ania19a
30.12.08, 13:28
wczoraj byłam w mieście załatwić taka jedna sprawę i gdy czekałam z powrotem
na autobus na przystanek przyszedł ojciec z 3 córkami (ok.10lat,ok.6lat, 1,5-2
lata miała) i stanął z dzieciakami obok przystanku, nie usiadł z nimi na ławce
(choć było jeszcze trochę miejsca) i wyjął papierosa i zaczął dymić jak smok,
a zapomniałam dodać, że było widać, że jest to biedniejsza rodzina i żal mi
się zrobiło bo ta najmniejsza dziewczynka miała taki kombinezon założony i
rękawiczki jej latały na sznureczku wystając zza rękawa, a nikt jej ich nie
założył, choć był mróz i mi zimno było, a co mówić dopiero dzieciom..... ta
śliczna blondyneczka ok 6 lat ciągle się do mnie uśmiechała i chodziła wokoło
przystanku w takich pantofelkach cienkich..... ta dziewczynka ok 10 lat ciągle
się "zajmowała" ta najmniejszą jeżeli wogóle można to tak nazwać, bo ciągle
ją brała na ręce i ją tarmosiła: podrzucała, kołowała, zabierała jej taką
zabawkę trąbkę, ciągła za rączkę, gdy chciała iść na jezdnię. Ojciec nic nie
robił stał i tylko patrzył się przed siebie...miał wizerunek takiego "ostrego"
taty... pełno ludzi stało i tylko się przyglądało, a ja choć mam 17 lat
miałam ochotę podejść i zwrócić uwagę ojcu, żeby choć trochę zajął się tymi
dziećmi... ale wiem, że ludzie są tacy okrutni i wiedziałam, że jak podejdę do
tego ojca to zacznie mnie bluźnić, że taka gó...ara nie może mu zwracać uwagi...
miałam kupione w torbie dla siostrzyczki 3 kinder jajka niespodzianki i
teraz żałuję, że ich tym dzieciom nie dałam....
one by się napewno tak cieszyły... a mojej siostrze zdążyłabym jeszcze
kupić....ja zawsze jestem taka wrażliwa na czyjąś krzywdę, a najbardziej mi
żal właśnie takich dzieci, bezbronnych.... zastanawia mnie tylko jedno: czy
one miały matkę? gdy przyjechał autobus ojciec wziął 2 reklamówki z których
wystawały jakieś rajstopy, ciuchy, a ta 6 letnia dziewczynka miała taki
ogromny plecak, jaki ja noszę do szkoły, tylko jeszcze bardziej wypchany na
plecach i tez 2 reklamówki wypchane czymś tamta 10 letnia zaś wzięła dziecko
na ręce i pojechali...