Dodaj do ulubionych

Sprawa Wolszczana

17.09.08, 18:38
www.wprost.pl/ar/138877/Prof-Wolszczan-agentem-SB/
Z mojego subiektywnego punktu widzenia sprawa wygląda tak: facetowi sie udało,
osiągnął wielki, miedzynarodowy sukces i sławę - to trza mu dowalic. O co sie
zakompleksione, nicnierobiące profesorskie narodowokatolickie beztalencia
rychło postarały. Chamówa.
Obserwuj wątek
    • szyszunia11 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 18:53
      dobrze by było może znać nieco więcej szczegółów, by wypowiadać tak radykalne sądy? no cóż, IPN "dowalił" już niejednemu, np. księdzu Malińskiemu... ale prawda chyba lepsza, niż zakłamanie. Nie sądzę by cała sytuacja miała wpływ na międzynarodową karierę profesora a jego odkryć i zasług dla nauki niekt nie zakwestionuje.
      • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 18:56
        Prawda pochodząca z IPNu budzi coraz większe wątpliwości. IPN zaczyna być
        postrzegany nie jako ostoja tejże prawdy, ale jako instrument walki politycznej.
        Ja tam ich prawd nie słucham, nic mnie to nie obchodzi.
        • szyszunia11 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:10
          mam nieco inny stosunek do IPN. Kilka lat temu miałam tam praktyki, znam kilka osób, także obecnego prezesa. Przynajmniej wtedy naprawde była to instytucja rzetelna i budząca zaufanie. Nie wiem do końca jak jest teraz, bo już w tym środowisku nie jestem. Ale jakoś nie chce mi się wierzyć w bezinteresowną chęć dokopania komuś, np. profesorowi Wolszczanowi... takie "dokopanie" musi byc czymś poparte. Ale skoro ta konkretna sprawa nie jest mi znana, trudno zająć stanowisko - to by było dziecinne.
          • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:13
            Wałęsa agentem, Wolszczan agentem, niedługo JP II o to oskarżą tongue_out
            • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:15
              Za chwilę się okaże, że ja też byłam agentem, już w przedszkolu.
              Wszyscy jesteśmy agentami smile
              • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:16
                hehe big_grin
            • dlania Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:17
              Tia, najlepiej o bezstronności "badań" IPN-u świadczy fakt, że nawet jego
              wiceprezeska swego czasu odcięła sie od ich "bezstronnych" wyników.
              A ty szyszunia na jakiej podstawie sadzisz, że masz dostep do wiekszej ilości
              przesłanek pozwalających Ci wystawiać bardziej obiektywne sądy?
              • szyszunia11 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:25
                absolutnie nie mam większej ilości danych ani przesłanek pozwalających na bardziej obiektywny sąd w tej konkretnej sprawie, bo pierwsze o niej słyszę, nie widziałam żadnych dokumentów na ten temat. Dlatego własnie uważam, że wszelkie sądy osób o podobnym do mojego stanie wiedzy są tylko biciem pianysmile
                • dlania Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:29
                  A może pomożesz mi znaleźć racjonalna opowiedź na pytanie: po co osoby badające
                  sprawę upubliczniają takie informacje przed jej solidnym zbadaniem i uzyskaniem
                  jednoznaczych wyników? Bo cały czas sprawa "w toku", dokumenty niejednoznaczne,
                  a ich interpretacja tym bardziej. Więc: po co?
                  • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:32
                    W imię prawdy, czyż nie tak?
                    IPN jak na razie służy wyłącznie do robienia dymu, żeby nie powiedzieć:
                    puszczania bąków.
                  • szyszunia11 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:33
                    nie moge znaleźć racjonalnej odpowiedzi na to pytanie, przykro misad
                    uważam, że w ten sposób można zrobić niewinnemu człowiekowi krzywdę, bo nawet jak potem się odwoła i wygra jakis tam proces w sądzie o zniesławienie, to każdy przeciętny zjadacz chleba będzie wiedział, że "nie ma dymu bez ognia" i "cos tam musiało być" i będzie się to za nim ciągnęło jak smrodek do końca życia.
                    • dlania Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:37
                      I własnie z braku racjonalnego wytłumaczenia tej nagonki osmieliłam sie wysunąć
                      hipotezę "dokopania"wink Smród i niesmak zostanie, nawet jesli czlowiek okaże sie
                      niewinny.
                  • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:39
                    www.tvn24.pl/-1,1565167,0,1,znany-astronom-wspolpracowal-z-sb,wiadomosc.html
                    zdaje się, że ta sprawa jest juz bardziej przebadana niż podaje
                    Wprost w lakonicznej notatce..
                    • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:44
                      Nie wydaje mi się.
                      Cytaty z innych mediów, nie wiadomo, co tak naprawdę jest w tych dokumentach IPNu.
                      Zresztą... tak generalnie to wuj mnie obchodzi, co jest w archiwach IPNu.
                      Zdrowiej byłoby dla wszystkich, gdyby ten kurnik wysadzono w powietrze.
                      • sanna.i Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:03
                        Dla wszystkich znaczy dla kogo? Dla ofiar agentów i ich rodzin też?
                    • dlania Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:45
                      Dlaczego tak uważąsz? Bo grono prawicowych dziennikarzy z gronem zazdrosnych
                      historyków ocenilo sobie zebrane materiały? Przypominamże o Wałęsie i SB IPN
                      wydało książke - a w niej sama prawda, nie?
                      W archiwach IPN nie ma jednoznacznych w interpretacji dokumentów - to co
                      najwazniejsze zostało zniszczone, jest mnóstwo fałszywek, zapisków szyfrem, skrótem.
                      • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:49
                        Gdyby był prawdą dym ,który wznieca IPN to wiele osób pociągniętych
                        by zostało do odpowiedzialności karnej. A tymczasem..
                        • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:02
                          jak wyobrażasz sobie ukaranie kogoś kto kłapał bezmyslnie "dziobem"
                          przed oficerem bezpieki w rezultacie czego ktoś stracił pracę,
                          dostał "wilczy bilet" zrujnowano mu zycie zawodowe, często też
                          rodzinne, bo sankcje czesto obejmowały również członków rodziny i to
                          nie tylko najblizszej?? Pozostaje jedynie satysfakcja z pokazania,
                          że ten kto donosił jest "swinią" lub bezmyślnym głupcem a nie
                          człowiekiem godnym szacunku i podziwu
                          • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:05
                            To trzeba było się tymi 'świniami' zająć od razu, a nie wywlekać po
                            kilkudziesięciu latach. Teraz to już wygląda nie na żądzę sprawiedliwości, ale
                            na żądzę sensacji, i budzi nie słuszny gniew na rzekomego donosiciela, a
                            irytację na IPN.
                            • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:08
                              dokładnie kawka
                              PO CO robić to TERAZ? Jakie to ma znaczenie dla tych co stracili
                              wtedy pracę , etc , etc ?
                              • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:15
                                też uważam, ze te całe archiwa powinno sie spalić w drebiezgi..ale
                                rozumiem ludzi poszkodowanych, ze chcą się odegrać chocby w ten
                                sposób na donosicielu jeżeli istnieje taka możliwość..gdybym była na
                                ich miejscu pewnie też bym chciała..
                                • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:38
                                  gdybym była na
                                  > ich miejscu pewnie też bym chciała..

                                  hmm
                                  • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:46
                                    > hmm
                                    nie wiem czy ktoś na mnie donosił, choć z racji
                                    mojej "przynalezności" swego czasu to mozliwe..ale nie zaważyło na
                                    moim zyciu i nie dociekam..ale mojej kuzunce, samotnie wychowujacej
                                    wówczas dziecko na skutek takich donosów zdemolowano kilkakrotnie
                                    mieszkanie i zniszczono wszystko co miała, wywalono z pracy i długie
                                    lata zyła na skraju nedzy z synem, bo nigdzie nie chciano jej
                                    zatrudnić, przezyła dzięki rodzinie ze wsi, która ją zywiła i
                                    dofinansowywała, o innych, podobnych historiach mozna juz dziś tylko
                                    pisać..
                                    • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:53
                                      i kuzynka żyła tych 30-40lat dysząc z chęci z zemsty i odegrania
                                      się ?
                                      Jak ona-którą taka przeszłość bezpośrednio dotyczy reaguje na
                                      aktualne doniesienia IPNu ?
                                      • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:07
                                        no cóż udało jej sie dowiedzieć kto na nią donosił i postarała sie
                                        by tego człowieka nie wybrano do władz miejskich..dziwisz się jej?
                                        moze miała mu kupić "wiecheć" i złozyć gorące podziekowania za lata
                                        poniewierki?
                                        • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:18
                                          Nie, nie dziwię się.Rozumiem jej zachowanie
                                          Zastanawiam się tylko jak zachowałaby się dziś, co sądzi o
                                          teraźniejszych doniesieniach IPNu
                                          • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:26
                                            sa sprawy co najmniej wątpliwe i naciągane, jak moim zdaniem, sprawa
                                            Wałęsy a przynajmniej jego współpracy po roku 80-tym..ale sa tez
                                            sprawy oczywiste gdzie zachowało się sporo dokumentów..w przypadku
                                            Wolszczana zachodzi ten ostatni przypadek, szczególnie, ze sam się
                                            przyznał..
                                            • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:33
                                              Ale ja pytałam o twoją kuzynkę

                                              > Wolszczana zachodzi ten ostatni przypadek, szczególnie, ze sam się
                                              > przyznał..


                                              przyznal się do wzięcia kamionkowego wazonika i pierników? A
                                              przyznał się dlaczego je wziął?
                                              • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:46
                                                pewnie w ramach prezentu imieninowego...
                                                • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:47
                                                  a masz pewność, że nie ?
                                                  • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:00
                                                    pozyjemy, zobaczymy..jak na razie udowodniono sfałszowanie teczki
                                                    Zyty i Jarka (hmm)..wiele innych osób po ujawnieniu, że ślady ich
                                                    współpracy sie zachowały często się przyznawały (Boni)..lub również
                                                    udowodniono im w procesie sądowym, ze kłamały (Moczulski).
                                                    Fałszowanie teczek i "dowodów współpracy"miało sens w przypadku osób
                                                    istotnych dla działalnosci podziemnej (np. Wałęsa)..w przypadku
                                                    szaraczków to byłby zbytek i niepotrzebny wysiłek, tym bardziej, ze
                                                    trzeba było utworzyc cały system powiązań w dokumentach a SB jak
                                                    wiele innych instytucji w PRL była baardzo
                                                    zbiurokratyzowana..Zreszta mimo spalenia wielu akt na przełomie lat
                                                    80-90 tych ich ślady odnajduje sie właśnie w powiązanych
                                                    rejestrach..brakuje teczek współpracy, dokumentów źródłowych ale
                                                    ślad został..i to jest najnbiebezpieczniejsze, bo pod ta sprawa moze
                                                    sie kryć człowiek, który nigdy współpracy nie podjął, był najwyzej
                                                    typowany do zwerbowania i "namierzany" chocby za pomoca takich
                                                    donosików..i nie ma mozliwości nawet on sam udowodnic, ze
                                                    współpracownikiem nie był..a smród i błoto zostaje. W przypadku
                                                    Wolszczana jest teczka współpracy, sa dokumenty..a jak sadzę był za
                                                    małym "misiem" by komus chciało się preparować mu teczke..bo
                                                    wywróżył, ze kiedyś zostanie swiatowej klasy naukowcem..kazda bzdura
                                                    ma swoje granice..
            • sanna.i Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:01
              Akurat co do Wałęsy wcale bym się nie zdziwiła.
          • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:17
            Ale jakoś nie chce mi się wierzyć w bezinteresowną chęć dokop
            > ania komuś,

            big_grinDDD

            Szyszunia, Ty masz naprawdę dobre serce smile
            • dlania Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:22
              Ale jakoś nie chce mi się wierzyć w bezinteresowną chęć dokopania komuś,


              O święta naiwności!wink
            • szyszunia11 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:23
              pewnie, że mam dobre sercesmile))
              ale poza tym wiem, ile pracy wielu osób i siedzenia w papierach wymaga zebranie takiej dokumentacjiwink i znam potęgę ludzkiego lenistwa...
          • nangaparbat3 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:48
            szyszunia11 napisała:

            > mam nieco inny stosunek do IPN. Kilka lat temu miałam tam praktyki, znam kilka
            > osób, także obecnego prezesa. Przynajmniej wtedy naprawde była to instytucja rz
            > etelna i budząca zaufanie. Nie wiem do końca jak jest teraz, bo już w tym środo
            > wisku nie jestem. Ale jakoś nie chce mi się wierzyć w bezinteresowną chęć dokop
            > ania komuś, np. profesorowi Wolszczanowi... takie "dokopanie" musi byc czymś po
            > parte. Ale skoro ta konkretna sprawa nie jest mi znana, trudno zająć stanowisko
            > - to by było dziecinne.


            Taaaaak???
            A zapomniałas już, jak obecny prezes pozbyl sie konkurenta do stołka?
    • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:34
      w '73 wyjeżdżał na staż do Bonn..sposród tego typu ludzi SB
      rekrutowała pracowników uzależniając wydanie paszportu od podpisania
      zgody na współpracę...z jednej strony mógł nie wiedzieć ma co się
      godzi (choć zarzuca mu się przyjmowanie pieniedzy i "prezentów"), z
      drugiej bez zgody na współpracę nic by nie odkrył bo zostałby w
      kraju..ot takie to były czasy..godne dramaturgów antycznych
      • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:36
        Tylko jakie to wszystko ma teraz znaczenie?
        Żadne, przynajmniej dla tych, którzy potrzebują czegoś więcej, niż chleba i
        igrzysk.
        • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:42
          dla tych kolegów z uczelni, którzy stracili taką szansę przez jego
          donosy moze mieć duze znaczenie..mozliwe, że nie mógł się kształcić
          i zdobywać doświadczenia naukowego ktoś równie zdolny a moze i
          lepszy..
          • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:45
            To niech pokrzywdzeni koledzy tym się zajmą. Mnie to nie interesuje.
            • dlania Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:48
              A jest jakis pokrzywdzony? Bo Wolszczan w sumie głównie za granica pracował i -
              sądząc po osiągnięciach naukowych - cięzko pracował, na pierdoły typu: "Zenek
              chodzi na msze z wieśkiem i nosza znaczki S" raczej czasu nie tracił.
              Dołaczam do pomysłu wysadzenia kurnika w powietrze, nawet ze szkodą dla
              środowiska przyrodniczego - środowisko psychiczne ważniejszewink
              • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 19:58
                w zasadzie podzielam Wasze zdanie i może lepiej, ze mógł wyjechać
                coś osiągnął..z drugiej gdyby Tobie zabroniono wyjazdów
                zagranicznych, wywalono z pracy, utrudniano robienie kariery
                naukowej czym odebrano marzenia, pasje i zniszczono życie..czy nie
                chciałabyś ukarania sprawcy? Co prawda tego typu ówczesnych zachowań
                często nie da sie ukarac w sensie prawnym lub uległy
                przedawnieniu..jednak skaza na donosicielu i smród pozostaje jeżeli
                sie to ujawni ..moze jest to wystarczające zadośćuczynienie dla
                ofiar jego głupoty lub żle pojmowanego dążenia do samorealizacji
                po "trupach"
                • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:03
                  W zasadzie to jakie są dowody, że Wolszczan naprawdę donosił i naprawdę
                  zrujnował komuś życie? Żadne, oprócz tego, że niby coś jest, ale tak naprawdę to
                  nie wiadomo, co, a Ty już do karania się garniesz.
                  • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:11
                    do karania to zaraz nie, bo naukowiec to nie człowiek społecznego
                    zaufania, od niego juz na szczęście nie zależą losy innych ludzi
                    (najwyzej studentów)..są dowody, zachowały się notatki, donosił na
                    kolegów z którymi współpracował, a nawet na własnego brata, biorąc
                    za to pieniądze i prezenty..wiec nawet w grę wchodziła juz nie tylko
                    kariera ale i zysk. Mi to tam rybka..ale rzekłabym, ze to conajmniej
                    nieładnie
                    • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:14
                      Gdzie są te dowody?
                      Cytujesz notkę z TVN24, który to portal z kolei cytuje 'Gazetę Polską'. A kogo
                      cytuje 'Gazeta Polska'?
                      Nic nie wiemy, nic, ale igrzysk to byśmy chcieli...
                      • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:16
                        "Przeprowadzone przez zespół badania potwierdziły istnienie w
                        archiwach Instytutu Pamięci Narodowej dokumentów, wskazujących na
                        współpracę prof. Wolszczana ze Służbą Bezpieczeństwa" - napisał w
                        oświadczeniu profesor Radzimiński."
                        umknął Ci chyba ten fragment?
                        • dlania Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:20
                          Wskazujące a udowadniające - subtelna róznica.
                        • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:23
                          A Tobie chyba umknęło, że w cytowanym fragmencie nie ma nic o żadnym bracie i
                          nie ma ani słowa o tym, jak rzekoma współpraca wyglądała?
                          • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:30
                            w oświadczeniu nie..ale skąd szczegółowo wymieniono inne zdarzenia
                            do tego zgadzajace się z życiorysem Wolszczana? Pozatym nie
                            zapominaj, ze slady tych "donosów" są w teczkach osób
                            poszkodowanych..i moze stąd cała sprawa wyszła i skierowana została
                            do zbadania..to nie jest tak że na dany dokument (lub odnosnik do
                            niego)mozna natrafić tylko w jednym miejscu archiwum..chyba
                            Szyszunia by sie tu ze mną zgodziła?
                            • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:34
                              > w oświadczeniu nie..ale skąd szczegółowo wymieniono inne zdarzenia
                              > do tego zgadzajace się z życiorysem Wolszczana?

                              Ratunku.
                            • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:35
                              "Gazeta Polska" podaje, że jeden z najwybitniejszych żyjących
                              polskich astronomów, prof. Aleksander Wolszczan był przez wiele lat
                              zarejestrowany jako tajny współpracownik kontrwywiadu PRL o
                              pseudonimie "Lange". Za informacje otrzymywał pieniądze i prezenty.
                              W rozmowie z tygodnikiem astronom nie zaprzeczył: Parę razy wręczono
                              mi czy to alkohol, czy też pieniądze - mówi. Rektor uczelni
                              oświadczył, że zarzuty o agenturalną przeszłość prof. Wolszczana od
                              pewnego czasu bada specjalny zespół ds.lustracji działający na
                              toruńskiej uczelni.

                              Z dokumentów, jakie zachowały się w jego teczce pracy, wynika, że
                              informował o bracie w Szwecji, osobach wwożących do Polski dolary
                              oraz koledze krytykującym "Dziennik Telewizyjny". Większość
                              przekazywanych informacji dotyczyła pracowników Instytutu
                              Radioastronomii UMK w Toruniu, w którym Wolszczan wówczas pracował.


                              "Gazeta Polska" podaje, że TW "Lange" pozyskano na początku 1973 r.
                              Współpraca nigdy nie została rozwiązana, lecz jedynie zawieszona w
                              roku 1988. "
                              ....a to znalazłam na WP jak z tego wynika sam się przyznał i
                              wypowiedział
                              wiadomosci.wp.pl/kat,9932,title,Prof-Wolszczan-wspolpracownikiem-kontrwywiadu-PRL,wid,10368795,wiadomosc_prasa.html
                              • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:39
                                "Rok później otrzymał prezent: szynkę eksportową marki "Krakus", koniak, kawę,
                                toruńskie pierniki w polewie czekoladowej i papierosy "Carmen". W roku 1978 TW
                                został obdarowany kamionkowym wazonem do kwiatów."

                                To mnie rozczuliło...
                                Zaczyna się robić coraz śmieszniej.
                                • triss_merigold6 Sikam 17.09.08, 20:47
                                  Qrde prosze mi wyczyścić monitor.
                                  Kamionkowy wazon do kwiatów facet dostał, nie no szał po prostu,
                                  zeby to chociaz talon na syrenkę był ale WAZON?!
                                  Jesoo mogliby nie publikować takich rzeczy przecież to ośmiesza
                                  autorów demaskatorów.
                                  • kawka74 Re: Sikam 17.09.08, 20:49
                                    Mnie te pierniczki interesują - do Szwecji mu je wysłali czy jak? Tam sobie
                                    kupić nie mógł? Donosił za cygarety i wazony?
                                    Obłęd.
                                    • bi_scotti Re: Sikam 17.09.08, 20:51
                                      kawka74 napisała:

                                      > Mnie te pierniczki interesują - do Szwecji mu je wysłali czy jak?
                                      Tam sobie
                                      > kupić nie mógł? Donosił za cygarety i wazony?
                                      > Obłęd.

                                      On moze wolal swojskie - polskie - taki patriotyczny gest... hmmm.
                                      Powinni Mu byli jeszcze bigos w sloiku podeslac albo chociaz jakiej
                                      wodki wlac do tego kaminkowego wazonu. Matko ty moja, ze tez komus
                                      keyboard nie zastrajkuje jak takie rzeczy sa wpisywane czarno-na-
                                      bialym!
                                      • kawka74 Re: Sikam 17.09.08, 20:53
                                        > Powinni Mu byli jeszcze bigos w sloiku podeslac albo chociaz jakiej
                                        > wodki wlac do tego kaminkowego wazonu.

                                        Albo śledzie. Też patriotyczne.
                                        Pierniczki... nie mogę.... <rotfl>
                                    • triss_merigold6 Re: Sikam 17.09.08, 20:52
                                      O ile wiem to w Szwecji były lepsze szlugi niż "Carmeny"...

                                      Kocham jak IPN celnym strzałem trafia sobie w stopę po raz kolejny.
                                      Bdb, niedługo nikt poza kompletnymi świrami nie bęzie traktował
                                      serio niczego co IPN wygeneruje.
                                      • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 22:34
                                        kochane..w Szwecji przebywał jego brat, gdzie uciekł z tego
                                        najlepszego pod słońcem systemu..Wolszczanin poza rokiem '73
                                        pracował w Polsce do roku "82, kiedy wyjechał na stałe do
                                        USA..czytanie ze zrozumieniem się kłania!!
                                        • kawka74 Re: Sikam 17.09.08, 23:02
                                          Więc Wolszczan (a nie: Wolszczanin) siedząc w Polsce donosił na swojego brata,
                                          który przebywał w Szwecji?
                                          • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 23:08
                                            gdzieś tam napisałam jakie były metody działania SB w tamtych
                                            czasach i do czego mogło być im to potrzebne..jak Cie ciekawi to
                                            sobie poszukaj
                                            • kawka74 Re: Sikam 17.09.08, 23:17
                                              Lepiej Ty mi powiedz, znasz to przecież z autopsji.
                                    • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 20:56
                                      jak Ci przysiegne, ze takie to były czasy a te dobra były na wagę
                                      złota to uwierzysz??? Były dobrami luksusowymi i miały jeszcze
                                      wiekszą wartość "wymienną"..tak, tak..głupi koniak, markowe
                                      papierosy, szynka czy reprezentacyjny wazon..taki np. wazon
                                      spienięzony na zachodzie za "dulary" dawał zysk rzedu
                                      jednomiesięcznej wypłaty
                                      • kawka74 Re: Sikam 17.09.08, 20:58
                                        Ale powiedz mi, po co takie dobra człowiekowi, który wyjeżdżał za granicę? No?
                                        Po wuja mu wazon?
                                        • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 21:09
                                          za ten piep..ony wazon rodzina w Polsce mogła się utrzymać przez
                                          miesiąc..wystarczajacy powód?
                                          • kawka74 Re: Sikam 17.09.08, 21:11
                                            Nie. Sorry.
                                            • sanna.i Re: Sikam 17.09.08, 22:13
                                              Sorry kawka, dajesz przykład popisowej niewiedzy i nieznajomości tematu.
                                              • kawka74 Re: Sikam 17.09.08, 22:15
                                                Kawka, nie kawka, bo kawkę możesz wypić do śniadanka.
                                                I nie musisz się wzorować na moim przykładzie, naprawdę.
                                                • sanna.i Re: Sikam 17.09.08, 22:21
                                                  Sama się z małej litery podpisujesz, kobito.
                                                  • kawka74 Re: Sikam 17.09.08, 22:24
                                                    Małą literą, nie z małej litery, kobito.
                                                    I się nie podpisuję, GW to za mnie robi.
                                      • dlania Re: Sikam 17.09.08, 21:03
                                        Babciu, z całym szacunem, ale normalnie bredzisz! Naukowiec o światowych
                                        osiągnięciach jedzie na zachód kamionkowy wazon i pierniki sprzedawac za cięzkie
                                        dolary - no kobito, czy ty sie słyszysz??????!!!!wink))))))))
                                        Nie od dzis wiem, że jestes wielbicielką PRL_u w każdej postaci, ale aż takich
                                        kitów to nam nie wciskaj!!!!!!
                                        • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 21:22
                                          dlaniu, słoneczko to nie jest kwestia uwielbienia tylko pamieci co
                                          wtedy sie działo i jak ludzie żyli, funkcjonowali i zdobywali srodki
                                          na nieco lepsze zycie!! Naukowiec to nie był taki wielce szanowany
                                          człowiek jak obecnie przed którym wszyscy padali plackiem. Dla byle
                                          urzednika, który miał odrobine jakiejkolwiek władzy był nikim, mało
                                          tego był potencjalna dojna krowa lub kimś komu mozna zagrac na nosie
                                          (szczególnie jak urzednik ledwo 6 klas skonczył ale był za po "po
                                          linii"). Osoby wyjezdżajace na zachód nie miały srodków na robienie
                                          tam niewiadomo jakich zakupów, diety w walutach, jezeli je dostawali
                                          oszczędzali jak mogli(po powrocie samochód można było za nie kupic),
                                          bo to był majatek!! Wieźli ze soba żarcie, puszki i co sie dało
                                          by "na życie" wydawac jak najmniej. Mało tego wieźli wszystko co
                                          tylko sie ewentualnie dało sprzedać, na co w danym kraju było
                                          zapotrzebowanie, bo uzyskane waluty u nas były majatkiem!! Do RFN
                                          np. swego czasu woziło sie kremy nivea, które były tańsze niz u nich
                                          a do tego ponoc wtedy dużo lepsze..a Niemcy chetnie je kupowali za
                                          połowę ichniejszej ceny..ta połowa uzyskanej ceny to u nas było np.
                                          kilka kilo miesa..takie były relacje cenowe, takie były czasy i ja
                                          na to nic nie poradzę. Pamietaj, ze w Polsce zostawała wówczas
                                          rodzina wyjeżdżajacego, bo na wyjazd całej rodziny "władze" się
                                          przed rokiem 80-tym nie godziły..Dzieki takim "operacjom finansowym"
                                          a potocznie zwanym handlem..wyjeżdżajacy za granice mogli życ na
                                          wysokim poziomie w kraju, budowac domy kupować samochody..dzięki
                                          temu te wyjazdy były tak upożadane, tak to działało..
                                          • paszczakowna1 Re: Sikam 17.09.08, 21:51
                                            Wolszczanowi na pewno nie placily polskie instytucje 'diet w walutach', tylko
                                            Instytut Maxa Plancka (albo ewentualnie fundacja Fulbrighta) normalne
                                            wynagrodzenie dla naukowca z doktoratem. Tak to dzialalo, znam fizykow, ktorzy
                                            tak wyjezdzali. Na polskie warunki, faktycznie to byl majatek, na niemieckie,
                                            niewygorowana, ale porzadna pensja. I z cala pewnoscia wazonami czy kremami
                                            Nivea Wolszczan handlowac nie musial.


                                            > dlaniu, słoneczko to nie jest kwestia uwielbienia tylko pamieci co
                                            > wtedy sie działo i jak ludzie żyli, funkcjonowali i zdobywali srodki
                                            > na nieco lepsze zycie!! Naukowiec to nie był taki wielce szanowany
                                            > człowiek jak obecnie przed którym wszyscy padali plackiem. Dla byle
                                            > urzednika, który miał odrobine jakiejkolwiek władzy był nikim, mało
                                            > tego był potencjalna dojna krowa lub kimś komu mozna zagrac na nosie
                                            > (szczególnie jak urzednik ledwo 6 klas skonczył ale był za po "po
                                            > linii"). Osoby wyjezdżajace na zachód nie miały srodków na robienie
                                            > tam niewiadomo jakich zakupów, diety w walutach, jezeli je dostawali
                                            > oszczędzali jak mogli(po powrocie samochód można było za nie kupic),
                                            > bo to był majatek!! Wieźli ze soba żarcie, puszki i co sie dało
                                            > by "na życie" wydawac jak najmniej. Mało tego wieźli wszystko co
                                            > tylko sie ewentualnie dało sprzedać, na co w danym kraju było
                                            > zapotrzebowanie, bo uzyskane waluty u nas były majatkiem!! Do RFN
                                            > np. swego czasu woziło sie kremy nivea, które były tańsze niz u nich
                                            > a do tego ponoc wtedy dużo lepsze..a Niemcy chetnie je kupowali za
                                            > połowę ichniejszej ceny..ta połowa uzyskanej ceny to u nas było np.
                                            > kilka kilo miesa..takie były relacje cenowe, takie były czasy i ja
                                            > na to nic nie poradzę.
                                            • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 22:10
                                              > Wolszczanowi na pewno nie placily polskie instytucje 'diet w
                                              walutach', tylko
                                              > Instytut Maxa Plancka (albo ewentualnie fundacja Fulbrighta)
                                              normalne
                                              > wynagrodzenie dla naukowca z doktoratem.
                                              w '73 roku był stażystą w Bonn, przez cały pozostały czas 1969-1973
                                              i 1974-79 był pracownikiem Uniwersytetu Toruńskiego, potem Centrum
                                              Astronominego PAN w Toruniu do '82 i przebywając na stażach lub
                                              wymianie naukowej dostawał pensje w Posce i co najwyzej "diety" w
                                              walucie, dopiero w "82 wyjechał na stałe do USA
                                              • paszczakowna1 Re: Sikam 17.09.08, 22:49
                                                > > Wolszczanowi na pewno nie placily polskie instytucje 'diet w
                                                > walutach', tylko
                                                > > Instytut Maxa Plancka (albo ewentualnie fundacja Fulbrighta)
                                                > normalne
                                                > > wynagrodzenie dla naukowca z doktoratem.
                                                > w '73 roku był stażystą w Bonn, przez cały pozostały czas 1969-1973
                                                > i 1974-79 był pracownikiem Uniwersytetu Toruńskiego, potem Centrum
                                                > Astronominego PAN w Toruniu do '82 i przebywając na stażach lub
                                                > wymianie naukowej dostawał pensje w Posce i co najwyzej "diety" w
                                                > walucie, dopiero w "82 wyjechał na stałe do USA

                                                Kpisz sobie chyba. Zadnej polskiej uczelni nie stac bylo na wysylanie stazystow
                                                na 'Zachod' za wlasne pieniadze, cos takiego w ogole nie do pomyslenia bylo.
                                                Wszystko tamta strona musiala zaplacic. Zreszta to jest norma w swiecie naukowym
                                                - jesli pracownik naukowy jedzie gdzies prowadzic badania, to pobyt oplaca
                                                strona przyjmujaca (chyba, ze jest finansowany przez zrodla zewnetrzne). U mnie
                                                w rodzinie juz drugie pokolenie siedzi w naukach scislych, wiec sie orientuje
                                                zarowno w realiach obecnych, jak i historycznych.
                                                • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 22:58
                                                  mozliwe, ze sie nie orientuje równie dobrze jak Ty, ale czy pokrycie
                                                  kosztów pobytu stazysty (jeszcze nie doktora) to jakaś forma
                                                  stypendium czy pokrycie kosztów utrzymania? i czy środki uzyskane
                                                  przez rok pobytu..i jak sądzę dużo krótsze pobyty w zagranicznych
                                                  placówkach (wspomina sie Włochy) w czasie pracy na Uniwersytecie
                                                  Toruńskim..mogło zapewnic tak wysoki status materialny młodemu
                                                  pracownikowi naukowemu w tamtych czasach?
                                                  • paszczakowna1 Re: Sikam 18.09.08, 08:56
                                                    Pre-doc dostaje/wal mniej niz postdoc, ale zasada wynagrodzenia pozostawala taka
                                                    sama. O ile mniej, to juz zalezalo od warunkow lokalnych (na ogol jakies 66-75%,
                                                    ale w skrajnym przypadku mogl dostawac tyle samo, jesli gosciom placono na
                                                    zasadzie diet dziennych). Nie mogli w kazdym placic gorzej niz gosciom o takim
                                                    samym statusie z instytucji zachodnich, bo jak by sie prasa dowiedziala, z
                                                    rozumem by sie nie pozbierali (praca niewolnicza, skandaliczne wykorzystywanie
                                                    mlodych zdolnych naukowcow z ubogich krajow itd). Czyli na porzadne utrzymanie
                                                    spokojnie starczalo, a i oszczedny Polak mogl sporo przywiesc do kraju (co po
                                                    odjechanym czarnorynkowym kursie stanowilo niezla sumke). Wlosi placili na pewno
                                                    mniej niz Niemcy, ale i zycie tam tansze bylo.

                                                    Dam przyklad wspolczesny - jak przed doktoratem pojechalam do USA w 1999,
                                                    placono mi 1800$ miesiecznie, co na warunki placowe USA bylo niewiele (a np w
                                                    Niemczech placono porownywalnie), ale za pokoj placilam 300$, a za jedzenie
                                                    maksimum drugie tyle, na ogol mniej (zapadla dziura na glebokim poludniu).
                                  • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 20:52
                                    mozesz sikać..jak moim synom opowiadałam o kartkach pierwszy raz
                                    zareagowali podobnie..w tamtych czasach to były "skarby"..można było
                                    za nie duzo ważnych spraw załatwić..moze niekoniecznie stawiało sie
                                    na regale..ale jak sie taki wazon zaniosło pani Marysi z urzedu..a
                                    szynka "Krakus" (eksportowa) w zasadzie była dostepna jedynie za
                                    dolary w Pewexie..czasem udawało się ją dostać w okresie
                                    przedswiątecznym..to było jak w totka trafić była najbardziej
                                    luksusowym prezentem
                                    • triss_merigold6 Re: Sikam 17.09.08, 20:55
                                      Błagam, nie bądź smieszna. Dla człowieka wyjeżdżającego na mityczny
                                      Zachód regularnie ani szynka ani kamionkowy wazon nie były
                                      atrakcyjne. W USA byłam pierwszy raz jako dziecko w 1982 r. i
                                      zapewniam Cię, że pamiętam różnice w zaopatrzeniu sklepów w PRL a w
                                      cywilizowanym państwie.
                                      • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 20:58
                                        równie dobrze pamietasz lata 74-76?
                                        • triss_merigold6 Re: Sikam 17.09.08, 21:09
                                          Yyy moi rodzice nie mieli problemów z pamięcią, dziadkowie również.
                                          Ale mogę się mylić, bo ja dziecko nomenklatury i nikogo pierniczki
                                          czy wazon na kolana nie rzucały, nikt tez nie jeździł kryształami
                                          czy biseptolem handlować.
                                          Nie pierwszy raz wypisujesz przedziwne rzeczy, cóż, może faktycznie
                                          perspektywa oglądu rzeczywistości z poziomu pipidówki była inna.
                                          • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 21:29
                                            > Ale mogę się mylić, bo ja dziecko nomenklatury i nikogo pierniczki
                                            > czy wazon na kolana nie rzucały, nikt tez nie jeździł kryształami
                                            > czy biseptolem handlować.
                                            ..to wiele tłumaczy!! nomenklatura mogła mieć pierniczli i wazony
                                            głęboko w powazaniu, bo zawsze stały otworem sklepy za żółtymi
                                            firankami, dla zwykłego smiertelnika niedostępne..
                                    • kawka74 Re: Sikam 17.09.08, 20:56
                                      I co jakiś czas wyjeżdżając z Polski potrzebował tych pierniczków i wazonu? Nie
                                      mógł sobie w Bonn kupić?
                                      • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 21:02
                                        w latach 70-tych na "zachodzie" cepeliowskie wyroby i
                                        szynka "Krakus" były najbardziej pożądanymi prezentami wsród
                                        polonii..kupowało się je również na sprzedaż..pamietaj, że różnice w
                                        kursach walut były niebotyczne
                                        • bi_scotti Re: Sikam 17.09.08, 21:09
                                          babcia47 napisała:

                                          > w latach 70-tych na "zachodzie" cepeliowskie wyroby i
                                          > szynka "Krakus" były najbardziej pożądanymi prezentami wsród
                                          > polonii..kupowało się je również na sprzedaż..pamietaj, że różnice
                                          w
                                          > kursach walut były niebotyczne

                                          Babciu, sorry ale "pieprzysz" - ja swietnie pamietam lata 74-76 i
                                          wczesniejsze tez i na szynke Krakus lub na kamionkowy wazon (albo
                                          jeszcze lepiej krysztalowy) to moze mozna bylo zwerbowac soltysa
                                          gdzies w malej wsi pod Mlawa zeby donosil na gajowego ale nie
                                          naukowca jadacego na badania poza Polska. Jak juz powaznie patrzec
                                          na to kto by mogl sie szmacic za ile to takiemu mlodemu naukowcowi
                                          trzeba by podsunac albo mieszkanie, albo samochod, albo zwitek
                                          dolarow, albo chociaz jakas apetyczna Lodzie milicjantke ale na
                                          milosc boska nie wazon i pierniczki! Taki docencik to by nawet za
                                          pare dzinsow Wrangler sie nie zeszmacil! Cenilismy sie wink)))
                                          • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 21:33
                                            Jak juz powaznie patrzec
                                            > na to kto by mogl sie szmacic za ile to takiemu mlodemu naukowcowi
                                            > trzeba by podsunac albo mieszkanie, albo samochod, albo zwitek
                                            > dolarow,
                                            a Ty myslisz, ze naukowiec miał to samo znaczenie, szacunek co
                                            teraz?? a tym bardziej młody, dopiero po studiach..zapluty
                                            inteligent, wróg klasowy? Tylko ci, którzy mieli juz duzy dorobek,
                                            byli wówczas znani na świecie i do tego nie podpadli "władzy" byli
                                            szanowani..resztą przedstawiciele klasy robotniczej gardzili i
                                            spogladali z podejzliwościa jako na element klasowo niepewny tongue_out
                                            • bi_scotti Re: Sikam 17.09.08, 23:34
                                              babcia47 napisała:

                                              > a Ty myslisz, ze naukowiec miał to samo znaczenie, szacunek co
                                              > teraz?? a tym bardziej młody, dopiero po studiach..zapluty
                                              > inteligent, wróg klasowy? Tylko ci, którzy mieli juz duzy dorobek,
                                              > byli wówczas znani na świecie i do tego nie podpadli "władzy" byli
                                              > szanowani..resztą przedstawiciele klasy robotniczej gardzili i
                                              > spogladali z podejzliwościa jako na element klasowo niepewny tongue_out

                                              Ja nic nie musze myslec - ja WIEM jak nisko w hierarchii spolecznej
                                              stalam i ja, i moi bliscy ALE sie ma NIJAK do donoszenia na kolegow
                                              za wazon kamionkowy lub pierniczki! To sie ma wciaz NIJAK do
                                              donoszenia nawet za mieszkanie, samochod czy mozliwosc kolejnych
                                              wyjazdow - wbrew pozorom, wcale takie tlumy nie donosily, bo zreszta
                                              najczesciej nie bylo co i na kogo. Jesli sie chcialo byc zapraszanym
                                              na rozne stypendia na Zachod to trzeba bylo sie uczyc jezykow,
                                              publikowac i (najwazniejsze!) miec cos do powiedzenia - na
                                              prowadzenie dzialanosci podziemnej LUB donosicielskiej zwyczajnie
                                              nie bylo czasu!
                                              Kreujesz tu, Babciu, jakas wizje PRL-u, w ktorym wszyscy bylismy sie
                                              sklonni dac kupic UBecji za wazon czy puszke szynki - TAK NIE BYLO!
                                              A to, ze niektorzy chcieliby tak teraz interpretowac tamte czasy to
                                              juz tak jakby ich problem.
                                              • guderianka Re: Sikam 18.09.08, 07:46
                                                Podpepnę się tutaj,bo nie mam gdzie
                                                Nie zastanawia WAs, dlaczego afery o "świniach współpracujących z
                                                sb"dotyczą ludzi , którzy dzisiaj są na stanowiskach, mają poważnie
                                                i szacunek społeczny?
                                                Dlaczego nie mówi się o tych zwykłych prostych "świniach", o szarych
                                                obywatelach robotnikach, rolnikach ?
                                                • dlania Re: Sikam 18.09.08, 17:51
                                                  guderianka napisała:

                                                  > Podpepnę się tutaj,bo nie mam gdzie
                                                  > Nie zastanawia WAs, dlaczego afery o "świniach współpracujących z
                                                  > sb"dotyczą ludzi , którzy dzisiaj są na stanowiskach, mają poważnie
                                                  > i szacunek społeczny?
                                                  > Dlaczego nie mówi się o tych zwykłych prostych "świniach", o szarych
                                                  > obywatelach robotnikach, rolnikach ?

                                                  Guderianka, to mnie własnie irytuje najbardziej. Bo niech to tylko ten zwykły
                                                  rolnik się na pieczarkach albo robotnik na saksach dorobi - od razu sie znajdą
                                                  "poszkodowani", co mu w papierach pogrzebia.
                                          • paszczakowna1 Re: Sikam 17.09.08, 21:39
                                            Dokladnie. Staz postdoktorski w RFN w 1973 (stypendium Fullbrighta to bylo
                                            moze?) to byly zupelnie porzadne pieniadze nawet tam, a u nas nieomal majatek.
                                            Moich rodzicow dzieki temu stac bylo na wklad na 4-pokojowe mieszkanie.

                                            Podpisac Wolszczan wyjezdzajac cos mogl - mojego ojca akurat to czemus ominelo,
                                            ale wielu wyjezdzajacym dawano do podpisu surrealistyczny tekst brzmiacy mniej
                                            wiecej: jak sie do mnie zglosi agent CIA, zawiadomie polskie wladze. Wielu
                                            podpisywalo bez specjalnego namyslu, traktujac to jako jeden z licznym
                                            PRL-owskich absurdow, a co z tym SB dalej robilo, czort wie. Ale nie wymyslajmy,
                                            ze go SB przekupilo wazonem i szynka.

                                            > Babciu, sorry ale "pieprzysz" - ja swietnie pamietam lata 74-76 i
                                            > wczesniejsze tez i na szynke Krakus lub na kamionkowy wazon (albo
                                            > jeszcze lepiej krysztalowy) to moze mozna bylo zwerbowac soltysa
                                            > gdzies w malej wsi pod Mlawa zeby donosil na gajowego ale nie
                                            > naukowca jadacego na badania poza Polska. Jak juz powaznie patrzec
                                            > na to kto by mogl sie szmacic za ile to takiemu mlodemu naukowcowi
                                            > trzeba by podsunac albo mieszkanie, albo samochod, albo zwitek
                                            > dolarow, albo chociaz jakas apetyczna Lodzie milicjantke ale na
                                            > milosc boska nie wazon i pierniczki! Taki docencik to by nawet za
                                            > pare dzinsow Wrangler sie nie zeszmacil! Cenilismy sie wink)))
                                            • nangaparbat3 Re: Sikam 17.09.08, 22:33
                                              paszczakowna1 napisała:

                                              > Dokladnie. Staz postdoktorski w RFN w 1973 (stypendium Fullbrighta to bylo
                                              > moze?) to byly zupelnie porzadne pieniadze nawet tam, a u nas nieomal majatek.
                                              > Moich rodzicow dzieki temu stac bylo na wklad na 4-pokojowe mieszkanie.
                                              >
                                              > Podpisac Wolszczan wyjezdzajac cos mogl - mojego ojca akurat to czemus ominelo,
                                              > ale wielu wyjezdzajacym dawano do podpisu surrealistyczny tekst brzmiacy mniej
                                              > wiecej: jak sie do mnie zglosi agent CIA, zawiadomie polskie wladze. Wielu
                                              > podpisywalo bez specjalnego namyslu, traktujac to jako jeden z licznym
                                              > PRL-owskich absurdow, a co z tym SB dalej robilo, czort wie. Ale nie wymyslajmy
                                              > ,
                                              > ze go SB przekupilo wazonem i szynka.

                                              Myślę, ze mogło "przekupic" wydaniem paszportu po prostu.
                                              Dostaniesz, jak podpiszesz.
                                              A nie jechał na handel, ani na saksy, tylko zapewne dlatego, ze tam był zupełnie
                                              inny poziom nauki, a zwlaszcza służącej jej technologii.
                                              No i potem w lutym 76 opowiadal ubekom o zalożeniu KORu (wrzesień 76).
                                              Proponuje ukrzyzowac.
                                            • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 22:40
                                              ja nie upieram sie, ze dla niego to był akurat smaczny "kasek",
                                              zreszta ponoć wywalił do Wisły..ale wziął!!..naswietlam jedynie tło
                                              historyczne i ekonomiczne tamtych czasów..jak widać nawet
                                              pracownikowi SB wydał sie taki podarunek "zacny"
                                            • babcia47 Re: Sikam 17.09.08, 22:41
                                              PS Wolszczanin na stazu był w '73..doktorat uzyskał w '75
                              • sanna.i Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:11
                                >W czerwcu 1974 r. TW "Lange" przekazał SB pisemną relację, w której opisał
                                osoby, z którymi współpracował, m.in. prof. Ryszarda Wielebińskiego, określonego
                                jako "naukowiec narodowości polskiej". To właśnie na zaproszenie prof.
                                Wielebińskiego Wolszczan wyjeżdżał później do instytutu w Bonn.

                                Świnia pierwszej wody.

                                > W czerwcu 1976 r. Wolszczan miał sporządzić notatkę o przebywającym w Szwecji
                                bracie, który wyjechał do narzeczonej i nie wrócił. Miał też o sprawie rozmawiać
                                z ojcem, by zdobyć więcej informacji.

                                Łajdactwo.

                                >W lutym 1976 r. TW "Lange" informował o mężu kuzynki, zajmującym się importem z
                                Francji sprzętu elektronicznego i o rozmowie z teściem, podczas której
                                dowiedział się o powstaniu Komitetu Obrony Robotników.

                                Sprzedawczyk i chamidło.

                                Nieważne,czy za szynkę, wódę czy kasę.Facet sprzedawał ludzi, w tym
                                najbliższych. Jeśli to udowodnią, powinien z tym zmrodkiem żyć.
                                • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:13
                                  Niech żyją igrzyska!
                                  • sanna.i Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:47
                                    Niech żyje sprawiedliwość. To takie piękne słowo,którego znaczenie jest ci obce.
                                    • kawka74 Słowa, słowa, słowa... że tak zacytuję 17.09.08, 22:54
                                      Rybeńko, nie ma sprawiedliwości, jest żądza zemsty, postawienia pod pręgierzem,
                                      najlepiej publicznie. W każdym z nas tkwi potrzeba popatrzenia sobie na to, jak
                                      inni skaczą sobie do gardeł, najlepiej pod auspicjami Temidy, oczywiście. Pod
                                      hasłem 'sprawiedliwość' kryje się głównie żądza ujrzenia czyjegoś cierpienia.
                                      Jesteśmy zwierzętami, ot co.
                                      • sanna.i Re: Słowa, słowa, słowa... że tak zacytuję 17.09.08, 23:02
                                        Nie wiem kim ty jesteś i jakimi instynktami się kierujesz.
                                        Człowiek to taka istota,która tym się różni od zwierząt,że posiada tzw. uczucia
                                        wyższe, empatię na przykład. I poczucie sprawiedliwości.No, ale widać
                                        diametralnie się różnimy i raczej nie widzę płaszczyzny porozumienia.
                                        • kawka74 Re: Słowa, słowa, słowa... że tak zacytuję 17.09.08, 23:07
                                          > Nie wiem kim ty jesteś i jakimi instynktami się kierujesz.

                                          Jestem tak samo człowiekiem, jak i Ty, z takimi samymi instynktami, z tą
                                          różnicą, że ja się ich nie wypieram, bo żadna ze mnie, z Ciebie i z całej reszty
                                          ludzkości korona stworzenia. Wszyscy jesteśmy takimi samymi grzesznymi
                                          łachudrami kierującymi się takimi samymi niskimi pobudkami.
                                          Nie ma co się tak nadymać, i tak medalu za to nie dostaniesz. Chyba że z kartofla.
                                          • babcia47 Re: Słowa, słowa, słowa... że tak zacytuję 17.09.08, 23:15
                                            gdzieś tam poniżej opisałam tez historię mojej kuzynki i jej zycia
                                            przez kilkanascie lat po "donosikach"..możesz odnaleźć..wiedząc o
                                            tym nie dziwie sie i nie potempiam, ze miała ochote dowiedzieć sie
                                            kto jej i jej dziecku to zafundował..i w sumie dzięki niej masz np
                                            net bez cenzury i możesz sobie wypisywać co ci slina na jezyk
                                            przyniesie. Dla Ciebie moga to byc igrzyska, ułomnośc natury
                                            ludzkiej, niska mściwość i co tam jeszcze wymyslisz..ona mimo tych
                                            przejśc nie zarzuciła działalnosci podziemnej, jednak ze wzgledu na
                                            stały nadzór musiał ją znacznie ograniczyć..a pozatym musiała
                                            walczyc o przetrwanie a o to w tych szykanach głównie chodziło
                                            • kawka74 Re: Słowa, słowa, słowa... że tak zacytuję 17.09.08, 23:23
                                              i w sumie dzięki niej masz np
                                              > net bez cenzury i możesz sobie wypisywać co ci slina na jezyk
                                              > przyniesie.

                                              Mam jej przesłać kwiaty?
                                              • guderianka Re: Słowa, słowa, słowa... że tak zacytuję 18.09.08, 07:50
                                                Babciu-napisałaś też ,że twoja kuzynka odegrała się już na swoim
                                                prześladowcy ale nie napisałaś co sądzi o dzisiejszych rewelacjach.
                                                Czy nadal pała chęcią zemsty na innych "sprzedawczykach "? Czy nadal
                                                chce oglądać ten cały smród,i zabawę?
                            • dlania Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:43
                              babcia47 napisała:

                              > w oświadczeniu nie..ale skąd szczegółowo wymieniono inne zdarzenia
                              > do tego zgadzajace się z życiorysem Wolszczana?

                              Babciu, czy kilkadziesiąt lat życia w PRL-u nic Cie o metodach działania tego
                              aparatu poaństwowego nie nauczyło? I ja, ledwie 30-latka mam ci to uświadamiać?wink
                              • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:47
                                I ja, ledwie 30-latka mam ci to uświadamiać?
                                > wink

                                Chyba będziesz musiała. Ale to jest ciężka robota - wszak wierzących w dokumenty
                                IPNu niczym w Pismo Święte jest w ch... i jeszcze trochę.
                              • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:04
                                w odróżnieniu od Ciebie ja to znam z autopsji a nie z opowiadań
                                • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:08
                                  Z autopsji możesz mówić jedynie o sobie. Resztę znasz tak, jak inni tu obecni -
                                  z opowiadań. No, chyba że wyjeżdżałaś na stypendium naukowe do RFN i
                                  współpracowałaś z SB.
                                  • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:21
                                    kawka74 napisała:

                                    > Z autopsji możesz mówić jedynie o sobie. Resztę znasz tak, jak
                                    inni tu obecni -
                                    > z opowiadań. No, chyba że wyjeżdżałaś na stypendium naukowe do RFN
                                    i
                                    > współpracowałaś z SB.


                                    ..i byłaś renomowanym naukowcem astronomem, który sprzedał
                                    najbliższych za kamionkowe cudo..
                                    • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:23
                                      > ..i byłaś renomowanym naukowcem astronomem, który sprzedał
                                      > najbliższych za kamionkowe cudo..

                                      I pierniczki, i pierniczki...!
                                      • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:25
                                        Jak mogłam o piernikach zapomnieć !
                                • dlania Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:08
                                  Włąsnie widze, że to znasz z autopsji - masz tak mózg wyprany przez PRL-owska
                                  propagande, że wierzysz w autentycznośc każdego zapisanego świstka i każde slowo
                                  "pana naukowca".
                          • bi_scotti Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:39
                            No wiec ja tez bym chciala sie dowiedziec, co sie kryje pod szerokim
                            terminem "wspolpraca". Jezeli faceta wezwano do Palacu Mostowskich i
                            poproszono o dane osobowe tudziez np. liste mieszkancow Jego bloku
                            to juz byla "wspolpraca" czy tylko zwykle formalnosci w urzedzie?
                            Tak staroswiecko rzecz ujmujac, "wspolpraca" to by byla wtedy gdyby
                            facet aktywnie donosil, zbirral dane o kolegach, przegladal
                            potajemnie cudze dokumenty i inne takie. A to, ze sobie jakis
                            lachmyta SB-ek powpisywal gdzies jakies nazwiska zupelnie uczciwych
                            ludzi i ponadawal Im pseudonimy zeby sobie poprawic kariere
                            twierdzac, ze kogos zwebowal to to nie jest zadna "wspolpraca" tylko
                            jedna wielka bzdura. Co sie w tej Polsce porobilo, ze ktokolwiek
                            daje wiare dokumentom sporzadzanym przez najgorszy ludzki chlam,
                            ktoremu nie mozna by wierzyc nawet dostajac odpowiedz na pytanie
                            ktora jest godzina a co dopiero w temacie ludzkich losow.
                            Pracownicy IPN moga sobie byc najuczciwsi pod sloncem ale wyciagaja
                            na swiatlo dzienne dane sporzadzane przez nic-nie-warte organa,
                            ktore dzialaly w panstwie klamstwa i same klamaly tak czesto, ze
                            nikt tam nigdy juz nie dojdzie co moze byc chocby zblizone do
                            jakiejs prawdy.
                            • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:41
                              Pracownicy IPN moga sobie byc najuczciwsi pod sloncem ale wyciagaja
                              > na swiatlo dzienne dane sporzadzane przez nic-nie-warte organa,
                              > ktore dzialaly w panstwie klamstwa i same klamaly tak czesto, ze
                              > nikt tam nigdy juz nie dojdzie co moze byc chocby zblizone do
                              > jakiejs prawdy

                              ..oraz manipulowały o tworzyły "oryginalne" notatki by dopasować
                              paragraf do człowieka lub na odwrót..
                              • bi_scotti Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 20:48
                                tworzyły "oryginalne" notatki by dopasować paragraf do człowieka lub
                                na odwrót..

                                Dokladnie - coz to za problem byl dla jakiegos porcznika czy innego
                                kapitana MO/SB wypelnic pieknie karte wspolpracy z takim czy innym
                                najuczciwszym obywatelem?
                                A juz haslo, ze prof. Wolszczan informowal o swoim bracie
                                mieszkajacym za granica jest po prostu rozbrajajace - jakimiz to
                                informacjami mogl sie dzielic z zadnym wiedzy oficerkiem? Dal mu
                                numer telefonu do brata? Ludzie, opamietajcie sie - cale to archiwum
                                funta klakow nie jest warte i jedyny pozytek maja ci, ktorzy w nim
                                pracuja, bo Im sie wydaje, ze Ich historyczne lub prawnicze
                                wyksztalcenie jest na cos spoleczenstwu przydatne. Och te
                                zludzenia...
                                • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 21:45
                                  dla SB interesującą informacją było nawet to, ze sąsiad Radia Wolna
                                  Europa słuchał, bo może miał powiazania z dysydentami..brata mozna
                                  było zwerbować, jezeli znalazło sie na niego jakiegoś "haka" i
                                  szantażem zmusic do współpracy..chocby przy inwigilacji tamtejszej
                                  polonii..miało to znaczenie ze wzgledu na przekazywaną pomoc z
                                  zagranicy dla działajacego w Polsce podziamia..czy Wy naprawde nigdy
                                  nie słyszałyscie o metodach i motywach pracy SB??? Przeczytajcie na
                                  WP jak Wolszczanin był zadaniowany przed wyjazdem do RFN..i sadząc
                                  po opinii officera prowadzącego i wysokosci wypłaconej gotówki
                                  wywiazał się chyba dobrze
                        • triss_merigold6 LOL 17.09.08, 20:33
                          IPN ma zadziwiającą zdolność wybiórczego traktowania wszelkich
                          źródeł informacji. Widac, że olewali wykłady z metodologii.D

                          Osobiście zasadniczo mam w d..ie donosicielską lub nie przeszłość
                          prof Wolszczana, uważam, że dla jego osiągnięć nie ma to żadnego
                          znaczenia.
                          • kawka74 Re: LOL 17.09.08, 20:35
                            > Osobiście zasadniczo mam w d..ie donosicielską lub nie przeszłość
                            > prof Wolszczana, uważam, że dla jego osiągnięć nie ma to żadnego
                            > znaczenia.

                            No właśnie.
                            A tak w ogóle możesz napisać 'dupa' w całości big_grin
                          • nangaparbat3 Rzuciło mi sie w oczy 17.09.08, 22:15
                            "W lutym 1976 r. TW "Lange" informował o mężu kuzynki, zajmującym się importem z
                            Francji sprzętu elektronicznego i o rozmowie z teściem, podczas której
                            dowiedział się o powstaniu Komitetu Obrony Robotników. "

                            KOR powstał we wrzesniu 1976.
                            Na upartego mozna by mowic o czerwcu 76.
                            W lutym to ten tesc Wolszczana prorokiem był.
                            • babcia47 Re: Rzuciło mi sie w oczy 17.09.08, 22:36
                              tak tu jest rozbieżnośc, ale mogła powstać przy redagowaniu tekstu
                              artykułu..
                              • nangaparbat3 Re: Rzuciło mi sie w oczy 17.09.08, 22:38
                                babcia47 napisała:

                                > tak tu jest rozbieżnośc, ale mogła powstać przy redagowaniu tekstu
                                > artykułu..

                                Mogła. I pewnie tak było. Ale zwłaszcza jak sie kogos oskarża, wypadałoby zadbac.
                                • kawka74 Re: Rzuciło mi sie w oczy 17.09.08, 22:44
                                  Zwłaszcza jeśli robi to taka gazeta, jak 'Gazeta Polska', na którą się wszyscy
                                  powołują, a która sama w sobie jest, jak dla mnie, średnio wiarygodna.
                            • guderianka Re: Rzuciło mi sie w oczy 18.09.08, 07:54
                              > W lutym to ten tesc Wolszczana prorokiem był.
                              >

                              No wiesz, astronom światowej sławy . Pewnie w gwiazdach wyczytał big_grin
    • sanna.i Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:00
      Można być wybitnym naukowcem i wybitną świnią,choć osobiście wolałabym,żeby
      okazał się dobrym człowiekiem. Jeśli można dotrzeć do prawdy, lepiej do niej
      dotrzeć, mam tylko nadzieję, że w razie pomyłki nie zrujnują mu kariery.
      Nie wiem.Tutaj nie stanę po żadnej ze stron.
      • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:14
        Nie wiem.Tutaj nie stanę po żadnej ze stron
        tu nie ma zadnej strony..raczej próbuję młodszym kolezankom
        opowiedzieć jak wyglądały tamte czasy i że niektóre "dobra" mogły
        byc na wagę złota..rozumiem, ze może je to teraz smieszyć..sama
        czasem mam uczucie, że żyłam w baardzo dziwacznych czasach..
        • nangaparbat3 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:18
          Cokolwiek było, skończyło sie 20 lat temu.

          Ja bym wolala, zeby tę energie poswięcic tępieniu draństwa, ktore sie dzieje tu
          i teraz.
          • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:25
            też uważam, ze powinno sie te teczki spalić, utopić w Pacyffiku lub
            wysłać w kosmos..czsy były paskudne same w sobie nie ma potrzeby by
            po tylu latach ciągle wywoływac tego ducha
            • nangaparbat3 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:37
              A wiesz, co mnie najbardziej wpieprza?
              Że ludzie, ktorzy wtedy siedzieli na d. i palcem nie kiwneli, zeby cokolwiek
              zmienic, rozliczają takich, ktorzy próbowali, ryzykowali. Albo miernoty
              rozliczają tych, ktorzy naprawdę czegos dokonali. Albo młokosy (zeby nie
              powiedziec g.) rozliczają ludzi funkcjonujacych w rzeczywistosci, o jakiej nie
              maja pojecia.
              • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:46
                mnie też..za to dopiero bym krzyzowała..a na razie obśmiewam jak
                mogę. Młodym nie dziwie sie ze sie nasmiewaja "plują na monitor"
                itd. bo trudno w to uwierzyc, że państwo i ludzie mogli tak
                funkcjonowac..ale tez doprowadza mnie do białej gorączki kiedy daja
                sobie prawo do bezwzglednego oceniania, co gorsza kiedy kierowane
                jest to do autorytetów, dzięki, którym moga teraz te bzdury głośno i
                bez strachu mówic lub pisac..
                • sanna.i Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 22:51
                  Owszem, takie były czasy, ale i postawy były różne. Przypomnijcie sobie sprawy
                  aktorów (Damięcki, Dedek), którzy donosili na kolegów, usprawiedliwiając się,że
                  takie czasy były. A był i Fronczewski,którego SB próbowała zwerbować podstępem
                  i co? Nie dał się facet. Więc może to też kwestia,niemodnego już określenia,
                  "kręgosłupa moralnego"?
                  • paszczakowna1 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 23:01
                    Jedyny grzech Wolszczana, jaki tu widze, to to, ze zamiast powiedziec SB-kom,
                    jak go po powrocie z RFN nachodzili, zeby spadali na bambus (co przytomniejsi, a
                    zwlaszcza ocierajacy sie o srodowiska opozycyjne tak mowili, i wlos im z glowy
                    nie spadl), opowiadal im jakies dyrdymaly (typu ze ma brata w Szwecji, o czym na
                    pewno wiedzieli bez niego). Bo sprawozdanie typu - czytalem Americal Journal of
                    Astronomy w bibliotece i pracowalem naukowo z A, B i C to absolutnie kazdy
                    musial napisac, i nikt tego za naganne moralnie nie uwazal. Kawa i pierniczki
                    zostaly pewnie skonsumowane przy spotkaniu, a wazon i szynke, podejrzewam,
                    dostala tesciowa SB-ka.

                    > Owszem, takie były czasy, ale i postawy były różne. Przypomnijcie sobie sprawy
                    > aktorów (Damięcki, Dedek), którzy donosili na kolegów, usprawiedliwiając się,że
                    > takie czasy były. A był i Fronczewski,którego SB próbowała zwerbować podstępem
                    > i co? Nie dał się facet. Więc może to też kwestia,niemodnego już określenia,
                    > "kręgosłupa moralnego"?
                    • sanna.i Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 23:04
                      I myślisz, że za dyrdymały typu"matka w Szwecji, o czym SB-cy na pewno
                      wiedzieli" dostawał kasę i prezenty?I przez tyle lat im to samo opowiadał?
                      • paszczakowna1 Re: Sprawa Wolszczana 18.09.08, 09:02
                        A ty naprawde myslisz, ze w morzu niechlujstwa, zlodziejstwa i korupcji w PRL
                        akurat SB stanowila wyspe porzadku, uczciwosci, i wysokiej etyki zawodowej? Bo
                        ja dam glowe, ze (conajmniej) co drugi esbek pieniadze rzekomo na informatorow
                        bral do kieszeni. Panstwowe w koncu byly.

                        A te 'prezenty', pozal sie Boze...
                        • kawka74 Re: Sprawa Wolszczana 18.09.08, 09:18
                          > A ty naprawde myslisz, ze w morzu niechlujstwa, zlodziejstwa i korupcji w PRL
                          > akurat SB stanowila wyspe porzadku, uczciwosci, i wysokiej etyki zawodowej?

                          No chyba, że tak. Przecież w tych tonach papierzysk poupychanych na hektarach
                          półek w IPNie napisana jest sama prawda, nie wiedziałaś o tym?
                  • babcia47 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 23:05
                    jak to w życiu..są ludzie i ludziska..problem stary jak ten świat,
                    ale w tej chwili wyciąganie ciagle i na nowo tych spraw nie ma juz
                    większego sensu i więcej często robi szkody niz pożytku. Niemcy
                    rozwiązali to krótko i na temat, nam sie nie udało dlatego powinno
                    sie to całe archiwum puscic z dymem..bo co zrobia nawet z takim
                    Wolszczanem? najwyzej zabronia mu kształcić studentów a biorac pod
                    uwage dziedzinę w której jest dobry bedzie to tylko ze szkodą dla
                    tych ostatnich..
                    • nangaparbat3 Re: Sprawa Wolszczana 17.09.08, 23:17
                      Tez jestem za puszczeniem z dymem.
                      Zwlaszcza od kiedy udowodniono, ze niektore dokumenty są sfałszowane. Na
                      przykład pana bylego premiera.
                      Co do Niemców -
                      Tam było jednak nieporownywalnie gorzej.
                      Przypomniała mi sie taka opowiesc znajomego, który w latach 80. mieszkal w DDR.
                      Co wieczor wychodzil z psem i mijal pana, Niemca, też z psem. Panowie klaniali
                      sie sobie, czasem rozmawiali - o psach, jak to psiarze.
                      W 1981 pan Niemiec podczas spaceru podszedł do pana Polaka i bardzo uprzejmie
                      pożegnal sie z nim. Wygladalo, ze wyprowadza się lub wyjeżdża.
                      Ale na drugi dzień pojawil się z psem jak zwykle - ale po drugiej stronie ulicy,
                      i juz sie nie klanial.
                      Ot, czasy.
        • guderianka Re: Sprawa Wolszczana 18.09.08, 07:56
          babciu-a ty myślisz że młodsze koleżanki na bezludnej wyspie żyją i
          nikt z ich bliskich nie żył w PRL?
          Fascynujące jest jak bardzo opisy twoje różnią się od opisów moich
          rodziców, dziadków, innych członków rodziny. Mniemam, że również
          kawka, dlania, triss miały kosmiczne jakieś rodziny , skoro znają
          temat PRL z przekazów osób wtedy uczestniczących w zyciu spłołecznym
          a obraz ten jest inny od tego co ty "stale" serwujesz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka