IP: *.* 01.09.01, 21:15
Ogłaszam konkurs na najbardziej bezsensowne propozycje i podpowiedzi dotyczące wychowania dzieci. Oczywiście propozycje teściowych.
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 01.09.01, 23:58
      A moze tescow? Propozycje mojego tescia to1. lac2. ile wlezie3. najlepiej pasemPampersy zaklada tyl na przod.Uczy dziecko co ma w szufladzie a nastepnie wrzeszczy na nie, ze gwozdzie mu wyciaga.I nie rozmawia ze mna bo czlowiek bioracy za zone taka pusczalska jak jego corka, nie zasluguje na szacunek, szczegolnie ze jej nie bije :))Tesciowa mam ok na ile moze byc OK kobieta bedaca z takim gosciem.....
    • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 03.09.01, 11:47
      Moja teściowa ostatnio stwierdziła z mina znawcy, że biedne jest moje dziecię, bo ma JUŻ !! 10 miesięcy i JESZCZE nie ma nocnika i TERAZ JUŻ NIGDY W ŻYCIU NA NIEGO NIE USIADZIE I DO 5 LAT BEDZIE ROBIŁO W MAJTKI!!! Zareagowałam smiechem, na co ona:"śmiej się, smiej, zobaczysz, moje dzieci były sadzane na nocnik, jak miały 4 miesiące!"Albo uwaga do moego męża" NIE CAŁUJ JEJ, BO JĄ TO BOLI!"pozdrawiamEWA
    • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 06.09.01, 10:28
      A ja trochę z innej beczki, aczkolwiek podobnej:- jak mojemu Kubie (12 miesięcy) jest źle, to takim kwilącym głosikiem woła "mama", normalne, prawda? A mój ojciec słysząc to przedrzeźnia go i wyśmiewa się z niego. Na moją prośbę, żeby przestał nabijać się z dziecka odpowiedział: "CZEMU???"Nic dodać, nic ująć.Na szczęście mieszkamy sami.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 09.09.01, 22:48
      Moja teściowa ze śmiertelną powagą ostrzegała mnie, że gdy będę karmić synka piersią powyżej roku, przyczynię się do tego, iż będzie on... kobieciarzem! I to złowieszcze (bo dalej robiłam swoje) "zobaczysz, wspomnisz moje słowa!" Maciusia karmiłam 1,5 roku, dopóki sam nie zrezygnował z piersi.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 10.09.01, 11:28
      Od jakiegoś czasu mój dziewiętnastomiesięczny synek je sam i idzie mu całkiem nieźle. Posługuje się łyżeczką lub widelcem w zależności od potrzeb. Co więcej należy do dzieci, które nie pozwolą sobie nic wcisnąć na siłę ani się nakarmić, kiedy już potrafią same jeść. Moja teściowa o tym wie doskonale, bo już nie raz miała okazję się o tym przekonać ale podczas ostatniego pobytu u nas rzuciła się w stronę Dodka gdy tylko posadziłam go w krzesełku z entuzjastycznym okrzykiem "to ja go nakarmię". Szczegół że nie po to dziecko uczy się z radością samodzielności, żeby ktoś w bezmyślny sposób to niweczył.Mój teść, w czasie rozmowy telefonicznej zapytał mnie co robi Dominik i kiedy mu powiedziałam, że je, to usłyszałam współczujące:ojej, sam? on jest jeszcze przecież taki malutki!!!!!!!! Podobne podejśćie mają do pozostałych swoich wnuków (średnia wieku 13 lat)Nie mogą sobie sami posprzątać bo nie zrobią tego tak doskonale jak babcia i na pewno gdzieś zostawią trochę kurzu (babcia ma 65 lat)a jeden z nich (co prawda jedynak, ale ma już 14 lat)nie zrobi sobie sam herbaty- robią mu rodzice i co więcej dolewają zimnej wody żeby się dzieciątko nie poparzyło.Zgroza ale skądś to się bierze.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 11.09.01, 12:48
      ojej usmiałam się czytając wasze posty :)ale i ja mam nie lepiej :( wszystkiego nie przytoczę bo pewnie by się serwer eDziecka zapchał od nadmiaru tekstu ale trochę przytoczę :)kulinarne:1 teściowa ochrzaniła mnie że nie odparzam we wrzątku manadarynek, bananów, czereśni etc etc, ponieważ uważa że wszystko jest sypane proszkami koloryzującymi owoce i skórek absolutnie dziecku nie wolno jeść (w przypadku czereśni np.) bo szkodzą 2 zostałam zrugana za podawanie dziecku zamiast naturalnego masła margaryn typu Masmix, Bona etc - powód - ktoś teściowej powiedział że do margaryn dodają hormonów i dzieci rosną za szybko3. dziecko jest niedożywione i chude (14 kilo na 2 lata i 9 mieś.) bo nie zjada od razu obiadu z 2 dań plus drugiego śniadania i podwieczorku nie mówiąc o soczystej kolacjina tłumaczenia że ona je tyle ile potrzebuje i małymi porcjami w ciągu całego dnia usłyszałam że po prostu nie umiem dziecka wychować "do stołu"wychowawcze:1. jestem uważana przez teściów za osobę katującą swoje dziecko psychicznie i fizycznie ponieważ po pierwsze staram się żeby była samodzielna (ma 3 lata) i jadła sama, ubierała się w miarę możliwosci - fizycznie bo krzyczę kiedy Marta z premedytacją rozlewa miód na dywan i raz dałam jej lekkiego klapa po którym się łobuzica tylko śmiała; ogólnie dziecko uchodzi za znerwicowane przez mamusię... aha i na pewno się będzie przez to jąkaćparanoiczne:przed wyjazdem na Majorkę teściowa poszła do lekarza dowiedzieć się na co się mamy zaszczepić plus dziecko oczywiście i co się stanie dziecku podczas lądowania i startu w samolocie (chodziło o przeciążenia)dodam że teściowa nie jest garkotłukiem tylko nauczycielką i naprawdę nie myślałam że nie wie gdzie leży Majorka i że to normalny kraj a nie żadne tropiki z malarią.... heheogólnie teściowa jest fanatyczką tego co powie sąsiadka, koleżanka w szkole albo co napiszą w Teletygodniu i żadne argumenty że to paranoja nie skutkująjak się łatwo domyśleć rzadko tam jeździmyczółkosmile
      • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 11.09.01, 15:16
        Wiesz, to że jest nauczycielką to raczej tylko może potwierdzać jej stan ducha i poglądy na życie... Nauczyciele w Polsce żadko kiedy mają jakąkolwiek sensowną wiedzę (także z przedmiotu, który uczą), nie wspomnę już o zdrowym rozsądku... Tylko niech mnie znowu nie biczują za generalizowanie. Takie mam doswiadczenia ja, moja żona, większość znajomych. Tylko nieliczne wybitne jednostki faktycznie trzymają jakiś poziom. Sory, że odbiegłem od tematu. Jeśli masz dość siły, to po prostu ją ignoruj.
          • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do KvM IP: *.* 17.09.01, 15:56
            Znam kilkunastu - kilkudziesięciu nauczycieli (raczej nauczycielek). Wielu znam także poza szkołą. Rozsądni to wyjątek. Nie wiem komu znowu urodziło się słowo WSZYSTKIE - pewnie jakiejś nauczycielce. Prawda jest taka, że w większości na ten zawód decydują się ludzie, którzy nie potrafią poradzić sobie gdzie indziej. Znam kilka osób, które owszem pracują dla ideei, pasji, chęci itp. ( i są w tym dobre ), ale reszta? Unikam jak ognia przedstawicieli tego zawodu ;-). Najbardziej charakterystyczne są tu wrażenia ze studiów - na uczelni zostawali głównie przeciętniacy, którzy nie mieli szans na "normalną" pracę.Przy okazji zastanawia mnie dlaczego większość ludzi bierze generalizacje do siebie. To że akurat ta osoba, czy jej znajomi mają inne doświadczenia, czy też optykę, to nie znaczy, że generalizacja jest zła (gdyż z zasady odnosi się do większości, a nie do wyjątków).
            • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do KvM IP: *.* 18.09.01, 10:51
              Dyskusje o generalizowaniu i uogólnianiu (bo nie jest to, wbrew pozorom, to samo) są zwykle pozbawione większego sensu. Dlaczego? Na podstawie własnych s u b i e k t y w n y c h doświadczeń jednostki formułują sądy dotyczące ogółu i starają się przekonać wszystkich, że tak jest. Zwykle dodają dyskretnie (choć czasami nie) zwrot "moim zdaniem", co raczej nie osłabia pseudoobiektywnego charakteru wypowiedziDyskusja o niekompetencji nauczycieli, lekarzy, polityków, etc. do niczego nie prowadzi, bo osoby których ona dotyczy nie stają się przez to bardziej kompetentne i lepsze. Miałeś złe doświadczenia z wieloma nauczycielami - to smutne. Ja pamiętam raczej tych lepszych, choć doświadczenia miałem takie i takie. Najważniejsze dla mnie było zdobywanie wiedzy. Uczyłem się dla siebie, a nie dla nauczycieli (liceum i studia). Zapewniam Cię, że zarówno od złego jak i dobrego wykładowcy można się czegoś nauczyć. Trzeba tylko chcieć. Mówienie, że zły nauczyciel niczego nie nauczy jest spychaniem odpowiedzialności za własne działania na innych. Miałem na studiach zajęcia z magistrami co nie potrafili zdania poprawnie sklecić po polsku nie mówiąc o całym wykładzie. Miałem też takich, którzy nie dość, że mówili pięknie to jeszcze mądrze. Od jedych i drugich starałem się coś „wyciągnąć”Pytasz dlaczego generalizacje bolą i ludzie obruszają się na nie. Bolą, bo są niesprawiedliwe. Każdy z nas będzie się buntował przeciwko stereotypowi „Polacy to pijacy”, jaki funkcjonuje w niemieckich mediach, bo jest niesprawiedliwy i krzywdzący. Niektórzy Polacy nadużywają alkoholu i niektórzy nauczyciele są źli. Takie jest życie.Piszesz:„Prawda jest taka, że w większości na ten zawód decydują się ludzie, którzy nie potrafią poradzić sobie gdzie indziej.”Skąd wiesz? Widziałeś wyniki jakichś badań? Czy tylko w y d a j e Ci się, że tak jest. Dla mnie tego typu sąd można nazwać mniemaniem – każdy może je mieć, ale wartość tego stwierdzenia w odniesieniu do rzeczywistości jest żadna. Uważasz, że:„To że akurat ta osoba, czy jej znajomi mają inne doświadczenia, czy też optykę, to nie znaczy, że generalizacja jest zła (gdyż z zasady odnosi się do większości, a nie do wyjątków).”Generalizowanie samo w sobie nie jest złe (jasne jest, ze zwykle odnosi się ono do większości - masło maślane). Niewłaściwe jest tylko sposób, w jaki to robisz. Zdajesz się wyrażać przekonanie (tak odebrałem Twojego posta), że jak ktoś generalizuje to się nie myli. Moim zdaniem jest odwrotnie im silniej się generalizuje tym dalej się jest od rzeczywistości czy zjawiska jakie się generalizuje. Kłaniam się.SkwarekP.S.Nie jestem nauczycielem.
              • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do KvM IP: *.* 18.09.01, 10:56
                A ja nie poszlam na doktoranckie,bo wydawalomi sie, ze tam ida naprawde dobrzy studenci..... popatrz popatrz.....Inna sparwa sa zajecia, ale doktoranci maja obowiazek prowadzenia zajec ze studentami, a nie zawsze wlasne inteligencja idzie w parze z umiejetnoscia jej przekazania, wiec moze studia stad wylaczmy.....Jestem nauczycielemsmile))
              • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do skwarka IP: *.* 18.09.01, 19:29
                To że nie jesteś nauczycielem, to widać ;-)W pewnym sensie masz rację - generalizacja nie przybliża zwykle rzeczywistości. Ja jednak nie jestem badaczem - socjologiem. Nigdzie nie pisałem, że moja generalizacja to prawda obiektywna i jedynie słuszna. Po to jest forum aby dyskutować. Przedstawiłem swój punkt widzenia i moje doświadczenia. Znam wielu nauczycieli pisałem wyraźnie, że nieliczni są rozsądni. Nie odnosiłem tego do pracy zawodowej wyłącznie. Ja niestety nie wyciągałem za wiele nawet od dobrych nauczycieli - z przedmiotów które mnie interesowały byłem mocno do przodu, a te które mnie nie interesowały po prostu "olewałem". Stąd zresztą na świadectwie maturalnym miałem mierne i szóstki. Nie w nauce i ocenach problem. Co powiesz na zagranie nauczyciela, który przed oficjalnymi wynikami daje Ci do zrozumienia, że nie zdałeś matury? Albo stawia Ci pałę, bo Twój ojciec nazwał go komunistą? ( na egzaminie komisyjnym w obecności gościa z kuratorium dostałem 5 ) Co powiesz o nauczycielu, który wyzywa Cię od szmat (i Twoich rodziców) dlatego, że nie byłeś pierwszego maja na pochodzie? Przykłady mógłbym mnożyć. Chodziłem w sumie do 7 szkół znam wielu nauczycieli poza szkołą (także takich, którzy mnie nie uczyli). Jest to raczej kilkadziesiąt niż kilkanaście osób. Z moich obserwacji wynika, że "rozsądne" osoby to raczej wyjątek niż reguła. Do tego dochodzą obiektywne badania statystyczne (np. większość nauczycieli głosowała na lewicę - tą która się nie kryje pod płaszczykiem prawicy - SLD)
                • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do skwarka IP: *.* 19.09.01, 09:05
                  OFF TOPICKvM!Kiedyś ktoś powiedział, że jestem umęczliwy jeśli chodzi o dyskutowanie, że czepiam się słów i dokładnie czytam wypowiedzi partnerów w dyskusji. Cóż, taki już jestem. Uparty jak bulterier.Przejdźmy jednak do rzeczy. Czy mógłbyś wyjaśnić mi, co oznacza stwierdzenie, że jak piszesz, generalizacja zwykle nie przybliża rzeczywistości. Pytam o to, bo chciałbym się dowiedzieć dlaczego mam rację tylko w pewnym sensie, a nie w ogóle. Z tego co wiem każda generalizacja jest uproszczeniem i de facto oddaleniem się od istoty i złożoności zjawiska jakiego dotyczy. Dzieje się tak nie tylko w naukach społecznych, ale również w zwykłym życiu. To przecież zwykli ludzie posługują się stereotypami (które powstają przecież w oparciu o generalizowanie) mówiąc, że „Cyganie to złodzieje” albo, że „Niemcy to dusigrosze”. W swoim poście starałem się pokazać dlaczego w moim odczuciu generalizacje są krzywdzące. Nie zanegowałeś tego, więc rozumiem, że się zgadzasz. Zgadza się, że niegdzie nie napisałeś, że Twoja wypowiedź jest prawdą jedynie słuszną. To ja napisałem, że moim zdaniem, wydaje Ci się, że generalizowanie wyklucza możliwość popełnienia pomyłki, bo wiadomo przecież, że oprócz większej części złych są również ci dobrzypiszesz:„Przy okazji zastanawia mnie dlaczego większość ludzi bierze generalizacje do siebie. To że akurat ta osoba, czy jej znajomi mają inne doświadczenia, czy też optykę, to nie znaczy, że generalizacja jest zła (gdyż z zasady odnosi się do większości, a nie do wyjątków).”Nie zgadzam się takim stwierdzeniem i dałem temu wyraz w poprzednim poście. I tyle.Przykłady, które podajesz są skandaliczne, ale w moim odczuciu nie upoważniają do stwierdzeń, że większość nauczycieli to ludzie przypadkowi i nie znający się na swojej pracy. Sam miałem kilka przykrych doświadczeń, ale nie czuję potrzeby pisania o nich. Nie czuję również potrzeby opowiadania o tych dobrych ludziach, dla któych praca z młodym chcącycm się uczyć człowiekiem była najważniejsza. W mediach co rusz słyszymy o tym, że jakiś lekarz pomylił się i spowodował zgon lub utratę zdrowia pacjenta. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie jednak utrzymywał, że lekarze to mordercy i grabarze. Tak samo jest z nauczycielami. Szokuje nas to, co negatywne. To co jest zwykłym wykonywaniem obowiązków jest mało interesujące.Natomiast argumentacja zawarta w tym fragmencie:„Jest to raczej kilkadziesiąt niż kilkanaście osób. Z moich obserwacji wynika, że "rozsądne" osoby to raczej wyjątek niż reguła. Do tego dochodzą obiektywne badania statystyczne (np. większość nauczycieli głosowała na lewicę - tą która się nie kryje pod płaszczykiem prawicy - SLD)” jest dla mnie kompletnie nie zrozumiała. Jeśli chodzi Ci o to, że fakt głosowania na lewicę wskazuje na braki w umiejętnościach zawodowych nauczycieli, to wybacz, ale nie wiem jak dyskutować z Tobą dalej. Chcesz powiedzieć, że poglądy polityczne mają wpływ na jakość świadczonej pracy? Ta teza jest dość ....... karkołomna. A wnioskowanie o kompetencjach zawodowych na podstawie preferencji politycznych jest po prostu śmieszne. Żartujesz, prawda? (albo generalizujesz)Podsumowując, cieszę się, że z resztą moich poglądów zgadzasz się (przynajmniej ich nie kwestionujesz).PozdrawiamSkwarek
                  • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do skwarka IP: *.* 19.09.01, 09:28
                    skwarek napisała/ł:> Jeśli chodzi Ci o to, że fakt głosowania na lewicę wskazuje na braki w umiejętnościach zawodowych nauczycieli, to wybacz, ale nie wiem jak dyskutować z Tobą dalej. Chcesz powiedzieć, że poglądy polityczne mają wpływ na jakość świadczonej pracy? Ta teza jest dość ....... karkołomna. A wnioskowanie o kompetencjach zawodowych na podstawie preferencji politycznych jest po prostu śmieszne. Żartujesz, prawda? (albo generalizujesz)Oj Skwarku! Żebyś wiedział! W obecnych czasach często ocenia się ludzi na podstawie poglądów politycznych. I tak się zastanawiam, czy byłabym lepszym germanistą mając inne poglądy? Może znałabym inne słówka ;) ? Śmieszne, ale prawdziwe!Magda :hello:
                    • Gość edziecko: guest Re: teściowe -Magdo IP: *.* 19.09.01, 10:36
                      Magdo!Co innego oceniać, a co innego próbować wyciągąc takie wnioski na podstawie badań empirycznych (co KvM starał się zrobić).Każdy ocenia jak chce i jak potrafi. Możesz się z tym zgadzać lub nie. Takie jest Twoje dobre prawo. Wszyscy jesteśmy subiektywni. Ale próby robienia z własnych, w moim odczuciu, błędnych przekonań prawd obiektywnych (podpieranie się powagą sondaży etc.) są niefajne. I będę się temu sprzeciwiał, bo preferencje polityczne są związane między innymi z: - pochodzeniem społecznym,- wykształceniem- sytuacją na rynku pracy- przekonaniami religijnymi- miejscem zamieszkania- etc.Natomiast nie wierzę, żeby ktokolwiek zdołał dowieść, iż przekonania polityczne w jakikolwiek sposób determinują jakość pracy. Pozdrawiam.Skwarek
                      • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do KvM IP: *.* 21.09.01, 07:39
                        KvM napisała/ł:> Wiesz niektórych to może będzie bardzo śmieszyło, ale ja zauważam, znacznie częściej nierobów i bezrobotnych wśród osób mających poglądy lewicowe niż wśrod takich, które mają liberalne podejście do gospodarki. Z tym że raczej chodzi tu o lewicę czarną niż czerwoną. Ta czerwona ostatnio przestała obiecywać mannę z nieba za friko ;-)
                      • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do skwarka IP: *.* 21.09.01, 08:44
                        OFF TOPICKvM!Możesz uważać co chcesz - nikt Ci tego nie zabroni. Nie będę Cię przekonywał, ale .... zdaje się, że mówiliśmy o jakości pracy, a nie o niepracowaniu w ogóle (czyli o "nierobach"). Nie zmieniajmy tematu. Potrafisz przecież dostrzec różnicę pomiędzy pracującymi a niepracującymi. W jednym z poprzednich postów napisałem z czym mogą wiązać się poglądy polityczne. Są to obiektywne wskaźniki uznawane w naukach społecznych (a więc takich, które zajmują się społeczeństwem i jednostkami w nim funkcjonującymi). Możesz z tymi faktami dyskutować, ale jeśli musze wybierać to wybieram fakty, a nie Twoje mocne przeświadczenie, że jest inaczej.Z bezrobotnymi sprawa jest inna, bo inna jest ich sytuacja społeczna. Obojętnie jakie masz poglądy, jeśli nie masz pracy, to automatycznie staje się ona najbardziej pożądanym dobrem (dla ludzi chcących pracować - nie mówię tu o tych, którzy pracować nie chcą i wolą być klientami pomocy społecznej). Największy odsetek bezrobotnych to niewykwalifikowana siła robocza - jeśli oczekujesz od tych ludzi poglądów liberalnych, to jesteś naiwny. Liberalizm jest elitarny. W Polsce, w moim odczuciu, jedynymi liberałami są członkowie UPR - partii, która jak na razie nie ma szans na rządzenie, a nawet współrządzenie. Teza, że ludzie o poglądach liberalnych stanowią niski odsetek wśród bezrobotnych jest prawdziwa (tak jak piszesz, KvM), tylko wynika to z czego innego niż jakość pracy. Nikt nie będzie głosił poglądów gloryfikujących „niewidzialną rękę rynku” regulującą funkcjonowanie państwa, kiedy w tym samym momencie niewidzialna noga rynku kopie go w d..pę.Natomiast nadal nie widzę związku pomiędzy poglądami politycznymi a jakością pracy. PozdrawiamSkwarekP.S. Zadałem Ci kilka konkretnych pytań w ostatnim poście. Byłbym wdzięczy, gdybyś poświęcił im kilka chwil swego cennego czasu, jeśli są tego warte. Jeśli nie to napisz chociaż, ze nie zamierzasz tego robić.S.
                  • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do skwarka IP: *.* 20.09.01, 20:19
                    Piszesz, że uważnie czytasz posty. To bardzo dobra rzecz, ale wybacz trudno mi to dostrzec. Dyskusja o nauczycielach rozpętała się w kontekscie "rozsądku", a nie ich pracy zawodowej! Ja także choć podaje przykłady ze szkoły nie pisałem o ich pracy zawodowej, lecz o rozsądku, tylko pośrednio związanym z ich pracą. Doskonałe przykłada podała Kasia - o to mi także chodzi. Wiązanie tego z ich pracą zawodową szczególnie w kontekście poglądów politycznych jest śmieszne, ale to Ty uczyniłeś nie ja. Ja co najwyżej wiążę poglądy polityczne z rozsądkiem, a jeszcze bardziej z umiejętnością refleksji (to o czym także pisała Kasia). Owszem czynniki, które wymieniłeś mają silny wpływ na poglądy, lecz człowiek refleksyjny i rozsądny potrafi się temu "przeciwstawić"W kwestii uogólniania. Rozsądny człowiek z uogólnień będzie czerpał korzyści - głupi tylko straci. W zdaniu "Cygani kradną" jest krzywdzące dla wielu osób (które nie kradną) stwierdzenie. Rozsądny człowiek (który ma do tego powody aby wierzyć, że Cyganie kradną (lub kradli) częściej niż inne nacje będzie po prostu ostrożniejszy widząc Cyganów (staje się to zrozumiałe szczególnie jeśli miał osobiste doświadczenia). Jeśli spotka Cygana, to nie będzie na niego patrzył z góry, dawał do zrozumienia, że ta osoba to na pewno złodziej - po prostu będzie ostrożniejszy. Osoba głupia jeśli będzie silniejsza ( lub w grupie) obrzuci Cygana wyzwiskami, pobije lub w najlepszym razie pomyśli o nim z pogardą. Ja zakładam, że piszę wśród ludzi rozsądnych więc pozwalam sobie na generalizacje. Nie piszę o lekarzach i ich pomyłakach bo wiem, że to są głośne wyjątki Lekarzy też znam sporo - (może nie tylu co nauczycieli), ale sam jestem ofiarą pijaka, co wcale nie upoważnia mnie do generalizacji. Zwróć jednak uwagę, że co najmniej 3 nauczycieli zostało na tym forum opisanych jako co najmniej nierozsądnych nie przeze mnie. Czy to Cię nie zastanawia?Wybacz, że nie odniosę się do wszystkich Twoich zarzutów - jeśli jest dla Ciebie coś b. istotnego, to proszę daj znać.
                    • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do skwarka IP: *.* 21.09.01, 10:15
                      > Piszesz, że uważnie czytasz posty. To bardzo dobra rzecz, ale wybacz trudno mi to dostrzec. Mea culpa. Od teraz będę pisał większymi literami ;).> Dyskusja o nauczycielach rozpętała się w kontekscie "rozsądku", a nie ich pracy zawodowej! Ja także choć podaje przykłady ze szkoły nie pisałem o ich pracy zawodowej, lecz o rozsądku, tylko pośrednio związanym z ich pracą.< Najpierw jeszcze jeden cytat, żeby była jasność o czym rozmawiamy:> Jest to raczej kilkadziesiąt niż kilkanaście osób. Z moich obserwacji wynika, że "rozsądne" osoby to raczej wyjątek niż reguła.Rozsądek potrzeby jest do wykonywania każdej pracy, a nie tylko do zawodu nauczyciela. Nawet kopacz rowów powinien być rozsądny, bo jak nie to skaleczy się łopatą i dołączy do grona "nierobów" (czyli bezrobotnych). Rozmawiamy o nauczycielach więc wszystko co mówimy jest w kontekscie ich pracy.> Doskonałe przykłada podała Kasia - o to mi także chodzi. Wiązanie tego z ich pracą zawodową szczególnie w kontekście poglądów politycznych jest śmieszne, ale to Ty uczyniłeś nie ja. Oto wypowiedzi, które trochę wyjaśnią sprawę (wszystkie pochodzą z tego topicu - autor KvM):> Znam kilkunastu - kilkudziesięciu nauczycieli (raczej nauczycielek). Wielu znam także poza szkołą. Rozsądni to wyjątek. Nie wiem komu znowu urodziło się słowo WSZYSTKIE - pewnie jakiejś nauczycielce. Prawda jest taka, że w większości na ten zawód decydują się ludzie, którzy nie potrafią poradzić sobie gdzie indziej."i druga wypowiedź:> Jest to raczej kilkadziesiąt niż kilkanaście osób. Z moich obserwacji wynika, że "rozsądne" osoby to raczej wyjątek niż reguła. Do tego dochodzą obiektywne badania statystyczne (np. większość nauczycieli głosowała na lewicę - tą która się nie kryje pod płaszczykiem prawicy - SLD) Więc nie ja tylko Ty. Nie komentuję tego dalej, bo nie chcę się sprzeczać tylko dyskutować.> Ja co najwyżej wiążę poglądy polityczne z rozsądkiem, a jeszcze bardziej z umiejętnością refleksji (to o czym także pisała Kasia). Owszem czynniki, które wymieniłeś mają silny wpływ na poglądy, lecz człowiek refleksyjny i rozsądny potrafi się temu "przeciwstawić"Zgadzam się w 100%> W kwestii uogólniania. Rozsądny człowiek z uogólnień będzie czerpał korzyści - głupi tylko straci. W zdaniu "Cygani kradną" jest krzywdzące dla wielu osób (które nie kradną) stwierdzenie. Cieszę się,że się zgadzamy.> Rozsądny człowiek (który ma do tego powody aby wierzyć, że Cyganie kradną (lub kradli) częściej niż inne nacje będzie po prostu ostrożniejszy widząc Cyganów (staje się to zrozumiałe szczególnie jeśli miał osobiste doświadczenia). Jeśli spotka Cygana, to nie będzie na niego patrzył z góry, dawał do zrozumienia, że ta osoba to na pewno złodziej - po prostu będzie ostrożniejszy. Osoba głupia jeśli będzie silniejsza ( lub w grupie) obrzuci Cygana wyzwiskami, pobije lub w najlepszym razie pomyśli o nim z pogardą. Ilu znasz takich rozsądnych i refleksyjnych. Zapraszam na miejskie blokowiska, dyskoteki, pod sklepy nocne z alkoholem, zapraszam na polskie wsie i małe miasteczka. Sama refleksyjność i rozsądek. Trzeba mówić tak żeby wzystko było jasne, bo odwoływanie się do potencjalnej refleksyjności nie zawsze jest na miejscu. Popatrz na niedawną dyskusję o zbrodni w Jedwabnem. Przecież w mediach występowali sami rozsądni ludzie. Więc generalizacje, że Polacy dokonali mordu odczytane w sposób jaki proponujesz nie powinny nikogo bulwersować. Prawda? A wielu rozsądnych było oburzonych. Nie zakładaj więc niczego, zwłaszcza w sprawach dotyczących oceniania grup ludzi.> Ja zakładam, że piszę wśród ludzi rozsądnych więc pozwalam sobie na generalizacje. Nie piszę o lekarzach i ich pomyłakach bo wiem, że to są głośne wyjątki Lekarzy też znam sporo - (może nie tylu co nauczycieli), ale sam jestem ofiarą pijaka, co wcale nie upoważnia mnie do generalizacji. Zwróć jednak uwagę, że co najmniej 3 nauczycieli zostało na tym forum opisanych jako co najmniej nierozsądnych nie przeze mnie. Czy to Cię nie zastanawia?Już napisałem, że mógłbym przytoczyć kontrprzykłady, ale tego nie zrobię, bo nie da się w ten sposób niczego zmienić. Czy jeśli podał bym 4 przykłady dobrych, mądrych i rozsądnych nauczycieli to zmieniłbyś swoje zdanie? Środowisko nauczycieli ma taki sam odsetek ludzi nierozsądnych jak środowisko profesorów, czy bezrobotnych. Generalizowanie w tej kwestii jest więc bez sensu, co zresztą stwierdziłem już kilka postów temu. > Wybacz, że nie odniosę się do wszystkich Twoich zarzutów - jeśli jest dla Ciebie coś b. istotnego, to proszę daj znać.Daję znać i pozdrawiamSkwarek
                      • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do skwarka IP: *.* 21.09.01, 20:50
                        >Rozsądek potrzeby jest do wykonywania każdej pracy, a nie tylko do zawodu nauczyciela. Nawet kopacz rowów powinien być rozsądny, bo jak nie to skaleczy się łopatą i dołączy do grona "nierobów" (czyli bezrobotnych). Rozmawiamy o nauczycielach więc wszystko co mówimy jest w kontekscie ich pracy.Nie mogę się z tym zgodzić! Do wykonywania wielu prac nie potrzeba rozsądku - wystarczy się nauczyć wykonywać pewne czynności. Uparcie chcę wrócić do początku dyskusji o nauczycielach. Nie było tam mowy o szkole wogóle - rozmawialiśmy o poglądach na wychowanie dzieci. Nie rozumiem dlaczego tak uparcie zmierzasz do ich pracy zawodowej. Cytaty które przytoczyłeś nie stanowią głównej osi dyskusji - to jest margines mojej wypowiedzi. Podkreślam to w każdym poście a Ty uparcie swoje. Albo chcesz dyskutować z moimi tezami, albo z tezami, które według Ciebie głoszę. Zdecyduj się.Odnosząc sie do dalszych Twoich wypowiedzi. Dalej nie rozumiem dlaczego piszesz o blokowiskach i ludziach niezdolnych do refleksji. Napisałem chyba wyraźjęnie, że traktuję osoby piszące na tym forum za takie, które reprezentują wyższy poziom intelektualny i dlatego pozwalam sobie na generalizacji. Napisałem też że osobiście doświadczyłem fatalnego "wyczynu" hirurga - do końca życia będę miał kilkucentymetrowe blizny (na głębokość, nie długość). Mimo wszystko nie generalizuję że lekarze to beznadziejni fachowcy, bo po pierwsze znam ich może kilku. W tym cała rzecz na statystyce uczono mnie, że próba powyżej bodajże 13 pomiarów pozwala już wyciągać pierwsze wnioski statystyczne. Sam mógłbym podać Ci 4 przykładay wspaniałych ludzi, którzy są nauczycielami. Nie zmienia to jednak mojego poglądu, że nauczyciele w większości to ludzie nierozsądni, do tego kiepscy fachowcy (teraz faktycznie piszę o pracy zawodowej, ale dopiero TERAZ).Wybacz, że powtarzam swoje argumenty, ale w Twoim poście nie widzę niczego, co naszą dyskusję popychałoby dalej.Aby podejść do zagadnienia poważnie. Musielibyśmy zdefiniować sobie co uważamy za rozsądne zachowanie, określić wielkość "badanej" populacji etc. Jasne jest, że możemy nigdy nie dojść do porozumienia (uzgodnienia stanowisk) choćby ze względu na trudność definicji słowa rozsądek. Nie mogę się jednak zgodzić z Tobą, że przedstawiciele różnych zawodów wykazują podobny poziom rozsądku. Pewne zawody (przynajmniej teoretycznie) wymagają pewnych predyspozycji umysłowych, pewne są cenne ze względu na prestiż inne ze względu na zarabiane pieniądze. Nauczyciel w Polsce z reguły wybiera swój zawód na drodze selekcji negatywnej. Zawód ten w Polsce nie cieszy się ani prestiżem, ani (w większości przypadków) nie umozliwia zarobienia przyzwoitych pieniędzy, dla mało którego nauczyciela praca jest przyjemnością. To przykre i złe, ale takie są fakty. Nie dziwi mnie w związku z tym, że większość z nauczycieli których znam nie wykazuje rozsądku, czy czegoś w rodzaju refleksji. To zwykle zamknięci ludzie, którzy nie potrafią nawet spokojnie przedyskutować prostych kwestii ( zachowanie w stylu opisanym przez Kasię ). Powtórzę jeszcze sprawę poglądów politycznych. Zgodziłeś, się, że refleksyjny człowiek, nawet bezrobotny nie zagłosuje na lewicę, gdyż wie, że lewica likwiduje kolejne miejsca pracy zamiast pozwalać aby były one stwarzane przez ludzi przedsiębiorczych. Owszem jeśli jest to człowiek wyrachowany, to być może poszuka sobie posady na urzędzie.Podsumowując: znam wielu nauczycieli, większość z nich uważam za niezbyt rozsądnych i to wcale nie na płaszczyźnie zawodowej. Dlatego pozwoliłem sobie na generalizację
                        • Gość edziecko: guest Re: teściowe do KvM IP: *.* 22.09.01, 11:06
                          KvMNie mozesz zakładać ze uczestnicy forum tego czy innego to elita intelektualna. Posiadanie komputera i umiejętność poruszania się po sieci nie świadczy o poziomie intelektualnym uczestników, a świadczy o tym poziom ich wypowiedzi.Pozdrawiam Anja
                          • Gość edziecko: guest Re: teściowe do KvM IP: *.* 22.09.01, 15:34
                            Rozróżnijmy 2 sprawy.Pierwsza to pojęcie elitarności. Zacznijmy od początkudefinicja z Encyklopedii onetu brzmi:>Elita (z francuskiego élite), grupa ludzi, która z racji posiadanych dóbr, pełnionych funkcji lub pewnych cech zajmuje uprzywilejowaną pozycję...Odnosząc to ściśle do definicji - dobra w tym przypadku to komputer z dostępem do internetu, a uprzywilejowana pozycja polega na dostępie do niedostępnych inaczej rynków pracy, produktów, usług, informacji. Jest to chyba dość oczywiste i bezdyskusyjne.Sprawa druga to to forum. Właśnie przez wypowiedzi mogę ocenić ludzi któzy tu piszą. Generalnie jest to elita elity internetowej ;-). Widać to po poziomie dyskusji, poruszanych tematach etc. Nieliczne wyjątki są i tak na całkiem niezłym poziomie w stosunku do całosci społeczeństwa.KristoVelMefistoZastanawiam się ile jeszcze będzie dyskusji tylko z tego powodu, że ludzie operują różnymi definicjami tego samego słowa...
                            • Gość edziecko: guest Re: teściowe do KvM IP: *.* 22.09.01, 19:06
                              Chyba nie wyraziłam sie dość jasno. Miałam na myśli elitę intelektualną. Kierując pewną myśl masz nadzieję ze zostanie ona zrozumiana właściwie, tymczasem tak nie jest. Konflikt wynika często z rożnicy poziomu intelektualnego obecnych na forum.Pozdrawiam Anja
                              • Gość edziecko: guest Re: teściowe do KvM IP: *.* 22.09.01, 19:24
                                Także z tym jest tu o wiele lepiej niż gdzie indziej (a szczególnie w życiu codziennym) Oczywiste dla mnie jest, że nie zawsze jest się rozumianym. Niejednokrotnie zresztą nie musi to wynikać z poziomu intelektualnego odbiorcy. Zważywszy, że średnie IQ jest równe 100, to jestem przekonany, że średnia dla uczestników tego forum jest znacznie wyższa, nie o IQ zresztą chodzi... Wybacz, ale dalej będę się upierał, że uczestnicy tego forum to elita - także pod względem intelektualnym.
                                    • Gość edziecko: guest Re: teściowe do KvM IP: *.* 22.09.01, 21:31
                                      Nie wiem kto tu jest nauczycielem, a kto nie. Generalnie wśród nauczycieli dostrzegam też kilka grup (nauczyciele z PRLu, nauczyciele akademiccy, nauczyciele językowi). Najbardziej durne osoby na tym forum i tak błyszczą w porównaniu z przeciętnością. Nie jestem w stanie odpowiedzieć precyzyjnie na Twoje pytanie ze względu na to, że kojarzę z nicka i wypowiedzi raptem kilka osób (zdecydowanie mniej niż 5). Zatem jeśli rozmawiam z kimś to jest to prawie tak jakbym rozamwiał z kimś kogo dopiero poznałem. W efekcie nie mam wyrobionego zdania na temat większości piszących tu osób, nie mogę więc powiedzieć nic sensownego o piszących tu nauczycielach. Pisząc o forum mam na myśli raczej zbiór wszystkich wypowiedzi niż konkretnych osób. Może w to nie uwierzysz, ale nawet nie pamiętam kto mnie tu nie lubi. Wśród nicków i osób które pamiętam są jedynie postaci pozytywne :-).
                        • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do KvM IP: *.* 24.09.01, 10:39
                          > Nie mogę się z tym zgodzić! Do wykonywania wielu prac nie potrzeba rozsądku - wystarczy się nauczyć wykonywać pewne czynności. Rozsądek nie jest warunkiem niezbędnym do wykonywania jakiejkolwiek pracy. Jest natomiast potrzeby,żeby to co się robi, robić dobrze. Każda nawet najbardziej mechaniczna praca wymaga wyobraźni i rozsądku. Jeśli wydaje Ci się,że tak nie jest, to niech tak będzie. Niespecjalnie mi zależy, żebyś dał się w tej kwestii przekonać. > Uparcie chcę wrócić do początku dyskusji o nauczycielach. Nie było tam mowy o szkole wogóle - rozmawialiśmy o poglądach na wychowanie dzieci. Nie rozumiem dlaczego tak uparcie zmierzasz do ich pracy zawodowej. Cytaty które przytoczyłeś nie stanowią głównej osi dyskusji - to jest margines mojej wypowiedzi. W ostatnich trzech postach odniosłem się do całości tego co napisałeś. Tak to odczytałem. Ustosunkowałem się do zarzutów i sugestii. Jeśli chcesz rozmawiać o poglądach na wychowanie dzieci i dotykasz grupy zawodowej nauczycieli egzemplifikując tę wypowiedź bogato własnymi doświadczeniami, to ja czegoś nie rozumiem. Uważasz, że nauczyciele są nierozsądni i podajesz na to przykłady z ich pracy (nauczyciel nie tylko uczy ale również wychowuje). A kiedy ja odnoszę się do tego samego aspektu uważasz, że pomijam sedno Twojej wypowiedzi. A wracając do początku dyskusji to rozpoczęłą się ona od Twojej niezbyt szczęśliwej generalizacji dotyczącej nauczycieli. Jeśli bardzo chcesz wrócić do początku dyskusji, to proszę bardzo. > Albo chcesz dyskutować z moimi tezami, albo z tezami, które według Ciebie głoszę. Zdecyduj się.Już się zdecydowałem - Twoje tezy czy też raczej generalizacje mi wstarczą :). Tak odczytuję treść Twoich postów. Jeśli jesteś tym faktem rozczarowany to być moze przeceniłeś moją inteligencję. Może powinienś pisać większymi literami :), albo po prostu jaśniej. O całkeim sporo rzreczy zapytałem - i nie otrzymałem nawet cienia odpowiedzi (albo otrzymałem i przez brak rozsądku ich nie zauważyłem :) ). > Odnosząc sie do dalszych Twoich wypowiedzi. Dalej nie rozumiem dlaczego piszesz o blokowiskach i ludziach niezdolnych do refleksji. Napisałem chyba wyraźjęnie, że traktuję osoby piszące na tym forum za takie, które reprezentują wyższy poziom intelektualny i dlatego pozwalam sobie na generalizacji. NIe odnosisz się do moich wypowiedzi, bo jak sam piszesz nie rozumiesz dlaczego piszę tak, a nie inaczej. Jeśli mogę coś wyjaśnić to zapytaj wprost, a postaram się odpowiedzieć, tak jak robię to teraz: ty napisałeś,że traktujesz osoby tu piszące jako swoistą elitę. A ja odpowiedam Ci, że skoro tak nas traktujesz, to dalczego częstujesz wszystkich wulgarnymi generalizacjami, które z rzeczywistością mają niewiele wspólnego. Jeśli jesteśmy tak bystrzy, to może warto pokusić się o rzeczywistą refleksję, a nie konstatacje w stylu nauczycleie to albo tamto? > Napisałem też że osobiście doświadczyłem fatalnego "wyczynu" hirurga - do końca życia będę miał kilkucentymetrowe blizny (na głębokość, nie długość). Mimo wszystko nie generalizuję że lekarze to beznadziejni fachowcy, bo po pierwsze znam ich może kilku. Może lepiej byłoby, gdybyś w innych przypadkach również powstrzymał się od generalizowania? Mniej byłoby jałowych dyskusji a więcej rzeczywistej wymiany opinii.> W tym cała rzecz na statystyce uczono mnie, że próba powyżej bodajże 13 pomiarów pozwala już wyciągać pierwsze wnioski statystyczne. Musiałeś rzadko chodzić na zajęcia z tego przedmiotu, bo gdybyś chodził częściej to dowiedziałbyś się jakiego typu to są wnioski i co można z nimi zrobić. Nie będę odsyłał cię do lektury tylko napisze bardzo skrótowo, że testy statystyczne dotyczące małych prób (testy T), nie pozwalają na generalizacje i uogólnienia, a już na pewno nie na takie jak Twoje (które ze statystyką nie mają nic wspólnego). Można co najwyżej badać relacje zachodzące pomiędzy podmiotami i opisywać je (wiem, że uprościłem całą sprawę - pominąłem skomplikowane zagadnienia metodologii pomiaru). > Sam mógłbym podać Ci 4 przykładay wspaniałych ludzi, którzy są nauczycielami. Nie zmienia to jednak mojego poglądu, że nauczyciele w większości to ludzie nierozsądni, do tego kiepscy fachowcy (teraz faktycznie piszę o pracy zawodowej, ale dopiero TERAZ).Nie kręć. Nauczyciel to zawód, więc jak mówisz ,że są nierzosądni to, chcąc niechcąc, odonosisz się do ich pracy. Tak po prostu czyta się Twoją wypowiedź. Jeśli chciałeś napisać coś innego, to trzeba było tak zrobić. A nie czepiać się, że ktoś Twoim zdaniem, opacznie zrozumiał to co napisałeś.> Wybacz, że powtarzam swoje argumenty, ale w Twoim poście nie widzę niczego, co naszą dyskusję popychałoby dalej.Jakie argumenty? > Aby podejść do zagadnienia poważnie. Musielibyśmy zdefiniować sobie co uważamy za rozsądne zachowanie, określić wielkość "badanej" populacji etc. Zgadzam się. Dodatkowo trzeba byłoby określić sposób przeprowadzania badania, wskazać na metody i techniki badawcze jakie zastosujemy. Sprecyzować problem badawczy i dostosować do niego listę hipotez, które będziemy testować. Wyliczać dalej co trzeba byłoby jeszce zrobić .... chyba nie? Tylko po co? Chyba nie wierzysz,że jesteś wstanie dowieś,ze że nauczyciele są mniej rozsądni niż przedstawiciele innych grup zawodowych.> Jasne jest, że możemy nigdy nie dojść do porozumienia (uzgodnienia stanowisk) choćby ze względu na trudność definicji słowa rozsądek. Nie mogę się jednak zgodzić z Tobą, że przedstawiciele różnych zawodów wykazują podobny poziom rozsądku. Pewne zawody (przynajmniej teoretycznie) wymagają pewnych predyspozycji umysłowych, pewne są cenne ze względu na prestiż inne ze względu na zarabiane pieniądze. Skoro nie dojdzie do porozumienia to powstrzymaj się od niezgadzania, bo nie ma ono żadnej wartosci jeśli rozsądek definiujemybw różny sposób. W tym fragmencie utożsamiasz rozsądek z "pewnymi predyspozycjami umysłowymi" - na co mogę przecież się nie zgodzić. > Nauczyciel w Polsce z reguły wybiera swój zawód na drodze selekcji negatywnej. Zawód ten w Polsce nie cieszy się ani prestiżem, ani (w większości przypadków) nie umozliwia zarobienia przyzwoitych pieniędzy, dla mało którego nauczyciela praca jest przyjemnością. To przykre i złe, ale takie są fakty. Znów genralizujesz. Masz coś wiecej na popracie tej generalizacj, czy jest to kolejne mniemanie. Jeśli są to fakty, to z pewnością możesz podać jakieś źródło, na którym fakty te bazują. Konkretniej proszę. > Nie dziwi mnie w związku z tym, że większość z nauczycieli których znam nie wykazuje rozsądku, czy czegoś w rodzaju refleksji. To zwykle zamknięci ludzie, którzy nie potrafią nawet spokojnie przedyskutować prostych kwestii ( zachowanie w stylu opisanym przez Kasię ). Mnie dziwi, że nie przestajesz generalizować.> Powtórzę jeszcze sprawę poglądów politycznych. Zgodziłeś, się, że refleksyjny człowiek, nawet bezrobotny nie zagłosuje na lewicę, gdyż wie, że lewica likwiduje kolejne miejsca pracy zamiast pozwalać aby były one stwarzane przez ludzi przedsiębiorczych. Owszem jeśli jest to człowiek wyrachowany, to być może poszuka sobie posady na urzędzie.Ja napisałem, z tego co pamiętam, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia (w dużym uproszczeniu na poglądy liberalne może pozwolić sobie elita finasowa i intelektualna). Czyżbyś do przywar nuczycielskich oprócz maglowanego ze wzystkich stron braklu rozsądku chciał dodać jeszcze wyrachowanie? > Podsumowując: znam wielu nauczycieli, większość z nich uważam za niezbyt rozsądnych i to wcale nie na płaszczyźnie zawodowej. Dlatego pozwoliłem sobie na generaliz
                        • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do KvM IP: *.* 24.09.01, 10:39
                          acjęZ tym się zgodzę. To jest Twój pogląd odniesiony do Towich znajomych - różnica miedzy nami polega na tym, że ja na podstawie kilkunastu znajomych nie wydaję opinii o całym środowisku - obojętnie czy są to nauczyciele czy lekarze.Przerpaszam za literówki, ale pisałem w pośpiechu.Kłaniam się.Skwarek
              • Gość edziecko: guest Re: teściowe - do KvM IP: *.* 21.09.01, 22:00
                Dlaczego tak dziwnie podchodzisz do tej kwestii?Tu nie chodzi o to , że nauczycielami zostają w większości nierozsądni ludzie, lecz o to, że wśród nauczycieli mniej jest rozsądnych niż nierozsądnych. Zresztą moim zdaniem tak jest w wielu zawodach, bo po prostu w ogóle chyba ludzi rozsądnych jest mniej. Gdyby było inaczej sytuacja w Polsce byłaby diametralnie inna. Nie jestem nauczycielką, ale swego czasu bardzo chciałam nią być ( z zamiłowania - naczytałam się o Korczaku i jego poglądach ;-) ). Skończyło się na wykształceniu. To chyba była rozsądna decyzja. Zwłaszcza, że teraz robię coś , co lubię (rozmawiam z ludźmi), a przy okazji jestem dobrze wynagradzana. Pozdrawiam;-) Dorka :-)
        • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 20.09.01, 08:40
          Moi oboje teściowie to nauczyciele.Kiedy karmiłam dziecko piersią to słyszałam, że dziecko się nie naje, bo to sama woda. Źle się dzieckiem zajmujemy, bo chodzi spać z płaczem (noworodek, niemowle, dziecko - nie lubiąze spać). Moi teściowie zajmują się światnie. Dwa razy się zdarzyło że na chwilę wyszliśmy wieczorem zostawiając ich z dzieckiem, to raz teściowa bawiła się z małą do godziny pół do pierwszej (w nocy naturalnie).A co do pomysłów: 4 miesięcznemu dziecku zwykłe mleko z biszkopcikiem, pół rocznemu jajeczko no i ugotuj zupkę (zrobiłam to dwa razy i było picasso), bo wiesz lekarka u nas w pracy to powiedziała, że jak twoja synowa nawet nie umie dziecku zupki ugotować, to ugotuj sama. Proszę bardzo - i nakarm też... No i synek tej lekarki to ma 5 miesięcy i waży tyle co basia a ona taka chudziutka, czemu jej nie dajecie jeść...Synek lekarki na szczęście po jajeczkach się zerzygał (przepraszam za wyrażenie), szkoda dziecka. Natomiast moja teściowa (i to właśnie jest podobno syndrom nauczycieli, którzy wiedzą lepiej) nie zraziła się tym wcale i puściła mimo uszu moją uwagę, że basia bogu dzięki zdrowa i z jajeczkiem i glutenem poczekamy jeszcze troche. Aha - no i dalibyście jej herbatki osłodzonej z cytrynką (6 miesięcy), przecież to w cycku niedobre i jak to może być, żeby dziecko tylko mineralną piło - a co poradzę, że to lubi a innym pluje?Może moi teściowie nie są źli, ale bezrefleksyni totalnie.Aha - hit w wykonaniu teścia: czemu Norbert nie pomaluje tego kawałka ściany, nic mu się zrobić nie chce. Ale przecież siedzi sam w domu z 3 miesiącznym dzieckiem, a co zrobi z nią w trakcie malowania? Teść zignorował moje pytanie, ponieważ najlepiej się zna na wychowaniu dzieci i wie, że przy 3 miesiącznym dziecku mozna zrobić wszystko, łacznie z malowaniem ściany...Pozdrowionkaruda kasia
        • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 26.09.01, 19:54
          Niestety, jestem nauczycielką; może w związku z wiekiem-30l. nie nasiąkłam głupotą i paranoją typowa dla tego zawodu. Osobiście zgadzam się,że nauczyciele to grupa niereformowalna i należałoby wiekszą część eksterminować. Wracajac do tematu teściowych i teściów to sama miałam dużo szczęścia, bo nikt mi sie nie wtrąca, pomagają jak tylko mogą, czasami tylko teść chlapnie coś co wejdzie w pięty ale nie narzekam. Reasumując, nie ma ludzi idealnych i życzę wszystkim takich teściów.
          • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 26.09.01, 22:42
            To niestety ze względu na zarobki? Tutejszych nauczycieli traktuję normalnie. ;-) Jedna mi kiedyś podpadła w wątku o telewizji, ale nie pamiętam która ;-) A tak serio, to jak widać są jeszcze osoby rozsądne, które potrafią krytycznie spojrzeć także na własne środowisko. Dzięki Ci za to, szczególnie w kontekście mojej dyskusji ze skwarkiem. Ja też nie mam najlepszego zdania o moim środowisku zawodowym (nie chodzi mi tu akurat o branżę informatyczną). No niestety - chciałoby się aby świat był lepszy.Pozdrawiam
      • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 14.10.01, 21:32
        W przypadku margaryn ma częściowo rację. Nie podaje się ich dzieciom do 3 lat, co prawda nie ze wzgl. na hormony ale na nienaturalny proces utwardzania tłuszczów itd. Dziecku w tym wieku niezbędne są NKT zawarte w maśle i nie należy ograniczać mu cholesterolu koniecznego m.in. do prawidłowego rozwoju ukł. nerwowego. Poza tym teściową masz bee. Magda
      • Gość edziecko: guest Re: teściowe- miało być o teściach! IP: *.* 19.09.01, 10:41
        To ja moze o tesciach, standard pampers tyl na przod, ale to jeszcze nic. Moj tesc pewnego razu zostal sam z 2 swoimi synami. Mial ich wyprowadzic na spacer czy cos takiego. Grunt ze byla zima i trzeba ich bylo odpowiednio ubrac. Poszli na ten spacer, po drodze spotkali tesciowa wracajaca z pracy. Byla okropnie zdziwiona ze te dzieci tak sztywno ida i nie biegaja, ani nie sturchaja jeden drugiego. Okazalo sie ze tesc zalozyl im palta razem z wieszakami. Ale sobie nie. Ciekawe, prawda? A ja sie dziwie kiedy maz odwrotnie zaklada synowi majteczki czy skarpetki.A o tesciowej to temat rzeka, glownie dziecko nalezy wychowywac jak dziecko bo przeciez to nie czlowiek. Szlag mnie trafia i jasna krew zalewa. Pozdrawiam i zycze szczescia w walce z wiatrakami. Na razie nie mieszkamy razem ale zanosi sie na to.
          • Gość edziecko: guest Re: teściowe- miało być o teściach! IP: *.* 25.09.01, 12:48
            Dwa tygodnie temu doznałam szczęścia niebywałego - wyprowadziłam się od swoich RODZICÓW (choć ogólnie to całkiem przyzwoici ludzie). Mój mąż pracuje ok.75km od naszego miejsca zamieszkania i mojego miejsca pracy. Naszym synkiem do południa opiekuje się niania, po południu ja odbieram i jedziemy do domu gdzie, najczęściej późnym wieczorem ląduje Tata małego Stasia. Przez ok.1,5 roku mieszkaliśmy u moich Rodziców i w tym czasie najczęściej słyszanym przez mojego męża słowem było "o przyjechał, co się stało? później nie można było?", cierpliwie znosiliśmy te komentarze, ale gdy poszerzyli repertuar o "Staś już nie pamięta jak wygląda Tata, widuje Cię dwa razy w tygodniu" albo "zostaw synowi zdjęcie, żeby wiedział jak wygląda Tata", podjęliśmy ostateczną decyzję o przeprowadzce. Życie rodzinne wróciło do normy, Tata pracuje na chlebek, Dziadkowie odwiedzają nas raz w tygodniu, a Mały Staś kocha wszystkich,a najbardziej Tatę.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 26.09.01, 21:02
      he moja tesciowa nie ma za duzo absurdalnych pomyslow ale za to babcia meza jest wystrzalowa. Nie widujemy sie czesto gdyz mieszka ona w innymm miescie ale jak sie juz widujemy potrafi mezowi ( ma 26 lat) zalozyc kapcie na nogo zeby mu zimno nie bylo a mnie ochrzanic ze go wypuszczam w pazdzierniku z domu z gola szyja!! :)) potrafi poleciec na drugi koniec miasta zeby kupic mu czekoladke ktora lubi itp no a po takim czyms muj slubny mysli sobie ze ja tez tak powinnam robic hehehe i musze go potem prezstawiac ze ja mu kapci zakladac nie bede ani latac po czekoladke :))no a babcia zeby bylo jasne ma ponad 70 lat
      • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 27.09.01, 09:31
        Jeśli już zahaczyliśmy o babcie naszych mężów, to babcia mojego męża przyjeżdża regularnie raz w tygodniu ze świeżutkimi pierogami ruskimi ok.setki, ciastem, kotletami i innymi frykasami, bo "tylko Ona wie jakie pierożki lubi Jej wnuczek", do tego przywozi trzy bomboniery Jedna dla wnuka(największa) i po jednej dla prawnucząt, z których jedno ma rok, a przydziałową bombonierkę otrzymuje od czasu powrotu ze szpitala. Ja się "nie łapię", gdyż ja mam dojadać czekoladki nadgryzione przez pozostałych członków rodziny. Tłumaczenia, że my nie jemy słodyczy w takich ilościach, a Junior w ogóle nie dostaje "tego typu" słodkości, przyjmuje ze łzami w oczach, że Ona tak się stara, a emeryturę ma taką niską, a ja jestem pozbawiona kobiecych uczuć itd itp. Ręce opadają do samych kostek. Kobieta jest po 80 i tłumaczenia są bez sensu. I co Wy na to ??? Pozdrawiam życząc stalowych nerwów. Ewa Mama Stasia i Adrianny.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 27.09.01, 13:15
      Ojej i ja takie kruczki przegapilam????!!!!.:)Niestety moja tesciowa to bardzo nowoczesna kobieta i nie mam sie czym pochwalic. Zadnych odkrywczych mysli. No moze jedna.5 lat temu(prosze jaka czestotliwosc)Na naszym slubie: "A po co wy ten slub bierzecie? Przeciez dzieci i bez tego mozna miec". No w sumie ma racje.:what:A nie mowilam,ze nie jest zbyt odkrywcza.:(BogusiaPSA, przypomnialo mi sie. Ostatnimi czasy powiedziala mezowi(mojemu) ze powinien mi POZWOLIC sobie poflirtowac. Bo niby jest taki zaborczy i mi tego zabrania.Coz, tesciowa juz dawno nie wierzy w milosc.:(
    • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 28.09.01, 11:45
      Moja Teściowa (dla jasności: złota kobieta i najlepsza teściowa pod słońcem) chciała karmić mojego sześciomiesięcznego wtedy syna truskawkami, bo syn sąsiadów (dwa miesiące starszy) już sam sobie zrywa i je... To była jej jedyna "cudowna" rada :)Pozdrowienia,Dagmara
      • Gość edziecko: guest Re: teściowe IP: *.* 14.10.01, 21:41
        Moja teściowa (bardzo ją szanuję i z resztą wiele jej zawdzięczamy obie z Paulinką)stawia mi za wzór panią, która karmi swojego synka od 2 mca życia mlekiem z woreczka i nic mu nie jest, a poza tym daje mu od jakiegoś 6 m.ż. schabowe itp. No i niezdrowo jest kiedy dziecko zasypia podczas jesiennego spaceru (mam z Polą natychmiast wracać z lasu do domu - jesteśmy teraz u niej na wsi...); a ze względu na to, że mała nie lubi jazdy w foteliku mamy z nią w ogóle nigdzie nie jeździć. Acha i nie pokazwać się w sklepach podczas spacerów. Tylko kiedy ja mam robić zakupy? Magda
    • Gość edziecko: guest Re: teściowe- zabawa w śmietnik IP: *.* 16.10.01, 17:16
      Moja teściowa, to spoko kobita, ale niekiedy...Pewnego dnia bawiła się z moją Tili u nas w domu. Trzymała Ją na rękach, huśtała i wykrzykiwała w tej wspaniałej zabawie podrzucając dzieckiem :" wyrzucimy dziecko, wyrzucimy na śmietnik! " Natychmiast zaprotestowałam takim słowom, a teściowa mi na to : o jejku to już pożartować nie wolno....
    • Gość edziecko: guest Ale babunia... IP: *.* 09.01.02, 21:33
      He, he... Niezle sie z mezem usmialismy wchodzac na te strone... Jako nauczycielka proponuje dac sobie spokoj juz z tym tematem, bo niekompetencje znalezc mozna w kazdym zawodzie i to taka i tyle, ze az glowa boli. A tu takie rozkoszne klimaty...Tylko czy musi byc tesciowa? Bo w tekstach nie do pobicia to u mnie najlepsza jest moja mama (po prostu to, co mowi tesciowa, wcale nie jest zabawne), ktora jest kobieta kochana i ugodowa, ale jak czasem cos palnie... Z ostatnich: biorac moja coreczke na rece, by sie z nia pobawic: "choc, kochanie, bo mamusia niedlugo pojdzie do pracy, ale babunia zawsze cie bedzie kochala..."
    • Gość edziecko: Słoneczko Re: teściowe IP: *.* 16.01.02, 14:30
      Moja teściowa podczas ostatniej wizyty u niej (oprócz tysiąca innych uwag co robię nie tak):przygotowałam córeczce mieszankę i już zaczynam ją karmić, na co doskakuje do mnie teściowa (Karinka się wystraszyła ;-( ) i mówi: "czy to mleczko aby nie za zimne albo nie za gorące?"Nie skomentowałam, bo brakło mi cenzuralnych słów.Madzia

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka