czasem łapie mnie żal

13.10.08, 22:12
no własnie tak jak teraz, nie umiem o tym mowić ale mam ochote wiec sie wam
wyżale, nie miałam fajnego dziecinstwa, rodzice kłócili sie, wyzwiska czasami
bicie między sobą tzn. ojciec matke, szybko wybyłam z domu, nie miałam nawet
18 lat, odwiedzam ich sporadycznie, mieszkamy jakies 40 km od siebie,
nienawidziłam zwłaszcza ojca - dalej nienawidze, matkę no coż róznie bywało,
teraz troche tłumacze jej zachowanie - wydaje mi sie ze depresja + niemoc
zrobienia czegoś ze swoim zyciem, chociaz tego nie rozumiem bo to ona nas
utrzymywała, w młodosci była piękną kobietą niestety nic z tego już nie
zostało, strach ciągle ubliżanie to pewnie miało wpływ na to że ona wyżywała
sie na słabszym od siebie czyli na mnie, nie wiem jak moze wytrzymywac tyle
lat z nim - czekac na koniec i dzien w dzien slyszec jakim sie jest głupim
beznadziejnym nic nie wartym, wiem ze sie nie rozwiodą i będą dalej ciągnąć te
żałosne przedstawienie. Ciężko sie na to patrzy. Jestem już dorosłą kobietą
mam swoją rodzine - udaną, tylko własnie łapie mnie ten żal że nie mam gdzie
pojechać, chciałabym od czasu do czasu wyskoczyc na kawe do mamy, tak jak
robią to moje koleżanki, pojechać na weekend do rodziców (rodziców - fajnych
kochajacych itd),nocować u kogoś, niestety nie moge bo ich nie mam, żal
ogromny mnie ogarnia że niby są a ich nie ma, może to sie zmieni gdy już go
nie bedzie, niby mam siostre a tez tak jakby jej nie było, nie potrafimy sie
dogadac mam wrazenie ze zawsze chce mi cos dopieprzyc pokazac złą strone,
ostatnio przegieła na maksa i od tego momentu przestaąłm sie starac o miłe
relacje, gdy powiedziałam ze bede sie starac o drugie dziecko to powiedziała
ze nie ma sie z czego cieszyc bo nie ta róznica i takie tam pierdoły, przykro
mi sie zrobiło zawsze sie cieszyłam z jej ciąż i nie mogłam sie doczekać
maleństw, no ale każdy jest różny, do tej pory nie usłyszałam gratulacji ale
juz mi nie zalezy, po prostu przestałam do niej pisac, nie zaczynam pierwsza
rozmów, mam dość, szkoda ze nie było nigdy wspólnych świąt, zjazdów
rodzinnych. Mieć rodzine a jednak jej nie miec. Lepiej!
    • koala500 Re: czasem łapie mnie żal 13.10.08, 22:25
      rozumiem cię,u mnie bywało podobnie- chociaż nie aż tak ostro jak u
      ciebie
      na szczęście mi również udało się stworzyć szczęśliwą rodzinę, mój
      mąż różni się od mojego ojca o 180 stopni.
      ja mieszkam blisko swoich rodziców,dosłownie kilkadziesiąt
      metrów,ale nie utrzymujemy zbyt ciepłych relacji, s siostrą również.
      zazdroszczę czasem dziewczynom, kótre mogą ze swoimi mamami o
      wszystkim porozmawiac, posiedzieć, wypić razem kawkę.
      mój dom był bardzo zimny.
      • koala500 Re: czasem łapie mnie żal 13.10.08, 22:27
        przepraszam za wszystkie literówki powyżej- nie wiem co mi się
        stało, to chyba z emocji - rzadko z kimś poruszam ten temat
    • gacusia1 Re: czasem łapie mnie żal 14.10.08, 03:21
      Ja nie mam zalu.Czuje ulge,ze jestem daleko,baardzo daleko od matki
      (ojca mi troche brakuje). Najgorsze jest to,ze ona nawet nie
      przypuszcza jaka krzywde mi wyrzadzila.
      Trzymaj sie!
    • i.w.o.n.k.a Re: czasem łapie mnie żal 14.10.08, 13:30
      U mnie też bywało niefajnie, dopiero jak się wyprowadziłam to
      wydawało mi się że zaczęło być normalnie.Pół roku temu przekonałam
      się że jednak nie będzie nigdy jak w takiej rodzince jak z reklamy,
      bolało chyba podwójnie.Rodzeństwo nadal mieszka z rodzicami, i
      chociaż staram się o dobre relacje, to nie jest łatwo bo już tam nie
      jeżdżę.Widujemy się bardzo rzadko, najczęściej kiedy ja zadzwonię.
      Michasia, jeśli wcześniej miałaś dobry kontakt z siostrą, to nie
      poddawaj się.Konflikty zdarzają się też w najlepszych rodzinach.
      Mnie przerażają zbliżające się święta, nie potrafię ich sobie
      wyobrazić.Z rodzicami nie chcę się widzieć, ale z rodzeństwem tak,
      podobnie z dziadkami.Zawsze spędzaliśmy razem wigilię,mimo różnych
      kłótni święta były zawsze super, głównie dlatego że mamy bardzo
      liczną rodzinę.Nie wiem jak to będzie...
Pełna wersja