Dodaj do ulubionych

Rozmowy w toku.... śmiechu warte

27.10.08, 16:13
Właśnie oglądam "Rozmowy w toku".
Chodzi mi o parę: Ilona i Mariusz
Normalnie padam na twarz. Mąż robi akcje o 3 zł, o to że ktoś był w domu, o to
że żona w sobotę i niedzielę nie gotuje (chce odpocząć).
Normalnie mnie trafia. Są tacy faceci?
Mi wydaje się to nie możliwe.
No przecież jak można rozliczać żonę czy męża z każdej zł.
Jak można mieć pretensje gdy dwa razy w tyg nie ma się obiadu pod nosem.
Mój mąż to chyba Święty jest.
Ja nie gotuję (bo nie umiem, a jak coś zrobię to zazwyczaj jest to nie do
jedzenia), nie prasuje (jak się dobrze powiesi to nie trzeba prasować, no
chyba że kanty, koszule itd), nie zmywam (teraz mamy zmywarkę a jak nie
mieliśmy to zmywaliśmy na zmianę) i biorę kasę z naszej wspólnej skarbonki
kiedy tylko mam na to ochotę.
A i nie pracuje zawodowo tylko wychowuje dziecko.
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 16:15
      daj spokój, do patologii będziesz się porównywać?
      Bo dla mnie pan, którego opisujesz to jakiś patologiczny egzemplarz.
      • nataliam2 Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 16:18
        Kurde to jeszcze nie jest małżeństwo.

        Nie brałabym z nim ślubu!!!!

        I Pani psycholog też się nie zgadza na ich ślub, no ja też bym się nie zgodziła.

        Ale fakt, istnieją takie pary, nie tylko tacy mężczyźni ale też takie kobiety?
    • moofka Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 16:22
      a dziecko czym karmisz? smile
      • nataliam2 Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 16:42
        Daniami gotowymi typu (gerber, bobo vita) ale zazwyczaj obiadem gotowym, który
        kupuję ze szkolnej stołówki.
        U mnie to wygląda tak
        -raz w tyg zupa gotowa ze sloika
        -dwa razy w tyg jedzenie gotowe które kupujemy (ziemniaki, sos, mięsko +
        buraczki które sama robiłam)
        - reszta tyg. zupka od mojej mamy taka swojska (moja mama opiekuje się dziećmi i
        dla nich gotuje, przy okazji nam też daje)
        • kudlata.pl Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 16:56
          nataliam2 napisała:

          > Daniami gotowymi typu (gerber, bobo vita) ale zazwyczaj obiadem
          gotowym, który
          > kupuję ze szkolnej stołówki.
          > U mnie to wygląda tak
          > -raz w tyg zupa gotowa ze sloika
          > -dwa razy w tyg jedzenie gotowe które kupujemy (ziemniaki, sos,
          mięsko +
          > buraczki które sama robiłam)
          > - reszta tyg. zupka od mojej mamy taka swojska (moja mama opiekuje
          się dziećmi
          > i
          > dla nich gotuje, przy okazji nam też daje)


          o matko ;/
          to co Ty właściwie robisz?
          • karibik Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 17:01
            A co, życie zaczyna się i kończy na gotowaniu? smile Litości.
            • kudlata.pl Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 17:02
              Nie, ale dla mnie ktoś komu sie gotować CHOC 2 RAZY W TYGODNIU nie
              chce i "nieumieniem" się zasłania to.. leń najzwyczajniej
              • karibik Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 17:09
                E tam leń - jak ma mozliwości nie gotowania to korzysta i tyle.
                Mojej przyjaciółki starzy prowadzą knajpę i też przywozi sobie
                gotowce i nie zawraca sobie tyłka staniem w garach. Jeśli jedzenie
                jest smaczne to nie widzę powodu, dla którego ktoś kto nie lubi
                gotować ma to robić. To wszystko.
              • sir.vimes Leń? 27.10.08, 17:15
                No patrz.

                Są ludzie, którzy np. myją wszystkie podłogi dwa razy dziennie i żyć nie mogą
                bez zapachu świeżo umytej własnoręcznie podłogi - chciałabyś by uważali myjących
                rzadziej (np. TYLKO raz dziennie albo i nie daj bożyszcze TYLKO dwa razy w
                tygodniu) za leni?

                Każdy ma swoje priorytety - jeden podłogę, inny kartofelki a jeszcze inny grę w
                scrabble.
                • kudlata.pl Re: Leń? 27.10.08, 17:17
                  sir.vimes napisała:

                  > No patrz.
                  >
                  > Są ludzie, którzy np. myją wszystkie podłogi dwa razy dziennie i
                  żyć nie mogą
                  > bez zapachu świeżo umytej własnoręcznie podłogi - chciałabyś by
                  uważali myjącyc
                  > h
                  > rzadziej (np. TYLKO raz dziennie albo i nie daj bożyszcze TYLKO
                  dwa razy w
                  > tygodniu) za leni?
                  >
                  > Każdy ma swoje priorytety - jeden podłogę, inny kartofelki a
                  jeszcze inny grę w
                  > scrabble.


                  Przykład nieadekwatny, bo pokazuje przesadę w drugą stronę. Jest
                  jeszcze środek, polecam.
                  • sir.vimes A skąd, jaką przesadę, normalne dbanie 27.10.08, 17:52
                    o czystość i zapach domowego sprzątania.


                    > > bez zapachu świeżo umytej własnoręcznie podłogi - chciałabyś by
                    > uważali myjącyc
                    > > h
                    > > rzadziej (np. TYLKO raz dziennie albo i nie daj bożyszcze TYLKO
                    > dwa razy w
                    > > tygodniu) za leni?
                    > >
                    > > Każdy ma swoje priorytety - jeden podłogę, inny kartofelki a
                    > jeszcze inny grę w
                    > > scrabble.
                    >
                    >
                    > Przykład nieadekwatny, bo pokazuje przesadę w drugą stronę. Jest
                    > jeszcze środek, polecam.
                    • kudlata.pl Re: A skąd, jaką przesadę, normalne dbanie 27.10.08, 18:10
                      Jak bardzo (na potrzeby wątku) starasz się nie zrozumieć, że waro
                      trzymać się srodka wink?
                      • sir.vimes Ja się staram??? 27.10.08, 18:24
                        A czy to ja sugerowałam , ze jak ktoś nie wykonuje tych czynności które JA
                        uważam za ważne to jest LENIEM i dziwiłam się "o matko, co on robi?" ? Chyba niesmile))

                        > Jak bardzo (na potrzeby wątku) starasz się nie zrozumieć, że waro
                        > trzymać się srodka wink?
                        • kudlata.pl Re: Ja się staram??? 27.10.08, 19:38
                          ja się nie tyle dziwiłam, co pytałam wprost, co Autorka (oprócz
                          wychowywania i siegania do skarbonki) robi wink
                          • nataliam2 Do kudlata. Co robię!! 27.10.08, 21:27
                            Nie o mnie był watek. To raz.
                            poza tym mam fioła na punkcie czystości i jak ktoś tu wspomniał ja naprawdę
                            odkurzam podloge 2 razy dziennie, codziennie ścieram kurze, codziennie myję
                            podłogi.
                            Sprzątanie to mój konik.
                            Jeszcze piszę pracę mgr i inne prace.

                            A tak to nie wiem, bycze się.
              • e_r_i_n Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 18:32
                Straszne no, kobieta co nie gotuje. Na taczce ją wywieźć. Mąz po
                powrocie ma dostać kapcie (na stopy wcześniej wycalowane), obiadek,
                piffko i świety spokoj.
                • ciociacesia cholibka 27.10.08, 18:58
                  a nie mozna poprzestac na całowaniu stóp?
                  • e_r_i_n Re: cholibka 27.10.08, 19:13
                    A w życiu - co Ty, leń jesteś? Czy co?
                    • ciociacesia wychodzi na to ze tak 27.10.08, 19:30
                      bije sie w piers mleczna i ide kapci szukac dla drogiego kąkubęta smile
                • kudlata.pl Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 19:40
                  Jescze raz podkreślam między nierobieniem a urobieniem się bez sensu
                  (czy też wręcz upokarzaniem) jest duuuuuuużo po środku. Nie mów, ze
                  nie wiesz?
                  • e_r_i_n Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 20:01
                    Pewnie, że nie wiem. Leń jestem. Zdarza mi się dwa tygodnie nie
                    gotować.
                    • wieczna-gosia Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 21:44
                      erin bycie leniem w twoim towarzystwie to zaszczyt. Dopoki nie pracowalam nie
                      mialam czasu na obiady i wszyscy mieli do mnie o to pretensje. posrod wszystkich
                      nie bylo mojego meza i dzieci. Moja mama wieszczyla mi ze maz mnie rzuci
                      kolezanka mloda matka nie dowierzala ze tak bez obiadu. no nie powiem staralam
                      sie by w lodowce polprodukty byly smile moja popisowa zupa pomidorowa to sok
                      pomidorowy z ryzem i smietana dzieci uwielbiaja i prosza o dokladki, smak
                      dziecinstwa po prostu smile
                      Odkad pracuje- nadal nie mam czasu na obiady ale spoleczenstwo sie odpiorkowalo.

                      Zdecydowanie chetnie wzielabym sobie do domu kucharke, nawet na pani do
                      sprzatania moglabym przyoszczedzic smile
          • sir.vimes mało rzeczy poza gotowaniem rzeczywistość oferuje? 27.10.08, 17:05
            naprawdę najważniejsze jest by samodzielnie skrobać pyry?

            >
            > o matko ;/
            > to co Ty właściwie robisz?
            • kudlata.pl Re: mało rzeczy poza gotowaniem rzeczywistość ofe 27.10.08, 17:09
              sir.vimes napisała:

              > naprawdę najważniejsze jest by samodzielnie skrobać pyry?
              >
              > >
              > > o matko ;/
              > > to co Ty właściwie robisz?

              a widzisz, dla mnie posiłek to nie tylko "ciężka robota", zapach
              domowego jedzenia/pieczonego ciasta pamięta z dzieciństwa do dziś
              jako jedno z wielu miłych wspomnień. Nie widzę powodu, dla którego
              nie miałabym gotować choć czasem dla siebie, męża, dzieci lub też
              wspólnie z nimi. Dom bez zapachu ulubionej potrawy przygotowanej na
              niepowtarzalny sposób??? Nie wyobrażam sobie...
              • karibik Re: mało rzeczy poza gotowaniem rzeczywistość ofe 27.10.08, 17:10
                Ale nie dla każdego musi to być frajda, prawda? Więc po co?
                • kudlata.pl Re: mało rzeczy poza gotowaniem rzeczywistość ofe 27.10.08, 17:13
                  karibik napisała:

                  > Ale nie dla każdego musi to być frajda, prawda? Więc po co?


                  No proszę Cię, wszystko robisz wylącznie dla siebie??? I nie wierzę,
                  że naszykowanie dwóch obiadów w tygodniu jest nie do przeskoczenia.
                  No sorry...
                  • karibik Re: mało rzeczy poza gotowaniem rzeczywistość ofe 27.10.08, 17:18
                    Można robić INNE rzeczy nie tylko dla siebie. Nie tylko żarcie. Są
                    ludzie dla których to rzecz przyziemna, i nie warta zachodu. Po
                    prostu.
                    • kudlata.pl Re: mało rzeczy poza gotowaniem rzeczywistość ofe 27.10.08, 17:19
                      karibik napisała:

                      > Można robić INNE rzeczy nie tylko dla siebie. Nie tylko żarcie. Są
                      > ludzie dla których to rzecz przyziemna, i nie warta zachodu. Po
                      > prostu.


                      Poważnie wink?
                      • karibik Re: mało rzeczy poza gotowaniem rzeczywistość ofe 27.10.08, 17:20
                        Niomsmile
                    • bswm Re: mało rzeczy poza gotowaniem rzeczywistość ofe 27.10.08, 23:40
                      Dokładnie, masz rację.
                      Ja np. wogóle nie gotuję - jeździmy jeść na mieście albo zamawiamy coś do
                      domu... i Niemąż niegdy nie protestował, wręcz przeciwnie - woli mieć mnie dla
                      siebie przez wiekszą część dnia, świeżą, wypoczętą i chętną na igraszki z nim ;P
                      Nie po to pracujemy oboje i zarabiamy, żeby jeszcze wykonywać czynności, których
                      nie lubimy - to mogą zrobić za nas inni.
              • sir.vimes A czy ja piszę , że to ciężka robota? 27.10.08, 17:12
                Niekonieczna po prostu.
                I dla wielu osób nudna lub nielubiana.

                Dom bez zapachu ulubionej potrawy przygotowanej na
                > niepowtarzalny sposób??? Nie wyobrażam sobie...

                A ktoś inny sobie wyobraża. I co, gorszy jest?
                • kudlata.pl Re: A czy ja piszę , że to ciężka robota? 27.10.08, 17:15
                  sir.vimes napisała:

                  > Niekonieczna po prostu.
                  > I dla wielu osób nudna lub nielubiana.
                  >
                  > Dom bez zapachu ulubionej potrawy przygotowanej na
                  > > niepowtarzalny sposób??? Nie wyobrażam sobie...
                  >
                  > A ktoś inny sobie wyobraża. I co, gorszy jest?


                  on sam nie, jego podejście na pewno wink
                  • sir.vimes Re: A czy ja piszę , że to ciężka robota? 27.10.08, 17:59
                    No i tak samo ta osoba od codziennie szorowanych podłóg MOŻE uważać, ze twoje
                    podejście jest gorsza.

                    A nie lepiej po prostu uszanować to, że ludzie pięknie się różnią nawet w takich
                    duperelach?
                    • kudlata.pl Re: A czy ja piszę , że to ciężka robota? 27.10.08, 18:17
                      sir.vimes napisała:

                      > No i tak samo ta osoba od codziennie szorowanych podłóg MOŻE
                      uważać, ze twoje
                      > podejście jest gorsza.
                      >
                      > A nie lepiej po prostu uszanować to, że ludzie pięknie się różnią
                      nawet w takic
                      > h
                      > duperelach?

                      A Ty stawiasz znak równości pomiedzy uszanowaniem a niewyrażaniem
                      opinii na temat?
                      • sir.vimes Re: A czy ja piszę , że to ciężka robota? 27.10.08, 18:25
                        Nie, stawiam znak równości między uszanowaniem a brakiem uszczypliwych w
                        założeniu komentarzy typu "o matko, co Ty więc robisz" lub nazywaniem kogoś leniem.

                        • kudlata.pl Re: A czy ja piszę , że to ciężka robota? 27.10.08, 19:43
                          sir.vimes napisała:

                          > Nie, stawiam znak równości między uszanowaniem a brakiem
                          uszczypliwych w
                          > założeniu komentarzy typu "o matko, co Ty więc robisz" lub
                          nazywaniem kogoś len
                          > iem.
                          >


                          nie było komentarza, było pytanie, nie przekręcaj.
              • wieczna-gosia Re: mało rzeczy poza gotowaniem rzeczywistość ofe 27.10.08, 17:43
                > a widzisz, dla mnie posiłek to nie tylko "ciężka robota"

                jak ktos nie umie i nie lubi to dla niego jest to ciezka robota.

                Dom bez zapachu ulubionej potrawy przygotowanej na
                > niepowtarzalny sposób??? Nie wyobrażam sobie

                hmmm... wyobraznia ci szwankuje?


                a ogolnie to sie czepnelas zupelnie bez sensu. jesli rodzinie z tym dobrze to
                po prostu to nie jest twoja rodzina i tyle.

                Ja tez nie gotuje bo nie umiem nie lubie i na szczescie nie mam czasu. W
                weekendy zaprasza nas tesciowa ktora uwielbia gotowac- zapachy dziecinstwa
                zapewnione. smile w tygodniu zywia nas zaklady zywienia zbiorowego smile i co takiego
                sie niby dzieje?
              • nanuk24 Re: mało rzeczy poza gotowaniem rzeczywistość ofe 27.10.08, 17:51
                a widzisz, dla mnie posiłek to nie tylko "ciężka robota", zapach
                > domowego jedzenia/

                Och tak! Zwlaszcza zapach gotowanej kapuchy,kalafiora, flakow lub smazonej ryby.
                No rozkosz poprostu!
                • kudlata.pl Re: mało rzeczy poza gotowaniem rzeczywistość ofe 27.10.08, 18:14
                  nanuk24 napisała:

                  > a widzisz, dla mnie posiłek to nie tylko "ciężka robota", zapach
                  > > domowego jedzenia/
                  >
                  > Och tak! Zwlaszcza zapach gotowanej kapuchy,kalafiora, flakow lub
                  smazonej ryby
                  > .

                  Innych nie znasz? Współczuję wink.
                  > No rozkosz poprostu!
                  >
          • lolinka2 Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 17:38
            co nie...? nie pracuje, wychowuje dziecko i ani razu w tygodniu
            zafajdanego garnka zupy... hihihi... w moim odczuciu ten fenomen nosi
            nazwę lenistwa...

            Powiem szczerze, że po tygodniu pracy (a pracuję nieregularnie,
            nieraz 3 dni po niemalże 24 godziny...) wejście do kuchni w
            towarzystwie córki i pobawienie się garnkami to czysta przyjemność...
            • wieczna-gosia Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 17:49
              a skad wiemy co robi w domu oprocz wychowywania dziecka- albo w jaki sposob je
              wychowuje? Nic. Nie mowiac juz o tym, ze jesli jej i jej mezowi ten uklad
              odpowiada to moze sie lenic ile jej sie podoba.

              ejście do kuchni w
              > towarzystwie córki i pobawienie się garnkami to czysta przyjemność...
              a dla mnie czysty horror.

              no slowo daje nikt kobiety nie upupi tak jak druga kobieta- zaden facet z
              Drzyzgi tak nie potrafi...
              • sir.vimes O właśnie, Wieczna 27.10.08, 17:56
                > no slowo daje nikt kobiety nie upupi tak jak druga kobieta- zaden facet z
                > Drzyzgi tak nie potrafi...


                zastanawia mnie tylko jaki to ma cel...
                • ciociacesia a musi miec cel? 27.10.08, 19:03
                  kobiety po prostu tak juz mają smile sama sie czasem na tym łapie i jest mi bardzo
                  wstyd i sie zastanawiam skąd mi sie to bierze
                • kudlata.pl Re: O właśnie, Wieczna 27.10.08, 19:42
                  sir.vimes napisała:

                  > > no slowo daje nikt kobiety nie upupi tak jak druga kobieta-
                  zaden facet z
                  > > Drzyzgi tak nie potrafi...
                  >
                  >
                  > zastanawia mnie tylko jaki to ma cel...

                  a to już chyba własną miarą mierzysz...
            • sir.vimes Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 17:55
              ale skąd, Lola, wiesz CO ona w tym czasie robi? To, ze nie robi tego co Ty
              uważasz za oczywiste, ważne i zapewne przyjemne to nie znaczy, że nie robi NIC.

              Możliwe też, ze jest bardziej zajęta niż Ty. Bywa i tak.

              > co nie...? nie pracuje, wychowuje dziecko i ani razu w tygodniu
              > zafajdanego garnka zupy... hihihi... w moim odczuciu ten fenomen nosi
              > nazwę lenistwa...

              • karibik Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 18:03
                A nawet jeśli w tym czasie nie robi NIC to co? Tu chyba wyłazi żal,
                że jedna jest w stanie sobie coś odpuści, śmie powiedzieć że nie
                lubi, mało tego - nie robi tego i uchodzi to jej na sucho. wink
                • kudlata.pl Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 18:09
                  Nie widzę problemu w nicnierobieniu od czasu do czasu wink. I nic tu
                  uchodzić na sucho nie musi - to święte prawo.
                • sir.vimes Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 18:29
                  nie da sie robić NICsmile

                  Myślę, ze zazwyczaj coś się robi w czasie nicnierobienia robi - głaszcze kota,
                  turla piłkę niemowlęciu, piłuje paznokcie , czyta znany niemal na pamięć
                  kryminał, rozmyśla czule o bliskich...

                  Ale co do meritum - nawet jeśli NIC nie robi to moim zdaniem OK , nikomu nic do
                  tegosmile A ludzie, którzy nie potrafią wybaczyć , ze ktoś sobie odpuszcza i dzieci
                  mu od stołówkowych kotletów nie chorują... cóż... przypominają mi bohatera
                  dowcipu o złotej rybce, tego od" ażeby sąsiadowi ta krowa zdechła".
            • nanuk24 Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 18:09
              > co nie...? nie pracuje, wychowuje dziecko i ani razu w tygodniu
              > zafajdanego garnka zupy... hihihi... w moim odczuciu ten fenomen nosi
              > nazwę lenistwa...

              Jestem leniem i zadna to IMHO obelgasmile Kocham leniuchowac. Nie ma nic lepszego
              niz byczyc sie calymi dniami na kanapie! Cuuudo!
              • kudlata.pl Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 18:18
                co nie zmienia faktu, ze warto z kanapy wstać od czasu do czasu wink,
                prawda?
                • wieczna-gosia Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 18:29
                  i udac sie do kuchni bo inaczej dramacik smile
                  • kudlata.pl Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 18:48
                    wieczna-gosia napisała:

                    > i udac sie do kuchni bo inaczej dramacik smile

                    to już Ty napisałaś wink
                • ciociacesia jasne ze treba czasem wstac 27.10.08, 19:05
                  przeciez nawet gerber czy inna bobo vita sie sama dziecku nie podgrzeje i nie
                  poda tongue_out
                  • kudlata.pl Re: jasne ze treba czasem wstac 27.10.08, 19:41
                    ciociacesia napisała:

                    > przeciez nawet gerber czy inna bobo vita sie sama dziecku nie
                    podgrzeje i nie
                    > poda tongue_out

                    no a nie - wychowanie to cieżka praca wink
                    • ciociacesia spoko puki co okolo 4 kilo 27.10.08, 20:10
                      zywego człowieka. bo ja wole potwora ponosic czy sie z nim pobawic a kiedy usnie
                      spac z nim lub poczytac forum niz gotowac obiad w imie zapachu domowego zarła
                • nanuk24 Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 20:16
                  > co nie zmienia faktu, ze warto z kanapy wstać od czasu do czasu wink,
                  > prawda?

                  No jasne. sam obiad nie przyjdzie, trzeba w koncu wykonac telefon zeby przywiezlitongue_out
          • jajofka Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 20:55
            jak to co?! ogląda ambitne programy w tv smile
    • wieczna-gosia w zasadzie prawie na temat 27.10.08, 18:07
      jako posiadaczka dziecka nadpobudliwego chadzam sobie na watrszaty dla rodzicow
      dzieci nadpobudliwych.
      I super, warsztaty super, rodzice akurat strasznie fajni, psycholozki miodzio-
      polecam tak ogolnie smile
      No ale bylo o zasadach i kazdy mial powiedziec jakie zasady panuja u niech w
      domu. I jedna z pan zaczela wydziwiac- ze ojej taka zasade macie- to bez sensu,
      ojej a taka, no ja bym nie mogla itd. Panie psycholozki usilowaly jej
      wytlumaczyc ze zasady sa unikalne dla kazdej rodziny i jesli pomagaja jej
      funkcjonowac to sa dobre i jest oczywiscie margines zasad, ktore trzeba tepic
      ale jest rownoczesnie cale szerokie spektrum, ktore niektoryu sie moga udac
      dziwne, ale ogolnie sa dobre.

      ty kudlata robisz to co ta pani wlasnie- uznajesz ze twoj model jest lepsz bo
      robosz obiady. Ach, lolinka tez smile

      no laski przeciez to zdanie brzmi absurdalnie....
      • kudlata.pl Re: w zasadzie prawie na temat 27.10.08, 18:14
        wieczna-gosia napisała:

        > jako posiadaczka dziecka nadpobudliwego chadzam sobie na watrszaty
        dla rodzicow
        > dzieci nadpobudliwych.
        > I super, warsztaty super, rodzice akurat strasznie fajni,
        psycholozki miodzio-
        > polecam tak ogolnie smile
        > No ale bylo o zasadach i kazdy mial powiedziec jakie zasady panuja
        u niech w
        > domu. I jedna z pan zaczela wydziwiac- ze ojej taka zasade macie-
        to bez sensu,
        > ojej a taka, no ja bym nie mogla itd. Panie psycholozki usilowaly
        jej
        > wytlumaczyc ze zasady sa unikalne dla kazdej rodziny i jesli
        pomagaja jej
        > funkcjonowac to sa dobre i jest oczywiscie margines zasad, ktore
        trzeba tepic
        > ale jest rownoczesnie cale szerokie spektrum, ktore niektoryu sie
        moga udac
        > dziwne, ale ogolnie sa dobre.
        >
        > ty kudlata robisz to co ta pani wlasnie- uznajesz ze twoj model
        jest lepsz bo
        > robosz obiady. Ach, lolinka tez smile
        >
        > no laski przeciez to zdanie brzmi absurdalnie....

        Nie, Gosiu wink. Znam masę udanych, innych modeli wink. Jak facetowi
        dobrze z leniem (tu nie o Autorce), albo kobiecie z despotą to
        proszę bardzo. Mnie swoje zdanie odrębne wolno wyrazić? Wolno wink.
        Wcale nie uwżam, że ktoś ma się tym przejąć wink lub też
        posłuchać "dobrej rady".
        • phantomka Re: w zasadzie prawie na temat 27.10.08, 19:38
          Nataliam2 masz faktycznie idealnego meza, juz kiedys popelnilas
          watek na jego soczystej laciny i pieknego traktowania zony. Nie ma
          to jak nabic sobie kilka punktow w samopoczuciu kosztem innychsmile
          • kudlata.pl Był i wątek o klapsach wymierzanych rocznemu(sic!) 27.10.08, 19:58
            dziecku i pochwała ich skuteczności, pisany przez tę samą Autorkę...
            To zapewne ta cieżka praca przy wychowywaniu...
    • maja_sara Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 19:04
      Właściwie to nie "śmiechu warte" tylko patologia pełna gębą.
      Na forum "przemoc w rodzinie" są żany, matki i kochanki tylko i
      wyłącznie takich panów, jak ten z "rozmów w toku". Każdą złotówkę
      wyliczą, skopia i wyzwą za brak niedzielnego obiadu, a za telefon
      do koleżanki obiją twarz. Ale kobiety i tak wolą katów niż życie
      bez ukochanego "mężczyzny".
      • karibik Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 19:14
        Hmmm, ale czemu się wiązały z takimi???
        Aaaaa, bo po ślubie się zmieni, tak??? A poza tym należało mi się,
        bo: rzeczywiście przepłaciłam/zupa była za słona/za długo podawałam
        obiad/kupiłam tylko 2 piwa/dziwecko miało czelność obsikać łóżko itd
        itp...
    • luxure Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 19:21
      Ja nie gotuję (bo nie umiem, a jak coś zrobię to zazwyczaj jest to nie
      dojedzenia), nie prasuje (jak się dobrze powiesi to nie trzeba prasować, nochyba
      że kanty, koszule itd), nie zmywam


      O matko.... domyślam się że mąż który rozlicza żonę z 3 zł i tego co robiła
      między 7 a 7.15 to chory człowiek, maniak kontroli... ale z takim co toleruje w
      domu (nazywajmy rzeczy po imieniu) nieroba też nie jest najlepiej....
      • kudlata.pl Luxure 27.10.08, 19:36
        no wiesz, zazdrośnico jedna wink, zeby tak nazywać rzecz po imieniu,
        no fe!
        • morgen_stern Re: Luxure 27.10.08, 20:04
          Pewnie, że jesteście zazdrośnice, w dodatku obłudne.
          A niech sobie robi w chałupie, co chce (albo nie robi), problem jej i męża, nie
          wasz, gospodynie doskonałe tongue_out

          Może się dobrze bzyka, jest wyrozumiałą i fajną towarzyszką życia, dobrą,
          kochającą matką? Jak dla mnie to może nie gotować i nie sprzątać tongue_out no ale jak
          dla kogoś stanie nad garami jest wyznacznikiem "porządnej" żony i matki, to ja
          nie mam pytań..

          Od razu uprzedzam - też miałam kiedyś wątpliwości co do tego gotowania, ale po
          namyśle zmieniłam zdanie. Z wiekiem coraz bardziej luzuję wink
          • luxure Re: Luxure 27.10.08, 20:21
            Morgen a Ty jak zwykle.... Niech Ci będzie po raz kolejny że jestem ciemnogród i
            co? aha... kołtun, dobra niech będzie że kołtun ale gotowanie naprawdę może
            sprawiać przyjemność, sprzątanie też i nawet prasowanie. Ale gotowanie przede
            wszystkim. Wierz mi.
            Jak dziecko prosi o dokładkę domowego ciasta, albo własny chłop chce powtórkę z
            zupy i drugiego i mówią Ci że pyszne to wierz mi, żadne bzykanie tego nie przebije.
            Morgen ja też luzuję i na różne rzeczy machnęłam już ręką ...bo wódki nie
            przepijesz , roboty nie przerobisz ...i na bzykanie się zgodziłam... raz czy
            dwa, i w kwietniu będę miała kurde efekty.
            • e_r_i_n Re: Luxure 27.10.08, 20:29
              Ale nikt nie przeczy, że gotowanie może sprawiać przyjemność. Mi też
              sprawia.
              Ale równie często może być przykrym obowiązkiem, od którego się
              ucieka gdzie pieprz rośnie.
              Nie masz takich rzeczy, których nie lubisz robić? Jestem pewna, że
              znajdzie się ktoś, kto lubi i stwierdzi, że skoro nie robisz, to
              nierób z Ciebie.
            • morgen_stern Re: Luxure 27.10.08, 20:46
              Ty mi luxure tego nie tłumacz, bo ja z jaskini nie wyszłam i wśród ludzi, a
              także z chłopem żyłam wink i wyobraź sobie, że gotowałam i piekłam ciasta. I
              bardzo to lubiłam.
              Ale nie każę innym się w tym lubować.
            • wieczna-gosia Re: Luxure 27.10.08, 21:37
              co? aha... kołtun, dobra niech będzie że kołtun ale gotowanie naprawdę może
              > sprawiać przyjemność, sprzątanie też i nawet prasowanie. Ale gotowanie przede
              > wszystkim. Wierz mi.
              > Jak dziecko prosi o dokładkę domowego ciasta, albo własny chłop chce powtórkę z
              > zupy i drugiego i mówią Ci że pyszne to wierz mi, żadne bzykanie tego nie przeb
              > ije.

              ja ci nadal nie wierze no wez mnie zabij dziecko dokladke ciasta albo maz
              dokladke zupy i to jest lepsze od bzykania? no jeszcze dokladke bzykania to
              rozumiem smile
              • ciociacesia ja to sie zniecheciłam 27.10.08, 23:31
                > ja ci nadal nie wierze no wez mnie zabij dziecko dokladke ciasta albo maz
                > dokladke zupy i to jest lepsze od bzykania? no jeszcze dokladke bzykania to
                > rozumiem smile

                bo na dokładke bzykania to jestem w stanie namówic a zupy to nie. buuu
            • bswm Re: Luxure 27.10.08, 23:45

              > Jak dziecko prosi o dokładkę domowego ciasta, albo własny chłop chce >
              powtórkę z zupy i drugiego i mówią Ci że pyszne to wierz mi,
              > żadne bzykanie tego nie przebije.

              Śmiem twierdzić, że autorka powyższego cytatu nie przeżyła cudownego bzykania ;PP
      • e_r_i_n Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 20:03
        Dlaczego nieroba? Jedzenie ma mąż zapewnione? Ma. To, skąd ono, to
        sprawa drugorzedna.
      • karibik Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 20:03
        luxure napisała:

        > Ja nie gotuję (bo nie umiem, a jak coś zrobię to zazwyczaj jest to
        nie
        > dojedzenia), nie prasuje (jak się dobrze powiesi to nie trzeba
        prasować, nochyb
        > a
        > że kanty, koszule itd), nie zmywam
        >
        >
        > O matko.... domyślam się że mąż który rozlicza żonę z 3 zł i tego
        co robiła
        > między 7 a 7.15 to chory człowiek, maniak kontroli... ale z takim
        co toleruje
        > w
        > domu (nazywajmy rzeczy po imieniu) nieroba też nie jest
        najlepiej....

        big_grin Padłam, czyli zmywarka w domu, nie prasowanie i brak obiadów =
        nierób? Ja rozumiem, że niektóre muszą sie wykazać jako "zajebiste
        panie domu" ale czy każdy, kto sobie usprawnia życie jest leniem? A
        co powiecie na panie do sprzątania? To juz przewrócenie w doopie?
        Nie każdy musi sie spełniać jako super-kucharka i jeżdżąca na
        szmacie żonka - są kobiety (i mężczyźni, tak!) dla których są to
        sprawy drugiej kategorii i czy posprzątam/ugotuję ja, czy pani
        Czesia zwisa mi i powiewa...


      • nanuk24 Re: Rozmowy w toku.... śmiechu warte 27.10.08, 20:36
        O matko!
        A nierob to dla Ciebie kto? Ta co nie gotuje, czy ta co rzeczywiscie tylko lezy?
        jezeli to drugie...to nie spotkalam(pomijajac osoby chore lub niepelnosprawne)
    • nataliam2 Dziewczyny 27.10.08, 21:45
      ja naprawdę nie leże całymi dniami na kanapie. Nawet czasem nie mam czasu
      telewizora włączyć.
      I przyznam się, że czasem coś ugotuję. fakt czasem mi się uda, ale zazwyczaj to
      co zrobię ląduje w kibelku.
      czasem lubię zrobić przyjemność mojemu mężowi.
      Ale ja naprawdę nie znoszę gotować. Wolę ten czas poświęcić dziecku, poczytać mu
      książeczkę, pójść z nim na spacer itd.

      Nie jesteśmy z mężem małżeństwem idealnym (raz się na niego pożaliłem po bardzo
      ostrej wymianie zdań, każdemu to się chyba zdarzy).
      Nie wiem czemu teraz wyciągacie inne moje posty, to chyba tylko znaczy że lepiej
      jak ma się problem i potrzebuje się rady zmienić nick.

      Wyjaśniam jedna rzecz, w seksie też chyba nie jestem zbyt dobra (tak myślę).

      Poza tym mi i mężowi odpowiada taki styl życia.
      Moja mama np. mówi że oboje nic nie robimy bo on nie pracuje od rana do wieczora
      tylko od 10 do 16.30.

      Jestem w ciąży i żyję pełną parą. Nie leżę, nie śpię w dzień itd.
      • dyzurna Re: Dziewczyny 27.10.08, 22:15
        jak ja nie lubie takich kur domowych ktore tylko siedza i pichca w
        domu. flaki sie przewracaja. jedynym zmartweniem to czy ogorkowa czy
        pomidorowa na dzisiaj. ble..

        co do lezenia i ciaglego odpoczywania jestem jak najbardziej za,
        nalezy sie!
    • marghe_72 Re: no dobra 27.10.08, 23:43
      nie prasuję

      nie robie kanapek
      bo bozia rączki męzowi dała

      gotuję bo lubię ale często gęsto miewam niechcieja i wtedy każę
      mężowi konsumowac lanczwink w pracy

      poleguję i śpię w ciągu dnia

      nie latam codziennie ze ścierą

      dziecię mam w miarę samowystarczalne - stara dziewiątka z niej big_grin
      sporo czasu spędza w szkole itp

      Bywa, że się nudzę

      jestem kurą domową

      kto mnie podsumuje?
      • roksanaa22 Re: no dobra 28.10.08, 00:07
        jak ja nie lubie takich kur domowych ktore tylko siedza i pichca w
        domu. flaki sie przewracaja. jedynym zmartweniem to czy ogorkowa czy
        pomidorowa na dzisiaj. ble..

        Da się pogodzić gotowanie zupy(a do wyboru o wieeele więcej niż te
        dwie) i inne "umiejętności".Ja codziennie zastanawiam się co
        ugotowac na obiad co nie przeszkadza mi czynnie jeździć konno np.To
        znaczy,że można być hmm "kurą domową" i mieć hobby,pasję czy jak tam
        zwał.
        Autorko-jak długo zamierzasz karmić dziecko Gerberkami???
        • nataliam2 Re: no dobra 28.10.08, 10:55
          Przecież pisałam że danie ze słoika jest raz w tyg. A karmić nie wiem ile
          zamierzam. Jak urodzę (czyli styczeń-luty) pewnie będę jeszcze dawać gotowe a
          potem jak drugie będzie mogło już jeść zupki to będziemy dawać zamawiane albo
          jak już pisałam moja mama będzie nam częściej dawać. Wszystko zależy od tego ile
          będzie mieć dzieci do pilnowania.
          Poza tym jak się uda to od września syn pójdzie do przedszkola a tam są przecież
          obiady i synek będzie jeść tam.
          Jak bym miała więcej kasy to zatrudniłabym panią do gotowania, no ale nie mam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka