michasia24
13.10.08, 22:12
no własnie tak jak teraz, nie umiem o tym mowić ale mam ochote wiec sie wam
wyżale, nie miałam fajnego dziecinstwa, rodzice kłócili sie, wyzwiska czasami
bicie między sobą tzn. ojciec matke, szybko wybyłam z domu, nie miałam nawet
18 lat, odwiedzam ich sporadycznie, mieszkamy jakies 40 km od siebie,
nienawidziłam zwłaszcza ojca - dalej nienawidze, matkę no coż róznie bywało,
teraz troche tłumacze jej zachowanie - wydaje mi sie ze depresja + niemoc
zrobienia czegoś ze swoim zyciem, chociaz tego nie rozumiem bo to ona nas
utrzymywała, w młodosci była piękną kobietą niestety nic z tego już nie
zostało, strach ciągle ubliżanie to pewnie miało wpływ na to że ona wyżywała
sie na słabszym od siebie czyli na mnie, nie wiem jak moze wytrzymywac tyle
lat z nim - czekac na koniec i dzien w dzien slyszec jakim sie jest głupim
beznadziejnym nic nie wartym, wiem ze sie nie rozwiodą i będą dalej ciągnąć te
żałosne przedstawienie. Ciężko sie na to patrzy. Jestem już dorosłą kobietą
mam swoją rodzine - udaną, tylko własnie łapie mnie ten żal że nie mam gdzie
pojechać, chciałabym od czasu do czasu wyskoczyc na kawe do mamy, tak jak
robią to moje koleżanki, pojechać na weekend do rodziców (rodziców - fajnych
kochajacych itd),nocować u kogoś, niestety nie moge bo ich nie mam, żal
ogromny mnie ogarnia że niby są a ich nie ma, może to sie zmieni gdy już go
nie bedzie, niby mam siostre a tez tak jakby jej nie było, nie potrafimy sie
dogadac mam wrazenie ze zawsze chce mi cos dopieprzyc pokazac złą strone,
ostatnio przegieła na maksa i od tego momentu przestaąłm sie starac o miłe
relacje, gdy powiedziałam ze bede sie starac o drugie dziecko to powiedziała
ze nie ma sie z czego cieszyc bo nie ta róznica i takie tam pierdoły, przykro
mi sie zrobiło zawsze sie cieszyłam z jej ciąż i nie mogłam sie doczekać
maleństw, no ale każdy jest różny, do tej pory nie usłyszałam gratulacji ale
juz mi nie zalezy, po prostu przestałam do niej pisac, nie zaczynam pierwsza
rozmów, mam dość, szkoda ze nie było nigdy wspólnych świąt, zjazdów
rodzinnych. Mieć rodzine a jednak jej nie miec. Lepiej!