bezbronne dzieci

30.12.08, 13:28
wczoraj byłam w mieście załatwić taka jedna sprawę i gdy czekałam z powrotem
na autobus na przystanek przyszedł ojciec z 3 córkami (ok.10lat,ok.6lat, 1,5-2
lata miała) i stanął z dzieciakami obok przystanku, nie usiadł z nimi na ławce
(choć było jeszcze trochę miejsca) i wyjął papierosa i zaczął dymić jak smok,
a zapomniałam dodać, że było widać, że jest to biedniejsza rodzina i żal mi
się zrobiło bo ta najmniejsza dziewczynka miała taki kombinezon założony i
rękawiczki jej latały na sznureczku wystając zza rękawa, a nikt jej ich nie
założył, choć był mróz i mi zimno było, a co mówić dopiero dzieciom..... ta
śliczna blondyneczka ok 6 lat ciągle się do mnie uśmiechała i chodziła wokoło
przystanku w takich pantofelkach cienkich..... ta dziewczynka ok 10 lat ciągle
się "zajmowała" ta najmniejszą jeżeli wogóle można to tak nazwać, bo ciągle
ją brała na ręce i ją tarmosiła: podrzucała, kołowała, zabierała jej taką
zabawkę trąbkę, ciągła za rączkę, gdy chciała iść na jezdnię. Ojciec nic nie
robił stał i tylko patrzył się przed siebie...miał wizerunek takiego "ostrego"
taty... pełno ludzi stało i tylko się przyglądało, a ja choć mam 17 lat
miałam ochotę podejść i zwrócić uwagę ojcu, żeby choć trochę zajął się tymi
dziećmi... ale wiem, że ludzie są tacy okrutni i wiedziałam, że jak podejdę do
tego ojca to zacznie mnie bluźnić, że taka gó...ara nie może mu zwracać uwagi...
miałam kupione w torbie dla siostrzyczki 3 kinder jajka niespodzianki i
teraz żałuję, że ich tym dzieciom nie dałam.... sad
one by się napewno tak cieszyły... a mojej siostrze zdążyłabym jeszcze
kupić....ja zawsze jestem taka wrażliwa na czyjąś krzywdę, a najbardziej mi
żal właśnie takich dzieci, bezbronnych.... zastanawia mnie tylko jedno: czy
one miały matkę? gdy przyjechał autobus ojciec wziął 2 reklamówki z których
wystawały jakieś rajstopy, ciuchy, a ta 6 letnia dziewczynka miała taki
ogromny plecak, jaki ja noszę do szkoły, tylko jeszcze bardziej wypchany na
plecach i tez 2 reklamówki wypchane czymś tamta 10 letnia zaś wzięła dziecko
na ręce i pojechali...
    • asia_i_p Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 13:42
      Ania, część z tych rzeczy, o których piszesz, rzeczywiście nie
      powinna była mieć miejsca (palenie przy dziecku), co do reszty, to
      naprawdę trudno oceniać. Moje dziecko wczoraj nie bardzo sobie dało
      włożyć rękawiczki, niektóre dzieci ich po prostu nie lubią. Te
      cienkie buty rzeczywiście przykro, zwłaszcza, że w CCC śniegowce
      można kupić za równowartość 8 paczek papierosów - ale może to były
      jakieś ukochane i uparła się, że je włoży?. Ta dziesięciolatka
      zajmująca się dzieckiem - moja siostra tak ma, od dzieci jej nie
      można odpędzić. A że ojciec się nimi chwilowo nie zajmował - no z
      twojego opisu nie wydaje mi się, żeby w danej chwili wymagały
      zajmowania, a może padnięty był albo właśnie ciężko przeżywał
      upokorzenie, że musiał się zwrócic o pomoc (bo myślę, że stamtąd z
      ubraniami wracali). Dobrze, że mu nie zwróciłaś uwagi i wybacz, ale
      gdyby ci ciężko doświadczony przez życie człowiek odpowiedział, że
      masz mu nie zwracać uwagi, bo życia nie znasz, nawet niezbyt
      uprzejmie, to nie uznałabym tego za okrucieństwo, najwyżej za
      nieuprzejmość. A obcym dzieciom czekolady nie dawaj, bo mogą być
      uczulone.
      Ogólnie - dobrze, że masz dobre serce, ale postaraj się, żebyś się
      nie wzruszała własnym wzruszeniem, tylko starała się zrozumieć i
      pomóc, jeśli się da pomóc.
    • nangaparbat3 Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 13:45
      Bieda, ta prawdziwa bieda, jest okropnie smutna.
      Też dlatego, ze dzieci sa w jakis sposob opuszczone, nawet w rodzinnym domu -
      porzucone. I bezbronne, jak to dzieci. Dokladnie tak, jak to obserwowalaś na
      przystanku.
      Czasem, kiedy widze na ulicy pijanych agresywnych mężczyzn, z przerazeniem myślę
      o tym, ze za chwile wrocą do swoich domow, gdzie moze są dzieci.
      W moim miescie - ale pewnie i w innych - mlodzież jak Ty pomaga dzieciom,
      głownie polega to na przychodzeniu do nich do domu i pomocy w nauce - bo w
      szkole prawie zawsze też bardzo im cieżko. Ale nauka jest wlasciwie pretekstem -
      najważniejsze, ze ktoś przychodzi specjalnie do nich, ze mu na nich zależy, ze
      wszyscy to widzą.
      TAka pomoc to jedna - dwie godziny w tygodniu, a dla tych dzieci - bezcenna.
      Jeśli chcialabys jeszcze o tym pogadac, napisz do mnie na priva.
      Pozdrawiam serdecznie
      Nanga
    • iwles bardzo rzadki to widok, by ojciec 30.12.08, 13:48


      z trzema córkami był na ciuchowych zakupach wink
      • nangaparbat3 Re: bardzo rzadki to widok, by ojciec 30.12.08, 13:49
        On chyba nie był na zakupach, tylko po "dary".
        • iwles Re: bardzo rzadki to widok, by ojciec 30.12.08, 13:58


          a skąd wiesz ?
          Może na zakupach ?
          Poza tym - całkiem rozsądny facet, że nie palił na przystanku tylko
          za, bo osobiście widzałam nie raz takich firmowo ubranych i
          dymiących na przystanku pełnym ludzi.
          • nangaparbat3 Re: bardzo rzadki to widok, by ojciec 30.12.08, 14:17
            iwles napisała:

            >
            >
            > a skąd wiesz ?
            > Może na zakupach ?
            Ano stąd:

            >>jciec wziął 2 reklamówki z których
            wystawały jakieś rajstopy, ciuchy, a ta 6 letnia dziewczynka miała taki
            ogromny plecak, jaki ja noszę do szkoły, tylko jeszcze bardziej wypchany na
            plecach i tez 2 reklamówki wypchane czymś

            I stad, ze mam takich bardzo biednych znajomych, widuje te "wypchane reklamowki".
    • ania19a Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 14:00
      "iwles"- za przystankiem, ale przy dzieciach! przecież ten dym leci na nie!
      • iwles Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 14:04


        a to zalezy, w którą strone był wiatr.

        Poza tym - najważniejsze, że np. nie na mnie i nie na moje dziecko,
        gdybym akurat tam była smile

        Zresztą pisałaś, że dzieci nie stały w miejscu tylko się ruszały,
        spacerowały, biegały wokół.... więc dym nie leciał tak bezpośrednio
        na nie.
    • ania19a Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 14:12
      widzę że Ciebie nie dałoby przegadać, przepraszam ale jak przeczytałam twój post
      że "dobrze że nie na mnie i nie na moje dziecko" to to samo mówi za siebie,
      (egoistka)bez obrazy...
      • iwles a ja się zastanawiam, jak Ty godzisz obowiązki 30.12.08, 14:14

        uczennicy (wszak masz 17-lat) z opieką nad 6-letnią córka ? wink
        • nangaparbat3 a ja myslalam 30.12.08, 14:19
          że z tym nieleceniem dymu na Twoje dzieci to był żart.
          • iwles Re: a ja myslalam 30.12.08, 14:22


            Nie, to nie byl żart.




            zwłaszcza po tym, jak wrzuciłam sobie nick autorki w wyszukiwarkę.
            • nangaparbat3 Re: a ja myslalam 30.12.08, 14:30
              To dociekliwa jesteś - w końcu kazdy jest tu bytem wirtualnym, a autorka nic
              złego swoim watkiem nie zrobila.
              • iwles :) lubię wiedzieć, z kim rozmawiam :) 30.12.08, 14:33

                • nangaparbat3 Re: :) i tak nie wiesz:) n/t 30.12.08, 15:04

              • chloe30 Re: a ja myslalam 30.12.08, 14:34
                nangaparbat3 napisała:

                autorka nic
                > złego swoim watkiem nie zrobila.

                Nie każdy lubi jak mu się wciska kity.
                Ja nie, widac Iwles też nie.
        • 2122joan Re: a ja się zastanawiam, jak Ty godzisz obowiązk 30.12.08, 16:53
          Jakos nie wierze w to ze ty masz 17 lat i to tylko twoja siostra.Dam
          Ci aniu19a rade "klamstwo ma krotkie nogi" nawet tu na forum.....
    • ania19a Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 14:28
      za słówka łapiesz? napisać tak nie można? jak tak bardzo chcesz wiedzieć to czuje się jak matka dla niej bo praktycznie sama ja wychowałam z tata i siostrami mama ciężko zachorowała po porodzie..
    • ania19a Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 14:34
      nangaparbat3- dziękuję smile
    • cora73 Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 15:28
      Pozory myla....fakt to palenie przy dzieciach mogl sobie tatus
      darowac, ale trudno nie ma ludzi idealnychsmile Pozatym sytuacja ktora
      opisujesz dla mnie nie jest ani smutna, ani jakas tragiczna....moja
      corka nienawidzi rekawiczek, nie lubi siedziec woli biegac. To ze
      dzieci byly skromnie ubrane nie musi znaczyc ze sa nieszczesliwe!
      Nie osadzaj ludzi (rodzicow) po tym ze nosza rzeczy w
      reklamowkach ,bo to ze ktos jest "biedniejszy" nie znaczy ze
      gorszy.....pozdrawiam.
    • liliankaa77 [...] 30.12.08, 16:10
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ania19a Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 16:52
        lilianka77- nie powiedziałam że matka winna.

        corat3- ja wiem że jak ktoś biedniejszy to nie gorszy- przecież tego nie napisałam
        a że biedni to wydaje mi się, że tak inaczej by nie mieli takich brudnych i
        podartych kurtek....
        • ania19a Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 16:54
          a i jeszcze jedno: gdybyś widziała, że twoje dziecko ma już czerwoną buzię a
          łapki sine, to jestem pewna, że na siłę byś mu założyła te rękawiczki, a to
          dziecko tak wyglądało...
          • k1234561 Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 17:16
            Ania19a ja Ciebie rozumiem,też miałam trochę podobną sytuację i
            zareagowałam (niestety).Szłam sobie z córką kiedy nagle widzę z
            daleka jadący w naszą stronę wózek-spacerówkę.W środku leżał
            chłopczyk może tak miał z rok,ale nie więcej.Wózek prowadziła
            babcia,która na lewo i prawo bujała tym wózkiem.Bujała tak mocno,że
            dziecko w środku obijało się raz o jedną stronę wózka raz o
            drugą.Mały w dodatku darł się w niebogłosy,a babka im on głośniej
            się darł tym mocniej waliła wózkiem.Ludzie się za nimi oglądali,bo
            ulica raczej "przelotowa" była i przechodniów nie brakowało.Jak
            kochana babuni mijała mnie,to zwróciłam jej uwagę,żeby tak nie
            obijała tego dziecka,nie trzęsła tym wóżkiem bo mu krzywdę zrobi,że
            lepiej gdyby go na ręce wzięła i przytuliła,uspokoiła (dzieciak ąz
            się zanosił z płaczu),na co babcia tak mnie sklęła na całą ulicę,że
            do dziś pamiętam.Oczywiście nikt z przechodniów mnie nie poparł choć
            po cichu wszyscy byli zbulwersowani,traktowaniem tego maluszka w
            wózeczku.
            Tak więc dobrze,że może nie zwróciłaś ojcu tych dziewczynek
            uwagi.Różnie mógł Cie potraktować za Twoje dobre intencje i
            wrażliwość.
            • ania19a Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 18:11
              k1234561- współczuję takiego widoku... mnie na szczęście coś takiego jeszcze nie
              spotkało, ale gdybym coś takiego zobaczyła na pewno bez zastanowienia
              zwróciłabym uwagę, bo nie znoszę patrzeć na krzywdzące dzieci... sad
              dzieci i zwierzęta to chyba jedyne istoty nie mające prawa głosu według nie
              których "dorosłych" (jeżeli takich ludzi można tak nazwać)....
              • volta2 Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 21:50
                ja tam nie lubię, jak ktoś mi publicznie zwraca uwagę,(2 razy się
                zdarzyło)
                wyglądamy nader skromnie, bo lubię w lumpeksach ubierać siebie i
                dzieci, i tak trochę lumpeksiarsko wyglądamy - nawet jak czasem
                wybierzemy się do galerii handlowej, typu galeria mokotów(nikt by za
                nas 5 groszy nie dał)
                jak dzieci biegają na przystanku to też nie reaguję, po to ich
                nauczyłam co to chodnik a co ulica, by się w centrum, gdzie duży
                ruch zbytnio nie stresować - co nie znaczy że czujna nie jestemsmile

                jak mi dzieciak spadł z murku okalającego fontannę do jej
                wybetonowanego środka, to wszystkie babcioniańki chciały go ratować
                i takie chóralne aaaach! z siebie wydały, a ja na spokojnie spytałam
                tylko, czy żyje, podniosłam, przytuliłam i chyba łza mu nie
                popłynęła z oka żadna. był ubrany w zimowy kombinezon to cóż miało
                mu się stać?(no, stracha to miałam, ale trzeba było zachować zimną
                krew)
                dobrze, że wtedy nikt mi uwagi nie zwrócił...
                • nangaparbat3 Re: bezbronne dzieci 31.12.08, 14:36
                  Wiesz, Volta, taka biede o jakiej pisze Ania rzadko sie widuje, i nie ma nic do
                  rzeczy ubieranie sie w lumpeksie i bieganie po przystanku. Znam takich ludzi i
                  to co ich najbardziej wyróżnia to - nie wiem jak powiedziec - nastroj? aura? -
                  jakis smutek przemieszany z lękiem, a czasem i agresją. To jest smutek ludzi
                  wykluczonych, jakas potworna beznadzieja.
    • acorns Re: bezbronne dzieci 30.12.08, 23:50
      > miałam kupione w torbie dla siostrzyczki 3 kinder jajka
      > niespodzianki i teraz żałuję, że ich tym dzieciom nie dałam.... sad
      > one by się napewno tak cieszyły... a mojej siostrze zdążyłabym
      > jeszcze kupić....ja zawsze jestem taka wrażliwa na czyjąś krzywdę,
      > a najbardziej mi żal właśnie takich dzieci, bezbronnych...

      Tak się zastanawiam gdzie takie dziewczyny jak Ty się ukrywają? Mój
      znajomy szukał takiej właśnie a zawsze paskudnie trafia aż już
      stracił nadzieję całą. Stwierdził że chyba kupi sobie jakąś
      wypasioną brykę, ciuchy, fryzurkę sobie strzeli i będzie korzystał z
      życia i zaliczał panienki dopóki mały mu posłuszeństwa nie odmówi,
      skoro one do niczego więcej się nie nadają. Szkoda mi chłopa bo on
      ma marzenia - spokojne życie gdzieś na wsi, rodzinny dom dziecka
      prowadzić albo świetlicę środowiskową dla biednych dzieciaków. I nic
      mu z tego nie wychodzi bo do tanga trzeba dwojga a on zawsze jakąś
      zołzę trafi.

      A co do tematu tych dzieci i ich ojca to moim zdaniem przesadzasz.
      Niektóre dzieci tak mają że rękawiczki albo czapki zdejmują sobie
      non stop bo nie założy i już. W rodzinach wielodzietnych tak jest że
      starsze dzieci zajmują się młodszymi. Moja dziewczyna jest z takiej
      właśnie rodziny więc sam widzę jak to tam wygląda. Ona jest
      najstarsza z rodzeństwa. Tak to musi być bo rodzice sami wszystkiemu
      rady nie dadzą. Część obowiązków musi przejść na starsze dzieci. I
      wreszcie sprawa druga - bieda to nie jest nieszczeście, wiem coś na
      ten temat smile
      • mama_kotula Re: bezbronne dzieci 31.12.08, 02:00
        Cytat
        I wreszcie sprawa druga - bieda to nie jest nieszczeście, wiem coś na
        ten temat smile


        Uhm, niektórych spotykają większe nieszczęścia. Np. są prymitywni i prostaccy.
        • k1234561 Re: bezbronne dzieci 31.12.08, 06:49
          I wreszcie sprawa druga - bieda to nie jest nieszczeście, wiem coś na
          > ten temat smile

          A to się ubawiłam.Rzeczywiście sama rozkosz być biednym,no po prostu
          nie ma większej radości i przyjemności jak mieć biedę.wink

          • figrut Re: bezbronne dzieci 31.12.08, 08:50
            > A to się ubawiłam.Rzeczywiście sama rozkosz być biednym,no po prostu
            > nie ma większej radości i przyjemności jak mieć biedę.wink
            >
            Bieda a bieda. Kiedy nie masz co do gara włożyć to bieda. Kiedy nie stać Cię na
            rozreklamowany jogurt dla każdego członka rodziny codziennie to też bieda. Kiedy
            na kurtkę dla jednego dziecka odkładasz pół roku jednocześnie zaciskając pasa to
            bieda. Kiedy odkładasz na tą kurtkę dwa miesiące bez mocnego zaciskania pasa to
            też bieda. Dla bezrobotnych z mojego miasteczka ja jestem bogaczem, dla
            niektórych z Was (jeśli kiedyś podawane tu zarobki były prawdziwe) jestem
            biedakiem. Dla jedynych moje dzieci będą ubrane biednie, bo nie w firmówki. Dla
            innych bogato, bo nie wszyscy kupią dzieciakom trapery ze skóry z baranim
            kożuszkiem w środku.
            Post założycielki wątku jest strasznie infantylny "och, ach, mnie tak jest żal
            dzieciaczków, zwierzaczków itp., poczytajcie jakie to ja mam dobre serduszko, bo
            mi jest żal". Jak Ci żal, to wpłać na fundację charytatywną dla tych, którzy
            naprawdę kasy potrzebują, zamiast głosić na forum swoją "wrażliwość" gotową
            poświęcić trzy jajka niespodzianki.
            • iwles Re: bezbronne dzieci 31.12.08, 08:58

              no własnie - gotową poświęcić i tyle smile bo jednak tych jajek nie
              dała, a czasu miała az nadto, facett zdążył całą fajkę wypalić wink



              a co do tekstu o biednych : Dlaczego muszą być koniecznie
              nieszczęśliwi wink Bo biedni - to już dzieci mają chodzić z nosem na
              kwintę? nie usmiechać się ? Nie być życzliwi? Nie bawić się ? Nie
              okazywać radości - bo do nich nie pasuje ... ?
              żałosne.....
              • ania19a Re: bezbronne dzieci 31.12.08, 14:07
                napisałam ten post ot tak po prostu, ludzie piszą tu jak im jest smutno lub maja
                doła albo jak ich coś cieszy jak nie zauważyłaś, a ja po prostu tak chciałam
                napisać bo nie mam komu co powiedzieć. Jak nie pasuje to mogłaś wogóle nie
                pisać, bo co było czytać
                • nangaparbat3 Re: bezbronne dzieci 31.12.08, 14:46
                  Bo wiesz - cudza bieda bardziej w oczy kole niz cudze bogaztwo. Wbrew pozorom.
                  Mamy w genach, oprocz agresji, egoizmu etc - i altruizm. Prastary. Jeśli mrowka
                  je, a podejdzie do niej inna i zwroci sie zebrzacym gestem - w przełożeniu na
                  nasza, ludzką morfologię, to gest niemal identyczny - ta jedząca mrowka nie może
                  odmówic. Dzieli się.
                  To dlatego tak zloszczą nas zebracy, tak nam przeszkadzają, tak bardzo chcemy
                  ich przegonic (i przeganiamy), bo odmowienie im sprawia nam trudnosc. To dlatego
                  nie zyczymy sobie ogladac smutku biednych - nie chcemy czy nie umiemy im pomóc i
                  trudno nam sie z tym pogodzic, szukamy uzasadnień, usprawiedliwień,
                  racjonalizacji. A często reagujemy gniewem i odrzuceniem.
              • nangaparbat3 Re: bezbronne dzieci 31.12.08, 14:39
                iwles napisała:

                > a co do tekstu o biednych : Dlaczego muszą być koniecznie
                > nieszczęśliwi wink Bo biedni - to już dzieci mają chodzić z nosem na
                > kwintę? nie usmiechać się ? Nie być życzliwi? Nie bawić się ? Nie
                > okazywać radości - bo do nich nie pasuje ... ?
                > żałosne.....
                >

                Wiesz, Iwles, Ty sie lepiej swoimi dziecmi zajmij, bo przeciez tylko one Cie
                obchodzą.
                >
                >
                >
                >
                • cora73 Re: bezbronne dzieci 31.12.08, 14:49
                  Iwles ma racje....moze trudno w to uwierzyc ale biedniejsze dzieci,
                  skromnie poubierane nie zawsze sa nieszczesliwe. Nie zawsze biedni
                  ludzie to alkoholicy, patologia jakas! Czesto w biedniejszych domach
                  jest wiecej milosci, zainteresowania dziecmi niz w
                  rodzinach "bogatych karierowiczow" gdzie dzieci widuja rodzicow
                  czasami w weekendy, sa wychowywane przez kolejne nianki.....no ale
                  fakt: maja markowe, drogie ciuchy itdsad
                  • nangaparbat3 Re: bezbronne dzieci 31.12.08, 15:13
                    Iwles nie ma racji - albo ja ja opacznie zrozumialam - a zrozumialam, ze ona
                    OCZEKUJE od biednych usmiechu, radosci, zyczliwosci.
                    Byc moze nie calkiem jednoznaczna konstrukcja jej wypowiedzi mnie zmylila i
                    chodzi jej o to, o czym Ty piszesz, to sie zgodze.
                • iwles nangaparbat 05.01.09, 17:45


                  > Wiesz, Iwles, Ty sie lepiej swoimi dziecmi zajmij, bo przeciez tylko one Cie
                  > obchodzą.


                  nie "tylko" a w pierwszej kolejności. Zwłaszcza jeśli chodzi o wdychanie dymu
                  papierosowego.

                  a co do konieczności pokazywania min nieszczęśliwych przez biednych - to tak -
                  cora ma rację - nie oczekuję radości z bycia biednym, ale dlaczego odmawia sie
                  im jej okazywania ? O to mi chodziło.

                  Wiesz - prowadziłam kiedyś zajęcia terapeutyczne dla dzieci z rodzin
                  alkoholików, głównie dzieci biednych i.... na szczęście te dzieci umiały sie
                  usmiechać, umiały spontanicznie okazać radość, umiały się bawić i być po
                  dziecinnemu szczęśliwe.
                  • bi_scotti Tak troche logiki, OK? 05.01.09, 18:31
                    Palaczy nie znosze i bronic nie zamierzam ALE facet palacy na ulicy
                    nie jest w stanie konkurowac z obrzydlistwem i szkodliwoscia spalin,
                    ktore i tak wszyscy wdychamy - nie przesadzajmy z ta troska o
                    dzieci, na ktore On niby dmuchal! Mnie zdecydowanie bardziej rusza
                    jak widze rodzicow w zamknietych samochodach palacych w obecnosci
                    swoich dzieci - to jest FAKTYCZNE zagrozenie dostarczane dzieciom
                    przez kretynskich rodzicow.
                    To, ze facet i dzieci niesli torby pelne ubran (prawdopodobnie
                    darow) to BARDZO DOBRY ZNAK - to znaczy bowiem, ze jest ktos/jakas
                    organizacja, ktora Im pomaga przynajmniej w kwestii odziezy. Przy
                    okazji, jesli ktos chce pomoc biednym, to przeciez zawsze moze byc
                    wolontariuszem w takiej organizacji!
                    Moje dzieci ZAWSZE byly ubrane bez porownania lzej niz "polskie
                    normy przewiduja" wiec opowiesci o braku rekawiczek, cienkich
                    butkach i inne takie nie ruszaja mnie osobiscie w ogole -
                    podejrzewam, ze z mojego punktu widzenia to mogly byc jedyne dzieci
                    na ulicy ubrane prawidlowo wink Punkt widzenia ... od punktu
                    przylozenia wink
                    Wzruszanie sie cudzym nieszczesciem jest ... wzruszajace ale malo
                    konstruktywne a juz na pewno nie nalezy go laczyc z pouczaniem osob,
                    ktorych sytuacja sie wzruszamy! Jak wspomnialam, sa tysiace sposobow
                    by pomoc potrzebujacym i miec poczucie robienia czegos
                    produktywnego! Byloby dobrze gdyby szkoly srednie dla egzaltowanych
                    17-letnich panienek uczyly logicznego myslenia i postepowania smile
                  • nangaparbat3 Re: nangaparbat 05.01.09, 20:03
                    Wiesz, ja znam biedakow radosniejszych niz wiekszosc ludzi naprawde dobrze
                    sytuowanych, wioęc tego mi wyjasniac mnie musisz.
                    Byc moze źle zrozumiałam Twoja wcześniejszą wypowiedź (piszę o tym pwyżej), a
                    teraz Ty moją. Takie zamieszanie.
                    • iwles Re: nangaparbat 05.01.09, 20:28


                      nie, ja twoją powyżej wypowiedź dobrze zrozumiałam. Chcialam tylko
                      dodatkowo wyjaśnić moje intencje, potwierdzić to, co Cora napisała smile
    • izabelski Re: bezbronne dzieci 05.01.09, 20:34
      to pewnie bys i mnie zwrocila uwage - bo jak moje dzieci byly male w
      Polsce nawakacjach nigdy nie nosily skarpetek smile
      i te "gole nóżeta im wystawaly z wózka" smile)))))))))))))))

      ale bym ci na pewno nie podziekowala za wtracanie sie do moich
      dzieci i czestowanie ich niezdrowa czekolada .....
      • ania19a Re: bezbronne dzieci 06.01.09, 10:42
        Izabelski- na pewno nie w zimie nie zakładałeś im tych skarpet, więc nie ma
        porównania....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja