Dodaj do ulubionych

czy byłyście kiedyś ofiarą...

17.02.09, 15:08
przestępstwa/kradzieży/gwałtu/molestowania seksualnego?

mi się przydarzyła tylko kradzież-raz ukradli mi torebkę w klubie(całe
szczęście, że najważniejsze rzeczy miałam przy sobie) i telefon na fitnessie w
szatni, wszystko przez moją głupotę. molestowanie seksualne(chociaż może to za
mocno powiedziane jeśli chodzi o jakieś obrzydliwe komentarze?) też się
zdarzało, tego doświadczyła chyba każda kobieta. reszta nieszczęść mnie nie
dotknęła, a przemocy boję się potwornie.
Obserwuj wątek
    • deela Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 15:10
      tak
      ale nie bede o tym opowiadac
      • croyance Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 15:20
        Ja jak deela.
    • sanna.i Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 15:12
      Kradzieży kilkakrotnie. Molestowanie znaczy co? Jak mnie jakiś palant w tyłek
      klepnął przechodząc obok,to też podchodzi?No to byłam molestowana.
      • asiaiwona_1 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 15:16
        Na praktykach w banku pewien dyrektor alkoholik "strzelił" mi z
        gumki do biustonosz i przy wszystkich powiedział, że ma ochotę mnie
        przelecieć... Potem mnie przepraszał. Zastanawiałam się nawet na
        zgłoszeniem sprawy do sądu, ale miałam 100% pewność, że nikt nie
        będzie chciał być moim świadkiem, więc sznase miałam zerowe. - to
        chyba jako molestowanie mogę uznać. Jeśli chodzi o kradzież to w
        liceum skradziono mi portfel. Więcej nie pamiętam.
    • deodyma Re: tak. zostalam napadnieta, gdy mialam 17 lat. 17.02.09, 15:13
      razem ze swoja przyjaciolka.
      niestety, facet mial pecha, bo niezle oberwalsmile
      nie dal sobie z nami rady i zwial a my pognalysmy do domu i od razu
      zadzwonilysmy na policje.
    • broceliande Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 15:15
      Nie, nigdym mam szczęście, odpukać.
      Kiedys zostawiłam torebkę w supermarkecie na krześle przy stoliku.
      Nikt nie ruszył.
      Zostawiłam plecak na wyciagu krzesełkowym. Spokojnie zjechał i był
      do odebrania.
    • x-inska Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 15:17
      ja nie, mam nadzieję, że nie przyjdzie mi tego kiedyś nadrabiaćwink
    • muminioszek Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 15:17
      Jako 13-letnia dziewczynka, jadąc wieczorem do domu tramwajem z basenu, siedziałam na pojedynczym siedzeniu. W pewnym momencie stanął nade mną jakiś facet, chyba niezbyt trzeźwy, zaczął się macać po kroczu. Byłam przerażona, jechało tam kilkanaście sorosłych osób i żadna nie zareagowała. Zamknęłam oczy i czekałam na swój przystanek. Potem już nigdy nie pojechałam sama tramwajem wieczorową porą.
    • nutka07 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 15:18
      3Xtak
    • sloooneczko Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 16:11
      wracałam kiedyś sama z klubu nocnym autobusem.Jechałam do pętli.Na
      ogół na tel lini było bardzo hucznie, ze się tak wyraże, a to z
      powodu studentów WAT. Wysiadali na przedostatnim przystanku i wtedy
      zostałam sama w autobusie z jakimś gosciem. Siedział w sporej
      odległości ale widziałam, że gapi sie na mnie spode łba. Autobus
      staną on się szybko zwinął, wysiadłam rozejrzałam się pusto i
      poszłam. Do domu miałam spory kawałek, wpierw wzdłuż bloków, później
      wchodziałm na zalesione osiedle. Minęłam te bloki i doszłam do
      poczatków lasu i krzaczorów kiedy usłyszałam ,że ktoś jest za mną.
      Kiedy się odwróciłam poznałam ,że to ten gośc z autobusu. Nogi jak z
      waty, panika w głowie, ręka w kieszeń w poszukiwaniu kluczy, w
      drugiej miałam papierosa to pomyślałam , mu zgasze na tym łbie jak
      się zbliży.Myślałam, ze zejdę jak zobaczyłam że wyciągnął coś z
      kieszeni, tak mi się wydawało, że nóż jakiś. I wtedy nie wiem skąd
      wyrósł drugi i już wiedziałam, że nie mam szans. Koniec końców,
      okazało się, że ten drugi to był student WATu, który biegł cały
      przystanek, dobiegł do pęti dowiedział się od kierowcy w którą
      stronę poszłam i leciał ile miał sieł w nogach. Zauważył autobusie
      jak facet ociera się o jakąś laskę, która wysiadła dużo wcześniej i
      miał go na oku.A ze wysiadał jak było już w miare luźno to widział,
      że tamten mnie z oka nie spuszcza. Poczatkowo chciał zostac w
      autobusie, a później jak twierdził zagadac, ze mnie odprowadzi,
      wysiadł i z automatu pożałował ale autobus już odjechał.Sumienie mu
      chyba życ nie dało bo wyciął w długą. Zawdzięczam mu bardzo dużo jak
      sądzę.
      Nie dośc że przebiegł swoje,to o mały włos a nie przypłacił tego
      zdrowiem, życiem może (gośc się na niego rzucił).
      Nigdy więcej już sama nie wracałam do domu.
      • sloooneczko Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 16:20
        Kiedyś ( dawno, dawno temu) usłyszałam taką opowieśc słuchaczki w
        radiu.Była na imprezie, pokłóciła się z mężem czy chłopakiem.
        Obraziłą się, ubrała i wyszła w kierunku przystanku. Miała jakiś
        kawałek.W trakcie drogi, zauwazyła, że jakiś gośc wyszedł z bramy,
        idzie za nią i przyspiesza. Przestraszyła się, nie wiedząc co robi
        odwróciła się, rzuciła torebkę w jego kierunku i krzyknęła" bierz co
        chcesz, tylko mnie nie gwałc" Gośc się zatrzymał,nie pamiętam czy
        wziął tą torebkę, czy nie, w każdym razie odpalił
        dziewczynie: "gwałc się babo sama, ja się spieszę na autobus" smile
        • deodyma Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 17:19
          "gwałc się babo sama, ja się spieszę na autobus" smile

          wiele razy slyszalam to samo, tylko brzmialo to tak
          "gwałc się babo sama, ja się spieszę na pociag"big_grin
          • sloooneczko Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 18:18
            całkiem możliwe, to było tak dawno, że nie jestem w stanie
            stwierdzic czy był to autentyk, czy ktoś po prostu opowiadał gdzieś
            tam zasłyszaną historię..
        • memphis90 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 18:20
          No to z takich historii zabawnych:
          wraca dziewczyna z imprezy, wygnajewo totalne, wokół żywego ducha, ona czeka na
          nocny. Niedaleko przystanku psychiatryk. Więc dziewczyna zaczyna snuć wizje co
          by było, gdyby ktoś stamtąd akurat uciekł itd. I- jak na zawołanie- podchodzi do
          niej facet i mówi "Haszło?". Laska zamarła, ale przecież nie będzie się z
          wariatem kłócić, więc rzuciła jakieś "liście dębu" czy inną bzdurę. Facet
          spojrzał na nią... no, jak na wariatkę i sobie poszedł. A po jakimś kwadransie
          na przystanek podjechał autobus "H"...big_grin
      • sanna.i Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 16:32
        Kurczę,fajny facet musiał z niego być (z tego studenta)...I po dobrej
        uczelni...Echhh,rozmarzyłam się,bo ja lubię takich szlachetnych.
      • wilma1970 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 17:13
        OT. Chyba jesteśmy sąsiadkami.
        Na temat : tak. Ale nie będę o tym opowiadać.
      • wilma1970 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 19:51
        Sloooneczko,
        Chyba jesteśmy sąsiadkami. smile
        Omyłkowo podpiął mi się post pod sannę. Sorry.
        • sloooneczko Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 18.02.09, 08:04
          niestety już od paru dobrych lat tam nie mieszkam, a szkoda,pięknie
          tamsmile
    • 18_lipcowa1 Nie, bo 17.02.09, 16:14
      na ofiare nie wygladam.
      Mysle ze moj chod, mina, sposob bycia odstraszaja wszelkich psycholi.
      • croyance Re: Nie, bo 17.02.09, 16:23
        G. by Ci to pomoglo, Lipcowa, gdybys miala ojca pedofila.
        • deela Re: Nie, bo 17.02.09, 17:47
          albo miala 9 lat
          • croyance Re: Nie, bo 17.02.09, 18:03
            No wlasnie.
      • hellious Re: Nie, bo 17.02.09, 17:34
        Oj Lipcowa, czasem takie zimne ryby prowokuja wlasnie to ataku rozniastych psycholi.
        • madameblanka Re: Nie, bo 17.02.09, 17:49
          Ba! nawet bardziej bo te niedostępne sa bardziej pożądanebig_grin
        • 18_lipcowa1 Re: Nie, bo 17.02.09, 20:19
          hellious napisała:

          > Oj Lipcowa, czasem takie zimne ryby prowokuja wlasnie to ataku
          rozniastych psyc
          > holi.


          ee tam
          never happens
          • hellious Re: Nie, bo 17.02.09, 21:11
            I zycze ci zeby tak zostalo smile Choc nigdy nie wiadomo na kogo sie trafi smile
      • mamaemmy Re: Nie, bo 17.02.09, 22:51
        18_lipcowa1 napisała:

        > na ofiare nie wygladam.
        > Mysle ze moj chod, mina, sposob bycia odstraszaja wszelkich psycholi.

        No teraz MÓJ tez.Niestety jako dziecko nie miałam tyle szczescia ;/
    • emigrantka34 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 16:21
      ofiara kradziezy, ale sama jestem sobie winna, bo kto trzyma w
      knajpie torebke wiszaca na krzesle z dokumentami i kluczami.

      • sloooneczko Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 16:22
        normalny człowiek?
        • emigrantka34 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 16:24
          no wlasnie...
          • asinek68 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 16:43
            Padłam ofiarą kradzieży portfela, całej torby i raz zegarka. Byłam
            też molestowana w pracy przez swojego szefa.
    • patrycja25.live Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 16:50
      1. Kiedyś okradziono nam mieszkanie. Złodzieje musieli dłuzszy czas obserwowac nasze mieszkanie, bo okradziono nas w nocy, kiedy niespodziewanie zostalismy cala rodzina na noc u dziadkow
      2. Głupie, zboczone komentarze, klepniecie w tylek, nie wiem czy to zaliczyc do molestowania
      3. Raz natknelysmy sie z kolezanka na kolesia, ktory zabawial sie swoim k...
      4. Raz z chłopakiem zostalam zaczepiona przez grupe łysych dresiarzy, chcieli pieniadze od nas, ja sie delikatnie postawilam, dali nam na szczescie spokoj, a moglo sie zle skonczyc
      • schiraz Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 17:05
        Raz napadły na mnie trzy dziewczyny, na placu konstytucji w Warszawie były
        kiedyś takie czerwone budki z fast foodami. Koło takiej budki zatrzymały mnie
        trzy dziewczyny, przyłożyły nóż do pleców i kazały oddać wszystko co mam, dałam
        im łańcuszek, kasę (pare złotych) i bilet miesięczny. Byłam totalnie przerażona
        (miałam jakieś 16 lat), najbardziej bolało mnie, że 2 metry ode mnie stała w
        drzwiach tej budki sprzedająca tam kobieta i mi nie pomogła. Traumę miałam
        jeszcze długo i wszędzie chodziłam z kimś. Wtedy najbardziej się bałam, że jak
        krzyknę to one mi ten nóż wbiją w plecy z zaskoczenia czy strachu i zwieją, a ja
        umrę.
    • madameblanka Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 17:14
      > przestępstwa/kradzieży/gwałtu/molestowania seksualnego

      tak, zwlaszcza te dwa ostatnie prawie co noc, wyobraźnia mnie ponosismile

      Co do dwóch pierwszych,nigdy. Kiedyś wypowiadali sie na ten temat złodzieje i
      powiedzieli że dobrze wiedza która sierota da sie okraść. Toteż czynią.
      • wilma1970 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 17:23
        Coś mi się zdaje, że dla Ciebie komedia to tragedia, która przydarza się komuś
        innemu.
        • madameblanka Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 17:32
          o boshe....
      • jowita771 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 18:20
        > tak, zwlaszcza te dwa ostatnie prawie co noc, wyobraźnia mnie ponosismile

        Emotikonka wskazuje chyba, że ten komentarz miał być zabawny. Nie wyszło.
        • madameblanka Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 18:42
          tia...rozumiem że jak bym chciała żeby mnie House "przebadał" to pewnie obrażam
          pacjentów co naprawde potrzebują badania, nie?

          Miało byc z dystansem i było, równie dobrze można wyciągać daleko idące wnioski
          z kawalów o Hitlerze, gwałcicielach i o próbach unicestwienia teściowej , toż to
          szok jak można z tego żartować, nie???
          • wilma1970 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 20:03
            Nie każdy żart tynfa wart. Dla mnie. Kwestia wyczucia. Chyba bez trudu można
            sobie wyobrazić sytuację, która Ciebie uwiera i którą traktujesz poważnie. Z
            wdzięcznością przyjmiesz wtedy delikatną reakcję innych na Twój problem. Może
            być, że gwałt czy doświadczenie przemocy jest dla kogoś (hmmm) niepodlegające
            dowcipowi.



            I love mankind; it's people I can't stand. (Linus Van Pelt)
            • twix52 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 22:01
              Kilka razy ukradziono mi portmonetkę.
    • hellious Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 17:15
      Oprócz tego, ze nozownik chcial mnie zadzgac (chyba) to nic mi sie takiego nie przydarzylo.
      • hellious Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 17:21
        A nie, przepraszam, w podstawowce ukradli mi buty z szatni Wf-owej. Musialam w zime w tenisowkach do domu zasowac.
        • joanekjoanek Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 18.02.09, 06:11
          o, mam lepsze.

          Mi kolega szkolny ukradł sprzed gabinetu lekarskiego jeden but.
          I zgubił, czy kurnia do domu poszedł, nie pamiętam
          ale musiałam w jednym bucie i jednej skarpetce do domu wrócić, o.
    • sloooneczko Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 18:20
      tak mi sie przypomniało jeszcze- tłukłam się kiedyś z 2 koleżankami
      na Polach Mokotowskich z jakimiś dresiarami.Żeby nie byłowink
      broniłyśmy się..
      • wilma1970 sloooneczko 17.02.09, 20:08
        Nie na temat.
        Trzeci raz próbuję wpisać, że chyba jesteśmy sąsiadkami, dwa razy podpięłam nie
        tam, gdzie trzeba. Mam nadzieję, że teraz dojdzie. Ufff...
        • sloooneczko Re: sloooneczko 18.02.09, 08:14
          juz od dobrych paru lat tam nie mieszkam, a szkoda, pięknie tam
          byłosmile
    • memphis90 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 18:22
      1. chyba z trzy razy ukradziono mi portfel... teraz w komunikacji publicznej
      trzymam torebkę prawie w zębachuncertain
      2.wiosną ukradli nam samochód
      3.trzeci raz okradło nas tow. ubezp. gdzie uznano, że kradzież samochodu nie
      jest równa utracie 100% jego wartości, tylko 70%
      • mamamira Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 18:24
        Byłam okradziona i pobita.Okradziono mnie w sklepie a pobito przed sklepem.
        • oli.nek Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 18:37
          ja raczej nie.

          ale sąsiadka z naprzeciwka... miała 8 lat. wracała z lodowiska, zimą wiadomo,
          szybko ciemno. została zgwałcona 100 metrów od domu. zaważyło to na jej dalszym
          życiu...
      • emigrantka34 memphis 17.02.09, 23:39
        Wyplata ulamka wartosci samochodu to jest raczej standartowe
        postepowanie firm ubezpieczeniowych liczacych na to, ze
        niezadowolony klient jednak nie wniesie sprawy do sadu.
    • osa551 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 21:07
      raz kradzież portfela, raz kradzież samochodu

      poza tym nic, po zmroku chadzam raczej tylko z psami, ale wtedy jakoś nikt się
      nie chce ze mną zaprzyjaźnić, pijaczki i menele schodzą mi z drogi
    • na_pustyni Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 21:12
      tak
      • mama-maxa Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 22:21
        raczej nie, raz jakis koles w knajpie mnie klepnął w tyłek, a ja się
        odwinęłam z całej siły i dostał w gębę (nosiłam wtedy ogromne
        pierścionki, więc zabolało...) jego kumple go wyśmiali, ja się nagle
        stałam bohaterka i wszyscy mi zaofiarowali odprowadzenie do domu,
        jakby tamten jednak coś chciałbig_grin na szczęście miała z kim wracać
    • mamaemmy Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 22:45
      ano niestety.Jak kiedys opowiadam swoje życie to albo ktos płacze,albo mi po
      prostu nie wierzy.....Moglabym ksiazke napisac
    • nighthrill Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 22:50
      Niestety chyba większość z nas doświadczyła przemocy seksualnej.

      U mnie :
      - dobieranie się zupełnie obcego faceta, kiedy spałam w namiocie ( spaliśmy grupą)
      - klepnięcie w tyłek przez obcego kolesia w kolejce w sklepie
      - okradzenie przez Cygankę w ciąży ( zatrzymałam się, by dać jej kasę, wyrwała
      mi portfel i uciekła)
      - chamskie komentarze
      - zaczepki i popychanie ze strony dziewczyn w jakiejś ubikacji w klubie, kiedy
      miałam kilkanaście lat

      Teraz już nie udaję, że nie słyszę/nie widzę. Jestem gotowa uderzyć, a jeśli
      ktoś za mną idzie zbyt gorliwie, szukam w kieszeni kluczy, mam też gaz pieprzowy.
    • gacusia1 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 22:55
      Owszem. Napadnieto mnie,pobito i probowano zgwalcic.
      Nigdy nic mi nie ukradziono,no chyba ze skleroza mnie dopadla.
      • kkokos Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 23:24
        straciłam:
        - długopis parkera - wystawał z "kieszonki na długopisy" naszytej na wierzchu
        torby, miałam chyba z 10 lat i strasznie go żałowałam, do dziś pamiętam
        - trochę bonów peweksowskich i jakąś tam gotówkę, trzymaną w dokumentach "na
        wszelki wypadek" w epoce przed kartami do bankomatu - bo dałam sobie cygance
        powróżyć smile
        - komórkę - leżała w knajpie na stoliku, przy którym siedzieliśmy w czwórkę,
        leżała, leżała i nagle już nie leżała

        nie straciłam:
        - czegokolwiek z małej kieszeni plecaka, bo poczułam w tramwaju, że ktoś mi ją
        rozpina. gdy się nagle odwróciłam, za mną stał chłopak intensywnie wpatrzony w
        okno w suficie tego tramwaju (ale nie byłam na tyle głupia, by nosić w tej
        kieszeni portfel)
        - skórzanej, jasnej torby-konduktorki, takiej, jakie kiedyś kupowało się
        wyłącznie w sklepach myśliwskich i były okropnie modne - jakiś pijaczek próbował
        mi ją wyrwać całą w biały dzień, a ja ją miałam przewieszoną na skos, więc miał
        kłopoty. on się darł na mnie, ja się darłam na niego, jak się wydarła jakaś
        starsza pani z okna na parterze, to pijaczek uciekł.
        - czegokolwiek, co trzymałabym w śpiworze koło głowy śpiąc na pokładzie na
        promie do szwecji - nad ranem chodziła banda złodziejaszków; pamiętam jak przez
        sen, że jakaś panna macała mi okolice głowy, a jak się zerwałam półprzytomna i
        spytałam, co ona robi, to powiedziała, ze szuka tylko czegoś, co jest jej, a nie
        moje i żebym spokojnie spała, więc spokojnie zasnęłam; nie ja jedna zresztą -
        dopiero rano dotarło do nas, o co chodziło.

        a jeśli pod molestowanie podpada kontakt z eksibicjonistami, to owszem.
        najgorszy na mojej własnej klatce schodowej, gdy miałam mniej niż 10 lat, poza
        tym w parku na agrykoli, w lasku bielańskim, przez który szłam z koleżanką
        chcącą złożyć papiery na atk. no i kilku ocieraczy w tramwajach i jednego w
        pociągu też pamiętam.
        • mijaczek Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 23:34
          2 lub 3 razy ukradziono mi portfel... tak, 3 razy... 2 razy w K-wie,
          raz w Rotterdamie...
          Raz malarz pracujacy u moich rodzicow w mieszkaniu chcial sie do
          mnie przystawiac
          i to chyba wszystko... na szczescie...
          niestety, moj brat zostal raz pobity i to bardzo... masakra...
        • nolus Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 23:35
          ech, takie rzeczy typu klepnięcia w tyłek, zaczepki,obleśne komentarze
          przydarzają mi się często,bo dorabiam jako kelnerka uncertain
          • smok9691 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 18.02.09, 00:31
            Jako dziecko poszłam z misją do dosc mocno oddalonego sklepu.
            Nagabywał mnie jakis początkujący pedofil. Próbowała przekupywać
            mnie pieniędzmi, miałam jakąś "przysługę mu wyswiadczyć". Długa
            historia, szedł za mną, szedł ze mną, dał sobie spokój, następnie
            nie dawał za wygraną. pamietam,że długo ze mną rozmawiał i pamietam
            co mi mowił. Wzbudzął we mnie litosc, postanowiłam mu pomóc i
            uwierzyłam,że nie moze mi do konca wyjasnic czego ode mnie chce.
            Poszłam naiwnosci z nim na klatkę schodową. Pamietam jak dzis, jak
            szlismy po schodach, pierwsze , drugie trzecie pietro. Troche sie
            bałam, wymysliłam,ze jak cos złego sie bedzie działo to zadzwonie
            dzwonkiem komus do drzwi. Zwatpiłam, zatrzymałam sie koło drzwi, jak
            postanowiłam. Namawiał mnie na pokonanie kilku schodów, abym weszła
            na półpietro, tam były zsypy. Nagle dostałam takiego olsnienia i
            popedziłam w dół z prędkoscią swiatła. Facet dalej mnie nagabywał.
            pamietam ze był bardzo młody i z pewnoscią niedoswiadczony, bo gdyby
            szedł z mną a nie przede mną, mogło by sie źle skąnczyc.
            Moi rodzice nigdy mnie nie uswiadamiali co moze mi groźć, wszelkie
            tematy sexu, to ogromne tabu było...
            Oczywiscie ogólną teorię,że z nieznajomymi sie nie chodzi, dostałam,
            ale naiwna byłam strasznie.
            Jak wiele razy przezywałam to zdarzenie, to mroziło mi krew, ale
            wierzę,że ktos nademną czuwał.
            Dalej jestem z tych chojraków, co to po ciemku chodzą i niczegos się
            nie boją.
            Z molestowania, to oblesne teksty wujka, w wieku nastoletnim, jak to
            byłam strasznie jeszcze zażenowana swoją rozwijającą sie
            kobiecoscią. Bardzo to upokazające było. Nienawidziłam tych
            przywitan, po pzryjeździe na wakacje. W końcu postanowiłam sie z
            wujkiem nie witac, nikt nie znał powodu i odbierano mnie jako
            krnabrną niewychowaną dziewczynę. No i wieku ok 16 lat, najpierw
            dobrotliwy wujaszek (inny egzemplaz niz poprzedni chamski gawędziez)
            pozyczył mi kasę, na mandat (o wyjeździe i kursem tym pociągiem za
            żadne skarby nie mogli sie dowiedziec rodzice, to był taki przekręt),
            potem wujaszek chciał wykozystac ta naszą tajemnice i poprosił mnie
            otwarcie o sex. Ciocia miała niespełna roczniaka i dwoje starszych
            nieco. Była swiecie przekonana o miłosci i oddaniu małzonka.On
            oddany mąz, z wyrzutów nastepnego dnia kupił jej pierscionek piekny.
            Ja oczywiscie wujaszkowi odmowiłam, ale poległa nieco moja naiwna
            wiara w ludzi. Latami starsznie głupio sie czułam w towarzystwie
            ciocia wujek i ja.
            Tajemnica wydała sie po latach. (za moją przyczyną) A przy okazji o
            wiele gorsze uczynki mojego wujaszka. Tj wujaszek obmacywał
            dziewczynkę w wieku ok 3 lat...Wujaszkiem juz na szczescie w naszej
            rodzinie nie jest.

            Ekscybicjonistów widziałam mase, w laskach parkach, nad morzem, oraz
            w pociągu na przeciwko mnie i kolezanki pan zabawiał sie swoją
            wyciągnietą fujarą. Patrząc sie nam dobitnie w oczy. Nigdy takim nie
            dawałam satysfakcji i udawałam,ze żadnego wrazenia na mnie nie
            robią. A raz nawet zwyzywałysmy jednego z koleznaką i wysmiałysmy
            jego klejnoty. Facet naprawdę sie zmieszł i uciekł smile

            Co do kradzieży boje sie zapeszac, ale jestem bardzo roztrzepana,
            zostawiałam laptopa na przednim siedzeniu, w samochodzie z otwartą
            szybą i jeszcze kilaka takich było. Ale w komunikacji miejskiej
            bardzo uważam i nawet udało mi sie kilku dobierających sie do innych
            spłoszyc smile

    • ga-ti Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 17.02.09, 23:59
      We wrześniu ukradli mi portfel z dokumentami, kartą i różnymi "babskimi" ważnymi informacjami. Od razu zastrzegłam kartę (mąż podał mi nr telefonu do nich) i zgłosiłam na policję. To ważne gdyby ktoś się posłużył dowodem, bo mam datę i godzinę zgłoszenia i łatwiej coś "odkręcic". Najgorsze, że to ja czułam się winna, (bo portwel miałam w kieszonce w wózku...)a ten drań czuje się bezkarny!
      • tabakierka2 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 18.02.09, 07:39
        Dokładnie rok temu szłam do mojego wtedy jeszcze narzeczonego - było
        około 19, ale zima, więc dość ciemno. Ulica była oświetlona. Z
        naprzeciwka szedł jakiś koleś ( ale z drugiej strony ulicy,
        chodnikiem). Przeszedł na moją stronę. Był strasznie brzydki (
        wygladał jak Quasimodo z "Dzwonnika z Notre Damme") i miał chód jak
        małpa. Kiedy przechodził koło mnie zaczął coś do mnie wykrzykiwać i
        kopnął mnie w brzuch ( na szczęście miałam puchową kurtką, więc nie
        odczułam tego zbyt dotkliwie). Zadzwoniłam na policję i dowiedziałam
        się, że facet jest upośledzony i ubezwłasnowolniony i jego rodzice
        za niego odpowiadają, więc nie ma sensu składać oskarżenia o napaść.
        Wcześniej dzielnicowy znał go z tego, że jeździł na rowerze i kopał
        samochody - widać zmienił profesję.
        Przykro mi, że jest chory, ale gdybym go spotkała na ulicy -
        zabiłabym!!! Taką agresję we mnie wzbudził, a jednocześnie lęk i
        strach.
    • skoobus Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 18.02.09, 10:04
      Tak byłam ofiarą... nieważne czego, ale wspomnienia bardzo utrudniają mi życie,
      sny, ciągłe rozmyslanie, ze przecież mogłam temu zapobiec, wieczne poczucie
      winy... Minęło już parę lat i nic się nie zmieniło.
      • tabakierka2 Re: czy byłyście kiedyś ofiarą... 18.02.09, 10:06
        Wierzę, że takie zdarzenie może być traumatyczne, bo mnie paraliżuje
        strach jak myślę o tym moim "napadzie"...a co dopiero jeśli cos
        gorszego...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka