Ja kiedyś potrafiłam świetnie - wychowana w domu, gdzie norma było
ściemnianie, że: "mamy nie ma w domu" itd.
Potem był sok, że inni tak nie robią, jak mnie mój obecny mąz dawno temu
złapał na drobnym kłamstwie i omal go to do zawału nie doprowadziło - do
dzisiaj mi to kłamstewko zresztą wypomina, złośliwiec!
I teraz nie potrafie kłamać, az mi z tym zyć trudno. Jak musze sie wyłgać od
jakiejś wizyty, to zawsze pisze maila albo smsa, bo "na zywo" wydaje mi się,
że wszyscy słysza mój łamiący się, drżący głos.
Ale nawet jak pisze czasem nie jest lepiej: ostatnio załozyłam sobie lewe
konto na gazecie. I co? Napisałam z drżeniem serca dwa niewinne posty pod
nickiem innym niż dlania, poczułam sie jak ohydna oszustka i tak sie skończyła
kariera mojego alter ego.
Normalnie nie radze sobie. Pomózcie odzyskac moc kłamania!