Dodaj do ulubionych

Nie mam się gdzie podziać!

16.04.08, 11:48
Jestem 10 lat po ślubie i od dłuższego czasu nie potrafię dogadać się z mężem.Mamy dwoje dzieci(10 lat i pół roku).Kłócimy się bez przerwy a próby dogadania się kończą się jeszcze większą kłótnią.On ma prawo do wszystkiego a ja do niczego.Wyszedł ostatnio na pół godziny a wrócił po sześciu kompletnie pijany.Jedynym powodem tego że jeszcze razem mieszkamy jest to że nie mam sie gdzie wyprowadzić.Moja mama nie żyje a ojciec jest alkoholikiem więc do rodzinnego domu nie wrócę.Mam 400 złotych wychowawczego więc wynajem mieszkania nie wchodzi w grę.Jego dochód jest o wiele większy ale on wyprowadzać się nie ma zamiaru.Przecież nie wyprowadzę się na ulice!Tak więc tkwię w tym beznadziejnym związku i z dnia na dzień coraz bardziej nie chce mi się żyć.
Obserwuj wątek
    • sally.may Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 13:15
      ja mam chyba podobnie, z tym że dziecko jedno i to małe. Gdybym miała gdzie
      poszłabym i nie wróciła. Zyć się nie chce, denerwuje mnie już to. Nie wiem co
      robić, zastanawiam się nad wyjazem za granicę, ale wtedy sama- z dzieckiem nie
      dałabym rady. Czy jestem wyrodna, skoro myślę nad zostawieniem dziecka ojcu?
      • renik78 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 13:22
        Ja nie mogę wyjechać za granice ani nigdzie indziej bez dzieci bo wiem że gdybym wróciła to już bym ich nie odzyskała.Mój mąż uważa że prawa rodzicielskie powinny częściej być przyznawane ojcom.Tak więc męczę się nadal i pewnie męczyć się będę jeszcze długo.
    • deela Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 13:21
      skoro sie tak klocicie to nie wiem dlaczego w ogole macie drugie dziecko?
      a jakie rozwiazanie?
      starsze chodzi do szkoly mlodsze oddaj do zlobka idz do pracy (jestes na
      wychowawczym wiec pracujesz?) wystap o rozwod potem rozprawa o podział majątku,
      męża eksmitować ze was dreczy i cos tam wymyslisz
      dzialaj a nie uzalaj sie nad soba bo to do niczego nie prowadzi
      • renik78 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 13:27
        Drugie dziecko mamy bo próbowaliśmy ratować ten związek i było ok przez kilka
        miesięcy.A do pracy owszem za cztery miesiące mam zamiar wrócić(dziecko jest już
        zapisane do żłobka),tylko tam nie zarobie tyle żeby było mnie stać na wynajęcie
        mieszkania.Chyba po prostu mężowi tak życie umile że się w końcu sam wyprowadzi.
        • aurinko Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 13:29
          renik78 napisała:

          > Drugie dziecko mamy bo próbowaliśmy ratować ten związek

          Szczerze współczuję Twojemu dziecku, poczętemu dla ratowania związku.
        • deela [...] 16.04.08, 13:31
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • renik78 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 13:38
            Mózg mam możesz być tego pewna.Dziecko nie było sposobem na ratowanie
            związku.Między nami było już ok to się na dziecko zdecydowaliśmy. Najpierw
            ratowaliśmy związek a potem zrobiliśmy sobie dziecko.Nie wiedziałam wtedy że ta
            poprawa jest tylko na kilka miesięcy(popsuło się po urodzeniu dziecka).
            • sally.may Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 13:45
              To tak jak u nas- odkąd jest dziecko między nami jest tragedia. Nie sypiamy ze
              sobą i wiem, że zaraz usłyszę, że to dlatego, ale szczerze mam to gdzieś. Czasem
              myślę, że było lepiej jak jego nie było-wiem, nie powinnam tak nawet mówić, bo
              to moje dziecko. Ale nic nie poradzę, że tak właśnie czuję.

              • renik78 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 13:49
                Ja sobie życia bez moich dzieci nie wyobrażam ale czasem też myślę że nie powinnam się decydować na drugie dziecko.
                • marzeka1 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 14:00
                  " nie powinnam się decydować na drugie dziecko."- osobiście nie znam ani jednego przypadku (i twoja historia tylko to potwierdza), by ratować kiepski związek robieniem kolejnego dziecko.
                  • deela Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 14:02
                    nie mam slow
                  • renik78 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 14:08
                    Po jakiemu mam wam napisać że ja nie zrobiłam sobie dziecka dla ratowania
                    związku żebyście to zrozumiały!!!.Najpierw ratowaliśmy ten związek a gdy zaczęło
                    być między nami dobrze to po roku zdecydowaliśmy się na dziecko.Nie mogłam
                    przecież wtedy wiedzieć że teraz wszystko znów się popsuje.
                    • deela Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 14:13
                      a teraz sadzisz ze zdrugie dziecko to byl blad, wy tego zwiazku nie ratowaliscie
                      tylko sobie przyklepaliscie problemy do ziemi zeby uszy im z dywanu nie
                      wystawaly i wydawalo sie ze jest ok, no to jak ok i taaaak sie kochamy to huzia
                      drugiego dzieciara robic, a tu dzieciar na swiecie, stare problemy podnasza ryj
                      z dywanu i warcza do tego dochodza nowe napiecia zwiazane z nowym czlowiekiem w
                      domu ktore jak na razie to glownie sralo wrzeszczalo jadlo i domagalo sie
                      obopolnej uwagi (dzieci tak po pol roku zaczynaja sie dopiero w miare fajnie
                      kumate robic) wiec dodatkowe zmeczenie dchodzi, dodatkowa frustracja bo juz
                      troche zapewne zapomnieliscie jak to jest niemowlaka miec w domu, niedospanie,
                      brak czasu i chyba chceci do normalnej rozmowy
                      fantastyczny uklad, nie ma co
                      ja tam ogolnie nie jestem za ratowaniem zwiazkow, pieprzy sie to trzeba sie
                      pozegnac i zostac w miare mozliwosci przyjaciolmi niz brnac w to dalej bo on/ona
                      sie zmieni
                      • renik78 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 14:16
                        W sumie to masz racje.Trzeba było się rozwieść dawno temu!Teraz to ja już to
                        wiem.A co do dziecka to moje akurat bardzo grzeczne jest i wcale nie daje mi
                        popalić.
                        • koala500 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 14:19
                          a mieszkanie w którym mieszkacie jest twoje, jego czy wspólne?
                          • renik78 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 14:24
                            Mieszkanie jest wspólne.
                            • wronka30 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 14:28
                              Nie bardzo znam sie na prawie ale sadze, ze w przypadku rozdowdu
                              kobieta zostaje z dziecmi no i musi gdzies mieszkac. Uwazam, ze sad
                              zdecydowalby na twoja korzysc. Piszesz, ze maz dobrze zarabia wiec
                              alimenty tez bylyby w miare duze. Do tego za 4 miesiace wrocisz do
                              pracy. Wydaje mi sie, ze spokojnie sobie poradzisz. Uwierz w siebie
                              i swoje mozliwosci. Ja trzymam kciuki. Jesli naprawde nie da sie juz
                              nic zrobic, to nawet dla dobrz dzieci, powinniscie sie rozstac.
                              Pozdrawiam serdecznie
                              • renik78 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 14:34
                                Dzięki.Chociaż jedna osoba która mnie nie krytykuje.
                              • gooochab Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 14:47
                                Wiesz, to nie takie proste, sąd nie nakaże mężowi opuścić wspólnego mieszkania,
                                bo nie ma ku temu powodów. Nie eksmituje go też. a skoro renik78 pobiera
                                wychowawczy, to mąż wcale tak dużo nie zarabia (na papierze przynajmniej, bo
                                wychodzi na to, że ma mniej, niż 504zł/osobę), więc i alimenty nie będą takie
                                wielkie.

                                Ale renik nie załamuj się. Ja też nie uważam, że dasz sobie radę, napewno zapali
                                Ci się światełko w tunelu, tylko więcej wiary!!!
                        • deela Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 14:29
                          > W sumie to masz racje.Trzeba było się rozwieść dawno temu!Teraz to ja już to
                          > wiem.A co do dziecka to moje akurat bardzo grzeczne jest i wcale nie daje mi
                          > popalić.
                          kazde dziecko daje popalic w mniejszym lub wiekszym stopniu, samo posiadanie
                          niemowlaka jez juz samo w sobie dosc uciazliwe
              • beniusia79 Re sally 17.04.08, 10:17
                pojawienie sie dziecka zawsze powoduje burze w malzenstwie.
                najgorszy jest pierwszy rok. trzeba duzo gadac, spedzac ze soba
                wolny czas, wychodzic gdzies razem (jesli jet to mozliwe to bez
                dzieci) itp. nie znam zadnych mlodych rodzicow, ktorzy przechodzili
                pierwszy rok bezproblemowo, ba znam kilka par, ktore w pierwszym
                roku rozeszly sie.... zycie to nie bajka a dziecko to nie lalka...
                • sally.may Re: Re sally 17.04.08, 10:57
                  To wszystko wiem, tylko jakoś nic mi z tego nie wynika. Nie rozmawiamy ze sobą i
                  chyba nie mamy na to ochoty. Z dnia na dzień coraz bardziej. Wiem, że się
                  kochamy, ale duma i zawziętość nie pozwala na pierwszy krok, na który żadne z
                  nas nie ma nawet chęci. To chyba wojna na wytrzymałość, ale oboje jesteśmy
                  silni, tylko jedno może z tego wyniknąć. Mówisz, że dziecko to nie lalka- też
                  tak nie uważam, i właśnie dla tego dziecka nie zamierzam się po raz kolejny
                  poniżać.
          • lucerka Re: Nie mam się gdzie podziać! 17.04.08, 08:05
            Deela, a czemu ty chcesz dyskutowac o dziecku, ktore juz jest na swiecie i nie
            da sie nic zrobic poza zaakceptowaniem go, bez wzgledu na powod, z jakiego
            zostalo poczete??????

            Nawet gdyby matka przyznala, ze nie pomyslala, ze sie poylila poczynajac to
            dziecko to co to udowadnia??????
            Hm...a jednak cos udowadnia: jednak istnieja glupie pytania...
          • beniusia79 Re: Nie mam się gdzie podziać! 17.04.08, 10:13
            dziecko na uratowanie zwiazku - to moim zdaniem niezbyt dobry
            pomysl. trzeba bylo najpierw ratowac zwiazek a potem myslec o
            dziecku.... moze jeszcze nie wszystko stracone? pogadaj z mezem,
            sprobujcie spedzic wiecej czasu ze soba. moze wspolny urlop by wam
            pomogl?
    • melania.po2 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 15:00
      Nie ma co plakac na rozlanym mlekiem.Dobrze ze masz prace do ktorej
      da sie wrocic i cie od niej nie odrzuca.Tego sie trzymaj.A maz to
      chyba jak ktos tu napisal nie jest wielkim panem zarabiajacym krocie
      skoro pobierasz zasilek wychowawczy.Jak pojdziesz do pracy bedziesz
      z nim na "rowni" i musisz tak myslec.Zyjemy w panstwie
      demokratycznym, a nie takim gdzie kobieta jest nikim.
    • 18_lipcowa1 a myslalas o czyms takim jak praca? 16.04.08, 19:43
      • dtz Re: a myslalas o czyms takim jak praca? 17.04.08, 10:35
        myślę, że warto przeczytać cały wątek przed wejściem w rozmowę
    • burza4 Re: Nie mam się gdzie podziać! 16.04.08, 22:43
      skoro teraz nie da się nic zrobić - to trzeba mieć choć plan na
      przyszłość. Taki, żeby za 10 lat nie powtórzyć dokładnie tej samej
      historii - chcę się rozwieść, ale sama nie dam rady.

      W urzędach pracy prowadzą różne programy pomocowe, darmowe kursy -
      może z nich skorzystasz, żeby podnieść kwalifikacje i mieć szansę na
      lepsze zarobki?

      druga sprawa - mieszkanie wspólne, dlaczego go po prostu nie
      sprzedać i z dokładką kredytu nie kupić czegoś mniejszego/tańszego/w
      innej dzielnicy? "pozbycie się" męża niewiele ci da - bo będziesz mu
      winna połowę kasy za mieszkanie i dość prosto uzyska w sądzie nakaz
      zapłaty i naśle ci komornika. Z alimentami bywa różnie - nawet jeśli
      dostaniesz kilkaset zł, to i tak będzie to o wiele, wiele mniej niż
      teraz masz do dyspozycji z pensji męża. Pomijam drobiazg - że jak
      będzie złośliwy, to możesz mieć duży problem z ich ściągnięciem.

      zamiast opracowywać taktykę wojenną, możeby zacząć od próby jakiegoś
      konstruktywnego ratowania związku? sami sobie nie radzicie, może
      spróbować terapii rodzinnej w poradni? dla każdego związku
      pojawienie się dzieci oznacza mniejszy lub większy kryzys - ale nad
      związkiem trzeba pracować, a ty po prostu machnęłaś ręką.
      W tym jak piszesz wyczuwa się jakąś zajadłość. Nawet jeśli masz
      powody do pretensji - to jeszcze nie usprawiedliwia chęci pozbycia
      się męża w taki sposób, zagarnięcia wszystkiego dla siebie.
    • vibe-b Re: Nie mam się gdzie podziać! 17.04.08, 10:48
      Znamy tylko wersje z Twojej strony. Do tanca trzeba dwojga i jak to
      najczesciej bywa, zapewne oboje pracujecie na taka a nie inna
      rzeczywistosc. Jak ktos tu juz nadmienil, skorzystanie z pomocy osob
      trzecich (poradnia, psycholog) mogloby sie okazac zbawienne.
      Cokolwiek zdecydujesz, czy walka o zwiazek czy rozwod, jedno jest
      pewne: wyciagajac pazury i toczac boje malo zyskasz.
    • lila1974 Do niesamodzielnych z tego wątku 17.04.08, 17:02
      Nie przeczytalam wszystkich postów w tym wątku, więc nie wiem ile
      Was jest oraz, czy ktoś już Wam nie podsunął tego, o czym ja chcę
      napisać.

      Czy nie mogłybyście się dogadać między sobą i razem wynająć
      mieszkanie? W kupie siła. Część z Was mogłaby pracować a któraś
      zajmowałaby się dziećmi swoimi i pozostałymi.

      Oczywiście mam świadomość, że może mieszkacie w różnych miastach,
      więc albo się sprowadzić do jednego albo poszukać dziewczyn w
      podobnej sytuacji w swoim mieście.

      Ja tak bym zrobiła.
      Gdyby przy mężu trzymała mnie wyłącznie finansowa pułapka, to
      poprzez Centrum Kryzysowe, Opiekę Społeczną itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka