Dodaj do ulubionych

bezsilność

02.06.08, 15:32
Czy jest coś gorszego? Jak widzisz, że dzieje się coś złego i nie
możesz zrobić NIC!sad( Czekać, że może się to zmieni? mieć nadzieję?
Wierzyć w litość Boga-Podobno-Miłosiernego? Ufać, że nastąpi jakiś
zbieg okoliczności, radykalna zmiana, cud? Walić głową w mur.

Czy jest coś gorszego niż fakt, ze nie masz wpływu na dany stan
rzeczy (zły)?
Obserwuj wątek
    • gooochab Re: bezsilność 02.06.08, 15:37
      Chyba tylko to, jesli do takiego (zlego) stanu rzeczy MUSISZ reke
      przylozyc
      • mma_ramotswe Re: bezsilność 02.06.08, 15:40
        ojej, faktycznie. Nie pomyslałam o tymsad
    • szyszunia11 Re: bezsilność 02.06.08, 19:17
      zgadzam się z Tobą, że bezsilność jest bardzo, bardzo przykrym i trudnym do zniesienia stanem. Oczywiście wszystko zależy od konkretnej sytuacji, bo rzadko jest tak, ze faktycznie nic ale to nic nie można zrobić by jakoś poprawić sytuację. Ale bez dwóch zdań bezsilność dodatkowo wzmaga nasze cierpienie.
      Ja osobiście uważam, ze sytuacja całkowitej bezsilności jest tak naprawdę sytuacją własciwą człowiekowi, często takie doświadczenie popycha go na własciwą drogę, wtedy dopiero, kiedy traci swoje zabezpieczenia i orientuje się, że tak naprawdę sam z siebie jest bezradny a cała jego życiowa zaradność to były tylko nadmuchane pozory. Jak człowiek zda sobie z tego sprawę, może to być dla niego zbawienne. Jeśli chodzi o Boga, to z Twojego określenia wnioskuję, że ta droga Cię nie interesuje. Ja zaś uważam, że ta droga w stanie naszej bezsilności jest całkowicie kluczowa, w kontekście tego, co powyżej napisałam.
      Oczywiście każdy by wolał dokonywać ważnych odkryć w swoim życiu kiedy "kontroluje sytuację" ale wtedy nie zawsze ma czas "zawracać sobie głowę" waznymi sprawami.
      pozdrawiam
      • mma_ramotswe Re: bezsilność 02.06.08, 21:09
        szyszunia11 napisała:

        rzadko je
        > st tak, ze faktycznie nic ale to nic nie można zrobić by jakoś
        poprawić sytuacj
        > ę.
        Rzeczywiście rzadko. Na szczęście! Ale ostatnio napiętrzyło mi sie
        właśnie parę takich spraw - cyzżbym nadrabiała poprzednie lata,
        kiedy ich nie było?sad


        Ale bez dwóch zdań bezsilność dodatkowo wzmaga nasze cierpienie.
        Bez dwóch zdań

        > ogę, wtedy dopiero, kiedy traci swoje zabezpieczenia i orientuje
        się, że tak na
        > prawdę sam z siebie jest bezradny a cała jego życiowa zaradność to
        były tylko n
        > admuchane pozory.
        Ha! To już przerabiałąm sto lat temu. Wierz mi, że żadnych pozorów
        już nie mam - zupełnie, ale to zupełnie nie myślę, że jestem
        zaradna, ze jestem w stanie wszysko załatwić sama, że mam siły jak
        atleta i ze wszystkim poradzę sobie sama. Bynajmniej. Doskonale
        wiem, że Bóg tylko to może. Ale równie doskonale wiem, że nie chce.
        Tak więc najgorsze jest to, że ja nie mogę choć chcę, a On nie chce
        choć może

        > Jeśli chodzi o Boga, to z Twojego określenia wnioskuję, że ta
        droga C
        > ię nie interesuje.
        Przyznam, że już niespecjalnie. Już niesad


        Ja zaś uważam, że ta droga w stanie naszej bezsilności jest
        > całkowicie kluczowa, w kontekście tego, co powyżej napisałam.
        Kiedyś też tak myślałamsad

        • szyszunia11 Re: bezsilność 02.06.08, 22:16
          w takim razie przykro mi że nie dałam Ci nadziei, bo chciałam, ale wierzę, że mimo to ta nadzieja dla Ciebie nadejdzie.
          Być może mnie teraz wyśmiejesz ale nie byłabym sobą, gdybym nie zapewniła Cię, że On chce Twojego szczęścia (a nie tylko tzw. "dobra" rozumianego jako "Bóg tak chciał")dużo bardziej niż Ty sama. Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego jako prawienie kazań.
          zapytłaś więc odpowiadam to, co wiem.
          oczywiście temat wymaga rozwinięcia, ja tylko rzuciłam hasło.
          • mma_ramotswe Re: bezsilność 03.06.08, 07:51
            szyszunia11 napisała:

            > w takim razie przykro mi że nie dałam Ci nadziei, bo chciałam, ale
            wierzę, że m
            > imo to ta nadzieja dla Ciebie nadejdzie.
            Wiesz, jak to mówią: Nadzieja umiera ostatnia. I rzeczywiście coś w
            tym jest, choć czasem bywa to nawet "nadzieja wbrew nadziei". A
            skoro twierdzisz, ze nadzieja dla mnie nadejdzie, to Ci wierzęsmile No
            bo przecież nie może tak być zawsze!



            > Być może mnie teraz wyśmiejesz ale nie byłabym sobą, gdybym nie
            zapewniła Cię,
            > że On chce Twojego szczęścia (a nie tylko tzw. "dobra" rozumianego
            jako "Bóg ta
            > k chciał")dużo bardziej niż Ty sama.
            Powiem tak: szanuję, ze w to wierzysz i zazdroszczę, że w to
            wierzysz.


            Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego jako
            > prawienie kazań.
            Nie, nie odbieram tego tak, zresztą: nie widzę nic złego w kazaniach
            (byle nie dłuższe niż 7 minutsmile )


            > zapytłaś więc odpowiadam to, co wiem.
            > oczywiście temat wymaga rozwinięcia, ja tylko rzuciłam hasło.
            Tak, wiem. Wiem też, że forum emama nie jest dobrym miejscem na
            wiele rozwinięć
    • szyszunia11 "Ludzie! każdy z was mógłby... 02.06.08, 19:25
      ... samotny, więziony, myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony." - Mickiewicz miał dobrą intuicjęsmile
    • croyance Re: bezsilność 02.06.08, 22:12
      To zalezy. Czasami, gdy nie mozemy nic zrobic, oznacza to tez, ze
      mozemy zwolnic siebie z odpowiedzialnosci za to, co sie dzieje.
      • mma_ramotswe Re: bezsilność 03.06.08, 07:53
        Tak, to jest jakiś plus. Tylko nie w przypadku, gdy bezpośrednio nas
        ta złą sytuacja dotyka
    • majmajka Masz zupelna racje 03.06.08, 07:55
      Bezsilnosc jest strasznym uczuciem, jednym z najgorszych. Jako osobie wierzaca, jest mi troche latwiej, bo zawsze wierze, ze nie jestem sama.
      • mma_ramotswe Re: Masz zupelna racje 03.06.08, 14:44
        a pomaga Ci Bóg jakoś - oprócz tego, że nie czujesz się sama?
        • majmajka Re: Masz zupelna racje 03.06.08, 18:50
          Nie jeden raz.
    • malila Re: bezsilność 03.06.08, 19:18
      Jest. Swiadomość, że wszystko zależy od Twojego ruchu, a Ty nie
      wiesz, który ruch jest prawidłowy, a który może dobić.
      Ja wtedy marzyłam o braku odpowiedzialności.
      Teraz myślę sobie tak: jeśli to zależy ode mnie, to będzie dobrze.
      Jeśli nie - nie pozwolę sobie i swojej rodzinie odebrać szczęścia,
      nawet jeśli miałoby trwać tylko chwilę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka