Przypomniały mi się czasy, kiedy mój syn miał 3-4 lata. Miał
przyjaciela - różowego króliczka. Potrafi siedzieć w pokoju i
dyskutować z nim dobrą godzinę. Zawsze kiedy siedział na sedesie,
rozmawiał z króliczkiem. Czasem przychodził do mnie i mówił: "Wies,
mój psyjaciel królicek powiedział mi..." Albo: "Dzisiaj mój
psyjaciel Królicek był smutny i nie chciał się ze mną bawić".
Albo: "To nieprawda, bo mój psyjaciel Krolicek mówił mi co innego".
Ta się zżyłam z tym "psyjacielem Królickiem", że czasem sama
pytałam: Był dzisiaj u ciebie Króliczek? A wszystkich opowieści o
zabawach i tematach rozmów słuchałam z uwagą

Ciekawa jestem, czy młodsze też przyprowadzą mi do domu jakieś
niewidzialne istoty

)
Czy wasze dzieci też mają takich wymyślonych przyjaciół?