M. Córka powiedziała, iz
      tatuś płacił (!) im za mało, gdyz wydał 10.000 na młodą kochankę (skąd im sie to
      wzięlo, nie wiem....) Że nakupił sobie różnych sprzętów: DVD, kamerę, dobry
      komputer. Tyle, że to były moje zakupy, ze sprzedaży mojego mieszkania min. A
      komputer to był ojcu niepotrzebny, bo ma słuzbowego laptopa, a taki komputer to
      bardziej by się przydał synowi (a tak wogóle, to syn dostał od ojca
      komputer!!!!). Że tatus to wydaje za dużo na swoje wakacje (2 tygodnie co roku
      na Mazurach!). No i ja nie pracuję.... Tu nawet sedzina zgodziła sie, że baba w
      domu, to mniejsze koszta niz utrzymanie “kawalerskie”
      Wnioseki: koszty pozwanego znacznie przesadzone, koszty dzieci nieznacznie,
      prawie w całości zaakceptowane. Pozwany może sobie dorobić, dzieci nie muszą.
      Nie uwzględniono, iz przy jaskrze mojego chłopa, nie może on sobie dorobić, nie
      może po nocach siedzieć przy komputerze, bo zwyczajnie traci wzrok. Musi się b.
      dobrze odrzywiać, koszt energii jest przeogromny, bo światło zaczynamy palić,
      gdy tylko zaczyna się robic szaro, i to 2 bardzo silne zarówki – z tego samego
      powodu. Nie uwzględniono, że koszty ubioru M. są stosunkowo wysokie ze względu
      na charakter pracy – musi mieć porządne buty, garnitur i koszule, bo inaczej
      nikt nie będzie chciał z nim rozmawiac, ergo – nic nie zarobi.
      Co do tego iż ja nie pracuje. Musiałam zrezygnować z pracy. Pracowaliśmy w
      jednej firmie, któreś z nas musiało odejść. Ze względu na to, iż M. zarabia
      znacznie więcej – odeszłam ja. Teraz intensywnie szukam pracy albo chociaz
      możliwości dorobienia. Mam nadzieje, że się uda. Z praca trochę się poddaję –
      wszędzie jestem albo za stara, albo mam za duże kwalifikacje (nudzić się bedzie
      pani u nas; nie, ta praca to przecież nie dla pani, z takim wykształceniem, z
      takimi kwalifikacjami...). Ale cały czas usiłuję wymyślić sposób na zarobienie
      jakiejś kasy. Od razu informuję, że praca fizyczna typu sklep czy sprzatanie
      odpada z przyczyn zdrowotnych.

      Teraz wniesliśmy apelację od wyroku i czekamy na wyznaczenie terminu rozprawy.

      petrea - wredna next
      • petrea Re: re: alimenty 23.04.04, 12:33
        A jeszcze jeden kwaitek z ostatnich dni. Jak już pisałam ex i mój chłop mieli
        wspólną firmę, którą rozwiązali w ubiegłym roku, po rozwodzie. Niedawno
        przyszedł nakaz zapłaty z ZUS. Co się okazało. Firma istniała od dawna, zakłąd
        osoby fizycznej na nazwisko żony (ale właścicieli 2 - w przypadku małżeństwa tak
        można). Czyli wszystko na NIPie ex. Od jakiegoś czasu M. się w tej firmie nie
        udzielał, ale nadal był włascicielem. Ex zgarniałą cały dochód, miała tylko
        płacić za niego podatki i ZUS. A tu niespodzianka! W 2002 roku ex załozyła w
        ZUSie osobne konto dla M. - bez jego wiedzy, zgody, podpisu. I oczywiście w tym
        momencie zaprzestała płacenia składek, o czym tez M. nie poinformawała. Czyli -
        dochód dla niej, koszta dla niego. Sprawiedliwy podział, prawda? sad
            • justus100 Pomarzmy... 23.04.04, 12:59
              Wiecie co? Tak się zastanawiam nad przypadkiem Petreey (jak to się odmienia by
              the way?) i przyszło mi do głowy takie oto rozwiązanie tych bolączek. Uprzedzam
              jest zupełnie nie-do-zastosowania:
              Dać dzieciakom kasę i niech...spadają.Mają już po dwudziestce,od ojca oczekują
              jedynie kasy- dać im to, czego chcą i do widzenia, wypisać się z rodziny. Takie
              rozwiązanie wyposażyłabym jeszcze w moduł "bezbolesnego zrzekania się uczuć i
              wspomnień" oraz aplikację: "trzeźwa ocena tego, co spłodziłem". Życie byłoby
              prostsze, nie?
        • lubstej Re: re: alimenty 23.04.04, 12:43
          oj petrea, czepiasz sie
          pewnie w nawale obowiazkow zwiazanych z dziecmi po prostu zapomniala was o tym
          poinformowac wink

          zaraz dostane od mag za kasliwe uwagi smile)))




    • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 13:31
      Najbardziej pododba misie tekst.:
      "Finansowo nie była
      pokrzywdzona, ma pół domu po swoich rodzicach w dobrej, drogiej dzielnicy"

      Przez rodzicow na pewno nie smile))))

      No inne sie nie wypowiadam - bo jesli ktos nie ma argumetow zaczyna obrazac i
      drwic.. A to juz ignorancja..
      Mag
      • petrea Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 13:39
        Chyba nie roumiem, pewnie za głupia jestem sad

        Chodziło mi o to, że ex odziedziczyła po swoich rodzicach pół domu,a M -
        mieszkaniepo swoim ojcu.

        Obrażać i drwić???? Chyba mówisz o sobie???????
        A swoją drogą zastanawiałam się, do czego się przyczepisz tongue_out
        • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 13:42
          Wybacz ale to nie ma sie nijako czdo tego czy zostala pokrzywdzona czy nie
          fianaoswo po rozwodzi.
          OA o drwinach Mikawi- jak to napisla dostaje glupawki i oczywiscie wymiea.. A
          justus100 obraza..
          Mag
            • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 13:48
              Mieszkajac w tym mieszkaniu pewnie cos do niego i wniosla, choc jak pislas i
              sporo wyniosla.. Wiesz mieszkali tam latami - nie wiem czy mieli remnty- na
              pewno - pewnienan nie lozyla. W doimu jej rodzicow nie mieszkali...

              Mag
              • petrea Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:02
                Oj mag, mag... Mieszkali latami. Ja zamieszkali, włąśnie było po remoncie kuchni
                i łazienki - w wykonaniu teścia. Urządzili więc dla siebie i dzieci 2 pokoje.
                Większość mebli zrobił M. własnoręcznie.
                Jak się wyprowadziła, zabrała nawet stolik - bo to ona kupiła. Wszystki graty z
                kuchni, które nalezały do nich, a nie do teścia. Dwa obrazy i trochę srebra - po
                dziadkach M. Komputer, tv, wiedeo, że się powtórzę. Wyczyściła wspólne konto. A
                przy podziale majątku dostała samochód - częsciowo spłacony przez matkę M., a
                częsciowo przez nas. To mało????? I to wszystko oczywiście dla dobra dzieci.
                Rzeczy z domu wyniosła pod nieobecność M. Samochód dostała, bo M. miał dosyć
                awantur i odpuścił.
                • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:11
                  Nie ja nie mowie. Tu moze podizal byc sprawiedliwy tylko zdanie odnosnie tego
                  co dostala od wsoich rodzicow niepotrzebne.Ale powiedzialam- nie wiem I miakwi
                  zauwaze za zastanaiwalm sie , ze moze byly remnty. Jesli nei to wziela wiec nie
                  wkladaj w moje usta tego co nie mowi ei nie rob kogos kim nie jestem. Zastanow
                  sie troche. Nie chce ze mna rozmaiwac. Nie rubob tego , ale nie badz arogancka..
                  Mag
          • justus100 Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 13:59
            Ależ moja intencją nie było obrażanie!!! Rzeczywiście w Twoim przypadku mam
            wyraźne problemy ze zrozumieniem tekstu...I tyle. A swoją drogą to ja mogłabym
            się czuć obrażona nie tylko treścią ale i FORMĄ Twoich wypowiedzi. Jak już
            zabierasz głos na forum publicznym to dołóż starań, aby to, co piszesz było
            zrozumiałe. Przecież jesteś pełnoprawnym użytkownikiem języka polskiego i chyba
            na tyle duża, że wiesz, jak korzystać ze słownika w sytuacjach krytycznych....
      • mikawi Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 13:41
        problem polega na tym, że przy Tobie nie można mieć innych argumentów, bo one i
        tak do Ciebie nie trafiają, więc tzw. "dyskusja" przypominac zaczyna dość
        szybko walenie grochem o ścianę - zawsze się odbije jak ping-pong, więc skoro
        nie da się podyskutowac to przynajmniej pożartujmy sobie smile

        mikawi - w dobrym humorze
        • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 13:44
          Mikawi - to tak jak dyskusja z Toba., Ty i sistra chodizlo , Ty tak mialsa i
          bylo dobrze,. Twoj pogl;ada na zycoe jest jedynie doiobry,i generalizacja..
          NWszystkim dzieciom to wystarczy, dlka wszystkich dzieci tak bedzie dobrze..
          wsyztkio nne tp wymysl i snobstwo..
          Pozdrawiam
          mag
        • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 13:47
          Miakwi jeden kontrny argument nato ze ze ojciec ma wszystko dostac podstawione
          na talerzu pod nas a nie sam sie zainteresowac...
          Jeden i to nie na zaszadzie, zematak moze, bo tak ja moge powiedziec , ze
          ojciec tez moze.
          Czemu nie moze sam siezainteresowac.... ? Zadbac by w tym uczestniczyc?
          Czemu?

          Mag
              • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:00
                Miakwi - rozumiem , ze mowilas o ex swojego pratenra. I nie ma ciagle
                konkretnego argumentu.....sad((((

                A do lUbstej.
                Cenie kilka macoch z tej listy za co:
                1. za dystans,2
                za to ze calego zla siwta nie widza w soich eks,
                za to ze potrafia zrozumiec ze dziecko poprpostu czasem takie jest
                za to ze potrafia zobaczy i docenic swoje eks ( gdy jest za co)
                za to ze nieobrazaja ich, nie rozliczaja , nie widza claego zla w eks

                W tym miejscu chce pozdrowic
                Maktarynke smile))
                Jynie ,
                Ashan ,
                Burze i wiel innych


                A jeszcze - gdzie napislam zle o macochach. Moglam sie z nimi nie zgadzac ,
                moglam mie inny poglad na zycie - ale nienapislam ze sa zle czy zle onich jako
                o ludziach...

                Mag
                PS - lubstej - ja nie pisze zle o macochach - ja bronie samodzielnych..
                • lubstej Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:16
                  a widzisz mag
                  i znowu to samo, mozna bylo przewidziec

                  macochy sa ok ale tylko te ktore pozytywnie wyrazaja sie o eks i ktore pokornie
                  zgadzaja sie z ich najbardziej absurdalnymi zadaniami

                  a przyszlo ci do glowy ze te dziewczyny np trafily na "normalne "eksie
                  wyobraz sobie ze wiem ze istnieja bo znam tez takie

                  tylko ze my nie mielismy tego szczescia i trafilismy na wyjatkowo nieprzyjemny
                  egzemplarz i caly czas mowie o niej a nie o tobie, wiec przestan sie tak
                  rozpaczliwie bronic (?)

                  "ja nie pisze zle o macochach - ja bronie samodzielnych.."
                  tylko dlaczego zawsze i wszedzie? uwazasz ze wszystki sa takie swiete?
                  Naprawde zadnej nie masz nic do zarzucenia

                  jesli nasza eks przy dzieciach powie do m - "wypierdalaj skurwysynu" to tez
                  uznasz ze pewnie miala powod bo ON ja zdenerwowal

                  • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:22
                    Nie Ja powiem, ze zle zrobila. Ale Ty w ten spsob bronilas niedawno na
                    smodzielnych jakiegos tatusia..
                    Nie pokornie - ajedynie bez zacietrzewienia i staraj sie byc obiektywne.
                    one nie maja tylko pozytywnych wypowiedzi o eks. Ale nie widza w nich zla
                    calebo swiata . Czasem wydaje mi sie, ze za wszytko co zle w waszym zyciu
                    winicie eks- a tak nie pwoinno byc.
                    mag
                    • lubstej Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:36
                      mag
                      na forum ropatrujemy i dyskutujemy o roznych stytacjach
                      przedstawiam swoje poglady tyczace sie tej konkretnej sytuacji a nie sytacji
                      wszystkich eks czy wszystkich samodzielnych
                      nie tytuluje watku:

                      pewne sytuacje odnosza sie posrednio do mojego zycia, ze wzgledow oczywistych
                      zreszta
                      "eks klamie - moje zycie leglo w gruzach"

                      obecnosc na tym forum pozwolila mi wiele zrozumiec, spojrzec na sprawy pod
                      roznymi katami i uniknac popelnienia wielu bledow, chociazby co do dzieci

                      wiec korzystajac z okazji: dzieki dziewczyny smile))
                  • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:26
                    Lubstej _ona napisala z Krzywda jej sie nie dziala - wiec rozumiem , ze oni
                    teznie czuja sie skrzywdzeni - jesli tak powinni wystapic do sadu podzialem i
                    egzekucja. Dlatego warto podzial majatku zalatwiac sadow. Wtedy nie ma ze ona
                    zabrala..
                    Co zabral bedzie trzeba oddac.
                    Wiesz to jest tak ja zgodzialm sie w ugodzie na pewnien podzial - czasc cennych
                    rzeczy tez wzialz domu.. moglam sie zgdzoic - lub nie wybralam zgode - zrobilam
                    to siwadomie -to teraz sie nie skarze..
                    Zabral to zabrla - jesli uwazalm , ze nie w porzadu trzeba bylowystapic o
                    podzial i nie podpisywac ugody..

                    Rozumiesz. Jesli ktossie na cos gdozi to w jakis sposb na tym zyskuje. Czesm
                    jest stospokuj, czasmeinnekorzysci - jest mu tak wygodniej. Sama wien , ze
                    spokuj dorgo kosztuje.
                    Mag
                • mikawi Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:22
                  mag_p napisała:

                  > Miakwi - rozumiem , ze mowilas o ex swojego pratenra.

                  źle rozumiesz, to jedyna - zdaniem wielu samodzielnych - pozytywna cecha next :-
                  )

                  ŻARTUJĘ mag, wyluzuj i nie obrażaj się śmiertelnie, ładna pogoda dzisiaj, M.
                  mnie kocha i mam dobry humor i rozbawiły mnie niektóre Twoje wypowiedzi, to
                  wszystko wink
          • mikawi Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 13:55
            Argument że matka powinna była powiedzieć ojcu o planach na prywatną szkołe: BO
            ONA TO WYMYŚLIŁA

            jak ojciec by wymyślił że zabiera dziecko za granicę na wakacje to ON POWINIEN
            POWIEDZIEĆ o tym eks, BO TO JEGO PLANY i eks nie ma obowiązku przewidywać
            planów ojca dziecka i wiedzieć np. że trzeba pójść z dzieckiem do lekarza i
            zaszczepić na malarię przed wyjazdem
            • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:02
              Powiem Ci cos wyjazd do indi czy gdzies w obce kraje to rzecz ktorwej sie
              trzeba domyslic. A to ze dziecko idzie do szkloy -to rzecz wiadoma i To nie
              jest plan mamay - tylko ministertaw osiwty ...

              Mag
              PS. To chyba w konstytucji zapisane...
              A jak chce brac udzial w wyborze to powinie odpowiedniowczesnieo tymn mowic...
              • mikawi Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:15
                wakacje też w ministerstwie oświaty wymyślili, więc matka miała obowiązek
                zapytac ojca czy nie planuje wyjazdu za granicę w końcu WAKACJE IDĄ, lipiec i
                sierpień wiadomo, trzeba się tego domyślać???? tak jak jej mogło nie przyjść do
                głowy że ojciec zabierze dziecko do Kenii a nie na Mazury (a tak w ogole tu też
                można pomyśleć o szczepieniach p. odkleszczowemu zapaleniu mózgu chociażby) tak
                ojciec mógł nie wpaść że dziecko pójdzie do prywatnej szkoły zamiast
                publicznej.
                • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:18
                  Roznica jest taka ze na wkajce ojciec zeby wizac za granice musi miec zgode
                  matki.Wiec musi ja o tym poinformawc i uzyskac jej zgode. I czy wezmie czy nie
                  za granice jets to prawdopodbne , lub mnie.
                  Nie ma obowiazku wyjazdu do Kenii
                  Ale jest obowiazek szklony.....

                  Mag
                  • mikawi Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:26
                    i vice versa - matka MA OBOWIĄZEK poinformować ojca jeśli chce zdecydować się
                    na prywatną szkołe i UZYSKAĆ JEGO ZGODĘ. I czy matka zapisze dziecko do
                    prywatnej szkoły jest to prawdopodobne lub nie, że tak zacytuję Ciebie. I nie
                    ma obowiązku chodzenia do prywatnej szkoły, tak jak nie ma obowiązku wyjazdu do
                    Kenii.
                    • mag_p Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:31
                      Nie Miakwi. Vice versa - =-czyli jak matak bierze dziecko za granice ma
                      obowiazke poinformaowac ojca,ale jesli decyduje o szkole nie ma - chyba , ze
                      ojciec wykarze zainteresowanie...
                      Ojciec ma prawo wiedziec - ale od momentu w ktorymn zapyta......, czyli wykarze
                      zainteresowanie i od tego moemntu moze uczestniczyc w wyborze...


                      -Mag
                      • mikawi Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 14:37
                        w takim razie dlaczego ma uczestniczyć w finansowaniu wyboru matki? skoro nie
                        może uczestniczyć wcześniej dlaczego ma uczestniczyć potem i to przez wiele
                        lat. Wiesz mag - myślę że wynika to ze zwykłej złośliwości byłej żony. I chcesz
                        mi powiedzieć że jak będziesz jechac na wakacje z dzieckiem za granicę (załóżmy
                        że wcześniej będzie miało zgodę na paszport od ojca) to za każdym razem
                        będziesz informowac o tym byłego męża? Jeśli matka mówi ojcu dziecka o
                        wyjeździe tylko dlatego, że potrzebna jest jej zgoda na paszport, to o szkole
                        jak rozumiem informuje PO FAKCIE tyko dlatego że potrzebna jest kasa na czesne.
                        Super...
                      • jayin Re: Alimenty-wredne next 23.04.04, 16:54
                        mag_p napisała:

                        > Nie Miakwi. Vice versa - =-czyli jak matak bierze dziecko za granice ma
                        > obowiazke poinformaowac ojca,ale jesli decyduje o szkole nie ma - chyba , ze
                        > ojciec wykarze zainteresowanie...
                        > Ojciec ma prawo wiedziec - ale od momentu w ktorymn zapyta......, czyli
                        wykarze
                        >
                        > zainteresowanie i od tego moemntu moze uczestniczyc w wyborze...
                        >

                        Mag... ŻARTUJESZ, prawda?.......

                        No ja przepraszam, ale...
                        No nawet nie wiem jak to skomentować.

                        To jeśli ojciec ma dziecko u siebie w domu np. przez tydzień w czasie wakacji -
                        to też nie musi informować matki, że w tym tygodniu wysyła dziecko np. na
                        przyspieszony kurs samoobrony, tylko obniża sobie za to np. alimenty i
                        tłumaczy, że to nie jej sprawa, bo ona tez powinna partycypowac w kosztach, a
                        co robi z dzieckiem jak jej nie ma, to juz JEGO sprawa i nie musi jej o zgode
                        pytac, ale ona dopłacić musi?... ten sam schemat. o ile oczywiscie oboje
                        posiadaja pełne prawa rodzicielskie...

                        Ech.
                        Jak równość w płaceniu - to oboje muszą?
                        A jak równośc w decyzjach - to tylko jednostronnie?

                        A dlaczego?
                        Potrafisz to sensownie uzasadnić?

                        J
                        • mag_p Re: Alimenty-wredne next 26.04.04, 07:44
                          kurs samoobrny nie jest obowiazkiem konstutycyjnym...

                          Mag

                          Ps wybor szkoly tak i dal nikogo to nie nowina , ze sie go dokonuje jakies 2
                          lata wczesnie....
                          I nie ma byc sie tylko osoba zintere3sowana ( typu petycja) Ale AAktywnie
                          uczestniczyc..

                          To na tyle Mag
                            • mag_p Re: Alimenty-wredne next 26.04.04, 09:41
                              Oczywiscie. Trzeba sie zastanowic nad wieloma aspektami - dojazdem, zapewnineim
                              opieki po i nad tym jakie szanse ma dostac sie do tej czy do tej szkoly. Wyboru
                              trzeba dokona c wmiare wczesniea i zaspisy sa roznie. W ostatniej chwili takich
                              decyzji sie nie podejmuje.


                              Mag
                                • mag_p Re: Alimenty-wredne next 26.04.04, 10:01
                                  Nie chodzi o sprawdzenie wielu mozliwosci i wielu szkol a nie pierwszej z
                                  biegu. Dostosowanie do dziecka i zapewnienie mu opiekui. WWiesz co Domali -
                                  soje mozesz zapisac 31 sirepnia w tym roku w ktorym ma zaczac. Aj mowie o
                                  rozmowach - ji wyborach. A ty mowisz o pioerwszej lepszej szkole. Ja mmowie ze
                                  trzeba rozmaiwac z rodzicami , zobaczyc szkole porozmaiwac z pania dyrektor ,
                                  zebrac opinie. o roznych szkolach i orznych rozwiazaniach a Ty o czym mowisz ?
                                  A zeby to zrobic i dobrze zorganizowac trzeba miec czas. A wiec lepiej zaczac
                                  wczesniej...
                                  A zapis to juz tylko formalnosc..
                                  Domali - do dobrych prywatnych trzeba dziecko zapisywac po urodzeniu/...
                                  mag
                                  • domali Re: Alimenty-wredne next 26.04.04, 10:07
                                    Póki co jestem na etapie żłobków i przedszkoli.
                                    Nie neguję, że szkołę trzeba sprawdzić, popytać, podowiadywać się. OK.
                                    Uważam tylko, że nie trwa to dwa lata.
                                    No i koniec dyskusji, ok?
                                    • mag_p Re: Alimenty-wredne next 26.04.04, 10:12
                                      Tak . Wg ciebie nie. Zwroc uwage , ze eks obecnych na liscie - moga myslec
                                      inaczej. To ich dzieci. I nie mozesz im zazucic , ze za wczesnie. Maja prawo
                                      dokonac wyboru wczesnie.

                                      Ty mozesz puzno. Koniec dyskusji...
                                      Mag
                                      • judytak Re: Alimenty-wredne next 28.04.04, 14:12
                                        mag_p napisała:

                                        > Tak . Wg ciebie nie. Zwroc uwage , ze eks obecnych na liscie - moga myslec
                                        > inaczej. To ich dzieci. I nie mozesz im zazucic , ze za wczesnie. Maja prawo
                                        > dokonac wyboru wczesnie.

                                        mają prawo dokonać wyboru wcześnie
                                        nie mają prawa wymagać od kogokolwiek (w tym i od ojca dziecka), żeby się
                                        domyślał, że one mają zamiar dokonać wyboru wcześnie
                                        nie ma prawa wymagać od ojca dziecka, żeby pytał się o takiej decyzji
                                        wcześniej, niż sam by dokonywał wyboru

                                        tak, jak dla matki moze być naturalne, że dziecko idzie do prywatnej szkoły, i
                                        że trzeba o tym decydować dwa lata wcześniej,

                                        tak samo dla ojca może być naturalne, że dziecko idzie do szkoły rejonowej, a
                                        decyzja będzie dotyczyła jedynie wyboru klasy (integracyjna?) i zorganizowania
                                        opieki po szkole - dla pierwszej decyzji odpowiednim czasem jest marzec, dla
                                        drugiej czerwiec tego roku, w którym dziecko pójdzie do szkoły

                                        ja osobiście między styczniem a marcem danego roku zdążyłam sprawdzić wszystkie
                                        okoliczne szkoły (prywatne i państwowe) w wypadku jednego dziecka, w wypadku
                                        drugiego poza sprawdzaniem szkół zdążyłam w tym samym czasie zrobić badania
                                        związane z dojrzałością szkolną i rozpatrzyć kilka wariantów przesunięcia
                                        rozpoczęcia szkoły przez dziecko
                                        i w głowie by mi nie przyszło pytać kogoś na temat wyboru szkoły dla pięciolatka

                                        pozdrawiam
                                        Judyta
                                        • nooleczka Re: Alimenty-wredne next 28.04.04, 20:19
                                          judytak napisała:
                                          > ja osobiście między styczniem a marcem danego roku zdążyłam sprawdzić
                                          wszystkie> > okoliczne szkoły (prywatne i państwowe) w wypadku jednego
                                          dziecka, w wypadku > drugiego poza sprawdzaniem szkół zdążyłam w tym samym
                                          czasie zrobić badania > związane z dojrzałością szkolną i rozpatrzyć kilka
                                          wariantów przesunięcia > rozpoczęcia szkoły przez dziecko
                                          > i w głowie by mi nie przyszło pytać kogoś na temat wyboru szkoły dla
                                          pięciolatka


                                          Genialnie to podsumowałaś, Judyto.
                                          Mnie również rozglądanie się za szkołą zajęło dokładnie 2 miesiące. Do kilku
                                          szkół zadzwoniłam, w jednej (po przesianiu) byłam osobiście. I tyle.

                                          Pozdrawiam, Ania
                                    • jayin Wybór szkoły - przygotowania 2 lata wczesniej. 26.04.04, 13:57
                                      A tak swoją drogą - to w sumie jeśli ktoś lubi planować z wyprzedzeniem takim -
                                      to jego sprawa. Ja tak strasznie nie lubię.. Bo i tak nikt nigdy nie wie co się
                                      przez te dwa lata może wydarzyć itd itp.. Nie, nie nie... Nie potrafię, nie
                                      lubię, oduczyłam się i już.
                                      Ale to już moje prywatne zboczenie smile

                                      W każdym bądź razie - na etapie żłobka - żłobka nie było, bo pracy nie było. I
                                      nie dawało się jej znaleźć. Cieżko było. Ale sie wybyło. Na etapie przedszkola -
                                      nie było szukania przesadnego (czy to świadczy o wyrodności i nierozsądności
                                      jakiejś?smile - było po prostu rozmowa przy okazji z jedna dobra znajomą, ktorej
                                      dziecko tam chodzilo, zachwalała - no to Mała poszła tam. Ale co z tego, ze
                                      wychowawczynie piekne, dobre, mile, fachmanki...ladne przedszkole, super
                                      opieka - kiedy Mała strzeliła focha i za Chiny Ludowe tam nie chciała
                                      chodzic?..wink Nastepne przedszkole zostało więc wybrane jedynie ze wzgledu na
                                      bliskosc od przedszkola do mamusiowej pracy. Tam się Małej spodobało, chociaż
                                      warunki ogólne (pomieszczenia klasy "socjalistycznej" jeszcze, wiecej dzieci w
                                      grupie) byly nieco gorsze od tamtego super-przedszkola. Mała czuje sie dobrze,
                                      wymyslila sobie tam zajecia dodatkowe (jezyk i tance) - na szczescie w
                                      rozsadnych cenach, wiec się za to płaci i nie odbija sie to na domu - no i
                                      chyba wszystko OK? Skoro dziecię lubi chodzić do przedszkola, nawiązało
                                      przyjaźnie, lubi wychowawczynie, uczy sie dzielnie, rozwija, glodne nie jest...
                                      a ze publicznie i "przypadkowo" wybrane?... no coz..

                                      gdyby bylo wybierane super dlugo i szczegolowo, a Mała by sie w nim zle czula
                                      (bo przeciez nasz wybor nie zawsze jest idealny dla samego dziecka, nawet jesli
                                      o fachowosci i idealnosci przedszkola./szkoly swiadcza tlumy i referencje
                                      innych rodzicow czy dzieci - kazde dziecko jest inne) - to wtedy bez wahania
                                      zabralibysmy ją stamtąd. I tak, dopoki nie znalazoby sie miejsce, gdzie byloby
                                      jej OK.

                                      Ze szkola troche ciezej tak co chwile zmieniac, w razie gdyby Mloda sie nie
                                      przystosowala..smile ALE. Bedzie starsza, madrzejsza, moze (??smile) nie bedzie tak
                                      wybrzydzac smile))) Wiec zostaniemy przy tej jednej szkole. Bo blisko i kiedys
                                      sama do niej chodzilam (ho ho lat temu... ale.. sentyment...nosmile


                                      pozdr.

                                      Joanna
                                      • mag_p Re: Wybór szkoły - przygotowania 2 lata wczesniej 26.04.04, 14:16
                                        Janiy - nie znaczy co lubie mie c zaplanownae. Ale po peirwsze musz sie
                                        dowiedziec jak w tej szkole jest - jaka jest organizacja - zmianowsc 9Tu trzeba
                                        sie zastanowic jak zapenwic opieki , diprowazdeni dzieckodo szkoly odbior. "
                                        Siwetlica ite rzeczy .. Organizajce dojazdy - dojazdu na zajecia dodatkowe
                                        itd...
                                        Musz tak szybko - bo ruszozne sa terminy zapisu do szkol - musze tez
                                        przeliczyc koszty na co mnie stac na co nie...
                                        Jesli mnie nie stac - musze znalesc inny wariant .
                                        Teraz musze byc przygotowana , na to ze eks sie zainteresuje - wiec zostawic
                                        czas na wymiane pogladow itd...
                                        Bo potem terminy beda gonily i powie , ze wymusialam..
                                        Wiesz szkola szole nie rowna - bede chciala blisko domu - ale mam przynajmnie 3
                                        no i musze zobaczyc jak organizacyjnie i zdrowotnie i ktora daja najlepsze
                                        mozliwosci...rozwiaznia sprwy zajec dodatkowych , opieki itd....

                                        Dla mnie to wazne. Bo potem sie okarze , ze ta to nie bo siwetlica prawie nie
                                        dziala - tu musialabym miec dodatkowa opiekunke -itd.. I w ostatniej chciwli
                                        nie zdarze. Zwlaszacz ze na to nie wystarcza 2 popludni aa wiecej trzeba
                                        itrzeba rozwazyc wsztskie warianty nie tylko ze wzgledu na jakosc szkoly , ale
                                        i organizacje - pzy tym mysle ze syn tez bedzie mial swoje wybrane faworyta i
                                        prubowac rozeznac sie , tak by mogl isc razem z kolegamiz przedszkola - ale
                                        oragmizacja tego wsyztiego zeby nie przekaczal moich mozliwosci ( np opieka nad
                                        Nim , odporwadzaniaprzyprowadzanie, ew. switlica itd..)


                                        Mag
                          • jayin Re: Alimenty-wredne next 26.04.04, 13:46
                            Mag - chodziło mi nie o szkołę, jako SZKOŁĘ jakąkolwiek, ale to, że - tak jak
                            piszesz i słusznie - ani kurs samoobrony ani szkoła PRYWATNA nie są OBOWIAZKIEM
                            konstytucyjnym (obowiązkiem jest ogólnie szkolnictwo podstawowe - i nikt nie
                            narzuca nikomu, że MUSI to być szkolenie prywatne). Tylko dobrowolnym wyborem.
                            Jeśli kogoś na to stać i uważa, że to się przyda - i nie ma do ptego zastrzeżeń
                            żadne z rodziców.

                            a co do tych "dwóch" lat... Hm..
                            To ja chyba muszę zacząć się stresowac smile
                            Nasza mała idzie przecież już do szkoły od następnego roku szkolnego.. Uo
                            matko.. A my na razie nie wiemy dokąd, co i po co..

                            Ale chociaż wybór duży w mieście, to pewnie i tak pójdzie do szkoły, która jest
                            najbliżej domu (zresztą tam się uczyłam i ja i moja siostra - więc -
                            tradycyjnie, rzekłabym..smile (btw. szkoła jest publiczna, z tych co to "pomnik
                            tysiąclecia" itd.), a zapisy dopiero jak wywieszą ogłoszenie o tym w szkole.

                            pozdr. poniedziałkowo

                            Joanna
                      • domali O szkole - do mag 24.04.04, 21:35
                        A powiedz mi, droga mag, co w takiej sytuacji:
                        Ojciec grzecznie pyta rok przed rozpoczęciem nauki przez dziecko, co ze szkołą.
                        Matka odpowiada, że chce, żeby dziecko z takiego, czy innego powodu szło do
                        prywatnej. Ojciec stwierdza zgodnie z prawdą, że nie stać go na to. Tym samym
                        nie wyraża na tę szkołę zgody. Uważasz, że wtedy też matka ma prawo żądać od
                        ojca partycypowania w koszcie owej szkoły?
                            • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 09:40
                              Domali. Prosze bez takich wstawek.
                              Zapytalas , co jesli nie dojda do poruumienia- wiec odpowiedzialam.
                              Nie dojda do poruzumienia - musi rostrzygnac ktos kto nie jest strona w
                              sprawie , patrzy na to w miare obiektywnie i ktorego decyzja musi byc
                              respektowaan..
                              A jaki masz pomysl?
                              Ma byc jako on postanowi, jak ona.. - przeciez nie potrafia tego razme
                              rostrzygnac. Wiec raczej wyjscia nie ma.

                              Jesli bede potrafili - nie musza is do sadu- moga to zrobic razem.


                              Mag
                              • domali Re: O szkole - do mag 26.04.04, 09:54
                                Mag, ale jeśli nie chodzi o robienie na złość, tylko faktyczny brak możliwości,
                                to uważasz, że to fair upierać się przy szkole prywatnej i oczekiwać
                                współfinansowania?
                                Mówisz o obiektywnym rozstrzygnięciu. W większości polskich sądów to raczej
                                mało możliwe.
                                No ale oczywiście, sąd zasądzi wyższe alimenty i ojciec będzie musiał je
                                zapłącić.
                                • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:04
                                  Nikt , nie mowi , ze sad zasadzi wyzsze. Moze sie zdarzyc , ze dziecko
                                  wybierze inna szkole.
                                  Nie chodzi o robienie na zlosc. ( Tak.. na zlosc eks wysle dziecko do dobrej
                                  szkoly .....)
                                  Wiesz to paranoja...
                                  Ale jesli nie moga sie dogadac - musi to ktos rostrzygnac..
                                  Bo oni nie rostrzygna sami... z tego prostego powowdu.
                                  mag
                                  • domali Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:09
                                    Powtórzę po raz kolejny. Prywatna nie znaczy dobra. A przynajmniej nie 'jedyna
                                    dobra'.
                                    Czy podwyższy, czy nie... Pewnie nie zawsze i nie w każdej sytuacji. Ale jeśli
                                    podwyższy, to ojciec, mimo że chce dla dziecka dobrze, a na prywatną szkołę go
                                    nie stać, płacić będzie musiał.
                                    • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:18
                                      Oczywiscie prywatan nie zanczy dobra. Choc prywatan - nie raz nie dwa znaczy
                                      lepsza- zalezy ja sie szuka....


                                      Co do checi . Rownie dobrze mozna powiedziec i wielu wypadkach tak jaset , ze
                                      ojca stac i nie bedzie placil - bo lubi ograniczac wydaki , szkoda tylko ze na
                                      dziecko z pierwszego zwiazku ...

                                      Mag
                                      • domali Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:31
                                        mag_p napisała:

                                        > Co do checi . Rownie dobrze mozna powiedziec i wielu wypadkach tak jaset , ze
                                        > ojca stac i nie bedzie placil - bo lubi ograniczac wydaki , szkoda tylko ze
                                        na dziecko z pierwszego zwiazku ...

                                        Albo płaci na pierwsze, kosztem drugiego. I tak się dzieje, jak wiesz.
                                        • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:33
                                          Nie , zadko kiedy kosztem drugiego. Drugie ma na codzien oboje rodzicow -
                                          pierwsze nie. I we dwujke lartwiej - chocby zapenwic opieke - niz samsmu..
                                          Wiec nie jest to kosztem , a jesli kosztem to raczej tego pierwszego...
                                          Po zalezy co wezmiemy za koszt?


                                          Pozdawiam
                                          mag
                                            • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:41
                                              Ale za to wiecej mamy bylo.
                                              Tak dziej sie w zyciu dzieci roziwdzionych trez. Matki tez pracuja od rana do
                                              wieczora.

                                              Domali - i po co chesz zaczac dyskusje o Was... ?
                                              Nie chce wypowiadac sie publicznie i nie bede na temat czy Twoj syn byl
                                              skrzywdzony czy nie....


                                              Pozdrawiam
                                              Mag
                                              • domali Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:46
                                                Nie chcę. Zdecydowanie nie chcę dyskutować o nas. Mówię tylko, że wcale
                                                nierzadko coś dzieje się kosztem dzieci z drugiego małżeństwa.
                                                Mamy miał dużo, owszem. I ma nadal.
                                                  • mikawi Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:51
                                                    mag, samą obecnością ojca (pomijam że od siódmej wieczorem bo wcześniej jest w
                                                    pracy) drugiego dziecka nie nakarmisz, tak samo jak pierwsze potrzebuje
                                                    pieluch, jedzenia, kiedyś prywatnej szkoły, więc nie uprawiaj hipokryzji pisząc
                                                    że drugie ma więcej bo ma ojca na codzień
                                                  • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 11:00
                                                    Nie uprawiam hipokryzji. Bo tak jak i pierwsze drugie zazwyczaj i to samo ma
                                                    zapewnione. A hipokryzja jest tweirdzenie, ze drugie jest pokrzywdzone. Czesm
                                                    matka nie kupuje do domu prawie nic nowego , nie zapewnia sobie wyjazdu na
                                                    kazdy wolny dzien , aby zapewnic swojemu dziecku to co dla niej jest
                                                    priorytetem.
                                                    A inni - maja inaczej ustawione priorytety. I to nie znaczy , ze tamto dziecko
                                                    ma mnie, znaczy ze ma to w innej formie.
                                                    Nie znaczy ze jesli tamto ma lepsza kortek - to ma iwecej , bo inne bedzie
                                                    mialo lepsze buty..
                                                    To ytk wolo przykladu.\Zalezy ja w rodzinie ukladaja sie priorytety..
                                                    I hipokryzja jest twierzenie , ze ojca to drugie ma mniej . Bo nie chodzi tylko
                                                    o ojca. Bo sam ojciec tyle nie daje co swiadomosc tego ze rodzice kochaja sie,
                                                    sa zesoba i tworza rodzine.
                                                    A tego dziecko pierwsze miec nie bedzie. I nie chodzi o to czy ojciec zdarzyla
                                                    na dobranocke , ale swiadomosc ,ze to jest wspolny dom dziecka maytki i ojca.
                                                    To jest Wazne.


                                                    Mag
                                                  • domali Re: O szkole - do mag 26.04.04, 11:09
                                                    Wiesz mag, ja miałam na myśli aspekt materialny. Bo to, że dziecko
                                                    rozwiedzionych rodziców nie ma ojca codziennie, to wiadome.
                                                    Mam na myśli fakt, ze często finansowo rodzice nie mogę zapewnić drugiemu
                                                    dziecku tego, co ma pierwsze zapewnione dzięki alimentom.
                                                    A Ty wyskakujesz ze stwierdzeniem, ze ponieważ moje dziecko ma ojca na co
                                                    dzień, to niech się cieszy.Czyli rozumiem, że wysokie alimenty rekompensują
                                                    dzieciom rodziców rozwiedzionych brak ojca. Ok, jesli tak myslisz, Twoja sprawa.
                                                    I jeszcze jedno. Przepraszam, że moje dziecko ma kochających się rodziców. Ale
                                                    nie widzę powodu, dla które w związku z tym miałoby żyć na niższym poziomie,
                                                    niż dziecko mojego męża z pierwszego małżeństwa.
                                                  • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 11:23
                                                    Ta czesc listu dotyczyla sie kwesti finasowych :
                                                    Nie uprawiam hipokryzji. Bo tak jak i pierwsze drugie zazwyczaj i to samo ma
                                                    zapewnione. A hipokryzja jest tweirdzenie, ze drugie jest pokrzywdzone. Czesm
                                                    matka nie kupuje do domu prawie nic nowego , nie zapewnia sobie wyjazdu na
                                                    kazdy wolny dzien , aby zapewnic swojemu dziecku to co dla niej jest
                                                    priorytetem.
                                                    A inni - maja inaczej ustawione priorytety. I to nie znaczy , ze tamto dziecko
                                                    ma mnie, znaczy ze ma to w innej formie.
                                                    Nie znaczy ze jesli tamto ma lepsza kortek - to ma iwecej , bo inne bedzie
                                                    mialo lepsze buty..
                                                    To ytk wolo przykladu.\Zalezy ja w rodzinie ukladaja sie priorytety..

                                                    A ta druga czesci psychicznej.. Nie powiedzialabym, ze nie ma w tym udzialu
                                                    obecnej partnerki....


                                                    Domali - podziel saobie tak ten post- przeczytaji komentuj. Skomentowalam to ,
                                                    ze drugie dziecko ma minie ojca - co jest oczywista nieprawda. I to ze ma
                                                    mniejsze finse- tez zazwyczaj nieprawda..
                                                    Mag
                                                  • mikawi Re: O szkole - do mag 26.04.04, 11:09
                                                    "kochany synku, to nic że mama nie kupi ci kurtki na zimę bo nie mamy
                                                    pieniążków, będziesz chodził w za małej, ale najważniejsze że tatus jest z nami"

                                                    mag - czytałaś post majki? ona wyraźnie pisze że nie są w stanie zapewnić
                                                    swojemu dziecku takiego poziomu zycia na jakim żyje dziecko z pierwszego
                                                    małżeństwa. Bo alimenty trzeba zapłacić, nie da się wysłac mniej w danym
                                                    miesiącu, a drugiemu dziecku własnie się czegoś odmawia, i nie pisz błagam o
                                                    prioryteteach, bo trudno miec priorytety jak się ledwo wiąże koniec z końcem i
                                                    z trudnością zapewnia PODSTAWOWE potrzeby dziecka. Mam wybrać: dziś kupić chleb
                                                    czy masło?
                                                  • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 11:26
                                                    Ale z postu Majki zrozumialam ze ona takich wyborow nie musi dokonywac...

                                                    To juz przesadzilas MIkawi.
                                                    Za bardzo poadaz w ... jakas dziwna przepas.. Pokarz mi dziecko ktoremu jest
                                                    gorzej z tych drugich. Zazwyczaj wiedzie sie im lespiej..
                                                    mag
                                                  • pysia-2 hehehehehehehehehehehehehe 04.05.04, 16:57

                                                    Dopiero teraz przeczytalam posty z tego watku i mam tylko tyle do napisania.
                                                    Hehe. Taaak, naszemu "drugiemu dziecku" wlasnie dzieje sie sto razy lepiej niz
                                                    pierwszym... Pewnie tak, skoro tak moowisz.
                                                    Tak, Mag. Fajnie patrzec na swiat przez pryzmat wlasnych doswiadczen, tylko ze
                                                    swiat sklada sie z milionoow ludzi w rooznych sytuacjach zyciowych. I nie pisz
                                                    mi ze zazwyczaj drugie ma lepiej niz pierwsze. Bo to g... prawda
                                                  • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 11:29
                                                    A jeszcze jedyne co zwuazylam, ze na drugie dziecko jest tyle samo pieniedzy co
                                                    na pierwsze, tylko priorytey sa rozne i nie zwiazne z bulka i maleskiem...
                                                    I kurteczka.

                                                    Wybacz. Ale rownie dobrze moge odpowiedizec..
                                                    ze jaks samodzielna powiedo synka "Synku - nie bedziesz mogl miec nowych butow
                                                    na zime, ale twoj tataus i przyrodni braciszek i macoszka , musieli pojechacna
                                                    kraiby i wiesz ona nie moze isc do pracy - bo musi przygotowywacobiadki w
                                                    domu , a oplaty za klub golfoweich pozeraja..."

                                                    Mag
                                                  • mikawi Re: O szkole - do mag 26.04.04, 11:40
                                                    mag, czyli nie przyjmujesz w ogóle za możliwe że są przypaadki rodzin, w
                                                    których dziecko z drugiego małżeństwa ma mniej przeznaczanych na nie środków
                                                    finansowych niż pierwsze (w postaci płaconych alimentów)?
                                                  • mikawi Re: O szkole - do mag 26.04.04, 11:40
                                                    mag, czyli nie przyjmujesz w ogóle za możliwe że są przypaadki rodzin, w
                                                    których dziecko z drugiego małżeństwa ma mniej przeznaczanych na nie środków
                                                    finansowych niż pierwsze (w postaci płaconych alimentów)?
                                                  • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 12:43
                                                    Tak.Bo zazwyczaj sa uwzglednia dzieci na rowni. A lozenie matek jest rozne.
                                                    I stad wypywaja roznice w statucie zcia dziecka...


                                                    Mag
                                                    PS . obojgu dzieci ojcuec finasowo daje tyle samo.

                                                    Mag
                                                  • mikawi Re: O szkole - do mag 26.04.04, 12:49
                                                    tak mag - tak POWINNO być, ale nie jest
                                                    (p.s. ciekawe ile naszemu dziecku będzie w stanie dac ich ojciec skoro teraz
                                                    wszystko co zarobi oddaje na alimenty, tylko nie pisz że sąd obniży bo po
                                                    doświadczeniach z logiką sądu w ustalaniu alimentów spodziewam się wszystkiego
                                                    tylko nie obniżenia)
                                                  • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 12:55
                                                    Do juz jest rozmowa typu domysly.. I co by bylo gdyby.
                                                    Wiem , ze sady uwzgledniaja drugie dziecko i daja proporcjonalnie do weku i
                                                    potrzeb - w miare sprawiedliwe..



                                                    Mag
                                    • mikawi Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:19
                                      mag, gdybyś się nie rozwiodła i mąż gdyby ci powiedział że nie stać was na
                                      prywatną szkołę i ty wiedziałabyś ile on zarabia i że faktycznie to niedużo -
                                      czy też uznałabyś że skoro ty masz inne zdanie to sąd powinien to rozważyć? czy
                                      to działa tylko wobec eks męża, który gdy mówi że nie ma, to pewnie kłamie?
                                      • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:23
                                        Nie to dzialoa tylko wobec ludzi od ktorych zawsze dostawlo sie klamstwo i
                                        ktorych filozofie mialo okazje sie poznac..
                                        I przecwiczyc nie raz...

                                        Slowem . Skoro oklamywal i oklamuje mnie wciaz - teraz juz mniej - bo raczej
                                        nie rozmaiwam no i nie wierze w jedno slowow. Wierze w to co mowi maly...

                                        Czyli jesli ktos klamie iklama , to skad mam nagle teraz byc pelna wiary i
                                        zaufania...? ( oba policzki juz byly nadstawiane- wiec nie ma juz czego
                                        nadstawiac )

                                        Mag
                                • chalsia Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:23
                                  >jeśli nie chodzi o robienie na złość, tylko faktyczny brak możliwości,
                                  >
                                  > to uważasz

                                  Ja mam tylko JEDNO pytanie Domali - możesz mi powiedzieć na jakiej podstawie
                                  eks ma wiedzieć, że jest to FAKTYCZNY brak możliwości faceta ????
                                  Bo facet jej to powie? A dlaczego eks ma w to wierzyć, skoro ojciec i next
                                  bardzo często nie wierzą w to co mówi eks (na temat dziecka, wydatków, etc,
                                  etc).

                                  Zasada wzajemności obowiązuje w tym świecie w każdą stronę - i dobrą i złą.
                                  I są takie pary eksów, które wierzą sobie nawzajem, w takiej sytuacji z reguły
                                  dochodzą do porozumienia.
                                  NAtomiast jeśli tego nie ma - rzeczywiście pozostaję tylko iine drogi typu
                                  mediacja albo sąd.
                                  Pamiętaj, że sąd nie musi orzekać tutaj o podwyżce alimentów, ale może
                                  rozpatrywać sprawę pod kątem czy w ogóle danemu dziecku POTRZEBNA jest np. ta
                                  przysłowiowa szkoła prywatna.

                                  Pozdrawiam,
                                  Chalsia

                                  PS. Mnie co prawda temat szkoły jeszcze nie dotyczy (na szczęście), ale co do
                                  przedszkoli - stety / niestety pozostaje mi tylko prywatne. I nie dlatego, że z
                                  założenia mam coś przeciwko państwowym, ale akurat to, które mam koło siebie
                                  się nie kwalifikuje.
                                    • mag_p Re: O szkole - do mag 26.04.04, 10:31
                                      Odpowiedz masz powyrzej. Pytanie ile razy i jak sie oklamalo ...
                                      Jesli rowodzac sie i wczesniej sie tylko klamalo - trudno oczekiwac
                                      zrozumiena...
                                      A jesli ukald jest Ok i cos takiego wyniknie - to jak Ty to widzisz Doamli..
                                      Skoro obie strony Ok i nie moga sie dogadac?


                                      Mag
    • sloggi Z punktu widzenia alimentowanego dziecka 23.04.04, 14:02
      Alimenty to nie jest łaska, to obowiązek rodzica w partycypowaniu w utrzymaniu
      dziecka. Czasami ludzie traktują alimenty jako jedno z narzędzi zemsty na ex-
      partnerze, na zasadzie "każdy sposób walki jest dobry"- to jest chore.
      Mój Ojciec płacił grosze i mimo to musiały być one ściągane komorniczo, bo
      zdarzało mu się "zapomnieć"
      • petrea Re: Z punktu widzenia alimentowanego dziecka 23.04.04, 14:15
        Oczywiście, że jest to obowiązek. Ale dlaczego dorosłe było nie było dzieci nie
        są wstanie przyjąc, że skoro ojcu pogorszyła się sytuacja finansowa, to mogłyby
        trochę obiżyc wymagania finansowe???? A co z dziećmi, które stwiają sprawę
        następująco: jak tatuś będie grzeczny i zapłaci (!!!!) tyle, ile one chcą, to
        nie skierują sprawy do sądu, a może nawet raz w miesiącu tatusia odwiedzą. I po
        co ojcu urlop, garnitur itp niepotrzebne rzeczy? On jest stary, już niczego nie
        potrzebuje, a oni młodzi i muszą utrzymać pewną stopę zyciową?????
        Przeciez nie chodziło o to, że M. nie dawał nic, tylko o to, że zaczął dawać
        mniej, i to zwyczajnie dlatego, że nie miał, a nie dlatego, że mu się nie chciało.
        • sloggi Re: Z punktu widzenia alimentowanego dziecka 23.04.04, 14:20
          Obowiązek alimentacyjny jest max. do 24 roku życia lub wygasa wcześniej
          zakończenia dziennej nauki. Jeśli rodzic jest niewydolny finansowo to powinien
          podać stronę do sądu celem weryfikacji wyroku - to nie jest wstyd powiedzieć,
          że stopa życiowa spadła.
            • derena33 Re:dyskusja 23.04.04, 18:09
              tak sobie czytam i czytam wszystkie posty... i powiem jedno jezeli chodzi o
              podzial majatku ... to uwazam, ze skoro kobieta zostaje z dziecmi to nie ma
              podzialu pol na pol.. w koncu jezeli partner wybral zycie od nowa, to niech je
              od nowa zaczyna w nowym mieszkaniu z nowymi garnkami z nowymi meblami i z nowa
              partnerka... teraz mnie rozszarpciesmile

              a jezeli chodzi o potrzeby dzieci ... przeciez wszystkie dzieci sa nasze i
              wszystkim nalezy sie rowno, a jezeli jest sytuacja,ze ojciec jest lepiej
              uposazony, a matka gorzej to oczywiste jest ,ze standard zycia dziecka powinien
              byc wyrownany wyzszymi alimentami..
              a jezeli chodzi o manipulacje.. to nie zawsze jest to manipulacja ze strony
              wrednej exsmile czasem dziecko same z siebie,szczegolnie to starsze bo bardziej
              swiadome, ma poczucie krzywdy i zal ( pewnie uzasadniony) i manifestuje to na
              rozne sposoby nie zawsze mile widziane przez next i wlasnego rodzica...

              a jezeli chodzi o obowiazek alimentacyjny to jest on do 25 roku zycia, a nie 24

              O czym informuje szanowne grono wredna exsmile

              A tak poza tym ciekawe jest to ze najbardziej walczymy o wszystko my kobiety...
              natomiast faceci siedza cicho i czekaja, az my miedzy soba sie pozagryzamy...po
              prostu zalatwiaja swoje interesy naszymi rekami...

              Cale szczescie ze moja next , nie byla dopuszczana przez mojego ex do naszych
              rozrachunkow finansowych.. dzieki temu po okresie burz zachowalam dla niego
              sympatie...
              w koncu 21 lat znajomosci, jezeli obie strony sie zawsze lubily, nie mozna
              przekreslic kilkumiesiecznym trudnym okresem rozstaniowym i kilkoma trudnymi
              rozmowami na temat jak bedzie wygladal podzial majatku i alimentacja.

              A moze mialam szczescie i moj ex przy calej tej trudnej sytuacji, zreszta przez
              niego spowodowanej, zachowal sie jak facet z klasa??
              • petrea Re:dyskusja 23.04.04, 20:12
                derena33 napisała:

                > tak sobie czytam i czytam wszystkie posty... i powiem jedno jezeli chodzi o
                > podzial majatku ... to uwazam, ze skoro kobieta zostaje z dziecmi to nie ma
                > podzialu pol na pol.. w koncu jezeli partner wybral zycie od nowa, to niech je
                > od nowa zaczyna w nowym mieszkaniu z nowymi garnkami z nowymi meblami i z nowa
                > partnerka... teraz mnie rozszarpciesmile

                No tak, ale w przypadku majki i moim, to ex wybrały nowe życie u boku nowych
                partnerów.

                > a jezeli chodzi o potrzeby dzieci ... przeciez wszystkie dzieci sa nasze i
                > wszystkim nalezy sie rowno, a jezeli jest sytuacja,ze ojciec jest lepiej
                > uposazony, a matka gorzej to oczywiste jest ,ze standard zycia dziecka powinien
                >
                > byc wyrownany wyzszymi alimentami..

                A jesli to ojciec jest w gorszej sytuacji, niż jego b. zona, a za wydatki dzieci
                mają płacic po połowie - to co?

                > a jezeli chodzi o manipulacje.. to nie zawsze jest to manipulacja ze strony
                > wrednej exsmile czasem dziecko same z siebie,szczegolnie to starsze bo bardziej
                > swiadome, ma poczucie krzywdy i zal ( pewnie uzasadniony) i manifestuje to na
                > rozne sposoby nie zawsze mile widziane przez next i wlasnego rodzica...

                Za co żal? Przeciez wyprowadziły się z domu razem z matką, i to jak były juz
                pełnoletnie. Taką podjąły decyzję, ich prawo. Ale powodu do żalu to tu nie widzę.

                >A tak poza tym ciekawe jest to ze najbardziej walczymy o wszystko my kobiety...
                natomiast faceci siedza cicho i czekaja, az my miedzy soba sie pozagryzamy...po
                prostu zalatwiaja swoje interesy naszymi rekami...

                Nie walcze ani z dziećmi, ani z była. Nie wtrącałam się ani do rozprawy
                rozwodowej, ani do podziału majątku, wychodząc z założenia, że to nie był mój
                majątek. Tylko opisałam, co się u nas wyprawia.
                Teraz zreszta tez moja rola polega na wysłuchaniu M. i pocieszaniu. Staram się
                nie komentować, chociaz nieraz bardzo by się chciało coś na ten temat
                powiedzieć. Więc piszę tu...
                A nie komentuję chociazby z dobrze pojętego własnego interesu. M. w końcu
                pogodzi się z dziećmi (mam nadzieję), a ja nie chcę wyjść na najgorszą...
                Hiopokryzja???? Tak pewnie powiedziałby mag. Ale ja naprawdę bym chiała, by M.
                pogodził się z dziećmi, i to tylko dla niego. Dzieci,po tym wszystkim co się
                wydarzyło, nic mnie nie obchodzą. Za to, jak potraktowały swojego ojca - jak
                skarbonkę bez uczuć.
              • domali Re:dyskusja 24.04.04, 13:04
                derena33 napisała:


                > a jezeli chodzi o potrzeby dzieci ... przeciez wszystkie dzieci sa nasze i
                > wszystkim nalezy sie rowno, a jezeli jest sytuacja,ze ojciec jest lepiej
                > uposazony, a matka gorzej to oczywiste jest ,ze standard zycia dziecka
                powinien byc wyrownany wyzszymi alimentami..

                A jeśli matka ma lepiej, niż ojciec, to rozumiem, że z automatu powinna być
                obniżka alimentów, tak?
              • majka1970 Re:dyskusja 26.04.04, 08:53
                derena33,

                ponieważ przyczyniłam sie do dyskusji, pozwolę sobie więc zapoznać cie z
                wyjściową sytuacja: to nie pratner wybrał sobie nowe życie, tylko rzeczona
                pokrzywdzona mamusia, jeżeli chodzi o standard życia dziecka, wszyscy ( a
                szczególne Meg ) ujmują sie za pokrzywdzonym dzieckie, a dziecko ojac z nowego
                zwiazku- skoro ma już pełna rodzinę - to mu sie patyk od kaszanki należy, co?
                Przypominam, że standard poziomu ex i dziecka spadł również wobec faktu
                pojawienia sie nowego bezrobotnego męża i nowego niemowlęcia.
                Aby zaś móc porozmawiać z ex o wyborze szkoły, trzeba mieć z nia konakt,
                przynajmiej telefoniczny.Niestety nic nie da sie zrobić, jeżeli była nie ma na
                to ochoty, zmienia co roku miejce zamieszkania i jedynym uznanym przez nia
                sposobem komunikacji jest informacja, na jaki adres należy przesyłać alimenty.
                Mimo wielokrotnych prób zastania jej w podanym przez nia miejscu, albo jej nie
                było, albo okazywało sie, ze mieszka tam ktos inny i nie wie nic o miejscu jej
                pobytu.
                Co do walki i zagryzania się, zupełnie nie wiem oczym mówisz. Forum, jak już
                ktos wcześniej wspomniał, nie jest areną na której rzucani są chrzescijanie
                lwom na pożarcie( czy też odwrotnie ), a jedynie forum dyskusyjnym, na którym
                wymienia się informacje, prosi o radę, lub choćby wylewa swoje ( słuszne czy
                niesłuszne ) żale.
                Pozdrawiam serdecznie
                P.S. Gdyby w tej dyskusji zabrakło oponentów, jakaż to by była dyskusja?
                Pozdrawiam wszystkie (nie)wredne next i (nie)wredne ex.
          • petrea Re: Z punktu widzenia alimentowanego dziecka 23.04.04, 19:47
            Było to omawiane na rozprawie. Przeczytaj wyżej. Sąd przyjął b. wysokie
            wymagania dzieci. A ojcu, choremu na jaskrę, powiedział, ze ma sobie dorobić.
            Zaznaczam, iż ojciec nie "migał" się od płacenia. Chciał tylko, przynajmniej
            chwilowo, płacic mniej.
              • derena33 Re: dyskusja 24.04.04, 09:37
                Reasumujac... bo zawsze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia...
                kazda opisywana tu historia jest inna i nie mozna jednej miary przykladac do
                wszystkiego... natomiast trudno nie zgodzic sie z Mag, ze mowienie bo wszystkie
                ex sa takie a nie inne, a wszystkie next tak samo.. to naginanie
                faktow...wszedzie sa ludzie i ludziska.

                Natomiast nie rozumiem zadnej sytuacji, gdzie za winy rodzicow odpowiadaja
                dzieci.. i psim obowiazkiem obydwojga rodzicow tych naturalnych a nie
                przyszywanych, jest zadbac o to, by dzieci obojetnie w jakim wieku jak najmniej
                odczuly rozstanie.

                Napisalam powyzej, ze moj ex zachowal sie z klasa, ale ile ja musialam sie
                naprosic by wiecej czasu poswiecal swojemu synowi, ile razy dzwonilam do niego
                z prosba o reakcje, gdy mlody ( 15,16latek) palil, pil i cpal, zeby zwrocic
                uwage wszystkich dookola, a przede wszystkim swojego ojca, karzac swoja matke
                przy okazji to tylko ja wiem. Zawalil szkole, leczyl sie w poradni
                antyuzaleznieniowej, byl pod opieka psychologa i psychiatry, caly ten czas
                ojciec partycypowal tylko w kosztach bo nie mial czasu (z powodow osobistych
                czyli pracy i nowego zycia) na uczestnictwo.. mozecie powiedziec byl ok. bo
                placil.. ale czy pieniadze to wszystko? Ale mial wielka zalete jako ojciec, nie
                obrazal sie na wlasne dziecko, mimo ze mlody bardzo sie o to staral.

                Chcialam jednak powiedziec cos optymitycznego na koniec, w tej chwili mlody z
                poslizgiem konczy srednia szkole, dorosl i dojrzal, a jego ojciec ma wiecej
                czasu dla niego. I za to jestem wdzieczna mojemu ex. Ale dlugo to trwalo...i
                czasem bylam smiertelnie zmeczona i nie zyczylam dobrze tym co spowodowali ta
                sytuacje, czyli mojemu ex i jego nowej zonie..
                • chalsia Re: dyskusja 24.04.04, 12:00
                  No to mamy podobne zdanie co do kwestii ojcowskiego zaangażowania (o czym
                  napisałam troszkę powyżej).

                  Z tym, że mamy inną konstrukcję psychiczną - wdzięczna ojcu byłabym dopiero,
                  gdyby zaczął "od siebie" działać więcej niż to, co uznajemy za "przyzwoitość".
                  Jak by, tak jak Twój, zaczął w końcu się wywiązywać, odczułabym ulgę i odeszła
                  by mnie złość, gniew, żal itp. negatywne uczucia (także do next).

                  Cieszę się, że Twój syn wyszedł z "doła". Mam podobny przypadek w dalszej
                  rodzinie (z tym, że bez palenia i narkotyków ale za to z totalną abnegacją
                  wszystkiego oraz depresją, chłopak ma już ze 22 lata). Tam nie było kobiecej
                  next (za to długi sznur przelotnych znajomych) oraz to, że ojciec z założenia
                  robił wszystko dokładnie odwrotnie i na przekór matce. Na razie, co bardzo mnie
                  martwi, ciągle bez pozytywnego zakończenia. ALe Twój post dał mi trochę otuchy.

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
    • chalsia Re: Alimenty-wredne next 24.04.04, 01:00
      Przebrnęłam w końcu przez te 2 kobyły.

      Są obowiązki i prawa wynikajace z faktu bycia rodzicem ale jest też i kwestia
      własnej chęci, zaangażowania i poczucia obowiązku.
      I zgadzam się z Mag, że ojciec powinien wykazać ze swojej strony tę chęć i
      wewnetrzne poczucie obowiązku poprzez AKTYWNE zainteresowanie (czyli PYTANIE
      się). Widać obie znamy sporo przypadków gdzie jest tylko BIERNE zainteresowanie
      (w stylu "matka ma obowiązek o wszystkim informować" - czytaj przedstawić
      petycję).
      Jeśli ktoś jest zainteresowany i chce wiedzieć TO PYTA. A jak tego nie robi -
      to niestety jego "wina" i konsekwencje (niekoniecznie finansowe).
      Ja mam obowiązek dwojaki - jako eks powinnam powiadomić ojca o czymś i jako
      człowiek stosujący się do zasady "nie rób drugiemu co tobie niemiłe".

      A teraz kilka przykładów.
      1. Matka informuje ojca, że dziecko chore. Jedyne pytania o stan zdrowia
      dziecka mają miejsce tylko podczas wizyty u dziecka. Jeśli ojciec wyjechał i
      nie widuje się z dzieckiem - zero zainteresowania.
      2. Matka informuje, że odwołuje wizytę ojca bo jedzie z dzieckiem do lekarza.
      Zero pytań - dlaczego, co. Potem - również zero.
      3. Matka informuje (i to dwukrotnie) ojca w czasie spotkania, że w konkretnym
      terminie wyjeżdża z dzieckiem na wakacje w jakis rejon. Po kilku dniach wakacji
      pretensje - jak to, tak długo nie będzie widział dziecka, przecież miało być
      tylko kilka dni. Póżniej jeszcze wychodzą ojcowskie pretensje, że nie wiedział,
      gdzie dziecko było. No jak się siedzi z kimś twarzą w twarz i rozmawia np. ze
      znajomym z pracy, który mówi, że się wybiera na wakacje, to chyba większość
      ludzi spyta się z ciekawości - gdzie.
      4. Matka nauczona poprzednim doświadczeniem informuje, że jedzie na wakacje z
      dzieckiem i podaje adres (jakieś 200 km od miejsca zamieszkania). Ojciec się
      burzy, że przez te urlopy to ma ograniczany kontakt z dzieckiem. Matka
      proponuje by w takim razie przyjechał tam gdzie będzie dziecko na sobotę. Taka
      propozycja spotyka się z opinią, że dla matki fanaberii ojciec nie będzie się
      samochodem pałętał po Polsce. A ja pamiętam, że jak dzieci są np. na koloniach
      to rodzice (Ci kochający i których na to stać) do nich w weekendy przyjeżdżają
      (nawet na drugi koniec Polski).
      5. Matka ze dwa razy mówi, że chodzi z dzieckiem na (konkretne) zajęcia
      dodatkowe (najpierw przed rozpoczęciem zajęć, potem już w trakcie). Za jakis
      czas ojciec, gdy temat zajęć wyszedl przypadkiem w rozmowie, burzy się, że nic
      nie wiedział. No to już wie. A jeszcze póżniej wscieka się, bo nie wie gdzie te
      zajęcia.
      6. Dziecko ma mieć zabieg chirurgiczny w jak najbliższym terminie. Matka
      informuje ojca o konieczności zabiegu i potencjalnym terminie. Po tygodniu
      potwierdza tenże termin i wtedy się okazuje, że ojca nie będzie, bo wlasnie
      kilka dni przed zabiegiem wyjezdza na 2-3 tyg. wakacje. Ojciec dzwoni dzien po
      zabiegu. Pózniej - zainteresowanie dopiero po powrocie z wakacji w czasie
      wizyty u dziecka. A póżniej jeszcze pretensje, że zabieg był wtedy, kiedy on
      wyjechał.

      I to by było na tyle w tym temacie. W moim mniemaniu matka swój obowiązek
      spełniła.
      A ojciec ???????

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • kkokos chalsiu, chyba siedziałaś u mnie w szafie i 26.04.04, 10:11
        podsłuchiwałaś moje rozmowy z moim eks smile)) Mam dokładnie tę sytuację - on nie
        pyta, więc ja za nim nie gonię z każdą informacją, a potem on ma pretensję.
        Właśnie wczoraj, w niedzielę, zadzwonił, że chciałby się zobaczyć z dzieckiem.
        Mówię, że od środy ma 40 stopni gorączki, bierze antybiotyk, ale niewiele
        pomaga. "Acha" powiedział na to ojciec mojego dziecka, "no to może w przyszłym
        tygodniu. A wakacje z nim to ja planuję na początku lipca". Koniec rozmowy.
        Zero pytania o szczegóły tych 40 stopni gorączki przez cztery dni...
        I tak jest ze wszystkim. Nie odzywa się, nie dzwoni, nie rozmawiamy - a potem
        pretensje, że "o niczym mu nie mówiłam"....
        • mag_p Re: chalsiu, chyba siedziałaś u mnie w szafie i 26.04.04, 10:15
          Wlasnie o to mi caly czas chodzi. Mowie Maly ma inhalatory.. Nawet nie zapyta
          czemu , czy pogorszylosie.. Nie dotyczy wizyt - wiec nie pyta,.
          Mowie wyjezdzamy -z malym - to najprierw awantura- ze sie niezgadza itd.. "no
          tak jak ja smiem jechac na urlop..? "
          A potem jak mowie , ze wyjazd podyktowany zrowiem malego i koniecznoscia-
          cisza.. nawet nie zapytal jaka...
          Mag
    • mag_p Re: Alimenty-wredne next 26.04.04, 08:03
      Zgadza sie Burza, ale Twoj facet nie mal..Co innego gdy moze zapewnic dziecku
      lepszy byt- . Gdy by bylo go na to stac pewnie bys sie zdecydowala na to by
      jednak [pokryl polowe. Tak samo jesli bylabys w sytaucji bez wyjscia. Nop
      dziecku potrzebnan rehabilitacji czy wlansie z pewnych wzgledo prywatna szkola.
      Jesli Twoj dochod bylby mniejszy - to dlabys z siebie co mozesze , ale tez
      chyba troche bys nacisakal jego. Wszystkie zajecia dodatkowe maly ma oplacane
      przeze mnie - nie byly ujeste w alimentach. Ale ja nie wystapilam do eks o
      oplate. Ale jestem w stanie wyobrazic sobie matke iktora bedzie musiala
      wystapic. Bo tak jak Ty maszi oplacasz swojemu dziecku, wiele ojcow ma, ale
      woli robic to jak najmniejszym kosztem.
      Mag
      PS. Co do informowania. Ja wymagam zaangarzowania. Bo Ja idziecko to nie biedni
      ptacownicy z petycja - a on nie prezez firmy..
    • domali Do mag, co by czytać było łatwiej 26.04.04, 11:31
      Ta czesc listu dotyczyla sie kwesti finasowych :
      Nie uprawiam hipokryzji. Bo tak jak i pierwsze drugie zazwyczaj i to samo ma
      zapewnione. A hipokryzja jest tweirdzenie, ze drugie jest pokrzywdzone. Czesm
      matka nie kupuje do domu prawie nic nowego , nie zapewnia sobie wyjazdu na
      kazdy wolny dzien , aby zapewnic swojemu dziecku to co dla niej jest
      priorytetem.
      A inni - maja inaczej ustawione priorytety. I to nie znaczy , ze tamto dziecko
      ma mnie, znaczy ze ma to w innej formie.
      Nie znaczy ze jesli tamto ma lepsza kortek - to ma iwecej , bo inne bedzie
      mialo lepsze buty..
      To ytk wolo przykladu.\Zalezy ja w rodzinie ukladaja sie priorytety..


      Wiesz, dla mnie priorytetem jest jedzenie, mieszkanie, żłobek.
      Nie kupuję nic do domu, nic dla siebie (dzięki Bogu rodzice robią mi prezenty
      od czasu do czasu).
      Myslisz, że tylko samodzielne robiąz zakupy dla dzieci kosztem siebie?

      A ta druga czesci psychicznej.. Nie powiedzialabym, ze nie ma w tym udzialu
      obecnej partnerki....

      Wiesz, syn mojego męża mógłby mieć ojca częsciej. Ale w tej chwili nie zależy
      to ani od niego, ani ode mnie. Zależy TYLKO I WYŁĄCZNIE od eks.

      Domali - podziel saobie tak ten post- przeczytaji komentuj. Skomentowalam to ,
      ze drugie dziecko ma minie ojca - co jest oczywista nieprawda. I to ze ma
      mniejsze finse- tez zazwyczaj nieprawda..

      Nie mówię, ze ma mnie ojca. Ma więcej, co nie znaczy na przykład, że
      praktycznie cały ciężar zajmowania się dzieckiem nie spoczywa na matce.
      A że ma mniej finansów? Samodzielne tak czy inaczej (od faceta albo z FA)
      pieniądze dostaną. Obecne żony bazują na tym, co faktycznie ma się w portfelu.
      • domali Re: Do mag, co by czytać było łatwiej 26.04.04, 11:36
        No i jeszcze...

        A jeszcze jedyne co zwuazylam, ze na drugie dziecko jest tyle samo pieniedzy co
        na pierwsze, tylko priorytey sa rozne i nie zwiazne z bulka i maleskiem...
        I kurteczka.

        A z czym, mag, z czym?

        Wybacz. Ale rownie dobrze moge odpowiedizec..
        ze jaks samodzielna powiedo synka "Synku - nie bedziesz mogl miec nowych butow
        na zime, ale twoj tataus i przyrodni braciszek i macoszka , musieli pojechacna
        kraiby i wiesz ona nie moze isc do pracy - bo musi przygotowywacobiadki w
        domu , a oplaty za klub golfoweich pozeraja..."

        Widzę, że niezły stereotyp. Powiem tak: mnie na wakacje nie stać. Eks mojego
        męża tak smile
        • mag_p Re: Do mag, co by czytać było łatwiej 26.04.04, 12:52
          Po krotce na oba. Ona zeby dostac z FA musial troche utrzymywac dziecko sam- no
          i facte nie placil.. Jakby placil..?
          Co do ojca - nie chodzi by ojca bylo wiecej - ale o fakt - ze rodzina dziecka z
          ojcem przestalaistniec i istniec juz nie bedzie.. Co do czestpsci odwiedzin -
          to nie zalezalo tylko od matki dziecka...
          Zreszta nie na czestosci - problem jest oparty... Ale na rodzinie - z ktorej
          ojciec sie wykluczyl...

          Co do tego , ze gospsodaruja alimentami itym co dostana z FA.. Coz nie ma co
          sie chawlic.
          Z FA - to nie sa jakies super kwoty - a ty Tym co masz w portfelu ... Coz - kto
          powiedzial , ze masz tam mnniej...
          Byt dziecka zapewnia i ojciec i matak.. Ojciec obojgu daje tyle samo - ale z
          drugiej strony doklada matak. Jedna wiecej - druga mniej....

          I stad roznica..

          To tyle.
          Ja juz ne mam mnic dododania. To kreci sie na okregalo. Nic ciekawego nowego
          nie napisaliscie..
          Szkoda , tylko ze dziecko nie dostawalo pieniedzy od OJca oda Od Fa...



          Mag

          • mikawi Re: Do mag, co by czytać było łatwiej 26.04.04, 12:59
            mag - jeśłi ojciec płaci na I dziecko 60% zarobków i w momencie gdy rodzi mu
            się drugie sąd NIE OBNIŻA alimentów (bo potrzeby pierwszego dziecka rosną, bo
            nie powinien był myśleć o drugim dziecku, bo była żona nie pracuje albi zarabia
            grosze, więc dal dobra dziecka się nie obniża alimentów) - to ile twoim,
            zdaniem ojciec zapewnia drugiemu dziecku z pozostających mu 40% pensji
            (uwzględnij jeszcze że sam musi przeżyc).
            • mag_p Re: Do mag, co by czytać było łatwiej 26.04.04, 13:13
              Co dzieje sie z druga zona.. To juz nie sprawa sadu. Dziecko tak oboje dzieci
              pownien utrzymac i utrzymuje. 60% - to czasem minimu ktore musie zapewnic zycie
              np. ojciec plasi 300 zl - nie ma mu z czego obnizyc.. powinien niedecydowac sie
              na drugie dziecko. od tego bym zaczela...
              A co robi sad nie wiem - bo chwala Bogu nie pdejmuje takich decyzji...
              Ale jesli ktos na jedno dziecko moze dac gora 300 zl nie powienien raczej
              decydowac sie na drugie...troche odpowiedzialnosci smile))


              Bylo milo ale sie skonczylo. Co zrobi sad - to nie moj dzialaka.\
              Pwenie jest , ze nie ma z czego pierwszemu obnizyci ojciec to wiedzial...




              I wiedzial tez co robi. Przeciez za pierwszym razem "wpadL'- a za drugim -
              decyzja dojrzala i swiadoma smile))) Czyz nie? - pytanie retoryczne. Wole bez
              odpowiedzi...

              Zreszta napsialam wszystko. A hipotetycznych sytuacji jeszcze duo .
              Np. tat aofickjalinie placi 60% procen dochodu na dziecko nieoficjalnie -
              okolo30% = to tez nasze realia..

              I to wszystko hipotetycznie...
              Mag