Dodaj do ulubionych

brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmieni?

26.02.08, 09:24
Pisze tutaj... bo czytam Wasze forum, wiem, ze duzo tu ciekawego
mozna sie dowiedziec. A ja chwilami sama nie wiem co myslec
Mam 28 lat. Ukonczylam 3 kierunki studiow - to byla moja pasja. W
tej chwili koncze doktorat. Oprocz tego rozpoczelam 4 letni bardzo
intensywny kurs prowadzacy do uzyskania zaplanowanych kwalifikacji.
Kariera zawodowa szla tak srednio - zawsze pracowalam w zawodzie ale
niekoniecznie byly to prace moich marzen. Teraz intensywnie
przygotowuje sie do zmiany pracy. Praca jest dla mnie bardzo wazna.
Jestem uwazana za dobrego pracownika poniewaz angazuje sie w kazde
dzialanie, jestem kreatywna, pomyslowa, umiem duzo czasu spedzic w
pracy, bardzo to lubie. Nie jestem pracoholikiem ale angazuje sie
dosc mocno. Nie ukrywam, ze kariera zawodowa jest dla mnie bardzo
istotna.
Jak juz napisalam mam 28 lat, mieszkam ze swoim partnerem, uklada
sie roznie, ale dosc dobrze. Caly problem w tym, ze nie mysle w
ogole o dzieciach. Dla partnera to wazna sprawa. Ja nie wyobrazam
sobie, ze juz w wieku 28 lat mialabym miec dziecko. To by mi
odebralo mozliwosc kariery zawodowej, odebralo radosc z pracy,
uniemozliwilo dalszy awans. Na chwile obecna nie widze tego
absolutnie. Lubie podrozowac, mam mnostwo planow zwiazanych z
rozwojem zawodowym, chce skonczyc wiele szkolen, zmienic prace na
jeszcze ciekawsza. Mam tyle rzeczy do zrobienia, ze nie widze
miejsca na dziecko. Wpadka jakakolwiek jest nie do pomyslenia, nie
ma mowy aby zadzialal przypadek. Biore tabletki, zabezpieczam sie
zatem. Raz byla sytuacja, kiedy byla obawa, ze jednak tabletki
zawiodly. Jeszcze tego samego dnia bylam na USG na swietnym
sprzecie, gdzie milimetr po milimetrze sprawdzono, czy wszystko ok.
balam sie strasznie. Wiem, ze czesc kobiet zdaje sie na przypadek,
ja na to nie pozwole. Nie wyobrazam sobie, ze slepy los mialby
zdecydowac o calkowitym zniszczeniu moich planow.
Sprawa jest jeszcze o tyle skomplikowana, ze mam dosc duza wade
wzroku. Do tego mam PCOS. Bylam tez diagnozowana neurologicznie. W
tej chwili diagnostyka endokrynologiczna ma byc - podejrzenie
zaburzen tarczycy, Mimo tych wszystkich chorob zawodowo funkcjonuje
bez zarzutu. Jednoczesnie mimo problemow zdrowotnych kontynuuje
antykoncepcje hormonalna - ona jest jednak najpewniejsza
Na chwile obecna przyjmuje jedynie mozliwosc ciazy za 4 lata - po
skonczeniu kursu. Przy czym warunkiem w ogole rozmowy jest to, ze
nie bede musiala byc w domu z dzieckiem, bedzie poczatkowo opiekunka
potem zlobek i przedszkole.
Co zabawniejsze to ja dzieci lubie. Czesc mojej pracy jest zwiazana
z dziecmi. Lubia mnie, latwo nawiazuja kontakt, wiec nie jest to
problem niecheci do dzieci
Ja po prostu chce realizowac sie zawodowo. Interesuje mnie wlasny
rozwoj, swiadome ksztaltowanie zycia (praca, czas wolny,
doksztalcanie sie, podroze, sport - chodze na silownie).
Czy jest szansa, ze to mi sie zmieni?
Vicky
Obserwuj wątek
    • dlania Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:31
      Szansa jestwink
      A tak ogolnie - to albo rybki, albo akwarium.
      W obecnym stanie Twojego ducha i przy opisanym podejściu do zycia dziecko jest
      dla Ciebie zupełnie nie wskazane. Nie mówiąc juz o tym, że nie ma obowiązku
      posiadania dzieci. Szkoda tylko, że sie w tej kwestii nie dogadujecie. A może
      własnie nie szkoda, może kiedys mu podziekujesz, że cię jednak namówiłwink

      Posadz drzewo
      Ja teżjestem całkiem ładna
      Fru
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:34
      Opcji na to, ze mialby mnie namowic nie ma
      Po prostu jestem osoba samodzielna, zaradna. Dlatego nie ma dla mnie
      opcji, ze wbrew sobie, bez wlasnej checi podejme taka decyzje
      Mam wplyw na wlasne zycie, dlatego namowy czy przypadki tego nie
      zmienia - nie w tej kwestii
      • dlania Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:41
        vicky1 napisała:

        > Opcji na to, ze mialby mnie namowic nie ma
        > Po prostu jestem osoba samodzielna, zaradna. Dlatego nie ma dla mnie
        > opcji, ze wbrew sobie, bez wlasnej checi podejme taka decyzje
        > Mam wplyw na wlasne zycie, dlatego namowy czy przypadki tego nie
        > zmienia - nie w tej kwestii

        A twój partner nie jest osoba samodzielną i zaradną?
    • kropkacom Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:36
      Nie jestem za odkładaniem macierzyństwa w nieskończoność (chociaż 28 lat to na
      dzisiejsze czasy była byś pewnie młoda mamasmile ale skoro wiesz dobrze ze dziecka
      nie chcesz to nie widzę problemu. No może jeden - męża.
      • kropkacom Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:38
        Wszystko zależy jaki jest miedzy wami (Tobą a mężem) układ. Czy od początku
        wiedziałaś ze on chce dziecka i czy on wiedział że Ty nie chcesz.
    • moofka Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:39
      a musi ci sie zmienic?
      jestes szczesliwa, spelniona, zadowolona
      i masz calkowita racje, z dziecmi duzo trudniej jest robic kariere, planowac
      rozrywki, znalezc czas dla siebie i nie zwariowac
      wspolczesna kobieta ma wybor na szczescie i macierzynstwo nie jest jedynie
      sluszna opcja i naturalna koleja rzeczy
      zostaje kwestia partnera
      jesli od zawsze pozwolilas mu myslec, ze jednak te upragnione dzieci z toba
      bedzie mial, a teraz lata leca, a tobie sie nie zmienia
      to nalezy to jakos rozwiazac, bez krzywdy dla nikogo

    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:46
      Mój partner niedawno zaczal prace. Powiedzialabym, ze jest mniej
      ambitny ode mnie. Bo glownie go interesuje aby zarabiac pieniadze a
      juz wielka satysfakcja z pracy to niekoniecznie. Ja widze, ze jemu
      moze i by odpowiadalo takie bardziej tradycyjne zycie - powrot do
      domu, dzieci itd.
      Ale jak mnie poznal to od razu mowilam, ze dla mnie samorealizacja,
      praca, rozwoj sa wielkimi wartosciami, ze ja z tego nie zrezygnuje
      Poza tym uwazam, ze nie ma pelnych kompetencji wychowawczych.
      On jest DDA, dopiero teraz zaczal terapie i sadze, ze musi uplynac
      wiele czasu by byl czlowiekiem w pelni zdolnym do odpowiedzialnego
      ojcostwa
      • dlania Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:50
        Daj spokój, troche zbyt profesjonalnie podchodzisz do macierzyństwa. Pewnie 1/3
        matek na tym forum to DDA, wiekszośc nie zawracała sobie glowy terapią.
        jesli Twój facet jest taki "rodzinno-domowy", to może on sie zajmie opieka nad
        małym dzieckiem? Opcja bardzo fajnawink
    • kkud Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:49
      jak to czytam to sprawiasz wrazenie strasznej egoistki...ale moze to
      tylko wrazenie...smileA wogole kiedyindziej planujesz dziecko?Bo
      Twoje "ambicje" chyba dlugo Ci go nie pozwola miec...no ale kazdy ma
      swoj plan na zycie...z perspektywy czasu jedni sa z niego bardziej
      dumni a drudzy chcieli by miec szanse cofnac czas i inaczej to
      wszystko poukladac!prawdziwa kobieta spelnia sie tylko w
      macierzynstwie...inne sprawy sa drugorzedne!!!a co bedzie jak facet
      Cie zostawi bo np.poczuje ze nie bedziesz w stanie spelnic jego
      oczekiwan co do dziecka?to ja Ci powiem co....zostaniesz z praca sam
      na samsmile)hihi, wtedy to bedziesz szczesliwa i spelniona w
      pelni...powodzenia:_)
      • kropkacom Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:54
        Niech chcesz dzieci to nie. Nie widzę problemu skoro nawet partnerowi o tym
        zakomunikowałaś. Nie ma obowiązku. Inna sprawa że za kilka lat i Ciebie może
        dopaść instynkt macierzyński i wtedy będziesz pisać na tym forum inne posty.
        Każdy ma inne priorytety. Mi Twoje szczerze mówiąc nie imponują smile
      • moofka Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 10:00
        kkud napisała:

        > jak to czytam to sprawiasz wrazenie strasznej egoistki...ale moze to
        > tylko wrazenie...smile

        moze wrazenie, moze nie wrazenie
        jezeli dziewczyna tak ma, ze jest na sobie skupiona, to chwala jej za to, ze ma
        tego swiadomosc, komu ma sie poswiecac i po co?
        lepsze to niz egoistka, ktora na swiat dzieci powoluje, a potem chce calemu
        swiatu udowadniac, ze jej to w niczym nie przeszkadza i odbywa sie to ze szkoda
        dla dzieci, ktore potrzebuja matki zaangazowanej i dyspozyycjnej dla nich wlasnie


        A wogole kiedyindziej planujesz dziecko?Bo
        > Twoje "ambicje" chyba dlugo Ci go nie pozwola miec...no ale kazdy ma
        > swoj plan na zycie...

        otoz to
        wiadomo, ze na skali wartosci matek, dzieci to AZ dzieci, praca to TYLKO praca
        ale ktos kto dzieci nie ma, ma pelne prawo zupelnie inaczej sobie wartosciowac


        z perspektywy czasu jedni sa z niego bardziej
        > dumni a drudzy chcieli by miec szanse cofnac czas i inaczej to
        > wszystko poukladac!prawdziwa kobieta spelnia sie tylko w
        > macierzynstwie...inne sprawy sa drugorzedne!!!

        sa, ale dla kogos, co juz pisalam, kto ma dzieci i czuje te hierarchie waznosci
        czuje jak bardzo jest niezastapiony w domu dla rodziny, a jak bardzo zastapiony
        w pracy
        z drugiej strony ciezko oczekiwac, ze osoby bezdzietne - wszytsko jedno czy z
        wyboru czy z przymusu
        beda uwazalay swoje zycie za jalowe, nudne i drugorzedne, bo tych dzieci nie mają
        kto ich nie ma, zeyje czym innym po prostu
        i nie gorzej
        inaczej
        i ja uwazam, ze tak jest dobrze, bardzo dobrze, ze kobieta sama decyduje, moze
        decydowac, o co jej w zyciu chodzi



        a co bedzie jak facet
        > Cie zostawi bo np.poczuje ze nie bedziesz w stanie spelnic jego
        > oczekiwan co do dziecka?to ja Ci powiem co....zostaniesz z praca sam
        > na samsmile)hihi, wtedy to bedziesz szczesliwa i spelniona w
        > pelni...powodzenia:_)
      • dlania Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 12:23
        kkud napisała:
        prawdziwa kobieta spelnia sie tylko w
        > macierzynstwie...inne sprawy sa drugorzedne!!!

        Równie prawdziwe stwierdzenie, jak że "wszyscy faceci to dranie".
    • crises Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:52
      Na forum bezdzietnych z wyboru znajdziesz mnóstwo osób podobnych do
      siebie, które chętnie na ten temat pogadają:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49416
      • kropkacom Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 09:55
        I przy okazji lektury tego forum dowiesz sie jakie mamuśki są okropne a dzieci
        męczące.
        • crises Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 10:02
          Nie, zdecydowanie więcej takich materiału stanowiącego dowód tej
          tezy można znaleźć na _tym_ forum.
          • kropkacom Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 10:05
            Poczytaj jak dzieci psuja związek (pierwszy watek). To nie jest obiektywne forum.
            • joanna_poz Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 10:10
              forum emama raczej do szczególnie obiektywnych również nie nalezysmile
              szczególnie jak padają stwierdzenia, że prawdziwa kobieta może się
              spełnić TYLKO w macierzyństwie..
              • kropkacom Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 10:13
                > forum emama raczej do szczególnie obiektywnych również nie nalezysmile

                Owszem są i takie posty. Ale na zalinkowanym forum większość przedstawia tylko
                jeden punkt widzenia. Tu masz większy przekrój w opiniach.
            • crises Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:03
              Pewnie. Zwłaszcza te, dość liczne w tamtym wątku, wypowiedzi, że
              wcale tak bardzo nie psuje, że często umacnia, że wiele zależy od
              samego związku i ludzi, wcale nie są obiektywne.
          • zonka77 doprawdy crises? 26.02.08, 12:33
            Jak na razie tylko jedna wypowiedziała się negatywnie.
            Ido autorki: potwierdzam - na wyżej podanym forum raczej poczytasz jakie dzieci
            są straszne a ich rodzice głupi.
            Wywalono mnie z tamtego forum po tym jak wymiękłam i odpisałam coś ostrego
            dziewczynie która głosiła z jakich powodów kobiety chcą mieć dzieci. M in po to
            aby złapać męża, żeby pokazać światu że ktoś z nimi seks uprawia i dla tego że
            nie mają pomysłu na życie.
            Napisałam coś o tym że taka nienawiść i nietolerancja niczym nie różni się od
            moherowej baby i dostałam bana. Oczywiście autorka obraźliwych tekstów nie smile
            • crises Re: doprawdy crises? 26.02.08, 14:01
              Doprawdy. Polecam czytanie ze zrozumieniem. W tym wątku jest masa
              refleksji z gatunku "nie zawsze i niekonicznie".

              Dostałaś bana za bluzgi. Możecie sobie, o ile pamiętam, z kropkacom,
              podać ręce, poszlochać publicznie i poskarżyć się, jaki to świat i
              moderator jest niesprawiedliwy, bo zostałyście wyrzucone za robienie
              bydła na forum zasadniczo nie przeznaczonym dla Was.

              Zupełnie nie wiem, za co miałaby dostać bana Twoja adwersarka - nie
              napisała, że Ty masz dziecko, bo chcesz całemu światu pokazać, że
              ktoś z Tobą uprawia seks (no, co najmniej jeden raz uprawiał), tylko
              że ISTNIEJĄ ludzie, którzy mają dzieci z takich powodów. Abstrahując
              od tego, czy rzeczywiście tak jest, wolno jej tak myśleć, ba, nawet
              wyrażać to przekonanie publicznie. A Tobie wolno z tym polemizować,
              ale licz się z tym, że jak zaczniesz to robić w stylu "ty głupi
              moherze", to reakcja będzie taka, jaka była.
              • zonka77 Re: doprawdy crises? 26.02.08, 14:23
                No proszę cię crises - jakiego bydła? Jakie bluzgi - ktokolwiek czyta moje posty
                chyba się usmieje. Ja i bluzgi.

                Nie użyłam ani jednego wulgarnego słowa. Nie napisałam ty głupi moherze -
                napisałam że taka postawa i nietolerancja niczym się nie różni od postawy
                mohera. O ile pamiętam napisałam że autorka posta może sobie podać rękę z
                moherówą bo wg mnie jej postawa w niczym nie jest lepsza - tak samo pełna
                uprzedzeń, nietolerancji i głupoty.
                Faktycznie ten raz jeden pozwoliłam sobie na ciętą odpowiedź - po przeczytaniu
                listy stereotypów i uprzedzeń delikatnie mówiąc niefajnych. Jakie bluzgi? smile

                No bo powiedz mi w czym napisanie takich rzeczy różni się od napisania że
                kobieta bez dziecka nie jest prawdziwą kobietą itp.

                Właśnie to mnie dziwi - nie zrobiłam żadnego bydła. nigdy nie skrytykowałam
                niechęci do posiadania dzieci bo uważam ze każdy ma prawo decydować o sobie.
                Właśnie dla tego uważam to forum za kółko wzajemnej adoracji że z jednej strony
                chamskie zaczepki uważa się za
                refleksje z gatunku "nie zawsze i niekoniecznie" (przypominam że nie było
                napisane że niektóre kobiety ale że w ogóle kobiety z takich powodów mają dzieci
                i powody wymienione była naprawdę poniżej pasa jak dla mnie)
                a z drugiej strony krytykę i porównanie jednej masakrycznej nietolerancji z inną
                uważa się za bydło.

                Bynajmniej nie płaczę i nie szlocham smile Tylko po prostu nie polecam osobom które
                się nastawią na dyskusję. Bo na tamtym forum jedna strona może wszystko - druga
                musi uważać żeby nie nadepnąć przewrażliwionym i nietolerancyjnym na delikatny
                palec smile

                Dodam że mimo wszystko uważam że sporo osób tam jest ok.

                To tyle na temat - przepraszam za zaśmiecanie obecnego wątku.
    • kalokabb Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 10:07
      Moje podejście było podobne, tylko, że ja mam 23 lata, najpierw chciałam zrobić
      studia, ważna dla mnie była dobra praca, a potem kiedyś tam rodzina i dziecko...
      los zdecydował inaczej, pół roku temu urodziłam dziecko a od roku jestem
      mężatką, studiów nie mam, pracy też już nie i ogólnie lipa, bo nie spełniam
      swoich marzeń, potrzeb i ambicji tylko bawię się w kure domową, nie znosze tego,
      ale co mi pozostaje>??? Mogę napisac tyle, że dzidzie mam super kochaną i tylko
      dzięki niej jakoś się trzymam, ale mimo wszystko nadal mam żal do siebie, że tak
      skończyły się moje plany...
      • chicarica Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 12:18
        No proszę, jakie to odświeżające, po przeczytaniu tysiąca postów na temat tego,
        że po urodzeniu dzidzi to już wszystko inne staje się nieważne i dzidzi
        zastępuje studia, pracę, życie, wszystko się cudoooooooownie układa, ptaszki,
        różowe obłoczki, te sprawy.
        Fajnie, że chociaż dziecko daje Ci siłę żeby to jakoś przebiedować, jak
        podrośnie to pewnie wykroisz czas na studia, skoro Ci na tym zależy. Niektórym
        nie zależy i sobie odpuszczają, grunt to nie dorabiać sobie filozofii życiowej
        do własnych pomyłek, tylko DZIAŁAĆ w celu zmiany sytuacji życiowej. Widzę żeś
        ambitna baba i pewnie nie dasz sobie wmówić że gary i pieluszki to jedyne, co
        powinno dawać satysfakcję tzw. "prawdziwej kobiecie".
      • purpurowa_komnata Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 22:10
        Zaczynasz życie a nie kończysz. Plany...masz jeszcze sporo czasu aby
        je zrealizować.
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 10:58
      Jak dla mnie element wpadki nie wchodzi w gre. Nie jest dla mnie
      wyobrazalne, aby tak istotna sfere zycia uksztaltowal mi przypadek.
      Poza tym... nie sadze aby kobieta mogla byc szczesliwa tylko przy
      dzieciach. Ja nie wyobrazam sobie siedzenia w domu, nie lubie tego.
      Jestem dobrze zorganizowana wiec sprawy domowe dzialaja dobrze ale
      nie przeszkadzaja mi w pracy zawodowej, bez ktorej sobie nie
      wyobrazam zycia. Nie do przyjecia jest dla mnie opcja siedzenia w
      domu, spedzania czasu na opiece nad dzieckiem i sprawach domowych.
      Co do bycia DDA. No coz, moja praca jest zwiazana z ludzmi. Posiadam
      tez calkiem spora wiedze o tym zagadnieniu. I powiem, ze jest to
      bardzo ryzykowne jezeli osoba bedaca DDA posiadajaca zle wzorce
      rodzinne brak pozytywnych wzorcow rodzicielstwa decyduje sie na
      dzieci bez terapii. Bo ryzykuje tym, ze nie ma praktycznej wiedzy o
      tym jakie postepowanie jest wlasciwe, ona zna tylko te patologiczne,
      z rodziny alkoholowej. Terapia jest po to, by pzrepracowac wzorce i
      schematy myslenia i postepowania. Ja uwazam, ze nie wolno sobie
      eksperymentowac na dziecku. A dla mnie takim eksperymentem jest
      decydowanie sie na dziecko jak sie nie ma zalatwionych wlasnych
      spraw i problemow
      Bylo dla mnie oczywiste, ze moj partner DDA musi przejsc pelna
      terapie. jezeli chce miec kiedykolwiek szczesliwa rodzine to przciez
      musi wiedziec jak postepowac, jak ona ma wygladac. a nie dowiedzial
      sie tego w domu. Rodzicielstwo to zbyt powazna sprawa by traktowac
      ja lekko, ze jakos sie uda - bo dziecko moze za to zaplacic. W
      swojej pracy widzialam za wiele razy czym koncza sie takie
      eksperymenty na dzieciach.
      • dlania Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:02
        Vicky, ale z Toba udaje mu sie ulozyc życie bez terapii, a przeciez tez ma złe
        wzorce.

        To nieprawda, że DDA zna tylko zły wzorzec - zna tez inne. Więcej - swoje
        małżeństwo i relacje z dziecmi buduje często na zasadzie antywzorca.
        Terapia jest przydatna, ale nie konieczna.
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:03
      Moj partner chce miec dzieci, ale opcji, ze zrezygnuje z pracy aby
      zajmowac sie dzieckiem nie ma. Jest lekarzem, zajmowac sie bedzie
      swoja specjalizacja i koniecznym w tym zawodzie rozwojem zawodowym.
      A ja nie widze zadnej przyczyny, dla ktorej moj rozwoj zawodowy i
      moje ambicje mialyby byc choc o gram mniej rozwijane, mniej wazne,
      czemu to ja mialabym rezygnowac ze swoich celow, planow, marzen
      Nie ma opcji aby on w domu siedzial i prowadzil dom. Ja tez nie
      zamierzam. W przyszlosci gdyby bylo dziecko - tylko opiekunka do
      dziecka.
      A jezeli partner mnie zostawi z powodu dziecka - to albo znaczy, ze
      jest niedojrzaly (bo to by znaczylo, ze dziecko jak zachcianka,
      realizowanie swoich checi na sile, wbrew szczesiu i pogladom
      partnera) albo, ze ten zwiazek nie byl nam pisany. Albo znaczy, ze
      kazde musi budowac swoje szczescie inaczej.
      • wieczna-gosia Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:11
        na razie opcji dzieci nie widze u zadnego z was- na razie widze brak partnerstwa
        w ogole, z twoich postow wyziera obraz baby jak stal plus faceta jak dziecko
        plus walka o wplywy- a dlaczego twoja kariera ma byc wazniejsza od mojej? a
        dlaczego moja? a dlaczego ja mam siedziec z dzieckiem w domu? a dlaczego ty?

        Ja uwazam ze ludzie w zwiazku powinni byc druzyna- raz ja strzelam gole raz ty
        strzelasz a ja ci podaje pilke, grunt bysmy wygrali mecz.

        Tu widze indywidualistke i twoj facet powinien zostac uswiadomiony, ze dziecko w
        tym zwiazku pojawi sie na twoje zyczenie- a on moze sobie pouczestniczyc, gdyz
        jest DDa, nie przeszedl terapii (jak terapie skonczy to sie cos wynajdzie), a w
        ogole chodzi mu o kase a o satysfakcje mu nie chodzi a w ogole moja racja jest
        mojsza i najmojsza smile

        Posluchaj dobrej rady cioci wiecznej, zastanow sie czego w tej sferze zycia
        szukasz- bo byc moze niczego po prostu smile
      • sebaga Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:20
        > A ja nie widze zadnej przyczyny, dla ktorej moj rozwoj zawodowy i
        > moje ambicje mialyby byc choc o gram mniej rozwijane, mniej wazne,
        > czemu to ja mialabym rezygnowac ze swoich celow, planow, marzen
        > Nie ma opcji aby on w domu siedzial i prowadzil dom. Ja tez nie
        > zamierzam. W przyszlosci gdyby bylo dziecko - tylko opiekunka do
        > dziecka.

        to po co wogóle zastanawiasz się nad dzieckiem??? Nie rozumiem zupelnie. Chcesz
        rozwijac siebie żyć swoimi marzeniami, dla siebie i git. Po co pchać w to
        dziecko??? Dziecko zmienia zupelnie świat od A do Z, potrzebuje miłości, UWAGI i
        czasu. A Ty rozwazasz urodzenie dziecka i oddanie opiekunce. Bo przecież nie
        będziesz zajmowac się dzieckiem kosztem SIEBIE. Bez sensu.
      • zonka77 vicky 26.02.08, 12:44
        Co do tego że ty nie chcesz teraz lub w ogóle posiadać dzieci to się nie
        wypowiadam. Uważam że nie tylko masz prawo ale i nie powinnać się kierować
        opinią innych bo potem to ty będziesz musiała urodzić i wychować(wraz z
        partnerem) a to jest odpowiedzialność na całe życie i nie ma potem ucieczki.

        Bardzo bardzo nie zgadzam się natomiast ze zdaniem:

        > A jezeli partner mnie zostawi z powodu dziecka - to albo znaczy, ze
        > jest niedojrzaly (bo to by znaczylo, ze dziecko jak zachcianka,
        > realizowanie swoich checi na sile, wbrew szczesiu i pogladom
        > partnera)

        Bo z takiego punktu widzenia jesteś wielką egoistką. Bo chęć posiadania dzieci
        to nie zachcianka ani nie coś z czego po prostu się rezygnuje. Tutaj bierzesz
        pod uwagę tylko swoje poglądy i myślisz że ktoś kto chce mieć rodzinę może sobie
        ot tak z tego zrezygnować.
        Tutaj zgodzę się z drugą częścią zdania:

        albo, ze ten zwiazek nie byl nam pisany. Albo znaczy, ze
        > kazde musi budowac swoje szczescie inaczej.

        No właśnie. Byleby on dowiedział się wcześniej że nie chcesz mieć dzieci wcale
        lub nie jesteś pewna czy kiedykolwiek będziesz chciała.
        Tak aby mógł zdecydować i jeśli tak zdecyduje to rozstać się i znaleźć kogoś kto
        ma takie same pragnienia jak on.
        No niestety pomyśl że tak bardzo jak Tobie to nie pasuje i uważasz że masz prawo
        tak bardzo on może pragnąć dzieci i uważać że ma do tgo prawo. No i niestety w
        takim przypadku uważam że zostając razem będziecie nieszczęśliwi - albo ty bo na
        siłę mu to dziecko urodzisz albo on bo na siłę zrezygnuje i zawsze będzie żałował.

        To jest tak ważna kwestia że chyba jedna z niewielu gdzie niedopasowanie moim
        zdaniem uniemożliwia szczęśliwy związek.
        No chyba że ty to dziecko w końcu będziesz miała i wtedy Ci się odmieni,
        pokochasz je i będziesz szczęśliwa - ale jest spore ryzyko że nie...
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:05
      Nie ma czegos takiego jak budowanie na zasadzie antywzorca. Caly
      problem DDA polega na tym, ze w okresie gdy ksztaltowaly sie
      poglady, przekonania, wizerunek zycia i rodziny docieraja tylko
      bodzce negatywne. Osoba DDA moze chciec zbudowac zdrowy zwiazek, ale
      ma tylko wzory negatywne. Chcialaby dobrze ale nie wie jak.a
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:07
      a jak pojawia sie problem to umie poslugiwac sie tylko wzorcem
      negatywnym, tylko takie ma wpojone.
      Alez oczywiscie, ze moj partner juz dawno na terapiach - najpierw
      indywidualne wizyty u psychologa, potem u psychiatry, potem pierwszy
      etap terapii, teraz terapia poglebiona. Bez terapii i pracy wlasnej
      nie jest mozliwe budowanie zwiazku dojrzalego z DDA.
      • wieczna-gosia Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:15
        mam wrazenie ze ty juz masz dziecko- czas poszukac sobie partnera smile przeczytaj
        jak o gosciiu piszesz- no dziecinnada i ubezwlasnowolnienie niemalze i wzorce
        negatywne.

        A dziecko nie warto iec dopoki nie staje sie czescia naszych marzen i planow-
        jesli bedzie wylacznie ogranicznikiem i przeszkoda i won z opiekunka a potem
        przedszkole a potem szkola to se lepiej darowac. Obcowanie z dzieckiem moze
        (lecz nie musi) wzbigacac wewnetrznie- opisalas siebie w taki sposob, ze jako
        czytelnik odberam cie dosc plytko- no wybacz smile
        • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:17
          Wbrew pozorom moj partner nie jest dzieckiem. Jego problemy wynikaja
          z bycia DDA. Ale juz po pierwszej terapii wiele sie zmienilo na
          lepsze, a bedzie jeszcze lepiej
          Nie ma mowy abym mu matkowala, zwiazek nie jest po to
          Wcale nie jestem typem karierowicza ani osoby wyrachowanej. Tylko
          osoba swiadoma swoich marzen, planow, ambitna.
          • dlania Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:48
            Przesadzasz z tym DDa. Czyli wg Ciebie mnie sie jedynie wydaje, że mam
            szczęsliwe małżenstwo i rodzine? Bo wieloetapowej terapii nie przeszłaM? W takim
            razie sie rozwodze, a dzieci szybcikiem do adopcji oddaje.
            Jeżu kochany, TO CO LUDZIE ROBILI, jak nie bylo psychoterapii, a chlało sie na
            potęge? 80% społeczeństwa była skrajnie nieszczęśliwa i niedojrzała, własciwie w
            ogole powinni byli zaprzestac rozmnażania.

            Traktujesz sowjego męza jak kolejny projekt do zrealizowania i udoskonanienia,
            nie zazdroszczę mu.
      • demonii Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 21:55
        Bzdury piszesz.
        • triss_merigold6 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 22:23
          Ano pisze bzdury dziewczyna. Chamskie powiedzenie mi się
          przypomniało: uczona, szkolona a głupia.
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:16
      Baba stalowa nie jestem. Natomiast uwazam, ze mam prawo do
      realizowania swoich ambicji i zamierzen.
      Dziecko pojawi sie wtedy, gdy ja bede gotowa i gdy sytuacja nie
      zaburzy mojej kariery - straty w pracy sa nie do odrobienia, czasu
      straconego sie nie nadrobi. A dziecko ma byc dopiero wtedy gdyz to
      ja jako kobieta ponosze najwieksze koszty psychologiczne i fizyczne
      Moj partner nie jest jak dziecko. Jest osoba trudna jak kazdy DDA
      Terapia to podstawa, mysle, ze po terapii bedzie innym, dojrzalszym
      czlowiekiem.
      Ja doskonale wiem czego chce, wiem jak wazna jest moja praca, ile
      pracy swojej, wysilku i staran wlozylam w swoj rozwoj. I dlatego nie
      pozwole sobie tego zniszczyc. I dlatego chce decydowac o swoim zyciu
      • nihiru Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:47
        1. jest kilka powiedzonek, których znajomośc chyba by Ci się
        przydałasmile: "Jak chcesz rozśmieszyć Boga, to opowiedz mu o swoich
        planach" i "Człowiek układa sobie plany, a życie to jest to, co
        zdarza sie między nimi". Strasznie powaznie i zasadniczo podchodzisz
        do zycia. jeśli zostaniesz matką, to prawdopodobnie dołączysz do
        grona tych, które zabraniają dziecku wszelkich słodyczy, oglądania
        telewizji i w wieku trzech lat zapisują je na angielskismile).

        2. wiesz, to nie jest tak, ze jak tylko zdecydujesz się na dziecko,
        to od razu uda Ci się zaciążyć. ja też miałam swoje plany i
        priorytety. o dziecko zaczęłam się starać w wieku 27 lat, teraz mam
        30 i własnie przygotowuję się do sztucznej inseminacji, bo okazało
        się że nie ma tak łatwo. też mam zdiagnozowane PCO.

        3. tak czy inaczej - nie sensu zmuszać się "na siłę" do
        macierzyństwa. z tego co widze, w tej chwili dziecko będzie dla
        Ciebie jednym z punktów dnia, wciśniętym pomiędzy spotkania słuzbowe
        a kolejne kursy.
      • zemfira_ Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:52
        > Ja doskonale wiem czego chce, wiem jak wazna jest moja praca, ile
        > pracy swojej, wysilku i staran wlozylam w swoj rozwoj. I dlatego
        nie
        > pozwole sobie tego zniszczyc. I dlatego chce decydowac o swoim
        zyciu

        A ktos probuje decydowac za Ciebie??? Czy ktos probuje Ci
        zniszczyc/naklonic do zniszczenia tego dorobku??? Nie bardzo
        rozumiem po co napisalas ten post, przeciez jasno z niego wynika, ze
        nie chcesz miec dzieci, wiec w czym problem? Zreszta sadzac po tym
        co napisalas chyba lepiej jak nie bedziesz ich miala.
      • dlania Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:54
        vicky1 napisała:

        > Baba stalowa nie jestem. Natomiast uwazam, ze mam prawo do
        > realizowania swoich ambicji i zamierzen.
        > Dziecko pojawi sie wtedy, gdy ja bede gotowa i gdy sytuacja nie
        > zaburzy mojej kariery - straty w pracy sa nie do odrobienia, czasu
        > straconego sie nie nadrobi. A dziecko ma byc dopiero wtedy gdyz to
        > ja jako kobieta ponosze najwieksze koszty psychologiczne i fizyczne
        > Moj partner nie jest jak dziecko. Jest osoba trudna jak kazdy DDA
        > Terapia to podstawa, mysle, ze po terapii bedzie innym, dojrzalszym
        > czlowiekiem.
        > Ja doskonale wiem czego chce, wiem jak wazna jest moja praca, ile
        > pracy swojej, wysilku i staran wlozylam w swoj rozwoj. I dlatego nie
        > pozwole sobie tego zniszczyc. I dlatego chce decydowac o swoim zyciu

        Koszty macierzyństwa? Czyli co? Jak dla Ciebie macierzyństwo to tylko koszty
        psych. i fizyczne to nie rób tego swojemu przyszłemu dziecku i nie powołuj go na
        świat.
        Psychoterapia przydałaby sie bardziej Tobie niż mężowi - masz natręctwa i lęki,
        powtarzasz w każdym poście to samo.
        Nie wierze Ciebie - jestes trollem lub cyborgiem.
      • zonka77 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 12:54
        no to sądzę że powinnać. Twój partner również. O swoim. Jeśli dziecka nie chcesz
        mieć - nie miej tylko powiedz mu to uczciwie. Tolko to ma sens - postawić sprawę
        jasno.

        Co do tego kiedy ewentualnie chciałabys to dziecko jednak mieć to myślę że nigdy
        nie nastąpi taki moment - zawsze będzie COŚ. Zawsze będzie nowe wyzwanie do
        szdobycie, zawsze będzie nie ten moment. Bez sensu chyba udawać przed sobą i
        przed partnerem że może kiedyś.
        Naprawdę NIE MUSISZ mieć dziecka. A jeśli dla partnera to sprawa wielkiej wagi -
        NIE MUSICIE być razem (rozumiem ze to nie mąż jest więc tym bardziej)
        • zonka77 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 12:56
          i troszkęmi brakuje w tym wszystkim troski o partnera - w którym miejscu myślisz
          o nim, o jego marzeniach i planach...?
    • madami Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:32
      Myślę, że nie ma co się nakręcac i tłumaczyć. Nie chcesz nie miej
      dzieci - w czym problem? Czyżby opinia czy presja społeczeństwa aż
      tak wiele do Ciebie znaczyła? Nie ma nic złego w realizacji
      zawodowej, nie każda kobieta musi być matką. Koniec, kropka.
      • moofka Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 11:46
        madami napisała:

        Nie ma nic złego w realizacji
        > zawodowej, nie każda kobieta musi być matką. Koniec, kropka.


        co wiecej, nie powinna big_grin
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 13:05
      Jest mi przykro, ze uznano mnie za trolla. Trollem nie jestem, to forum juz dawno czytalam. A na innych pisalam, mozna chyba sprawdzic, ze moje posty sa.
      Co do podejscia mojego - byc moze ono jest w pewien sposob ksztaltowane przez stan zdrowia. Jak juz pisalam jestem pod opieka specjalistow dosc licznych. I niestety w rozmowach o ewentualnych ciazach byl jasno powiedziany fakt, ze mam sie nastawic na to, ze nawet jezeli ciaza bedzie planowana to musze byc pryzgotowana na zakonczenie ciazy w kazdym momencie. Scislej - musze byc przygotowana, ze jesli ciaza zacznie zagrazac zdrowiu trzeba ja bedzie zakonczyc.
      Stan zdrowia na chwile obecna umozliwia mi prace zawodowa, aktywne uprawianie sportu (ukochana silownia), szkolenia, rozwoj. Nie jest jednak powiedziane, ze umozliwi mi donoszenie ciazy bez uszczerbku
      Wiem, ze sa kobiety, ktore sa gotowe ryzykowac zycie dla ciazy. Ja do nich nie naleze, moze to zle, nie wiem...
      Rzeczywiscie w tej chwili nie widze miejsca dla dziecka w swoim zyciu. Ale jednoczesnie nie wierze w to, co piszecie, ze wszystko ma byc podporzadkowane dziecku, ze calkowita zmiana swiata, ze tylko dziecko. Bo wiem, ze moze byc inaczej. Moja Mama wrocila do pracy krotko po moich narodzinach. Aktywnie rozwijala swoja kariere zawodowa - lacznie z wyjazdami szkoleniowymi zagranice, kolejnymi studiami podyplomowymi, przez cale zycie Ona aktywnie pracuje, realizuje sie zawodowo. Nie przeszkodzilo to jednak w tym, ze mamy wspaniala, bliska i dobra relacje. Mieszkamy juz dawno osobno a czesto sie widujemy - bo tego chcemy. Rozmawiamy szczezre, pomagamy sobie wzajemnie, mamy bardzo dobra i silna wiez. Mysle wiec, ze mozna miec udane rodzicielstwo i byc dobra Mama nawet nie siedzac w domu, nie ograniczajac swojego zycia do dziecka
      Jak na ironie losu to matka mojego partnera wlasnie dziecku sie poswiecala - znaczy siedziala z nim w domu az skonczyl 6 lat. Co nie przeszkadza temu, ze bliskich wiezi to nigdy tam nie bylo, a braku kontaktu z dziecmi to zaluje do dzis. Teraz on do domu jezdzi, ma z rodzicami kontakt ale dosc chlodny, pozbawiony czulosci, szczerosci. I fakt 6 lat siedzenia w domu w niczym nie pomogl. takze sadze, ze tu reguly nie ma zadnej.
      • zonka77 vicky... 26.02.08, 13:20
        vicky...ja nie bardzo rozumiem o co ci chodzi - tzn czego oczekujesz jeśli
        chodzi o opinięi poradę.

        Wiesz co, całkowicie się z Tobą zgadzam że dziecko nie wyklucza pracy/kariery.
        Sama pracuję i można powiedzieć że realizuję siędobrze zawodowo i mam dziecko,
        następne w drodze i będę pracować nadal - i o zgrozo będę mieć opiekunkę tak jak
        i przy pierwszym dziecku!

        Tylko różnica między nami jest taka że ja chcę mieć dzieci i nie uważam ich za
        przeszkodę - ty nie chcesz i uważasz.
        Właśnie dla tego wydaje mi się że chyba nie chcesz po prostu dzieci mieć. Może
        czujesz presjęi chcesz się jakoś usprawiedliwić, bo zdrowie, bo kariera - ale
        źle robisz. Nie usprawiedliwiaj się! Powiedz jasno że nie chcesz i koniec. A
        inna sprawa że musisz wziąśc pod uwagę uczucia partnera i liczyć się z tym że
        jest to sprawa tak ważna że nie będzie to dla niego do przejścia. I trudno - tak
        będzie uczciwie.

        Naprawdę wierz mi - gdybyś chciała mieć dziecko to nie miałabyś takich
        dylematów. Nie, to nie jest złe że nie chcesz mieć - tylko niepotrzebnie
        próbujesz się usprawiedliwiać chyba sama przed sobą...

        Ja również nie jestem zdrowa, moja ciąża obecna będzie cały czas z
        antybiotykiem, ja czuje się po prostu fatalnie - jest też ryzyko czy dizecko
        będzie zdrowe na 100% choć niewielkie bo wiem o swojej chorobie i będę ją leczyć
        tak jak w ciązy można leczyć.
        W związku z tym na wiele miesięcy faktycznie muszę przystopować nieco z pracą
        (nie całkowicie ale mocno) ale mam takie układy w pracy że mogę bez utraty
        dochodów i bez strachu że stracę pracę. O zdrowie się boję - ale najbardziej
        boję się o malucha nie o siebie. Tego sięnie da wykalkulować, wyliczyć,
        przewidzieć, zapisać na karteczce i prześć od punktu do punktu.
        Albo to czujesz i chcesz albo nie. Ty nie czujesz i to również jest OK!
        • vicky1 Re: vicky... 26.02.08, 13:26
          Hm... choroby sa rozne
          Moja sytuacja zdrowotna jest tego rodzaju, ze pogorszenie, ktore przy tej kombinacji chorob moze zdarzyc sie w ciazy, nie oznacza koniecznosci brania lekow tylko kalectwo. I powiem wiecej - kalectwo nieodwracalne. a ja nie jestem gotowa aby zostac kaleka w imie donoszenia ciazy. I stad podczas rozmow z kolejnymi specjalistami jasno byla podnoszona kwestia tego, ze w razie ciazy rozpoczynajace sie pogorszenie oznacza koniecznosc natychmiastowego zakonczenia ciazy - niezaleznie od jej stopnia zaawansowania.
          Moj partner zdaje sobie sprawe z tego jaka jest sytuacja. Byl ze mna na kolejnych wizytach lekarskich.
          Wie takze, ze ja nie wyraze zgody na zadne wspomagane zaplodnienie w razie jakby byly jakies problemy z naturalnym poczeciem. Wie to takze dlatego, ze bylismy nawet w klinice leczenia nieplodnosci - w zwiazku z PCOS i na konsultacji. jasno zostalo powiedziane, ze przy takich schorzeniach jakie u mnie wystepuja lacznie nie radza zadnych form wspomagania i oni by sie tego nie podjeli - zbyt duze ryzyko dla mnie.
          • zonka77 Re: vicky... 26.02.08, 13:46
            Wiesz co jesli jest to tak poważna sprawa jak groźba kalectwa i to duża to w
            ogóle nie wchodzi w grę posiadanie dziecka inaczej niż z powodu ogromnego
            pragnienia - tym bardziej skoro się po prostu boisz o zdrowie i nie czujesz
            potrzeby poświęcania się (co w pełni uznaję, sama nie wiem czy bym się
            zdecydowała na dziecko gdyby to groziło moim kalectwem czy śmiercią -
            prawdopodobnie nie)

            Wydaje mi się że problemem nie jest to że ty się zastanawiasz czy to Ci
            przejdzie. Raczej wydaje Ci się że powinnaś a nie chcesz czy nie możesz i chcesz
            się usprawiedliwić. Uważam że niepotrzebnie.

            Inna sprawa to Twój charakter na tyle na ile go widać w tych kilku postach -
            wydaje się że masz bardzo schematyczne myślenie i jesteś bardzo
            poukładana/zaplanowana/ zawężona do kolejnych punktów planu.
            Wydaje mi się że możesz być równie trudna we współżyciu jak Twój DDA smile (to tak
            trochę na żarty) Ja mam namiastkę takiej osoby w domu, mój DDA osobisty miał
            zapędy aby wszystko kontrolować - nie ma miejsca na pomyłkę, niedoskonałość,
            błąd - brrr ciężkie chwile za nami zanim wyciągnął swoje prawdziwe ja - ciepłe i
            kochane smile (nawiasem mówiąc zmienił się ogromnie nie dzięki terapii)
            Tak piszesz o tym swoim partnerze - jakby on musiał jeszcze sporo zrobić aby być
            pełnowartościowym dojrzałym człowiekiem, godnym ojcostwa...a ty sama czy jesteś
            dojrzała? Jako partnerka? Nie jako przyszła mama którą nie chcesz być tylko jako
            kobieta? Masz gdzieś w planie swojego faceta i jego marzenia?
        • zonka77 Re: vicky... 26.02.08, 13:28
          i nie uważam Cię za trolla. Raczej wydaje mi się że się pogubiłaś pod wpływem
          presji i to przypuszczam że narzuconej przez Ciebie samą - bo jesteś taka
          poukładana i chcesz wszystko robić najlepiej, może wydaje Ci się że wg
          standardów czas na dziecko którego nie chcesz więc się usprawiedliwiasz...chyba
          niepotrzebnie.
          To naprawdę nie jest obowiązek ani nakaz, żyj tak jak potrafisz i chcesz,
          bylebyś pamiętała że jeśli jesteś w związku to nie sama i Twojemu partnerowi
          szczerość się należy.

          Pytałaś czy to ci przejdzie - nikt nie wie. Na razie czytając Ciebie myślę że
          jeśli przejdzie to nieprędko, ale to będziesz wiedziała tylko ty. A czy partner
          będzie czekał i zaryzykuje - to już jego decyzja.
      • kropkacom Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 13:23
        Czyli wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią że dziecka nie powinnaś mieć. I
        zdajesz sobie z tego sprawę. Więc o co chodzi? Po co ten wątek?
        • dlania Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 13:31
          Przykro Ci jest.... A nie pomyslałas, że przykro jest twojemu męzowi, że nie
          liczysz sie z jego planami i uczuciami, że ważniejsza jest dla Ciebie kariera
          niż rodzina?

          Jak juz wiele osób Ci napisało - masz prawo nie miec dzieci. I z takim
          nastawieniem (dziecko to koszty, dziecko to zlo konieczne, same kłopoty i cos co
          może zniszczyc moja karierę) nie powinnas go chyba mieć.

          Druga sprawa: czemu sie uparłaś tak przeciwstawiać prace zawodową dzieciom???
          Wiekszośc mam pracuje, osiaga mniejsze lub wieksze sukcesy zawodowe.

          Podpisano: 30-letnia mama dwójki dzieci, z doktoratem i satysfakcjonującą praca
          zawodową. No i DDA, o zgrozo.
      • renkag Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 13:30
        Vicky, po przeczytaniu Twoich postów, mam wrażenie, że Tobie się
        przydałaby dobra terapia. Twoja chęć kontrolowania świata i
        perfekcjonizm oraz skupienie na sobie jest nie do końca naturalne.
        Jak zapewne wiesz, taka nadmierna chęć kontrolowania wszystkiego
        jest cechą DDA, chociaż oczywiście nie tylko. Czytając Twoje posty
        myślałam, że to Ty jesteś DDA - Twój poukładany i idealny świat -
        praca IDEALNA, zaangażowanie - PEŁNE, partner - akceptowany tylko
        po PEŁNEJ I GŁĘBOKIEJ psychoterapii. Świat taki nie jest i nie da
        się wszystkiego zaplanować. Myślisz strasznie schematycznie - przez
        pryzmat JA. Mam wrażenie, że Ty nie miałas jednak prawidłowych
        wzorców w rodzinie, ale wierzysz w to, że są prawidłowe i tak ma
        być. Dziewczyno, czy u Ciebie w życiu jet miejsce na
        SPONTANICZNOŚĆ? Czy jest miejsca dla INNYCH LUDZI (ale poza
        zawodowymi relacjami i siłownią)? I, sorki, mam wrażenie, że
        swojego partnera nie akceptujesz i "zwalasz" to na DDA - życie z
        DDA nie jest jakies potwornie trudne - Twój mąż pracuje i chyba
        dobrze radzi sobie w życiu, wnioskuję więc, że jego DDA nie jest aż
        tak utrudniającą życie "cechą", jak Ty o tym piszesz. Wielu ludzi
        pracuje, żeby pracować, aby mieć kasę a "prawdziwe" życie realizuje
        w domu - mam wrażenie, że Twój partner ma całkiem "normalne"
        podejscie do zycia i pracy.
        • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 13:41
          I tu Cie zdziwie - ja bylam na terapii. Kilka lat temu chodzilam - zeby lepiej sobie pewne sprawy poukladac, przemyslec, lepiej wiedziec czego ja naprawde chce, potrzebuje.
          Co do bycia z DDA - kto nie zaznal to nie wie. Moj partner zawodowo funkcjonuje niezle. Poza tym, ze jest osoba dosc wycofana w pracy, zreszta tak dobiera zadania, aby wiele nie musiec rozmawiac. Co jest cecha DDA - na pewno przekonanie, ze sam zrobi najlepiej. Bylo tak, ze nie pozwalal mi czegos zrobic, ostentacyjnie robil sam, a potem wyzywal sie, ze dlaczego ja nie zrobilam.
          Poza tym - maksymalna nieszczerosc, brak kontaktu z prawdziwymi swoimi uczuciami. Klamal nawet gdy nie bylo takiej koniecznosci.
          Nieumiejetnosc wyluzowania sie, zabawy. Nie potrafil nic zrobic spontanicznie. Kiedys w trakcie wycieczki razem z nim i moimi przyjaciolmi zmienilismy minimalnie plan - po prostu weszlismy do miejsca, ktore bylo po drodze, na pare minut, bylo bardzo milo. wscieklosc na mnie, ze osmielilam sie zmienic ustalony wczesniej plan byla ogromna.
          Kolejny problem - brak bliskich kontaktow, brak przyjaciol.
          Zycie z DDA nie jest latwe. Dla mnie bylo warunkiem, ze musi podjac terapie. Zwlaszcza z powodu tej nieslychanej sztywnosci, nieumiejetnosci kontaktow z ludzmi, tendencji do klamstwa a przede wszystkim robienia wszystkieo samemu aby potem wyzywac sie na mnie
          Tak, moj partner funkcjonuje zawodowo poprawnie. Tak ustawia prace aby niewiele z ludzmi miec do czynienia, jest nawet zadowolony. Ale poprawne funkcjonowanie w pracy nie jest wyznacznikiem poprawnego funkcjonowania w ogole
          Mysle, ze nie jestem jakas skonczona perfekcjonistka. Potrafie sie bawic, potrafie zaimprowizowac cos. Ja jedynie staram sie, aby to, co robie bylo dobre.
          A co do moich relacji z rodzina - nie mam jak Wam udowodnic, ze byly dobre, swietne nawet, ze wiezi sa pozytywne i dobre
          • zonka77 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 13:58
            Myślę że sporo z nas tu albo ma mężów DDA albo same są DDA. Alkoholizm w Polsce
            to poważny problem...
            Zgadzam się że to niełatwe ale możliwe, nawet bez terapii. Nie wiem, może to
            zależy od charakteru, od tego jak się życie ułożyło, od tego jaki ten DDA jest w
            głębi duszy

            Wiesz co Vicky, ludzie oceniają Ciebie po tym co piszesz - innego odniesienia
            nia mają. A faktycznie piszesz jak zimna wyrachowana perfekcjonistka. Gdzies tam
            jest Twój partner który ma się naprawić, tynie piszesz nawet o tym na początku
            że dziecko jest dla Ciebie ryzykiem zdrowotnym tylko o tym że przeszkadzałoby Ci
            w karierze i w planach.

            Jako osoba wierząca zgodzę się z tym co tu ktoś napisał: powiedz Bogu jakie masz
            plany a będzie się śmiał (czy jakoś tak, nie mam czasu szukać a nia pamiętam)

            Ale nie wiemy jaka jesteś naprawdę, może to tylko taka poza albo styl pisania.
            Mam wrażenie że jesteś trochę zagubiona jednak i bardzo chcesz się
            usprawiedliwić więc piszesz bardzo racjonalnie i niby mądrze - może zaakceptuj
            to że nie chcesz mieć dziecka, również z powodów zdrowotnych i będzie Ci łatwiej?
            Powiedz partnerowi o tym - niech się zdeklaruje czego chce...
            Jak dla mnie to ty wiesz czego chcesz, a raczej czego nie chcesz tylko masz
            problem żeby to powiedzieć otwarcie i bez tłumaczenia się. Sobie, rodzinie,
            partnerowi, znajomym...

            A ciekawi mnie czy Twoja rodzina Cię akceptuje czy też wypytują czy potępiają za
            brak dziecka. Co na to mama?
            • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 14:01
              Przepraszam, ja odpisze jak wroce
              teraz wyjezdzam - mam rozmowe o prace - mam nadzieje, ze bedzie ciekawie smile
              • zonka77 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 14:06
                no to powodzenia!
                • renkag Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 14:26
                  Z tego co piszesz faktycznie nie powinnaś mieć dziecka (chodzi mi o
                  względy zdrowotne). Tym bardziej dziwne są Twoje tłumaczenia. Nie
                  chcesz mieć dziecka, a poza tym zdrowie Ci na to nie pozwala. W
                  sumie to chyba lepiej niż jeśli byłoby tak, że bardzo pragniesz
                  dziecka mając kłopoty ze zdrowiem, które Ci to uniemożliwiają - to
                  byłby większy ból dla Ciebie. Tym bardzie Twoje "martwienie się"
                  (czy to sie zmieni) jest nienaturalne. Jako psycholog mam
                  skrzywienie - dlatego przychodzi mi na myśl (oczywiście to moja
                  myśl na podstawie kilku postów), że jednak gęboko w podświadomości
                  chcesz mieć dziecko i stąd te Twoje nasilone tłumaczenia i
                  przekonywanie. A partner niech przejdzie terapię, ale Ty też musisz
                  mu dawać dużo wsparcia - czy Ty czasami nie dajesz mu do
                  zrozumienia na każdym kroku, że jest DDA, więc
                  jest "inny", "gorszy"? Czy umiecie być razem, czy jesteś tak zajeta
                  swoją praca, ambicjami itp, że w domu nie potrafisz się "wyłączyć"?
                  Wydaje mi się, że w tej chwili nie chęć / niechęć posiadania
                  dziecka jest głównym problemem. Czy poza swoimi zawodowymi
                  ambicjami macie jakieś wspólne cele, zainteresowania?
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 16:56
      Co do wspolnego spedzania czasu to raczej ja cos inicjuje.
      Moj partner po przyjsciu z pracy najchetniej kladzie sie na tapczan i odpoczywa. Z rzadka siegnie po jakas ksiazke. Godzinami za to gra na komputerze.Mnie to nawet drazni bo ja potzrebuje komputer do pracy, a tymczasem on go zajmuje aby sobie grac. Poza tym - nie daj Panie Boze jezeli ja nie zdaze zrobic na komputerze wszystkich rzeczy zawodowych zanim on nie przyjdzie i nie zechce grac. Od razu obraza, zlosc i gniew straszny. Bo musi byc po rowno - nie wazne, ze ja potrzebuje do pracy a on do gier.
      Co do dziecka - to ja mysle, ze ono musi sie pojawic w odpowiednim momencie. Uwazam, ze moj partner w tej chwili nie jest dojrzaly do ojcostwa. Obecnie to on patrzy jak zarabiac kase i jak wkrecic sie w swoje hobby (juz mowi, ze bedzie wymagalo wyjazdow nawet co tydzien w kazdy weekend). Sadze, ze jego mowienie o dziecku to bardziej dlatego, ze inni tak maja i ze tak wypada. Nie potrafi natomiast powiedziec co moze dac z siebie dziecku, dlaczego naprawde chce dzieca.
      Zarzucacie mi, ze on jest nieszczesliwy bo ja nie biore pod uwage jego planow, jego marzen. A tak nie jest. Moj partner zna moje poglady. Powiedzialam, ze do kwestii dziecka wrocic moge za 4 lata - konczac swoj kurs jak moja kariera bedzie juz ok. Wtedy bede miec 32 lata wiec to calkiem mlodo. Partner zna moje stanowisko, wie, ze jesli juz dziecko to za te 4 lata.
      Jednoczesnie wie o moich uwarunkowaniach zdrowotnych, stwierdzil, ze jezeli potwierdzi sie, ze ciaza bylaby zagrozeniem to w ogole z niej zrezygnujemy. Jak najbardziej zgadza sie tez z twierdzeniem, ze jest oczywiste, ze gdyby w ktorymkolwiek momencie tej ciazy moje zdrowie zaczelo sie pogarszac to momentalnie ciaza zostaje zakonczona.
      tak wiec to nie jest tak, ze ja oszukuje, klamie czy cos w tym stylu
    • 18_lipcowa1 zmieni sie -jak u mnie,checi sa,ale nadal strach 26.02.08, 19:15
      taka prawda,,,,
    • triss_merigold6 ZSMP 26.02.08, 21:15
      Klasyczny syndrom ZSMP - Zmienię Sobie Marka Później czyli bierzemy
      typa z czymś co uważamy za wadę fabryczą (DDA, alkoholizm, brak
      matury, brak kasy, nałogowe wędkowanie/wspinaczka/gra w
      bierki/łotewer, otyłość, dziwkarstwo, syndrom Otella) po czym
      rozpoczynamy ciężką pracę nad ZMIANĄ typa w księcia na białym koniu.
      Mozolność i trudy owej pracy są wytłumaczeniem wszystkiego.
      Zmieniany ni cholery na koniec nie okazuje wdzięczności tylko znika
      jak sen złoty.
      Ty nie chcesz mieć dziecka. Dziecko ewentualnie ma być jednym z
      elementów pięknie poukładanego świata. Coś jak gadżet komponujący
      się z wnętrzem.
      BTW sugeruję terapię. Na 99% obstawiam, że facet Cię zostawi nie z
      powodu odmiennych planów rodzinnych tylko dlatego, że życie z kimś
      kto do tego stopnia uznaje jego osbę za wadliwą stanie się nie do
      wytrzymania.
      • wieczna-gosia o dzieki Triss :) 26.02.08, 22:06
        dokladniusienko.
        Twoj partner nie jest dzieckiem? To przeczytaj swoje posty- napisalas o nim jak
        o dziecku (no i temu dziecko wyobrazcie sobie panie wydaje sie ze juz moglby byc
        ojcem boki zrywac po prostu, no ale ja to ewentualnie owszem, moge rozwazyc ale
        za 4 lata najwczesniej i to tylko w wypadku jak on przejzie terapie, gdyz
        posiadanie dziecka powinno byc zaplanowane i przemyslane i partner powinien byc
        na poziomie).
        Mysle ze twoj post nie wywolalby takich emocji gdyby byl napisany innym
        jezykiem- no ze on chce, ja chyba nie chce moze jeszcze a moze w ogole- to sa
        trudne kompromisy, trudne rozmowy, bo jak on ma czekac na twoja decyzje to
        rownie dobrze moze uczuciowo zainwestowac w taka ktora te dylematy ma za soba
        itd. Ale ty przedstawilas sprawe ze swojego punktu widzenia ze oto JA nie chce
        miec dziecka, gdyz mi obecnie w planie nie pasuje i won. A ze on chce- no to sie
        musi dopasowac, bo przeciez ja nie , bo ja mam prace i pasje a on ma dudki
        wylacznie.

        A byc moze trzeba sie spotakc w pol drogi.

        Albo sobie dac spokoj.

        No w kazdym razie trzeba wyjsc z okopow i pogadac.
        • triss_merigold6 Re: o dzieki Triss :) 26.02.08, 22:21
          Ja to odebrałam tak: mam doskonałe realizujące się plany na życie i
          partnera z WADĄ. Posiadanie WADY uświadomił sobie dzięki mnie i
          teraz musi wadę przepracować a w ogóle to powinien być wdzięczny za
          uswiadomienie i nakłanianie do terapii.

          Żeby było śmieszniej znam z bliska takie kobiety tyle, że wchodzą w
          krótkoterminowe związki z których to są natychmiast wykopywane przez
          panów i zostają z powtarzającym się wyrazem zdziwienia na fejsie.
          Nie z powodu braku urody czy inteligencji, braku ambicji i ciekawej
          pracy, nie z powodu zahamowań w łóżku, nudy etc. tylko z powodu
          nieznośnej maniery autoperfekcjonizmu. Też bredzą o dzieciach, chęci
          założenia rodziny ale mają zero otwartości na inność drugiego
          człowieka. Niemniej są świetne w pracy.wink
          Spoko, pan jeśli pójdzie na tę terapię to ją kopnie i poszuka mniej
          zaburzonej laski.
    • qunegunda Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 22:21
      Jak na osobe tak wykształcona wypowiadzasz się wyjątkowo
      nieporadnie.
      A tak w ogóle to trzeba mieć nie równo pod sufitem, że studiować 3
      kierunki, robić doktorat i jeszcze jakieś kursy. Albo być trollem
      <lol>
      • triss_merigold6 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 22:24
        To przeinwestowanie. Zwykłe przeinwestowanie w jedną sferę życia.
        Jakąkolwiek terapię dama przeszła to owa terapia była nieskuteczna.
        • dzikka Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 23:06
          1.Dlaczego pytasz sie czy twoje "niechcenie" przeminie? Martwi Cie to? Przecież
          nie chcesz dziecka to skąd te dylematy?

          2.Mam wrażenie, że za dużo tych kursów, szkoleń, studiów. Troszkę Ci to chyba
          zaszkodziło. U każdego doszukujesz się jakiejś wady i wysyłasz na terapie czy
          tylko u swojego partnera?

          3.Pewna nieścisłość. Zwykle w przypadku chorób wcześniejsze macierzyństwo ma
          większe szanse na powodzenie a im później tym gorzej, chyba, że jesteś w trakcie
          leczenia ale z tego co piszesz to na przeszkodzie stoi kolejne szkolenie a nie
          leczenie. Więc sama zwiększasz ryzyko niedonoszenia lub przerwania ciąży czyli
          dalsze pogorszenie swojego zdrowia (o płodzie nie wspomne bo moje poglady nie
          maja tu nic do rzeczy)

          4. Kłócicie się o komputer???? Dwie samodzielne finansowo (tak zrozumiałam)
          osoby???? Kupcie drugi!!!!!

          5. Masz i miałaś świetne relacje z rodzina to dlaczego musiałaś korzystać z
          pomocy psychologa? Pisałaś że chodziłaś na terapie....Zwykle osoba z dobrymi
          relacjami i przeżyciami z domu rodzinnego wie czego chce i nie musi układać
          sobie życia u psychologa.....albo ja sie mylę.....

          Przepraszam, że to napiszę ale po Twoich postach wnioskuję, że jesteś
          niedojrzałą, zagubioną osobą, która uciekła w świat pracy i szkoleń. Myslę, że
          faktycznie (abstrahując od twojego stanu zdrowia) nie czas na dziecko. Musisz
          poukładać SWOJE życie. Inaczej wydasz na świat osóbkę która kiedyś tez będzie
          musiała iśc na terapie......
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 22:28
      Przykre jest to, ze zarzucacie mi tyle zlych intencji. terapia byla konieczna bo naprawde wiele cech DDA utrudnialo zycie. Bo jak inaczej mozna powiedziec o czlowieku, ktory jest tak zahamowany, ze do wieku 27 lat nie ma dziewczyny, znajomych, a jedyne kontakty nawiazuje po alkoholu? Mozna powiedziec, ze jest problem DDA jezeli juz na studiach jest faza picia ostrzegawczego? I jak najbardziej terapii wymagaja wybuchy silnej agresji. A dokladnie takie napady agresji byly. Najpierw prowokowanie sytuacji, prowokowanie zeby sie czul jak skrzywdzona ofiara a potem atak.
      Po terapii jest juz lepiej. W wiekszym stopniu jest swiadomy gdzie byly problemy. A wierze, ze bedzie jeszcze lepiej.
      To nie jest kwestia, ze ja chce zmieniac na sile. tyle tylko, ze po prostu nie da sie z pewnymi cechami zyc. Nie mowiac o tym, ze jak sie nie pouklada swoich spraw to trudno byc dobrym ojcem dla dziecka.
      I kolejny zarzut - ze ja mu nie mowie, ze on nie wie. A oczywiscie, ze ja powiedzialam jakie mam podejscie. Dyskutowalismy o tym, przyznal mi racje o tyle, ze zgodzil sie na takie podejscie. Sam zreszta teraz mowi, ze nie ma zadnych warunkow na dziecko, ze to nie czas. Wiec nie mozna mowic, ze jest sytuacja taka, ze on chce i za dzieckiem placze a ja wredna nie pozwalam.
      Ja wiem, ze cala ta sytuacja jest skomplikowana. Ale partner wie o moich pogladach i watpliwosciach. A w obliczu faktow - zwlaszcza zdrowotnych ale i zawodowych - sam widzi racje tkwiace w tym
      • triss_merigold6 Pytanie nr 1 26.02.08, 22:34
        Dlaczego w takim razie - mając wszystko inne zaplanowane - wybrałaś
        faceta, który wg. Ciebie wymaga radykalnej przeróbki? Nie pisz o
        miłości, bo nie uwierzę, wyborów dokonuje się zgodnie z pewnymi
        kryteriami i kodami. Ja Ci mogę powiedzieć dlaczego ale nie będziesz
        zadowolona.
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 22:35
      Jezeli ktos nie wierzy w moje wyksztalcenie - moge pokazac dyplomy. Nie mam powodu zeby klamac.
      Zaburzona nie jestem. terapia jaka przeszlam pomogla mi wiele rzeczy zrozumiec, odkryc duzo waznych dla mnie kwestii.
      Wbrew temu czego mi zyczycie facet nie kopnal mnie po terapii. Bo na tej terapii juz jest jakis czas. Wrecz przeciwnie - jest nam o wiele lepiej. On sam jest spokojniejszy, zmniejszyly sie wybuchy, w miejszym stopniu prowokuje. Poza tym jest dla mnie swietne, ze zaczyna byc partnersko - przedtem bylo tak, ze do niczego w domu mnie nie dopuszczal po to, zeby potem zwyzywac, ze czegos nie zrobilam i pokazywac jaki on laskawy. Poza tym - w strasznym stopniu bal sie porzucenia, zostawienia. Doprowadzalo do tego, ze ja nie moglam nawet wyjechac na chwile, nie moglam spokojnie jechac do biblioteki po byly rozpacze, placz. W tej chwili, dzieki terapii, jestesmy pewniejsi swojego zwiazku. On wreszcie poczul, ze po prostu mozna go kochac, ze jest wartosciowy i dlatego nie prezentuje tak silnego leku. Na pewno pomogl takze lek. W lipcu miala miejsce taka sytuacja, ze musialam wyjechac na 3 tygodnie. Rozpoczela sie seria zachowan, ktore skonczyly sie wizyta u psychiatry. Rozpoznano u niego zachowania lekowe z pogranicza psychotycznych, dostal silne leki. Obecnie nadal bierze leki ale juz tylko jeden i w nieduzej dawce. To i terapia spowodowaly, ze on sie lepiej czuje w swojej skorze a ja razem z nim
      • qunegunda Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 22:58
        vicky1 napisała:

        > Jezeli ktos nie wierzy w moje wyksztalcenie - moge pokazac
        dyplomy.

        ok
        Wyślij mi skan na priv e-mail: twoj_psychiatra@tworki.pl
        se pooglądam big_grin
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 22:39
      dlaczego tak wybralam? na poczatku nie mieszkalismy razme, pewne cechy nie ujawnialy sie tak silnie. Natomiast po prostu go pokochalam - za cieplo, humor, za to jaki jest. Z czasem zaczely coraz bardziej ujawniac sie zachowania negatywne, ale postanowilismy razem cos z tym zrobic, tym bardziej, ze i on juz nie wiedzial co robic, bardzo zle sie czul we wlasnej skorze - z tym ciaglym lekiem, zloscia itd. I stad wlasnie decyzja, ze jednak terapia musi byc jezeli on chce miec szanse na spokojne zycie
      • triss_merigold6 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 22:48
        Terapia jeszcze nie skończona, pan dopiero wychodzi na prostą.wink Na
        razie poczucie własnej wartości ma facet na poziomie szmaty do
        podłogi ale z czasem mu wzrośnie.
        Potrzebę kontroli masz i tyle. Normalnie jak z dydaktyczno
        terapeutycznej przypowiastki z "Kobiety, które kochają za bardzo".
        Nad nikim zdrowym psychicznie, stabilnym, zrównoważonym nie zyskasz
        takiej kontroli jak nad kimś chorym czy zaburzonym. To się pięknie
        komponuje z resztą Twojej wizji życia i doprecyzowanymi planami.
        • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 22:52
          Mysle, ze nie chcialabys zobaczyc jak to wyglada to niskie poczucie wartosci. Moj partner jest przekonany o swojej doskonalosci. Pomijam fakt, ze wlasnym mniemaniu to ON najlepiej gotuje, ON jest najlepszym lekarzem, ON najlepiej zna sie na polityce, ON najlepiej zna sie na sporcie. Wymieklam dopiero w momencie kiedy zaczal pouczac moja Mame - pracujaca w swojej dziedzinie od 20 lat. On natomiast z ta dziedzina ma kontakt od 3 miesiecy. Natomiast wprost powiedzial, ze wie co najlepiej zrobic trzeba.
          Podobnie pracujac na obecnym oddziale od grudnia twierdzi, ze lepiej od lekarzy z dlugletnim stazem potrafi leczyc i diagnozowac
          Takze poczucie wartosci naprawde swietne smile
          I nie jest to u niego teraz jakas proba zagluszania niesmialosci, kompleksow tylko autentyczne przekonanie o tym, ze we wszystkim jest najlepszy
          • triss_merigold6 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 23:00
            Wysokie poczucie własnej wartości nie idzie w parze z takim lękiem
            przed odrzuceniem jak napisałaś i z taką potrzebą kontroli sytuacji
            również u niego (zero spontaniczności, wsio zaplanowane). Sorry nie
            chce mi się już dziś rozwijać tematu ale - biorąc pod uwagę znaną mi
            literaturę psychologiczną - typowa do bólu zębów i to, że związałaś
            się z facetem o takich a nie innych jazdach też jest typowe. Jak
            napisałam wyżej: znam takie kobiety, jedną mam w rodzinie.
            Przerabiają niesmiałych na ekstrawertyków, dziwkarzy na
            monogamistów, żonatych na rozwiedzionych, nałogowców czegokolwiek na
            abstynentów etc. i są nieustannie zdziwione, że nie wychodzi.
            Ale próbuj, zajmuje to czas i niewątpliwie wiąże.
            • triss_merigold6 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 23:02
              A, i pozwala również poczuć się potrzebną, kompetentną, użyteczną,
              wiedzącą lepiej.
            • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 23:03
              Chyba mnie nie zrozumialas. Napisalam przeciez, ze ten potworny lek przed odrzuceniem, niesmialosc, brak spontanicznosci - to bylo zanim podjal jakakolwiek terapie! Ale sam widzial te zachowania i czul sie z tym bardzo zle. Tak wiec najpierw jedna terapia grupowa, rownoczesnie terapia psychologiczna, psychiatra.
              Teraz kolejna terapia - sam wybral i sam chce chodzic.
              A to poczucie wlasnej wartosci i tak swietne samopoczucie jest teraz. Ale pomiedzy stanem poprzednim (obezwladniajacy lek, silna potrzeba kontroli sytuacji, nieufnosc wobec calego swiata) a stanem obecnym wiele sie zdarzylo - wlasnie te terapie kolejne
              • dzikka Powtarzam mój post bo się gdzies tam zagubił...sor 26.02.08, 23:11
                1.Dlaczego pytasz sie czy twoje "niechcenie" przeminie? Martwi Cie to? Przecież
                nie chcesz dziecka to skąd te dylematy?

                2.Mam wrażenie, że za dużo tych kursów, szkoleń, studiów. Troszkę Ci to chyba
                zaszkodziło. U każdego doszukujesz się jakiejś wady i wysyłasz na terapie czy
                tylko u swojego partnera?

                3.Pewna nieścisłość. Zwykle w przypadku chorób wcześniejsze macierzyństwo ma
                większe szanse na powodzenie a im później tym gorzej, chyba, że jesteś w trakcie
                leczenia ale z tego co piszesz to na przeszkodzie stoi kolejne szkolenie a nie
                leczenie. Więc sama zwiększasz ryzyko niedonoszenia lub przerwania ciąży czyli
                dalsze pogorszenie swojego zdrowia (o płodzie nie wspomne bo moje poglady nie
                maja tu nic do rzeczy)

                4. Kłócicie się o komputer???? Dwie samodzielne finansowo (tak zrozumiałam)
                osoby???? Kupcie drugi!!!!!

                5. Masz i miałaś świetne relacje z rodzina to dlaczego musiałaś korzystać z
                pomocy psychologa? Pisałaś że chodziłaś na terapie....Zwykle osoba z dobrymi
                relacjami i przeżyciami z domu rodzinnego wie czego chce i nie musi układać
                sobie życia u psychologa.....albo ja sie mylę.....

                Przepraszam, że to napiszę ale po Twoich postach wnioskuję, że jesteś
                niedojrzałą, zagubioną osobą, która uciekła w świat pracy i szkoleń. Myslę, że
                faktycznie (abstrahując od twojego stanu zdrowia) nie czas na dziecko. Musisz
                poukładać SWOJE życie. Inaczej wydasz na świat osóbkę która kiedyś tez będzie
                musiała iśc na terapie......
              • kawka74 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 26.02.08, 23:27
                ciekawam, czym się zajmiesz, jak już go przerobisz na innego człowieka
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 27.02.08, 07:04
      1. pytam o to, czy brak checi moze sie zmienic poniewaz sie nad tym zastanawiam
      2. w przypadku niektorych chorob hormonalnych rzeczywiscie wczesniejsza ciaza daje wieksze szanse. Niestety u mnie problem zdrowotny zwiazany jest z masywna wada wzroku polaczona z innymi zaburzeniami. I w tym przypadku w jakimkolwiek momencie zycia bedzie ta ciaza to bedzie zwiazana z rownie wielkim ryzykiem. Wiek nie odgrywa tutaj zadnej roli
      3. Utarlo sie u nas myslec, ze jak ktos idzie na terapie to tylko dlatego, ze go zle w domu traktowano albo dlatego, ze dom patologiczny. Naprawde, mozna isc na terapie dobrowolnie, majac swietne relacje w domu. Motywem takiej decyzji moze byc chec dowiedzenia sie czegos wiecej o sobie, wlasnego rozwoju. I wtedy terapia nie ma nic wspolnego z terapia rodzin czy usuwaniem jakis wczesniejszych urazow
      4. Jest dla mnie niezrozumiale dlaczego doradzenie mojemu partnerowi terapii jest Waszym zdaniem tak zlym posunieciem. Czy jezeli czlowiek sie tak meczyl jak on sam ze soba (bo naprawde bylo mu fatalnie z tym lekiem, agresja, brakiem umiejetnosci okazywania uczuc, calkowita checia kontroli) to musi sie meczyc sam? Czy jezeli drugi partner podpowie, ze mozna szukac pomocy to juz zle? Naprawde widze wielka pozytywna zmiane w funkcjonowaniu, on sam jest pewny siebie, o wiele spokojniejszy. Ale ja zostaje wysmiewana, ze chce naprawiac na sile. Paradoksalnie od czasu terapii nasz zwiazek jest o wiele bardziej udany.
      Mowiac szczerze to nie do konca rozumiem dlaczego nazwano mnie tu gleboko zaburzono. jest mi przykro, ze Qunegunda kazala mi pisac do Tworek itd.
    • vicky1 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 27.02.08, 07:10
      Odnosnie kursow, czemu ich tak duzo.
      W ramach studiow zdobylam 2 zawody. Ten trzeci kierunek byl raczej rodzajem hobby smile W kazdym razie doktorat byl kontynuacja pierwszego kierunku i pierwszego zawodu. Z czasem okazalo sie jednak, ze nie widze sie w tej pracy wynikajacej z pierwszego kierunku, ze nie jest to rzecz, ktora daje mi satysfakcje.
      Jednoczesnie zaczelam wiec prace wynikajaca z drugiego kierunku studiow. Jej zasada jest koniecznosc stalego podnoszenia kwalifikacji. Stad te kursy - one sa konieczne. Natomiast ten dlugi kurs, o ktorym napisalam (ten 4 letni) pozwala poszerzyc i uszczegolowic kwalifikacje wynikajace wlasnie z tych studiow, czyli jest bezposrednio zwiazany z zawodem, ktory teraz wykonuje
      Nie robie kursow dziwnych, z roznych dziedzin. Wyjazdy na szkolenia i teraz ten duzy kurs wynikajac po prostu z samych zalozen zawodu, w ktorym ciagle szkolenie sie jest konieczne.
      • renkag Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 27.02.08, 09:29
        A tobie jest dobrze samej ze sobą? Twoje wygórowane ambicje
        naprawdę wyglądają na ucieczkę od "normalnego" życia. Ok, Twój
        partner jest zaburzony, ale myślę, ze Ty ze swoim perfekcjonizmem
        i "wszechstronną wiedzą" niewiele go wspierasz. On się chorobliwie
        Ciebie trzyma, ale mam wrażenie, że jemu się wcale z Tobą dobrze
        nie żyje. Kobieto, Ty też musisz wyluzować - zrozum, że nie
        wszystko w świecie jest tak poukładane jak Tobie się wydaje.
        Dziecko nie musi się pojawić w opowiednim momencie, tak jak to
        piszesz - to nie zabawka. Może Twój partner nie nadaje się na ojca
        (a może się mylisz?), ale Ty W TYM MOMENCIE i z takim podejściem do
        życia NA PEWNO nie nadajesz sie na DOBRĄ matkę. Pozostań więc NA
        RAZIE DOBRYM pracownikiem, a nad terapią się zastanów. Dwie
        jednostki z tak silną potrzebą kontroli w jednym domu to za dużo.
        • sir.vimes wygórowane ambicje ? 27.02.08, 13:16
          "Twoje wygórowane ambicje
          > naprawdę wyglądają na ucieczkę od "normalnego" życia."

          A co jest normalne zycie i normalne ambicje?

          Studia i kursy naprawdę nie są dowodem choroby psychcznej ;PPP
          zastanawianie się nad sensem macierzyństwa tez nie jest.
          • renkag Re: wygórowane ambicje ? 27.02.08, 14:41
            "Normalne" życie to takie w którym jest równowaga - gdzie masz czas
            na rodzinę, znajomych, własne zainteresowania, spontaniczność, a
            czasmai dajesz sobie nawet czas na "nicnierobienie". Nie powiesz
            mi, że jak ktoś robi dziesiątki kursów, studiów, pracuje non-stop i
            to stawia na pierwszym miejscu ma równowagę w życiu.
            • sir.vimes Re: wygórowane ambicje ? 27.02.08, 15:14
              > czasmai dajesz sobie nawet czas na "nicnierobienie". Nie powiesz
              > mi, że jak ktoś robi dziesiątki kursów, studiów, pracuje non-stop i
              > to stawia na pierwszym miejscu ma równowagę w życiu.

              Myślę, że spokojnie można studiować nawet całe życie, pracować i mieć czas na
              "nicnierobienie", życie towarzyskie, obiad z rodziną, wyjazd do lasu.

              A juz szczytem szczęścia jest sytuacja kiedy praca = pasja (tzn.kiedy robisz to
              co lubisz czyli np. ilustrujesz książki a nie odsiadujesz znudzona 8h za
              sklepową ladą a potem pędzisz do domu rysować) Dwa w jedny - to jest to smile)

              Wydaje mi się, że pisząc o życiowej równowadze masz na mysli dziecko lub dzieci.
              A to akurat nie jest do szczęścia konieczne. To, ze niektórym przynosi mase
              radości i uszczęśliwia - nie znaczy, ze uszczęśliwia (i jest do czegokolwiek
              potrzebne) WSZYSTKIM.
              Nie jest.

              Zresztą - z postu nie wynika, że autorka pracuje non stop. Skończyła jedne
              studia, zmieniła kierunek, dodatkowo studiuje co lubi i dokształca się w tym, co
              jej potrzebne do pracy. Co w tym jakiegoś dziwacznego?

              Poza tym np. kazdy lekarz i każdy nauczyciel POWINIEN , miedzy innymi dla
              twojego dobra, dokształcać się całe życie, robić dziesiętki kursów i cały czas
              sprawdzać swoja wiedzę w praktyce (czyli sporo pracować).


      • zonka77 Re: brak checi do macierzynstwa - czy to sie zmie 27.02.08, 09:31
        vicky uważam że głównie Twój styl pisania sprawia że ludzie Ciebie źle
        odbierają. Dopiero po pytaniach padła z Twojej strony informacja że w ogóle
        kochasz tego swojego DDA. Przedtem to tylko zimne wyliczanie co już zrobiłaś co
        jeszcze zrobisz, przedstawiasz siebie jako osobę doskonałą a partnera jako osobę
        ułomna która najpierw musi sporo popracować zanim zasłuży sobie na to dziecko z
        Tobą. Dziecko którego i tak nie chcesz mieć w głębi duszy bo jesteś skupiona na
        sobie i nie masz ani czasu ani ochoty ani motywacji...
        Dziecko to naprawdę nie jest kolejny kurs do zaliczenia. To wszystko u Ciebie
        wygląda jakoś zimno. Ok - jak już Twoja kariera będzie na odpowiednim poziomie
        to może spróbujesz mieć dziecko - jak się ew urodzi to je oddasz opiekunce i
        zajmiesz się spokojnie dalej swoją karierą.
        Jakoś brakuje mi tu chociaż jednego słowa ciepłego o tym ewentualnym dziecku...

        Ja zawsze uważam że jeśli ktoś nie chce mieć dzieci to nie powinien ich mieć. I
        o ile mocno szanuję bezdzietność z wyboru o tyle nie rozumiem tych którzy dzieci
        mają nie chcąc ich mieć, nie kochając ich, nie lubiąc. Nie można wklejać linków
        ani cytować bo to chyba niezgodne z netykietą ale poczytaj sobie forum "nie
        lubię dzieci"
        To moim zdaniem wielkie nieszczęście kiedy dzieci ma ktoś kto ich nie chciał
        mieć. Męczy się i on/ona i cierpi dziecko. Cała rodzina cierpi. Bez sensu.

        Nie wspomnę już o tym że być może i po dzeicku będziesz spodziewać się
        doskonałości i możesz się bardzo rozczarować.

        Zapytałam ale nie odpowiedziałaś - co na to wszystko Twoja mama? Ciekawi mnie to
        bo wygląda na to że również zrobiła karierę a jednak miała dziecko które kochała
        i które kocha ją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka