Tak, tak, mam komputer od siódmego roku życia, internet od ładnych parę lat-
ale dziś dopiero straciłam wirtualne dziewictwo w dziedzinie aukcji
internetowych... Wcześniej czasem coś kupowałam, ale zawsze w opcji "kup
teraz", bez licytacji, bez emocji. A dzisiaj postanowiłam kupić kurtkę dla
dziecia, używaną- bo nowe potwornie drogie są. Znalazłam piękny płaszczyk, już
był prawie mój.... no i, cholera, na kilkanaście sekund przed końcem ktoś mnie
wrednie (a co!) przelicytował! No i wtedy krew mi zawrzała...

Niewinnie
zaczęłam licytować kurtkę i płaszczyk, a całkiem z głupia frant stałam się
szczęśliwą posiadaczką paki 50 ciuchów. Cholera, nie wiedziałam, że to tak
wciąga, że aukcja to takie emocje są

Muszę tylko męża powiadomić, że konto
mu zdrenuję - a dopiero co go ochrzaniłam, że telefon chce sobie kupować