Dodaj do ulubionych

Do przeciwniczek aborcji

    • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 07:30
      Przeczytałam, na wyjątkowo spokojnym dyżurze, - pewnie tez mi zarzucicie, ze
      siedziałam przy kompie-, większość wypowiedzi. Ktos słusznie zauważył, ze
      krzyczą głównie panie, które są młode lub bardzo młode. W większości postów
      gotuje sie od hipokryzji i zakłamania.Ciekawe ile matek, babc, cioć tych śięcie
      oburzonych dokonywało aborcji na życzenie? Ciekawe ile z Was zdecyduje się na
      ten krok za kilka lat, gdy wpadnie?
      Przy czym wpadka może sie zdarzyć każdemu - i nastolatce na prywatce z kolegą z
      klasy i małżeństwu z wieloletnim stażem.Czasem, tak jak w naszym przypadku,
      zawiodła dość skuteczna metoda. To sie, niestety, zdarza. Każdemu, Wam tez może.
      I kazda z nas odpowiada za swoje zycie, ma jakies priorytety i preferencje.
      Jedna woli powoływac do zycia kolejne dziecko/dzieci, inna dać to co najlepsze
      dzieciom juz zyjącym. A to co najlepsze to także czas, miłość, zaangazowanie,
      pieniądze, wakacje, warunki bytowe itd.
      My NIE CHCIELIŚMY angażować sie w wychowywanie kolejnego dziecka, wyrosliśmy z
      bycia rodzicami malucha. Juz nie ten wiek. Dzieci są szczęśliwe gdy maja
      zadowolonych z życia rodziców a nie kolejne rodzeństwo. Ktoś tam zarzucał mi
      egoizm, mozliwe. Tym nie mniej uważam, że każdej z nas potrzebny jest zdrowy
      egoizm, nieco wygodnictwa a nie altruizm, poswięcanie sie i frustracje rzutujące
      w rezultacie na całe zycie własne i rodziny.
      Jednemu odpowiada szczebiot maluchów w 40- 50 roku życia, innym odchowane dzieci
      i względna wygoda, stabilizacja, życie innymi problemami.
      • graue_zone Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 07:42
        "potrzebny jest zdrowy egoizm, nieco wygodnictwa" I w wyniku tych jakże zdrowych
        cech ginie dziecko...
      • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 07:44
        Dużo sensowniej by się z toba rozmawiało, gdybś nie używała tak
        bufoniaście protekcjonalnego tonu - na zasadzie - "kto myśli inaczej
        niż ja jest histerycznym hipokrytą i w razie czego na pewno się
        wyskrobie jako i ja uczyniłam, a na pewno 60-80% howgh". To własnie
        mnie u ciebie irytuje straszliwie, a nie argumenty proaborcyjne, w
        kwestii których żadnej Ameryki nie odkrywasz ani śladu nie
        przecierasz.
        Przyznam jednak, że im więcej piszesz, tym bardziej cię nie lubię
        jako człowieka. Ale to jest już zupełnie subiektywna sprawa.
        • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 08:00
          I o co chodzi z tym argumentem wieku.. Ja mam 37 lat i każdą ciążę
          przyjęłabym z radością niezależnie jak stara bym była. Bo gdybym
          była za stara to pewnie w ciążę bym nie zaszła... A podobno im
          człowiek starszy to mądrzejszy.

          Już wielokrotnie byłam przerażona poglądami protozoa jako lekarza a
          teraz to właściwie już nawet się nie dziwię.
      • asia_i_p Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 14:59
        Ciekawe ile matek, babc, cioć tych śięcie
        > oburzonych dokonywało aborcji na życzenie?
        A gdyby moja matka dokonała aborcji na życzenie, to moje
        antyaborcyjne poglądy byłby hipokryzją?
        Ty chyba uważasz, że nie tylko płód jest częścią matki, ale już
        urodzone trzydziestoparoletnie dziecko też.
    • bacha1979 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 08:20
      NIGDY przenigdy nie zrozumiem kobiet, które traktują aborcje jak antykoncepcję.
      Żeby nie było niejasności- jestem za aborcją na bardzo wczesnym etapie ciąży w
      UZASADNIONYCH przypadkach- typu ciąża z gwałtu, zagrożenie życia matki...
      Ale zabić dziecko ot tak- nie pojmuję.
    • sloooneczko Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 08:22
      ja jestem przeciwna aborcji, jestem w stanie zrozumiec kobiety po
      gwałatch i te które mogą miec niepełnosprawne dzieci, chociaz nie
      popieram

      ale nie moge pojac jak kobieta ktora jest juz matka potrafi tak na
      zimno usunac ciąze

      jak sie tak pochwaliłaś wszem i wobec, pochwal sie przed własną
      rodziną, dziecmi..niech wiedzą, że mamusia zabiła ( bo tak traktuję
      aborcję) im braciszka czy siostrzyczkę
      • e_r_i_n Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 09:08
        sloooneczko napisała:

        > niech wiedzą, że mamusia zabiła ( bo tak traktuję aborcję) im
        > braciszka czy siostrzyczkę

        A skad wiesz, jak oni traktuja aborcje?
        Ktos ma uwazac SIĘ za mordercę, bo TY tak uwazasz?
        • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 09:18
          Akurat mordercą się jest lub nie, to nie jest sprawa "uważania się"
          • lola211 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 09:21
            Mordercą jest sie wówczas, gdy sie popełni czyn uwazany przez k.k.
            za morderstwo.
            Poszukaj, czy dla aborcji przewidziana jest taka kwalifikacja.
            • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 09:27
              W kk dokonanie aborcji jest traktowane w kategorii przestępstwa. Morderstwo też
              jest przestępstwem. Tyle tytułem terminologii dotyczącej prawa karnego.
              • e_r_i_n Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 09:35
                Ale nie kazde przestepstwo to morderstwo, prawda?
                • mamamonika Kodeks Karny 25.03.09, 11:13
                  Zacytuję w jakim sąsiedztwie "siedzi" tam kwestia aborcji tongue_out
                  Chyba pewne skojarzenia i definicje są jasne.

                  Rozdział XIX
                  Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu

                  Art. 148. § 1. Kto zabija człowieka,
                  podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8,
                  karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego
                  pozbawienia wolności.
                  § 2. Kto zabija człowieka:
                  1) ze szczególnym okrucieństwem,
                  2) w związku z wzięciem zakładnika, zgwałceniem albo rozbojem,
                  3) w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie,
                  4) z użyciem broni palnej lub materiałów wybuchowych,
                  podlega karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego
                  pozbawienia wolności.
                  § 3. Karze określonej w § 2 podlega, kto jednym czynem zabija więcej
                  niż jedną osobę lub był wcześniej prawomocnie skazany za zabójstwo.
                  § 4. Kto zabija człowieka pod wpływem silnego wzburzenia
                  usprawiedliwionego okolicznościami, podlega karze pozbawienia
                  wolności od roku do lat 10.

                  Art. 149. Matka, która zabija dziecko w okresie porodu pod wpływem
                  jego przebiegu, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do
                  lat 5.

                  Art. 150. § 1. Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem
                  współczucia dla niego, podlega karze pozbawienia wolności od 3
                  miesięcy do lat 5.
                  § 2. W wyjątkowych wypadkach sąd może zastosować nadzwyczajne
                  złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

                  Art. 151. Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza
                  człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze
                  pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

                  Art. 152. § 1. Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem
                  przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
                  § 2. Tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy
                  w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego
                  nakłania.
                  § 3. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 lub 2, gdy dziecko
                  poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem
                  kobiety ciężarnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy
                  do lat 8.

                  Art. 153. § 1. Kto stosując przemoc wobec kobiety ciężarnej lub w
                  inny sposób bez jej zgody przerywa ciążę albo przemocą, groźbą
                  bezprawną lub podstępem doprowadza kobietę ciężarną do przerwania
                  ciąży, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
                  § 2. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1, gdy dziecko poczęte
                  osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety
                  ciężarnej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

                  Art. 154. § 1. Jeżeli następstwem czynu określonego w art. 152 § 1
                  lub 2 jest śmierć kobiety ciężarnej, sprawca podlega karze
                  pozbawienia wolności od roku do lat 10.
                  § 2. Jeżeli następstwem czynu określonego w art. 152 § 3 lub w art.
                  153 jest śmierć kobiety ciężarnej, sprawca podlega karze pozbawienia
                  wolności od lat 2 do 12.

                  Art. 155. Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze
                  pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

                  Art. 156. § 1. Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci:
                  1) pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia,
                  2) innego ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej lub
                  długotrwałej, choroby realnie zagrażającej życiu, trwałej choroby
                  psychicznej, całkowitej albo znacznej trwałej niezdolności do pracy
                  w zawodzie lub trwałego, istotnego zeszpecenia lub zniekształcenia
                  ciała, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
                  § 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia
                  wolności do lat 3.
                  § 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć
                  człowieka, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

                  • lola211 Re: Kodeks Karny 25.03.09, 11:27
                    czyli sam kk odróznia sytuacja aborcji we wczesnym stadium, a poznym.

                    Po co, skoro niby od poczatku to ten sam CZŁOWIEK?

                    § 2. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1, gdy dziecko poczęte
                    osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ..
                    • mamamonika Re: Kodeks Karny 25.03.09, 11:43
                      To chyba naturalne, ze odróżnia. Ale nie zmienia to faktu, że
                      aborcję traktuje w kategoriach zabójstwa. Same zabójstwa też są
                      przecież różnicowane w zalezności od wielu okoliczności. Im bardziej
                      ukształtowany człowiek, tym trudniej powinno się mu łeb ukręcać.
                      Teoretycznie. Mamy tez silne tabu cywilizacyjne na zabójstwa małych
                      dzieci - to w prawie każdej kulturze jest jedno z najcięższych
                      przestępstw. Chociaż np w starożytnym Rzymie czy Grecji ludzie się
                      nie certolili - niechciane dzieciaki się gdzieś tam wynosiło żeby
                      zamarzły albo je wilcy zjedli. A mędrcy głosili, ze dusza pojawia
                      sie bodajże w siódmym dniu życia. Pewnie umierało sporo noworodków i
                      to był taki bufor psychologiczny. Teraz tych ludzi byśmy uznali za
                      świnie, a to wtedy była norma obyczajowa...
                      To ostatnie tytułem rozważań o granicach i zmianach moralności. My
                      sami uważamy nasze czasy za świńskie i zdegenerowane, ale na tle
                      przodków mamy delikatne sumienia.
                      • lola211 Re: Kodeks Karny 25.03.09, 11:51
                        Ale nie zmienia to faktu, że
                        > aborcję traktuje w kategoriach zabójstwa.

                        Jednakze nie zrównuje statusu osoby przerywajacej ciaze ze statusem
                        MORDERCY.
                        I to jest sedno sprawy.

                        Sam prawodawca surowiej karze aborcje w poznym stadium niz we
                        wczesnym- to chyba powinno dac do myslenia.

                        ----------------------------------------------

                        www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
                        • mamamonika Re: Kodeks Karny 25.03.09, 12:03
                          Wolisz zabójstwo od morderstwa? Nie będę się kłóciła tongue_out
              • lola211 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 09:35
                Przestepstwem jest rowniez cala masa innych czynów.Przestepstwo nie
                rowna sie przeciez morderstwo, prawda?
                • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 09:46
                  Moje kochane-albo obracamy sie w kręgu teminologii prawniczej albo opowiadamy
                  bajdy. Przestępstw mamy w KK od groma. Dla zabawy dodam,ze nie ma takiego ,które
                  dosłownie zwie sie morderstwo.
              • angazetka Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:23
                > W kk dokonanie aborcji jest traktowane w kategorii przestępstwa.

                Nie zawsze.

                > Morderstwo też jest przestępstwem.

                Kardzież roweru też.
                • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:33
                  Widac nie za bardzo wiesz o czy mówisz. Kradziez roweru najprawdopodobniej
                  bedzie wykroczeniem a nie przestepstwem. Aborcja zawsze bedzie przestępstwem.
                  Zanim zaczniesz operowac jakims słownictwem i wypowiadac sie na ten temat to
                  sprawdx o czym móisz.
                  • angazetka Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:50
                    Jesli rower jest wart więcej niż 200 zl - jego kradzież jest
                    przestępstwem. Jeśli była to kradzież z włamaniem, nie musi być wart
                    nawet tyle.

                    > Zanim zaczniesz operowac jakims słownictwem i wypowiadac sie na
                    ten temat to sprawdx o czym móisz.

                    Sprawdziłam smile
                  • kropotkina Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:12
                    > Widac nie za bardzo wiesz o czy mówisz. Kradziez roweru najprawdopodobniej
                    > bedzie wykroczeniem a nie przestepstwem. Aborcja zawsze bedzie przestępstwem.
                    > Zanim zaczniesz operowac jakims słownictwem i wypowiadac sie na ten temat to
                    > sprawdx o czym móisz.

                    Jednak nie zawsze, skoro są okoliczności i miejsca, w których się ją dopuszcza.
                    Poza tym, jeśli chcecie powoływać się na kodeks karny, to nazywanie kobiety,
                    która przerwała ciążę, przestępczynią czy morderczynią jest nieuprawnione,
                    biorąc pod uwagę, że kobieta nie ponosi odpowiedzialności karnej za aborcję.
          • e_r_i_n Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 09:23
            Mordercą sie jest, jesli popełniło sie morderstwo. W przypadku
            aborcji to sprawa dyskusyjna i czesto zalezna od 'uważania'.
            • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:36
              Niektóre kategorie etyczne są obiektywne. Chociaż tu sie można
              kłócić do upadłego - od kiedy mamy do czynienia z człowiekiem. Ja
              swoją opinię już napisałam, ale pewnie zginęła w tym gąszczu
              kłapania dziobem. W każdym razie przerywając ciążę przerywamy życie
              organizmu, który finalnie zostałby słodkim różowym bobasem. Czyli go
              zabijamy po prostu. Można się pocieszać, że to nie myśli i nie
              czuje, ale faktu nic nie zmieni... A kwestia na ile nas to rusza lub
              nie to zupełnie insza inszość.
              • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:43
                > każdym razie przerywając ciążę przerywamy życie
                > organizmu, który finalnie zostałby słodkim różowym bobasem.

                Byłabyś gotowa adoptować tego słodkiego różowego bobasa? Pomyśl że gdyby kobieta
                od dzieci w beczkach miała szanse na skrobankę to pięcioro jej dzieci nie
                musiało by umierać w bólu bo one już na sto procent czuły.
                • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:03
                  Przede wszystkim miała dostęp do antykoncepcji. Ja akurat mam swoje
                  bobasy i nie planuję kolekcjonowania kolejnych. Ale nie zgadzam się
                  na zabijanie "niepotrzebnych".
                  • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:51
                    W takim razie szczerze i serdecznie życzę Ci pięknego, zdrowego, różowego
                    bobasa, poczętego - mimo stosowania środków antykoncepcyjnych - gdzies w
                    okolicach 40 urodzin, albo jeszcze póxniej . Masz juz swoje, ale prawdopodobnie,
                    jak znakomita więększość kobiet w naszym kraju uprawiasz seks. I wierz mi, 100%
                    pewności nie ma nigdy. Trzeba minimalizować zajście w niepożądaną ciążę, ale
                    uniknąć się jej z cała pewnością nie da. I gdybym dziś znów wpadła uczyniłabym
                    to samo.
                    • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 14:30
                      A dziękuję, już się dorobiłam już takiego stworka nieplanowanego,
                      standard życia odpukać nie siadł, zawodowo się nie stoczyłam na dno
                      kuchni, chociaż nie powiem, żebym skakała z radości jak sie
                      dowiedziałam, totalnie NIE MIAŁAM OCHOTY na tego bobasa, nie ten
                      etap, nie jestem dzieciolubna, jestem wygodna, egoistyczna i do tego
                      mam ambicje. Kompletnie nie po drodze mi było. Z drugiej strony nie
                      brałam w ogóle opcji likwidacji pod uwagę, mimo że dla mnie
                      organizacyjnie to łatwe jak pójście do fryzjera. Dla mnie od
                      początku mały był dzieckiem i skoro się zaprosił, to to
                      zaakceptowaliśmy, tak jak wiele innych zdarzeń w zyciu. Chociaż tak
                      jak mówię, samo emocjonalne zaakceptowanie go było trudniejsze niż
                      teraz wychowanie.
              • aurita Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:23
                > kłapania dziobem. W każdym razie przerywając ciążę przerywamy życie
                > organizmu, który finalnie zostałby słodkim różowym bobasem

                albo nowotworem w ciele matki...
                bardzo infantylne podejscie do ciazy i macierzynstwa
                • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 16:30
                  Nowotwór robi się sam i nie biega po domu. Mam nadzieję, że ty
                  podchodzisz do w/w problematyki z dużo większą powagą, widzę, ze
                  nawet śmiertelnie poważnie. Ciekawe czy inne rzeczy równie miło ci
                  sie kojarzą. Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową
                  czy jakoś tak tongue_out
                  • kra123snal Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 17:06
                    > Nowotwór robi się sam i nie biega po domu. Mam nadzieję, że ty

                    Jakby nie patrzeć zarodek robi się sam i też nie biega po domu.
                    • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 17:39
                      Ale zarodek jest zaprojektowany do przekształcenia się w
                      człowieczka, a nowotwór raczej nie. Chyba że masz cos nowego do
                      powiedzenia z dziedziny biotechnologii tongue_out
          • angazetka Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:21
            > Akurat mordercą się jest lub nie, to nie jest sprawa "uważania się"

            Nie w przypadku aborcji, której rozumienie jest bardzo różne (jak
            widać).
          • id.kulka Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 18:20
            mamamonika napisała:

            > Akurat mordercą się jest lub nie, to nie jest sprawa "uważania się"

            Hm. Owszem, jak ktoś kogoś z premedytacją dziabnie nożem i połozy
            trupem na miejscu, to sytuacja zdaje się jasna.
            Ale czy zawsze tak jest?
            A zabicie kogoś w obronie własnej, przez przypadek, na skutek
            nieumyślnego wypadku, ...?

            Tu sprawa komplikuje się dodatkowo, gdyż nie wiemy na pewno, w
            którym momencie zaczyna sie człowiek. Tworzymy umowne granice -
            zapłodnienie, implantacja, 12 tc... Ale są tylko umowne. Tak, jak
            to, że osiemnastoletni człowiek staje się pełnoletni i zaczyna w
            pełni za sibie odpowiadać - i ktoś mógłby zapytać: dlaczego akurat w
            tym momencie? Czym się różni od człowieka, który ma 17 lat i 364
            dni? A od 17-latka? Gdzie zaczyna się jego "dorosłość"? Skoro nie
            możemy stwierdzić ze stuprocentową pewnością, kiedy następuje ten
            moment, załóżmy na wszelki wypadek, że rozpoczyna się już w dniu
            narodzin - czy to nie absurdalne myślenie i pokrętna logika?
    • majmajka Jakos zdziwiona nie jestem. 25.03.09, 08:32
      Protoza, kolejny dowod na to jak to miernociny w naszym kraju uwazaja sie za elite. Paleczka statusu spolecznego przekazywana z pokolenia na pokolenie, reszta niewazna.
      Nie jestem zdziwiona Twoim podejsciem. Nie rozumiem go i zrozumiec nie chce. Dla mnie aborcja to zabicie dziecka.
    • nangaparbat3 strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 08:34
      strasznie duzo oskarżeń.
      Ale o ile pamietam, rodziny multidzietne tez nie cieszyły sie wielka
      przychylnoscią - pieknie to podsumowaa Kinga Dunin w ostatnich "obcasach".
      Tak chetnie powtarzacie: szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko.
      I to akurat jest prawda, świeta.
      To moze by tak poszukac innej drogi niz potepienie?
      Moze by powalczyc o to, by kobietom łatwiej było łaczyc macierzyństwo z pracą
      zawodową? Chocby?
      Pisalam w innym wątku - ten świat nie jest stworzony (w sensie cywilizacyjnym)
      dla matki i jej dziecka. Trudno sie dziwic, ze tak wiele kobiet usuwa ciażę.
      I jeszcze jedno: mam przyjaciolke, przez wiele lat sprzeczalismy się z nia i z
      jej mezem na temat dopuszczalnosci aborcji, zabijania dzieci etc. W pewnym
      momencie znalazla sie w sytuacji niemal identycznej (kolo 40, dwoje dzieci,
      praca zawodowa) jak Protozoa. Mąż nigdy sie nie dowiedzial, na myśl o tragedii,
      jaką to co zrobiła dla niej było, po prostu czuję fizyczny bol. Choc patrząc z
      zewnatrz mogłybyscie pewnie oceniac ja jak Autorke wątku.
      W Biblii jest bardzo jasno rozrożnione zycie poczęte od narodzonego. Nie jest
      tym samym. Podobnie jak nie jest tym samym poronienie i smierc dziecka.
      • majmajka Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 08:39
        W Biblii.... Ale w naszych realiach wiemy, ze plod to juz istota ludzka, ze to czlowiek. Tym bardziej zdaje sobie z tego sprawe lekarz! Kiedy, wiec chcemy dziecka mamy plakac ze wzruszenia na widok "fasolki" na USG, a kiedy nie chcemy mamy widziec, ze te raczki w dwunastym tygodniu i nozki to NIC???
        • lola211 Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 08:43
          Ale dlaczego w 12 tygodniu.Pogadajmy o 7/8, bo o ten wiek ciazy
          chodzi w przypadku zalozycielki watku.
          No i nie pisz, ze "wiemy", tylko ze "uwazamy".Tzn. ty uwazasz.Bo dla
          mnie zarodek to nie czlowiek jeszcze.Nawet jak mu bije serce(kawalek
          miesa w koncu) ani jak ma zalazki nog czy rąk.Z tego czlowiek
          dopiero bedzie.
          • majmajka Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 08:59
            A od ktorego momentu jest sie czlowiekiem wg Ciebie???
            • lola211 Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 09:06
              Dla mnie osobiscie wowczas, gdy jest w stanie przezyc poza
              organizmem matki, takze wspomagany aparatura.
              Zeby nie bylo- dopuszczajac mozliwosc aborcji jestyem za jak
              najwczesniejszym usunieciem ciazy.Zanim nabierze czlowieczych
              ksztaltow i sie rozwinie.Zanim zacznie cokolwiek czuc.
              • nangaparbat3 Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 09:13
                lola211 napisała:

                > Dla mnie osobiscie wowczas, gdy jest w stanie przezyc poza
                > organizmem matki, takze wspomagany aparatura.
                > Zeby nie bylo- dopuszczajac mozliwosc aborcji jestyem za jak
                > najwczesniejszym usunieciem ciazy.Zanim nabierze czlowieczych
                > ksztaltow i sie rozwinie.Zanim zacznie cokolwiek czuc.

                Podpisuję się.
                • majmajka Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 09:22
                  A ja sie nie podpisuje.
                  Jakos nie potrafie tego zrozumiec. Gdy bylam w ciazy z corka drzalam o kazdy kolejny dzien, kazdy kolejny tydzien byl sukcesem. Nie potrafie sobie wyobrazic, ze moglabym pomyslec, ze "to" we mnie nie jest jeszcze czlowiekiem. Ze przeciez gdybym poronila to nie starcilabym nikogo waznego, istotnego. Przeciez, wg Was, to nie bylby jeszcze czlowiek.
                  Mysle, ze dyskusja bezowocna. Kazda ma swoj poglad i zadne argumenty, jednej, jak rowniez drugiej strony nic nie wniosa.
                  • nangaparbat3 Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 09:28
                    Bo to nie jest dyskusja, tylko rozmowa o wartosciach i emocjach.
                    tez potrzebna, moze czasem bardziej niz wymiana argumentow.
                  • lola211 Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 09:34
                    Nie rozumiesz, bo nie bylas w ciazy NIECHCIANEJ.Wowczas nie placze
                    sie nad "fasolka", nie drzy z emocji.Ocenia sie chłodno, medycznie.I
                    wychodzi, ze trudno odnalezc czlowieka, dziecko, w tym co ma sie
                    aktualnie w macicy.
                    Jak sie jest w ciazy i chce sie miec to dziecko, to sie przesadza w
                    druga strone- to nadawanie magicznej mocy obrazkowi usg, gdzie "bije
                    serduszko"-tak to chyba idzie?- nie cierpie egzaltacji nawiasem
                    mowiac..
                    • asia_i_p Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 15:04
                      W ciąży niechcianej nie ocenia się chłodno i medycznie. Ocenia się
                      równie jeśli nie bardziej emocjonalnie niż w ciąży chcianej, tylko
                      emocje są inne.
                    • echtom Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 15:08
                      > Nie rozumiesz, bo nie bylas w ciazy NIECHCIANEJ.

                      Ja byłam, czyli rozumiem. I mimo wszelkich związanych z tym
                      negatywnych emocji ani przez chwilę nie pomyślałam, że "to, co mam
                      aktualnie w macicy" może być czymś innym, niż "to, co miałam w
                      macicy", będąc w ciąży planowanej.
                      • majmajka Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 16:53
                        Otoz to, Echtom.
                        Ja druga ciaza bylam na pewno zaskoczona, nie byl to ten moment o ktorym marzylam, ale nawet przez chwile nie pomyslalam, ze moglabym zakonczyc to inaczej. Dla mnie czlowiek to juz ta "fasolka" z bijacym niedlugo serduszkiem, z zalazkami raczek i nozek, itd. I naprawde wole nazywac narzady plodu np. serduszkiem, niz "bijacym kawalkiem miesa".
                        Przeciwnicy aborcji byli, beda i sa. I chwala im za to.
                        • kropkacom Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 17:10
                          > Przeciwnicy aborcji byli, beda i sa. I chwala im za to.

                          Ja myślę tak, że każdy ma swoje sumienie i tylko przed nim odpowiada za to czy
                          poddał się aborcji czy nie. Piszesz majmajka że nie pomyślałaś że mogłoby być
                          inaczej albo że dla ciebie człowiek to już ta "fasolka" z bijącym serduszkiem. I
                          ok. Dla Cienie jest tak jak piszesz. Ale dla innego może być i jest inaczej. Bo
                          nikt nie każe Ci się skrobać ale Ty narzucasz innym swoje poglądy.
                          • majmajka Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 21:10
                            Nie, Kropka... Nikomu nic nie narzucam. Wyrazam swoja opinie tak jak i wyrazaja ja tutaj inni.
                      • lola211 Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 26.03.09, 12:19
                        Jak sie domyslam, nie usunelas, czyli jednak za malo ta ciaza byla
                        niechciana.
                        • echtom Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 26.03.09, 13:58
                          Znam masę dzieci z "niechcianych" ciąż, które są przez rodziców
                          kochane tak samo jak te "chciane". Szok jest na początku, a potem
                          sam fakt "chcenia" jest zupełnie nieistotny.
                  • e_r_i_n Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 09:35
                    majmajka napisała:

                    > Ze przeciez gdybym poronila to nie starcilabym nikogo waznego,
                    > istotnego. Przeciez, wg Was, to nie bylby jeszcze czlowiek.


                    Jakie znaczenie miałoby w takiej sytuacji, co mysli na temat dziecka
                    w ntym miesiacu ciazy pani Zosia czy Krysia?
                    Wazne jest to, co Ty czujesz - jesli uwazasz, ze dziecko jest od
                    dnia poczecia, to tak je traktujesz. A ze ktos mysli inaczej? Jakie
                    to ma dla Ciebie i Twojej ewentualnej straty znaczenie?
              • maurra Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 09:37
                Skoro dziś za moment śmierci człowieka uznaje się śmierć pnia mózgu, czemu za moment "uczłowieczenia" (czy jak to zwał) nie uznać wykształcenie się tegoż u płodu?

                Ja mam jakieś takie przekonanie, że jeśli już, to granicę stanowić powinno odczuwanie bólu przez płód. Opcji szatkowania żywego i czującego organizmu na życzenie matki nie pojmę nigdy.
                • angazetka Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 11:26
                  > Ja mam jakieś takie przekonanie, że jeśli już, to granicę stanowić
                  powinno odczuwanie bólu przez płód. Opcji szatkowania żywego i
                  czującego organizmu na życze nie matki nie pojmę nigdy.

                  A tu bym się zgodziła. Tak, chyba tak. Układ nerwowy wykształca się
                  w okolicach 40 dnia?
              • figrut Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 09:59
                lola211 napisała:

                > Dla mnie osobiscie wowczas, gdy jest w stanie przezyc poza
                > organizmem matki, takze wspomagany aparatura.
                To znaczy kiedy ? 100 lat temu w takim razie człowiekiem było się w łonie dużo
                później niż teraz. Granica się przesunęła i w chwili obecnej człowiekiem jest
                się dużo wcześniej niż 100 lat temu, gdyż teraz mamy aparaturę, która jest w
                stanie utrzymać przy życiu dziecko urodzone w dużo wcześniejszym etapie ciąży
                niż kiedyś. Lola, w którym miesiącu płód staje się człowiekiem ?
                Zanim nabierze czlowieczych
                > ksztaltow i sie rozwinie.Zanim zacznie cokolwiek czuc.
                No a co z dziećmi bez kończyn ? One nie są ludźmi ? Co w takim razie z ludźmi
                którzy mają poważne zaburzenia czucia, nie odczuwają bólu, czy oni nie są ludźmi
                gdyż nie czują ? Ja wiem, że to takie naciąganie jak i w Twoim przypadku, ale
                technika idzie na przód, medycyna się rozwija. Nie jesteśmy w stanie
                przewidzieć, czy za np. 10-20 lat nie będziemy w stanie uratować 4 miesięcznych
                płodów, czyli wtedy według Ciebie człowiekiem będzie się wcześniej, choć na
                obecnym etapie rozwoju medycyny jest tylko płodem. Czyżby w takim razie technika
                decydowała o byciu lub nie byciu człowiekiem ? Nie jest chyba przesądzone, za X
                lat nie będzie można uratować jeszcze mniejszych dzieci, czyli ta granica
                człowieczeństwa będzie jeszcze bliżej poczęcia.
                • lola211 Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 11:25
                  Mnie interesuje tu i teraz.
                • angazetka Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 11:30
                  > 100 lat temu w takim razie człowiekiem było się w łonie dużo
                  > później niż teraz.

                  Tak. 100 lat temu także śmierć definiowano inaczej niż dziś. Więcej
                  wiemy o świecie, pewne rzeczy zmieniają znaczenie.
                  • asia_i_p Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 15:10
                    Ale tu nie chodzi o definicję. Chodzi o to, że jeśli przyjmiemy
                    definicję Loli, to 100 lat temu obiektywnie i rzeczywiście stawało
                    się człowiekiem w wieku płodowym 35 tygodni a teraz 25. Czyli przy
                    tej samej definicji, nie zmienionej ze względu na naszą wiedzę o
                    świecie, granica człowieczeństwa przesunęła się o 10 tygodni wstecz
                    tylko ze względu na postęp techniczny.
              • iwles Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 27.03.09, 12:56

                > Zanim zacznie cokolwiek czuc.


                czyli, jeżeli człowiek nie czuje bólu to można go zabić, tak ?
                • lola211 Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 27.03.09, 14:40
                  Ja nie pisze o CZLOWIEKU, tylko o zarodku.
        • nangaparbat3 Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 08:56
          Ja rodzilam w 91, i usg robilam dwa razy - w szostym miesiacu i przed samym
          porodem. I w ogole nie zrobiło na mnie wrażenia.

          Nigdy nie zapomne szczęścia jakie czulam po zrobieniu testu - fruwałam pod
          niebem, naprawdę. Ale na to co mialam w brzuchu mowilam "krewetka" i nie czulam,
          ze to dziecko, do chwili, kiedy poczulam pierwsze ruchy. Wtedy rzeczywiscie
          wiedziałam, ze to jest dziecko, i dalabym sie za nie pokroic (i dałamwink
          JA jestem na poziomie ciala bardzo pierwotna i kieruje sie instynktem. Sama z
          siebie wiedzialam, jaka pozycje przyjąc podczas skurczow przepowiadajacych,
          nigdy nie zawahalam sie, jak karmic dziecko, jak kąpac, przewijac - nie musialam
          sie tego uczyc, te wiedzę mialam w sobie. I bardziej ufam tej mojej wlasnej,
          instynktownej wiedzy kobiety i matki, niż naukom pana Gowina i całego episkopatu
          z przyleglosciami.
      • lola211 Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 08:40
        Nie jest
        > tym samym. Podobnie jak nie jest tym samym poronienie i smierc
        dziecka.

        Cóz, lata indoktrynacji zrobily swoje.
        Jeszcze chwila, a kazdy poroniony zarodek bedzie mial swoj grob na
        cmentarzu.Na rowni ze zmarlymi dziecmi.
        • asia_i_p Re: strasznie dużo wielkich słów w tym wątku 25.03.09, 15:08
          Pogadaj z kobietami, które poroniły, na ile twoja magiczna granica
          24 czy 25 tygodni do nich przemawia, jeśli poroniły w 22. Pogadaj,
          czy to dla niech było dziecko czy nie.
          Dlaczego przypisujesz sobie prawo, żeby decydować, czy upamiętnią
          grobem swoje dziecko?
    • kotbehemot6 Tez krótko 25.03.09, 08:51
      Jak we wspomnianym wątku o dylemacie dotyczącym pozyczki. Tak, jestem
      przciwniczka aborcji. Z jednego powodu-nikt mi nie dał prawa o decydowaniu o
      życiu czy śmierci innych osób. W tym dziecka (nawet, a moze zwłaszcza)
      nienarodzonego. Zrobiłas co uważałaś, to sprawa Twojego sumienia. Róniez nikt mi
      nie dał prawa potępiać kobiet dokonujących aborcji, ale pochwał tez sie nie
      spodziewaj.
    • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 10:56
      Jest to dyskusja o emocjach kobiet, które zaszły w NIEPOŻĄDANĄ ciążę. A to, ze
      znalazły sie fanatyczne obrończynie życia poczętego, wymyslające mi od
      morderczyń itd to było do przewidzenia i mam to głęboko w szafie.
      Problem polega na czymś innym: jezeli ja, osoba dorosła, o ustabilizowanej
      sytuacji życiowej, mająca oparcie w mężu, mieszkanie, pracę itd, zachodząc w
      niepożądaną ciążę poczuła przerażenie to co czuja np. młode dziewczyny, które
      zaszły w ciążę z Robertem, który pięknie gra na gitarze i którego widziały po
      raz drugi w życiu? Co czuja panie, które boją się, ze ciąża spowoduje utratę
      pracy i jedynych pieniędzy na życie? Jak szarpia się osoby niezamężne, które
      mogą sie liczyc z brakiem wsparcia i tolerancji najbliższych?
      Można oczywiście mówić Bog dał dziecko da i na dziecko i klepac biedę.
      Nikt nikogo nie namawia ani nie tym bardziej zmusza do aborcji. Ale nie wolno
      potępiać lub wywiarać presji strasząc piętnem morderczyni bezbronnych i
      nienarodzonych.
      Niepożądana ciąża nie powinna się przytrafić, ale się zdarza i może zdarzyć
      każdemu. Nawet ludziom stosującym pewną antykoncepcję. Pewną, ale nie 100%. W
      moim przypadku była to spirala.
      Ile jest kobiet, zwłaszcza młodych, które nie stosuja żadnej metody zapobiegania
      ciąży? Albo takich, których partner "uważa"? Większość.
      Ciekawe ile potępiających mnie tu na tym forum miało usuniętą ciążę? Ile będzie
      miało? Ile waszych mam, cioc, babć, sióstr jest po aborcji? Ile miało powikłania
      na skutek domowych sposobów pozbycia się niechcianych ciąż? ( skoki i podskoki,
      gorące kapiele itd).
      Ja usunęłam ciążę bezpiecznie i w miejscu, gdzie mozna tego dokonac legalnie.
      Nie chciałam narażać nikogo w kolegów tu w Polsce, choć mogłam to zrobić choćby
      w szpitalu, do którego przyjęto by mnie z rozpoznaniem "poronienie w toku". Ja
      tak postapiłam, ale ile kobiet nie ma na to pieniędzy, nie umie tego załatwić,
      nie ma wsparcia ani determinacji? Ile jest nieszczęść, ile niechcianych dzieci?
      Nie wierzę, ze najbardziej nawet burzliwa dyskusja cokolwiek zmieni w
      mentalności fundamentalistek ( niekoniecznie religijnych), ale może choć jedna
      dziewczyna zrozumie, że aborcja choć jest złem, czasem bywa mniejszym złem.
      • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:08
        Cały ten twój wywód opiera sie na jednej kwestii- stabilnośc materialna, lęki a
        życie dziecka. Dla mnie w tej sytuacji nie ma wyboru. Moja mam adokonała
        aborcji-40 lat temu- do dzisiaj sie z tym nie uporała.
      • figrut Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:14
        Co czuja panie, które boją się, ze ciąża spowoduje utratę
        > pracy i jedynych pieniędzy na życie? Jak szarpia się osoby niezamężne, które
        > mogą sie liczyc z brakiem wsparcia i tolerancji najbliższych?
        Protozoa, czym innym jest kradzież chleba z głodu, czym innym kradzież
        samochodu, bo wygodniej jeździć niż chodzić. Czyn taki sam - kradzież. Jednak
        nawet policja i sąd jest pełna zrozumienia dla kradzieży z głodu, za to tego
        zrozumienia nie ma dla kradzieży w celu zapewnienia sobie większego luksusu.
        Zupełnie czym innym jest desperacki krok kobiety bez środków do życia, bez dachu
        nad głową czy też w ciąży z kolejnym dzieckiem które upupi ją na wieki z mężem
        katem. Czym innym jest pozbycie się niechcianej ciąży w celu nie obniżenia sobie
        wysokiego standardu życia. Staram się patrzeć przede wszystkim na Twoje wątki
        bardzo obiektywnie. Może to dlatego, abym za daleko się nie zapędziła, gdyż
        jesteś jedyną osobą na tym forum której zwyczajnie nie cierpię (był kilka dni
        temu taki wąteczek o tym, kogo się nie lubi). Nie cierpię Cię nie za Twoje
        nadęte wypowiedzi, a za ty, że nigdy nie dałaś pokazać po sobie, iż jesteś
        człowiekiem. Dla mnie jesteś jak mechaniczny twór, w którym wszystkie trybiki
        muszą współgrać, i u którego serce jest mięśniem, a nie czymś, co można określić
        w przenośni jak u ludzi - symbolem ludzkich uczuć.
        Mam 38 lat Protozoa, a więc nie jestem młodziutką dziewczyną.
        • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:24
          > Staram się patrzeć przede wszystkim na Twoje wątki
          > bardzo obiektywnie. Może to dlatego, abym za daleko się nie zapędziła, gdyż
          > jesteś jedyną osobą na tym forum której zwyczajnie nie cierpię (był kilka dni
          > temu taki wąteczek o tym, kogo się nie lubi). Nie cierpię Cię nie za Twoje
          > nadęte wypowiedzi, a za ty, że nigdy nie dałaś pokazać po sobie,
          iż jesteś
          > człowiekiem. Dla mnie jesteś jak mechaniczny twór, w którym wszystkie trybiki
          > muszą współgrać, i u którego serce jest mięśniem,

          Też nie przepadam za Protozoa ale akurat aborcja wykonana na początku ciąży (tu
          legalnie bo zakładam nie w Polsce) jest problemem sumienia DANEJ OSOBY. Nic nam
          do tego. Zacznijmy bronić dzieci które się już urodziły oraz te które mogą (bo
          daje im na to szansę nauka)przeżyć poza łonem matki.
          • figrut Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:49
            > legalnie bo zakładam nie w Polsce) jest problemem sumienia DANEJ OSOBY. Nic nam
            > do tego. Zacznijmy bronić dzieci które się już urodziły oraz te które mogą (bo
            > daje im na to szansę nauka)przeżyć poza łonem matki.
            Kropka, ale ja jestem za wyjściem aborcji z podziemia. Nie po to co prawda, aby
            stosować ją w każdym przypadku kiedy dziecko jest nie w porę, ale po to, aby
            istniała taka możliwość dla tych, które są naprawdę w tragicznej sytuacji, ale
            prawo dla nich legalnej aborcji nie przewiduje, gdyż ciąża nie jest zagrożeniem
            zdrowia, życia czy też wynikiem gwałtu. I tu pojęcie gwałtu ma duże znaczenie,
            bo jak udowodnić, że matka kilkorga dzieci nie zaszła sobie w kolejną ciążę ot
            tak, bo jej się chciało, czy też pijanemu, rozjuszonemu mężowi ogon nie zadarł
            się do góry i stosunek był niejako wymuszony. Jeśli jadę samochodem liczę się z
            wliczonym w tą jazdę ryzykiem wypadku, jeśli idę kąpać się do jeziora liczę się
            z tym, że istnieje możliwość iż utonę, jeśli uprawiam seks liczę się z tym, że
            nie ma 100% zabezpieczeń i trudno, jest możliwość nie chcianej ciąży. Tu nie
            było sytuacji bez wyjścia. Ciąża nie była wynikiem wymuszonego stosunku. Powiedz
            sama, czy jeśli ktoś będzie chciał się wzbogacić i zrobi włam do sklepu z
            własnej i nie przymuszonej woli, po czym zostanie złapany jest dla Ciebie tym
            samym co "jak nam nie pomożesz we włamie, okaleczymy twoją siostrę, matkę" ?
            jest problemem sumienia DANEJ OSOBY. Nic nam
            > do tego.
            Tu się nie zgodzę jak i przy kradzieży. Właśnie ten "problem sumienia" daje mi
            prawo oceny czynu danej osoby. Jak napisałam nieco wyżej - odpuszczę złodziejowi
            kradzież chleba a nawet więcej, wesprę go finansowo. Inaczej spojrzę na kradzież
            samochodu kiedy ktoś chce sobie pojeździć czy się wzbogacić, a nie znalazł się w
            sytuacji bez wyjścia, kiedy ten samochód musi ukraść, bo nie ma czym w danej
            chwili odwieźć szybko chorego do szpitala. Mam prawo w tym wypadku ocenić czyja
            kradzież była tą gorszą kradzieżą.
            >Zacznijmy bronić dzieci które się już urodziły oraz te które mogą (bo
            > daje im na to szansę nauka)przeżyć poza łonem matki.
            Tu w pełni się z Tobą zgadzam, ale to temat na osobny wątek.
      • cofoko Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:17
        Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości,uważam że za mało jest takich
        opinii,głosów na forum publicznym,czy chociażby na forum.Wiem w jakim
        społeczeństwie żyję,wiem że przyznanie się dziewczyny w naszym kraju do aborcji
        to samobójstwo.I nikt nie mówi o aborcji jak o środku antykoncepcyjnym,to
        nieporozumienie,przecież autorka wątku zrobiła to raz ,a nie co pół roku.
        • cofoko Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:19
          To było do protozoa.
      • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:17
        Mam wrażenie że szukasz towarzystwa w dalszym ciągu. Po chorobę?
        Jesli dla kogoś to co zrobiłas jest draństwem i zwyczajnym
        zabójstwem, nie wykaże zrozumienia i po główce nie pogłaszcze.
        Ja potrafię zrozumiec okoliczności które ludzi skłaniają do
        zrobienia świństwa, co nie przeszkadza mi dalej uważać świństwa za
        świństwo. Tyle na temat.
      • gabi683 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:23
        protozoa napisała:

        > Jest to dyskusja o emocjach kobiet, które zaszły w NIEPOŻĄDANĄ
        ciążę. A to, ze
        > znalazły sie fanatyczne obrończynie życia poczętego, wymyslające
        mi od
        > morderczyń itd to było do przewidzenia i mam to głęboko w szafie.
        > Problem polega na czymś innym: jezeli ja, osoba dorosła, o
        ustabilizowanej
        > sytuacji życiowej, mająca oparcie w mężu, mieszkanie, pracę itd,
        zachodząc w
        > niepożądaną ciążę poczuła przerażenie to co czuja np. młode
        dziewczyny, które
        > zaszły w ciążę z Robertem, który pięknie gra na gitarze i którego
        widziały po
        > raz drugi w życiu? Co czuja panie, które boją się, ze ciąża
        spowoduje utratę
        > pracy i jedynych pieniędzy na życie? Jak szarpia się osoby
        niezamężne, które
        > mogą sie liczyc z brakiem wsparcia i tolerancji najbliższych?
        > Można oczywiście mówić Bog dał dziecko da i na dziecko i klepac
        biedę.
        > Nikt nikogo nie namawia ani nie tym bardziej zmusza do aborcji.
        Ale nie wolno
        > potępiać lub wywiarać presji strasząc piętnem morderczyni
        bezbronnych i
        > nienarodzonych.
        > Niepożądana ciąża nie powinna się przytrafić, ale się zdarza i
        może zdarzyć
        > każdemu. Nawet ludziom stosującym pewną antykoncepcję. Pewną, ale
        nie 100%. W
        > moim przypadku była to spirala.
        > Ile jest kobiet, zwłaszcza młodych, które nie stosuja żadnej
        metody zapobiegani
        > a
        > ciąży? Albo takich, których partner "uważa"? Większość.
        > Ciekawe ile potępiających mnie tu na tym forum miało usuniętą
        ciążę? Ile będzie
        > miało? Ile waszych mam, cioc, babć, sióstr jest po aborcji? Ile
        miało powikłani
        > a
        > na skutek domowych sposobów pozbycia się niechcianych ciąż? (
        skoki i podskoki,
        > gorące kapiele itd).
        > Ja usunęłam ciążę bezpiecznie i w miejscu, gdzie mozna tego
        dokonac legalnie.
        > Nie chciałam narażać nikogo w kolegów tu w Polsce, choć mogłam to
        zrobić choćby
        > w szpitalu, do którego przyjęto by mnie z rozpoznaniem "poronienie
        w toku". Ja
        > tak postapiłam, ale ile kobiet nie ma na to pieniędzy, nie umie
        tego załatwić,
        > nie ma wsparcia ani determinacji? Ile jest nieszczęść, ile
        niechcianych dzieci?
        > Nie wierzę, ze najbardziej nawet burzliwa dyskusja cokolwiek
        zmieni w
        > mentalności fundamentalistek ( niekoniecznie religijnych), ale
        może choć jedna
        > dziewczyna zrozumie, że aborcja choć jest złem, czasem bywa
        mniejszym złem.

        Przeczytałam to co napislaś i podpisuje sie pod Twoim postem bo
        zgadzam sie z Nim w 100%.
        Bo widomo nie jest to super rozwiązanie ale czasem naprawde
        konieczne.
        Bo tak łatwo komus powiedziec oddac do szpitala ,a bol matki ktora
        nie moze takiego dziecka zatrzymac sadPisłam o mojej kolezance ktora
        oddala dziecko z gwałtu czy Wam wszytkim się tak naprawde wydaje ze
        jest to takie proste.
        Tyle razy z Nia rozmawiam i cały czas mowi ze powinna tę ciaze
        usunąc,ze nie potrafi zyc wiedząc ze to dziecko gdzies tam jest.Ze
        kiedys za pare lat sie spotkaja i co w tedy?To jest wlasnie dylemat
        matki ktora musiala oddac dziecko ,aby mu naprzyklad z nienawisci
        nie zrobic krzywdy,bo i tak sie dzieje.
        Mowice ze legalna aborcja z gltu ,nie dawno milismy przyklad jak to -
        nie letna dziewczyne była szklowana wycieczki fanatkow pod szpital z
        księdzem na czele.
        • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:39
          > Bo tak łatwo komus powiedziec oddac do szpitala ,a bol matki ktora
          > nie moze takiego dziecka zatrzymac sadPisłam o mojej kolezance ktora
          > oddala dziecko z gwałtu czy Wam wszytkim się tak naprawde wydaje ze
          > jest to takie proste.
          I DLATEGO ŁATWIEJ USUNĄC- Z TAKIM BÓLEM BEDZIE MOGŁA ZYĆ??? a to ciekawe.......
          • lola211 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:47
            > I DLATEGO ŁATWIEJ USUNĄC- Z TAKIM BÓLEM BEDZIE MOGŁA ZYĆ??? a to
            ciekawe.......
            Oczywiscie, ze mozna z tymn zyc bez wiekszych problemow.Jesli
            odróznia sie dziecko od zarodka.
          • cofoko Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:50
            A co w tym ciekawego,ile Ty masz lat,ja nigdy ,przenigdy nie oddałabym dziecka
            do adopcji,nawet z gwałtu,dlatego że mam własne dzieci i tej więzi nic na
            świecie nie przebije.Natomiast usunięcie wczesnej ciąży,nie musi wiązać się z
            żadnym bólem,poniatno?
            • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 11:56
              dla mnie niepanatno. Ale to ja. A nawiasem mozesz podac mi , tak komnkretnie,
              kiedy to zarodek przestaje byc zarodkiem a staje sie człowiekiem???? Tak w/g
              Ciebie- z okresleniem tygodnia poprosze. Może bedzie mi łatwiej zrozumiec.
              • cofoko Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:21
                Ok,spróbuję,sama miałam usuwany 3-tyg.zarodek,i choć b.chcieliśmy tego dziecka
                ,3 tygodniowy (martwy) zarodek nie działał w żaden sposób na naszą
                wyobrażnię.Ale już 8tyg.i więcej to inna sprawa,nie potępiam wczesnej
                aborcji,ale konkretnego tygodnia Ci nie podam,na pewno gdybym stanęła przed
                dylematem niechcianej ciąży,zgłębiłabym temat.Ale 2,3tyg.zarodek to dla mnie
                jeszcze nie człowiek,to potencjalny człowiek.
                • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:27
                  a To dobrze wiedzieć,ze mamy rozróżnienie rozwoju CZŁOWIEKA na potencjalnego
                  człowieka i człowieka. A 4 tyg??? a dlaczego akurat 3???? jak różnica międzu 3
                  tyg a 8 tyg. stanowi o tym,ze z potencjalnego człowieka stajesz sie człowiekiem.
                  A moze w druga stronę-moze tez mamy koniec człowieka i cos staje sie
                  potencjalnym(przebrzmiałym) człowiekime?dajmy na to, jak nie moze chodzic i
                  otrezbuje opieki innycgh i wogóle wadzi innym w życiu, ilez to problemów i jakie
                  leki-jak to bedzie?????
                  • cofoko Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:44
                    Wiesz jak dla mnie to za ciężki temat na tę porę dnia,muszę zająć się żywym
                    człowieczkiem,a nie zarodkami.A dlaczego 3tyg a 4 już nie,ano dlatego że tak
                    czuję,zawsze kieruję się intuicją.Poza tym dla mnie życie samo w sobie nie jest
                    najwyższą wartością.Gdybym miała taką możliwość skróciłabym mękę tysiącom dzieci
                    cierpiącym głód ,bitym,gwałconym.Sama też specjalnie się nad swoim życiem nie
                    rozczulam,nie chciałabym żyć za wszelką cenę,no i nie za długo.
                    • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:47
                      jak dla mnie możesz się zabic bez jakis specjalnych ceregilei jeśłi tylko masz
                      na to ochotę- ale dlaczego masz zamiar decydowac o zyciu innych, zwłaszcza
                      dzieci???Kierujesz sie intuicją....taaaa... powodzenia.
                      • cofoko Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:00
                        No a kto ma decydować o ewentualnym pojawieniu się na świecie dzieci?sąsiedzi
                        czy koleżanki z forum?Chyba oczywiste że rodzice.
                        • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:13
                          Może same dzieci-rodząc się w sposób pzrewidzany przez naturę w sytacji kiedy
                          matka dba o swoje dziecko
              • kol.3 Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 18:45
                Behemocie, wg św. Augustyna ok. 12 tyg. w ciało wstępuje dusza.
          • gabi683 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 20:22
            kotbehemot6 napisała:

            > > Bo tak łatwo komus powiedziec oddac do szpitala ,a bol matki
            ktora
            > > nie moze takiego dziecka zatrzymac sadPisłam o mojej kolezance
            ktora
            > > oddala dziecko z gwałtu czy Wam wszytkim się tak naprawde wydaje
            ze
            > > jest to takie proste.
            > I DLATEGO ŁATWIEJ USUNĄC- Z TAKIM BÓLEM BEDZIE MOGŁA ZYĆ??? a to
            ciekawe.......
            Tak ławiej i wiesz abys Ty kiedys nie musiała dokonac takiego
            wyboru,roznie bywa w zyciu .
      • liwilla1 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:20
        wybacz, ale Twoja argumentacja jest O_B_L_E_Ś_N_A.
        mam nadzieję, że nie będę miała przyjemności spotkać nikogo takiego jak Ty.
        a teraz idę się wyrzygać.
        • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:51
          Ulżyło? To wypłucz usta i połóz się.
          • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:55
            Wiesz co mnie najbardziej porusza w tym twoim wynurzeniu,że kierujesz sie tylko
            pobudkami egoistycznymi-Tobie skomplikuje zyciu, teraz jest Ci wygodnie, a
            generalnie to Ci sie nie chce a dziecko tylko ci przeszkodzi w zyciorysie. Dno.
            Zrozumiałbym kobiete gdybys powiedziała o swoim czy dziecka zagrożonym życiu czy
            zdrowi. jetses egoistnie i materialistycznie do zycia nastawiona osoba. Jak
            wychowujesz tak dzieci to pewnie bez mrugnięcia okiem pozbęda się straych
            rodziców jak Ci im zaczna zawadzac w życiu i ich karierach-czego życze.
            • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:00
              Wychowuje dzieci tak, że poszłyby za nami w ogień, podobnie jak my za nimi , my
              za naszymi rodzicami, rodzice za nami itd.
              I nie widzę nic złego w tym, ze człowiek ma nieco zdrowego egoizmu. Bo na
              wszystko jest w zyciu czas, a nie ma nic gorszeg niz poswięcający sie,
              sfrustrowani rodzice.
              • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:09
                Jestes pewna ,ze tak wychowujesz????-pamiętaj,ze wychowujesz równiez własnym
                przykładem./Twierdzisz,ze usunięcie ciązy z powodu czystego egoizmu i
                wygodnictwa jest zdrowym egoizmem??? Wybacz...ale dla mnie to skrajny egzoizm
                skutkujący uśmierceniem życia. Jak w takim razie wygląda dla Ciebie niezdrowy
                egzoimz. W moich oczach pzrekroczyłaś wszytskie graniece, a Twoje
                usprawiedliwienia sa żałosne. Nie sądze żebys sie tym pzrejęła, ale skoro o tym
                mówisz to tym samym spodziewać sie możesz reakcji na swoje wynurzenia. Mam
                nadzieję,ze nie jestes lekarzem który na wieśc o ciązy od razu pyta -to co
                usuwamy????
                • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:30
                  Nie(!) jestem ginekologiem-połoznikiem, więc nie do mnie nalezy rozmowa o
                  ciążach i aborcjach z pacjentkami. Czasem przed operacja, gdy kobieta jest w
                  wieku rozrodczym, pytam czy jest w ciąży, ale z zupełnie innego powodu.
                  Niezdrowym egoizmem, często spotykanym wśród matek, jest zmuszanie otoczenia do
                  zachwycania się ICH słodkim bobasem, zmuszanie innych ludzi do ustepstw tylko
                  dlatego, ze w otoczeniu jest dzidzi.
                  Niezdrowym egoizmem jest rodzenie kolejnych dzieci gdy nie chce sie/nie może/nie
                  ma srodków itd zapewnić się im dobrych warunków zycia. Przy czym "dobrych"
                  oznacza nie tylko dostep do michy.
                  • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:41
                    Niezrowym egzoimnem jest rodzenie dzieci gdy ludzi na top nie stać.
                    Zdrowym egzoimem jest usuwanie dzieci w imię wygodnictwa.
                    WEisz, nie mam słów komentarza.
                  • graue_zone Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:53
                    Ty nie rozumiesz przenośni, czy tylko udajesz?

                    > Niezdrowym egoizmem, często spotykanym wśród matek, jest zmuszanie otoczenia do
                    > zachwycania się ICH słodkim bobasem, zmuszanie innych ludzi do ustepstw tylko
                    > dlatego, ze w otoczeniu jest dzidzi.

                    Porównujesz to do zabicia dziecka w imię wygodnictwa?! Cóż, więc widać
                    jakakolwiek rozmowa z Tobą jest z góry skazana na niepowodzenie. Ty jesteś
                    nieprzemakalna i uznajesz jedynie swój, zdrowy i jedynie słuszny punkt widzenia.
                    Ciekawe, czy w imię zdrowego egoizmu pozbyłaś się innych elementów, które
                    przeszkadzały Ci wieść poukładane i moralnie zdrowe życie.
              • agatracz1978 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:52
                protozoa napisała:

                > Wychowuje dzieci tak, że poszłyby za nami w ogień, podobnie jak my za nimi , my
                > za naszymi rodzicami, rodzice za nami itd.
                > I nie widzę nic złego w tym, ze człowiek ma nieco zdrowego egoizmu. Bo na
                > wszystko jest w zyciu czas, a nie ma nic gorszeg niz poswięcający sie,
                > sfrustrowani rodzice.

                Wiesz co, nie życzę Ci żeby Twoje dzieci kiedyś - wychowane przez taką
                beznadziejną matkę - nie uznały, że eutanazja jest ok bo mamusia im przeszkadza
                i lepiej się jej pozbyć niż być poświęcającym się sfrustrowanym dzieckiem. Nie
                potrafię zrozumieć Twojego bełkotu ani jako prawnik ani jako kobieta ani jako
                dziewczyna w 9 miesiącu ciąży.
      • sybillaaa Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:44
        Mam nadzieję, że nigdy nie spotkam na swojej drodze (i mojej
        rodziny) takiego lekarza jak TY, który nie ma szacunku do życia i
        drugiego człowieka.
        • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 12:53
          Oj droga moja uważaj na słowa. Bo może się tak zdarzyc, odpukać, ze ode mnie, od
          mojej wiedzy, decyzji, precyzji rak, refleksu będzie zależało zycie Twoje i
          Twoich najblizszych. A wtedy zapewne z Twoich ust płynąć będą całkiem inne
          słowa, takie, które słysze na co dzień od pacjentów, a nie od nawiedzonych forumek.
          • aurita Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:22
            z punktu widzenia biologii ciezko jest powiedziec kiedy zaczyna sie czlowiek.
            Niektorzy krzykna ze od poczecia, ale zaplodnienie komorki jajowej nie oznacza
            ze urodzimy dziecko.
            Tylko 30 % zarodkow "przezywa" 6 tydzien ciazy (liczona od daty ostatniej
            miesiaczki).
            Czy puste jajo plodowe (tzn zaimplantowany w macicy zarodek bez zarodka
            wlasciwego) to czlowiek? taka struktura nigdy czlowiekiem nie bedzie. A tzw
            zasniad?

            Nie ma jednego momentu kiedy zaplodniona komorka jajowa stanie sie czlowiekiem,
            to jest caly zlozony PROCES. Tak samo dzieckiem stajemy sie po urodzeniu,
            "nienarodzone dziecko" to manipulacja rownie dobrze mozna by powiedziec
            "nienarodzony zarodek".

            Aborcji jako antykoncepcji mowie stanowcze nie. Aborcja to zlo konieczne.
            Stawiam na edukacje seksualna i antykoncepcje.

            A ja mam 40 lat , doktorat i inne wymienione przez autorke i marze o "wpadce"
            czemu Boze nie dajesz tym ktorzy chca?
            • frisky2 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:51
              aurita napisała:

              > z punktu widzenia biologii ciezko jest powiedziec kiedy zaczyna sie czlowiek.
              Skoro nie wiadomo, to jak zwolennicy aborcji mogą mówić, że zapłodniona komórka
              nie jest człowiekiem. Skąd to wiedzą?
              A większośc aborcji dokonuje się, gdy już zaczynają się wykształcać, lub już
              wykształciły organy ciała. Bo wtedy kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży.
              • aurita Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 15:01
                > Skoro nie wiadomo, to jak zwolennicy aborcji mogą mówić, że zapłodniona komórka
                > nie jest człowiekiem. Skąd to wiedzą?

                wskazuje na to logika.
                przeczytaj jeszcze raz to co napisalam powyzej z komorek zarodka u ssakow moze
                sie wyksztalcic wiele rzeczy: trofoblast, lozysko (upraszczam troche), nowotwor
                a czasami nowy czlowiek.
                Wiekszosc zarodkow nie przezywa do stadium wyksztalcania sie czegokolwiek.



                > gdy już zaczynają się wykształcać, lub już wykształciły organy ciała. Bo wtedy
                kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży.
                Ja tam wiedzialam w 9 dni po zaplodnieniu smile
                • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 17:01
                  Zaraz przejdziemy do tematyki komórek macierzystych i klonowania
                  tudzież uduchawiania. Raczej nie o to nam chodzi. Aborcji podlegają
                  te zarodki które przetrwały wszystkie wyboje i rozwijają się w
                  kierunku zostania wspominanym wyżej przeze mnie różowym bobasem.
            • asia_i_p Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 15:16
              > Tylko 30 % zarodkow "przezywa" 6 tydzien ciazy (liczona od daty
              ostatniej
              > miesiaczki).
              100% ludzi w końcu umiera, a jednak są ludźmi.
              • aurita Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 16:07
                a obumierajace zarodki sa w 100 % zarodkami

                Nie przypisuj zarodkom cech ktore nie maja. czy starajac sie o dziecko myslisz o
                tych wszystkich obumarlych zarodkach? czy widzisz w nich umierajacych ludzi? to
                powinnas stosowac antykoncepcje a nawet wstrzemiezliwosc.
                • graue_zone Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 16:10
                  Zarodkami ludzi, są i owszem. Ja w nich widzę ludzi, ludzi, którzy z jakich
                  przyczyn nie dojrzeli, nie rozwinęli się do końca. Tak jak umierają ludzie po
                  urodzeniu, niezależnie od wieku.
                • asia_i_p Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 18:04
                  Nie zrozumiałyśmy się.
                  Spierałam się z tym fragmentem twojego postu, kiedy podałaś
                  umieralność zarodków jako argument przeciwko ich człowieczeństwu.
                  Wg. mnie to, że jakaś istota umiera, nie może być argumentem
                  przeciwko przypisaniu jej do jakiegoś gatunku.
                  • aurita Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 07:39
                    Ale ja nadal twierdze ze puste jajo plodowe lub zasniad to nie czlowiek i nawet
                    zadatkow na czlowieka nie ma pomimo ze byl np calkiem zgrabnym ludzkim
                    blastocysta. Zarodek rozwija sie nie w kierunku czlowieka i albo obumiera albo
                    trzeba go usunac.

                    Oczywiscie jak ktos wczesniej powiedzial aborcja dotyczy zarodkow ktore juz
                    przetrwaly ten okres. Nie rozumiem tylko dlaczego slodki rozowy bobas wink

                    asia_i_p napisała:

                    > Nie zrozumiałyśmy się.
                    > Spierałam się z tym fragmentem twojego postu, kiedy podałaś
                    > umieralność zarodków jako argument przeciwko ich człowieczeństwu.
                    > Wg. mnie to, że jakaś istota umiera, nie może być argumentem
                    > przeciwko przypisaniu jej do jakiegoś gatunku.
                    • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 08:25
                      To się nazywa lekka ironia wink Nie wiem dlaczego tak słodka figura
                      retoryczna jest dla ciebie irytująca. Kwestię infantylności jestem w
                      stanie przyjąć z pokorą, bo w tym przypadku skojarzenie sie samo
                      nasuwa tongue_out
          • sybillaaa Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:48
            Nawiedzona to Ty jesteś, gdyż obnosisz się dokonaną aborcją i na
            dodatek tłumaczysz to tak niskimi pobudkami.
          • przeciwcialo Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 16:26
            Nie obraź się, ale jesteś juz trochę po czterdziestce, jeszcze
            kilkanaście lat i wrzidy bedziesz wycinac a nie na ostrym dyzurze
            pracowac. Chirurdzy szybko wypadają z operatywy. Potem juz tylko
            patrza co robia inni. Precyzja rak z latami spada.
      • graue_zone Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:30
        Protozoa, ale Ty naprawdę nie rozumiesz różnicy? Jestem przeciwna aborcji,
        uważam, że prawnie powinna być dopuszczona w takich przypadkach, jakie są
        wymienione w ustawie, ale... No właśnie, ale. Jest różnica między nastolatką,
        niedoświadczoną i w danym momencie głupią, zgwałconą przez męża kobietą, kobietą
        w jakiś sposób zmuszoną do seksu, kobietą bez środków do życia, bez pracy, bez
        oparcia w bliskich itp, a "panią" doktor, ustawioną zawodowo, mającą normalną,
        zdrową rodzinę, nie biedującą i nie liczącą z przerażeniem w oczach grosików,
        czy starczy na chleb ze smalcem do pierwszego. I o ile mogę starać się wykazać
        zrozumienie, czy też może nie oceniać surowo w pierwszym przypadku, mogę pojąć,
        że kobiety znalazły się pod ścianą, że nie umiały sobie inaczej poradzić, o
        tyle w drugim przypadku usunięcie ciąży jest obrzydliwym czynem egoistycznej,
        zapatrzonej w siebie i nade wszystko ceniącej swoją wygodę kobiety. Bo tu rolę
        grało "chce mi się czy nie". A że się nie chciało, że trudno było podjąć
        wysiłek, lepiej było się wysypać to trzeba było dorobić odpowiednio rozbudowaną
        teorię, żeby nawet przed samą sobą nie przyznać się, że zabiło się człowieka z
        własnego lenistwa i braku odpowiedzialności.
      • frisky2 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 13:46
        Protoza, są ludzie, dla których fakt pozwolenia na życie swojemu dziecku lub
        niepozwolenia, czyli zabicia tego dziecka jest ważniejszy niż to czy będą klepać
        bioedę czy nie. Innymi słowy kwestia życia i smierci jest ważniejsza od tego
        "przerażenia" z faktu stwierdzenia, że się jest w ciąży i konsekwencji z tym
        związanych.
        Mimo, że jestem przeciwnikiem aborcji, Zgadzam się, że nie można nikogo potępiać
        za popełnienie aborcji. Ale można, i trzeba, mówić, że aborcja jest złem i to
        zło należy potępić. Dlatego, że niszczy życie innego człowieka.
      • przeciwcialo Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 16:21
        Jakos ci nie wierze że pojechałaś za granice usuwac ciąże. Szybko
        licząc z twojej opowieści granice mielismy pozamykane, nawet tam
        gdzie dozwolona aborcja to z ulicy sie na zabieg nie wchodzi. No
        chyba że o Ukraine chodzi...tam skrobali za materiały medyczne-
        watę, lignine, strzykawki.
    • graue_zone Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 14:03
      Z ciekawości - Portozoa, jesteś zwolenniczką eutanazji?
      • figrut Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 14:09
        Graue_zone, eutanazja nie ma nic wspólnego z aborcją. Eutanazja ma to do siebie,
        iż jest dokonywana na prośbę samego zainteresowanego - jego życie, jego decyzja.
        • graue_zone Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 14:36
          Wiem, ale chodziło mi o coś innego. A mianowicie o to, czy zdolność do
          popełnienia czynu takiego jak aborcja z wygodnictwa przełoży się na inne sfery
          życia. I nie pytałam, czy Protozoa sama zażądałaby eutanazji, ale czy mogłaby
          dokonać jej na kimś. Odpowiedziała, że tak i w ten sposób dopełnia się jej obraz
          w moich oczach i wg. mojej oceny. I wydaje mi się, że mam prawo jej dokonywać
          skoro sama zainteresowana wystawiła się jako temat do dyskusji i oceniania przez
          innych.
      • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 14:18
        Jeśli życzy sobie tego ciężko chory, męczący się człowiek to tak. Zaraz
        podniesie się krzyk, ze zamordowalam x pacjentów. Nie, nie zrobiłam tego, ale
        gdyby było to prawnie dozwolone i gdyby zyczył sobie tego sam zainteresowany to
        tak. Co więcej, sama chciałabym, żeby poddano mnie eutanazji gdyby okazało sie,
        ze jestem nieuleczalnie chora, cierpie, sprawiam kłopot innym.
        • montechristo4 Re: protoza 25.03.09, 14:58
          przeczytałam cały wątek (ufff, dużo tego) i podziwiam, że miałaś
          odwagę wystawić się na szarpanie, że napisałaś o aborcji. Ja
          zdecydowania optuję za wolnym wyborem. Oczywiście, że aborcja nie
          powinna być środkiem antykoncepcyjnym, ale Twoje posty nie wskazują
          na bezmyślne usunięcie ciąży z powodu chwilowego kaprysu.
          I doskonale Cię rozumiem - gdybym w tej chwili zaszła w ciążę, na
          99% zdecydowałabym się na aborcję.
          Nie z powodu tego, że nie pojadę na zagraniczne wakacje, ani że będę
          jeździć gorszym samochodem, ale dlatego, że wiem dobrze, z czym
          wiąże się urodzenie chorego dziecka i nie zdecydowałabym się na
          przejście przez to wszystko jeszcze raz. Nikt nie jest w stanie
          zagwarantować mi, że dziecko urodzi się zdrowe.
          • graue_zone Re: protoza 25.03.09, 15:01
            Tylko widzisz, to nie wiadomo, czy to dziecko było chore. Protozea nie
            sprawdziła nawet, po prostu założyła, że go nie chce, bo jej będzie niewygodnie.
            Zakończenie ciąży z powodu ciężkiej wady dziecka to jednak trochę co innego niż
            zrobienie tego z powodu obniżenia (?) standardu życia.
    • daga_j Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 15:03
      Ja na pewno bez katolickiej indoktrynacji bo nie jestem katoliczką.
      I nie jestem przeciwniczką aborcji w 100%. Ja jestem tak jak zresztą polskie
      prawo przewiduje, że w ekstremalnych przypadkach powinna być dozwolona. Ale
      uważam za samo zło i egoizm i brak w danym momencie uczuć wyższych aborcję w
      przypadku takim jak Twój - no niestety mówię to wprost. Miałaś jak mówisz dobrą
      sytuację finansową, męża, dzieci, cóż za problem urodzić i wychować trzecie
      dziecko w takiej sytuacji? Nie byłaś najstarszą ciężarną świata by się
      nadmiernie martwić o zdrowie tego dziecka. Na pewno dałoby Wam wiele radości i
      jak tylko by się urodziło nie moglibyście uwierzyć, że myśleliście o aborcji.
      Ale jednak wygrało wasze wygodnictwo i potraktowaliście to jako "niechcianą
      ciążę". Piszesz jakbyś nie kojarzyła ciąży z dzieckiem. Co innego może o swojej
      ciąży myśleć kobieta zgwałcona, kobieta a właściwie dziewczyna niepełnoletnia
      (czyli w świetle prawa też "zgwałcona"), kobieta wiedząca, że jej dziecko w
      brzuchu jest nieuleczalnie chore i nie zdolne do życia (np. bardzo ciężkie
      schorzenie, brak kończyn czy coś takiego) - te kobiety mogą myśleć o usunięciu
      tej ciąży, ale dobrze miewająca się mężatka? To dopiero okropne. Takie jest moje
      zdanie.
    • mruwa9 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 15:31
      nie czytalam calego watku, za duzo tego, ale tak z wlasnych
      doswiadczen: kilka lat temu wpadlismy z mezem, majac juz dwojke
      dzieci bardzo wymagajacych ( tez z niepelnosprawsnoscia nierokujaca
      samodzielnosci w przyszlosci). Ledwo co przeprowadzilismy sie do
      innego kraju, wlasnie mialam zaczac prace, a tu swiadomosc, ze w
      owczesnych warunkach rodzinno-socjalnych macierzynstwo oznacza
      wyrzucenie mnei z rynku pracy na dlugi czas. Swiat niemal zawalil mi
      sie na glowe, balam sie, ze sobie nie poradzimy z opieka i calym
      domowo-zawodowym kieratem, choc maz pocieszal, ze damy sobie rade i
      ze bedziemy sie trzymac razem. Ciaze przebrnelam jakby jej nie
      buylo, zupelnie sie nie oszczedzajac pod wzgledem fizycznym (zreszta
      przy niepelnosprawnym dziecku bylo to nieuniknione), na zasadzie:
      walczyc o te ciaze w razie zagrazajacego poronienia nie bede. Ale
      aborcji nie potrafilabym dokonac..urodzilo sie nam zdrowe,
      pelnosprawne, , po raz pierwszy bezproblemowe dziecko, ktore
      wyprostowalo nasza wizje rodzicielstwa, przywracajac wlasciwe
      proporcje, ze dziecko to nie tylko zmartwienia i troska, strach o
      zycie, zdrowie i przyszlosc dziecka, ale tez frajda, radosc i
      szczescie. I duma. Wniosek: nie ma tego zlego, co by na dobre nie
      wyszlo.
    • kotbehemot6 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 17:06
      Chcąc niechcąć cały czas myśłę o twoim watku. Myśłę bo nie jestem w stanie pojąc
      jak można tak na zimno zrobic coś co , o ile sie nie mylę, w Twojej ocenie tez
      jest złem. Zrobiłaś coś złego, bez choćby cienia okoliczności, które mogłby to
      usprawiedliwć i jeszcze jesteś z tego dumna. Przyznam nie rozumiem . Nie
      rozumiem jak można potraktować swoje ciało, ciąże , która powstałą w wyniku
      uczucia(tak myśłę) miedzy Tobą a mężem jak zwykły niepotrzebny śmieć- i jeszce
      mieć powód do chwalenia się tym publicznie. I to jeszce mówi lekarz. Dla mnie
      niepojete.
      Widzisz jestem przeciwniczka aborcji,ale równiez jako obywatekl państwa jestem
      za tym by w pewnych okolicznościach aborcja była dopuszczalna-jako mniejsze
      zło-Zeby dac wybór kobiecie, i zostawić ten wybór kwestii jej sumienia. Ale w
      pewenych przypadkach, tym przypadkiem nie jest egzoizm. Mówisz,ze teraz
      zabezpieczasz sie podwójnie, mylisz sie, już się zabezpieczałaś podwójnie-w
      Tobie znany saposó,a jak zawiódł zastosowałś aborcję jako metode atykoncepcji.
      Nie wierzę,ze po aborcji chociaz przez moment nie zastanowiłaś sie ile mogłby
      miec twoje dziecko, jakby wyglądało??? Nie wierzę, udajesz albo....wolę nie pisać.
      W sumie to Ty musisz rozliczyć siebie, moze mamy różny światopogląð. Ale
      cokolwiek by sie w życi unie robiło, to wybory dokonywane wwyniku skrajengo
      wygodnictwa i skarjnego egzoizmu nie są wyborami zasługującymi na poklask.
    • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 18:59
      Każdy ma prawo mieć swoje poglądy -ale od większości z Was az zieje hipokryzja.
      Do 1992 roku w Polsce aborcja była na życzenie. I nie było dnia, aby na
      oddziałach ginekologicznych nie było kilku zabiegów przerwania ciąży. Na
      życzenie. Jesli pomnozy sie to przez ilość oddziałow w Polsce a nastepnie przez
      ilość dni w roku to wyjdzie całkiem spora liczba. A jeśli do tego doda się te
      zabiegi, które były wykonywane , tez legalnie, w prywatnych gabinetach to ilość
      pań, które usunęły ciążę jest bardzo duża. I są wśród nich bliskie Wam kobiety,
      które niekoniecznie powiedziały o tym komukolwiek, nawet własnemu mężowi. A
      oznacza to, ze sporo Waszych potencjalnych sióstr i braci nigdy nie ujrzało
      światła dziennego.
      Dzis liczba aborcji jest nieznana, bo istnieje idiotyczna ustawa. Jest za to
      prężne podziemie aborcyjne ( prywatne gabinety i zabiegi załatwiane na dyżurach,
      bo przywieziono pacjentke z 'poronieniem w toku". Jest wiele kobiet, które
      wyjechały usunąć ciążę za granicę. Tak więc zjawisko jest, istnieje i istniec
      będzie tak długo jak długo ludzie beda uprawiać seks.
      Aborcja nie powinna byc środkiem antykoncepcyjnym , ale sa sytuacje, w których
      jest ona konieczna. I nie musza być to wskazania życiowe, gwałt, może byc po
      prostu wpadka, bo antykoncepcja zawiedzie. Nie zrozumieja tego moralistki i
      nawet nie mam takich ambicji, zeby nakłonic je do zrozumienia. Ludzie maja prawo
      miec wybór, kiedy i ile chca miec dzieci. A okreslenia, które padały tu na tym
      forum pod moim adresem - mnie bardziej smiesza niz złoszczą, natomiast
      dziewczyny w innej zyciowej sytuacji moga doprowadzić do desparackich kroków.
      Ale o tym moralistki raczej nie mysla.
      • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 19:13
        Moralność to cnota a nie wada wink
        Dlatego ja stawiam na edukacje seksualną młodzieży, coby potem jedno
        z drugim wiedziało skąd się dzieci biorą. Więcej wiedzy to mniej
        tragedii.
        No ale ty wiedzę miałaś i jednak do niczego ci się nie przydała ;/

        Ja nie znam żadnej kobiety, która usunęłaby ciażę. Znam natomiast
        mamy, które wychowują dzieci z zespołem Downa i bardzo je kochają.
        Nie oceniaj ludzi według własnej miary. Jest grupa kobiet, która
        nigdy się nie podda aborcji i jest też taka, która zrobi to
        wielokrotnie i zapełni statystyki.
        • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 07:29
          Myślę, ze znasz kilka(naście) tylko o tym nie wiesz, bo zwyczajnie o tym nie
          mówia. I wcale im się nie dziwię. Jesli ktoś czuje sie na siłach wychowywać
          dzieci z Zespołem Downa, podporządkowywać im wszystko, rezygnować dla nich z
          bardzo wielu rzeczy - to jego sprawa. Szanuje to, nie narzucam swoich poglądów.
          Niech to tylko robi na własny rachunek.
          Edukacja seksualna to bardzo ważna rzecz, jestem za, ale, niestety, czasem
          wpadki się zdarzają. Nie ma , oprócz szklanki zimnej wody zamiast, 100% pewnego
          środka antykoncepcyjnego. Uwierz mi. Spirala jest bardzo pewnym środkiem, my do
          tego unikalismy zbliżeń w okresie jajeczkowania, ale na wakacjach w Meksyku
          wyszło inaczej, klimat(?), zmiana stref czasowych(?) spowodowały rozregulowanie
          owulacji a spirala okazała sie nieskuteczna i stało się. Pisze to nie po to,
          zeby sie przed kimkolwiek usprawiedliwiać, ale pokazać, że może tak być i szansa
          na nieskuteczną antykoncepcję zawsze jest.
          • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 10:47
            A kto powiedział, że dziecku z zespołem Downa trzeba podporządkować
            wszystko? Jedna z tych mam to świetna lekarka z dużym ładunkiem
            empatii dla swoich małych pacjentów. Druga to kobieta biznesu. Obie
            maja również zdrowe dzieci. Obie sa super ludźmi i super kobietami.
            W twoim przypadku zawiodła nie tyle antykoncepcja co brak
            elementarnych zasad moralnych. Zabiłaś swoje nienarodzone dziecko w
            imię jakiegoś lepszego życia. Nie wiem jak możesz spać spokojnie po
            czyms takim i spoglądać w oczy pozostałym dzieciom, ale to juz nie
            mój problem. Niezależnie co się w życiu człowiekowi przydaża trzeba
            zachować człowieczeństwo.
        • lola211 Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 11:41
          > Ja nie znam żadnej kobiety, która usunęłaby ciażę.

          Powinnas napisac- nie znam zadnej kobiety, o której wiedziałabym, ze
          usuneła ciaze.
          Bo chyba nie sadzisz, ze ktos sie przyzna do przestepstwa w realu?
          • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 12:10
            Te, którymi się otaczam nie usunęłyby ciaży ze względu na to, że
            rodzą nawet dzieci z zespołem Downa. Inne leczą się latami z
            niepłodności z lepszym lub gorszym skutkiem i żadnej ciąży by nie
            usunęły. Chyba tylko pozamaciczną. Pań ze sklepu za rogiem nie
            liczę, bo ich nie znam.
            Przypomniało mi się, że jedna dziewczyna przyznała się, że usunęła
            ciążę mając juz jedno dziecko. Jak się domyślasz nie utrzymuję z nia
            kontaktów od lat i to nie tylko ze względu na ową aborcję. Problemem
            w takim wypadku jest zwykle całokształt, bo aborcja to tylko
            wypadkowa sposobu życia i wyznawanych wartości a raczej ich braku.
            • lola211 Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 12:16
              Problemem
              > w takim wypadku jest zwykle całokształt, bo aborcja to tylko
              > wypadkowa sposobu życia i wyznawanych wartości a raczej ich braku.

              Smiala dosc teza- jak rozumiem kobiety dokonujace aborcji to ogolnie
              ludzie bez wartosci, tak?
              • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:24
                Ty to powiedziałaś... i w większości tak jest - jak widać na
                załączonym obrazku.
                Ktoś, kto ma silny kręgosłup moralny nie dokona aborcji z powodów
                tak błahych jak pogorszenie statusu materialnego czy przerwa w
                karierze.
                Taki czyn usprawiedliwiałabym w przypadku przerażonej, zagubionej
                nastolatki, której nikt nie chce pomóc a rodzina wywala na bruk. W
                przypadku mężatki ustawionej zawodowo nie widzę żadnego
                usprawiedliwienia poza brakiem przestrzegania elementarnych zasad
                moralnych. Zresztą podobne wrażenie mam zawsze czytając posty
                protozoa dotyczące jej życia zawodowego.
                • kropkacom fogito... 26.03.09, 15:34
                  > Ktoś, kto ma silny kręgosłup moralny nie dokona aborcji z powodów
                  > tak błahych jak pogorszenie statusu materialnego czy przerwa w
                  > karierze.

                  Dla autorki wątku te błahe powody widać nie były błahe skoro usunęła. Owszem
                  pisze o tym bez emocji ale tylko tyle. Gdyby skrobała się co miesiąc
                  zrozumiałabym Twoje pianie na temat kręgosłupa moralnego.
                  • fogito Re: fogito... 26.03.09, 15:46
                    gdyby skrobała się co miesiąc znajdowałaby się z grupie zwanej
                    patologią
                • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:37
                  Może odłóżmy na bok zasady moralne, bo każdy z nas inaczej postrzega moralność,
                  a zastanówmy sie nad priorytetami. Jeżeli dla pani X prriorytetem jest
                  posiadanie dzieci to będzie miała 4,5,6 i więcej a czy zapewni im waruni to juz
                  inna bajka. Jeżeli dla mnie priorytem jest zapewnienie posiadanej juz rodzinie
                  dobrego i wygodnego życia na miare naszych możliwości to raczej rozmnażać sie
                  nie będę.
                  • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:45
                    ...chyba nawet lepiej, żebyś się nie rozmnażała.
                    Priorytetem to mozna list wysłać - sorki za złośliwość, ale całe te
                    wynurzenia zaczynaja być żenujące. Nie potrafiłas przyjac 'na klatę'
                    faktu niechcianej ciąży i zabiłaś własne dziecko. Życzę powodzenia w
                    dalszej działalności.
                    • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:50
                      :sad((
                      Tak nie chciałam przyjmować na klatę (?) ani w jakikolwiek inny sposób
                      niechcianej ciąży!!!
      • kol.3 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 19:53
        Dawno temu pewna lekarka w wywiadzie udzielonym "Polityce"
        powiedziała, że na czele pikiety antyaborcyjnej zobaczyła swoją
        pacjentkę, która miała 7 (słownie: siedem) skrobanek, co tej pani
        absolutnie nie przeszkadzało biegać na antyaborcyjne demonstracje.
        • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 19:58
          To pewnie biegała za mnie, bo ja nie biegam smile I statystycznie
          wyszło na to samo.
      • graue_zone Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 19:58
        > Każdy ma prawo mieć swoje poglądy -ale od większości z Was aż zieje hipokryzja.

        Gdzie tu widzisz hipokryzję? Że ktoś się nie zgadza z jedynie słusznym Twoim zdaniem? Że ktoś się nie zgadza z zabijaniem dla wygody? Nie jestem młodziutką dziewczyną, mam 37 lat i dwoje dzieci. Nie pochodzę z katolickiego domu, do obecnego zdania dochodziłam stopniowo. Pamiętam pierwsze próby zmiany ustawy, pamiętam, że sama optowałam za wolnym wyborem. Miała wtedy 20 - 22 lata i nie wiedziałam, co to jest ciąża, nie wierzyłam, że to coś tam w brzuchu to jest człowiek. Ale już wiem. I wiem, że choćby zwolenniczki wolnego wyboru krzyczały nie wiem jak głośno, nie zakrzyczą prostej logiki - człowiekiem jest już zarodek, człowiek rozpoczyna się w momencie poczęcia - nie ma innego terminu, każdy inny jest sztucznie ustanowiony przez takich, dla których dany moment będzie najwygodniejszy. Dla jednych 6 tc, dla innych, 12 tc, a jeszcze inni będą uśmiercać dzieci przy narodzinach. Ciebie może to śmieszyć, mnie nie. Bo boję się tak bezwzględnych ludzi jak Ty, stawiających na pierwszym miejscu siebie i swoje ja.

        I weź jeszcze pod uwagę, że kiedyś wiedza o rozwoju dziecka w życiu płodowym była dużo mniejsza niż obecnie i nie tak rozpowszechniona. Kiedyś twierdzono i tę wiedzę przekazywano kobietom, że to tylko taki zwykły zlepek komórek. Więc co za problem pozbyć się go. Dziś jest inaczej. Proste badania dowodzą, że już w momencie połączenia komórki jajowej i plemnika zostaje zdefiniowany unikalny, niepowtarzalny człowiek.

        I owszem, masz prawo do decydowania, ile będziesz miła dzieci - ale przy pomocy antykoncepcji, a nie zabijania. I zawsze uprawiając seks trzeba sobie zdawać sprawę, że dane środki mogą zawieść. Dla mnie też trzecie dziecko nie byłoby szczytem marzeń, tym bardziej że ciąże miałam skomplikowane. Ale do głowy nie przyszłoby mi stawiać własną wygodę nad życie dziecka.

        I jeszcze tylko pytanie; po co napisałaś swój post? Jesteś dumna, z tego co zrobiłaś? Chciałaś się pochwalić?

        Mam nadzieję, że nie trafię w Twoje ręce jako lekarza, bo bałabym się tak bezwzględnej i egoistycznej osoby.
        • maurra Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 20:28
          graue_zone napisała:
          > > Każdy ma prawo mieć swoje poglądy -ale od większości z Was aż zieje hipokryzja.
          > Gdzie tu widzisz hipokryzję?>

          No jak to, przecież Protozoa żywi niezachwiane przekonanie, że gdyby to był czas
          PRL, toby się wszystkie krytykantki skrobały na potęgę. A jest tego pewna, bo po
          pierwsze ciałem i duchem nadal w peerelowskim myśleniu o ciąży tkwi, a po drugie
          jako chirurg dziecięcy ma nieustanny wgląd w to, co się wyrabia w gab.
          ginekologicznych i dane ma absolutnie wiarygodne - w Polsce ciąże usuwa cca. 80%
          kobiet i basta
          WIE, że gdyby nas teleportować do Polski Bieruta to skrobałybyśmy się jak prawie
          wszyscy (wszystkie) wówczas.
          A skoro wie, to znaczy, że niezgoda na skrobankę z WYGODY artykułowana przez
          kobietę AD 2009 jest hipokryzją. Wystarczyłoby ja przenieść do PRL i na bank
          zmieniłaby zdanie
          • angazetka Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 21:27
            > No jak to, przecież Protozoa żywi niezachwiane przekonanie, że
            gdyby to był czas
            > PRL, toby się wszystkie krytykantki skrobały na potęgę.

            Wiadomo, że zawsze istnieje grupa kobiet, która ciąży - ze względów
            społecznych czy w ogóle - nie usunie, bo takie ma przekonania. Te by
            nie usunęły ciąży i za Bieruta, i za Tuska. Ale gdyby aborcja ze
            wzgledów społecznych była dopuszczalna, jak w PRL, to te wszystkie
            kobiety (szacunki mówią o kilkunastu-kilkudziesięciu tysiącach
            rocznie!!!), które teraz dokonują aborcji nielegalnie bądź na
            wycieczce do Czech, dokonywały by jej legalnie. Doszłyby te kobiety,
            których ciąża nie uszczęśliwia, ale boją się poddać nielegalnemu
            zabiegowi albo nie mają kasy. Wychodzi spooora grupa.
            BTW byłam zdziwiona, kiedy dowiedziałam się, że pewna pani z mojej
            rodziny, bardzo katolicka, lata całe pracowała w ośrodku świadomego
            macierzyństwa i doradzała kobietom aborcje. Jak to zmiana prawa
            zmienia niektórym sumienia...
            • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 21:42
              Jak to zmiana prawa
              > zmienia niektórym sumienia...

              Niestety, zwłaszcza w służbie zdrowia. W marcu 1990 przeżyłam szok w mojej
              rejonowej poradni K. Przyszłam się zapisać z racji bycia w ciąży, a młoda
              położna rzuciła mi na dzień dobry pytanie, czy chcę tę ciążę nosić, czy usunąć.
              Jeszcze się upewniała pod koniec rozmowy, czy na pewno nie chcę usunąć.
              Zastanawiam się czasem, jak funkcjonuje sumienie tej pani od roku 1992. Teraz to
              wszyscy tacy święci się zrobili, że powołują się na klauzulę sumienia nawet przy
              przepisywaniu Escapelle.
        • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 07:33
          Nie, nie po to, żeby się chwalic, ale pokazać, że każdemu, w każdym środowisku,
          bez względu na status społeczny, wykształcenie itd niechciana ciążą może się
          zdarzyć i że trzeba zrozumieć sytuację, w której kobieta nie chce/nie może/nie
          czuje się na siłach rodzić .
        • aurita Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 07:45
          > I weź jeszcze pod uwagę, że kiedyś wiedza o rozwoju dziecka w życiu płodowym by
          > ła dużo mniejsza niż obecnie i nie tak rozpowszechniona. Kiedyś twierdzono i tę
          > wiedzę przekazywano kobietom, że to tylko taki zwykły zlepek komórek


          Bo to jest zlepek komorek w pewnym etapie. Moze sie zdiwisz ale na poczatku jest
          to jedna komorka a wczsniej byla dwoma komorkami.

          Nie jestem zwolenniczka aborcji ale pisanie bzdur mnie drazni: nawet KK nie
          uwaza ze zarodek to czlowiek
          • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 10:33
            Nie? To czemu tak się sprzeciwiają zamrażaniu zarodków/embrionów
            podczas procedury in vitro. Nie wspominajac juz o ewentualnym ich
            niszczeniu. Skoro to tylko zlepek komórek to o co tyle krzyku.
            • aurita Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 12:11
              bo widza potencjal czlowieka.
              tak naprawde w calym IVF KK nie chodzi tyle o zarodki jak o brak bzykania
              (przepraszam za slowo) ktore nazywaja aktem malzenskim. KK jest tak samo
              przeciwny inseminacji i tak samo przeciwny IVF na cyklu naturalnym (z jednym
              zarodkiem bez mrozenia).
              Krzyki zarodkow sa bardziej medialne.
      • agatracz1978 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 20:01
        protozoa napisała:

        A okreslenia, które padały tu na tym
        > forum pod moim adresem - mnie bardziej smiesza niz złoszczą,

        Cóż to tylko potwierdza jak beznadziejnym jesteś człowiekiem. Zabiłaś własne
        dziecko i śmieszy Cię, że ktoś tego nie popiera. Słów brakuje żeby określić
        bezmiar Twojej beznadziei.
        • gabi683 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 20:20
          No masz a kto Tobie pozwala osądzac tę kobiete,Ona bedzie sadzona od
          wiekszego od Ciebie.
          Jestem sama mama spodziwem sie kolejnego malenstwa.Ale nie potepiam
          kobiet ktore dokonuja aborcji.

          agatracz1978-nie zycze Ci abys kiedykolwiek musiala dokonac takiego
          wyboru,nie wiadomo co jeszcze Nam przyniesie los.
          • agatracz1978 Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 08:28
            Wiesz co osądzam, po przeczytaniu wszystkich jej postów w tym wątku - nie sam
            fakt dokonania aborcji ale zachowanie obecne. Sposób w jaki opowiada o tym i jak
            to tłumaczy oraz to co wypisuje na temat osób które zwyczajnie nie popierają jej
            zachowania (całokształtu). Ja zawsze byłam bardzo tolerancyjna, ale i moja
            tolerancja ma pewne granice. Ja też nie potępiam wszystkich kobiet dokonujących
            aborcji a jedynie te, które z zabijania dziecka robią sobie kolejny środek
            antykoncepcyjny lub właśnie takie, które mówią po zabiegu takie rzeczy jak
            autorka. Ją prawie duma rozpiera, że taka odpowiedzialna i dokonała takiego
            wolnego wyboru i taka odważna bo napisała o tym itp. Skierowanie takiego wątku
            do przeciwniczek aborcji, które z zasady mają zastrzeżenia do tego procederu i
            napisanie, że tak usunęłam bo chciałam zachować swój wysoki stan posiadania
            materialnego świadczy o jej zupełnej bezmyślności.
            • lola211 Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 12:13
              Masz za złe,ze nie posypała głowy popiołem, ze sie nie biczuje, nie
              kaja, nie przeprasza?
              Widocznie nie widzi powodu.
              Ma pełne prawo.
              • agatracz1978 Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 16:57
                Nie, mam za złe, że uważa przeciwniczki aborcji za głupie młode laski które nic
                nie przeżyły i niczego nie wiedzą. I powtarza w każdym poście, że z pewnością
                nasze matki, ciotki i babcie też ciążę usuwały i te wszystkie puste ble ble ble.
                Nie musi posypywać głowy. Jej sumienie - jej sprawa. Jednak wypisywanie na forum
                bzdur typu - bo chciałam zapewnić dostatnie życie synom, bo wycieczki i kasa
                ważniejsze niż dziecko itp. Dla mnie to niech laska robi co chce, ale nie gada
                takich bzdur i nie porównuje tego co zrobiła do wyboru kobiet np zgwałconych.
      • figrut Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 20:16
        Nie zrozumieja tego moralistki i
        > nawet nie mam takich ambicji, zeby nakłonic je do zrozumienia. Ludzie maja praw
        > o
        > miec wybór, kiedy i ile chca miec dzieci.
        Nie jestem aż tak nawiedzona, aby przedkładać życie dziecka poczętego nad życie
        istniejące, a więc jestem jak najbardziej za aborcją o ile ma ona chronić życie
        lub zdrowie kobiety. Taką ochroną będzie również aborcja u kobiety, dla której
        kolejne dziecko będzie prawdziwą życiową tragedią.
        Są kobiety które za taką tragedię życiową będą uważać brak środków do życia,
        brak mieszkania, mocniejsze uwiązanie do faceta kata przez ciążę. To ta
        kategoria kobiet dla których tragedią jest choroba czy śmierć bliskiej osoby, a
        spadek dochodów do racji głodowej niedogodnością.
        Są też kobiety dla których ciąża oznacza tragedię nie ze względu na bardzo
        ciężką sytuację materialną czy męża kata, a z powodu zawiązania rąk na pewien
        czas i niemożności kupienia sobie droższego kremu do twarzy, kosztownych
        wakacji, czy też imprez nie obarczonych dziećmi.
        Tej pierwszej grupy nie potępię. Do tej drugiej zaliczasz się Ty.
      • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 25.03.09, 23:45
        Nikt tu nikogo nie przekona. Ja osobiście kompletnie nie mam takiego
        zamiaru. To nawet trudno nazwać dyskusją, tylko wyrzuceniem
        argumentów, często emocjonalnym. Zdecydowałaś się na coming-out, OK,
        naprawde nie jestes pierwsza ani jedyna. Jedynie co mnie w twoich
        wypowiedziach naprawdę irytuje to koszmarna arogancja, bufoniastość
        i chyba przekonanie, jaka to z ciebie nosicielka kaganka oświaty
        wśród ciemnoty. Troszkę to śmieszne, ale skoro tak lubisz, masz
        swoją chwilkę popularności medialnej tongue_out.
        Ale po pierwsze źle używasz słowa "hipokryta" - ono nie oznacza
        osoby wyznającej poglądy inne od twoich i postępującej zgodnie z
        tymi poglądami. Polecam słownik, wikipedię i pare innych źródeł.
        Druga sprawa - to, ze jakaś grupa ludzi coś robi nie oznacza, że
        mają rację i że to jest słuszne czy akceptowalne. Troche nietrafiony
        argument, ale go sobie chyba nagrałaś na zdartą płytę z braku innych.
        • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 07:50
          Znam słowo hipokryta, gdzieś mam popularność "medialna", zwłaszcza na forum, nie
          jest to coming-out, ale coś zupełnie innego. A inspiracją do mojego postu był
          inny wątek - o niechcianej ciąży i przyjaźni.
          Chciałam uwidocznić, że NIECHCIANE CIĄŻĘ ZDARZAJĄ SIĘ WSZĘDZIE i z róznych
          powodów , dla znakomitej większości z Was błahych, ale dla samej zainteresowanej
          istotnych, kobieta może zwyczajnie NIE CHCIEĆ DZIECKA . Jej i tylko jej sprawą
          jest to czy nie chce bo nie jest to już/jeszcze czas, czy nie ten mężczyzna, czy
          złe warunki materialne, choroba itd. Jest to jej wybór. Krzyk
          fundamentalistycznych moralistek typu "morderczyni" itd mnie wisi i powiewa bo
          wiem kim jestem, natomiast są kobiety, ktrym nie. Część z nich, przy
          obowiązującej bardzo restrykcyjnej ustawie antyaborcyjnej, podejmie inna decyzję
          - urodzi. Ile z nich będzie pokutować klepiąc biedę, rezygnując z własnych
          ambicji, marzeń, planów, nauki, wiążąc się z nieodpowiednim człowiekiem itd tego
          nie wiemy. I nigdy sie nie dowiemy bo te kobiety zginą gdzieś w tłumie.
          Moralistki nie potrafią ani pomóc ani zrozumieć. Ja nie ciągne nikogo siła do
          ginekologa, ale rozumiem. Bardziej rozumiem je niż te, które powołuja kolejne
          życia na świat i ustawiają się w kolejce do opieki społecznej, kładą dzieci po 2
          do jednego łózeczka, odmawiaja kolejnych rzeczy: wycieczek szkolnych, zabawek,
          żywią pasztetową z przeceny, nie zapewniają wakacji, nie wykupuja leków, nie
          mają czasu na wychowanie.
          Moralistki rzucają twierdzenia typu "nigdy nie zabilabym własnego dziecka" i
          ewentualnie znoszone kaftaniki. Walczą o nienarodzonych ale tym narodzonym
          raczej nie pomoga. I nie wycofuje sie - wiele z Was to hipokrytki.
          • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 08:16
            A skąd wiesz, że nie pomagamy narodzonym ... Ja pomagam od lat kilku
            rodzinom z dziećmi, które znajdują się w trudnej sytuacji
            finansowej. Ciekawa jestem, czy ty tez to robisz, bo na pewno cię
            stać na taką pomoc.
            Ciągle piszesz o biedzie, która nie była twoim udziałem, więc nie
            używaj tego argumentu dla usprawiedliwienia swojego czynu.
            Jak już napisałam gdzieś tam wyżej - prędzej zrozumiem aborcję u
            przerażonej nastolatki bez wsparcia rodziny i chłopaka niż u
            ustawionej żony i matki z dwójka dzieci. Chyba zauważasz różnicę. A
            jeśli nie, to juz nie mój problem.
          • mamamonika Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 08:17
            Dzisiaj chyba słoneczko zaświeciło i gadasz jak człowiek tongue_out Sporo u
            nas szczególnie jest histerii, niestety prawdziwej hipokryzji w
            niestrawnej formie i niekonsekwencji. Jest sporo osób, które w ogóle
            wyeliminowałyby możliwość decydowania o płodności. Mnie do białości
            doprowadza polityka w kwestii środków antykoncepcyjnych i edukacji
            seksualnej. Chociaz jak popatrzeć na UK samo przekazywanie wiedzy i
            dostępność antykoncepcji nie wystarczy, trzeba żeby ludzie używali
            tego co mają między uszami. A to jest trudne.
            Tutaj robie prawie za mohera wink, ale jak rozmawiam z osobami o
            prawdziwie katolickich poglądach robię za straszną włochatą
            feministkę. Wot paradoks.
            Jesli chodzi o aborcję - skoro z całym przekonaniem uważam jej
            dokonanie za zabójstwo dziecka, trudno mi naprawdę w tej kwestii
            rozmawiać w kategoriach prawa wyboru. Wybór i decydowanie kończy się
            dla mnie w momencie zajścia w ciążę - nie potrafię sobie wyznaczyć
            dnia i godziny "uczłowieczenia" zarodka, wiem tez, że pozostawiony w
            macicy z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie dzieckiem. Także
            przerwanie ciąży to dla mnie przerwanie życia tego zarodka
            dzieckopodobnego - czyli samego dziecka. Przy czym dla mnie jest to
            sprawa czysto etyczna, nie religijna, wynik własnych przemyśleń a
            nie czyjegoś nakazu. Tak czuję i ROZUM mi podpowiada, nie emocje.
            Nie umiem inaczej podejść do tej sprawy ani spokojnie i z chłodnym
            obiektywizmem patrzeć, jak aborcję wykonują inne osoby. Szanuję
            wszelkie decyzje dotyczące innego niezależnego człowieka, ale akurat
            decyzja o przerwaniu czyjegoś, nawet bardzo wczesnego życia mocno
            mnie rusza.
            Oczywiście, najlepiej stosowana antykoncepcja może zawieść, można
            tez popełnić błąd który spowoduje zajście w totalnie niechcianą
            ciążę. Ja przerabiałam taką sytuację i przyjęłam ją tak, jak inne
            rzeczy o których nie marzyłam w życiu, a które sie zdarzyły. Jestem
            osobą elastyczną i zamiast walić głowa w mur czy siedziec pod nim i
            płakać szukam drabiny wink.
            W kwestii "narodzonych". Nie jest tak, że nie godząc sie na zło
            bierzemy odpowiedzialność za wszystkie ofiary losu na ziemi. To tak
            jak nie godzę się na masakry w Darfurze i ktoś by mi zarzucił - OK -
            marudzisz to weź z dziesiątkę małych murzynków do domu, przestrzen
            masz, bo inaczej jesteś hipokrytką. To też nie tak działa. A zresztą
            u Was nie było tematu "co do gara włożyć" tylko kwestia totalnie
            niechcianego dziecka. Naprawdę, możesz mi uwierzyć, że chyba wiem co
            czułaś, ja byłam totalnie wściekła...
          • graue_zone Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 08:41
            A skąd wiesz, że nie pomagam? Nie znasz mnie, ani tego co robię. Zapewniam Cię,
            że stać mnie na zapewnienie odpowiedniego poziomu moim dzieciom i pewnie jeszcze
            i przy kolejnych nie byłoby specjalnie widać różnicy. Denerwuje mnie w Tobie
            jedno - głębokie przekonanie o własnej wyższości i brak umiejętności do
            refleksji, zastanowienia się choć przez moment "może jednak coś mi nie wyszło".
            Ale rozumiem, że to zburzyłoby Twój poukładany właściwy świat. I nie dziw się,
            że przeciwniczki aborcji protestują, nawet gdy problem dotyczy innych kobiet i
            dzieci. Właśnie dlatego - dla nich to są dzieci i niezależnie od tego, czy ciążę
            usuwa pani Kasia, Basia czy Marysia, zbija dziecko, a z tym godzić się nie
            można. Godzisz się z morderstwem, gdy dotyczy obcych Ci osób? Nie. A więc tu
            działa taki sam mechanizm.

            I na tym kończę swój udział w wątku. Ty i tak nic nie zrozumiesz albo nie chcesz
            rozumieć.
          • przeciwcialo Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 14:03
            Masz prawie dorosłych synów. Im tez bedziesz prostowac zycie jak
            antykoncepcja zawiedzie i namawiac dziewczyne do aborcji? Czy mimo
            wszystko przyjmiesz wnuka na utrzymanie i spowodujesz tym samym
            obniżenie standardu finansowego rodziny bo na utrzymanie wejdzie
            wnuk, byc może jego matka studentka, no i studiujący syn?
            • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 14:10
              Nie wiem co zrobię, bo nie byłam w takiej sytuacji.
    • gryzelda71 Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 09:08

      Czytając to co napisałaś może przeciwniczki prawa do aborcji zauważą,ze nie
      każda która tego dokonała drze szaty do końca swych dni.Są osoby dla których to
      prosta decyzja.Co więcej nie żałują jej.
      Aborcja dostępna na życzenie jest właśnie dla takich kobiet.Przecież pani która
      uważa,ze człowiek jest od poczęcia przenigdy nie zdecyduje się na taki zabieg.
      • malila Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 10:36
        gryzelda71 napisała:
        > Czytając to co napisałaś może przeciwniczki prawa do aborcji
        zauważą,ze nie
        > każda która tego dokonała drze szaty do końca swych dni.Są osoby
        dla których to
        > prosta decyzja.Co więcej nie żałują jej.

        Nie wiem, czy zauważą. Kotbehemot napisała, że nie wierzy, aby
        Protozoa nie pomyślała o płodzie jak o dziecku. A wcześniej ktoś
        napisał, że wyznanie Protozoy świadczy o szukaniu rozgrzeszenia,
        potwierdzenia czy czegoś takiego. Zupełnie jak z tymi kółkami, które
        krążyły niezależnie od siebie, ale ludzie widzieli wyraźnie, że
        jedno kółko goni za drugimwink
        • gabrielle76 Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 14:22
          A ja rozumie Protozoe i nie potępiam, szczerze watpie że szuka tutaj
          rozgrzeszenia. Nie usunełam nigdy ciąży ale wiem że gdybym teraz jakimś cudem
          zaszłą w ciąże to po prostu musiałabym to zrobić. Mam 3 dzieci które kocham nad
          życie, na kolejne mnie nie stać, nie mam warunków do tego i po prostu nie chcę
          następnego dziecka.
          Moja przyjaciółka usunęła ciążę 2 miesiące temu, choć marzy o dziecku po prostu
          sytuacja życiową ja zmusiła do usuniecia ciąży.

          Nie mozna potępiac i oceniac osób które usunęły ciążę.
          • gabrielle76 Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 14:28
            Nie widziałąm watku o tym czy pożyczyć pieniadze przyjaciółce na aborcje czy
            nie, ale gdyby moja przyjaciólka chciała je pozyczyć to tak pozyczyłabym.
          • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:25
            gabrielle76 napisała:

            >>
            > Nie mozna potępiac i oceniac osób które usunęły ciążę.


            A dlaczego nie można...?
            • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:39
              Jak chcesz to możesz sobie potępiac, krzyczeć, opowiadać o moralności itd. Każdy
              z nas czegos innego oczekuje od życia - Ty czujesz się na siłach miec dużą
              rodzinę, ja - nie. Minął juz czas gdy ciągnęło mnie do pieluch, jesli nie spie w
              nocy to dlatego, że dyżuruje a nie wstaję do kolek, nie bawia mnie bajeczki,
              pieluszki, kaszki itd.
              • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:49
                Potępiam, bo sama o to prosiłaś. Zaadresowałaś post do przeciwniczek
                aborcji, a nie do ich zwolenniczek. Otrzymałaś więc to czego
                chciałaś.
                O morlaności nie trzeba opowiadać - ona jest albo jej nie ma. Ot co.
                A dużą rodzinę bardzo bym chciała mieć. Póki co mam jedynaka, który
                każdego wieczoru prosi o siostrzyczkę. Może kiedyś zaadoptuje jak
                nie będę mogła miec własnej. W każdym razie życie nie jest
                sprawiedliwe, skoro dar nowego życia otrzymuja osoby, które to życie
                wywalaja do kosza.
                • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:58
                  Tak zaadresowałam do przeciwniczek aborcji, zeby chwile pomyślały. To, ze Ty i
                  kilka innych pań pisze pod moim adresem obelgi mam głęboko gdzieś. Mam swoje
                  poczucie wartości, moralności, etyki. I nie musi byc one równoważne z Waszym.
                  Dar życia - pięknie brzmi, ale nie zawsze i w każdej chwili jest on rzeczywiście
                  darem, czasem balastem.
                  • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 16:52
                    Ja zwykle myślę dłużej niż chwilę. A gdybym chciała obrzucić Cię
                    obelgami, to użyłabym bardziej nieparlamentarnych słów niz
                    dotychczas.
                    Zgadzam się, ze masz swoje poczucie moralności, ale jaka to
                    moralność, która pozwala ci zabijać własne dziecko. No cóż, na pewno
                    nie jest to moja 'moralność'.
                    • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 07:52
                      A nazywaj sobie ja jak chcesz jeśli Ci z tym lepiej. Twoja opinie mam głęboko
                      gdzieś. Ja!, ale wygłaszając takie teorie możesz komus zrobic krzywdę, ale to
                      juz niewiele Cie obchodzi.
                      Człowiek powinien sam decydować o liczebności swojej rodziny! Aborcja jest
                      niedobrym rozwiązaniem, ale czasem nie ma innego wyjścia. Autorka
                      konkurencyjnego watku uznała, ze chce narazac swoje zycie i rodzić - jej sprawa,
                      nikt nie zmuszał jej do aborcji.
                      P.S. Jestem ciekawa jakie niecenzuralne słowa wyszłyby spod Twojej moralnej
                      klawiatury. Chciałabym je przeczytac.
                      • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 09:12
                        Gdybyś miała moją opinię 'gdzieś' to ignorowałabys moje posty a nie
                        odpowiadała na nie...
                        Niecenzuralnych słów nie ujrzysz, bo ja w miejscach publicznych ich
                        nie używam. A klawiaturę mam zwykłą a nie 'moralną'. Moralność jest
                        cechą ludzką, której nijak nie można przypisać przedmiotom tongue_out

                        I masz rację - człowiek powinien sam decydować o liczebności swojej
                        rodziny, ale nie poprzez aborcję. Świadome eliminowanie jednego z
                        jej członków to raczej nie metoda na scalenie rodziny. Owo dziecko
                        już wśród was zaistniało niezależnie od tego jak długo pozwoliłaś mu
                        żyć.
                        A wyjścia nie ma wtedy, kiedy ktoś gwałci kobietę lub ma ona
                        zaledwie 12-13 lat. W każdym innym przypadku wyjściem jest urodzenie
                        dziecka.
            • nangaparbat3 Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:47
              Mozna, ale to nic nie daje, nie zmienia.
              Ogladalam kiedys program tv, w ktorym byla mocno juz starsza pani, chyba siotra
              zakonna, prowadzaca dom dziecka albo schronisko samotnej matki, tego nie
              pamietam, bo dawno. Ale ja sama pamietam, nie to CO mowila, ale ze w niej samej
              i w jej słowach byla po prostu miłosc, nie było potepienia ani oceny.
              Jakos dziwnie jestem pewna, ze gdyby takich osob bylo wiecej, aborcji byłoby
              mniej, nieszczęśliwych dzieci i nieszczęśliwych kobiet też.
              Z potepiania wynika tyle, ze aborcje przeprowadza sie nielegalnie, że
              najbardziej obrywaja te kobiety, ktore są biedne, samotne, bez wsparcia bliskich.
              • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:55
                nangaparbat3 napisała

                > Z potepiania wynika tyle, ze aborcje przeprowadza sie nielegalnie,
                że
                > najbardziej obrywaja te kobiety, ktore są biedne, samotne, bez
                wsparcia bliskic
                > h.

                ...tak jak autorka wątku surprised
                • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:59
                  Akurat moja aborcja była przemyslana, a wsparcie mam w mężu, bardzo bliskim mi
                  człowieku. I co gorzej Ci? Wolałabys widzieć mnie płaczącą, porzuconą?
                  • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 16:54
                    gorzej? a niby dlaczego. Jest mi to kompletnie obojetne, bo przecież
                    to nie moje dziecko wylądowało w śmietniku tylko twoje. Po prostu
                    chyba nie na miejscu jest pisanie o biedzie w wątku o osobie, która
                    do aborcji nie została zmuszona z powodu biedy.
                  • maurra Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 21:39
                    <Wolałabys widzieć mnie płaczącą, porzuconą?>

                    Skoro nie masz wątpliwości, że to była dobra decyzja,
                    po co ci mężowskie wsparcie?
              • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:55
                Tak, najbardziej poszkodowane są kobiety bez wsparcia, bez pieniędzy, bez
                pomocy. Prawie 500 wypowiedzi w tym watku i ponad 50 w watku konkurencji oraz
                kilkaset w wątki Joasi świadczą o tym, ze jest to wazny, wazki problem. Jeśli
                kobieta jest zdeterminowana - ciążę usunie. Dla jednej determinacją będzie to co
                dla mnie, dla innej złe warunki bytowe, brak pieniędzy, partnera itd. Motywy nie
                są istotne.
                Ważne jest to, że dokona aborcji. Presja społeczna - vide krzykaczki we
                wszystkich wspomnianych watkach jest taka, że osoby ze słaba psychiką, bez
                wsparcia będą piętnowane, będą czuły sie gorsze. I one są narażone na
                komplikacje wynikające z aborcji w ginekologicznym podziemiu.
              • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 15:57
                > Z potepiania wynika tyle, ze aborcje przeprowadza sie nielegalnie, że
                > najbardziej obrywaja te kobiety, ktore są biedne, samotne, bez wsparcia bliskic
                > h.

                Myślę dokładnie tak samo.
                • aurita Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 17:17
                  ale to inna bajka, autorka watku do takich kobiet jak sama mowi nie nalezy
                  • gabrielle76 Fogito 26.03.09, 18:06
                    Nie mozna potępiac bo nie wiesz dlaczego to zrobiły, nie znasz ich, ich sytuacji
                    zyciowej. Nie piszę tu o takich co usuwaja często i nie robi to na nich
                    wrazenia, takie trzeba potepiac.

                    Decyzja o aborcji jest bardzo trudna i bolesna więc nie oceniajmy.
                    • mamamonika Trudna i bolesna? 27.03.09, 07:44
                      Protozoa przez cały czas stara się przekazać, że dla niej to było
                      jak depilacja - nie robisz tego dla przyjemności ale w sumie to nic
                      specjalnego, żadnych dylematów, rozterek czy wyrzutów. Ot jak
                      obcięcie paznokci - pozbywamy się fragmentu WŁASNEGO ciała. Nie
                      dziecka.
                      • protozoa Re: Trudna i bolesna? 27.03.09, 07:55
                        Nigdzie nie uzyłam takiego porównania, wiec nie wmawiaj mi bzdur. Piszę bardzo
                        wyraźnie - usunęłam ciążę, bo MIMO JAK SIE WYDAWAŁO SKUTECZNYCH ZABEZPIECZEŃ
                        POJAWIŁA SIE NIE W PORĘ. I dla mnie a także mojego męża był to wystarczający
                        argument.
                        • mamamonika Re: Trudna i bolesna? 27.03.09, 07:59
                          Ale przyznasz, ze starasz się tu udowodnić, że decyzja była łatwa
                          psychicznie, przemyślana, zdroworozsądkowa, dotyczyła TYLKO ciebie -
                          gdzie tu mowa o zabijaniu dziecka, to tylko zarodek, no i nie
                          wywołuje żadnego dyskomfortu psychicznego do tej pory. Ja nic nie
                          wmawiam, tylko cytuję.
                    • fogito Re: Fogito 27.03.09, 09:15
                      Owszem decyzja jest trudna, ale bolesne to jest raczej dla płodu niż
                      dla matki. Ciągle piszemy o 'biednej matce', która zaszła a nie
                      piszemy o człowieku, którego życie zostaje przerwane.
                      • brittas i to jest sedno sprawy!!! 27.03.09, 11:02
                        to dziecko wcale nie prosiło się na ten świat, więc dlaczego odbiera
                        mu się teraz szansę na życie? jeśli kobieta uprawia seks to musi
                        mieć świadomość, że może zajść w ciąże mimo najlepszych zabezpieczeń
                        i jeśli już w nią zajdzie to powinna dać swemu dziecku, nawet temu
                        niechcianemu szansę przyjścia na świat, a potem jeśli naprwdę nie
                        będzie chciała/mogła go zatrzymać oddać do adopcji. tak wielu ludzi
                        czeka na dzieci przecież i może dać im wszystko... niektóre panie
                        mówią o prawie kobiety do decydowania o swoim ciele, a co z prawem
                        dziecka do życia? i tu pojawia się kwestia zasadnicza- kobieta miała
                        świadomość ewentualnej ciąży decydując się na współżycie, więc
                        powinna ponieść tego konsekwencje. kobieta może decydować o sobie, a
                        swojemu dziecku to prawo odbiera, ona jest winna tej sytuacji, ono
                        nie, ale to ono ponosi konsekwencje....czy to jest sprawiedliwe?
                        czymś nieludzkim jest odbieranie dziecku prawa do istnienia, w imię
                        wygody....
                        a do tych co piszą, że to nie dziecko tylko zygota, zlepek komórek-
                        to jest dziecko, człowiek, w początkowej fazie życia. życie ludzkie
                        ma przecież różne fazy, nieprawdaż? aha, a jeśli by uznać, że
                        dziecko staje się człowiekiem wtedy, gdy potrafi samo ptzetrwać poz
                        organimem matki, to należałoby też zaprzestać utrzymywania przy
                        życiu bardzo wielu chorych ludzi, którzy bez aparatury medycznej nie
                        są w stanie sami funkcjonować....
                        wogóle jak można wartościować życie? straszne....
                        • echtom Re: i to jest sedno sprawy!!! 27.03.09, 11:15
                          > to dziecko wcale nie prosiło się na ten świat, więc dlaczego
                          odbiera
                          > mu się teraz szansę na życie?

                          Dla mnie to też był powód, który ostatecznie przeważył za
                          utrzymaniem nieplanowanej ciąży. Nie religia, nie pieniądze na
                          zabieg czy inne względy. Gdy minął pierwszy szok, pomyślałam: "No
                          dobrze, ale co to dziecko winne, że ma głupich rodziców?" Dla mnie w
                          ogóle kwestia aborcji jest bardziej egzystencjalna niż religijna -
                          przykro tak na początku, z premedytacją, kasować czyjś życiowy
                          potencjał. Można się spierać, jak dokładnie określić początek życia,
                          zdolność do samodzielnego życia, czy abortowany płód coś czuje, czy
                          nie, itp. Jedno jest pewne - z chwilą, gdy 2 komórki rozrodcze się
                          połączą i zagnieżdżą w macicy, zaczyna się egzystencjalna przygoda,
                          która może potrwać nawet 100 lat.
                        • id.kulka Re: i to jest sedno sprawy!!! 27.03.09, 19:32
                          brittas napisała:

                          > niektóre panie
                          > mówią o prawie kobiety do decydowania o swoim ciele, a co z prawem
                          > dziecka do życia? i tu pojawia się kwestia zasadnicza- kobieta
                          miała
                          > świadomość ewentualnej ciąży decydując się na współżycie, więc
                          > powinna ponieść tego konsekwencje. kobieta może decydować o sobie,
                          a
                          > swojemu dziecku to prawo odbiera, ona jest winna tej sytuacji, ono
                          > nie, ale to ono ponosi konsekwencje....czy to jest sprawiedliwe?

                          Bo tu nie ma szans na sprawiedliwość - przy naprawdę NIECHCIANEJ
                          ciaży nie ma sprawiedliwego i dobrego dla wszystkich wyjścia.
                          • kropkacom Re: i to jest sedno sprawy!!! 27.03.09, 19:44
                            > > swojemu dziecku to prawo odbiera, ona jest winna tej sytuacji, ono
                            > > nie, ale to ono ponosi konsekwencje....czy to jest sprawiedliwe?
                            >
                            > Bo tu nie ma szans na sprawiedliwość - przy naprawdę NIECHCIANEJ
                            > ciaży nie ma sprawiedliwego i dobrego dla wszystkich wyjścia.

                            Nie ma sprawiedliwości bo to chyba nie są już czasy gdzie każdy stosunek
                            oznaczał potencjalną ciąże. Jest antykoncepcja. A nawet jak dzisiaj zawiedzie
                            antykoncepcja to często też jest jeszcze szansa na wybór. Ja jestem właśnie za
                            wolnym wyborem w każdą stronę. Obrończynie życia poczętego nie biorą pod uwagę
                            tego wyboru.
    • fossetta Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 17:55
      Kiedyś Ronald Reagan zażartował na temat aborcji:
      - Zauważyłem, że wszyscy, którzy są za tym prawem, już się
      urodzili...
      ...coś w tym jest...
    • sara.24 Re: Do przeciwniczek aborcji 26.03.09, 21:38
      Tak wiele osób krytykuje tutaj postawę protozoi, a moim zdaniem taki
      wybór to osobista decyzja każdej kobiety i pary.
      Dzieci powinny rodzić się chciane i kochane, każda inna wersja to
      często początek dużego nieszczęścia, głównie dla małego człowieka
      który od samego startu nie otrzyma tego co najważniejsze. Jedna z
      najgorszych rzeczy jaką można zrobić dziecku to sprowadzić go na ten
      świat nie chcąc i nie kochając, z poczucia obowiązku, pewnego
      rodzaju przymusu.
      • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 07:48
        Tak! Ja podjęłam decyzję o aborcji świadomie. Wiedząc, że juz nie czas na
        marzcierzyństwo, na rodzenie 3 dziecka, że mam 2 , którym chcę dać to co
        najlepsze nie tylko pod względem finansowym. Nie chciałam mówić synom, ze nie
        mam czasu dla nich, bo musze zajmować sie młodszym dzieckiem. Mamy z mężem inne
        preferencje, inne oczekiwania od życia tu i teraz.
        Wiem, ze niektórym paniom trudno to zrozumiec. Jedna z nich zapytała po co mi
        wsparcie męża. Przeznam, że poczatkowo mnie to rozbawiło a potem zrozumialam
        skąd to pytanie. Wsparcie , w naszym związku, to nie tylko trzymanie za ręke w
        czasie aborcji ( czego nota bene mój mąż nie robił w sensie dosłowym, bo był w
        innym pomieszczeniu), ale wspieranie się na co dzień w różnych sytuacjach - tych
        powaznych i tych mało istotnych.
        • hancik5 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 08:53
          Czy masz zamiar powiedzieć o tym swoim dzieciom ?
          • lola211 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 09:11
            Pewnie ma zamiar.I rodzicom, tesciom i ciotkom.I ksiedzu najlepiej.
            Bosz.., to sprawa jej o meza, a nie dzieci i kogokolwiek innego.
            • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 09:13
              smile ta sprawa stała się nieomal sprawą publiczną poprzez zaistnienie
              na forum. Skoro to nie był 'problem' to czemu nie powiedzieć o tym
              dzieciom. Może powinny o tym wiedzieć, żeby w dorosłym życiu nie
              mieć takich dylematów.
              • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 09:15
                > Może powinny o tym wiedzieć, żeby w dorosłym życiu nie
                > mieć takich dylematów.

                Ręce mi opadły.
                • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 09:31
                  mnie też, ale z innego powodu wink
                  Dzieci powinny chyba znać postawę życiową swoich rodziców, żeby nie
                  wyrastać w obłudzie i hipokryzji, którymi tak szafuje protozoa. Mój
                  syn będzie wiedział, że jestem przeciwna aborcji i dlaczego. Synowie
                  protozoa tez powinni wiedzieć, że zdarzaja się aborcje z taich
                  powodów jak obniżenie standardu życiowego i to niekoniecznie u
                  nastolatek.
                  • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 09:37
                    > Dzieci powinny chyba znać postawę życiową swoich rodziców,

                    Myślisz że protozoa nie przekaże dzieciom jaki ma pogląd na aborcję? Uważam
                    jednak że nic Ci do tego. Cieszę się że Cie nie znam.


                    • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 09:58
                      Na pewno przekaże, ale cos mi mówi, że do aborcji się dzieciom nie
                      przyzna, pomimo, ze usiłuje nas tu przekonać, że to jest takie
                      wielkie 'nic'.
                      Jeśli ty też usunęłaś ciążę to faktycznie lepiej, że mnie nie
                      znasz smile
                      • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 11:41
                        > Jeśli ty też usunęłaś ciążę to faktycznie lepiej, że mnie nie
                        > znasz smile

                        Kombinujesz... Ale wiesz co jest zabawne? Że nikt z Twoich znajomych (nawet
                        deklarujących Bóg wie co) nigdy Ci się do niczego nie przyzna. Polska to jednak
                        porypany kraj. Kraj hipokryzji i ludzi zezwalających na hipokryzję.

                        Ja rozumiem, że uważasz że nigdy byś nie usunęła ale to wciąż tylko Ty. Nie
                        jesteś całym światem. A moralność, no cóż każdy (świadomie czy nie) wybiera
                        sobie to co mu pasuje. Dla ciebie przeszła by aborcja z jakiś tam powodów ale to
                        nadal morderstwo, prawda? Więc jak to jest?
                        • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 12:33
                          nikt z Twoich znajomych (nawet
                          > deklarujących Bóg wie co) nigdy Ci się do niczego nie przyzna

                          Ale dlaczego na podstawie jakichś szacunkowych statystyk zakładasz,
                          że akurat wśród znajomych autorki postu są osoby, które po kryjomu
                          usunęły ciążę? Czy ja też mam przyjąć pewnik, że moja matka usunęła
                          przynajmniej jedną ciążę, bo przecież za jej czasów była aborcja na
                          życzenie?
                          • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 12:42
                            > Ale dlaczego na podstawie jakichś szacunkowych statystyk zakładasz,
                            > że akurat wśród znajomych autorki postu są osoby, które po kryjomu
                            > usunęły ciążę?

                            A czemu nie? Masz tą pewność? Ja nie. Nie pytam ale też nikt mi się z tego nie
                            zwierza. I wcale się temu nie dziwię.

                            > Czy ja też mam przyjąć pewnik, że moja matka usunęła
                            > przynajmniej jedną ciążę, bo przecież za jej czasów była aborcja na
                            > życzenie?

                            To już Twój problem.

                            • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 12:50
                              To nie jest dla mnie żaden problem, bo nie mam prokuratorskiego
                              skrzywienia smile Jeśli się nie mylę, nadal obowiązuje zasada
                              domniemania niewinności wink Współczuję ludziom, którzy patrząc na
                              innych myślą: "No tak, ten na pewno coś ukradł, bo wszyscy kradną,
                              zdradził żonę, bo wszyscy zdradzają, ta usunęła ciążę, bo wszystkie
                              usuwają" itp. Nie oceniam konkretnego człowieka na podstawie mniemań
                              i statystyk, jeżeli nie mam przesłanek, że rzeczywiście coś zrobił.
                              • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 12:59
                                > No tak, ten na pewno coś ukradł, bo wszyscy kradną,
                                > zdradził żonę, bo wszyscy zdradzają, ta usunęła ciążę, bo wszystkie
                                > usuwają"

                                Nie wszyscy ale usuwają. Nawet teraz kiedy jest to nielegalne. Bo wpadki nadal
                                istnieją a nie wszyscy są świętymi i przyjmują niechcianą ciąże jak
                                błogosławieństwo. To nie mniemanie czy statystyki ale prosta logika i fakty.
                                • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 15:48
                                  >To nie mniemanie czy statystyki ale prosta logika i fakty.

                                  Nie udawaj, że nie rozumiesz. Z faktu, że jakiś procent kobiet usuwa ciążę nie wynika jeszcze, że usuwa ją taki procent kobiet w każdej dowolnej grupie. Tak samo z faktu, że np. 10 % (strzelam) ludzi na świecie ma jasne włosy i niebieskie oczy nie wynika, że co dziesiąty Murzyn ma jasne włosy i niebieskie oczy, czyli każdy Murzyn ma w rodzinie iluś tam jasnowłosych i niebieskookich wink
                                  • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 16:07
                                    > Nie udawaj, że nie rozumiesz. Z faktu, że jakiś procent kobiet usuwa ciążę nie
                                    > wynika jeszcze, że usuwa ją taki procent kobiet w każdej dowolnej grupie.

                                    No oczywiście. Ale może się zdarzyć (i w Polsce pewnie to jest częste bo kto by
                                    się odważył przyznać) że ktoś zupełnie o to niepodejrzewany dokonał kiedyś tam
                                    aborcji. I to może być kto ktokolwiek, prawda? A skoro jest to ktokolwiek to
                                    może to być na przykład Twoja znajoma. Tylko tyle.
                                    • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 16:23
                                      To bardziej rachunek prawdopodobieństwa niż statystyka.
                                      • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 16:51
                                        Piękny wywód kropka, ale to nie zmienia faktu, że wśród moich
                                        znajomych nie ma kobiet, które usunęłyby ciążę.
                                        • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 17:02
                                          Nie chodziłaś, zakładam, za znajomymi krok w krok? Twoja wypowiedz przypomina mi
                                          niektóre posty Lipcowej która wszystkiego jest pewna na sto procent. A Ty w
                                          dodatku masz taką pewność w stosunku do innych ludzi. Ale ok smile
                                          • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 17:14
                                            Kropka, wyobraź sobie po prostu wąskie grono znajomych, którzy
                                            naprawde dobrze się znają i wiedzą o sobie bardzo dużo. Ja naprawdę
                                            idę na jakość a nie na ilość. Nie jestem typem, który na NK ma 300
                                            znajomych. Jedna z dziewczyn, która usunęła ciażę i spała z kim
                                            popadnie na lewo i prawo już do tego grona nie należy.
                                            Po prostu wśród moich przyjaciółek sa kobiety, które desperacko
                                            starają się o dzieci lub też poroniły w zaawansowanych ciążach.
                                            Takie osoby aborcji nie stosują, bo walczą o dziecko. Są tez matki
                                            jak pisałam, które rodzą dzieci z zespołem Downa, bo nie wyobrażają
                                            sobie zabicia własnego dziecka.
                                            A pewnym na 100% można być tylko własnej śmierci.
                                            • lola211 Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 09:14
                                              Fogito- te same kobiety, ktore maja problem z zajsciem w ciaze i
                                              desperacko walcza o dzieci, mogly kilka lat wczesniej ciaze usunac,
                                              z roznych powodow, to naprawde nie jest argument.
                                              • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 16:24
                                                tylko, że my się znamy od wielu wielu lat...
                                        • angazetka Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 18:25
                                          > Piękny wywód kropka, ale to nie zmienia faktu, że wśród moich
                                          > znajomych nie ma kobiet, które usunęłyby ciążę.

                                          Winszuję granitowej pewności. Ja takiej nie mam - nie pytałam (i kot
                                          by szczerze odpowiedział?) i nie interesuje mnie to.
                                        • gabrielle76 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 18:25
                                          fogito napisała:

                                          > Piękny wywód kropka, ale to nie zmienia faktu, że wśród moich
                                          > znajomych nie ma kobiet, które usunęłyby ciążę.


                                          Fogito nie bądź tego taka pewna, a może sa tylko ze Ty nie nadajesz się na osobę
                                          której mozna się zwierzyc, Twoje znajome wiedza że nie dałabys im wsparcia po
                                          aborcji. Szkoda Twoich znajomych ze w ciężkich chwilach nie moga na Ciebie liczyć
                                          • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 21:26
                                            ech już mi się nie chce. Moje znajome to takie, które pragna dzieci
                                            ponad wszystko i dlatego wiem, że aborcji nie dokonają. A wsparcia
                                            udzielam wielu osobom a najczęściej takim ze złamanym sercem wink
                                            • gabrielle76 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 21:53
                                              Fogito mam nadzieje że Twoje znajome będa miały upragnione maluchy. A jak
                                              zachowałabys gdybys sie dowiedziała ze Twoja znajoma usunęła ciąże???
                                              • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 07:20
                                                Na pewno bym jej głowy nie urwała ani nie zadzwoniła na policję.
                                                Ale w tym zestawie kobiet, z którym obecnie utrzymuję kontakt to
                                                jest mało prawdopodobne. Kobiety sa ustawone finansowo a dziecko
                                                uznawane jest za dar.
                          • angazetka Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 18:14
                            > Czy ja też mam przyjąć pewnik, że moja matka usunęła
                            > przynajmniej jedną ciążę, bo przecież za jej czasów była aborcja
                            na życzenie?

                            Nie. Ale możesz przyjąć za pewnik, że wśród koleżanek twojej mamy na
                            pewno któraś usunęła. I że zapewne zetknęłaś się ze swoją
                            rówieśniczką, która to zrobiła.
                            • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 19:02
                              Być może. Nie znam szczegółów życia wszystkich dziewczyn, z którymi przypadkiem znajdowałam się w tej samej klasie czy szkole. Ale to bardzo szerokie pojęcie "znajomych".
                              • angazetka Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 19:40
                                > Nie znam szczegółów życia wszystkich dziewczyn, z którymi
                                przypadkiem
                                > znajdowałam się w tej samej klasie czy szkole. Ale to bardzo
                                szerokie pojęcie "znajomych".

                                Hm, ja tak własnie to pojęcie rozumiem - znajomy to nie przyjaciel
                                przecież.
                                • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 09:33
                                  Powtarzam: być może. Na pewno to znam sporo kobiet, które w latach pełnej
                                  dostępności aborcji urodziły dzieci tuż po maturze (albo nawet przed). Btw.
                                  lekko licząc 70 % znanych mi dzieci pochodzi z przedmałżeńskich i małżeńskich
                                  "wpadek". Funkcjonują w normalnych rodzinach i w dobrych warunkach materialnych.
                                  Nie każda kobieta usuwa ciążę, która burzy jej życiowy biznesplan.
                  • agatracz1978 Re: Do przeciwniczek aborcji - ?????? 27.03.09, 09:41
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=71300964&a=71499279
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=71300964&a=71467561
                    Kurcze, może mi już ciąża na głowę pada, ale kiedy wreszcie ta durna baba
                    usunęła ciążę. Mam dwa posty które opisują sytuację troszkę inaczej. Ile ona
                    tych dzieci usunęła?! Może ja faktycznie już gdzieś się pogubiłam ale coś mi się
                    tu nie zgadza. Może ktoś mnie oświeci smile
                    • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji - ?????? 27.03.09, 10:03
                      No cóż - wychodzi na to, że jedną niechcianą ciążę usunęła w
                      młodości a drugą w wieku dojrzałym. Jakoś mnie to nie dziwi...
                  • aurita Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 10:23
                    > Dzieci powinny chyba znać postawę życiową swoich rodziców,

                    nie jestem "zwolenniczka aborcji" ale..

                    wiem ze moja babcia miala kilka-kilkanascie moze nawet aborcji. Dziadek nie
                    chcial miec dzieci. Ale niechciane ciaze to juz tylko problem babci byl. Moja
                    matka urodzila sie jakims cudem.
                    Nie byli bogatymi ludzmi ale kase mieli. Babcia nie pracowala zawodowo.
                    Moja babcia byla dobra kobieta a dziadek kochal mnie najbardziej na swiecie, a
                    ja jego (mam lzy jak to pisze pomimo ze nie zyje juz 20 lat)
                    Fakt ze znam postawe zyciowa moich dziadkow nic nie zmienilo w moim szacunku do nich

                    PS. zwolenniczka nie jestem ale uwazam ze czasami jest zlem koniecznym, niestety
                    (nie w przypadku kobiety na stanowisku z warunkami itp)
              • lola211 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 14:44
                O wszystkim informujesz dzieci?
                Nic dla siebie nie zachowujesz?
                Nie kazdy akurat przejawia taka potrzebe ekshibicjonizmu.
            • hancik5 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 10:05
              Lola, nie Ciebie się pytałam, może kiedyś cię zapytam i wtedy możesz sobie
              odpowiadać, albo nie.
              • malila Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 10:39
                hancik5 napisała:

                > Lola, nie Ciebie się pytałam, może kiedyś cię zapytam i wtedy
                możesz sobie
                > odpowiadać, albo nie.

                A jak Ci odpowie niepytana, to jej uwagę do dzienniczka wpiszesz?wink
        • azile.oli Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 09:34
          Przeczytaj dokładnie, co napisałaś. Wartościujesz życie dzieci, bo i
          to trzecie, nienarodzone w końcu nazwałaś dzieckiem (w każdym razie
          stosując Twoją ideologię byłoby nim, gdybyś urodziła). I teraz
          zobacz, czemu przeciwstawiasz życie - czasowi, którego mniej
          mogłabyś poświęcić synom, poziomowi życia? Uważasz, że młodsze
          rodzeństwo jest zawsze szkodą dla starszych dzieci? Że spore już
          dzieci potrzebują nieustannego kontaktu z matką? Gdyby to była taka
          trauma, to większość kobiet wogóle nie powinno się decydować na
          drugie dziecko, bo nigdy nie ma odpowiedniego momentu. Tobie
          zdarzyły się bliźniaki i problem miałaś rozwiązany.
          Jesteś kobietą wykształconą, a pitolisz, że miałabyś mniej czasu dla
          dzieci. Tak to mogłaby powiedzieć babka uziemiona kilkorgiem dzieci,
          żyjąca w ciężkiej biedzie. Ale ty z pewnościąś wiesz, że istnieją
          niańki, że nastolatki nie potrzebują matki non stop, że mogą też
          przy dziecku pomóc, z emocjonalnym zyskiem dla siebie. Tylko nie
          mów, że powinni się rozwijać intelektualnie, a nie niańczyć brata
          czy siostrę. Wszystko można pogodzić, a w dodatku uczy się dzieci
          empatii.
          Ale , oczywiście, Twój wybór. Tyle, że ja nie odważyłabym się
          wartościować życia moich dzieci i w imię wygody żyjących pozbawiać
          życia nienarodzonego.
          • gabrielle76 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 11:23
            >>>Tyle, że ja nie odważyłabym się
            wartościować życia moich dzieci i w imię wygody żyjących pozbawiać
            życia nienarodzonego. <<<<<

            A ja uwązam że niektóre matki tak własnie powinny zrobic. Lepiej się wcale nie
            narodzić , niż narodzić i biegac bezpańsko po ulicy, widze nie raz jak maleńkie
            półtoraroczne, 2 letnie dzieci same bawią się na ulicy, brudne, zaniedbane,
            pewnie głodne, nikt się nimi nie interesuje. Trzeba być okrutnym żeby tylko po
            prostu wydawac na świat dzieci i tu się kończy opieka matki nad takim dzieckiem,
            lepiej byłoby gdyby się nie urodziło i nie cierpiało.
            • hancik5 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 12:57
              A więc usunęłaś dwie ciąże. Pogratulować. A co z antykoncepcją, pani doktor ?
              Dwie ciąże. Już wszystko rozumiem.
            • azile.oli Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 12:58
              No, ale chyba dziecku protozoi nie groziło bieganie samopas po
              ulicy, głód i nędza? Ale może masz rację, bo groziło mu zaniedbanie
              emocjonalne, w końcu było problemem.
            • sara.24 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 13:29
              > A ja uwązam że niektóre matki tak własnie powinny zrobic. Lepiej
              się wcale nie
              > narodzić , niż narodzić i biegac bezpańsko po ulicy, widze nie raz
              jak maleńkie
              > półtoraroczne, 2 letnie dzieci same bawią się na ulicy, brudne,
              zaniedbane,
              > pewnie głodne, nikt się nimi nie interesuje. Trzeba być okrutnym
              żeby tylko po
              > prostu wydawac na świat dzieci i tu się kończy opieka matki nad
              takim dzieckiem,
              > lepiej byłoby gdyby się nie urodziło i nie cierpiało.
              Uważam dokładnie tak samo. Mniej nieszczęścia wynikłoby gdyby
              niektóre kobiety usunęły ciąże niż kiedy rodzą niechciane,
              zaniedbywane później dzieci. Takie dzieci już na starcie i później
              mają przekaz że nikt na nie nie czekał, że ktoś im zrobił łaskę
              rodząc je.
              • hancik5 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 13:35
                Ale właśnie bardzo często dzieci z niechcianych ciąż są później bardzo kochane.
                Na pewno protozoa kochałaby swoje dziecko bardzo mocno, tylko niestety o tym się
                nie przekona.
                • sara.24 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 13:45
                  W niektórych przypadkach zdarza się że zostają zaakceptowane i są
                  kochane. Niestety w części, nawet jeśli nie mają pecha być z rodziny
                  patologicznej, to od małego niosą ze sobą balast. Czują żal rodziców
                  czy matki, pretensje o "zmarnowane" życie, są obciążane nadmierną
                  odpowiedzialnością na zasadzie skoro matka tak się wielce
                  poświeciła, to dziecko powinno je to wynagrodzić swoim zachowaniem.
                  A że takiej kobiecie tego wynagrodzić się nie da to takie dziecko
                  rośnie w poczuciu że nie jest wystarczająco dobre, że wiecznie nie
                  spełnia oczekiwań, a tędy już prosta droga do bycia nieszczęśliwym
                  człowiekiem.
                • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 13:45
                  > Ale właśnie bardzo często dzieci z niechcianych ciąż są później bardzo kochane.

                  A niektóre nie. Zaprzeczysz? Na dwoje babka wróżyła. Czy jest sens wnikać w
                  czyjeś decyzje w tym momencie?
                  • hancik5 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 14:19
                    Nie zaprzeczę i dlatego uważam, że nie można zabijać, bo skąd wiesz, czy to
                    dziecko będzie szczęśliwe, czy nie. To jakieś wyjatkowo głupie tłumaczenie.
                    Nikt nie wie, czy będzie szczęśliwy.
                    • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 15:19
                      > Nie zaprzeczę i dlatego uważam, że nie można zabijać, bo skąd wiesz, czy to
                      > dziecko będzie szczęśliwe, czy nie.

                      Ale chyba nikt nie przeprowadza aborcji bo dziecko będzie szczęśliwe czy nie.
                      Ogólnie szczęście to bardzo ulotne pojęcie. Czy jak poronisz w pierwszym
                      miesiącu to też zastanawiasz się czy dziecko byłoby szczęśliwe.

                      Najczęściej dzieci z nieplanowanych ciąży są szybko akceptowane, kochane jak te
                      planowane i już się nie rozpamiętuje tej sytuacji w kategorii wpadki. Ale jednak
                      bywa też inaczej. Łatwo sobie to chyba przyswoić?
                      • gabrielle76 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 17:51
                        Kropka ma racje, dlatego kazda kobieta ma wybór, jakiego dokona to jej sprawa,
                        jej zycie, nie nam oceniac innych.
                    • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 19:58
                      Ciekawe czemu kościół płód uznaje za dziecko które ma prawo do życia , ale nie
                      daje mu prawa do pochowania zgodnie z panującym obrządkiem w KK
          • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 19:51
            e. Ale ty z pewnościąś wiesz, że istnieją
            > niańki, że nastolatki nie potrzebują matki non stop, że mogą też
            > przy dziecku pomóc, z emocjonalnym zyskiem dla siebie.

            Dziecko nie potrzebuje niańki lecz matki. Nie wszystkim tak jak tobie jest
            obojętne kto wychowa twoje dziecko, nie sztuką urodzić sztuką wychować. Mam
            wrażenie że dla ciebie macierzyństwo kończy sie na urodzeniu, tak przynajmniej
            można wnioskować z twojej wypowiedzi w drugim wątku
            • azile.oli Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 12:45
              Nie, dla mnie macierzyństwo nie kończy się na urodzeniu. Gdybyś
              czytała moje inne wątki dowiedzia łabyś się, że siedziałam w domu z
              dziećmi do czasu, aż nie poszły do zerówki, zajmowałam się nimi,
              bawiłam i uczyłam, wyrastają na mądrych ludzi, są świetnymi uczniami
              i mam z nimi doskonały kontakt. Ale jest na forum multum matek,
              które oddaje swoje dzieci do żłobka lub powierza matce, bo muszą lub
              chcą pracować. I co, zlinczować je? Lepiej, by usunęły ciążę, niż
              oddały dziecko do żłobka, czy powierzyły niańce. Przecież nikt nie
              pracuje 24 godziny na dobę.
              Uwierz mi, że dzieci wychowywane w przedszkolach i żłobkach też mogą
              być kochane i na pewno są kochane. Ja akurat wolę wzorzec matka przy
              dziecku przez pierwsze lata życia. Ale po pierwsze chciałam, po
              drugie mogłam sobie na to pozwolić. Nie wmawiaj mi, że usunięcie
              ciąży jest lepsze, niż p[owierzenie go na kilka godzin niani.
    • sloooneczko Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 20:28
      a jak tak by się przestało dupą myślec, a zaczęło korzystac z rozumu
      to pewnie problemu by nie było
      zdaje się 100% antykoncepcja nie istnieje
      więc ryzyko zajścia w ciążę jest zawsze
      i chyba wszyscy o tym wiedzą
      więc jeśli sex równac się może ciąży, i nie będzie ( o zgrozo!)
      na nowe gacie to może było pomyślec o tym przed ??

      proste nie?
      • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 20:39
        > proste nie?

        Dla mnie niekoniecznie smile Nie wiem, do kogo był ten post i co sugerujesz? Żeby
        dla 100 % pewności w ogóle nie uprawiać seksu?
        • sloooneczko Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 20:50
          do założycielki tego wątku

          sugeruję aby podejmując decyzję o współżyciu miec na uwadze
          konsekwencje

          ale zawsze mozna sie wyskorobac...co tam

          syt gwałtu, cięzki chorób, zagrożenie zycia - nie podciągam pod tą
          wypowiedz
          • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 21:56
            Czyli ja z moim podejściem z przed pierwszej ciąży w ogóle nigdy nie powinnam
            współżyć.
            A teraz gdy rozważania o ewentualnej drugiej ciąży zostały przerwane problemami
            zdrowotnymi to na co najmniej dwa, trzy lata powinnam zachować celibat,
            facetowi dawać na dziwki, a sama zaspokajać się wibratorem
            Nie bądź śmieszna
            • sloooneczko Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 07:41
              śmieszne to są baby, które w XI wieku piszą o " wpadkach"

              facetowi dawać na dziwki, a sama zaspokajać się wibratorem
              uncertain
              dramat
              • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 07:45
                > facetowi dawać na dziwki, a sama zaspokajać się wibratorem
                > uncertain
                > dramat

                Kolejna nawiedzona smile To że sama tak robisz nie znaczy że wszyscy muszą. Chociaż
                oceniając poziom twojej frustracji na wysoki nie polecałabym tej metody.
                • sloooneczko Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 20:02
                  > > facetowi dawać na dziwki, a sama zaspokajać się wibratorem
                  > > uncertain
                  > > dramat

                  bardzo przepraszam ale to był pomysł koleżanki wyżej
              • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 10:43
                Ciekawi mnie jakie masz rozwiązanie w przypadku gdy kobieta jest świadoma, że
                ewentualna ciąża będzie zagrażała zarówno jej życiu jak i życiu nienarodzonego
                dziecka, jej stan zdrowia może doprowadzić do niedotlenienia płodu a w efekcie
                do jego trwałego uszkodzenia.
                Seks powinno uprawiać się świadomie , aborcja nie wchodzi w grę, więc rozumiem ,
                ze w razie gdy środki antykoncepcyjne zawiodą powinnam grać bohaterkę







                • sloooneczko Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 20:03
                  nie napisałam, ze aborcja nie wchodzi w grę
                  jest dopuszczona określonymi przypadkami a nie jak się komu podoba
                  • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 21:44
                    Z twojej wypowiedzi można było wnioskować, że aborcja jest całkowicie przez
                    ciebie nieakceptowalna.
                    Według mnie nie ma ważniejszych i mniej ważnych powodów do aborcji. Jeżeli
                    kobieta myśli o aborcji i decyduje się na nią to ma jakieś powody ku temu,
                    jeżeli natomiast podjęta decyzja była tak łatwa jak wypicie herbaty to tym
                    bardziej była słuszna, bo szanse na to że to dziecko byłoby kochane są znikome,
                    a na to że to dziecko zostanie skrzywdzone ogromne. Dla mnie urodzenie
                    niechcianego dziecka, a następnie przez cale życie odpychanie go od siebie i na
                    każdym kroku przypominanie że jest największym błędem i odpowiada za wszystkie
                    niepowodzenia rodziców jest tym samy co zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i
                    jest o wiele gorsze od aborcji, gdyż mord na tym dziecku dokonywany jest codziennie.

                    • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 21:55
                      Gdybym teraz zaszła w nieplanowaną ciążę nie wiem jaką decyzję bym podjęła, ale
                      każda byłaby egoistyczna i każda na swój sposób zła, bo w każdej igrałabym z
                      czyimś życiem.
                      • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 12:36
                        > Gdybym teraz zaszła w nieplanowaną ciążę nie wiem jaką decyzję bym
                        podjęła

                        Ja też nie wiem - gdybym jednak z "racjonalnych" względów
                        zdecydowała się taką ciążę usunąć, uznałabym to za swoją moralną
                        porażkę.
                        • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 17:49
                          tylko że świadome narażenie jednego dziecka na osierocenie, a drugiego na
                          upośledzenie psychiczne powstałe wyniku niedotlenia też nie jest lekką decyzją.
                          Jak już pisałam w tym przypadku każda decyzja jest zła
                          • azile.oli Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 17:55
                            Ale co, jeśli w przypadku tego drugiego dziecka alternatywą dla
                            potencjalnego niedotlenienia jest śmierć? Pomijając już fakt, że
                            może urodzić się całkowicie zdrowe. Zresztą dziecko ma dwoje
                            rodziców, w przypadku śmierci jednego nie jest sierotą, ale
                            półsierotą. Żadna decyzja nie jest tu łatwa, ale ta skazująśca
                            dziecko na śmioerć jest zła, bo wtedy nie ma już żadnej alternatywy.
                            • angazetka Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 18:39
                              > Zresztą dziecko ma dwoje
                              > rodziców, w przypadku śmierci jednego nie jest sierotą, ale
                              > półsierotą

                              Wiesz, piszesz o podjęciu decyzji o własnej smierci tak, jakby była
                              porównywalna z decyzja o kupnie butów. Uważasz, że wszystkich stać
                              na heroizm?
                              • mamakrzysia4 Re: Do przeciwniczek aborcji 25.04.09, 18:59
                                powiem tak pewni ludzie w tym ja powinni nie mieć dzieci do decyzji
                                o macierzyństwie można dojrzeż ale gdy maluch jest na świecie to już
                                inna bajka i powiem szczerze mnie to macierzyństwo przerosło nie
                                chodzi mi o swoje przyjemności ale nerwice, depresje i inne ciekawe
                                choroby, których nabawiłam się dzięki posiadaniu dzieci i chęci
                                bycia super mamą 24 h na dobe zwłaszcza kiedy dzieci są problemowe i
                                notorycznie chore ze szpitalami w tle i jest się w tym koszmarze
                                naprawde samemu to pomimo wykształcenia, doświadczeń w niańczeniu
                                dzieci, stażach w przedszkolach, żłobkach i odddziałach dzięcięcych
                                też w terapi powiem szczerze mam dość i częst coraz częściej warcze
                                wyje rycze i mam dość ja herod baba z zahartowanym życiorysem daje
                                dupy i chętnie bym uciekła ale coż.... mój wybór moje życie
                            • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 19:43

                              wybacz azilie ale o ile się nie mylę każde życie jest tak samo cenne moje
                              również. Dlatego w tym przypadku nie ma dobrej decyzji
                              • azile.oli Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 20:05
                                Owszem, każde życie jest tak samo cenne, gdy się patrzy na to z
                                boku. Dla mnie życie moich dzieci było, jest i będzie ważniejsze od
                                mojego.
                                • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 20:28
                                  czyli dać życie po to dziecko za chwilę porzucić. w takim razie wszystkie matki
                                  porzucające swoje dzieci to według ciebie bohaterki, bo dały życie, wszak to
                                  jest najważniejsza rola matki, nie wychowanie a urodzenie
                                  • azile.oli Re: Do przeciwniczek aborcji 31.03.09, 08:07
                                    Rolą matki jest urodzić i wychować. Natomiast, aby wychowywać,
                                    trzeba najpierw urodzić. Jeśli ciąża już zaistniała, to rolą matki
                                    jest to dziecko urodzić, chociaż sąś sytuacje, gdy ma prawo wyboru i
                                    wybierze tak, jak czuje. Proszę Cię, nie snuj tu wywodów, bo moje
                                    dzieci nie są opuszczone, są wychowywane przez kochających rodziców
                                    i niczego im nie brakuje pod żadnym względem. Natomiast życie jest
                                    czymś tak cennym, że nie wolno nim szafować. Tylko tu zachodzi
                                    pewien paradoks, dla mnie, jako matki , życie dziecka jest
                                    cenniejsze od mojego i tyle. Pomijając już fakt, że nie musiałam
                                    umrzeć i rzeczywiście czarny scenariusz się nie spełnił, to nawet,
                                    gdyby moim dzieciom czy dziecku przyszło wychowywać się bez matki
                                    pozostawał im jeszcze kochający ojciec. Znam osoby , wychowane tylko
                                    przez ojca, są już dorosłe, założyły własne rodziny, kochają, cieszą
                                    się, mają dzieci. Będąc w ciąży byłam odpowiedzialna także za to
                                    drugie dziecko, może to dla ciebie nie do pojęcia, ale to dziecko
                                    jest, istnieje i nadal uważam, że zrobiłam słusznie. A gdyby
                                    scenariusz był mniej optymistyczny? Zdarza się. Trzeba ponosić
                                    konsekwencje swojego postępowania. Skoro dopuściłam do ciąży moim
                                    obowiązkiem było to dziecko urodzić i tyle. Pomijając już fakt, że
                                    nie widziałam powodu, dla którego miałabym to dziecko kochać mniej ,
                                    niż córkę. Nikt nigdy nie wie, czy będzie mu dane wychować swoje
                                    dzieci. I nie wolno ryzykować swojego życia, gdy jest się matką.
                                    Jednak dla mnie jest jeden wyjątek od tej reguły - życie dziecka.
                    • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 10:54
                      > Dla mnie urodzenie niechcianego dziecka, a następnie przez cale
                      życie odpychanie go od siebie i na każdym kroku przypominanie że
                      jest największym błędem i odpowiada za wszystkie niepowodzenia
                      rodziców jest tym samy co zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i
                      jest o wiele gorsze od aborcji, gdyż mord na tym dziecku dokonywany
                      jest codziennie.

                      Teoretycznie zgoda, w praktyce takie przypadki są bardzo rzadkie.
                      Normalni ludzie szybko akceptują kinder-niespodziankę i z
                      perspektywy czasu nie dzielą swoich dzieci na "chciane"
                      i "niechciane". Jeżeli ktoś ma takie problemy emocjonalne, to może
                      lepiej, żeby wcale nie miał dzieci?
                      • id.kulka Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 11:59
                        echtom napisała:


                        > Teoretycznie zgoda, w praktyce takie przypadki są bardzo rzadkie.
                        > Normalni ludzie szybko akceptują kinder-niespodziankę i z
                        > perspektywy czasu nie dzielą swoich dzieci na "chciane"
                        > i "niechciane".

                        Według mnie zasadnicza różnica to czy dziecko jest nieplanowane czy
                        niechciane?... W pierwszym wypadku widzę ogromne możliwości
                        powodzenia, w drugim... różnie może być.
                        • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 12:34
                          > Według mnie zasadnicza różnica to czy dziecko jest nieplanowane
                          czy niechciane?...

                          Sama kategoria "dziecka niechcianego" jest trochę przerażająca.
                          Trudno mi sobie wyobrazić, że kobieta obdarzona przeciętnym
                          instynktem macierzyńskim może tak drastycznie odrzucić własne
                          dziecko tylko dlatego, że zmieniło jej jakieś życiowe plany.
                          • angazetka Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 13:20
                            > Trudno mi sobie wyobrazić, że kobieta obdarzona przeciętnym
                            > instynktem macierzyńskim może tak drastycznie odrzucić własne
                            > dziecko tylko dlatego, że zmieniło jej jakieś życiowe plany.

                            Uważasz, że te dzieci porzucane na smietnikach czy trafiające do
                            szpitala po skatowaniu przez rodziców albo po prostu całkowicie
                            zaniedbane to fikcja literacka?
                            • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 13:53
                              > Uważasz, że te dzieci porzucane na smietnikach czy trafiające do
                              > szpitala po skatowaniu przez rodziców albo po prostu całkowicie
                              > zaniedbane to fikcja literacka?

                              Nie, to skrajna patologia. Wydawało mi się, że rozmawiamy o
                              normalnych ludziach w normalnie funkcjonującej rodzinie.
                              • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 17:55
                                Przepraszam a po czym według ciebie poznać normalna rodzinę, po zasobności
                                portfela, czy wykształceniu.
                                • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 18:11
                                  Ani po jednym, ani po drugim. Taka przeciętna, zwyczajna. Ot, żyją, pracują, starają się jakoś sobie radzić i wspierać się w razie potrzeby. O dzieci też dbają w miarę możliwości, zamiast wyrzucać je na śmietnik tongue_out
                                  • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 01.04.09, 15:08
                                    Zastanawiam się co jest lepsze aborcja, czy gwałt przez ojca oraz udawanie że
                                    nic sie nie stało przez mamę z normalnej rodziny. Zarówno molestowanie seksualne
                                    jak i maltretowanie dzieci zdarza się w całkiem normalnych rodzinach, jak to
                                    określiłaś takich przeciętnych normalnych.
                          • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 17:52
                            > Trudno mi sobie wyobrazić, że kobieta obdarzona przeciętnym
                            > instynktem macierzyńskim może tak drastycznie odrzucić własne
                            > dziecko tylko dlatego, że zmieniło jej jakieś życiowe plany.
                            >

                            po pierwsze o ile taki instynkt ma, mój przyszedł raz z narodzinami córki. Po
                            drugie zależy od dojrzałości rodziców, czytając fora o dzieciach widać jak ilu
                            rodziców nie dojrzało do obowiązków związanych z macierzyństwem
    • justyna1212 Re: Do przeciwniczek aborcji 27.03.09, 22:01
      Myślę, że każda kobieta stojąca przed dylematem: usunąć czy nie, powinna
      obejrzeć zdjęcia dzieci (płodów jak kto woli) po aborcji.
      Zajrzałam na forum aborcja i jestem w szoku. Kwestia od kiedy zlepek komórek, a
      od kiedy dziecko, powinna być rozwiązana po zobaczeniu tych zdjęć.
      Jak strasznie trzeba być nieczułym, żeby zrobić coś takiego swojemu dziecku,
      tylko dlatego, że poczęło się nie w porę!!!!!!!!
      • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 07:28

        > Myślę, że każda kobieta stojąca przed dylematem: usunąć czy nie, powinna
        > obejrzeć zdjęcia dzieci (płodów jak kto woli) po aborcji.

        justynko, jesteś nawiedzona. Chociaż dziwie się (na plus dla ciebie) że nie
        wkleiłaś tych zdjęć od razu do postu.
        • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 08:02
          Sugerujesz, że lepiej nie wiedzieć jak wyglądają abortowane płody
          ludzkie... bo a nóż widelec jedna z drugą uświadomiłaby sobie, że to
          nie zlepek komórek tylko mały człowiek z główka i rączkami.
          Ja chyba też jestem nawiedzona, bo uważam, że młodziez w gimnazium
          powinna obejrzeć jak to naprawdę wygląda. Co by potem o usuwaniu
          zygoty nie gadać.
          • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 08:09
            ooops chyba odnioslam się nie do tej wypowiedzi co trzeba. W każdym
            razie odnośnie wpadki w XXI wieku to chyba niezmierna rzadkość w
            przypadku dojrzałych kobiet i to na dodatek z wykształceniem
            medycznym.
          • anorektycznazdzira gorąco popieram 28.03.09, 08:09
            To oczywiste. A wszyscy chłopcy w wieku dojrzewania (też gimnazjum)
            powinni obejrzeć kilka filmów z brutalnych gwałtów, żeby nie mówili
            w przyszłości, ze to nic takiego.
            Ogólnie dzieci w gimanzjum powinny obejrzeć po kilka filmów z
            prawdziwych morderstw (róznych typów), to byłaby prewencja przed
            zabójstwami w przyszłości. No i żeby nikogo nie okaleczyły, to z
            okaleczeń też.
            • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 08:19
              A licealiści powinni też zobaczyć filmy z wypadków drogowych, zeby
              wiedzieć jak się wygląda po zbyt szybkiej jeździe.
              Co do morderstw to chyba dosyć się naoglądaja w czasie zabawy grami
              komputerowymi i oglądając Kryminalnych czy tym podobne filmy.
              • kropkacom Re: gorąco popieram 28.03.09, 08:27
                > A licealiści powinni też zobaczyć filmy z wypadków drogowych, zeby
                > wiedzieć jak się wygląda po zbyt szybkiej jeździe.

                Są reklamy społeczne na ten temat i one zwyczaj bazują jednak na
                niedomówieniach. Jak myślisz czemu?
                • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 08:34
                  Nie wiem czemu - w imię poprawności politycznej? Życzcie jest
                  brutalne i trzeba to młodzieży uświadamiać, żeby potem nie gadać -
                  on był takim spokojnym dzieckiem a zgwałcił koleżankę albo wsiadł po
                  pijaku do samochodu i przejechał pieszego na pasach. Dzieci trzeba
                  uświadamiać a nie chronić pod kloszem, bo to się psu na budę zda.
                  Dizeciaki nie umieja udzielać pierwszej pomocy, mdleją na widok
                  krwi, aborcja to dla nich abstrakcyjne słowo itp itd.
                  • kropkacom Re: gorąco popieram 28.03.09, 08:39
                    > Nie wiem czemu - w imię poprawności politycznej?
                    > Życzcie jest brutalne i trzeba to młodzieży uświadamiać,

                    Najlepiej iść na obdukcje po brutalnym morderstwie. Po co półśrodki?
                    • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 09:17
                      można, ale chyba jest to trudniejsze do zrealizowania...
              • kropkacom Re: gorąco popieram 28.03.09, 08:36
                Zaczynając rozmowę z Tobą fogito nie myślałam że jesteś nawiedzona dewota.
                Pisałaś chyba że aborcja z poważniejszych powodów niż autorki wątku były by dla
                ciebie bardziej zrozumiałe, tak? To teraz pomyśl że nastolatka po gwałcie ma
                szansę na skrobankę i co czuje po wcześniejszym oglądnięciu zdjęć płodu po
                aborcji. A swoim dzieciom zdjęcia już pokazałaś?
                • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 09:08
                  hihihi nie wiem, czy mogę być dewotką, bo nie biegam regularnie do
                  kościoła się modlić. Dewotki chyba by się obraziły za takie
                  porównanie wink

                  Co do nastolatki, która rozpoczyna życie seksualne to zdecydowanie
                  powinna poznać dwie strony medalu zanim wpakuje się pierwszemu
                  lepszemu chłopakowi do łóżka. Jedna strona medalu do przyjemność w
                  łóżku a druga to ciąża i jej konsekwencje. A jeśli aborcja to
                  przynajmniej dziewczyna powinna mieć świadomość, że abortuje
                  człowieka a nie twór kilkukomórkowy. Bo to jest kłamstwo i
                  zamydlanie oczu.
                  Mój synek ma 5 lat więc poczekam jeszcze 5 z edukacją seksualną. I
                  na pewno postaram się, żeby wiedział jakie konsekwencje niesie za
                  sobą rozpoczęcie życia seksualnego. To nie tylko przyjemność to
                  również ogromna odpowiedzialność.
                  • angazetka Re: gorąco popieram 28.03.09, 10:42
                    > Mój synek ma 5 lat więc poczekam jeszcze 5 z edukacją seksualną.

                    IMHO za długo. Jak będzie miał 10 lat, będzie dawno uświadomiony
                    przez kolegów w klasie - chyba nie warto ryzykować.
            • kropkacom Re: gorąco popieram 28.03.09, 08:23
              > Ogólnie dzieci w gimanzjum powinny obejrzeć po kilka filmów z
              > prawdziwych morderstw (róznych typów),

              Poszłabym dalej, proponuje wycieczki do prosektorium i asystę przy sekcjach zwłok.

              A tak poważnie, nie wiem co by to oglądanie miało dać? Szok? Może. A u
              wrażliwszych nastolatków pewnie i traumę. I to ma być Twój sposób na ochronę
              życia poczętego? Chore.
              • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 08:31
                To już pewnie byłaby przesada smile Ja parę tego typu filmów obejrzałam
                w szkole w ramach lekcji biologii i jakoś szoku nie doznałam. Poza
                tym, czyż nasze nastolatki nie są coraz bardziej brutalne, bo
                czerpią tę brutalnośc z telewizji i komputera. To znęcanie się nad
                koleżankami, gwałty, rozboje dokonywane przez czternastolatków lub
                młodszych. No please - nie róbmy z młodzieży przedszkolaków, którym
                trzeba oczy zasłaniać na widok golizny.
                Problem polega na tym, że dzieciaki nie znaja konsekwencji pewnych
                poczynań, bo im się wydaje, że jak w grze komputerowej zabity
                wstanie i pójdzie dalej. Albo też rozpędzony samochód zacznie wyścig
                od nowa. W prawdziwym życiu wygląda to trochę inaczej...
                Edukacja seksualna w Polsce prawie nie istnieje i to jest totalna
                porażka i rzecz niewybaczalna.
                • kropkacom Re: gorąco popieram 28.03.09, 08:45
                  > To już pewnie byłaby przesada smile

                  Dlaczego? Szok był by wielki.

                  > To znęcanie się nad
                  > koleżankami, gwałty, rozboje dokonywane przez czternastolatków lub
                  > młodszych. No please - nie róbmy z młodzieży przedszkolaków, którym
                  > trzeba oczy zasłaniać na widok golizny.

                  Wszystkich wrzucasz do jednego wora. Z Twoich postów wynika że każdy nastolatek
                  to zimny zwyrodnialec ze skłonnościami sadystycznymi. Edukacja ok ale nie
                  epatowanie zarodkami.



                  • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 09:16
                    Edukacja seksualna to przede wszystkim pokazanie 'dzieciakom'
                    wszystkich etapów życia ludzkiego. Jeśli są już zdolni do stworzenia
                    ludzkiego życia to powinni również wiedzieć co się dzieje jeśli
                    zdecydują się to życie przerwać. To nie epatowanie tylko podstawy.

                    Co do 'dzisiejszej' młodzieży wychowanej na grach komputerowych
                    telewizji i gazetach pornograficznych, to chyba zdajesz sobie
                    sprawę, że sytuacja już dawno wymknęła się spod kontroli. I
                    traktowanie młodzieży jak wrażliwych dzieciaczków jest smieszne.
                    Zwłaszcza w dobie uczniów rozstrzeliwujacych kolegów w szkołach.
                    Obawiam się, że za kilka lat będzie jeszcze gorzej.
                    • angazetka Re: gorąco popieram 28.03.09, 10:45
                      > Co do 'dzisiejszej' młodzieży wychowanej na grach komputerowych
                      > telewizji i gazetach pornograficznych

                      Uważasz, że cała młodzież jest taka? Smutne. A świrów w rodzaju tych
                      rozstrzeliwujących kolegów w szkole zawsze trochę było, krzywa
                      Gaussa.
                      • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 15:05
                        Nie nie cała, ale większość. Jeśli masz do czynienia z grupami
                        młodzieży to na pewno wiesz o czym piszę.
                    • id.kulka Re: gorąco popieram 28.03.09, 11:05
                      fogito napisała:

                      > Co do 'dzisiejszej' młodzieży wychowanej na grach komputerowych
                      > telewizji i gazetach pornograficznych, to chyba zdajesz sobie
                      > sprawę, że sytuacja już dawno wymknęła się spod kontroli.

                      Hm, zdecyduj się. z jednej strony morderstwa i przemoc w tv i grach
                      komputerowych jest be, bo wypaczają, a z drugiej abortowane płody,
                      wypadki samochodowe i morderstwa są ok, bo pokazują skutki
                      podejmowanych działań? Zapętliłaś się smile
                      • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 15:07
                        Aborcja, wypadki komunikacyjne i morderstwa to rzeczy, które
                        przydarzają się człowiekowi w życiu i musi być przygotowany na
                        właściwą reakcję w ekstremalnych warunkach.
                        Przemoc w TV i grach komputerowych to fikcja i do życia nie
                        przygotowuje a raczej rodzi agresję.
                    • cofoko Re: gorąco popieram 28.03.09, 11:37
                      To że Ty planujesz wychować swojego syna na grach komputerowych i
                      pornografii,nie znaczy że wszyscy tak mają.Mój syn ma 10lat i korzysta z
                      komputera 2 razy w tyg.po 45 minut w naszej obecności,telewizja tak samo-nigdy
                      nie oglądają sami,na temat dziewczynek z klasy się czerwieni,broni pod łóżkiem
                      tez nie znalazłam,więc trudno wyobrazić mi sobie że za 5 lat przeobrazi się w
                      sadystę i gwałciciela.I nie życzę sobie by ktokolwiek pokazywał mu filmy z
                      usuniętymi płodami.Ja niestety miałam nieprzyjemność zetknięcia się z takimi
                      filmami na lekcjach religii,miałam16 lat byłam wrażliwą dziewczyną która nawet w
                      planach nie miała seksu,ale co to kogo obchodziło,ważniejsze okazały się te
                      puszczalskie z naszej klasy do których rozumiem adresowany był tamten film.I
                      traktowanie normalnej młodzieży jak wrażliwych ludzi nie jest dla mnie śmieszne.
                      • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 15:13
                        U mnie w domu nie ma żadnych gier komputerowych ani dla dziecka ani
                        dla dorosłych. Ale ile jest takich domów...? Dziewczyny chwala się
                        na forach, że już trzylatki świetnie obsługuja komputery i spędzają
                        sporo czasu grając. Kij ma dwa końce i ja bym się czymś takim nie
                        chwaliła.
                        To co ja planuję w kwestii wychowania syna to jedno a to co
                        zaoferuja mu koledzy to drugie. Dziewczynki juz 9 letnie czytaja
                        Bravo czy inne głupoty za przyzwoleniem rodziców. A pornografia jest
                        dostępna w każdym kiosku i w każdym komputerze, jesli nie ma
                        blokady.
                        Od zalewu tego typu informacji dziecka się nie uchroni i dlatego
                        trzeba mu pokazać drugą stronę medalu, czyli konsekwencje niektórych
                        czynów np. nieplanowanego zajścia w ciążę.
                        • kropkacom Re: gorąco popieram 28.03.09, 16:20
                          > U mnie w domu nie ma żadnych gier komputerowych ani dla dziecka ani
                          > dla dorosłych.

                          To smutne. Twój syn kiedyś rzuci się na gry bez opamiętania bo w domu nie miał.
                          Znam takie przypadki. U mnie w domu są gry. Bob Budowniczy powala brutalnością a
                          pasjans to nic tylko krew smile
                          • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 16:30
                            Smutne? To tak jakbys napisała, że życie bez TV jest smutne a znam
                            wiele takich szczęśliwych rodzin i dzieci jakos nie dostaja amoku na
                            widok telewizora.
                            Ani ja ani maz nigdy nie graliśmy ani nie gramy w żadne gry
                            komputerowe i jakos nasze życie nie jest smune. Czytamy ksiażki po
                            prostu smile
                            I co to za założenie, że się kiedyś rzuci na gry surprised Jakby to
                            było 'niewiadomoco'.
                            • kropkacom Re: gorąco popieram 28.03.09, 16:40
                              Smutne jest to że widzisz świat czarno-biało. Jak gry to tylko zło. Tak, rzuci
                              się. Chyba że mu tak dobierzesz towarzystwo że jego znajomi też "od komputera
                              łapy precz". Ja jestem za rozsądkiem w wychowaniu i nie ograniczaniem
                              wszystkiego jak leci.
                              • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 16:59
                                Gry to nie tylko zło ale na pewno strata czasu wink Moje dziecko to
                                nie twoje - na komputer sie nie rzuca big_grin Czasami raz na tydzień lub
                                dwa 'bawi się' programem edukacyjnym do nauki liter. Ale komputer z
                                grami mu się nie kojarzy i jeszcze długo nie będzie. A co do
                                znajomych to sa egzemplarze bez telewizora oraz takie, które bajek
                                dzieciom w telewizji nie pozwalają oglądać tylko ewentualnie wybrane
                                DVD.
                                I ja nie ograniczam wszystkiego jak leci. Ograniczam tylko to, co
                                jest kosmiczna strata czasu i psuciem oczu i kręgosłupa tongue_out
                                • angazetka Re: gorąco popieram 28.03.09, 17:18
                                  > Gry to nie tylko zło ale na pewno strata czasu wink

                                  W XIX w. to samo mówiono o powieściach.
                                  • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 20:44
                                    a w początkjach XX wieku o filmach smile W każdym razie gra może
                                    człowieka wchłonąć na wiele godzin i niektórzy się tym fascynują.
                                    zwłaszcza faceci i nastolatki - czyli na jedno wcyhodzi.
                                • kropkacom Re: gorąco popieram 28.03.09, 17:20
                                  > Czasami raz na tydzień lub
                                  > dwa 'bawi się' programem edukacyjnym do nauki liter.

                                  A więc jednak nie odcięłaś go od rozrywek komputerowych (program edukacyjny też
                                  może być i jest rozrywką) smile To tak jak rodzice mówiący że dziecko nie ogląda TV
                                  a potem się okazuje że te same bajki widzi ale na monitorze komputera.
                                  Oczywiście to absolutnie zmienia mój punt widzenia.
                                  • fogito Re: gorąco popieram 28.03.09, 20:43
                                    Przeciez nigdzie nie napisałam, że mu nie wolno dotykać komputera!
                                    Napisałam tylko, że u nas w domu się nie gra. Dziecko ma tylko
                                    program do nauki matematyki i literek. Ja po prostu nie zamierzam
                                    kupować mu gier. Jeśli kiedyś to zrobi jako nastolatek to na pewno
                                    sprawdzę, czy nie jest to gra typu 'zgwałć najwięcej kobiet' - jak
                                    ta, która wywołała ostatnio aferę w Stanach.

                                    Jestem konserwa, ale nie aż taka surprised Poza tym jak widzisz ostatnio
                                    ciągle siedzę w necie smile
                • angazetka Re: gorąco popieram 28.03.09, 10:40
                  > Edukacja seksualna w Polsce prawie nie istnieje i to jest totalna
                  > porażka i rzecz niewybaczalna.

                  Nareszcie mogę się z Tobą zgodzić.
          • echtom Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 09:25
            Jestem za uświadamianiem pozytywnym - zamiast abortowanych płodów powinno się
            pokazywać nastolatkom normalny rozwój płodu w macicy od pierwszych tygodni -
            takie filmy powstają przy obecnych możliwościach technicznych. A dzieci w
            nauczaniu początkowym powinny rozpoczynać edukację seksualną od lektury
            książeczki Breinholsta "Jak zdrowo i cało przyszedłem na świat".
            • fogito Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 09:29
              Oczywiście, ze powinno pokazywać się normalny rozwój płodu, ale tak
              jak powiedziałam jest druga strona medalu, czyli płody abortowane. W
              dobie brutalizacji telewizji i gier komputerowych to naprawdę
              niewiele ponadto co dzieciaki oglądają za przyzwoleniem rodziców.
              • echtom Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 09:35
                No ale przy założeniu, że współczesna młodzież jest zupełnie znieczulona na
                drastyczne obrazy, "Niemy krzyk" też nie zrobi na nich wrażenia.
                • kropkacom Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 09:43
                  Na chłopakach może i nie zrobi ale na jakieś części dziewczyn na pewno. Nie wiem
                  czy traumatyzowanie to dobra metoda na naukę odpowiedzialności.
                • fogito Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 15:23
                  myślę, że zrobi, bo nie jest to fikcja tylko obrazy z życia wzięte.
                  • ally Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 15:35
                    oj, to ty ciągle nie wiesz, że "niemy krzyk" to manipulacja, a nie żaden film
                    dokumentalny?
                    • fogito Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 15:39
                      A czy do tej pory nie powstały żadne inne dokumenty na ten temat? Ja
                      widziałam kilka na BBC i Discovery Health.
                      • angazetka Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 15:53
                        > Ja widziałam kilka na BBC i Discovery Health.

                        A po co? Szczerze pytam - potrzeba oglądanie filmów o takiej
                        tematyce jest dla mnie niepojęta.
                        • fogito Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 16:19
                          Ja oglądam programy o zdrowiu w celach edukacyjnych. I akurat takie
                          się trafiły. Nigdy nie korzystam z programu telewizyjnego tylko
                          włączam jak mam czas przed zaśnięciem. I naprawdę masę się można
                          dowiedzieć. Nie oglądam tylko tych z prosektorium a jest cała taka
                          seria surprised
              • kropkacom Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 09:40
                > W dobie brutalizacji telewizji i gier komputerowych to naprawdę
                > niewiele ponadto co dzieciaki oglądają za przyzwoleniem rodziców.

                Okres kiedy z dzieci staja się nastolatki jest na tyle trudnym okresem że takie
                obrazki mogą prowadzić do niezłych spustoszeń. Co jak taka nastolatka kilka lat
                później poroni a w pamięci nadal będą te zdjęcia. Nie wiem, ja potrafię sobie to
                wyobrazić. Edukacja seksualna i dostęp do antykoncepcji to podstawa a nie jakieś
                dziwne działania rodem z organizacji pro life.
                • maurra mała dygresja 28.03.09, 10:20
                  W PL 12-latkom katecheci w gimnazjach puszczają "Niemy krzyk" - "arcydzieło"
                  ruchu prolajfowskiego uznane przez MEN za "pomoc dydaktyczną dopuszczoną do
                  użytku szkolnego".
                  A na wielkanocnego zajączka młódź szkolna obejrzy zapewne na religii "Pasję".

                • fogito Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 15:21
                  Dzieci przed życiem się nie uchroni. Nie sądzę, też żeby obejrzenie
                  abortowanego płodu poprzedzone wykładami na temat rozwoju człowieka
                  miało dokonać jakichkolwiek spustoszeń. Więcej wiary w człowieka...
                  Oczywiście edukacja i dostęp do antykoncepcji do podstawa. Obawiam
                  się jednak, że samo 'głaskanie' po główce młodziezy może doprowadzić
                  do sytuacji analogicznej do tej w Wlk. Brytanii, gdzie jest
                  największy odsetek nastoletnich mam. A chyba chodzi o to, żeby
                  młodziez bardziej świadomie podejmowała współżycie i wiedziała jakie
                  sa jego ewentualne konsekwencje.
                  • kropkacom Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 16:21
                    > Dzieci przed życiem się nie uchroni. Nie sądzę, też żeby obejrzenie
                    > abortowanego płodu poprzedzone wykładami na temat rozwoju człowieka
                    > miało dokonać jakichkolwiek spustoszeń. Więcej wiary w człowieka...

                    Nie sądzisz? A na jakiej podstawie? Bo tak i koniec?
                    • fogito Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 16:32
                      Bo obejrzałam taki film w młodości i jakoś nie uciekłam z sali. Ani
                      też zaden z moich kolegów.
                      • kropkacom Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 16:46
                        > Bo obejrzałam taki film w młodości

                        fogito ale to Ty obejrzałaś i to na tobie nie zrobiło to negatywnego wrażenia.
                        Rozmowa z Tobą traci sens bo wszystko odnosisz tylko do siebie. Swoje metody i
                        widzenie świata uważasz za jedynie prawidłowe. A ja wiem że ludzie są różni.
                        Niektórzy przejdą traumę po takim seansie, inni pójdą do klasztoru a na
                        niektórych nie zrobi to wrażenia. Podobnie z aborcją. Jedni się wyskrobią a inni
                        nie. Ja nie walczę o to żebyś Ty się poddała aborcji ale o to żebyś nie pchała
                        palca w cudze sprawy.
                        • fogito Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 17:04
                          odnoszę do siebie i swojego kręgu znajomych. I masz rację nie podaję
                          przykładów z kosmosu smile
                          Ja nie wpycham palca w niczyje sprawy jeśli nie zostanę do
                          tego 'wpychania' zaproszona. Cała ta dyskusja to wynik takiego
                          właśnie zaproszenia przez protozoa.
                          I uwierz na codzień nigdy o aborcji nie rozmawiam, bo nie mam
                          powodów ku temu.
                          A tak przy okazji to nadużywasz słowa trauma. Nie wszytko co
                          drastyczne musi skończyc się traumą.
                          • kropkacom Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 17:14
                            Tak, aborcja też nie musi być traumą smile

                            > Ja nie wpycham palca w niczyje sprawy jeśli nie zostanę do
                            > tego 'wpychania' zaproszona.

                            No nie wiem smile Napisałaś że trzeba pokazywać wszystkim dzieciom zdjęcia płodów
                            po aborcji. To jak dla mnie jest postulat tyczący się nie tylko Twojego syna.
                            Mam nadzieje że nie zaczniesz biegać po rynku rozdając te fotki smile

                            A autorce wątku chodziło o pokazanie dla przeciwwagi innego widzenia aborcji. No
                            cóż, ja też się dziwie że to napisała smile
                            • fogito Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 20:51
                              Dla kobiety usuwającej ciążę pewnie nie. Wszystko zależy od stopnia
                              jej wrażliwości i wiedzy na temat tego co usuwa. Ale juz dla płodu
                              jest to trauma niewątpliwa surprised

                              Ja bym chciała, żeby mój syn i dzieciaki ogólnie, miały w szkole
                              edukację seksualna z prawdziwego zdarzenia. Po to właśnie, żeby
                              nastolatki nie stawały przed takimi dramatami jak aborcja. A film o
                              usuwanych płodach w jakiejs postaci powinien się tam znaleźć, po to
                              właśnie, żeby później nie ściemniały, że sobie zygotę usunęły z
                              brzucha. Ostatnio jest na TVN Style cykl o edukacji seksualnej
                              młodzieży brytyjskiej i z tego co pobieznie widziałam to przełamuje
                              parę mitów, które tkwią w głowach młodzieży. Myślę, że mojemu Małemu
                              za jakiś czas pokaże taki program, jeśli nadal w szkołach będzie tak
                              jak teraz.
                      • angazetka Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 17:13
                        A widzisz. U mnie na projekcji "Niemego krzyku" kilka osób wyszło z
                        sali jeszcze przed emisją, kolejnych kilka w trakcie. Jedna
                        koleżanka wymiotowała. Mielismy po 15 lat.
                        • fogito Re: Tu się z Tobą nie zgadzam 28.03.09, 20:52
                          Ja miałam dokładnie tyle samo i w klasie biologiczno-chemicznej nikt
                          nie wyszedł. Ale to pewnie dlatego, że przyszłym lekarzom nie
                          wypadało mdleć ani rzygać smile
              • anorektycznazdzira pomysl fogito 30.03.09, 16:55
                Jedne ogladają, inne nie.
                Jak myslisz, które się lepiej psychicznie rozwijają?

                Te znieczulone grami i horrorami mają serdecznie gdzieś
                widok "powyrywanych rączek" i tym ich nie wzruszysz. Gdzie tu sens,
                gdzie logika? Zszokujesz najwyzej spokojne dzieci, które zachowały
                wrazliwość i i tak można z nimi spokojnie opracować tematy
                odpowiedzialnego rodzicielstwa, ciąży i aborcji.
          • angazetka Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 10:38
            > Ja chyba też jestem nawiedzona, bo uważam, że młodziez w gimnazium
            > powinna obejrzeć jak to naprawdę wygląda. Co by potem o usuwaniu
            > zygoty nie gadać.

            O ile wiem, te zdjęcia są zmanipulowane. Poza tym - co za świr
            robiłby zdjęcia płodom po aborcji? Obrzydliwe.
            Aha, w I klasie liceum oglądaliśmy na religii ten słynny
            film, "Niemy krzyk". Wyszłam po 10 minutach.
      • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 10:05
        Gdy studiowałam i zaczynałam pracę - staz na ginekologii i połoznictwie -
        aborcja była dostępna na życzenie i wykonywana w szpitalach. Widziałam więc nie
        tylko na fotografii, ale i na zywo. Nic przyjemnego, ale widziałam bardziej
        drastyczne rzeczy np. agonie na OIOMI-e, ludzi poturbowanych w wypadkach itd.
        • graue_zone Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 11:14
          Ja tylko z jednym pytaniem. To ile Ty tych aborcji dokonałaś? Bo z Twoich wątków
          wynika, że nie jedną i nie rzecz tu w legalności. Pytanie pojawia się o Twoją
          wiarygodność i zmienia obraz Twojej osoby, skoro to tak wtedy, raz teraz.
        • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 15:28
          Widziałaś a żadnych wniosków nie wyciągnęłaś. Dokonałaś pomimo to
          przynajmniej dwóch aborcji. Jest to tylko dowód na to, że niektórzy
          nie zrozumieją niezależnie od ilości wiedzy jaka im się do głowy
          wtłacza.
          • ally Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 15:33
            tak, tłumacz sobie dalej, że za prawem do aborcji są tylko głupi lub niedouczeni
            ludzie. rozumiem, że tak ci łatwiej.
            • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 16:21
              'uderz w stół a nożyce się odezwą' wink
      • angazetka Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 10:35
        > Myślę, że każda kobieta stojąca przed dylematem: usunąć czy nie,
        powinna obejrzeć zdjęcia dzieci (płodów jak kto woli) po aborcji.

        Te zmanipulowane? Dzięki, stały mi przed jakiś czas w centrum miasta.
        • agatracz1978 Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 10:47
          Nie wiem czy pokazywanie takich filmów jest konieczne. Nie trzeba oglądać ofiar
          morderstwa żeby wiedzieć, że zabijanie jest złem. Chyba każdy myślący człowiek
          wie, z czego powstaje dziecko i jak się rozwija pod sercem matki. Nie trzeba
          zatem ukończenia studiów medycznych (które niektórym i tak niewiele dały) ani
          oglądania okrutnych zdjęć, żeby mieć świadomość, że przerywając ciążę zabija się
          dziecko.
          • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 15:26
            Obawiam się, że tych myślących jest jednak niewiele.
          • ally Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 15:31
            no popatrz, a ja myślałam, że płód rozwija się w macicy wink
            • agatracz1978 Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 15:59
              Twój płód może się rozwijać w macicy a moje dziecko pod moim sercem - różnica w
              zastosowaniu podejścia, moje akurat jest mało medyczne smile
              • ally Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 16:23
                nazywaj to sobie jak chcesz, nie moja sprawa, tylko po co się ośmieszasz,
                pisząc, że "każdy myślący człowiek" wie o rozwoju dziecka "pod sercem"?
                • agatracz1978 Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 16:43
                  Każdy myślący człowiek wie, że z zarodka/embrionu a następnie płodu powstanie
                  człowiek, wiec aborcja jest w sumie zabiciem dziecka. Niczym się nie ośmieszam,
                  określenie rozwoju dziecka 'pod sercem matki' jest bardzo popularne nie wiem co
                  się tak poruszasz.
                  • kropkacom Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 16:49
                    > określenie rozwoju dziecka 'pod sercem matki' jest bardzo popularne nie wiem c
                    > o się tak poruszasz.

                    Jest to przede wszystkim określenie bardzo uczuciowe i nastawione na wywołanie
                    pewnego efektu. Oczywiście popularne.
                    • agatracz1978 Re: Do przeciwniczek aborcji 28.03.09, 18:20
                      Wiesz, będąc w 9 miesiącu ciąży to ja bardzo uczuciowa jestem smile
                      • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 07:21
                        Bedąc w 9 miesiącu ciąży masz prawo być bardzo uczuciowa. Nikt Ci tego nie
                        zabrania. Natomiast bez względu na swój stan nie masz prawa NIKOMU narzucać
                        swoich przekonań.
                        • agatracz1978 Re: Do autorki 30.03.09, 08:25
                          Po pierwsze, ja nikomu nie narzucam swoich przekonań. Wyraziłam tylko swoją
                          opinię w temacie (a mam do niej prawo). Kierując swój post do przeciwniczek
                          aborcji pewnie musiałaś spodziewać się krytyki. Zwłaszcza, że nie dokonałaś
                          jednej aborcji. Moje poglądy w temacie aborcji wynikają nie tylko z mojego
                          obecnego stanu, ale składa się na nie wiele czynników. Nie mam zamiaru prowadzić
                          z Tobą dyskusji w temacie aborcji ponieważ dla mnie jesteś niewiarygodna.
                          Usunięcie co najmniej dwójki dzieci i tłumaczenia jakie w obu postach
                          przytoczyłaś bardziej przypominają mi pozbawioną sumienia kobietę, która właśnie
                          z aborcji zrobiła sobie dodatkową metodę antykoncepcji. Jedno dziecko usunęłaś,
                          bo byłaś za młoda i karierę by Ci zburzyło itp. Potem łaskawie darowałaś życie
                          kolejnym a następnie znów zabiłaś bo nie pasowało do zagranicznych wycieczek.
                          Sorki, ale ta ustawa ma właśnie przed takimi osobami jak Ty chronić te dzieci. A
                          na koniec jeszcze jedno. To Ty nie masz prawa pisać, że nasze matki dokonywały
                          aborcji! Nie muszę być naiwna, żeby wierzyć że moja tego nie zrobiła. Moja
                          siostra urodziła się jako 3 dziecko. Poniekąd nieplanowane. Nikomu do głowy nie
                          przyszło, żeby ją zabić, bo nasza dwójka już odchowana a mama zbliża się do
                          40-ki. Rodzice nas wychowali, wykształcili i nauczyli szacunku do siebie i
                          innych. Nie wyobrażam sobie, żeby Młodej nie było z nami, bo mama stwierdziłaby
                          że nie pasuje do jej poukładanego życia. Z jednym masz rację. Jak kobieta będzie
                          chciała to dokona aborcji. Tak jak morderca będzie mordował, pedofil
                          wykorzystywał dzieci a sadysta molestował rodzinę. Każdy z nich znajdzie też
                          usprawiedliwienie dla swojego zachowania. Co nie oznacza, że każdy ma zgadzać
                          się z ich postępowaniem i tłumaczyć ich zachowanie. A ja Tobie nie życzę, żeby
                          pewnego dnia Twoje dzieci stwierdziły, że eutanazja jest ok i dokonały jej na
                          Tobie bo staniesz się niepotrzebna i nie będziesz pasowała do ich poukładanego
                          życia, wycieczek czy kariery.
                          • angazetka Re: Do autorki 30.03.09, 13:17
                            > A ja Tobie nie życzę, żeby
                            > pewnego dnia Twoje dzieci stwierdziły, że eutanazja jest ok i
                            dokonały jej na Tobie bo staniesz się niepotrzebna

                            To bardzo popularny chwyt retoryczny, tyle że pozbawiony podstaw.
                            Eutanazji dokonuje się bowiem na życzenie osoby, która chce umrzeć.
                            • agatracz1978 Re: Do autorki 30.03.09, 14:36
                              angazetka napisała:
                              > Eutanazji dokonuje się bowiem na życzenie osoby, która chce umrzeć.

                              Nie do końca. O ile pamięć mnie nie myli są sytuacje gdzie właśnie zgoda rodziny
                              stanowi jej podstawę (tzw. bierna eutanazja). Ale tym tematem przestałam się
                              interesować już jakiś czas temu.
                              • id.kulka Re: Do autorki 30.03.09, 14:44
                                agatracz1978 napisała:

                                > angazetka napisała:
                                > > Eutanazji dokonuje się bowiem na życzenie osoby, która chce
                                umrzeć.
                                >
                                > Nie do końca. O ile pamięć mnie nie myli są sytuacje gdzie właśnie
                                zgoda rodzin
                                > y
                                > stanowi jej podstawę (tzw. bierna eutanazja). Ale tym tematem
                                przestałam się
                                > interesować już jakiś czas temu.

                                Ale to chyba w sytuacjach, gdy zainteresowany nie może sam się
                                wypowiedzieć?
                                Tak czy owak, autorka wątku sama stwierdziła, że w takim wypadku
                                byłaby za eutanazją i nie chciałaby być ciężarem dla rodziny.
                                • agatracz1978 Re: Do autorki 30.03.09, 15:59
                                  id.kulka napisała:

                                  > Ale to chyba w sytuacjach, gdy zainteresowany nie może sam się
                                  > wypowiedzieć?
                                  Tak, jest to w takiej właśnie sytuacji.

                                  > Tak czy owak, autorka wątku sama stwierdziła, że w takim wypadku
                                  > byłaby za eutanazją i nie chciałaby być ciężarem dla rodziny.
                                  >
                                  Dla mnie chory rodzic nie będzie ciężarem nigdy. Choćby opieka nad nim wymagała
                                  mega poświęceń. Ale to właśnie wynika z różnic w wychowaniu. Co to znaczy być
                                  ciężarem dla rodziny? Zdrowa matka, która wychowa dzieci jest fajna, ale jak już
                                  trzeba jej pomóc to jest ciężarem? A kiedy ja byłam niemowlakiem i ona musiała
                                  mnie wychowywać często coś dla mnie poświęcając to było ok ale jak ja już mam
                                  się nią zaopiekować to nie jest ok tak? Bo do mebli mi nie pasuje? A takie nauki
                                  właśnie wypływają z podejścia do życia autorki wątku. Ciekawe co by zrobiła
                                  gdyby (nie życzę jej tego) któreś z jej dzieci zachorowało np na raka? Też by je
                                  zabiła czy oddała do hospicjum bo by jej do poukładanego życia nie pasowało?
                                  Makabryczny obraz człowieka wyłonił się dla mnie z postów autorki wątku.
                                  • angazetka Re: Do autorki 30.03.09, 17:13
                                    > Dla mnie chory rodzic nie będzie ciężarem nigdy.

                                    Piękna deklaracja. Tylko życie może ją zweryfikować. Opiekowałaś się
                                    kiedyś śmiertelnie chorym człowiekiem? Bo ja pomgałam w takiej
                                    opiece nad moim dziadkiem i wiem, że to jest udręka, nawet jeśli
                                    kochamy tę osobę. Jest to wyniszczające psychiczne i fizycznie.
                                    Nie można tego porównywać do opieki nad niemowlęciem, która to
                                    opieka, choć czasem da w kość, daje też masę radości. W przypadku
                                    opieki nad umierającym, jest tylko coraz większy smutek plus
                                    cholernie cięzka praca.
                                    • agatracz1978 Re: Do autorki 30.03.09, 19:34
                                      Gdzieś mnie wywaliło, więc napiszę raz jeszcze. Podobnie jak Ty pomagałam
                                      opiekować się nieuleczalnie chorą babcią. Wspólnie z moją mamą, która robiła
                                      przy niej w zasadzie większość rzeczy z moją niewielką jak myślę pomocą. Byłam
                                      wtedy na III roku studiów. Czy było ciężko - było bardzo. Czasem chciałam się
                                      poddać. Nie tylko dlatego, że fizycznie było ciężko i jeszcze sesja na bardzo
                                      ciężkim kierunku. Gorsze było to o czym napisałaś - smutek i poczucie
                                      bezradności. Ale były też chwile kiedy czułam radość - kiedy babcia uśmiechała
                                      się widząc nas przy swoim boku. Dwa lata później moja mama wylądowała w szpitalu
                                      z podejrzeniem raka. Wtedy też nie było łatwo. Przygotowywałam się do obrony,
                                      opiekowałam młodszą siostrą. Cały swój wolny czas spędzałam w szpitalu. Potem w
                                      domu też przez jakiś czas musieliśmy pomagać. I wiesz co, niczego nie żałuję.
                                      Wiem ile dostałam od rodziców i dziadków i wiem że moja pomoc i opieka będzie
                                      tylko dowodem mojej wdzięczności za psychiczne i materialne wsparcie jakie
                                      dostałam w życiu. A dzięki wyborom życiowym moich rodziców jest nas trójka, więc
                                      będzie miał kto im w życiu pomóc smile
                                      --
                                      "Największym szczęściem jest dziecko! Może stu inżynierów postawić tysiące
                                      kombinatów fabrycznych, ale żadna z tych budowli nie ma w sobie życia wiecznego."
                                      • angazetka Re: Do autorki 30.03.09, 19:44
                                        > Ale były też chwile kiedy czułam radość - kiedy babcia uśmiechała
                                        > się widząc nas przy swoim boku.

                                        Mój dziadek się nie uśmiechał. Rak mózgu spowodował, że w
                                        nielicznych momentach, kiedy był świadomy, reagował dziką agresją.
                                        M.in. dlatego opieka nad nim była tak cholernie męczącą i dołująca.

                                        > Wiem ile dostałam od rodziców i dziadków i wiem że moja pomoc i
                                        opieka będzie tylko dowodem mojej wdzięczności za psychiczne i
                                        materialne wsparcie jakie dostałam w życiu.

                                        Z tym się zgodzę. Ale to nie oznacza, że nie będzie Ci ciężko.
                                        • agatracz1978 Re: Do autorki 31.03.09, 09:51
                                          Pewnie nie będzie łatwo, ale mnie nie chodzi o to żeby w życiu zawsze było
                                          łatwo. Chodzi o to, żeby ponad wszystko być człowiekiem. Nawet wtedy kiedy
                                          brakuje sił i nadziei. Mnie chodzi właśnie o to, żeby nie być człowiekiem takim
                                          jak autorka wątku - jak mi ktoś nie pasuje do kariery, wakacji czy wygodnego
                                          życia to się go pozbędę (w majestacie prawa oczywiście). Wiesz, ponadto nigdy
                                          nie wiadomo czym nas życie zaskoczy i czy to akurat moi rodzice będą wymagali
                                          opieki a nie np ja.
                                          • osa551 Re: Do autorki 31.03.09, 10:38
                                            Chodzi o to, żeby ponad wszystko być człowiekiem. Nawet wtedy kiedy
                                            > brakuje sił i nadziei. Mnie chodzi właśnie o to, żeby nie być człowiekiem takim
                                            > jak autorka wątku - jak mi ktoś nie pasuje do kariery, wakacji czy wygodnego
                                            > życia to się go pozbędę

                                            Mogę się pod tym podpisać. Zatrważa mnie taka postawa życiowa jak autorki wątku.
                                            Wszystko pod kontrolą, jak coś nie pasuje to trzeba się tego pozbyć, aborcja: bo
                                            zwykle na Wyspach Kanaryjskich są apartamenty 4 osobowe a nie 5 osobowe, bo być
                                            może dziecko nie będzie miało swojego pokoju, bo jej się trzeci fotelik do
                                            samochodu nie zmieści, bo to NIEWYGODNE - smutne takie życie. A na koniec fru do
                                            domu starców - przecież dzieciom też nie może zawadzać. Trzeba być w życiu wygodnym.

                                            Kurde, ja jestem na jakimś innym biegunie, może żyję w innym świecie albo co?
                          • hancik5 Re: Do autorki 30.03.09, 13:24
                            Dzięki Aga za ten post, piękny, prawdziwy, trafiający w sedno.

                            Dwie aborcje, zero refleksji, nie mogę tego zrozumieć.

                            Mam 43 lata i 2,5 letnie dziecko. Drugie. Dużo kosztuje opiekunka, w pracy też
                            niestety trochę gorzej.
                            Ale codziennie patrzę mojemu żywemu dziecku w oczka...

                            • protozoa Re: Do autorki 30.03.09, 13:30
                              Twoja sprawa, Twój wybór. Ja postąpiłam niaczej i NIE ŻAŁUJĘ!!!
                              • hancik5 Re: Do autorki 30.03.09, 13:38
                                Ja wiem, że nie żałujesz.
                                Ten, kto dopuszcza się nieprawości, rzadko żałuje.
                                Twoja postawa życiowa jest niegodna.

                                Moja szwagierka właśnie wczoraj zdała pierwszy etap egzaminu z neurologii, mając
                                dwoje niedużych dzieci 7 i 4 latka.

                                Ona nigdy nie zabije swoich dzieci...
                                Jest lekarzem, jak Ty...

                                • protozoa Re: Do autorki 30.03.09, 16:05
                                  To co dla Ciebie, Twojej szwagierki, księdza proboszcza , pana Kowalskiego jest
                                  nieprawością - dla mnie nie musi. To czy reprezentuje godną życiowa postawe czy
                                  też nie - nie Tobie oceniać.
                                  Każdy inaczej pojmuje rzeczywistość i macierzyństwo. Można rodzic dzieci, dać im
                                  jeść, zapewnić kąt i.....koniec. Mozna też chcieć dać z siebie jak najwięcej.
                                  Dziecko do co najmniej 3 roku życia - z matką(!) nie nianą-cud, nie w żłobku
                                  najlepszym na świecie, tylko z matką! Szkoła - bez świetlicy-przechowali,
                                  wakacje - nie u szwagra pod gruszą, nauka języków - nie w szkole 1 godzinę
                                  dziennie, ubrania - nie po starszym sąsiedzie itd, leczenie, szczepienia i
                                  jeszcze parę innych rzeczy.
                                  Nie zastępowałam wychowywania telewizorem, moje dzieci wyjeżdżały od zawsze na
                                  długie wakacje, każdy z nich ma własny pokój, itd. Na dwoje dzieci mnie stać -
                                  zarówno finansowo jak i psychicznie. Był czas na dzieci teraz jest na cos
                                  innego. Nie ma nic gorszego jak padająca na twarz ze zmęczenia matka, która jest
                                  niezadowolona z życia, wiecznie zabiegana, odmawiająca sobie- i dzieciom-
                                  kolejnych rzeczy. Mnie nie przekonuje większość Waszych argumentów- Was nie
                                  muszą moje.
                                  Najbardziej żal mi kobiet, które pod presja Waszych argumentów zmarnuja sobie życie.
                                  • azile.oli Re: Do autorki 30.03.09, 17:03
                                    Widzisz , protozoa, w imię miłości do starszych dzieci zabiłaś
                                    młodsze. Uwierz mi, choć ja tego nie przeżyłam na własnej skórze, bo
                                    byłam jedynaczką i wszystko było dla mnie i moje dzieci też mają
                                    wszystko, co mogę im dać i materialnie i uczuciowo i edukacyjnie.
                                    Ale uwierz mi, że są ludzie, którzy tego wszystkiego nie mają i
                                    wyrastają na fantastyczne osoby. Gdyby myśleć twoimi kategoriami, to
                                    całe p[okolenie wojenne należałoby uznać za stracone, bo czasem
                                    oddzielenie od rodziców, brak wielu rzeczy materialnych. A sporo
                                    wspaniałych ludzi wychowało się właśnie w tym czasie.
                                    Poza tym, wybacz mi, może poświęcałaś swoim dzieciom dużo czasu,
                                    może i nauczyłaś ich pożytecznych rzeczy, ale na pewno nie
                                    przekazałaś im szacunku dla życia ( każdego), a być może przekazałaś
                                    im coś ze swojej pogardy, jaką żywisz dla wielodzietnych, mniej
                                    zaradnych. Pewnie, że zdarzają się nieroby i naciągacze, ale są
                                    naprawdę świetne wielodzietne rodziny, których może na wszystko nie
                                    stać, ale panuje w nich miłość. Każdy ma wolny wybór, ale ty, jako
                                    lekarz, powinnaś doskonale wiedzieć, czym jest aborcja.
                                    Jakoś nie umiem postawić znaku równości pomiędzy życiem dziecka, a
                                    odrębnym pokojem dla starszego brata. To nie są wartości o takim
                                    samym ciężarze i już.
                                  • osa551 Re: Do autorki 30.03.09, 17:31
                                    > Dziecko do co najmniej 3 roku życia - z matką(!) nie nianą-cud, nie w żłobku
                                    > najlepszym na świecie, tylko z matką! Szkoła - bez świetlicy-przechowali,
                                    > wakacje - nie u szwagra pod gruszą, nauka języków - nie w szkole 1 godzinę
                                    > dziennie, ubrania - nie po starszym sąsiedzie itd, leczenie, szczepienia i
                                    > jeszcze parę innych rzeczy.

                                    I myślisz, że od tego będą lepszymi ludźmi? Ja za taką mamusię jak Ty jednak
                                    dziękuję uncertain Uważam, że aborcja to sprawa sumienia każdego człowieka, ale też nie
                                    masz się czym chwalić i z czego być dumna. Wybrałaś, że chcesz być matką dla
                                    jednego a nie chcesz dla drugiego. Kurde, nie do uwierzenia i to w imię dobrobytu.

                                    W takim wypadku moja matka powinna była się mnie pozbyć mnie od razu jak się
                                    tylko dowiedziała, że jest w ciąży lata 70, komunizm, stan wojenny - same klęski
                                    normalnie w moim życiu...

                                    Rozumiem, że Ty wychowałaś się w pałacu ...
                                  • agatracz1978 Re: Do autorki 30.03.09, 19:15
                                    Też mi wyczynu dokonałaś. Ja też miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo, wakacje i
                                    leczenie. Miałam swój pokój i kochających rodziców i cudowne rodzeństwo.
                                    Wykształcili nas i pomogli wystartować w życiu. A co najważniejsze dali
                                    niesamowity przykład jak żyć. Widać można i nie trzeba w tym celu zabijać
                                    żadnego dziecka. Nie ośmieszaj się kobieto. Oboje z mężem jesteście lekarzami,
                                    sama piszesz w swoich postach, że nie miałaś nigdy problemów z pracą, więc o
                                    jakich problemach finansowych Ty mówisz! Żal Ci kobiet, które potrafią z czegoś
                                    zrezygnować dla własnych dzieci? Uważasz, że zmarnują sobie życie? Boże co za
                                    bzdury! Pewnie zabijając swoje potomstwo będą bardo szczęśliwe - tak jak Ty
                                    jesteś. Że też tacy ludzie jak Ty chodzą po tym świecie. U ciebie to nie jest
                                    kwestia wyboru czy urodzić czy nie i jakieś dylematy. U Ciebie sprawa jest
                                    prosta - zabić i niczego nie żałować. Bo i czego. Przecież dwoje dzieci łaskawie
                                    urodziłaś i zapewniłaś im wakacje i nowe ubrania i swój pokój - kurcze matka na
                                    medal. I w tym celu musiałaś zabić pozostałe swoje nienarodzone dzieci.
                                  • graue_zone Re: Do autorki 30.03.09, 19:59
                                    Ale nie odpowiedziałaś na proste pytanie:Ile razy w końcu dokonywałaś aborcji?
                                    Bo z Twoich wątków wychodzi za każdym razem co innego.
                                  • martasz123 Re: Do autorki 02.04.09, 22:35
                                    Dziecko do co najmniej 3 roku życia - z matką(!) nie nianą-cud, nie
                                    w żłobku
                                    najlepszym na świecie, tylko z matką! Szkoła - bez świetlicy-
                                    przechowali,
                                    wakacje - nie u szwagra pod gruszą, nauka języków - nie w szkole 1
                                    godzinę
                                    dziennie, ubrania - nie po starszym sąsiedzie itd, leczenie,
                                    szczepienia i
                                    jeszcze parę innych rzeczy.
                                    Nie zastępowałam wychowywania telewizorem, moje dzieci wyjeżdżały od
                                    zawsze na
                                    długie wakacje, każdy z nich ma własny pokój, itd. Na dwoje dzieci
                                    mnie stać -
                                    zarówno finansowo jak i psychicznie. Był czas na dzieci teraz jest
                                    na cos
                                    innego. Nie ma nic gorszego jak padająca na twarz ze zmęczenia
                                    matka, która jest
                                    niezadowolona z życia, wiecznie zabiegana, odmawiająca sobie- i
                                    dzieciom-
                                    kolejnych rzeczy.

                                    Nie napisałas o najważniejszym o MIŁOSCI do dzieci!!! Uwierz dla
                                    dziecka nie są tak bardzo ważne materialne rzeczy, bardziej liczy
                                    się kochająca, ciepła matka, niestety, ale z Twoich postów wynika,
                                    ze Ci tego brakuje.
                                    • protozoa Re: Do autorki 03.04.09, 07:41
                                      Moje dzieci kocham!!! I uwierz mi, ze niczego z miłoscia na czele i
                                      zainteresowaniem im nie brakuje.
    • protozoa Re :P o d s u m o w a n i eji 30.03.09, 07:37
      Wątek potrzebny, bo ponad 600 wpisów. Emocjonalny jak cholera czemu trudno sie
      dziwic, bo aborcja, prawo do niej lub pozbawianie prawa wzbudza emocje.
      Kobiety, które są zdeterminowane, zeby ciążę usunąć i tak to zrobia. Bo dla nich
      ICH powód jest ważny. Nie istotne, czy ciążą jest wynikiem gwałtu, czy jest to
      kolejne dziecko, czy zbyt wcześnie, czy zbyt późno, czy dziecko ma wrodzona
      wadę, czy pjcem jest nieodpowiedni mężczyzna, czy kobieta nie ma według swoich
      kryteriów warunków, czy ciążą zagraża jej zyciu, czy krzyżowałaby jej plany itd.
      Jeśli przemysli sprawe i dojdzie do wniosku, ze choć z jednego wyzej
      wymienionegolub innego powodu, chce aborcji to ja zrobi.
      Bez względu na opowieści o różowym bobasie, duszy, filmie "Niemy krzyk",
      teoriach, ze mozna urodzić i oddac do adopcji, bo czekaja dobrzy ludzie, o
      wiecznym potępieniu itd.
      Problem polega na tym, ze kobieta zamożniejsza, aborcji dokona bezpiecznie i/lub
      tam gdzie jest ona legalna. Kobieta mniej zamożna zrobi wszystko, zapozyczy się
      wyprzeda i zrobi to samo tylko mniej bezpiecznie narażając swoje zdrowie i życie.
      Nie jest to łatwa decyzja taka jak np. depilacja. Łatwiej jest kobiecie, która
      ma wsparcie - najlepiej partnera, ale ważne, aby i przyjaciele byli razem z nia.
      Pozostawiona sama zrobi kolejne głupstwa - im bardziej samotna tym jest to
      bardziej prawdopodobne.
      Niepożądana ciąża nie powinna się zdarzyć, ale niestety się zdarza. Nie ma 100%
      pewnej antykoncepcji: zawodzą i dustne sodki antykoncepcyjne ( wystarczy np.
      biegunka, wymioty) , spirala ( sama sie o tym przekonałam), prezerwatywa, a o
      mniej pewnych sposobach polecanych przez kościół lub tzw. uważania przez
      partnera nie wspomnę. Pozostaje 100% pewna szklanka zimnej wody zamiast, ale
      doświadczenie uczy, ze mało kto ja stosuje.
      Aborcje były, sa i będą. Restrykcyjna ustawa antyaborcyjna bije w kobiety.
      Rośnie i ma się dobrze podziemie aborcyjne, mnożą się ludzkie nieszcześćia, a
      podsycaja je moralistki z wiadomymi hasłami na sztandarach.
      P.S. W latach 70, a więc wtedy, gdy przychodziłyście ma świat w Polsce
      startstycznie co 2 kobieta dokonywała aborcji. I trzeba byc naiwnym, zeby
      twierdzić, ze nie znalazły się tam Wasze matki.
      • alyeska Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 30.03.09, 11:03
        startstycznie co 2 kobieta dokonywała aborcji. I trzeba byc naiwnym,
        zeby
        > twierdzić, ze nie znalazły się tam Wasze matki"

        Skoro ty dokonalas dwoch aborcji to moja mama juz nie musiala i
        statysktka sie wyrownala.
        • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 30.03.09, 20:12
          Moja mama nie dokonała aborcji, moje 4 ciocie też nie... Jest grupa
          kobiet, która bez mrugnięcia się wyskrobie i robi to wielokrotnie
          tak jak protozoa. I jest grupa, który nigdy tego nie zrobi.
          • anorektycznazdzira Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 31.03.09, 11:16
            ... i to są oczywiscie Twoje ciocie.
            • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 31.03.09, 15:49
              a co? nie zrozumiałaś?
              • anorektycznazdzira Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 31.03.09, 22:20
                Tak. Bezgranicznej naiwności każącej komuś wierzyć, że jeśli cioci
                na jakims etapie zycia przytrafił się taki dramat, który pchnałby ją
                do ww czynu, to podzieliłaby się tym z siostrzenicą czy bratanicą.

                Nie wszystkie kobiety po aborcji jadą po bandzie jak protozoa (BTW,
                ciekawe, czy w realu tak somo otwarcie głosi swoje opinie i
                przedstawia zwierzenia). Większość pań idzie w zaparte a napewno nie
                zwierza się siostrzenicom. To wyjątkowo śmieszny przykład.
                • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 01.04.09, 06:56
                  smile I znów mierzymy swoja miarą. Moje ciocie, to mamy księży,
                  zakonników i zakonnic. One nawet bałyby się pomysleć o aborcji. Ale
                  rozumiem, że trudno ci uwierzyć.
                  • agaguru Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 01.04.09, 11:46
                    Witam. Nie przeczytalam wszystkiego, bo wiele tego tu... Ja jestem
                    przeciwniczka aborcji, nie jestem fanatyczka, ale uwazam ze kazdy od
                    conajmniej 10 roku zycia zdaje sobie sprawe, ze seks "grozi" ciaza
                    wiec jakos usuwanie dziecka, bo fajnie sie bawilam, mialam orgazm
                    itd. a zapomnialam o zabezpieczeniu do mnie nie przemawia. Mieszkam
                    w uk gdzie kazda pielegniarka od antykoncepji zaleca podwojna
                    antykoncepcje w razie jak sie jest na lekach, badz zmienia sie
                    klimat, badz po prostu jest sie w ciezkiej sytuacji zyciowej bo
                    stres wplywa na prace hormonow (co powinno byc tez oczywiste dla
                    autorki watku skoro jest lekarzem). Jesli nie chce sie dzieci to co
                    za problem wystylizowac sie badz poddac partnera wasektomi (prosty,
                    bezinwazyjny zabieg, kosztujacy mniej niz porzadny wozek dla
                    dziecka)?
                    Jesli chodzi o terminologie plodu, to widzialam na usg swoje dziecko
                    w 12tyg siedzace mi na pecherzu z pelnym brzuszkiem i dla mnie to
                    jest czlowiek a nie plod. I w sumie nie widze zbyt wielkiej roznicy
                    miedzy aborcja a zabijaniem. Co zrobic gdy w wyniku aborcji w
                    5miesiacu dziecko przezyje-wrzucic do smietnika, bo to plod i
                    aborcja, czy ratowac bo to zywy czlowiek???
                  • angazetka Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 01.04.09, 12:29
                    > smile I znów mierzymy swoja miarą.

                    Albo raczej prawami statystyki.

                    > Moje ciocie, to mamy księży, zakonników i zakonnic.

                    Wszystkie? Ile masz tych cioć? Pytam z ciekawości, bo nie znam
                    rodziny, z której więcej niż jedna osoba wybrałaby życie w stanie
                    duchownym. Twoja rodzina wymyka się statystykom wink
                    BTW ciocie rodząc te dzieci chyba nie wiedziały, że będą one księżmi
                    czy zakonnicami, prawda?
                    • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 01.04.09, 18:50
                      No przecież napisałam, że 4! Teraz żyją jeszcze 2. Pewnie, że nie
                      wiedziały, ale zanim miały dzieci były siostrami księży i
                      siostrzenicami zakonnic. Zresztą po wojnie życie było w cenie a
                      każde żywe dziecko na wagę złota. Ludzie Boga się bali i mieli
                      większy szacunek dla życia - zwłaszcza ci ocaleni z obozów.
                      A teraz ludziom ma byc łatwo i przyjemnie a skutki sa tego opłakane.
                      Konsumpcja i tyle. Żal serce ściska sad
                      • protozoa Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 07:32
                        Tak, ludziom ma byc łatwo i PRZYJEMNIE. Nikt normalny nie widzi w tych dwóch
                        okresleniach niczego nagannego.
                        A co do konsumpcyjnego trybu życia to... najbardziej na to nastawieni są księża.
                        Vide kościoły i to co sie wokół nich dzieje.
                        Natomiast co do tych, którzy wyszli z obozów ( a mam taką zyjącą osobę w swojej
                        bliskiej rodzinie) to może się nie wypowiadaj. Ci ludzie chcieli normalnie zyć,
                        niekoniecznie mając nieskończenie wiele dzieci.
                        A aborcje po wojnie też nie były unikalne. Więc nie opowiadaj bzdur.
                        • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 10:00
                          ..."nie były unikane" jak ładnie powiedziane. Może w twojej rodzinie
                          i otoczeniu dokonywano aborcji niezależnie od sytuacji. W mojej
                          rodzinie nie, bo jak już napisałam z tysiąc razy ludzie mieli wielki
                          szacunek do życia i drugiego człowieka. Ja pochodzę z takiej właśnie
                          rodziny i dlatego moje poglądy są własnie takie a nie inne.
                          Bzdurą to jest pisanie z uporem maniaka, że jak ja usunęłam dwie
                          ciąże to inni robia tak samo. To jak zakładanie, że jak ja kradnę to
                          inni tez kradną. Żałosne po prostu.

                          A księża są rózni tak jak ludzie sa różni. Są tacy co interesuje ich
                          fura i komóra oraz tacy, którzy dbaja tylko o dobro wiernych. Ale
                          pewnie w to też ci trudno uwierzyć.
      • california-only Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 31.03.09, 11:46
        Protozoa - dziekuje za ten watek. Przeraza mnie nieco proporcja pro-
        choice do pro-life, niestety histeria pro-life zdecdydowanie goruje
        nad zdrowym rozsadkiem.
        I to porownywanie aborcji do morderstwa itp...Niektorzy jakos nie sa
        w stanie pojac,ze w calym cywilizowanym swiecie (oprocz kilku
        konserwatywnych panstw jak Malta, Irlandia i Polska, gdzie kosciol
        nadal ma ogromne wplywy) aborcja na zyczenie jest dozwolona i NIE
        JEST przestepstwem. Nie znam natomiast zadnego kraju gdzie prawo
        zezwala na zabicie urodzonego dziecka.
        Nie rozumiem rowniez tej histerii nad zarodkami i in vitro, w imie
        czego tak sie trzasc nad ludzkimi zarodkami?? Coz w nich takiego
        wyjatkowego? Zajmijmy sie lepiej zyciem narodzonym niz ciagle
        zagladac kobietom w macice a lekarzom w probowki...
        • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 31.03.09, 15:55
          No jasne - niezła mi cywilizacja! W Wielkiej Brytanii można dokonać
          aborcji do 24 tygodnia ciązy a w Stanach do niedawna jeszcze można
          było dokonywać aborcji nawet w 9 miesiącu ciaży.
          A efekt tego jest taki, że 'cywilizowna' biała rasa zaczyna powoli
          zanikać, bo ciągle ma niedobór dzieci i zastępuja ją inne rasy,
          które maja coraz większy wpływ na życie w owych krajach. Np.
          nieszczęsne wyspy Brytyjskie, które nie moga sobie poradzić z
          emigrantami, którzy przyjeżdżają tam urodzić z powodu sławetnego
          prawa ziemi. Zresztą w Stanach jest podobnie.

          Nie wiesz co jest wyjątkowego w zarodkach ludzkich? No please - na
          pewno wiesz. Z nich może urodzić się człowiek. Nie mysz, nie małpa a
          właśnie człowiek. Taki jak ty i ja.
          • jowita771 Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 01.04.09, 05:45
            > A efekt tego jest taki, że 'cywilizowna' biała rasa zaczyna powoli
            > zanikać, bo ciągle ma niedobór dzieci i zastępuja ją inne rasy,
            > które maja coraz większy wpływ na życie w owych krajach.

            Przyznam, że trochę mi rozjaśniłaś. Nie wiedziałam, o co tak naprawdę chodzi
            prolajfowcom, a to o rasę. Brawo, a to pro-choice porównuje się do Hitlera, o
            ironio.
            • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 01.04.09, 07:00
              Do Hitlera to możesz porównać tych, którzy bez opamiętania zabijają
              własne nienarodzone dzieci. A jest to niewyobrażalna liczba w skali
              Europy. A skutek jest tego taki, ze białych jest po prostu coraz
              mniej. I wyobraź sobie, że nie trzeba być rasistą, żeby tak pisac.
              To po prostu suche fakty.
              • jowita771 Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 01.04.09, 07:06
                > Do Hitlera to możesz porównać tych, którzy bez opamiętania zabijają
                > własne nienarodzone dzieci

                Hitler własnych nie zabijał.

                > A skutek jest tego taki, ze białych jest po prostu coraz
                > mniej.

                Ale czy to jest problem, za ileś tam lat nie będzie białych i tyle. Jeśli ktoś
                się tym dziś przejmuje, to jest rasistą. Poza tym, kiedyś zapanuje tu islam,
                tak, jak dawniej chrześcijaństwo. I co, mam rozdzierać szaty z tego powodu?
                • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 01.04.09, 19:36
                  Czy Hitler zabijał własne dzieci czy nie , to nie wiem. Może któraś
                  z jego kochanek dokonała aborcji...
                  Chodzi mi raczej o masowe ludobójstwo. Takie właśnie dokonuje się na
                  naszych oczach podczas setek tysięcy aborcji rocznie w tej tzw.
                  cywilizowanej Europie.

                  Gdyby w Europie zapanował islam - a idzie właśnie ku temu - to
                  byłaby to porażka cywilizacji europejskiej. Bo nie wiem, czy
                  zauważyłaś, ale w islamie kobieta nie ma równych praw w stosunku do
                  mężczyzn.
                  Mnie boli serce jak czytam, że uchwalono kilka dni temu w
                  Afganistanie ustawę, która zabrania kobietom wychodzenia z domu i
                  pracy bez zgody męża albo ojca. I to wszystko pomimo rządu
                  wspieranego przez Stany sad
                  Cierpię też bardzo kiedy w Arabii Saudyjskiej wieszają
                  homoseksualistów.
                  I wyobraź sobie, że ja bym nie chciała żeby islam zalał Europę i
                  żeby wróciło średniowiecze.
                  • jowita771 Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 10:20
                    > Czy Hitler zabijał własne dzieci czy nie , to nie wiem. Może któraś
                    > z jego kochanek dokonała aborcji...

                    Miałam na myśli dzieci "rasowe" w pojęciu Hitlera. Niemki miały za Hitlera zakaz
                    aborcji właśnie dlatego, żeby "rasa" nie wyginęła.

                    > Gdyby w Europie zapanował islam - a idzie właśnie ku temu - to
                    > byłaby to porażka cywilizacji europejskiej. Bo nie wiem, czy
                    > zauważyłaś, ale w islamie kobieta nie ma równych praw w stosunku do
                    > mężczyzn.

                    Ja też uważam, że idzie ku temu, żeby islam zapanował w Europie. Tu problemem
                    nie jest "czy", tylko "kiedy". Dawniej tak samo zapanowało chrześcijaństwo.
                    Wtedy ludzie też nie byli wniebowzięci z powodu nadchodzącego chrześcijaństwa,
                    bronili się przed nim i "trzeba było" i ogniem i krwią ich "przekonać".
                    Myślę, że islam się rozwinie w takim kierunku, w jakim rozwinęło się
                    chrześcijaństwo. Islam jest młodszy od chrześcijaństwa i jest w tej chwili na
                    tym etapie, co chrześcijaństwo było w średniowieczu.
              • angazetka Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 01.04.09, 12:32
                > Do Hitlera to możesz porównać tych, którzy bez opamiętania
                zabijają własne nienarodzone dzieci.

                Bez opamiętania? Kto zabija te dzieci bez opamiętania?

                > A skutek jest tego taki, ze białych jest po prostu coraz
                > mniej. I wyobraź sobie, że nie trzeba być rasistą, żeby tak pisac.

                Ale już pisanie w duchu "jaka szkoda, że rasy białej jest coraz
                mniej", pod rasizm podpada.
                • echtom Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 01.04.09, 13:48
                  Szkoda, bo lepsza jest równowaga w przyrodzie wink
                • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 01.04.09, 19:42
                  Zabicie poprzez aborcję conajmniej dwójki dzieci to już jest brak
                  opamiętania. A przeciez wiele kobiet robi to więcej niż dwa razy w
                  życiu.

                  Mnie zależy na utrzymaniu 'przy życiu' cywilizacji europejskiej
                  właśnie z powodu wysokiego statusu kobiet w owej cywilizacji. Islam
                  i traktowanie kobiety jak przedmiotu mnie przeraża. I biorąc pod
                  uwagę ten aspekt to na pewno jestem rasistką.
                  • protozoa Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 07:34
                    Niestety jesteś rasistką, chociaż chyba z tego sama nie zdajesz sobie sprawy.
                    • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 10:04
                      Wolę być rasistką niż morderczynią własnych dzieci. Mój 'rasizm'
                      polega na dyskusji i wątpliwościach a nie na zabijaniu innych ras.
                  • jowita771 Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 10:31
                    Zanim islam do nas dotrze i nas zaleje, wiele się w nim zmieni. Chrześcijaństwo
                    też, mimo wszystko, dostosowało się nieco do swoich "ofiar", np. święta
                    chrześcijańskie ustalano w dniach, w których mieli swoje święta podbijane
                    pogańskie ludy. Cywilizacja będzie szła do przodu, a nie będzie się cofać.
                    Widzę wiele podobieństw między chrześcijaństwem, a islamem, jeśli chodzi o
                    historię. Poza tym, jesteśmy dziećmi jednego Boga, i chrześcijaństwo i islam
                    wywodzą się od praojca Abrahama, jakby nie było.
                    • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 15:47
                      Może jesteśmy dziećmi jednego Boga, ale ja żadnego postępu w islamie
                      nie widzę. Dopóki będzie on traktował kobietę jak gorszy gatunek
                      żadnych zmian na lepsze nie będzie.
                      Przepis zakazujący wyjścia kobiet z domu bez zgody męża to cofanie
                      się a nie postęp. I to wszystko zatwierdzone przez 'postępowego
                      prezydenta'. Porażka.
                      W tej kwestii daleko im do chrześcijaństwa.
                      • ally Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 15:59
                        mieszasz religię z kulturą i polityką, a poza tym uogólniasz.
                        na tej samej zasadzie można by stwierdzić, że chrześcijanie są zacofani, bo
                        mordują ginekologów i to w takim "postępowym" kraju jak usa.
                        • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 20:06
                          Polityka w krajach islamskich opiera się na religii i właściwie jest
                          jej podporządkowana.
                          Często bywam w Stanach a nie słyszałam, żeby tam jacyś chrześcijanie
                          mordowali ginekologów surprised Ale masz rację jest sporo zacofanych
                          chrześcijan np. takich w stylu o Rydzyka.
                          • nangaparbat3 Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 20:13
                            fogito napisała:

                            > Często bywam w Stanach a nie słyszałam, żeby tam jacyś chrześcijanie
                            > mordowali ginekologów surprised Ale masz rację jest sporo zacofanych
                            > chrześcijan np. takich w stylu o Rydzyka.

                            Dziwne, ze nie słyszalaś, u nas tez o nich było.
                            Na tle niektorych amerykańskich protestantów ojciec Rydzyk to liberal.
                          • angazetka Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 21:57
                            > Często bywam w Stanach a nie słyszałam, żeby tam jacyś
                            chrześcijanie mordowali ginekologów surprised

                            Można było o tym słyszeć, nie ruszając się z Polski - to były głośne
                            przypadki mordowania ginekologów albo ich cięzki pobić, podpalania
                            klinik, wyciągania na zewnątrz pacjentek i ich szarpania itd.
                            Dokonania fanatycznych "obrońców życia".
                          • ally Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 22:07
                            > Polityka w krajach islamskich opiera się na religii i właściwie jest
                            > jej podporządkowana.

                            kraje islamskie to nie monolit.
                          • protozoa Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 03.04.09, 07:39
                            Czy wiedzę o islamie zdobywałas od wujka księdza czy cioci zakonnicy? Bo jeśli
                            tak to cos tam rozumiem. Kraj arabski krajowi arabskiemu nie jest równy. Nie
                            mozna porównywać Jordanii i Jemenu czy Arabii Saudyjskiej. W niektórych krajach
                            arabskich wykształcone kobiety mają znacznie lepiej niz ćwierć analfabetki na
                            polskiej zacofanej wsi gdzie są tłuczone przez męża alkoholika przy cichej lub
                            nawet nie cichej akceptacji lokalnej społeczności "moja pani, który to chłop nie
                            pije, a jak bije to znaczy, ze kocha".
                            A o wyczynach chrześcijan wobec amarykańskich ginekologów głosno było w Stanach,
                            więc chyba jednak tam za często nie bywasz. Zresztą wiele o tym mówiono także w
                            Polsce, z wyjatkiem Telewizji Trwam czy rozgłosni ojca Rydzyka. Nie pisano chyba
                            tez o tym w Naszym Dzienniku i nie chwalono się na niedzielnej mszy z ambony.
                            • fogito Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 03.04.09, 12:00
                              Jaka ty mundra jesteś. Chyba zazdrość przez ciebie zaczyna
                              przemawiać tongue_out
                              Owszem są różne 'odmiany' islamu - mniej lub bardziej fundamentalne.
                              Podobnie zreszta jest tak w każdej religii, również u chrześcijan.
                              Są liberałowie i ortodoksi.
                              Jednakże założenia islamu i jego ogólny wizerunek do mnie nie
                              przemawiają i dlatego boję się zalewu islamistów w Europie.

                              A o biednych amerykańskich ginekologach nie słyszałam, chociaż wiem,
                              że tam nieustannie sa jakieś demonstracje przeciwko aborcji lub też
                              za.
                              W każdym razie przedstawiłaś godny podziwu zestaw lektur surprised Nie
                              wiedziałam, że wykształceni lekarze też to czytają smile
                      • angazetka Re: Re :P o d s u m o w a n i eji 02.04.09, 21:53
                        > Może jesteśmy dziećmi jednego Boga, ale ja żadnego postępu w
                        islamie nie widzę.

                        Są bardzo rózne odłamy islamu. Pogadaj z polskimi Tatarami, to się
                        przekonasz.
      • rybka.marcowa Ech,a ja Cię rozumiem 01.04.09, 10:20
        Nie mam najmniejszego zamiaru Cię potępiać.
        Skoro pozostajesz w zgodzie ze swoim sumieniem,żyjesz dobrze i szczęsliwie-nic
        mi do tego.
        Odniosę się natomiast do Twojej sytuacji sprzed lat (ktoś tutaj podrzucił linka).
        Otóż byłam w identycznym położeniu.
        Maj 2000 roku.
        Drugi rok dobrych,dziennych studiów,wpadka z licealną miłościa.
        Wszyscy,dosłownie wszyscy,włącznie z moją matką doradzali mi usunięcie tej ciąży.
        Uparłam się żeby urodzić i...dalej nastąpiła dosłownie lawina destrukcyjnych dla
        mnie wydarzeń.
        Szybki (kościelny bo jak inaczej) slub pod naciskiem rodziny.
        Dziekanka żeby odchować dziecko.
        Małżeństwo które okazuje się wielką pomyłką.
        Mąż wlewający w siebie morze alkoholu,niecały rok po ślubie pierwsze rękoczyny.
        Próbuję jeszcze wracac na studia ale rodzina wydawszy mnie za mąż odwraca się
        dupą,pan mąż skutecznie utrudnia.
        Potem było już tylko gorzej.
        Drugie dziecko,ja pracująca w firmie męża (bez rejestracji i
        ubezpieczenia),znosząca upokorzenia,jego pijaństwo i reguralne rękoczyny.Jednym
        słowem koszmar jakiego nikomu nie życzę.
        Udało mi sie skończyć zaoczne studia ale musiałam na nie odkładać po kryjomu
        przed mężem i chowac się przed nim z książkami bo kpił i dokuczał mi
        okrutnie(może bał sie ze dzięki tej szkole stane sie bardziej niezależna?).
        Dziś mam nową rodzinę,drugiego męża,spokojne dostatnie życie.
        W styczniu tego roku(prawie 2 lata po rozwodzie) ostatecznie pożegnałam komornika.
        Udało mi się wyjść z tego bagna ale nadal nie mogę uwierzyć jak to możliwe że
        ktoś mnie kocha i szanuje.
        Właśnie jestem na etapie kompletowania stroju komunijnego dla swojej córki.
        Kocham ją bardzo i cieszę się,że pozwoliłam jej życ.
        Często jednak myślę co by było gdyby...o tych 9 latach życia,utraconej w tamtym
        małżeństwie godności,tamtych studiach(farmacja).
        I ..żal mi tego...


    • osa551 Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 17:24
      > Proponuję spojrzec na to inaczej - aborcja jest złem, nie powinna być środkiem
      > antykoncepcyjnym, jest w zasadzie w Polsce nielegalna, ale.... są sytuacje gdy
      > jest mniejszym złem niż urodzenie niechcianego dziecka. Przy czym niechciane
      > dziecko nie musi być maltretowane. Moze po prostu swym przyjściem na świat
      > mocno pokrzyżować życie rodzicom.

      Ale właśnie Ty potraktowałaś aborcję jako środek antykocepcyjny. Jeśli Tak
      BARDZO nie chcesz mieć więcej dzieci, że po zaliczeniu wpadki zaliczyłaś aborcję
      to dlaczego nie poddałaś się po prostu sterylizacji zanim tę wpadkę zaliczyłaś -
      przecież płodność nie jest ci już do niczego potrzebna a zabieg sterylizacji
      jest tak samo nielegalny w PL jak aborcja tyle tylko, że przy sterylizacji
      decydujesz za siebie, w przypadku aborcji -decydujesz za kogoś, że ma nie żyć i
      tyle.

      Podwójna moralność?
      • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 30.03.09, 20:09
        ... no właśnie. Czemu się nie wysterylizowała za granicą? Może do
        główki nie przyszło...
        • aurita Podsumowanie2 31.03.09, 11:55
          Protozoa jest juz w wieku menopauzalnym, wiec juz raczej do aborcji nie podejdzie.

          A nie dziwi was fakt, ze osoba tak zajeta jak wzieta pani chirurg (z PRAWIE 20 letnia praktyka (co drugi post to podkresla) i z rodziny od 8 pokolen lekarskiej (co 3 post) oraz matka dwojki dzieci tak duzo sie udziela na forach dotyczacych maluchow (male dziecko, zdrowie, wychowanie, samodzielne).
          Dzieci dorosle (pelnoletnie), pediatra nie jest, wychowana tez specjalnie nie jest, dlaczego tu ja tak ciagnie?
          Moze dlatego ze Jej dziecko byloby teraz w tym wieku?
          • nangaparbat3 dulcisima Aurita 31.03.09, 12:56
            aurita napisała:

            > Protozoa jest juz w wieku menopauzalnym, wiec juz raczej do aborcji nie podejdzie

            Tutaj akurat się mylisz.
            Nie wiec co prawda nic na temat ewentualnej menopauzy Protozoi i nie sądzę, by
            należało do dobrego tonu rozpatrywanie tu tego problemu.
            Natomiast faktem jest, iż w okresie okołomenopauzalnym całkiem łatwo o zajscie w
            ciążę - ot, takie figle natury.
            I co wtedy? Co doradzisz ciężarnej pięćdziesięciolatce?
            A - jeszcze ciekawsze - co zrobisz, jeśli Twoja sąsiadka w tym wieku - urodzi?
            Co bedziesz na ten temat mówić ZA JEJ PLECAMI?
            Pamietam taką panią - miała 40 z okładem i obumarłą ciąże, domyślałam się, że
            próbowała pozbyć się płodu (to tylko moje domysły, by moze ciąża sama obumarła,
            nie wiem). NAm obydwu prowokowano poród. Do dziś robi mi się niedobrze, kiedy
            wyobrażę sobie, ze zmuszono ją do rodzenia nieżywego dziecka.
            Życie, słodziutka Aurito, nie jest bajeczką dla małych dzieci. Warto dać z
            siebie wszystko, by nie czynić zła, ale trochę się sprawa komplikuje kiedy
            oceniamy, co jest złem dla innych.
            I wierz mi - bywają o wiele gorsze rzeczy niż proste niepojawienie się na świecie.
            • aurita Re: dulcisima Aurita 31.03.09, 14:59
              > Tutaj akurat się mylisz.
              > Nie wiec co prawda nic

              Ok Ty nic nie wiesz ale ja sie myle. Dziwna logika.

              Nie bardzo rozumiem sens Twojego postu.
              W okresie menopauzalnym mozna oczywiscie zajsc w ciaze, jednak po 43 roku zycia jest to ok 7,3 ciaze na 1000 kobiet: z wkladka po dwoch aborcjach raczej malo prawdopodobne. W tym okresie zachodza panie ktorym sie wydaje ze juz sa "po".

              > I co wtedy? Co doradzisz ciężarnej pięćdziesięciolatce?
              mylisz mnie z kims innym , ja nie pracuje w doradztwie

              > A - jeszcze ciekawsze - co zrobisz, jeśli Twoja sąsiadka w tym wieku - urodzi?
              a co powinnam zrobic wedlug Ciebie?

              > Co bedziesz na ten temat mówić ZA JEJ PLECAMI?
              a dlaczego mam cos mowic za jej plecami? nie przypisuj mi wlasnych cech

              > nie wiem). NAm obydwu prowokowano poród.
              to sie nazywa wywolywaniem porodu. I nie jest bylo kara dla tej pani za Twoje domysly. Niestety tak sie w przypadku zaawansowanej martwej ciazy postepuje.

              > Życie, słodziutka Aurito, nie jest bajeczką dla małych dzieci.
              > I wierz mi - bywają o wiele gorsze rzeczy niż proste niepojawienie się na świecie

              np. mozna zajsc w ciaze jak sie tego nie chce? akurat przypadek protozoa do kategorii "tych gorszych rzeczy" nie pasuje

        • nangaparbat3 proponuję 31.03.09, 12:41
          złożyć obywatelski projekt ustawy o przymusowej sterylizacji wszystkich, które
          kiedykolwiek zdecydowały się na aborcję.
          Założę się, że spotkałby się ze sporym, a nade wszystko donośnym poparciem
    • protozoa Re: szanowne Panie!!! 31.03.09, 13:18
      Zastanawiam się czy w tym wątku az kipi od kłamstwa i hipokryzji czy tez
      spotkały sie tu wyjatkowe osoby odbiegające od polskiego społeczeństwa. Obawiam
      się, że jednak to pierwsze.
      Gdy czytam o opiece z wielkim poswięceniem nad umierajaca babcią zastanawiam sie
      dlaczego w realu jest całkiem inaczej. Rodziny wpadaja do szpitala jak po ogień,
      wrzucają pampersy i....juz ich nie ma. A przeciez leżą tam także babcie pań z
      forum. Więc jak to jest?
      Dzis, aby coś miec, aby zapewnic rodzinie jako taki standard trzeba pracować.
      Manna nie leci z nieba. Czy wszystkie Panie maja wspaniale zarabiających mężów i
      znakomite warunki mieszkaniowe? Obawiam się, że nie. Ile dzieci ma zapewniony
      wyjazd na wakacje, ile uczy sie języków obcych poza szkoła? Ile w końcu nie
      donasza ubrań po kolejnym pokoleniu sąsiadek i kuzynek? Czy oby napewno nie ma
      wśród tych dzieci Waszych?
      O aborcjach, gdy były legalne pisałam, ale z uporem nie przyjmujecie do
      wiadomości, ze miały je Wasze mamy ciocie i babcie - więc kto miał? Marsjanki?
      Jesteście fantastycznymi mamami, ale skąd biorą się dzieci zaniedbane
      emocjonalnie, z problemami w szkole, siedzące w świetlicach do 18.00 czy z woźną
      - kipiącą ze złości - na przedszkolnym korytarzu? Czy na pewno są to dzieci
      "innych"?
      Ile dzieci jest nieleczonych bo mama siedzi w domu z młodszym i do lekarza idzie
      się gdy jest juz źle? Ile czasu zajmują Wam zabawy edukacyjne z dziećmi? Pewnie
      nic innego nie robicie, ale skąd tyle zaniedbanych edukacyjnie maluchów? Z Księżyca?
      Powtarzam po raz kolejny - aborcja nie jest niczym dobrym, ale po stokroć gorsze
      jest urodzenie dziecka, którego sie nie chce. Nie chce nie oznacza, że będzie
      maltretowane, głodzone czy porzucone na śmietniku. Urodzic czy nie - to powinien
      byc wyłącznie wybór danego małżeństwa/pary czy też osoby samotnej. Dla jednego
      nie ma znaczenia czy rodzi dziecko w takim czy innym okresie życia, może mieć i
      drużyne piłkarską i za nic nie usunie ciąży - sznuję to, ale uważam też, że
      rację ma i drugi, który nie chce juz większej rodziny - mimo stabilizacji
      życiowej, i trzeci, który nie chce kolejnych dzieci, bo nie ma na to środków i
      czwarty, który nie czuje sie na siłach wychowywać dziecka np. z Zespołem Downa i
      piaty, który jest na tyle choryże ciążą zagraża zdrowiu/życiu. Ciążę może chcieć
      usunąć i zgwałcona kobieta i nastolatka i studentka i osoba, która po prostu nie
      chce więcej dzieci. Wszelkie wielkie słowa o moralności, etyce, morderstwie czy
      dywagacje psychologiczne są po prostu głupie.
      Wracając do watku, który mnie zainspirował - pożyczyć ( przyjaciółce) pieniądze
      czy nie na aborcję - jestem zdania, że wiele kobiet pragnących dokonac aborcji
      nie znajdzie zrozumienia. Świadczą o tym Wasze wpisy. Potrujecie cos o
      moralności, zabijaniu, niemym krzyku ( cudzysłów pominiety nieprzypadkowo) i na
      tym sie skończy. A zdesperowana kobieta i tak pozbędzie sie niechcianej ciąży.
      Tylko jakim kosztem.
      P.S. Ciekawe ile z Was za kilka lat będzie po aborcji. Ale tego nikt sie nie
      dowie, bo poprawne politycznie jest potępianie usunięcia ciąży.
      • osa551 Re: szanowne Panie!!! 31.03.09, 14:58
        > Dzis, aby coś miec, aby zapewnic rodzinie jako taki standard trzeba pracować.
        > Manna nie leci z nieba. Czy wszystkie Panie maja wspaniale zarabiających mężów
        > i
        > znakomite warunki mieszkaniowe? Obawiam się, że nie. Ile dzieci ma zapewniony
        > wyjazd na wakacje, ile uczy sie języków obcych poza szkoła? Ile w końcu nie
        > donasza ubrań po kolejnym pokoleniu sąsiadek i kuzynek? Czy oby napewno nie ma
        > wśród tych dzieci Waszych?

        Jasne, Twoja racja jest najtwojsza. Uważasz, że do szczęścia człowiekowi są
        potrzebne dobre warunki materialne - i Twoja sprawa, żal mi Ciebie, bo strasznie
        jesteś zgorzkniała.

        Jeśli tak bardzo nie chciałaś kolejnego dziecka to dlaczego się nie
        wysterylizowałaś?

        Co robisz na emamie z takimi kretynkami jak my, które się nie nadają wg ciebie
        na matki? Bo nie siedzą 3 lata z dzieckiem w domu tylko pracują a jak im się
        trafia wpadka to rodzą dziecko zamiast je usunąć jak każda cywilizowana kobieta?
        • makurokurosek Re: szanowne Panie!!! 01.04.09, 21:53
          Ja w pewien sposób rozumiem poglądy autorki. Pochodzę z rodziny wielodzietne (
          przez 11 lat była nas 3 a później dołączył do naszego grona młodszy) i do dziś
          pamiętam ile razy wykradałam rodzicom drobne na słodycze, bo te były w naszym
          domu rzadkością. Pięknie się mówi o życiu nienarodzonym , tylko w tych wywodach
          zapomina się o tym że dziecko za coś trzeba utrzymać, że dziecko też ma swoje
          potrzeby. To że my dorośli potrafimy się bez czegoś obyć nie oznacza że dziecku
          jest to nie potrzebne.
          Wiele się również mówi o tym jak to większa liczba dzieci oznacza lepsze
          porozumienie dzieciaków jak i uniknięcie egoizmu. Chyba nie ma większych bzdur,
          autor takiej teorii zapomiał dodać że taka sytuacja może mieć miejsce w domu w
          którym nie brakuje na potrzeby każdego z dzieci, gdzie dzieci nie muszą donaszać
          ciuchów po sobie i nie muszą zbierać na tabliczkę czekolady. Dziecko uczy sie
          dzielić w chwili gdy daje coś z własnego serca a nie gdy jest to mu narzucone,
          bo brakuje kasy. Sądzę że powód finansowy jest tak samo dobry jak powód podany
          przez autorkę postu, dlaczego a no dlatego że każdy powód można obalić. Nie ma
          dobrego powodu na aborcję sytuacja materialna jest zmienna, gwałt - można
          pokonać negatywne emocje, zdrowie- można mieć szczęście. Dlatego pozostawmy tą
          decyzję każdej kobiecie. wy w swojej zaciętości stawiacie sie ponad Boga , bo
          nawet on pozostawił ludziom furtkę, którą jest medycyna oraz sumienie.
          • protozoa Re: szanowne Panie!!! 02.04.09, 07:39
            Szkolna koleżanka moich synów ma dużo młodsze rodzeństwo - siostre i brata. W
            domu niczego nie brakuje pod względem finansowym - rodzice mają dużą firmę,
            dobre samochody, duzy dom itd. Dziewczyna - 19 lat - od połowy zycia była
            emocjonalnie zaniedbana. Rodzice skupiali sie na potrzebach najmłodszego dziecka
            w rodzinie. Nie chciała jechac na wakacje - to nie, siedziała w domu, miała
            przypilnować młodsze rodzeństwo, zeby odrobiło lekcje - robiła to kosztem swojej
            nauki. A dziś skutki tego postępowania sa opłakane. Tragiczne dla tej
            dziweczyny. Ci ludzie nie powinni miec więcej niż 1 dziecka.
            • przeciwcialo Re: szanowne Panie!!! 04.04.09, 15:42
              Zapracowani rodzice tej dziewczyny nie róznia się niczym od
              małżeństwa dyzurujacych lekarzy.
            • echtom Re: szanowne Panie!!! 04.04.09, 16:03
              Jeżeli istotą wychowania jest całkowita koncentracja na dziecku i jego
              potrzebach, wszyscy powinni mieć tylko jedno, chociaż normalnemu człowiekowi
              taka rodzicielska obsesja szybko wychodzi bokiem.
      • fogito Re: 31.03.09, 19:24
        Myślisz, że jak będziesz powtarzać z uporem maniaka to samo, to w
        końcu kogokolwiek przekonasz.
        Chyba tez zapominasz, że patologiczne zjawiska, o których piszesz
        nie są raczej udziałem mam udzielających się w necie.
        Moja babcia ma 96 lat - zawsze miała full opieke w szpitalu i duzo
        miłości.
        Moja mama 68 lat, miesiąc temu miała operację endoprotezy i od
        wyjścia ze szpitala mieszka u mnie i zostanie ze mną dopóki nie
        dojdzie do siebie. Gotuję dla niej, sprzątam, myję i znalazłam dla
        niej rehabilitanta, który przychodzi codziennie od miesiąca. Moje
        dziecko otrzymuje bezcenna lekcję empatii. Synek ma 5 lat a potrafi
        się nią pięknie zająć.

        Nie mierz swoja miarą i nie wrzucaj wszystkich do jednego wora...
        • jowita771 Re: 01.04.09, 05:55
          > Chyba tez zapominasz, że patologiczne zjawiska, o których piszesz
          > nie są raczej udziałem mam udzielających się w necie.

          A co ma jedno z drugim wspólnego? Naprawdę uważasz, że skomputeryzowana mama to
          gwarancja braku patologii?
          • fogito Re: 01.04.09, 07:01
            Gwarancja ni, ale prawdopodobieństwo mniejsze.
            • jowita771 Re: 01.04.09, 07:08
              Nie wiem, skąd wytrzasnęłaś takie dane. Myślisz, że patologia to tylko pijaczek
              z fioletowym nosem i jego obdarte dzieci?
            • nangaparbat3 Re: 01.04.09, 07:09
              fogito napisała:

              > Gwarancja ni, ale prawdopodobieństwo mniejsze.

              Nie, tylko odcień "patologii" inny.
        • makurokurosek Re: 01.04.09, 22:11
          Dla wielu ludzi opieka nad rodzicami jest czymś normalnym dla pozostałych jest
          to transakcja wymienna jeżeli rodzice ni dołożyli sie do mojego mieszkania, nie
          pilnują mi dzieci to o pomocy na starość mogą zapomnieć. Wystarczy poczytać
          troszkę tematów o teściach , rodzicach i ich obowiązków wobec wnuków.
      • hancik5 Re: szanowne Panie!!! 31.03.09, 20:50
        Protozoa, kończ waćpani, wstydu oszczędź !
        • agatracz1978 [...] 31.03.09, 22:05
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • graue_zone Re: szanowne Panie!!! 31.03.09, 22:20
        A ja uporem. Ale na proste pytanie nie odpowiedziałaś. Który wątek jest
        prawdziwy;ten obecny czy ten o aborcji w czasie studiów?
    • nangaparbat3 propozycja 31.03.09, 22:43
      Na wiele spraw mam poglady zupelnie odmienne od protozoi i niejeden raz sie z
      nia spieralam, czasem bardzo ostro.
      W tej jednak sugerowalabym nieco wiecej dystansu i autorefleksji.
      Sugerowalabym tez chwile zadumy nad losem, ktory lubi płatac niespodzianki.
      Ja sama stosunkowo poxno zaszlam w ciażę - zeby uprzedzic co bardziej krewkie
      bojowniczki o życie nienarodzonych - pierwszą i ostatnią. Moglam robic badania
      prenatalne, balam sie okropnie, ze urodze uposledzone dziecko - badań nie
      zrobilam, bo nie chcialam stawac przed ewentualnym dylematem, gdyby cos bylo nie
      tak. Ale to było moje ryzyko i mojego męża, z pewnoscia tez moich rodzicow, bo
      wiem, że nigdy nie odmowiliby mi pomocy, a nawet nie musialabym ja o nią prosic.
      Urodzilam wspaniale, zdrowe dziecko - obok mnie lezala pani w dokladnie tym
      wieku co ja, jej mąż w wieku mojego, i synek z zespolem Downa. Do dzisiaj pytam:
      czym sobie zasluzylam na to, ze mnie mie to spotkalo? Ano niczym. To uczy pokory.
      Czy mam jakikolwiek powod do chwaly, że nie robilam badań? Nie mam. Wczesniej,
      jako bardzo młoda kobieta, jeszcze za komuny, myślalam, ze moge byc w ciąży, i
      bylam zdecydowana ja usunąc - los mi oszczędzil.
      Potem, kiedy juz mialam dziecko, wiedzialam, ze jeśli zajde w ciążę, zrobie
      badania, i w razie powaznej wady - usunę. Juz wiedzialam, co to znaczy chowac
      dziecko, i wiedzialam, że są wyzwania, ktore mnie przerastają. Byc moze gdyby
      naprawdę trzeba było podejmowac decyzję, nie byłaby ona wcale taka, jak sobie
      wyobrażalam - ale tego nie wiem. Nie dowiedzialam się, los mi oszczędzil.
      Mojej kolezance nie oszczędzil - choc własciwie byla w niezlej obiektywnie
      sytuacji, podobnej do protozoi. Zrobiła to w tajemnicy przed mezem, przed
      dziecmi - nikt z nich nigdy sie nie dowie. (To tez do tych, ktore ręczą za inne
      kobiety.) Ona zaplacila straszną cenę, zanim to sie stalo, byla absolutna
      przeciwniczka aborcji. I jest nia nadal - ale juz nie potepia innych tak latwo.
      Ja wszystkim tutaj, i w ogole wszystkim kobietom życzę, zeby nigdy nie musialy
      stawac przed takim dylematem - a to kiedy on się pojawia, to sprawa calkowicie
      subiektywna. jedna bedzie gotowa donosic plód pozbawiony mózgu, dla innej
      kwestia rezygnacji na pół roku z pracy będzie nie do przejscia. Każda ma swoja
      perspektywę, a ja, patrzac z perspektywy matki juz prawie doroslej corki, wiem,
      jak latwo oceniac i potępiac, jak trudno pomóc.
      Jeśli chcecie ratowac nienarodzonych - jest o co walczyc: o pracę w mniejszym
      wymiarze godzin, o żlobki i pzedszkola, o opieke zdrowotna z prawdziwego
      zdarzenia, o antykoncepcje ostepna dla kazdej kobiety, o udogodnienia dla
      niepelnosprawnych oraz takie zasilki, ktore im i ich matkom - jak często
      samotnym - pomogą zyc po ludzku. O wychowanie seksualne w szkole, podczas
      ktorego mlodziez nie bedzie informowana, ze alkoholizm męza najskuteczniej lecza
      naturalne metody regulowania poczęc (autentyk).

      Proponuję, zeby troche odejsc od swojego "tu i teraz".
      • malila I to 01.04.09, 09:45
        nangaparbat3 napisała:
        > Czy mam jakikolwiek powod do chwaly, że nie robilam badań? Nie
        mam. Wczesniej,
        > jako bardzo młoda kobieta, jeszcze za komuny, myślalam, ze moge
        byc w ciąży, i
        > bylam zdecydowana ja usunąc - los mi oszczędzil.
        > Potem, kiedy juz mialam dziecko, wiedzialam, ze jeśli zajde w
        ciążę, zrobie
        > badania, i w razie powaznej wady - usunę. Juz wiedzialam, co to
        znaczy chowac
        > dziecko, i wiedzialam, że są wyzwania, ktore mnie przerastają. Byc
        moze gdyby
        > naprawdę trzeba było podejmowac decyzję, nie byłaby ona wcale
        taka, jak sobie
        > wyobrażalam - ale tego nie wiem. Nie dowiedzialam się, los mi
        oszczędzil.
        > Mojej kolezance nie oszczędzil

        jest najlepszą pointą w tej dyskusji.

        Przed ekranami monitorów nie siedzą same matki Teresy. Internauci to
        nie jest elita moralna. Nie wiem, skąd to przekonanie, że matki z
        nosem w laptopie to jakiś lepszy gatunek człowieka.
        Być moze są kobiety, które nigdy przenigdy nie usunęłyby ciąży. Może
        to te ciotki. Ale może nie. Nie rozumiem tej absolutnej pewności co
        do drugiego człowieka. Słusznie ktoś zauważył, że gdyby ta ciotka
        usunęła, to nie leciałaby ze zwierzeniami do siostrzenicy. Wydaje
        się komuś, że matka księdza czy zakonnika nie dokonałaby aborcji? A
        na jakiej podstawie? Bycie taką matką uświęca czy jak? Naprawdę
        nigdy nie słyszałyście o tym, że oddawało się dziecko w służbie Bogu
        po to, by zapłacić za własne grzechy? Czy może wydaje się Wam, że
        macie monopol na zakonników w rodzinie? (to oczywiście nie do
        Ciebie, Nangaparbat) Ja miałam dwóch księży i zakonnicę. Zakonnica
        odeszła z zakonu, bo nie mogła znieść tego, że seks jest tam normą,
        a starsze zakonnice są zazdrosne o młodsze.
        Zastanawiam się też, w jaki sposób pokolenia naszych matek i babek
        radziły sobie z regulowaniem poczęć. Te dwójki i trójki dzieci -
        świadczą o tym, że o metodach antykoncepcji powinnyśmy się uczyć od
        nich ;-P
        • fogito Re: I to 01.04.09, 19:55
          Kiedyś to kobiety rodziły 8, 10 a nawet 12 dzieci. Część z nich
          umierała przed piątym rokiem życia. Moja mama miała 9-ro rodzeństwa.
          Wychowana została przez głęboko uczciwych i wierzących ludzi. Była
          najmłodsza, a kiedy się rodziła w 1941 roku jej mama była zmęczona
          wojną, wychowaniem i karmieniem 8 starszych dzieci. Nie usunęła
          jednak ciąży 'domowymi' sposobami. Urodziła i moja mama jako jedyna
          z rodzeństwa poszła po wojnie na studia i wynagrodziła swojej mamie
          owe lata trudów.
          Nie wiem, dlaczego niektórym ludziom tak trudno zrozumieć, że są
          wśród nich ludzie prawi, dla których kradzież, zdrada,
          donosicielstwo czy też aborcja są niemożliwe.
          Dla mnie powyższe sa niemozliwe, bo nie mieszczą się w kanonie
          przekazanych przez matkę wzorców.

          A co do patologicznych zachowań wśród zakonników i kleru - owszem
          zdarzaja się, bo przecież to zwykli ludzie i satystycznie są wśród
          nich ludzie zdolni do popełnienia najgorszego grzechu. Jedna z moich
          kuzynek wystąpiła w klasztoru właśnie z powodu prześladowania jakie
          ją tam spotkało.
          Ale człowiek z silnym kręgosłupem moralnym niezależnie od tego,
          gdzie się znajdzie będzie wiedział jak postępować i 'nie będzie
          krakać jak wrony'.
          • protozoa Re: I to 02.04.09, 07:47
            Tak, tak każdy wierzący =uczciwy. Ciekawe co wymyslisz jeszcze. Chyba to, ze
            ksiądz pod sutanna zamiast penisa ma lilię.
            Sprawa Twojej babci bylo to, że w trudnych wojennych czasach chciała powoływac
            do zycia kolejne dzieci narażając je na głód, chłód i poniewierkę. I może
            dlatego, że Twoja babcia miała 9 dzieci nie była wstanie 8 zapawnić
            wykształcenia. Smutne.
            Dziwaczne jest równiez zdanie, że Twoja mama jako jedyna wynagrodziła swojej
            matce lata trudu. Przyznam, że tego do końca nie rozumiem, chociaż może..... czy
            Twoja mama była pierwsza osoba w rodzinie, która może legitymowac się wyższym
            wykształceniem???? Bo jesli tak to sprawa jest juz bardziej klarowna.
            • hancik5 Re: I to 02.04.09, 08:42
              Za to masz wyższe wykształcenie i co z tego ?
              Nic, kompletnie nic.
              O człowieczeństwie nie świadczy wyższe wykształcenie.

              Jako lekarz jesteś tym bardziej niewiarygodna, lekarz szczególnie powinien
              szanować ludzkie życie i posiadać choć trochę empatii, inaczej staje się tylko
              dobrym rzemieślnikiem.
              • agatracz1978 Re: I to koniec 02.04.09, 09:09
                Ja proponuję zakończyć dyskusję z tą jakże pustą kobietą. Ona nie ma nic mądrego
                do powiedzenia od samego początku. Żyje baba w jakimś strasznie pustym świecie.
                Nie ma szacunku do nikogo i niczego. Obraża ludzi, dla których ważna jest
                rodzina i życie. Kompletnie nie pojmuje, że nie każdy jest tak niezaradny
                życiowo jak ona i nie musi zabijać swoich dzieci zostawiając sobie jedno żeby
                zapewnić mu dobre warunki życia. Nie zakuma, że rodziny gdzie dzieci jest dwoje
                czy troje mogą być bardzo szczęśliwe a dzieci są zadbane i wykształcone. Można
                tylko poczuć żal czytając jej posty. Ani jej wykształcenie, ani status społeczny
                ani te wakacje nie robią na większości wrażenia bo jako człowiek jest pusta,
                zapatrzona w siebie i otoczona życiową beznadzieją. Nie ma do zaoferowania jako
                człowiek nic oprócz tych dennych opowieści o dwójce zabitych dzieci i swojej
                dumy z tego, że poszła w życiu tą drogą. Żałosna kobieta. Żyjmy swoim
                szczęśliwym i normalnym życiem. Kierujmy się swoimi zasadami i cieszmy się, że
                laska nie jest naszą matką, siostrą czy ciotką smile
            • fogito Re: I to 02.04.09, 16:03
              Dzieci nie były ani głodne ani się nie poniewierały. Ojciec był
              rzeźnikiem i człowiekiem zaradnym, więc opcja głodu nie wchodziła w
              grę. Chociaż poprzez swój zawód nieustannie był okradany przez
              Niemców a później Rosjan.
              Wykształacenie wyższe zdobyła moja mama oraz jej brat ksiądz.
              Pozostałe dzieci na studia pójść nie chciały. Nie zapominaj, że
              studia w owym czasie były za darmo i wystarczyły chęci aby
              studiować.
              Moja mama i mój ojciec były pierwszymi dzieciakami powojennymi,
              które poszły na studia w naszej małej wiosce - nie licząc wujka
              księdza.
              Moja babka był hrabianką i miała swoją guwernantkę. Z wielkiej
              miłości popełniła mezalians i wyszła za rzeźnika smile Studia na
              Sorbonie jej nie interesowały. Nie sądzę jednak, żeby żałowała, bo
              po wojnie majątki ziemskie i tak zostały odebrane a ona przecież
              miała cudowną rodzinę. A moja mama to była jak wisienka na torcie smile
              Bystra, zdolna, zaradna i bardzo kochająca swoją matkę. Takie często
              sa właśnie dzieci urodzone w późnym wieku.

              Niezależnie od tego co napisze i tak pewnie ci się nie wyklaruje, bo
              ty nie znasz takiego świata, który opisuje.
              • protozoa Re: I to 02.04.09, 16:56
                Tak, nie znam takiego opisu swiata. Pochodzę z rodziny inteligenckiej, w
                rodzinie nie miałam zaradnego rzeźnika. Gdybym była złośliwa skomentowałabym ową
                zaradność.
                W owym czasie studia były rzeczywiście za darmo ( zresztą są one do dziś
                bezpłatne nie licząc Wyższych Szkół Wydawania Dyplomów), ale oprócz chęci trzeba
                było wykazać sie zdolnościami i pracowitością. Były egzaminy wstepne, które
                trzeba było zdać a nie każdy potrafił przyswoić wiedzę. Cóz, jeden człowiek
                czuje głód wiedzy i ciągną go studia ( na Sorbonie, UJ czy gdziekolwiek indziej)
                innego interesuje rodzenie dzieci.
                • fogito Re: I to 02.04.09, 20:16
                  No cóż - ja też pochodzę z rodziny inteligenckiej, ale nie zapominam
                  o swoich korzeniach i nie wstydzę się dziadka rzeźnika, który w
                  czasie wojny potrafił założyć sklep, wyzywic i wychować 9 dzieci.
                  Był człowiekiem prawym i mama zawsze wypowiadała się o nim z
                  szacunkiem.
                  Ja niestety nie mogę tak mówić o własnym ojcu, bo jemu studia wyższe
                  nie dodały czlowieczeństwa. Wykształcenie nie czyni człowieka
                  lepszym jak widać doskonale na twoim przykładzie.
                • echtom Re: I to 02.04.09, 20:33
                  Cóz, jeden człowiek
                  > czuje głód wiedzy i ciągną go studia ( na Sorbonie, UJ czy gdziekolwiek indziej
                  > innego interesuje rodzenie dzieci.

                  Cóż, jedno nie musi wykluczać drugiego. Znam parę kobiet z wyższym
                  wykształceniem i 3-4 dzieci.
                • echtom Re: I to 02.04.09, 20:37
                  Miałam w rodzinie zaradnego technika, który był najstarszym z 12 dzieci
                  wiejskiego parobka. Jak to skomentujesz?
                  • protozoa Re: I to 03.04.09, 07:33
                    Nie wiem jak rozumiesz słowo "zaradny". Dla części "zaradny" to okradający
                    innych. Nie wiem, nie znam, nie skomentuję.
                    Natomiast nasuwa sie refleksja - dzieci parobków, z wielodzietnych rodzin tu na
                    tym forum sa ludxmi prawymi, wielu z dyplomami, pieniędzmi itd. Sielanka kończy
                    się w realu. Wtedy parobek/rzexnik/chłop itd nie mysli o wysyłaniu dzieci na
                    studia, raczej goni do roboty, bo trzeba obrobic inwentarz żeby wykarmić tyle
                    ludzi, a matka albo w ciąży albo w połogu, albo chora więc starsze córki pełnia
                    rolę nianiek.
                    Tak jest naprawdę w bajkach inaczej.
                    • hancik5 Re: I to 03.04.09, 08:38
                      Niby jesteś wykształcona, a nie wiesz, że dobry rzeźnik kilkadziesiąt lat temu
                      to był zamożny człowiek.I mógł wyżywić swoje dzieci spokojnie. Podobnie
                      kolejarz, nauczyciel i wielu innych.

                      Moja babcia zaszła w ciążę w wieku 39 lat. Była pania mecenasową, nie
                      pracowała, żyła sobie wygodnie. Czasy były jednak trudne, powojenne, dziadek
                      przedwojenny adwokat o antykomunistycznych poglądach wiecznie zagrożony. Babcia
                      była przerażona, a po prostu nawet jej się nie chciało.
                      To dziecko oczywiście się urodziło, ma teraz ponad 60 lat. Radość życia tej
                      mojej cioci jest niesamowita. Oczywiście moja ciocia jest zasobna i szczęśliwa.
                      Ty zabiłaś takie dziecko, jak moja ciocia. Ona nie żyłaby, gdyby moja babcia
                      była tak zimna jak Ty.

                      Twoje dziecko nie żyje.
                      • protozoa Re: I to 04.04.09, 16:57
                        Kilkadziesiat lat temu dobry rzeźnik był zamożnym człowiekiem tylko i wyłącznie
                        wtedy gdy kradł. Niestety, takie były to czasy. Juz dziś dobry rzeźnik szybciej
                        dorobi się pracując uczciwie.
                        • fogito Re: I to 04.04.09, 19:01
                          To tekst taki jak 'wszyscy lekarze biora łapówki'... ale czy to
                          prawda?
                          Mój śp dziadek dorobił się w Ameryce ciężko pracując - jak już
                          pisałam - i dlatego po powrocie do kraju było go stać na otworzenie
                          własnego sklepu. Ale zapewne było tysiące innych ludzi, którzy
                          dorobili się nie wyjeżdżając i nie kradnąc.
                          W sumie to zaczynam się zastanawiać, w jakim ty środowisku się
                          obracasz skoro wokół ciebie wszyscy kradną i dokonują aborcji surprised
                          Run, Forrest run!
                    • echtom Re: I to 03.04.09, 08:44
                      Jestem wnuczką tego parobka. Jego syn nikogo nie okradał. Wyrwał się
                      z nędzy i osiągnął sukces niewyobrażalnie ciężką pracą. To nie bajka
                      tylko historia z realu.
                    • fogito Re: I to 03.04.09, 12:05
                      My piszemy o trudnych czasach powojennych a tobie sie wydaje, że one
                      jeszcze trwają surprised Teraz juz nie znajdziesz dziecka parobka. Możesz
                      ewentulanie poznać jego wnuka. Może podszkol się z historii skoro
                      masz tyle wolnego czasu smile
                • osa551 Re: I to 03.04.09, 09:36
                  Cóz, jeden człowiek
                  > czuje głód wiedzy i ciągną go studia ( na Sorbonie, UJ czy gdziekolwiek indziej
                  > )
                  > innego interesuje rodzenie dzieci.

                  Kobieto - daruj sobie - już się tak zaplątałaś, ze naprawdę bardziej nie można.
                  Ciekawe jak się ma Twój głód wiedzy i Twoje wykształcenie do tego że urodziłaś
                  dzieci, jak się ma Twój status materialny z którego nie chciałaś zrezygnować
                  rodząc trzecie dziecko do rzeczywistości.

                  Niby jesteś nie wiem jak bardzo wykształconym lekarzem a siedziałaś w domu 3
                  lata z dziećmi (no zacofanie panie). Podkreślasz swój dobrobyt a jeździsz
                  Nissanem Micrą (są w PL tacy ludzie, których miesięczna pensja to równowartość
                  ceny takiego samochodu i naprawdę nie jest ich mało). Podkreślasz swoje
                  pochodzenie a czasem ktoś kto w tym pokoleniu zaliczył awans społeczny ma w
                  sobie więcej człowieczeństwa od Ciebie. Kto Ci zrobił krzywdę w życiu? Masz
                  jakiegoś psychologa pod ręką - to się do niego udaj.
                  • fogito Re: I to 03.04.09, 12:10
                    Nissanem micrą!? To ja inteligent dopiero w drugim pokoleniu jeżdżę
                    Subaru Forrester! No normalnie nie mogę.
                    Sorki, ale nie mogłam się powstrzymać.
                    Pozdrawiam,
                    Wnuczka hrabianki i rzeźnika smile
                    • protozoa Re: I to 03.04.09, 14:37
                      Jak nie możesz to puść. Serio. Jeżdżę Nissanem micrą i bardzo sobie to chwalę.
                      Nie kradne w przeciwieństwie do niektórych "zaradnych rzeźników" - nie twierdzę,
                      ze Twój dziadek kradł, ale wielu tzw. zaradnych to robiło. Zarobine pieniądze
                      przeznaczam na dzieci - ich wykształcenie, to, żeby niczego im nie brakowało.
                      Subaru mnie nie podnieca, cóz każda z nas ma inne preferencje . Ciebie,
                      "yntelygentkę" w drugim pokoleniu moze to podniecać, bo masz geny "zaradnego
                      rzeźnika" i hrabianki, która podniecił nie tyle intelekt co jurny chłop.
                      • fogito Re: I to 03.04.09, 16:41
                        Uważaj, bo cię żółć zaleje big_grin Zaczynasz się robić wulgarna - słoma z
                        butów wychodzi tongue_out
                        Zaradny dziadek dorobił się za oceanem a potem wrócił i uwiódł moja
                        babcię. I na pewno pomogło mu to, że był bardzo przystojny smile Pewnie
                        jurny też, skoro spłodził z nią dziewiątkę dzieci.
                        Dla mnie to romantyczna historia wielkiej miłości ponad podziałami
                        społecznymi. Ale ty oczywiście tego nie widzisz... Żal serce ściska.

                        Mnie subaru też nie podnieca - jeśli samochód może kogokolwiek
                        podniecać surprised - ale na pewno jest fajniejsze od jakiegokolwiek
                        nissana smile
                        Ja też pieniądze przeznaczam na dziecko - szkoła i lokata na studia
                        kosztują majątek, ale stać nas jeszcze na fajny samochód. I piszę o
                        tym tylo dlatego, że jeszcze niedawno twierdziłaś, że te co nie
                        dokonuja aborcji klepią biedę i żyją w maraźmie.
                        • osa551 Re: I to 03.04.09, 17:02
                          I piszę o
                          > tym tylo dlatego, że jeszcze niedawno twierdziłaś, że te co nie
                          > dokonuja aborcji klepią biedę i żyją w maraźmie.

                          O tego chyba nie doczytałam. No to ja raczej nie pasuję do tego opisu - no ale
                          zaraz protozoa się przyczepi, bo moje dziecko ma opiekunkę i ja się siedzę z nim
                          3 lata w domu. Pamiętaj fogito - protozoa ma zawsze rację, jest z najlepszej
                          rodziny, ma najlepszą rodzinę, karierę i podejście do życia, ma najbardziej
                          udane dzieci (kurde - już wyobrażam sobie te biedne synowe w przyszłosci). I jej
                          decyzje życiowe są najsłuszniejsze. A Ty sobie Twojego dziadka rzeźnika wytnij z
                          drzewa genealogicznego - bo to mezalians był straszny i w dodatku 9 dzieci - a fe.
                          • fogito Re: osa551 03.04.09, 18:49
                            No tak, protozoa ma zawsze rację... nawet jak nie ma big_grin

                            A dziadka sobie wycinać nie będę, bo dziadek to wielki facet był smile
                            I żałuje tylko jednego, że nie miałam okazji go poznać. Pozdrawiam
                      • hancik5 Re: I to 03.04.09, 20:55
                        No, i po tym poście już wszystko wychodzi..
                        Już wiem, kim jesteś, nie mam pytań.

                        Naprawdę brakuje teraz tej prawdziwej inteligencji. Hitlerowcy i Sowieci zrobili
                        swoje.
                      • przeciwcialo Re: I to 04.04.09, 18:43
                        Nie obrax się Protozoa ale lekarze nigdy w Polsce nie byli dobrze
                        wynagradzani i aby jaki taki poziom zycia utrzymac często musieli
                        byc "zaradni" w braniu łapówek. Tak więc twój kilkupokoleniowy
                        majątek rodzinny pewnie nie do końca legalnie był zdobyty.
                        Tak więc nie obrażaj innych.
                        • protozoa Re: I to 04.04.09, 21:26
                          W Polsce po 1945 roku rzeczywiście lekarze nie byli dobrze wynagradzani - moi
                          rodzice nie zbili majątku. Sa ludxmi zamoznymi, ale nie bogartymi - nie mają
                          Subaru i.....nie płacza z tego powodu. Tak, ze z łapówkami strzeliłas jak kula w
                          płot.
                          Mój mąż ma rzadka podspecjalizację i zarabia LEGALNIE bardzo dobrze. Gdybyśmy
                          chcieli byc "zaradni" i brac łapówki pewnie zylibyśmy lepiej, ale to co mamy w
                          zupełności nam wystarcza. Żyjemy na przyzwoitym poziomie i...tyle. Tak, że po
                          raz kolejny nie trafiłas.
                          • przeciwcialo Re: I to 04.04.09, 21:47
                            Rozumiem że ta zamoznośc to z tych kiepskich państwowych dochodów.
                            Nie pograżaj się w tłumaczeniach.
                            • protozoa Re: I to 05.04.09, 09:58
                              Nie tylko z kiepskich państwowych dochodów, ale także z:
                              - pracy w spółdzielniach
                              - pracy w prywatnych gabinetach
                              - licznych publikacji,
                              - wyjazdów zagranicznych ( moja matka pracowała przez kilka lat jako pediatra w
                              jednym z krajów arabskich)
                              Nie są to co prawda dochody "zaradnego rzeźnika", ale jako taka zamożność
                              pozwalająca żyć na przyzwoitym poziomie.
                              Być może Ty obracasz się w środowisku łapówkarzy i wszystkich mierzsz swoja
                              miara, ale to juz tylko i wyłącznie Twój ( no i ewentualnie prokuratora interes).
                              • przeciwcialo Re: I to 05.04.09, 16:10
                                No to juz wiadomo dlaczego taka pokrecona emocjonalnie jesteś.
                                • fogito Re: I to 05.04.09, 22:08
                                  przy okazji... od kiedy 'zaradny' jest synonimem 'złodzieja' - może
                                  czas zajrzeć do słownika języka polskiego big_grin
                          • osa551 Re: I to 06.04.09, 10:39
                            protozoa napisała:

                            > W Polsce po 1945 roku rzeczywiście lekarze nie byli dobrze wynagradzani - moi
                            > rodzice nie zbili majątku. Sa ludxmi zamoznymi, ale nie bogartymi - nie mają
                            > Subaru i.....nie płacza z tego powodu. Tak, ze z łapówkami strzeliłas jak kula
                            > w
                            > płot.
                            > Mój mąż ma rzadka podspecjalizację i zarabia LEGALNIE bardzo dobrze. Gdybyśmy
                            > chcieli byc "zaradni" i brac łapówki pewnie zylibyśmy lepiej, ale to co mamy w
                            > zupełności nam wystarcza. Żyjemy na przyzwoitym poziomie i...tyle. Tak, że po
                            > raz kolejny nie trafiłas.

                            Jestem córką lekarki i inżyniera i jeżdżę Subaru Foresterem wink więc teraz nie
                            bardzo wiem, czy mam się kwalifikować do inteligencji czy do dorobkiewiczów wink.
                      • peresia Re: I to 05.04.09, 00:45
                        Wiesz co protoza (celowo z małej litery), fartuch lekarski na tobie
                        to farsa.
                        twoje wykształcenie, pozycja, pochodzenie nie mają absolutnie
                        żadnego znaczenia w odniesieniu do tego, co tutaj napisałaś i co
                        sobą reprezentujesz.
                        A reprezentujesz dno. Aborcja ( w tym przypadku z wyrafinowania)
                        jest tylko rezultatem tego dna.
                    • nangaparbat3 To pojechałaś 04.04.09, 08:39
                      fogito napisała:


                      > Nissanem micrą!? To ja inteligent dopiero w drugim pokoleniu jeżdżę
                      > Subaru Forrester! No normalnie nie mogę.

                      > Wnuczka hrabianki i rzeźnika smile


                      To chyba jednak bardziej rzeźnika, dla artystokracji afiszowanie sie
                      zamoznoscią było w złym tonie.
                      • fogito Re: To pojechałaś 04.04.09, 09:44
                        to zapewne te 'złe geny' wzięły górę!
                  • protozoa Re: I to 03.04.09, 14:44
                    Nie możesz zrozumieć, albo nie chcesz,że ja jestem ze swojego życia zadowolona.
                    Nie podnieca mnie nie wiadomo jaki samochód, mam wygodny miejski. Z dziecmi w
                    domu byłam tuż po studiach, więc nie miałam z czego się uwstecznić. Pochodze z
                    inteligenckiego domu, gdzie nie było "zaradnych rzeźników", tylko ;udzie mający
                    coś sobie do powiedzenia. Nie wyrzekam na ojca tak jak fogito. I co bardzo,
                    bardzo nie pasuje Ci do mojego obrazu nikt nie zrobił mi krzywdy. Mam
                    kochającego męża, jeżdżę na dobre urlopy, moje dzieci są udane.
                    To Wy ziejac nienawiścia - vide Wasze posty- musicie byc w życiu bardzo
                    nieszczęśliwe i skrzywdzone - bo rodzicie kolejne dzieci, bo żyjecie w
                    nierealnym świecie z sumie zakłamanym. Ale to Wasza i tylko Wasza sprawa. Na
                    forum jesteśmy wszyscy anonimowi - ja mam odwagę poruszac trune sprawy, nie
                    wstydze sie przyznać do tego co niepopularne, Wy pisząc to co piszecie - odsyłam
                    do Waszych watków - chocby we własnych i współforemek oczach czujecie się
                    lepsze, bo w realu jakoś Wam to nie wychodzi.
                    • osa551 Re: I to 03.04.09, 16:39
                      Już Ci napisałam, Twoja racja jest najtwojsza. Operujesz typowymi
                      sformułowaniami osób pewnych tego, że robią wszystko najlepiej na świecie mając
                      zero pokory wobec życia.

                      Dla Twojego wyjaśnienia, ja nie jestem zagorzałą katoliczką - przeciwniczką
                      aborcji. Moja mama była lekarzem i jak miałam 19 lat a ona 45 powiedziała mi
                      wprost, że gdyby w tym wieku zaliczyła wpadkę, to rozważałaby aborcję. Zostałam
                      wychowana w przeświadczeniu, że ciało kobiety to jej własność, a nie własność
                      ustawodawcy, ale równocześnie, że trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny.

                      Status materialny nie jest dla mnie w życiu najważniejszy, a moje dzieci nie są
                      "udane" tylko po prostu są i za to je kocham bezwarunkowo.

                      Ty robisz z siebie heroinę poruszającą trudne sprawy, tyle tylko, że tak
                      naprawdę Twoje podejście do życia determinuje stosunek ludzi do Twoich
                      wypowiedzi. Nie wiem jakie wartości wyniosłaś z Twojego super inteligenckiego
                      domu rodzinnego i nie chcę wiedzieć, bo z Twoich wypowiedzi wieje pustką
                      emocjonalną i duchową niestety.

                      Jak dla mnie to po prostu jesteś babą, która w imię wątpliwego statusu
                      materialnego czy innej wygody się po prostu wyskrobała i tyle a teraz dorabia do
                      tego ideologię. Masz w pogardzie wszystko i wszystkich, którzy mają inny
                      stosunek do życia niż Ty i tyle. Co innego jak aborcji poddaje się zgwałcona
                      dziewczyna a co innego jak aborcji poddaje się kobieta w Twojej sytuacji. Już ci
                      napisałam - trzeba się było wysterylizować skoro nie chciałaś mieć już więcej
                      dzieci. Byłoby to bardziej etyczne niż aborcja w Twoim wypadku.
      • agatracz1978 Re: propozycja 01.04.09, 09:47
        Mnie się wydaje, że dyskusja coraz bardziej dotyczyła właśnie podejścia autorki
        wątku do całego problemu a mniej samego problemu aborcji. Wiesz, sytuacje w
        życiu są różne i ludzie zmuszeni są dokonywać różnych wyborów, ale podejście
        autorki do tematu i ludzi wyrażających odmienne poglądy jest co najmniej nie na
        miejscu (dosadniej nie napiszę bo znów mnie wytną). Wiesz, moja mama też
        urodziła moją siostrę w późnym wieku i też nie do końca spodziewała się tej
        ciąży. Szanuję ją za tą decyzję, bo mam dzięki temu cudowną
        siostrę-przyjaciółkę. Nie pozwolę zatem, żeby jakaś baba mówiła że jestem naiwna
        myśląc, że moja mama nigdy nie zabiła nienarodzonego dziecka! Ciągłe
        powtarzanie, że jej dzieci mają wakacje, nowe ubrania i własne pokoje bo ona
        dokonała dobrej decyzji i zabiła dwoje innych dzieci - sorki ale to chyba jakaś
        paranoja. Ja też miałam wakacje, ubrania, dobre szkoły, super studia, własny
        pokój i miłość rodziców. I nie będzie mi babsztyl wmawiał, że dzieci matek,
        które nie dokonały aborcji są pozbawione opieki, wakacji czy innych rzeczy.
        Jakaś bzdura totalna. Przypadek każdej kobiety trzeba oceniać indywidualnie, bo
        ten temat jest strasznie trudny. A oceniając zachowanie i postawę autorki
        doszłam do wniosków, które nie nadają się do publicznego wyrażenia. Zabiła jedno
        dziecko, bo była za młoda i to ją przerosło (bo studia) potem była za stara i
        kolejna śmierć nienarodzonego dziecka (bo wakacje, kariera i własne pokoje dla
        dzieci, które jakimś cudem dostały szanse na przeżycie). Autorka mówi, że każdy
        ma prawo decydować kiedy i ile dzieci chce mieć. Ale chyba nie w ten sposób.
        Ludzie, to nie meble i nie jakieś przedmioty.
      • echtom Re: propozycja 01.04.09, 10:34
        jedna bedzie gotowa donosic plód pozbawiony mózgu, dla innej
        > kwestia rezygnacji na pół roku z pracy będzie nie do przejscia.

        Tu trochę przesadziłaś. Przy ocenie jakiegokolwiek czynu trudno
        wyłączyć motyw. Inaczej patrzy się na człowieka, który zabił w
        obronie własnej, inaczej na takiego, który zabił dla 10 zł i mp3.
        • azile.oli Re: propozycja 01.04.09, 11:39
          No i o to właśnie chodzi, echtom i aga znakomicie to ujęły. Chodzi o
          sposób, w jaki post autorki został skonstruowany oraz o motywy,
          jakie nią kierowały. Wszyscy się zgadzamy, że zabójstwo jest złem,
          ale takie w obronie własnej czy też naszych bliskich jest już
          postrzegane inaczej. Aborcja to jeszcze inny problem, bo dziecko w
          niczym nie zawiniło, obojętne, czy jest chore, czy jest owocem
          gwałtu. Ale jakoś inaczej czytałoby się ten post, gdyby autorka
          podała jakieś sensowne powody dla aborcji, bo te, które podała, są
          śmieszne. To zrobienie sobie z aborcji metody antykoncepcyjnej.
          Bo chociaż czyn ten sam, to jest różnica, czy się zrobiło coś ze
          strachu , czy z wygody.
          • gabrielle76 żenada!! 03.04.09, 20:18
            wiecie co ten watek przemienił się w lincz Protozoy, nie musze się z nia we
            wszystkim zgadzać ale to nie znaczy że beda ja potępiała, obrazała i wypisywała
            inne niestworzone rzeczy, to jej życie i ona zyje tak jak chce. Ja tez zyje
            własnym zyciem, rodze tyle dzieci ile chce, mam trójke które uwielbiam i zycie
            bym za nie oddała ale jesli jakimś cudem zaszłabym teraz w ciążę mimo
            zabezpiecznia to tak usunę ciążę. Mam inne plany na życie niz rodzenie i
            wychowywanie kolejnego dziecka i guzik Wam do tego bo to moje życie.

            Przestańcię się podniecac i weźcie się za własne życie te w realu a nie te tutaj
            wymyslone, Protozoa ma w wielu sprawach racje i to Was tak wkurza...
            • fogito Re: żenada!! 03.04.09, 20:40
              oczywiście, że guzik nam do tego... o ile ktoś nie położy głowy pod
              pręgierz w oczekiwaiu na wyrok. A tak właśnie zrobiła protozoa. I
              dla pewności skierowała post właśnie do przeciwników aborcji. Jako
              zwolenniczka chyba nie powinnaś się wypowiadać... żartuję.
              • makurokurosek Re: żenada!! 03.04.09, 22:55
                ja odczytałam ten post jako pokazanie idiotycznych zaostrzeń antyaborcyjnych. Po
                pierwsze aborcja w szerokim znaczeniu stała się dostępna tylko dla ograniczonej
                grupy ludzi co godzi w równouprawnienia, po drugie dla każdego inna sytuacja
                będzie określona jako trudna, po trzecie nie ma jednoznacznego określenia kiedy
                płód staje się dzieckiem a te które są powstały na podstawie ustaleń
                ludzi,kompromisu. I ostatnia rzecz każdy ma prawo do dokonywania własnych
                wyborów. Chore to jest to ze w imię głupich idei naraża się życie tysiąca
                kobiet, ja wiem dla ciebie ważny jest tylko płód a życie dziecka czy kobiety to
                masz w głębokim poważaniu, wszak sama sobie taki los zgotowała. Jak dla mnie
                wasza rozmowa jest żałosna, gracie bohaterki podczas gdy w rzeczywistości przez
                tyle lat jeszcze nie spotkałam tak idealnych ludzi jakich z siebie robicie.
                Wspaniale matki polki które w dupie mają że narodzone dziecko.
                • protozoa Re: żenada!! 04.04.09, 16:51
                  Jako jedna z nielicznych dobrze odczytałaś moje intencje. I jako jedna z
                  nieliczny chwidzisz świat takim jakim jest - bez zakłamania, koloryzowania,
                  idealizowania.
                  Ja mam głęboko gdzies panie pokroju fogito z ich poglądami. Jestesmy z innych
                  światów, z tym, ze ja obracam sie w rzeczywistym, może nie idealnym, ale nie
                  zakłamanym, zas moralistki grzmiące na tym forum bardziej pasuja do basni z mchu
                  i paproci niż realnego świata.
                  A, że przy okazji niektórym z nich słoma z butów wystaje to juz osobna opowieść.
                  Tak jak odpisałam Gabrielle, z która wiele razy ostro polemizowałam w innych
                  watkach, spotykamy sie tu z próbka polskiego społeczeństwa, społeczeństwa
                  Lepperów, drobnych oszustów, ludzi o podwójnej moralności. Nie powinno nikogo to
                  dziwić.
                  Jestem przekonana, że prawdziwe życie większości moralnych i etycznych jest
                  dalekie od opisywanego ideału.
                  • echtom Re: żenada!! 04.04.09, 17:02
                    > Jestem przekonana, że prawdziwe życie większości moralnych i etycznych jest
                    dalekie od opisywanego ideału.

                    A to przekonanie zupełnie bezpodstawne. Może się zdziwisz, ale są w tym kraju
                    ludzie może nie "święci", ale moralni i etyczni. Jeżeli takich nie spotkałaś w
                    swoim środowisku - cóż...
                  • maurra farmazony 04.04.09, 23:08
                    z uporem maniaka usiłujesz utaplać w tym swoim gó...e osoby, które
                    po prostu nie uważają aborcji dla wygody za normę, sugerujac
                    wszystkim swoim adwersarzom złodziejstwo, kombinatorstwo, podwójną
                    moralność czy inne bzdety.
                    Tymczasem można mieć dwójkę dzieci, wakacje dwa razy w roku i
                    Nissana bez konieczności usuwania ciąż, w które się niefrasobliwie
                    zachodzi. Tysiące kobiet w PL tak mają, naprawdę. W PL nie w PRL

                    Nikt tu z siebie nie robi ideału. Nie trzeba być ideałem, żeby się
                    nie skrobać dla wygody, tak jak nie trzeba byc ideałem, żeby nie
                    kraść, nie bić dziecka kablem, nie wyłudzać lewych zasiłków etc.
                    Do tego wystarczy byc normalnym, zdrowym na umyśle człowiekiem z
                    jako takim kręgosłupem moralnym.

                    • echtom Re: farmazony 04.04.09, 23:24
                      > Tymczasem można mieć dwójkę dzieci, wakacje dwa razy w roku i
                      > Nissana bez konieczności usuwania ciąż, w które się niefrasobliwie
                      > zachodzi. Tysiące kobiet w PL tak mają, naprawdę. W PL nie w PRL

                      Niektórym nawet trójka się trafia i też nieźle żyją wink Zarzut niefrasobliwego
                      zachodzenia w ciąże jest niesprawiedliwy, bo wypadki przy pracy zdarzają się
                      nawet mimo stosowania antykoncepcji 99,5 % - natura zawsze rezerwuje sobie 0,5 %
                      udziału i trafia na pechowców. Na ogół jednak ludzie potrafią zmodyfikować
                      życiowy biznesplan w razie takiej niespodzianki i po przejściowym obniżeniu
                      komfortu życia szybko odrabiają straty, czasem z nawiązką. Znam sporo takich
                      rodzin. Powiedzmy sobie szczerze - przy stosowaniu antykoncepcji o wysokiej
                      skuteczności może się przytrafić w życiu jedna, w wyjątkowych przypadkach dwie
                      wpadki, a taką liczbę nadprogramowych dzieci dobrze funkcjonująca rodzina może
                      bez problemu ogarnąć.
                      • maurra Re: farmazony 04.04.09, 23:39
                        na ostatnich wakacjach poznałam babkę, która przyleciała z czwórką,
                        w tym trzy ostatnie powiła ponoć z powodu zawodnej antykoncepcji!
                        No tak mówiła serio serio smile
                        • echtom Re: farmazony 04.04.09, 23:50
                          > w tym trzy ostatnie powiła ponoć z powodu zawodnej antykoncepcji!

                          Może sikała po stosunku? big_grin
                  • joanna35 Re: żenada!! 08.04.09, 08:48
                    Protozoa, abstrahując od zasadniczego tematu wątku powiedz czy na
                    studiach lekarskich macie obowiązkowe zajęcia pod tytułem "Jesteśmy
                    nieomylni", "Wyższość lekarzy nad resztą "świata" i głęboka pogarda
                    dla innych", bo z każdego Twojego postu aż kapie jadem, ale w
                    realu też spotkałam takie "perełki". No cóż, wnuczce rzeźnika,
                    której słoma z butów wychodzi można chamstwo wybaczyć, a
                    przynajmniej zrozumieć braki w kulturze, ale czym wytłumaczyć osobę
                    tak inteligentną, dobrze wykształconą, zamożną, z takimi korzeniami?
                    Chwileczką zapomnienia?
                    • aurita Re: żenada!! 08.04.09, 09:51
                      Ja bym powiedziala, ze nie ma tyrana nad Pana z chama.
                      Z moja kuzynka ozenil sie tez taki "pan doktor" i identyczne teksty ma. Tylko ze wzgledu na te teksty mozna by podejrzewac ze pani protozoa jest lekarzem.
                      Te zajecia "Jesteśmy nieomylni", "Wyższość lekarzy nad resztą "świata" i głęboka pogarda dla innych", chyba jednak sa obowiazkowe big_grin


                      • makurokurosek Re: żenada!! 08.04.09, 20:48
                        A czy nie zauważyłyście że każda grupa czymś konkretnym sie charakteryzuje,
                        uważny obserwator bez problemu jest w stanie odróżnić studenta czy absolwenta
                        akademii medycznej, ekonomicznej czy polibudy.
                        Szczerze mówiąc nie wiem co jest trudniejsze do zniesienia wywyższający się
                        medyk czy teksty o nieumiejętności ciągnięcia druta przez wykładowców polibudy.
            • osa551 Re: żenada!! 03.04.09, 21:51
              ale jesli jakimś cudem zaszłabym teraz w ciążę mimo
              > zabezpiecznia to tak usunę ciążę

              To jest Twój problem, nie rozumiem tylko dlaczego kobiety w takiej sytuacji,
              które naprawdę za wszelką cenę nie chcą mieć więcej dzieci nie poddają się
              zabiegowi podwiązania jajowodów. Ja akurat uważam, że ten zabieg powinien być w
              Polsce bezpłatny. Wiem, że jest w tej chwili nielegalny, ale uważam, że to jest
              rozwiązanie lepsze niż aborcja.
              • makurokurosek Re: żenada!! 03.04.09, 23:01
                Czyli zalecasz łamanie prawa?
                • fogito Re: żenada!! 04.04.09, 08:20
                  Skoro można łamać prawo i dokonywać aborcji to równie dobrze mozna
                  łąmąc prawo i podwiązywać jajowody.
                  Tym bardziej, że ci bogaci robia to poza granicami kraju i wtedy już
                  nie jest to nielegalne.
                  • makurokurosek Re: żenada!! 04.04.09, 15:25
                    > Tym bardziej, że ci bogaci robia to poza granicami kraju i wtedy już
                    > nie jest to nielegalne.

                    Tak samo jak i aborcja
                • przeciwcialo Re: żenada!! 04.04.09, 16:00
                  Aborcja to tez łamanie prawa.
                • osa551 Re: żenada!! 04.04.09, 18:06
                  > Czyli zalecasz łamanie prawa?

                  Te dwa zabiegi różnią się od siebie tym, że podwiązanie jajowodów to zabieg
                  wykonywany na ciele kobiety, który ma nie dopouścić do powstania ciąży.

                  Aborcja to przerwanie ciąży, tzn usunięcie z ciała kobiety kogoś/czegoś komu
                  bije już serce.

                  Wydaje mi się, że jeśli kobieta za wszelką cenę nie chcę mieć dzieci to powinna
                  poddać się takiemu zabiegowi zamiast robić kolejne aborcje, bo nie miała dziecka
                  w planach.
                  • makurokurosek Re: żenada!! 04.04.09, 18:40
                    Tylko widzisz ustawa antyaborcyjna w obecnej formie umożliwia zarówno dokonanie
                    aborcji jak i podwiązanie jajowodów tylko określonej grupie ludzi.O czym my
                    mówimy wielu kobiet nie stać na to aby kupić pigułę po, a co tu mówić o wydaniu
                    kilku tysięcy. W wyniku tak idiotycznych zaostrzeń narażone jest życie tysięcy
                    kobiet, które przez to że nie stać je na aborcję wybierają tańsze lecz bardziej
                    niebezpieczne metody usunięcia niechcianej ciąży. Sądzę że najlepszym
                    rozwiązaniem byłaby legalizacji pigułek wczesnoporonnych
                    • echtom Re: żenada!! 04.04.09, 22:23
                      > Tylko widzisz ustawa antyaborcyjna w obecnej formie umożliwia zarówno
                      dokonanie aborcji jak i podwiązanie jajowodów tylko określonej grupie ludzi

                      Małe uściślenie - o ile mi wiadomo, sterylizacja, w przeciwieństwie do aborcji,
                      nigdy nie była w Polsce legalna.
                      • makurokurosek Re: żenada!! 04.04.09, 22:57
                        Nie ma żadnego prawa zabraniającego dobrowolnej sterylizacji, jednak
                        wprowadzenie restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego spowodowała że lekarze jej nie
                        wykonują nawet ze wskazań zdrowotnych
                        Kasa otwiera wiele możliwości i drzwi.
            • protozoa Re: żenada!! 04.04.09, 16:42
              Tu na forum mamy próbke polskiego społeczeństwa. Najbardziej podoba mi się
              fogito, która tak ślicznie się wścieka, niezła jest takze Agata i jeszcze kilka
              świętych pań.
              A co do tego, że większość tych poboznych, zamożnych, moralnych mija się z
              prawdą - nie ulega watpliwości.
              • fogito Re: żenada!! 04.04.09, 18:56
                Mój mąż też mówi, że jak się wściekam to śliczna jestem smile
                Ale ty nie wywołujesz u mnie uczucia wściekłości. To zaledwie
                irytacja tongue_out
                Ja nie mijam się z prawdą, bo - jestem zamożna, wykształcona, nie
                usunęłam żadnej ciąży, nie kradnę i nie zabijam, pomagam rodzinie i
                chorym dzieciom. Kupuję kwiatki i czosnek od staruszek na ulicach
                niezależnie czy potrzebuję i zawsze daję więcej monet smile Zawsze też
                wzywam policję jak widzę, że kogoś biją albo dzieje się inna
                krzywda. Może powinnam się częściej modlić, ale przecież nie można
                być idealnym wink
                A takich jak ja jest wiele i nie wiem dlaczego trudno ci w to
                uwierzyc. Ale moze jest to tylko dowod na upadek moralny srodowiska
                lekarskiego. Chociaz pewnie nie, bo ja znam cudownych lekarzy,
                którzy maja serce na dłoni.
                • protozoa Re: żenada!! 04.04.09, 21:32
                  W przciwieństwie do Ciebie raczej się nie wściekam i..... rzadko mijam z prawdą,
                  chociaż nie jestem ideałem, czasem kłamię, czasem robie rózne niepopularne
                  rzeczy i wcale się tego nie wstydze.
                  Nie jestem obłudna, dokonałam aborcji bo tego oboje z mężem chcielismy. Nie
                  kradnę, nie miałam w rodzinie "zaradnego " rzeźnika, wspieramy się w rodzinie,
                  nie afiszuję sie z pomocą obcym , chorych leczę a nie pomagam im. Kwiaty dostaję
                  lub kupuje w kwiaciarni, czosnku nie znoszę, jałmużny nie daję, na policje nie
                  dzwonię ( może każę zawiadomić gdy coś niepokoi mnie w pracy). Kościoły i
                  klechów omijam z daleka, pacierza nie odmawiam, nie znam go, jestem ateistką.
                  I jestem osobą istniejącą, nie wirtualną.
                  • fogito Re: żenada!! 05.04.09, 08:09
                    No i super, tylko dlaczego uparcie negujesz fakt istnienia zupełnie
                    innych ludzi wokół siebie.
                    Nie wiem też dlaczego wydaje ci się, że ktos z zasadami moralnymi
                    musi być dewotem. Ja do kościoła chodzę rzadko, bo też mnie
                    denerwuje to co się dzieje w KK ostatnimi czasy. Ale przecież
                    poczynania księży nijak nie naruszają moich własnych zasad moralnych
                    ani wiary w Boga. To są zupełnie różne sprawy. Może czas to
                    zrozumieć.
                    • protozoa Re: żenada!! 05.04.09, 10:04
                      Nie neguje istnienia innych ludzi, natomiast to co z uporem maniaka usiłujesz mi
                      wcisnąć po prostu nie istnieje. Rysujesz obrazek nierealny, który powstaje w
                      głowie ludzi, którzy chcieliby takimi być, ale nie są, bo byc nie mogą.
                      Znam tysiące ludzi: są to pacjenci - i ci stali i zprzypadkowi, i koledzy ze
                      studiow, pracy, szkoły, sąsiedzi, znajomi z wakacji, koledzy moich synów, ich
                      rodzice, nauczyciele itd. Sa to ludzie z róznych środowisk, ale nie spotkałam
                      ani jednej osoby nawet przyblizonej do Ciebie.
                      Co więcej - moja matka ma w domu prywatny gabinet. Od zawsze ( bo przedtem
                      prowadziła go jeszcze moja babcia) przez dom przewijay sie tłumy matek z
                      dziecmi. I znów - ani jedna nie zachowywała się tak jak Ty i kilka Twoich
                      stronniczek tu na tym forum.
                      Więc chyba jednak swiat jest troche inny niz świat według fogito.
                      • echtom Re: żenada!! 05.04.09, 10:47
                        > Co więcej - moja matka ma w domu prywatny gabinet. Od zawsze ( bo przedtem
                        prowadziła go jeszcze moja babcia) przez dom przewijay sie tłumy matek z
                        dziecmi. I znów - ani jedna nie zachowywała się tak jak Ty i kilka Twoich
                        stronniczek tu na tym forum.

                        A jak się zachowywały? Czy można poznać całe życie człowieka w ciągu
                        kilkunastominutowej wizyty w gabinecie? Czy z każdą z tych pań dyskutowałyście o
                        aborcji?
                      • fogito Re: żenada!! 05.04.09, 19:22
                        To co dla ciebie jest nierealne moze byc realne i proste do
                        osiagniecia dla innego czlowieka. Ja nie kradne, nie bije dziecka,
                        wspomagam biednych i wlasna rodzine i uwazam, ze to jest po prostu
                        norma. A ludzie tacy jak ty uswiadamiaja mi od czasu do czasu, ze
                        jednak niekoniecznie.
                        Ale przeciez nie neguje twojego istnienia.
                        I wyobraz sobie, ze nie jestem idealna, tylko bardzo wrazliwa na
                        krzywde drugiego czlowieka. I takich ludzi jest naprawde bardzo duzo
                        w moim otoczeniu. Dlatego mi sie wydaje, że swiat jest lepszy niz go
                        opisujesz.
                        • protozoa Re: żenada!! 07.04.09, 07:31
                          Odbiegłyśmy od tematu, szkoda. Miało być o tym, że kobieta powinna miec prawo do
                          aborcji na żądanie, o tym, że są sytuacje- subiektywne-, w których kobieta i tak
                          przerwie ciążę ( legalnie czy nielegalnie w kraju czy za granicą, zrobi to
                          ginekolog lub "babka" itd), jest o pięknym świecie według wrażliwej fogito.
                          Lubisz pisać bajki - pisz. Świat nie jest zły, ale nie jest taki piekny o jakim
                          piszesz. Ludzie są rózni i to co jest złe według Ciebie nie jest złe według
                          innych i odwrotnie.
                          Ja wole normanlych ludzi z krwi i kosci, a nie wyimaginowane postacie, które
                          kupuja czosnek od babuleńki a porafią podłożyc świnię nie wiadomo kiedy
                          i.....uwazać, ze wszystko jest ok, bo cel uświęca środki.
                          Miałam taka szkolną koleżankę. Cud-miód, fogito w czystej postaci. Kościół w
                          każdą niedziele, 6 dzieci, mieszkanie w dobrym punkcie wychodzone i wyżebrane od
                          gminy itd. Przypadkiem jej ociec znalazł sie u mnie na oddziale z bardzo
                          zaniedbanymi ranami nogi. I to co było pod cienka powłoka "przyzwoitości" i
                          "pobozności" w pale sie nie mieści. A ta kobieta według Was była osobą na wskroś
                          pozytywną, nie "zamordowała" nienarodzonego dziecka (i).
                          • graue_zone Re: żenada!! 07.04.09, 07:55
                            A nie wierzysz, że można być dobrym człowiekiem, nawet z sześciorgiem dzieci? Że
                            jeśli nie popiera się aborcji na życzenie w imię lepszego statusu materialnego,
                            nie znaczy to automatycznie, że jest się zakłamanym, drobnomieszczańskim i
                            głupim? Że można mieć po prostu inne priorytety w życiu niż więcej pieniędzy na
                            koncie? Ależ skąd?1 Jedynie Ty masz rację, nikt inny nie ma prawa mieć
                            odmiennego zdania. I ostatnie pytanie? Ty ze względów materialnych dokonałaś
                            dwóch aborcji, prawda? Tak wynika z Twoich postów? Cóż, nie mam więcej pytań do
                            kogoś, kto wybiera wygodniejsze życie i lepszy krem do pięt niż życie dziecka,
                            które sam powołał na świat.
                          • maurra ułańska fantazja doktor p. nabiera rozpędu 07.04.09, 08:51
                            coraz ciekawsze te opowiastki się robią, takie "prawdziwe" i
                            z "życia wzięte" hehe

                            (ja nic o twojej koleżance od chorej nogi nie myślę, bo mnie postaci
                            zaludniające twoją wyobraźnie nie intersują)

                          • echtom Wszak od dawna wiadomo 07.04.09, 10:21
                            że nasze społeczeństwo składa się z 90 % złych, fałszywych katolików
                            i 10 % dobrych, uczciwych ateistów. I kto tu czarno-białe bajki
                            opowiada?
                            PS. Mój 91-letni ojciec spędził ostatne miesiące życia w domu,
                            otoczony troskliwą opieką 3 osób. I mimo specjalnego materaca,
                            poduszek, zagranicznych maści itp. cudów nie udało się opanować
                            odleżyn.
                            • protozoa Re: Wszak od dawna wiadomo 08.04.09, 07:14
                              Nasze społeczeństwo składa się w 90% z ludzi zakłamanych, fałszywych i znakomita
                              część z nich to katolicy.
                              Są sytucje, w których odlezynom nie mozna zapobiec, ale w opisywanej przeze mnie
                              sytuacji nie mielismy do czynienia z odleżynami tylko ze stopa cukrzycowa i do
                              tego zaniedbaną. A temu mozna przeciwdziałać. Trzeba tylko chcieć, a tu zabrakło
                              chęci.
                              • echtom Re: Wszak od dawna wiadomo 08.04.09, 11:47
                                > Trzeba tylko chcieć, a tu zabrakło chęci.

                                Może nie chęci, tylko wiedzy, np. informacji od lekarza pierwszego
                                kontaktu.
                                • protozoa Re: Wszak od dawna wiadomo 08.04.09, 12:48
                                  Wiedza była, instrukcje były, lekarz pierwszego kontaktu zdarł gardło,
                                  pielęgniarki - podobnie. No ale zwyciężyło lenistwo, niechlujstwo i tłumaczenie,
                                  ze na opieke nad ojcem brakuje czasu, bo Marysia do szkoły, Zosia do zerówki,
                                  Jaś do przedszkola, Krysia do żłobka, a nowe kopie w brzuchu..
                                  • peresia Re: Wszak od dawna wiadomo 15.04.09, 12:39
                                    Taaa, a moja T lecząca sie od lat na cukrzycę, w tej chwili juz
                                    insuliną w zaleceniach dietetycznych od diabetyka otrzymała nakaz
                                    jedzenia owoców - głównie winogron i bananów.
                                    Śmiech na sali!
                          • fogito Re: żenada!! 07.04.09, 14:13
                            Zaczynasz popadać w lekka paranoję i to uniemożliwia jakakolwiek
                            dyskusję.
                            Mierzysz swoją miarą i nie wiedzieć czemu wydaje ci się, że wszyscy
                            ludzie robia to samo.
                            Twoja koleżanka miała 6 dzieci/ Ja mam jedno.
                            Chodziła do Kościoła co niedzielę/ Ja nie chodzę (chociaż pewnie
                            powinnam)
                            Ona miała mieszkanie od gminy/ Ja kupione za ciężkie pieniądze
                            Ona nie opiekowała się chorym ojcem/ Ja opiekuję się mamą już 6
                            tydzień od operacji

                            Czy nadal uważasz, że należy nas porównywać tylko dlatego, że nie
                            usunęłyśmy ciąży... Co oczywiście uważam za plus dla niej.

                            Z wątku wynika, że niewiele osób zrobiłoby to co ty, więc nie
                            poprawiaj sobie samopoczucia prezentując historie, które nie są ani
                            moim udziałem ani prawdopodobnie też żadnej z dziewczyn.

                            A to, że ludzie są różni, to ja wiem i dlatego nie otaczam się
                            takimi jak ty, żeby się frustracją i jadem nie zarazić.
                          • vibe-b Re: żenada!! 08.04.09, 15:01
                            protozoa napisała:

                            Miałam taka szkolną koleżankę. Cud-miód, fogito w czystej postaci.
                            Kościół w
                            > każdą niedziele, 6 dzieci, mieszkanie w dobrym punkcie wychodzone
                            i wyżebrane o
                            > d
                            > gminy itd. Przypadkiem jej ociec znalazł sie u mnie na oddziale z
                            bardzo
                            > zaniedbanymi ranami nogi. I to co było pod cienka
                            powłoka "przyzwoitości" i
                            > "pobozności" w pale sie nie mieści. A ta kobieta według Was była
                            osobą na wskro
                            > ś
                            > pozytywną, nie "zamordowała" nienarodzonego dziecka (i).
                            >


                            Ale co kogo obchodzi Twoja koleznka i co ma Twoja kolezanka do
                            tematu tej dyskusji? Nie wiem, chcesz zmienic temat czy moze
                            potrzebujesz przeciwwagi dla swoich dwoch aborcji? Bo wtracenie
                            hostorii o kolezance na tym etapie dyskusji wyglada mi na maniere
                            przedszkolaka, ktory zrugany za zle zachowanie pali sie ze wstydu i
                            mowi w ten desen, zeby odwrococ od siebie uwage "a Karolek dzisiaj
                            ciagnal Ewe za wlosy".

                            Idz pani dochtorko, podwiaz sobie jajowody, bo z Twoja wiedza na
                            temat antykoncepcji jest wielkie prawdopodobienstwo, ze znow
                            wpadniesz. Oszczedz tego tym niewinnym istotom.
                    • kol.3 Re: żenada!! 05.04.09, 10:16
                      No, to może ja zakończę przypowiastką filozoficzną z życia wziętą.
                      Rodzina moich znajomych nadzwyczaj pokazowa jest. Wszyscy bardzo
                      szlachetni. Ciocia-babcia została starą panna ponieważ, jak głosila
                      legenda rodzinna, jej narzeczony został zabity na wojnie, a ona
                      pozostając mu wierną na całe życie, bo jemu ślubowala, przyjmując
                      pierścionek zaręczynowy, nigdy nie wyszła za mąż. Legenda ta była
                      powtarzana wszystkim znajomym i nieznajomym, aby im uświadomić z
                      jakimi nadzwyczajnymi i wyjątkowymi ludźmi o szczególnie wysokim
                      morale mają do czynienia. Po latach podziwiania, ochów i achów nad
                      nadzwyczajnością tej historii, pewien złośliwy kuzynek uchylił
                      rąbka tajemnicy i wyznał, że narzeczony wcale nie zginął, tylko
                      prysnął za granicę z inną, a ciocia-babcia wcale na niego nie
                      czekała tylko zadała się z jakimś panem.
                      Ja osobiście ciocię-babcię bardzo lubiłam. Bardzo fajna była to
                      kobieta. Stuprocentowa, z krwi i kości.
          • joanna35 Re: propozycja 07.04.09, 09:06
            azile.oli napisała:
            To zrobienie sobie z aborcji metody antykoncepcyjnej.

            To jest w zasadzie podstawowy powód dla którego jestem przeciwnikiem
            niczym nieskrępowanego "dostępu" do aborcji.

            • makurokurosek Re: propozycja 07.04.09, 09:17
              Czyli lepiej aby te dzieci lądowały w śmietniku, lub żeby matka wykorzystujące
              rady "babki" próbując domowymi sposobami pozbyć się ciąży zrobiła krzywdę sobie
              lub dziecku. Stosowania aborcji jako środka antykoncepcyjnemu można zapobiec
              poprzez szeroko rozumianą edukację seksualną.
              • malila Re: propozycja 07.04.09, 09:45
                makurokurosek napisała:

                > Stosowania aborcji jako środka antykoncepcyjnemu można zapobiec
                > poprzez szeroko rozumianą edukację seksualną.

                Mnie jest w ogóle ciężko wyobrazić sobie, że aborcja stosowana jest
                jako najłatwiejszy środek antykoncepcyjny. Trudność sprawia mi też
                wyobrażenie sobie, że robi się to dla wygody. Aborcja jest przecież
                inwazyjnym zabiegiem, a człowiek nie decyduje się na taki zabieg ot
                tak sobie. Łatwiej mi wyobrazić sobie, że dla wygody nic się nie
                robi, a dziecko wychowuje się w zasadzie samo albo z pomocą
                rodzeństwa. Dlatego nie kupuję twierdzenia, że Protozoa zrobiła
                sobie aborcje dla wygody - mam zupełnie inną teorię o ogromnym
                wysiłku, jaki Protozoa włożyła w wychowanie dziecka; o sporym
                obciążeniu fizycznym i psychicznym.
                Rozbroiło mnie za to wyznanie którejś z przeciwniczek Protozoi o
                wielkiej "wrażliwości na krzywdę drugiego człowieka"wink
                Tym bardziej, że wymieniając się epietetami o "zaradności" i
                człowieczeństwie panie grają jak równy z równym.
              • joanna35 Re: propozycja 08.04.09, 09:26
                makurokurosek napisała:

                Chcesz mnie przekonać, że wykształcenie pani doktor jest uboższe o
                tę "szeroko rozumianą edukację seksualną"?
                • makurokurosek Re: propozycja 08.04.09, 10:12
                  Nie, chcę jedynie powiedzieć że aborcja była, jest i będzie dokonywana przez gro
                  kobiet którym ciąża w taki czy inny sposób komplikuje życie. Edukacja seksualna
                  z nastawieniem na antykoncepcję( i to nie naturalną), może uchronić wiele
                  młodych dziewczyn od dylematu usunąć czy urodzić, młodzi ludzie powinni być
                  uświadamiani z czym sie wiąże rodzicielstwo. To co dla ciebie jest złym wyborem
                  nie koniecznie musi być złym wyborem z perspektywy innej osoby. Z mojej
                  perspektywy złym wyborem jest urodzić trzecie i kolejne dziecko w przypadku gdy
                  nie ma ku temu warunków finansowych.
                  kiedyś oglądałam pewien francuzki film poruszający problem aborcji ( niestety
                  nie pamiętam tytułu). Ojciec typowy obrońca życia, lekarz gdy dowiaduje sie że
                  dorosła córka chce dokonać aborcji za wszelką cenę próbuje ją od tego odwieść,
                  tego samego dnia dowiaduje sie że jego druga żona jest w ciąży. Jaka była jego
                  reakcja ? aborcja. Zdecydował sie na separacje bo żona nie zdecydowała sie na
                  aborcję.
                  Sądzę że ten film w świetny sposób pokazywał problematykę aborcji, łatwo głosić
                  górnolotne poglądy gorzej samemu zmagać sie z konsekwencjami
                  • joanna35 Re: propozycja 08.04.09, 10:24
                    makurokurosek napisała:
                    To co dla ciebie jest złym wyborem
                    > nie koniecznie musi być złym wyborem z perspektywy innej osoby.

                    Moja droga jak dotąd ani słowem nie skomentowałam wyboru protozoi,
                    bo też ani mnie on ziąbi ani grzeje. Mam głęboki szacunek dla życia -
                    na każdym jego etapie i sama nie usunęłabym ciąży - to jest mój
                    pogląd na sprawę i moje zdanie. Tylko mój. Wybory innych kobiet są
                    ich wyborami i to one będą(albo nie) ponosić takie czy inne
                    konsekwencje swoich czynów. A samym wątkiem jestem zdumiona. W życiu
                    by mi nie przyszło do głowy, że na forum, na którym bardzo łatwo
                    uzyskać "błogosławieństwo" dla wyborów "lekkich, łatwych i
                    przyjemnych" autorka wątku "dostanie po nosie". Szok, jak dla mnie.
    • protozoa Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 05.04.09, 10:09
      To niezły wynik. Dowód na to, że temat ważny, dotykający bardzo istotnej sfery
      życia, budzący emocje. Żal mi kobiet, które spotkają na swojej drodze moralistki
      i pseudoetyczki, które takimi czy innymi argumentami zrobią wszystko, aby
      odwieść je od aborcji, wściubiając nos w nie swoje życie.
      Każdy argument będzie dobry, a jeśli trafia na podatny grunt rozchwianej
      emocjonalnie kobiety ( ciżą) sukces bardzo prawdopodobny.
      I jak juz gdzieś wcześniej wspomniałam posty odzwierciedlaja strukture polskiego
      społeczeństwa.. Kilka pań wyważonych, sensownych, reszta emocjonalne piranie.
      Dziwi ? Niespecjalnie.
      • graue_zone Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 05.04.09, 10:23
        Szczerze mówiąc denerwuje mnie Twoja poza "ja i tak wiem lepiej, a jeśli ktoś
        się ze mną nie zgadza, to jest głupi/tępy/itp...". Nie potrafisz zrozumieć, że
        dla kogoś życie może być wartością stałą niezależnie od warunków, a nie tego czy
        starczy mu na lepszy krem do twarzy. Zrozum, że jeżeli dla kogoś zabójstwo (a
        tak odbierana jest przez część kobiet aborcja) jest złe, to nie zależy od tego
        kto i na kim je popełnia, lecz potępia je zawsze. Jeżeli pan Kowalski zabije
        pena Malinowskiego, bo mu się nie spodobało, że jest jego sąsiadem, uznasz to za
        "nie swoją sprawę" i powstrzymasz od potępienia czynu? Przypuszczam, że mimo
        wszystko nie. Więc nie dziw się, że Twoja decyzja zabicia dziecka z obawy o
        obniżenie statusu materialnego jest oceniana źle. Bo było to zabójstwo i
        niezależnie, że nie dotyczyło bezpośrednio mnie, wiedząc o niem mam prawo taki
        czyn ocenić. I oceniam źle. Pisałam już, że co innego kobieta w rzeczywiście
        dramatycznej życiowej sytuacji, a co innego wygodnicka "dama", która usuwa
        (kolejną?) ciążę, bo jej poziom życia spadnie. I tak jak rościsz sobie prawo do
        posiadania swojego zdania, daj to prawo innym.
      • vibe-b Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 05.04.09, 10:58
        proteza napisała:



        > I jak juz gdzieś wcześniej wspomniałam posty odzwierciedlaja
        strukture polskieg
        > o
        > społeczeństwa.. Kilka pań wyważonych, sensownych, reszta
        emocjonalne piranie.


        i ofkoz Ty jestes ta wywazona? i sensowna? big_grin big_grin
        cool ze masz o sobie dobre zdanie, ale przyjmij do wiadomosci ze
        inni moga myslec o tobie inaczej.§

        • barnaba1 Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 05.04.09, 11:32
          kiedy przeczytałam Twój pierwszy post miałam skojarzenie,że zabiłaś swoje
          dziecko dla pieniędzy
          dwa: dlaczego zarzucasz ludziom obłudę,zakłamanie?
          dlaczego zasłaniasz swoją marność moralną oskarżając innych?
          jesteś przekonana o słuszności swojej postawy życiowej,ale nie rozumiem dlaczego
          chcesz ją rozpropagować ? dorosła kobieta ma ukształtowany swój system wartości
          ,a Ty nawiązujesz stale ,ciągle i wciąż do zgubnego wpływu wypowiedzi kobiet
          pro-life na kobiety ,które są w ciąży i zastanawiają się zabić-nie zabić.
          myślę a nawet mam nadzieję,że gdzieś w Tobie tli się iskierka poczucia winy.
          wątek ma tytuł "do przeciwniczek aborcji" .wygłosiłaś swój manifest i
          chwatit.nie pogrążaj się kobieto.podajesz wiele faktów z życia swojej
          rodziny.stajesz się rozpoznawalna
      • maurra Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 05.04.09, 11:52
        >posty odzwierciedlaja strukture polskiego społeczeństwa<

        a ty ze swoim łamaniem prawa/przestepstwem się w tą strukturę
        leperów, kombinatorów, drobnych oszustów czy złodziejaszków
        doskonale wpisujesz. Nieodrodna córa polskiej ziemi

        palec do góry kto uwierzył, ze protozoa bedąc lekarzem w pl dwa razy
        poleciała do Holandii [czy gdzie tam] dokonac aborcji, bo tak bardzo
        dba, żeby w imię własnej wygody polskiego prawa nie łamać
        • agatracz1978 Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 05.04.09, 17:15
          Zwłaszcza, że pierwszej aborcji dokonała będąc na I roku studiów. znalazłyśmy
          jej równie "wzruszający" opis tamtego wydarzenia na innym forum. Wtedy
          uzasadniała go młodym wiekiem, brakiem wykształcenia i tym że nie miała prawa
          obarczać rodziców którzy musieliby jej wtedy pomagać. Kolejna aborcja - bo
          dziecko obniżyłoby jej poziom życia. Laska nie przyjmuje do wiadomości, że ktoś
          może zwyczajnie potrafi zapewnić dzieciakom dobre wykształcenie, wychowanie i
          ten już słynny jej osobny pokój dla każdego dziecka nie zabijając mu rodzeństwa.
          Temat aborcji w tym poście już dawno zszedł na dalszy plan. Teraz to autorka już
          tylko obraża inne dziewczyny, które nie popierają robienia sobie z aborcji
          środka antykoncepcyjnego. Potępia to z jakiego środowiska się wywodzą, choć sama
          niewiele sobą reprezentuje jako człowiek. Co z tego, że pochodzi z rodziny
          lekarzy? Ja też mam w rodzinie lekarzy, prawników i naukowców ale też zwykłych
          szarych sklepikarzy - co z tego czy czyni mnie to lepszym lub gorszym
          człowiekiem od kogokolwiek? Jakie to ma znaczenie? Nie wiem czemu czepia się
          pochodzenia dziewczyn? Bo ktoś ma inne wartości i inne zdanie. Kurcze, żałosna
          kobieta która nie ma nic mądrego do powiedzenia i obrażając innych oraz
          narzucając im swoje zdanie chce usprawiedliwić swoje żałosne zachowanie i
          beznadziejne poglądy. Też mi inteligencja - w sumie to mi jej żal ma takie
          beznadziejnie życie, nie wierzy w ludzką dobroć, zaradność i robi z siebie
          wielką "damę" a musiała zabić dwoje dzieci, żeby status materialny utrzymać. Oj
          żal.
          • vibe-b Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 06.04.09, 23:49
            agatracz1978 napisała:

            > Zwłaszcza, że pierwszej aborcji dokonała będąc na I roku studiów.
            znalazłyśmy
            > jej równie "wzruszający" opis tamtego wydarzenia na innym forum.



            powaznie? a to ######. mozesz rzucic linkiem? moze byc na priv.
            • agatracz1978 Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 08.04.09, 12:06
              Poniżej link do mojego postu, gdzie podałam namiary na jej wcześniejsze równie
              'wzruszające' wynurzenia o wcześniejszej aborcji
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=93162727&a=93307311
      • osa551 Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 06.04.09, 10:33
        protozoa napisała:

        > I jak juz gdzieś wcześniej wspomniałam posty odzwierciedlaja strukture polskieg
        > o
        > społeczeństwa.. Kilka pań wyważonych, sensownych, reszta emocjonalne piranie.
        > Dziwi ? Niespecjalnie.

        Jeśli faktycznie posty w tym wątku odzwierciedlają strukturę polskiego
        społeczeństwa - bardzo pocieszające jest to, że jednak większość tego
        społeczeństwa ma w sobie tyle etyki, żeby nie pozbywać się ciąży w imię "statusu
        materialnego", wątpliwego zresztą.
        • kol.3 Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 06.04.09, 20:26
          Skoro wszyscy są przeciw, to kto ciąże usuwa, gdzie są te dzieci
          które powinny się rodzić a nie rodzą się, skoro oficjalnie usuwa się
          coś ok.200 ciąż rocznie, a dzieci nie przybywa w porównaniu do
          okresu kiedy aborcja była legalna,kiedy notowano więcej aborcji ale
          i większy przyrost naturalny. Zwłaszcza, że obecnie mamy okres
          dzietności olbrzymiego wyżu demograficznego z lat 81-83, a dzieci
          nie ma.Pozwala to przypuszczać, że oficjalnie wszyscy są przeciw,a
          nieoficjalnie usuwają.A więc pewnie mamy do czynienia z
          megazałganiem.
          • makurokurosek Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 06.04.09, 20:35
            Co ty, o czym ty mówisz, jaka aborcja, co najwyżej co niektóre korzystają z
            pomocy ginekologa w celu przywrócenia miesiączki.
            Zaprzeczanie rzeczą oczywistym jest głupotą.
            • fogito Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 06.04.09, 20:40
              "rzeczom" jeśli już wink
              • makurokurosek Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 06.04.09, 20:53
                przepraszam za błąd, masz rację " rzeczom " oczywiście
          • maurra Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 07.04.09, 08:44
            "większość" to nie "wszyscy"
            liczba urodzeń w Polsce oscyluje aktualnie na poziomie ok. 330 - 340
            tys. a wg raportów Federy i SLD podziemie aborcyjne to ok. 7-14
            tysięcy usuwanych ciaż rocznie.

            jakoś się więc Polki nie skrobią na potęgę dla wygody, robi tak
            kilka % i żadna to tajemnica, żadne zaklinanie rzeczywistości - w
            końcu NIKT w tym wątku nie neguje faktu istnienia podziemia
            aborcyjnego. Dyskusja jest o powodach, ile razy jeszcze to trzeba
            napisać, żeby co niektórzy ptrzestali odwracać kota ogonem?
          • osa551 Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 07.04.09, 09:31
            Pozwala to przypuszczać, że oficjalnie wszyscy są przeciw,a
            > nieoficjalnie usuwają.A więc pewnie mamy do czynienia z
            > megazałganiem.

            Zapominasz, ze niektórzy stosują antykoncepcje i to zapewne w większym stopniu
            niż kiedyś.

            Tak czy inaczej to że aborcje są legalne czy nie pozostaje faktem i nikt nie
            zamierza mu zaprzeczać. Mnie akurat dobijają argumenty i podejście do życia
            autorki - poza tym jej ciało jej problem. Dziwi mnie tylko, ze lekarz traktuje
            aborcję jako środek antykoncepcyjny.
          • osa551 Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 07.04.09, 09:43
            > Skoro wszyscy są przeciw, to kto ciąże usuwa, gdzie są te dzieci
            > które powinny się rodzić a nie rodzą się

            napiszę jeszcze raz:

            JEŚLI FAKTYCZNIE posty w tym wątku odzwierciedlają strukturę polskiego
            społeczeństwa - bardzo pocieszające jest to, że jednak WIĘKSZOŚĆ tego
            społeczeństwa ma w sobie tyle ETYKI, żeby nie pozbywać się ciąży w imię "STATUSU
            MATERIALNEGO", wątpliwego zresztą.
            • kol.3 Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 07.04.09, 18:39
              Ja też napiszę jeszcze raz:
              może mamy do czynienia z zakłamaniem ? Gadają że są przeciw (np. na
              forum ) a jak co do czego - to usuwają.
              • fogito Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 07.04.09, 19:19
                chciałabyś, żeby to była prawda co?
                • kol.3 Re: No i doszłysmy do ponad 800 postów......i 08.04.09, 19:25
                  To co ja bym chciała nie ma najmniejszego znaczenia. Mam brzydkie
                  podejrzenia, że to jest jednak prawda.
                  A poza tym - niektóre organizacje kobiece oceniają liczbę ukrytych
                  aborcji na 150-200 tys.
    • renata_i_corka Re: Do przeciwniczek aborcji 07.04.09, 10:12
      Czy wiecie kto wzbudził moją antypatię i wstręt? Nie protozoa, ale nawiedzone
      obrończynie nienarodzonych. I, mniemam, że gdybym miała problem to właśnie
      protozoa by mi pomogła. Jest bezkompromisowa, odważna, ma swoje wady, a
      największą z nich jest syndrom Boga, ale czuję to intuicyjnie, jest to babka z
      klasą na której można polegać.
      Nie usunęłam ciąży i w zasadzie jestem temu przeciwna, ale nigdy nie mówię
      nigdy. Życie płata niespodzianki a szczególnie dotkliwie mogą się o tym
      przekonać te, które dziś wyjątkowo głośno krzyczą.
      • hancik5 Re: Do przeciwniczek aborcji 07.04.09, 12:01
        No pewnie,że pomoże. Ciążę Ci usunie bez problemu.
        A poza tym, dlaczego obrażasz przeciwników Twojego poglądu słowem "nawiedzone
        obrończynie" ?
        Jeśli tak, to Ty również jesteś nawiedzona, nawiedzona zwolenniczka wolnego
        wyboru...
        • hancik5 Re: Do przeciwniczek aborcji 07.04.09, 12:06
          A jeszcze to..
          W przysiędze Hipokratesa jest jasno powiedziane, że nie wolno pomagać spędzać płodu.
          Lekarz ma leczyć, nie niszczyć czyjeś życie, bo że płód żyje, to chyba nie
          zaprzeczysz.
          • renata_i_corka Re: Do przeciwniczek aborcji 07.04.09, 14:11
            Nigdzie nie doczytałam się, żeby protozoa była ginekologiem i usuwała
            komukolwiek ciążę. To, ze sama dokonała aborcji nie oznacza, że ja wykonuje. Tak
            więc zostawmy przysięgę Hipokratesa w spokoju, bo o czymś innym tu mowa.
            A im bardziej rzucacie się na protozoę, która miała sporo odwagi decydując się
            na internetowa spowiedź, tym większą czuję antypatię i pogardę do was.
            • fogito Re: Do przeciwniczek aborcji 07.04.09, 14:17
              Na pewno ma znajomych, którzy za ustaloną kwotę ci pomoga w
              potrzebie - jak większośc lekarzy w tym kraju.
              Jeśli pogardę wbudza w tobie obrona poczętego życia to strach się
              bać co tej pogardy nie wbudza...
              • maria-assunta Re: Do przeciwniczek aborcji 09.04.09, 22:46
                przeciwcialo , graue_zone, fogito
                Mam tylko jedno pytanie: a co powiecie o in-vitro?
                Czy powiecie tez jakiemus dziecku: po to, zebys mogl/gla sie urodzic
                musialo umrzec np. 15 twojego rodzenstwa? Jezeli aborcja jest takim
                zlem, jakim dobrem jest in-vitro? Ktos to pytanie juz zadal ale nie
                bylo zadnej odpowiedzi.
                • fogito Re: maria-assunta 10.04.09, 07:44
                  Ja popieram in vitro z wielu powodów. A domniemane zabijanie
                  zarodków podczas tej procedury to bzdura. Takie teksty to powtarzają
                  ludzie, którzy nie mają pojęcia o całej procedurze.
                  • maria-assunta Re: maria-assunta 10.04.09, 07:55
                    Ostatnio ogladalam kilka programow na ten temat i niestety musze
                    stwierdzic, ze nie tylko zarodki sa selekcjonowane ale tez
                    eliminowane plody kiedy ktos nie zyczy sobie np. wieloraczkow.
                    Ja nie jestem ani za ani przeciw, ciesze sie, ze mnie ten problem
                    nie dotyczy. Nie uwazam jednak, ze jest jakas ogromna roznica miedzy
                    jednym a drugim.
                    • echtom Re: maria-assunta 10.04.09, 10:25
                      Eliminowanie płodów niczym się nie różni od aborcji. Co do selekcji
                      zarodków - przyznam się, że nie znam szczegółów tej procedury, bo
                      jej ocena jest zbyt silnie obciążona ideologicznie i zwolennicy
                      różnych opcji mogą zwyczajnie kłamać na ten temat. IMHO jeżeli
                      przyczyną eliminacji zarodka jest jego genetyczne uszkodzenie,
                      jestem za. Jeżeli choroba, nieszczęście przytrafi się w ciągu życia,
                      jest to zdarzenie losowe, natomiast świadome prowokowanie nieszczęść
                      jest działaniem nieodpowiedzialnym. Nie potępiam rodziców dzieci z
                      ciężkimi wadami genetycznymi, którzy korzystają z in vitro, by
                      uniknąć ryzyka powtórki.
                      • maria-assunta Re:echtom 10.04.09, 10:55
                        Zgadzam sie, ale najwyrazniej ludzie przeginaja czasem palke,
                        bo ja rozumie wiele, ale nie wszystko.
                        Moja kolezanka robila 3 razy in-vitro i nic z tego nie wyszlo.
                        Potem przestali ale zamrozone zarodki gdzies tam jeszcze sa. Z tego
                        co wiem, to albo sprzedaje je sie innym parom, albo tez czesto
                        wyrzuca, nie chce opowiadac bajek, bo nie jestem fachowcem.
                        Moja znajoma zaszla w koncu w ciaze naturalna droga. Jej
                        zamrozone "dzieci" sa jej zupelnie obojetne, tak powiedziala.
                        Ale jak slucham wypowiedzi ludzi, ktorzy chca miec dziecko ale tylko
                        jedno a reszta ich nie obchodzi to troche glupio mi sie robi.
                        To byl program o klinice w Pradze, gdzie klientela jest na ogol z
                        niemiec, bo jest tam o wiele taniej niz u nich. Jedna kobitka byla
                        tam juz 11 razy, za kazdym razem ronila. Czy to jest normalne?
                        Albo parka karzelkow, ktorzy chcieli dziecko, ktore nie urosnie
                        wieksze niz 120 cm, zeby bylo takie jak oni, no i zrobili im to.
                        Za chwile zrobi sie z tego fabryka nowych ludzi, na zyczenie, kolor
                        wlosow, dlugosc nog itp itd. Oczywiscie nie chce obrazac ludzi,
                        ktorzy tak nie mysla.
                        Zreszta ja nikogo nie potepiam, ale dzieje sie tyle dziwnych rzeczy
                        dookola nas, ze nie rozumie dlaczego tylko za przerwanie ciazy jest
                        taka nagonka na kobiety.
                        O nic innego mi nie chodzi, niech sobie kazdy tak zyje jak chce.
                        • maurra Re:echtom 10.04.09, 10:59
                          > nie rozumie dlaczego tylko za przerwanie ciazy jest taka nagonka na kobiety.<

                          prawda? a jest jeszcze tyle spraw, za które kobietom przydałby się solidny łomottongue_out
                          • maria-assunta Re:maurra 10.04.09, 11:14
                            Przepraszam, jezeli tak to odebralas, ja tak wcale nie mysle, raczej
                            chodzi mi o to, zeby kobiety zostawic w spokoju i nie decydowac o
                            ich zyciu. Nie ublizac , nie wyzywac od "recydywistek" i nie
                            odgrywac wyroczni.
                            Ja tez nie mam nic przeciw in-vitro, rozumie, ze ktos chce miec
                            dzieci,ale nie moze.Rozumie tez, ze ciaza moze byc dla kobiety
                            koszmarem. I ze ja usunie z powodow jej tylko znanych.
                            Ja nikogo nie potepiam, przynajmniej staram sie nie widziec tylko
                            jednej strony tego zycia
                            pozdrawiam


                      • aurita Re: maria-assunta 10.04.09, 12:09
                        > Eliminowanie płodów niczym się nie różni od aborcji.

                        W Europie dazy sie do ZAPOBIEGANIU ciazy wieloraczej poprzez transfer 1-2 zarodkow.

                        "selekcja zarodkow" w IVF to ocena morfologii: z ilu komorek jest zlozony
                        zarodek, czy sie dzieli i czy jego chromatyna nie jest pofragmentowana: takie
                        maja najwieksza szanse na zagniezdzenie sie w macicy.
                        Sa tez kliniki ktore hoduja zarodki do stadium blastocysty.
                        Zarodki transferowane sa zamrazane, aktualnie jest to opracowana metoda i nie ma
                        problemu z romrazaniem.

                        Nikt nie wybiera niebieskich oczu i blond lokow!

                        Istnieje takze diagnostyka preimplantacyjna ale nie ma ona miesjca w klasycznym IVF
                        • maria-assunta Re: aurita 10.04.09, 12:34
                          pisalam juz, ze nie chce opowiadac bajek ani niczego nikomu
                          zarzucac, wedlug programu telewizyjnego, czasem "przyjmuja sie"
                          wszystkie zarodki, moze byc ich wiecej niz dwa, ale ludzie chca miec
                          tylko jedno dziecko i klinika gwarantuje, ze nie beda zmuszeni do
                          posiadania
                          wiekszej ilosci. Za pieniadze mozna zrobic dzisiaj bardzo wiele i
                          niestety ludzie maja rozne podejscie do wielu rzeczy.Typowy przyklad
                          amerykanki i jej osmioraczkow.
                          Nie wszystko jest takie szlachetne jak nam sie wydaje.
                          • aurita Re: aurita 10.04.09, 13:14
                            Co Ty wygadujesz?
                            Amerykanka z osmioraczkami to TYPOWY przyklad? ale czego?
                            - nie IVF , nawet w Stanach byla ewenementem (przypominam ze w Europie zalecany jest 1-2 zarodek)
                            - nie redukcji plodow w ciazy wieloraczej bo urodzila cala osemke

                            CZEGO przykladem TYPOWYM byla ta amerykanka?

                            > zarzucac, wedlug programu telewizyjnego
                            Moja droga telewizja klamie a radio ma ryja.
                            Zmien moze zrodlo swojej wiedzy.

                            > Nie wszystko jest takie szlachetne jak nam sie wydaje.
                            nie wszystko jest takie czarne jak sie nam wydaje
                            • aurita Re: aurita 10.04.09, 13:18
                              i Post scriptum

                              Redukcja plodow nie jest czescia procedury IVF. Ciaze wieloracze zdarzaja sie
                              takze w naturze chociaz to prawda ze podczas IVF zdarzaja sie czesciej
                            • maria-assunta Re: aurita 10.04.09, 13:33
                              A dlaczego zlotko na mnie wrzeszczysz?
                              Co Ty wygadujesz?
                              > Amerykanka z osmioraczkami to TYPOWY przyklad? ale czego?
                              tego, ze wszystkie zarodki sie "przyjely"


                              Amerykance proponowano redukcje ale sie nie zgodzila.
                              Moze to ty nie wiesz w jakim swiecie zyjesz?
                              Ja nie slucham radia ryja i tego typu audycji, nie musze tez szukac
                              innych zrodel informacji.
                              Na zachodzie tego typu programy sa zupelnie normalne i nie zwiazane
                              z emocja. O czym mamy dyskutowac? Nie musisz mi wierzyc bo to nie
                              jest moja prawda tylko przekaz. I nie opowiadaj ciagle jakie to
                              wszystko super bo najwyrazniej nie wszystko wiesz. Dziecko "na
                              zamowienie" mozna juz wyprodukowac, ale zostalo to niedawno zakazane.
                              Ale mnie to nie interesuje poniewaz mnie to nie dotyczy. Niech sobie
                              kazdy robi co chce. Mnie chodzilo o to, ze miedzy eliminacja plodu a
                              aborcja nie ma roznicy. Oczywiscie nie kazdy to zrobi ale sa i tacy.
                              Nie obwiniaj mnie o to, ze inni tak postepuja.
                              A z tymi zarodkami to tez roznie bywa, dla jednego jest to juz
                              czlowiek dla innego nie.
                              Nie mowiac juz o tym, ze moze i dobrze, ze nie wiemy dokladnie co
                              dzieje sie w roznych laboratoriach i klinikach. Ale ja sie tym nie
                              emocjonuje o co i ciebie prosze
                              • aurita Re: aurita 10.04.09, 13:41

                                > > Amerykanka z osmioraczkami to TYPOWY przyklad? ale czego?
                                > tego, ze wszystkie zarodki sie "przyjely"

                                Amerykanka jest wyjatkiem: rzadko kiedy wszystkie zarodki sie przyjmuja. Nie
                                jest to TYPOWY przyklad

                                > Amerykance proponowano redukcje ale sie nie zgodzila.
                                > Moze to ty nie wiesz w jakim swiecie zyjesz?

                                Dziwie sie ze zaproponowali: skoro chciala 8 zarodkow tzn ze chciala miec
                                wieloracza ciaze. Dajesz kontra-przyklad Twoich wlasnych slow: moze ta
                                amerykanka to TYPOWY przyklad ze nie eliminuje sie plodow po IVF???

                                > Ja nie slucham radia ryja i tego typu audycji, nie musze tez szukac
                                > innych zrodel informacji.

                                aaaaaaaaaaaaaaaaa wiedza wrodzona? to rzeczywiscie nie mamy o czym dyskutowac


                                >Mnie chodzilo o to, ze miedzy eliminacja plodu a
                                > aborcja nie ma roznicy.
                                aborcja to jest eliminacja plodu: nie mowili w telewizji?

                                • maria-assunta Re: aurita 10.04.09, 13:50
                                  czepiaj sie kazdego slowa, przeciez ty wiesz wszystko!
                                  A mnie to ani ziebi ani parzy, mow sobie co chcesz.
                                  Nie jestes dla mnie wyrocznia i mozesz tez wierzyc we wszystko co
                                  chcesz
                        • echtom Aurita, spokojnie 10.04.09, 19:27
                          Odniosłam się tylko do wspomnianego przez przedmówczynię przypadku, kiedy już po
                          zagnieżdżeniu się i rozwoju 2 czy 3 zarodków rodzice decydują się na usunięcie
                          nadprogramowych płodów, bo chcą mieć tylko 1 dziecko. Z tego, co wiem,
                          selektywna aborcja jest możliwa od jakichś dwóch dekad (pierwszym przypadkiem
                          było usunięcie płodu z wadą genetyczną z bliźniaczej ciąży dwujajowej - nie
                          pamiętam, w którym roku). Zakładam, że są to bardzo rzadkie praktyki, bo
                          przecież istnieje wówczas zagrożenie dla całej ciąży, nie zdziwiłabym się
                          jednak, gdyby od czasu do czasu zdarzali się ludzie tak zimni i wyrachowani.
                          Naprawdę odróżniam in vitro od aborcji i eugeniki, zbulwersował mnie tylko ten
                          jeden możliwy aspekt.
                          • makurokurosek Do przeciwniczek aborcji 10.04.09, 22:35
                            Teraz jak został poruszony temat in vitro, przypomniał mi się inny problem.
                            Zgodnie z waszymi poglądami że stajemy sie człowiekiem od chwili poczęcia, a
                            aborcja jest morderstwem co w sytuacjach wchłonięcia jednego z bliźniąt przez
                            drugie. Czy to wchłonięte dziecko jest dzieckiem ? Jeżeli tak to czy usunięcie
                            tego dziecka w momencie gdy lekarze zdają sobie sprawę z zaistniałej sytuacji
                            jest aborcją czy nie, zauważmy że w tych sytuacjach nie ma zagrożenia dla życia
                            matki.
                            • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 10.04.09, 22:38
                              Jeszcze jedno kto dokonuje aborcji w sytuacji gdy o wchłonięciu bliźniaka
                              dowiadujemy się gdy dziecko jest na świecie, czy matka czy bliźniak z którego
                              operacyjnie usuwane jest wchłonięte rodzeństwo.
                            • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 10.04.09, 22:54
                              Tak na chłopski rozum - wchłonięty bliźniak nie jest zdolny do samodzielnego
                              funkcjonowania, bytuje w organizmie drugiego na zasadzie pasożyta i może
                              stanowić zagrożenie dla jego życia, więc usunięcie go ma w tej sytuacji
                              uzasadnienie medyczne.
                              • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 10.04.09, 23:06
                                płód jakby nie było również nie jest zdolny do samodzielnego funkcjonowania i
                                bytuje w organizmie matki na zasadzie pasożytniczych, na szczęście rodzi sie
                                zanim pozbawi matkę wszystkich środków do życia smile. Przy założeniu że stajemy
                                się człowiekiem od chwili poczęcia wchłonięty płód również jest człowiekiem.
                                • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 10.04.09, 23:25
                                  Czy wchłonięty płód ma potencjał, by się rozwinąć i urodzić z ciała bliźniaka?
                                  • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 10.04.09, 23:36
                                    To zależy w którym momencie życia płodowego został wchłonięty, z tego co
                                    pamiętam po wchłonięciu część narządów rozwija się wolniej a rozwój innych
                                    zostaje zatrzymany. Jednak sądzę że nie zmienia to faktu że zgodnie z wyznawaną
                                    przez ciebie definicją jest to człowiek, a jego usuniecie aborcją.
                                    • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 10.04.09, 23:46
                                      Ale ja dopuszczam aborcję w przypadkach ekstremalnych, więc nie jestem właściwą oponentką do tego wątku w dyskusji smile
                                    • echtom cd 10.04.09, 23:49
                                      Nie jestem fundamentalistką ani idealistką i zdaję sobie sprawę z tego, że
                                      czasem stajemy przed dylematem wartościowania ludzkiego życia.
                                      • makurokurosek Re: cd 11.04.09, 00:07
                                        Ale dajesz sobie prawo do wartościowania życia innych ludzi. Narzucasz im swoje
                                        wartości. Nie ma czegoś takiego jak mniej i bardziej poważne powody do dokonania
                                        aborcji, dla każdego inne powody mogą przeważyć o aborcji. Niezależnie czy ciąża
                                        jest wynikiem gwałtu, wpadki czy rodzice są razem czy nie w każdym z tych
                                        przypadków płód jest tym samym dla jednych zlepkiem komórek dla innych dzieckiem.
                                        Dlatego jestem w stanie szybciej zrozumieć osoby które całkowicie sa przeciwne
                                        aborcji niż te które zgadzają się na dwa czy trzy wyjątki.
                                        • echtom Re: cd 11.04.09, 00:26
                                          Ok, nie musisz rozumieć. Odrzucam fundamentalizm, bo zasady są ważne, ale
                                          miłosierdzie ważniejsze. Fundamentalizm antyaborcyjny jest bez sensu - jeżeli
                                          ciężarna kobieta umrze, płód umrze razem z nią, więc lepiej, żeby chociaż ona
                                          przeżyła dla dzieci, które są, albo które mogłaby w przyszłości urodzić.
                                          Powiem Ci więcej, żeby zupełnie się pogrążyć w Twoich oczach - ja nawet
                                          dopuszczam myśl, że eutanazja bywa mniejszym złem. Ale jestem przeciwna jej
                                          legalizacji, bo ludzie nie znają umiaru i to by doprowadziło do poważnych nadużyć.
                                          • makurokurosek Re: cd 11.04.09, 00:59
                                            Osobiście jestem za legalizacją eutanazji. Dlaczego wiec dzielisz i szeregujesz,
                                            dlaczego nie zaufasz ludziom. łatwo mówi się o śmierci trudniej ją wykonać,
                                            trzeba być bardzo zdeterminowanym aby świadomie podjąć ten krok, niezależnie czy
                                            mówimy o aborcji czy o eutanazji
                                          • protozoa Re: cd 11.04.09, 20:43
                                            Ja tez jestem za legalizacją eutanazji, bo widziałam ludzkie cierpienie. I może
                                            właśnie dlatego, ze je widzialam uważam, że pacjent powinien miec prawo sam o
                                            tym decydować.
                                            Po stokroć wolałabym umrzeć niż cierpieć umierając.
                                            A opowieści o umieraniu w domu pełnym miłości i poświęcenia blixnich, można,
                                            niestety, między bajki włożyć.
                                            Nawet najbardziej kochająca ( katolicka rzecz jasna i wielodzietna) rodzina w
                                            pewnym momencie jest zdeterminowana i zmęczona. I śmierć bliskiego jest dla
                                            wszystkich wybawieniem.
                                            Tak jest. A to, że zaraz taka czy inna przeciwniczka eutanazji nawymyśla mi od
                                            morderczyń mam gdzieś. Niech się nie wysila.
                                            • joanna35 Re: cd 11.04.09, 23:25
                                              Protozoa przestań pieprzyć, bo już mi się niedobrze robi od tych
                                              Twoich uogólnień. Nie jestem ani w katolickiej ani w wielodzietnej
                                              rodzinie, a w życiu kieruję się zasadamii wartościami, których
                                              najwyraźniej Tobie brak. Wyobraźni mi nie brakuje, ale jakoś trudno
                                              mi wyobrazić sobie, że zabijam kogokolwiek dla własnej wygody. Twoje
                                              dzieci wiedzą, że gdyby , nie daj boże "coś" to będa żyć tak długo,
                                              jak mamusia nie będzie zmęczona?
                                              • protozoa Re: cd 13.04.09, 10:25
                                                O moje dzieci sie nie martw. Maja po 19 lat, zyja dobrze, sa kochane i maja
                                                spełnione wszelkie warunki do dobrego życia, dobrej edukacji, dobrego rozwoju.
                                                Mniemam, ze znacznie powyżej tego co może zaoferować większość anytyaborcyjnych
                                                forumowiczek.
                                                • joanna35 Re: cd 13.04.09, 10:52
                                                  Protozoa nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Nie kwestionuję tego,
                                                  jak sie mają Twoi synowie ani jaką jesteś dla nich matką. Niemniej
                                                  wypadki losowe się zdarzają i co wtedy? Odpowiedz na moje pytanie -
                                                  czy gdyby chodziło o Twojego syna też tak chętnie bawiłabyś się w
                                                  Boga czy masz to zarezerwowane tylko dla innych, obcych?
                                                • fogito Re: cd 13.04.09, 21:52
                                                  rozumiem, że studia za granicą zagwarantowane... bo u mnie tak big_grin
                                                  I po co było zabijać pozostała dwójke... może fajne dziewczyny by z
                                                  nich wyrosły... Żal.
                                                  • osa551 Re: cd 13.04.09, 22:12
                                                    > I po co było zabijać pozostała dwójke... może fajne dziewczyny by z
                                                    > nich wyrosły... Żal.

                                                    fogito wyluzuj - po przeczytaniu postów protozoa można dojść do wniosku, że
                                                    lepiej jest, żeby takie osobniki się nie rozmnażały ...
                                                  • fogito Re: cd 14.04.09, 08:46
                                                    wiem, ale i tak żal mi tych, którym nie udało się urodzić i żyć w
                                                    tych przecudownych warunkach...
                                                • osa551 Re: cd 13.04.09, 22:08
                                                  protozoa napisała:

                                                  > O moje dzieci sie nie martw. Maja po 19 lat, zyja dobrze, sa kochane i maja
                                                  > spełnione wszelkie warunki do dobrego życia, dobrej edukacji, dobrego rozwoju.

                                                  Nie rozśmieszaj mnie. Wszystkie rozterki związane z twoimi "udanymi" dziećmi
                                                  jeszcze przed Tobą. Ciekawe co zrobisz, jak w przyszłym tygodniu przyjdzie do
                                                  Ciebie Twój syn i powie, że zaliczył wpadkę z koleżanką. Czy całe wsparcie jakie
                                                  będziesz mu w stanie zaoferować to będzie propozycja aborcji? A jak dziewczyna
                                                  nie będzie chciała to co zrobisz - eterem ją potraktujesz i zrobisz jej aborcję
                                                  u siebie na oddziale? Co wtedy będzie z dobrym życiem, dobrą edukacją i dobrym
                                                  rozwojem? Co to w ogóle jest dobre życie według Ciebie?

                                                  Czy wszystko czego nauczyłaś swoich synów to to, że najważniejsze to mieć dobre
                                                  warunki materialne i nie chodzić w używanych ciuchach?

                                                  > Mniemam, ze znacznie powyżej tego co może zaoferować większość anytyaborcyjnych
                                                  > forumowiczek.

                                                  Mniemaj dalej w swoim wydumanym świecie. Ty naprawdę uważasz, że ktoś kto nie
                                                  zrobiłby aborcji w razie wpadki to koniecznie wielodzietna biedota? Wydaje Ci
                                                  się, że wysoki status materialny wyklucza się z brakiem akceptacji dla aborcji
                                                  (WŁASNEJ)? Robisz to chyba dla poprawy własnego samopoczucia - takie małe
                                                  wyparcie rzeczywistości. Oprzytomniej kobieto!!!

                                                  I może wreszcie do Ciebie dotrze - niekoniecznie antyaborcyjne - raczej
                                                  zniesmaczone Twoim systemem wartości.
                    • maurra mario-assunto 10.04.09, 10:49
                      może to był program DJ Janka? (Pospieszalskiego)

                      moje dziecko poczęło się w klinice i nie odbywa się tam żadne mordowanie 15
                      braciszków, to wytwór bujnej wyobraźni Gowina i piśmideł pokroju ND.
                  • przeciwcialo Re: maria-assunta 10.04.09, 16:58
                    W in vitro wszczepiając kilka zarodków nie wiemy ile się przyjmie,
                    jak w naturze. Niektóre zarodki obumieraja zanim dotra do macicy.
                    Wszczepiony w macice zarodek, rozwijający się i abortowany sztucznie
                    moim zdaniem zostaje zabity.
                    • aurita Re: maria-assunta 10.04.09, 17:33
                      Ale to nie technika IVF jest tego przyczyna: wystarczy transferowac jeden
                      zarodek lub nie redukowac liczby plodow. Przy dzisiejszej medycynie blizniaki
                      nie sa juz takim zagrozeniem jak kiedys.

                      Technika IVF nie sluzy do eliminacji ciazy ale do zajscia w ciaze!


                      > Wszczepiony w macice zarodek, rozwijający się i abortowany sztucznie
                      > moim zdaniem zostaje zabity.
                      • fogito Re: in vitro w Polsce 13.04.09, 22:00
                        a propos tematu, bo zdaje się, że niektórzy wiedzą, że dzwoni ale
                        nie wiedzą w którym kościele.
                        W Polsce nie wszczepia się więcej niż 3 zarodki podczas in vitro. I
                        w takim przypadku kobieta musi wyrazić na to pisemną zgodę ze
                        względu na ryzykowną ciążę mnogą.
                        Nie usuwa się tez zagnieżdżonych zarodków, bo celem jest ciąża a nie
                        jej przerwanie.

                        Przypadek ciąży mnogiej po invitro w Stanach to dowód na to, ze w
                        tym kraju każdy stan ma swoje odrębne prawo i procedura nie jest
                        uregulowana odgórnie. Takie przypadki to ekstrema i włściwie
                        popełnienie przestępstwa przez lekarza i klinikę, którzy
                        doprowadzają do ryzykownej dla życia kobiety ciąży. Kobieta powinna
                        być poddana leczeniu psychiatrycznemu a lekarze ukarani.

                        W Polsce dramatycznie potrzebne są regulacje prawne, po to właśnie,
                        aby nie było możliwości dokonywania nadużyć tj, wyrzucania zarodków
                        na śmieci czy też handlowania nimi bez zgody rodziców albo
                        wszczepiania więcej niż 3 zarodków.
                • aurita IVF jest tak podobne do aborcji jak piesc do nosa 10.04.09, 12:03
                  Co ty pleciesz? Co ma IVF do aborcji???:

                  aborcja: eliminacja plodu z ciala matki: kobieta nie chce ciazy
                  IVF: transfer zarodkow DO ciala matki: kobieta i mezczyzna staja na glowie aby
                  ciaza sie utrzymala

                  Dobrem IVF jest np zycie mojej corki.
            • graue_zone Re: Do przeciwniczek aborcji 07.04.09, 14:31
              Nie odbieram wypowiedzi Protozoi jako odwagę lecz dumę "Patrzcie, maluczcy, jaka
              jestem wspaniała! Ja to zrobiłam i wara wam ode mnie. A kot się ze mną nie
              zgadza, ten jest głupi, ograniczony i zakłamany". A jeśli pogardę wzbudza fakt,
              że jednak na szczęście większość osób wypowiadających się w wątku nie usunęłaby
              ciąży w imię lepszego statusu materialnego i zasłaniania się dobrem już będących
              na świecie (prawie dorosłych) dzieci oraz własnym wygodnictwem, to już naprawdę
              nie wiem, jaka życiowa postawa jest, Twoim zdaniem, godna szacunku.
              • nangaparbat3 taż wiadomo 07.04.09, 23:35
                graue_zone napisała:

                > Nie odbieram wypowiedzi Protozoi jako odwagę lecz dumę "Patrzcie, maluczcy, jak
                > a
                > jestem wspaniała! Ja to zrobiłam i wara wam ode mnie. A kot się ze mną nie
                > zgadza, ten jest głupi, ograniczony i zakłamany".


                Że koty to dranie i w ogóle falszywe są.
            • przeciwcialo Re: Do przeciwniczek aborcji 07.04.09, 14:32
              Czyzby kolezanka z oddziału?
              • laurie1 Re: Do przeciwniczek aborcji 07.04.09, 16:08
                Raczej drugie wcielenie autorki wątku. Protozoa stara sie za wszelka cene
                przekonac przeciwniczki aborcji, ze nie maja racji. Tzw. "zlepek komorek" to
                zycie ludzkie w najwczesniejszej fazie rozwoju. Nie bardzo rozumiem jak lekarz
                moze temu zaprzeczac.
                • gabrielle76 Re: Do przeciwniczek aborcji 07.04.09, 22:18
                  Rany weźcie się poczytajcie, piszecie tak jakbyscie zupełnie nie rozumiały co
                  się do Was tu pisze. Tez jestem za obrona zycia poczętego, nigdy nie usunęłam
                  ciąży i uważam to za zło ale czasem jest to zło konieczne. Chcecie rodzić to
                  rodzcie ale nie mówcie innym ile maja miec dzieci, każdy ma własne zycie i nie
                  mozna się do niego mieszac ani potepiac kobiet ktore usunęły ciąże.

                  Wyobraźcie sobie taka sytuację, któraś z Was zachodzi w ciąże mimo stosowanie
                  antykoncepcji, oczywiście rodzicie dzidziusia, mijaja 3 miesiące od porodu i
                  jakimś pechem znowu zachodzicie w ciążę mimo antykoncepcji, powiedzmy ze to juz
                  4 dziecko i co cieszycie sie?? Watpię, pewnie jestescie załamane. Ale żadna z
                  Was by się tu nie przyznała, udawałybyscie wielka radość a pod innym nikiem
                  pisałbyscie jakie to załamane jestescie.

                  Protozoa zrobiła co zrobiła, jej zycie, jej sumienie, uważa że postapiła i
                  słusznie i już, pewnie byłybyscie bardziej zadowolone jakby urodziła z 5 dzieci
                  porzuciła zawód lekarza i była taka zdesperowana kura domowa jak Wy jestescie, a
                  niestety jestescie...

                  Dajcie sobie spokój z kamieniowaniem Protozoy i pomyślcie ze może wśród Waszych
                  znajomych sa kobiety po lub przed aborcją, może one potrzebuja Waszego wsparcia
                  w tak ciękiej decyzji i pamiętajcie że to ich zycie nie Wasze...
                  • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 07.04.09, 22:29
                    powiedzmy ze to juz
                    > 4 dziecko i co cieszycie sie?? Watpię, pewnie jestescie załamane.

                    Na początku oczywiście załamane, z perspektywy czasu człowiek stwierdza, że dał
                    radę.

                    i była taka zdesperowana kura domowa jak Wy jestescie,
                    > a niestety jestescie...

                    A to ostatnie stwierdzenie na jakiej podstawie?
                    • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 08.04.09, 10:20
                      "> Na początku oczywiście załamane, z perspektywy czasu człowiek stwierdza, że dał
                      > radę."

                      Jesteś tego pewna ? Znam dziewczyny które wpadły, urodziły, niektóre poradziły
                      sobie inne wyładowują swoje frustracje na dzieciach, czy sie cieszą z tego ze są
                      matkami wątpię, przez swoją gorycz nie są w stanie nawet dojrzeć radości
                      macierzyństwa.
                      Macierzyństwo wiąże się z czymś więcej niż urodzenie dziecka i na to coś więcej
                      trzeba być przygotowanym.
                      • echtom Re: Do przeciwniczek aborcji 08.04.09, 11:45
                        Mój post nie dotyczył dziewczyn wpadających z pierwszym dzieckiem,
                        tylko dojrzałych kobiet, którym przytrafia się trzecie lub czwarte,
                        a takich znam sporo.
                        • makurokurosek Re: Do przeciwniczek aborcji 08.04.09, 11:59
                          nieplanowana i niechciana ciąża zawsze burzy świat nie zależnie od wieku i
                          ilości już posiadanych dzieci.
                • protozoa Re: Do przeciwniczek aborcji 08.04.09, 07:10
                  Wcielenie mam jedno!!! A swoja drogą dochodzisz do coraz bardziej absurdalnych
                  wniosków. To, ze ktos mysli podobnie do mnie juz jest be.
                  Nigdzie nie uzywałam sformułowania "zlepek komórek" i tego mi nie przypisuj.
                  Od poczatku uważałam i takie jest przesłanie mojego watku, ze sa sytuacje, w
                  których aborcja jest konieczna. Jesli kobieta z ważnych dla siebie wzgledów- a
                  dla każdej z nas ważny powód jest inny- zdecyduje sie na usunięcie ciąży to
                  zrobi to. Wasze krzyki, wrzaski, potępienia, awanturnictwo, wątpliwej kultury
                  retoryka i tak nic nie da.
                  • graue_zone Re: Do przeciwniczek aborcji 08.04.09, 09:10
                    Ale Ty nam nie dajesz prawa do potępienia swojej decyzji, a jednocześnie wymagasz zrozumienia dla siebie. Pojmij wreszcie, że są ludzie, dla których przerwanie ciąży ze względu na obawę przed pogorszeniem sytuacji materialnej jest i będzie złe, że są ludzie, dla których poczęte dziecko to człowiek i zabójstwem jest usuniecie ciąży. I oni nie odwrócą się plecami, mówiąc "to Twoje decyzja", lecz wyrażą swoje zdanie. I mają do tego prawo, choćbyś nie wiem jak głośno krzyczała o wolności wyboru i prawie do samostanowienia. Dlaczego prawo do własnego zdania przyznajesz tylko jednej stronie?

                    I na koniec ponawiam pytanie, bo uparcie nie odpowiadasz. Czy to, co było napisane w innym wątku to też Ty pisałaś? Czy de facto usunęłaś dwa razy ciążę ze względu na własne wygodnictwo? Bo jeśli tak, to też zmienia Twój wizerunek i wiarygodność.

                    I jeszcze raz powtarzam - nie mieszaj kobiet, które decydują się na aborcję z NAPRAWDĘ ważnych powodów (gwałt, ciężko upośledzone dziecko czy zagrożenie życia) do swojej sprawy, bo ich motywacja i sytuacja życiowa jest diametralnie różna do Twojej, gdzie o życiu Twojego dziecka (dzieci?) zadecydował kaprys, lenistwo i tak naprawdę egoizm.
                  • california-only Popieram Cie w 100% Protozoa 08.04.09, 11:36
                    Wlasciwie nie chce mi sie komentowac bo w zasadzie zawsze na forum
                    (no moze z wyjatkiem forum Feminizm)temat aborcji wywoluje jakas
                    niezrozumiala (dla mnie) histerie...Coz takiego kontrowersyjnego
                    jest w aborcji??! Mnie duzo bardziej obchodzi los biednych,
                    bezdomnych i chorych dzieci i wydaje mi sie,ze lepiej swoja pomoc i
                    energie kierowac w ich strone a nie w strone zarodkow i plodow.
                    Czemu uznawac ze zycie czlowieka jest "swiete" (rozumiem,ze jest w
                    swietle religii chrzescijanskiej), nas jest naprawde na tym swiecie
                    dosc duzo... itp itd..
                    Mysle,ze Twoja postawa jest po prostu oparta na zdrowym rozsadku
                    oraz znajomosci realiow, nie watpie,ze jestes fajna mama, absurdem
                    wydaja mi sie zarzuty stawiane Ci na tym forum. Ja w ogole odstawiam
                    tego typu fora bo mnie nieco zalamuje niski poziom intelektualny
                    wiekszosci (niestety)...
                    Nawiasem mowiac nie usuwalam nigdy ciazy ale wiele moich znajomych
                    tak -do czego przyznaja sie po latach, majac juz dzieci. Obecnie
                    staram sie o dziecko z moim partnerem ale jestem przekonana,ze gdyby
                    badania wykryly u plodu syndrom Downa lub inne uposledzenie, nie
                    wahalabym sie przez aborcja.
                    Pozdrawiam Cie serdecznie
                    • protozoa Re: Popieram Cie w 100% Protozoa 08.04.09, 12:49
                      Cieszę sie, ze wśród chóru potępiających mnie są też i inne głosy.
                      Pozdrawiam światecznie.
                      • fogito Re: Popieram Cie w 100% Protozoa 08.04.09, 18:00
                        świątecznie? ateistka? no patrzcie państwo.
                        • angazetka Re: Popieram Cie w 100% Protozoa 08.04.09, 21:35
                          Święta dla wielu osób w tym kraju są rodzinne, a nie religijne.
                    • renata_i_corka Re: Popieram Cie w 100% Protozoa 08.04.09, 22:32
                      I ja też Cię popieram. I jesteś dla mnie bardziej wiarygodna niż
                      matki-Polki-histeryczki, które potrafią wypisywać farmazony "tulę do siebie
                      ciebie i twojego nienarodzonego dzidziusia" a potem w najlepszym razie rzucą
                      parę wytartych śpioszków i są zadowolone.
                      Macierzyństwo to nie tylko urodzenie, to także trud wychowania o czym w ferworze
                      dyskusji raczy się zapominać.
                      • fogito Re: 09.04.09, 07:54
                        Przeczytałam wszystkie posty i nikt czegos takiego nie napisał surprised
                        Nie wiem też gdzie tu histeria. Ja bym raczej rzuciała jednej z
                        drugą paczkę prezerwatyw coby się bidulka mogła następnym razem
                        zabezpieczyć a nie płakać po fakcie.
                        • renata_i_corka Re: 09.04.09, 11:23
                          Nawet najlepsza antykoncepcja bywa zawodna. Protozoae o tym gdzieś pisała. A ty
                          nie bądź ani za mądra ani za pewna swojego, bo możesz jeszcze dostać od życia
                          tak w dupę, ze się nie pozbierasz.
                          • fogito Re: 09.04.09, 18:06
                            Dzięki za troskę, ale ja już w d..pę od życia dostałam i dlatego
                            życie jest dla mnie tak cenne - nawet cudze.
                            A jak ktos usuwa dwie ciąże to nie jest to już żadna wpadka tylko
                            recydywa.
    • nangaparbat3 a jak ma sie to wszystko 07.04.09, 23:42
      do rad udzielanych pewnej matce, by sobie wykupila w prywatnej poradni abonament
      (tylko 350 zl), to wtedy jej bardzo ciężko chore niemowlę zostanie od razu
      zbadane, a nie odeslane z kwitkiem i początkami pneumonii?
      Czy te 350 zl przy dwojgu zmienia sie w 700, a przy czworgu w 1400?
      Czy placimy 350 niezaleznie od liczby potomstwa?
      Jakos w wątku o nieprzyjetym przez lekarza dziecku żadna, ale to żadne z pozycji
      obronczyni ludzkiego zycia sie nie wypowiedziała. Ani przysiegą Hipokratesa nie
      machala przed nosem.
      • maurra Re: a jak ma sie to wszystko 08.04.09, 00:31
        > Jakos w wątku o nieprzyjetym przez lekarza dziecku żadna, ale to
        żadne z pozycji obronczyni ludzkiego zycia sie nie wypowiedziała.
        Ani przysiegą Hipokratesa nie machala przed nosem.<

        bo ten przykład ma się nijak do przypadku aborcji w imię zachowania
        komfortu czyli aborcji wykonanej przy więcej niż przyzwoitych
        warunkach materialnych o których to autorka pisze chętnie i z
        detalami


        • joanna35 Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 09:45
          Nie przeczytałam wszystkich postów, bo zwyczajnie nie mam na to
          czasu, ale zastanawia mnie jedna rzecz i to tylko pośrednio związana
          z aborcją. Nie od dzisiaj wiadomo, że ktoś kto zakłada wątek na
          forum, zwłaszcza o tak prowokującym tytule, musi się liczyć z tym ,
          że niekoniecznie zostanie poklepany po ramieniu czy pogłaskany po
          główce. Niestety, czasami trzeba się zmierzyć z krytyką i odmiennym
          zdaniem adwersarzy. Nie mogę zrozumieć dlaczego osoba, która ma tak
          wysokie mniemanie o sobie i jest tak bardzo pewna swoich racji
          wzięła udział w przysłowiowym "biciu piany" z osobami, które (w jej
          mniemaniu) nie sięgają jej do pięt kulturą i wykształceniem. Nie
          lepiej było z klasą właściwą tej grupie zawodowej wycofać się po 200
          poście, wiedząc, że dyskusja do niczego nie prowadzi i wcześniej czy
          później zakończy się pyskówką?
          • makurokurosek Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 10:38
            wydaje mi się że w tym poście nie chodziło o żadne poklepanie po ramieniu czy
            ukamienowanie, nie chodziło również o spowiedź. Autorka decydując sie na aborcję
            zdawała sobie sprawę z tego co robi, była pewna swojej decyzji nie potrzebuje
            więc do lepszego samopoczucia akceptacji innych osób. Sądzę że bardziej decyzja
            autorki była pokazana jako przykład, przykład tego że każdy z nas ma inne
            priorytety, inne sytuacje jest w stanie znieść. Sadzisz ze tylko takie
            drastyczne sytuacje jak gwałt, czy dziecko upośledzone mogą obrazować aborcję.
            Czyli co dziecko pochodzące z gwałtu to juz nie jest dziecko, jego matce dajesz
            prawo do aborcji. Skąd ta pewność że ta matka nigdy go nie zaakceptuje, tak samo
            jak skąd pewność że dziecko niechciane i nieplanowane zostanie pokochane, a nie
            wyrzucone na śmietnik. Każda z nas ma inną psychikę inne rzeczy sa w stanie nas
            złamać inne doprowadzić do załamania, dlatego każda z nas sama powinna decydować
            o sobie, bo tylko my jesteśmy świadome tego co możemy przeżyć, tylko my same
            stając przed trudnym wyborem wiemy jak bardzo trudny jest on dla mnie, nie dla
            sąsiadki ale dla mnie. Ja wiem że byłabym w stanie zaakceptować nieplanowaną
            ciąże, ale wiem również że wiele teoretycznie bardziej banalnych sytuacji byłoby
            mnie stanie doprowadzić do depresji.
            • joanna35 Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 10:44
              Makurokurosek do wszystkich tych wniosków doszłaś na podstawie
              mojego ostatniego postu? Widzę, że wiesz wiecej o mnie niż ja sama.
            • joanna35 Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 10:51
              A wracając do autorki. Możesz mi wytłumaczyć jaki cel miało
              zakładanie tego wątku? Jestem w stanie zrozumieć tak osobiste
              wynurzenia w wątku o aborcji, jako głos w dyskusji i wtedy
              moglibyśmy mówić o tym, że decyzja
              > autorki była pokazana jako przykład, przykład tego że każdy z nas
              ma inne
              > priorytety, inne sytuacje jest w stanie znieść." I to byłoby
              logiczne. Nie rozumiem co autorka chciała osiągnąć spowiadając się
              ze swojego życia na forum.
              Chyba liczyła się z tym, że ktoś będzie miał odmienne zdanie? I
              akurat w tym względzie temat jaki poruszyła jest nieistotny, równie
              dobrze mogła założyć wątek o oddaniu matki/tesciowej do domu
              starców - też nie wszyscy zachwyciliby się jej wyborem.
              • malila Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 11:16
                joanna35 napisała:

                > A wracając do autorki. Możesz mi wytłumaczyć jaki cel miało
                > zakładanie tego wątku?

                Protozoa już chyba kilka razy pisała, dlaczego to zrobiła. Bo
                chciała pokazać, że aborcja nie musi pociągać za sobą depresji czy
                wyrzutów sumienia i że nie musi być powodem do wstydu. Bo chciała
                pokazać, że w realnym życiu kobiety dokonują aborcji, czy komuś się
                to podoba czy nie, ale robią to w ukryciu, co w połączeniu z
                głośnymi hasłami antyaborcjonistów sprawia wrażenie, że aborcja to
                margines - zarówno w sensie ilościowym, jak i jakościowym. I być
                może miała też nadzieję na to, że zagorzali antyaborcjoniści
                warunkowi (tzn. tacy, którzy pozwalają drugiej kobiecie dokonać
                aborcji pod warnkiem, że...) zobaczą, jak bardzo może być
                subiektywna ich ocena przyczyn, które popychają kobiety do usunięcia
                niechcianej ciąży. A ponieważ ta ocena jest bardzo subiektywna -
                jest bez sensu. Obiektywną przyczyną mogą być względy medyczne czyli
                zagrożenie życia lub zdrowia matki (chociaż w tym drugim przypadku
                tez można dyskutować, bo zagrożenie zdrowia zagrożeniu zdrowia
                nierówne). Ale jak słusznie zauważyła Makurokurosek ponieważ gwałt
                zdrowiu ani matki, ani dziecka nie zagraża - jest to wyłącznie
                kwestia subiektywnej oceny stanu psychicznego matki. Mogą znaleźć
                się kobiety, dla których gwałt nie będzie powodem do aborcji i są w
                stanie się z tym jakoś pogodzić. Inna kobieta, która zaszła w
                trzecią czy czwartą nieoczekiwaną ciążę może znaleźć w takim samym
                lub gorszym stanie psychicznym, myśląc o kolejnym dziecku jak o
                powrocie do ciężkiego więzienia, które nie pozwala normalnie spać,
                jeść, myśleć, funkcjonować, które separuje od ludzi i sprowadza
                myśli samobójcze.
                • joanna35 Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 11:30
                  Jak pisałam nie czytałam wszystkich postów, ale to nadal nie jest
                  odpowiedź na moje pytanie. Oczywiście, rozumiem to wszystko o czym
                  napisałaś, rozumiem racje protozoi. Wszystko ok, tylko NIE ROZUMIEM
                  jaki sens ma zakładanie wątku pt" Do przeciwników aborcji", a 100
                  postów dalej obrażanie tych przeciwników i ich rodzin, bo ośmieliły
                  się trwać przy swoim zdaniu, bo nie zaczęły bić się w pierś i
                  posypywać głów popiołem? Na litość boską jeżeli ktoś kieruje swój
                  post do określonej grupy odbiorców, która w dodatku ma zupełnie inny
                  pogląd na sprawę to chyba liczy się z tym, że nie
                  zostanie "pobłogosławiony" za usunięcie dwóch(podobno)ciąż? To mnie
                  interesuje, a nie to ile razy protozoa się skrobała. To jej wybór,
                  podobnie jak palenie papierosów może być wyborem innych i nic nam do
                  tego, prawda?
                  • osa551 Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 11:44
                    To mnie
                    > interesuje, a nie to ile razy protozoa się skrobała. To jej wybór,
                    > podobnie jak palenie papierosów może być wyborem innych i nic nam do
                    > tego, prawda?

                    Nam nic do tego, ale w kwestii palenia papierosów protozoa ma już mniej
                    liberalne poglądy, które demonstruje swoim pacjentom, czy tego chcą czy nie:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=93127348&a=93163491
                  • makurokurosek Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 12:06
                    Przepraszam ale czego ty nie rozumiesz? Jeżeli autorka pisałaby o wrednej
                    teściowej, to rozumiała byś sens dyskusji?
                    • joanna35 Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 12:16
                      Nie sens dyskusji, bo od bardzo dawna tu nie ma żadnej dyskusji,
                      jest tylko wzajemne obrażanie się. Przy czym pani doktor w niczym
                      nie ustępuje "plebsowi". Wg. mnie jak się nie potrafi przyjąć
                      krytyki swojego postępowania, odmniennego zdania itp. to nie powinno
                      się zakładać kontrowersyjnych wątków, ewentualnie kiedy reprezentuje
                      się wyższy poziom intelektualny i się nim chełpi to należałoby
                      wcze4śniej "dyskusje"zakończyć widząc, że nie prowadzi ona donikąd.
                      Makurokurosek, podobnie jak pani doktor domawiasz "odmieńcom" prawa
                      do ich własnego, takiego a nie innego zdania?
                      • osa551 Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 13:08
                        joanna, autorka wątku w innych wątkach i na innych forach jedzie prawie po
                        wszystkich nie uznając kompromisów i odbierając innym prawo do poglądów, oraz
                        uważając resztę świata za zlepek chamów i prostaków ewentualnie dorobkiewiczów a
                        siebie za przedstawicielkę wielopokoleniowej inteligencji, która jest
                        najmądrzejsza na świecie. Na samodzielnej mamie jest gdzieś taki wątek, gdzie
                        dość dobitnie wyraziła swoją wyższość nad wszystkimi, którym się w życiu mniej
                        udało.

                        Zakładając wątek o aborcji zderzyła się chyba niezamierzenie z faktem, że dla
                        niektórych aborcja z wygody i własnego egoizmu jest nieetyczna. Myślę, że ja się
                        jednak wymiksuję z dyskusji. Też uważam, że aborcja to sprawa sumienia każdej
                        kobiety i nie należę do zagorzałych przeciwniczek aborcji - niemniej jednak
                        poglądy autorki wątku są sprzeczne z moimi i mam prawo jej to napisać na
                        publicznym forum.

                        Autorki wątku mi trochę żal, nie wiem czy naprawdę taka jest, czy po prostu
                        potrzebuje porady specjalisty.
              • protozoa Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 13:11
                Malila bardzo dokładnie Ci to wytłumaczyła. Watek powstał po to, zeby
                przeciwniczki aborcji, działaczki ruchów antyaborcyjnych, fanatyczne obrończynie
                życia poczętego zobaczyły także inna stronę, posłuchały innego głosu.
                1. Nigdzie nie pisałam, ze aborcja jest czymś dobrym, ze jest zabiegiem
                kosmetycznym itd.
                2. Nie pisałam, ze powinno sie ja traktowac jako srodek antykoncepcyjny
                3. Pisałam natomiast, że niechciana ciąża może się zdarzyć - każdemu i w każdym
                momencie zycia płodnej i uprawiającej seks kobiety. Nie ma 100% skutecznej
                antykoncepcji.
                4. Taka "niespodzianka" nie musi byc radosną nowina. Moze i najczęściej tak
                jest, że przewraca życie rodziny do góry nogami. I nie jest ważne czy jest to
                rodzina z 1-2 czy 3 dzieci. Czy kobieta ma 20 czy 40 lat. Czy jest ustawiona
                zawodowo czy nie. Jaka jest jej sytuacja materialna i czy ma męża.
                5. Nigdzie nie jest powiedziane, że kobieta ma sie poświęcać w imie
                niechcianego/nieplanowanego macierzyństwa. Może miec inne priorytety: zawodowe,
                rodzinne i inne. Nie jest niczym złym, że kobieta chce zapewnic posiadanemu juz
                potomstwu dobre warunki a nie pogarszać je bo na świecie pojawia się kolejne
                dziecko. Nie jest naganne, ze kobieta chce coś dla siebie - miec przespane noce,
                wyjechać na urlop, nie zajmowac sie bajkami, pieluchami itd w 20 czy 40 roku zycia.
                6. Powdy do aborcji są rózne, dla każdej kobiety ważne przy czym dla jednej
                będzie to gwałt, dla drugiej wrodzona wada a dla trzeciej to, ze nie chce
                powiększenia rodziny.
                7. Aborcje były, SĄ i bedą, a restrykcyjne przepisy powodują, że kwitnie
                podziemie tzw. wczesnego połoznictwa.
                8. Wątek, w którym zbliżamy się do dziewięćsetnego postu uwidacznia ile emocji
                budzi aborcja i jak jest to ważny temat.
                9. Krzyki, że "w moim srodowisku nikt nie usunął dziecka" pokazują nie to, że
                nikt nie dokonał aborcji tylko to, że nikt sie tym nie chwali. Wyobrażam sobie
                co mogłyby fanatyczki ruchu antyaborcyjnego zrobic w realu. Przyjaciółka czy
                siostra szybciej pójdzie do znachorki po zioła niz poprosi o pomoc "przyjaciółkę".
                10.Wątek pokazuje jak kołtuńskie jest nasze społeczeństwo i jak trudno sie
                dyskutuje na niewygodne tematy. Przyznaję, ze czasem mnie poniosło, jednak jeśli
                ktos prześledzi kolejność postów zobaczy, że była to moja rekcja na inwektywy i
                chamskie docinki.
                11. Ciekawe ile matek, baek, ciotek, sióstr, przyjaciółek tych moralizatorek
                jest po aborcji, a jeszcze ciekawesze ile z nich w bliższej lub dalszej
                przyszłości uda sie w tym celu do ginekologa. No i ile "zapomniało" o tym, ze
                kiedyś i im się to przytrafiło.
                • california-only Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 13:41
                  nic dodac nic ujacsmile
                • graue_zone Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 13:53
                  " Nie jest naganne, ze kobieta chce coś dla siebie - miec przespane
                  noce,wyjechać na urlop, nie zajmowac sie bajkami, pieluchami itd w 20 czy 40
                  roku zycia. "

                  No, jeśli to jest dla Ciebie wystarczający powód do aborcji, to nie mam więcej
                  nic do powiedzenia. A ile to ich w końcu było? Gdzie leży prawda?
                  • makurokurosek Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 14:11
                    Czy tak naprawdę ważne jest ile aborcji dokonała ? Czy nie masz innego argumentu
                    niż tylko ilość aborcji?
                    Ja nigdy nie dokonałam aborcji, a mam podobne poglądy co protozoa. Jeżeli
                    przeszkadza ci ilość aborcji autorki to może mi przedstaw choć jeden logiczny
                    argument na to że płód kobiety zgwałconej, czy płód kobiety w bardzo ciężkiej
                    sytuacji materialnej jest zlepkiem komórek które można usunąć i wyrzucić
                    ,podczas gdy w innych sytuacjach jest to dziecko którego usunięcie oznacza mord.
                    • graue_zone Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 14:43
                      > Czy tak naprawdę ważne jest ile aborcji dokonała ? Czy nie masz innego
                      argument u niż tylko ilość aborcji?<

                      Mam, całą masę. Ale z określonych faktów buduje się obraz człowieka. Jedna
                      aborcja w imię wygody jest zła, dwie - jeszcze gorzej, ponieważ oznacza to, że
                      mem do czynienia (wirtualnie tylko na szczęście) z człowiekiem płytkim i
                      bezrefleksyjnym.

                      Jeżeli przeszkadza ci ilość aborcji autorki to może mi przedstaw choć jeden
                      logiczny argument na to że płód kobiety zgwałconej, czy płód kobiety w bardzo
                      ciężkiej sytuacji materialnej jest zlepkiem komórek które można usunąć i
                      wyrzucić,podczas gdy w innych sytuacjach jest to dziecko którego usunięcie
                      oznacza mord.<

                      Aborcja to zawsze mord. I tego nie neguję. Pisałam jedynie, że mogę starać się
                      zrozumieć motywację kobiety zgwałconej, która w ciąży jest w wyniku straszliwego
                      zniewolenia, po stosunku wbrew swojej woli, lub kobiety w innej TRAGICZNEJ
                      sytuacji życiowej a nie mogę pojąć, co kieruje kobietą, która uprawia seks
                      dobrowolnie, ma stabilną sytuację życiową i materialną, stabilną rodzinę, która
                      ma wsparcie męża, prawie dorosłe dzieci, a która w imię własnej wygody i
                      lenistwa życiowego zabija dziecko, ponieważ pojawiło się na świecie w
                      nieodpowiednim momencie (ale przy jej DOBROWOLNYM udziale, ze świadomością
                      możliwych konsekwencji).

                      Nie twierdzę, że w moim otoczeniu nie ma kobiet po aborcji. Wręcz przeciwnie,
                      sama znam kilka z pokolenia moich rodziców. I wszystkie otwarcie mówią, że
                      bardzo tego żałują. Że gdyby mogły cofnąć czas, nie zrobiłyby tego, mimo że
                      wtedy wydawało się to jedynym wyjściem.
                      • makurokurosek Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 15:13
                        a skąd wiesz że kobieta zgwałcona nie będzie bardziej kochała tego dziecka niż
                        ta która pomimo swojej stabilnej sytuacji ciąży nie potrafi zaakceptować.
                        Sądzisz, że wszystkie dzieci wyrzucone na śmietnik czy te z domów dziecka
                        pochodzą z rodzin patologicznych. Nigdy nie słyszałaś o zaniedbaniu emocjonalnym
                        czy o psychicznej maltretacji.

                        "I wszystkie otwarcie mówią, że
                        > bardzo tego żałują. Że gdyby mogły cofnąć czas, nie zrobiłyby tego, mimo że
                        > wtedy wydawało się to jedynym wyjściem. "

                        Tak samo jak jest dużo kobie które żałują że dzieci urodziły, a pewnie jeszcze
                        więcej dzieci które żałują że matka zamiast sie wyskrobać skazała je na piekło.
                        Każdą decyzję podejmujemy oceniając obecną sytuacje, a nie taką jaka może mieć
                        miejsce za 20 lat. Tak samo jak kobieta decydująca się na rozwód nie wie czy z
                        perspektywy lat nie będzie żałowała tego kroku, tak i kobieta decydująca się na
                        aborcje nie jest w stanie tego przewidzieć. Po prostu w danej chwili biorąc pod
                        uwagę wszystkie za i przeciw wybiera najlepsze rozwiązanie
                      • california-only Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 16:13
                        > Aborcja to zawsze mord. I tego nie neguję

                        Zapomnialas dodac "w moim przekoaniu". W swietle prawa (wszystkich
                        krajow europejskich bez wyjatku) aborcja NIE JEST morderstwem,
                        NIGDZIE nie jest w ten sposob karana. Jak juz wspomnialam wczesniej
                        jedynie garstka najbardziej konserwatywnych obyczajowo krajow (zdaje
                        sie ze tylko Malta, Irlandia i Polska) penalizuje zabieg przerywania
                        ciazy.
                        Morderstwo to zabojstwo NARODZONEGO czlowieka. Aborcja to przerwanie
                        ciazy, zakonczenie zycia zarodka/plodu.

                        • graue_zone Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 16:40
                          Nie, nie zapomniałam, to jasne, że w moim przekonaniu (ale okazuje się, że nie
                          tylko).

                          > Morderstwo to zabójstwo NARODZONEGO człowieka. Aborcja to przerwanie ciąży,
                          zakończenie życia zarodka/płodu. <

                          Czyli "przerwanie ciąży (jak w Chinach w 36 tc) to nie zabójstwo? Bo to dziecko
                          jeszcze się nie narodziło...
                        • vibe-b Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 16:40
                          california-only napisała:


                          W swietle prawa (wszystkich
                          > krajow europejskich bez wyjatku) aborcja NIE JEST morderstwem,
                          >
                          > Morderstwo to zabojstwo NARODZONEGO czlowieka.



                          No tak. Znane sa przypadki kiedy abortowany plod jednak przezyl, w
                          takim wypadku, obowiazkiem lekarza jest ratowanie zycia plodu. Bo
                          juz jest czlowiekime. Czyli czynnikiem determinujacym, czy jest
                          czlowiekiem czy tylko zlepkiem komorek jest umiejscowienie- jak w
                          macicy to mozna zabijac, jak poza macica- trzeba ratowac. Nie
                          rozumiem tego podejscia. Jak to jest : dzisiaj o godzinie 15
                          abortowany plod jest tylko abortowanym plodem, zas 15 minut pozniej
                          po wyjeciu go z macicy staje sie polnowartoscioweym czlowiekiem?
                          Co za obluda, co za zezwierzecenie.
                          • aurita Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 18:03
                            ktos probowal ratowac zycie zlepka komorek??

                            Ideologia przycmiewa fakty sad
                          • angazetka Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 21:34
                            > Co za obluda, co za zezwierzecenie.

                            Nie. Prawo, po prostu prawo.
                        • graue_zone Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 16:42
                          Ale tak, jak w mniemaniu niektórych to nie jest zabójstwo, tak w moim może,
                          prawda? Niezależnie, czy to jest dziecko moje czy Kowalskiej.
                        • fogito Re: california... 08.04.09, 18:13
                          Najpierw piszesz, że bez wyjątku a potem jednak okazuje się, że
                          wyjątki są wink
                          • california-only Re: california... 09.04.09, 11:38
                            fogito napisała:

                            > Najpierw piszesz, że bez wyjątku a potem jednak okazuje się, że
                            > wyjątki są wink

                            W krajach europejskich nie ma. Chiny o ile wiem nie sa w Europie.
                            • fogito Re: california... 10.04.09, 07:45
                              A Polska, Irlandia , Malta to nie Europa? surprised
                              • renata_i_corka Re: california... 10.04.09, 10:37
                                To przykładny zacofanych krajów, w których kobieta jest inkubatorem.
                                • fogito Re: california... 13.04.09, 21:48
                                  Każda zapłodniona samica niezależnie od gatunku jest inkubatorem i
                                  nikt tego nie zmieni, bo tak to urządziła mataka natura. Niewiele
                                  gatunków samców pełni tę rolę wink
                                  A w/w kraje to chlubne wyjątki chronące prawo nienarodzonych dzieci
                                  do życia. Ja wolę być w tej grupie smile
                        • laurie1 Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 18:32
                          Pozwole sobie zacytowac: "Aborcja to przerwanie ciazy, zakonczenie zycia
                          zarodka/plodu." Wlasnie o to ZAKONCZENIE ZYCIA chodzi.Sama przyznajesz, ze
                          zarodek/plod zyje i chyba nie zaprzeczysz, ze jest to ludzkie zycie, ktorego nie
                          powinno sie przerywac.
                          • california-only Re: Forum rządzi się swoimi prawami 09.04.09, 11:45
                            laurie1 napisała:

                            > Pozwole sobie zacytowac: "Aborcja to przerwanie ciazy, zakonczenie
                            zycia
                            > zarodka/plodu." Wlasnie o to ZAKONCZENIE ZYCIA chodzi.Sama
                            przyznajesz, ze
                            > zarodek/plod zyje i chyba nie zaprzeczysz, ze jest to ludzkie
                            zycie, ktorego ni
                            > e
                            > powinno sie przerywac.
                            >

                            A czy jest ktos o zdrowych zmyslach, kto twierdzi, ze plod nie
                            zyje?? Oczywiscie,ze przerywanie ciazy nie jest dobre i warto robic
                            wszystko aby tego uniknac. NIKT temu nie przeczy, zadna ze zwolennic
                            zek prawa wyboru. Natomiast uwazam,ze sa w zyciu sytuacje kiedy
                            usuniecie ciazy ( z roznych powodow, czesto bardzo indywidualnych)
                            jest mniejszym zlem. I owaszem uwazm,ze zarodek/plod, mimo,iz jest
                            zyjaca istota jest jednak istnieniem 'podrzednym' wobec zycia
                            kobiety i innych narodzonych osob.
                            Gdyby prawa zarodka/plodu byly rownorzedne z urodzonymi juz ludzmi
                            to zpelnie inaczej wygladal by nie tylko kodeks karny ale rowniez
                            zapisy koscielne (chrzty i pogrzeby poronionych, nawet w 5-6
                            tygodniu, plodow).
                            • laurie1 Re: Forum rządzi się swoimi prawami 09.04.09, 13:41
                              Wg mnie takie szczegolne sytuacje to zagrozenie zycia ciezarnej i powazne
                              zagrozenie jej zdrowia - tu w pelni sie zgadzam. Nasze prawo dopuszcza jeszcze
                              aborcje w przypadku gwaltu i powaznej wady plodu. No dobrze, ale mozna zapytac
                              czym to dziecko zawinilo jesli chodzi o np. gwalt. Co do choroby nienarodzonego
                              dziecka - niektore wady operuje sie podczas trwania ciazy, oczywiscie nie
                              wszystkie. Chodzi mi o to, ze plod jest wowczas traktowany jak podmiot leczenia
                              czyli jak pacjent. Przypadek usuniecia ciazy z powodu wady plodu jest chyba
                              jedynym takim przypadkiem w medycynie kiedy pacjenta zabija sie dla jego dobra.
                              To tylko taka moja refleksja. I zeby bylo jasne - nie potepiam kobiet, ktore to
                              robia. Rozumiem, ze znalazly sie w szczegolnej sytuacji.
                      • echtom Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 17:46
                        > Ale z określonych faktów buduje się obraz człowieka.

                        No właśnie, buduje się obraz człowieka, który opracował sztywny życiowy
                        biznesplan i konsekwentnie eliminuje wszystkie czynniki, które mogłyby zakłócić
                        jego realizację. Czytając dygresję o złej córce zastanawiałam się, czy autorka
                        wątku poświęciłaby swoje udane życie zawodowe i rodzinne, żeby cały swój czas i
                        siły przeznaczyć na opiekę nad ciężko chorym ojcem.
                    • vibe-b Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 14:51
                      makurokurosek napisała:

                      > Czy tak naprawdę ważne jest ile aborcji dokonała ?

                      no nie, w sumie wsio ryba czy jedna, czy dwie, czy wreszcie dziewiec
                      na przyklad, bo takie tez sa. Nie wiem, jak okreslic takie monstrum
                      bo chyba nie mieniem "czlowieka".
                      • makurokurosek Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 15:19
                        A jak określić te których rola matki kończy sie na urodzeniu dziecka, jak nazwać
                        te które rocznemu dziecku podają leki uspokajające aby przespało całą noc, jak w
                        końcu nazwać te które opiekę nad dzieckiem zrzucają bądź na starsze rodzeństwo
                        bądź na dziadków a same idą na libację. Jak nazwać matkę która zostawia
                        kilkuletnie dziecko samo na kilka dni bez jedzenia, bez pieniędzy a sama baluje
                        z kolejnym kochankiem. To rozumiem sa prawdziwe matki polki bo urodziły.
                        Macierzyństwo to coś więcej niż urodzić, nie każdy jest na to gotowy, a jeżeli
                        ktoś nie jest na to gotowy to lepiej aby dziecka nie miał
                        • nangaparbat3 nazewnictwo 08.04.09, 19:38
                          proponowalabym przede wszystkim przestac nazywac - raczej sprobowac zrozumiec
                          problem.
                          Przede wszystkim zachecalabym do tego Vibe -b, ktorej wyzwiska przeszly juz
                          wszelkie granice i ktora - uwazam - powinna Protozoe przeprosic.
                          • vibe-b Re: nazewnictwo 08.04.09, 19:42
                            nangaparbat3 napisała:

                            > Vibe -b, ktorej wyzwiska przeszly juz
                            > wszelkie granice i ktora - uwazam - powinna Protozoe przeprosic

                            za co przeprosic? za to, ze nazwalam mordowanie niewinnego czlowieka
                            zezwierzeceniem? dobry zart. mam przepraszac za swoje poglady. Idz
                            sie lecz.
                            • nangaparbat3 Re: nazewnictwo 08.04.09, 19:52
                              Odmawiasz czlowieczeństwa osobie, bo ma inne niz Ty poglady.
                              Tego sie juz nawet nie leczy.
                              • osa551 Re: nazewnictwo 08.04.09, 21:45
                                nangaparbat3 napisała:

                                > Odmawiasz czlowieczeństwa osobie, bo ma inne niz Ty poglady.

                                hmmm, nangaparbat3 - chciałabyś żebym zebrała tu wszystkie inwektywy i obraźliwe
                                sformułowania rzucone przez autorkę wątku? Rozpoczynając od pochodzenia
                                adwersarzy a na inteligencji i poziomie kończąc?

                                Pochodzę z inteligenckiej rodziny i mam skończone dwa fakultety. Zajmuję wysokie
                                stanowisko w dużej korporacji. Czy to, że niekoniecznie pomyślałabym o aborcji
                                gdybym zaliczyła wpadkę a dziecko było zdrowe oznacza, że należy nazywać mnie
                                kołtuństwem? Czy to, że niekoniecznie mam powołanie do siedzenia 3 lata z
                                dzieckiem w domu oznacza, że jestem złą matką?

                                Autorka wątku sama ma dość bezkompromisowe poglądy na życie w innych kwestiach i
                                leje błoto na adwersarzy. Raz jej się dostało od paru osób - ups. Dla mnie na
                                przykład dwie aborcje na trzy ciąże w życiu - to patologia i robienie sobie z
                                aborcji metody antykoncepcyjnej.
                  • id.kulka Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 15:27
                    graue_zone napisała:

                    > " Nie jest naganne, ze kobieta chce coś dla siebie - miec przespane
                    > noce,wyjechać na urlop, nie zajmowac sie bajkami, pieluchami itd w
                    20 czy 40
                    > roku zycia. "
                    >
                    > No, jeśli to jest dla Ciebie wystarczający powód do aborcji, to
                    nie mam więcej
                    > nic do powiedzenia. A ile to ich w końcu było? Gdzie leży prawda?

                    A ile razy Ty jeszcze zadasz to pytanie?
                    Ja się baardzo rzadko zgadzam z Protozoą, mijamy się niemal zawsze w
                    poglądach, ale trzeba naprawdę dużo złej woli, by podsumować jej
                    argumenty jak Ty w tym poście, i jeszcze kilka osób w kilku innych
                    postach - usunęła, bo nieprzespane noce, bo brak pokoju dla dziecka,
                    bo wycieczki... A tu jej akurat trzeba przyznać rację: dziecko to
                    ogromne obciążenie: finansowe, psychiczne i emocjonalne, nie każdy
                    jest w stanie je na siebie wziąć.
                    • graue_zone Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 15:33
                      Nie zadam już wcale. Autorka wątku nie odpowiada, trudno, widać tak jest łatwiej.
                • joanna35 Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 16:25
                  protozoa napisała:

                  > Malila bardzo dokładnie Ci to wytłumaczyła.
                  Umiem czytać ze zrozumieniem, ale jak napisałam w którymś z postów
                  nie o to mi chodziło.
                  Watek powstał po to, zeby
                  > przeciwniczki aborcji, działaczki ruchów antyaborcyjnych,
                  fanatyczne obrończyni
                  > e
                  > życia poczętego zobaczyły także inna stronę, posłuchały innego
                  głosu.
                  Posłuchały i ....?
                  • makurokurosek Re: Forum rządzi się swoimi prawami 08.04.09, 18:30
                    I zauważyły że nie ma prostych odpowiedzi, że nie można ocenić co dla kogo jest
                    sytuacją ekstremalną, gdyby to było takie proste nie było by prób samobójczych,
                    nie było by depresji a psychiatrzy mieli by co najmniej o połowę mniej pracy.
                    • azile.oli Re: makurokurosek 09.04.09, 09:15
                      Ciągle powtarzasz, co się może z takim niechcianym dzieckiem stać,
                      że śmietnik, środki nasenne itd. Nie zapominaj, że rozmawiamy o
                      przypadku konkretnym, pani doktor, która, jeśli jej wierzyć, nie
                      chadza na libacje alkoholowe i o narodzone dzieci bardzo dbała. A
                      usunęła tylko i wyłącznie dla wygody. I argument o depresji u takiej
                      osoby też nie jest trafiony. Ktoś, kto nie ma wyrzutów sumienia po 2-
                      krotnej aborcji nie popadnie w depresję z powodu pojawienia się nie
                      planowanego dziecka. Nie ma też problemu, że brakuje do pierwszego.
                      A my tu jednak rozmawiamy o aborcji z powodów czysto wygodnickich, a
                      nie takich, że pijany mąż zgwałcił żonę z trójką dzieci i ta kobieta
                      jest już bez środków do życia, bez pracy, bez wsparcia itd.
                      • makurokurosek Re: makurokurosek 09.04.09, 10:08
                        Całkowicie nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi, prawdopodobnie wypowiedzi autorki
                        również .
                        Mówiąc o samobójstwach i depresjach nie miałam na myśli aborcji, czy
                        niechcianych dzieciach ale ogólnie o psychice ludzkiej. Gdyby tak łatwo można
                        było posegregować co jest dla wszystkich trudne i depresyjne wystarczyłoby
                        usunąć przyczynę. Niestety ponieważ jesteśmy rożni, rożnie reagujemy na pewne
                        sytuacje, różne czynniki powodują nasze załamanie dlatego nie ma krótkich i
                        łatwych odpowiedzi.
                        Rozumiem że swoje stwierdzenie że każdy tak samo musi reagować na te same
                        czynniki oparłaś na jakiś konkretnych badaniach psychiatrycznych, czy mogłabys
                        podać do nich linka.

                        'Ktoś, kto nie ma wyrzutów sumienia po 2-
                        > krotnej aborcji nie popadnie w depresję z powodu pojawienia się nie
                        > planowanego dziecka. "
                        Nie mówimy o depresji z powodu usunięcia ciąży, czy zajścia w ciąże, czytaj ze
                        zrozumieniem .
                        "A my tu jednak rozmawiamy o aborcji z powodów czysto wygodnickich, a
                        > nie takich, że pijany mąż zgwałcił żonę z trójką dzieci i ta kobieta
                        > jest już bez środków do życia, bez pracy, bez wsparcia itd. '
                        Sądzisz że tylko dzieci z patologicznych rodzin moga być pozbawione miłości(
                        mogą lecz nie muszą ).zaprzeczasz istnieniu zaniedbania emocjonalnego ?
                        Osobiście uważam że łatwiej znieść maltretowanie fizyczne aniżeli psychiczne,
                        natomiast częściej to drugie stosowanej jest przez ludzi wykształconych, oni
                        doskonale wiedzą co powiedzieć by najbardziej zabolało.
                        Wbrew temu co mówisz dziecko oprócz potrzeb finansowych ma również potrzeby
                        emocjonalne i duchowe. Szkoda że tak płytko widzisz macierzyństwo, urodzić ,
                        nakarmić ewentualnie wykształcić. żałosne
                        • echtom Re: makurokurosek 09.04.09, 12:59
                          i jaki widzisz sposób na uniknięcie zaniedbania emocjonalnego? Urodzić jedno
                          dziecko i skoncentrować na nim całą swoją uwagę i uczucia?
                          • makurokurosek Re: makurokurosek 09.04.09, 13:54
                            Nie, dlaczego jedno ? Urodzić tyle dzieci ile jest sie w stanie wychować bez
                            zaniedbania emocjonalnego jak i materialnego. Niektórzy jak dla mnie nie powinni
                            decydować się nawet na jedno dziecko, bo nawet temu jednemu nie potrafią dać
                            szczypty uczuć, nie mówiąc już o zainteresowaniu.
                            • echtom Re: makurokurosek 09.04.09, 15:30
                              Zaniedbanie emocjonalne to nieprecyzyjne określenie. Dziecko może czuć się
                              nieszczęśliwe przez sam fakt, że ma rywala do uczuć rodziców, gdy zdecydują się
                              na drugie.
                            • azile.oli Re: makurokurosek 09.04.09, 15:36
                              Doskonale zrozumiałam Twoją wypowiedź, ale wybacz, nie jestem w
                              stanie zrozumieć, że jest się w stanie obdarzyć uczuciem tylko
                              określoną ilość dzieci. Bo normalna matka kocha również to
                              nieplanowane dziecko, o ile urodzenie go to dla niej nie koniec
                              świata. Jeśli dla w miarę ''ustawionej lekarki'' jest ono taką
                              przeszkodą, to zbędne wszelkie komentarze. I to ty uogólniasz, a nie
                              ja. Bo ja piszę o założycielce wątku. I powiedz, czy brak wyrzutów
                              sumienia po dwukrotnej aborcji i jednoczesne twoje wynurzenia na
                              temat depresji się jednak nie kłócą. Czyli wpadłaby w depresję,
                              jeśli urodziłaby to dziecko, czy dzieci? Jeśli tak, to dziwną ma
                              psychikę, bo w takiej sytuacji, jaką miała ona cierpieć z powodu, że
                              się nie zabiło? Wybacz, ale to absurd i tyle.
                              • makurokurosek Re: makurokurosek 09.04.09, 20:02
                                "> Doskonale zrozumiałam Twoją wypowiedź, ale wybacz, nie jestem w
                                > stanie zrozumieć, że jest się w stanie obdarzyć uczuciem tylko
                                > określoną ilość dzieci.'

                                Czytałaś może ten wątek
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=93489764
                                Macierzyństwo to coś więcej niż urodzenie i nakarmienie, często przewraca cały
                                nasz świat do góry nogami, wymaga poświęcenie nie każdy jest na to wszystko
                                gotowy i nie sądzę abyśmy mialy prawo to oceniać .

                                "Bo ja piszę o założycielce wątku. I powiedz, czy brak wyrzutów
                                > sumienia po dwukrotnej aborcji i jednoczesne twoje wynurzenia na
                                > temat depresji się jednak nie kłócą. "

                                Ja ten wątek nie odbieram personalnie, autorka jest tu tylko przykładem,
                                przykładem że nie ma prostej odpowiedzi co jest w stanie człowieka złamać.

                                "Czyli wpadłaby w depresję,
                                > jeśli urodziłaby to dziecko, czy dzieci? Jeśli tak, to dziwną ma
                                > psychikę, bo w takiej sytuacji, jaką miała ona cierpieć z powodu, że
                                > się nie zabiło?"

                                Tak możliwe że wpadła by w depresję z tego powodu, tak samo jaki i możliwe że
                                nie potrafiłaby pokochać tego dziecka . Spójrz dookoła zobacz ile kobiet
                                traktuje dzieci przedmiotowo, jak wyładowują swoja złość, nie wszystkie powiedzą
                                w prost jesteś winny, ale dają odczuć dziecku ze jest niechcianym, że zniszczyło
                                im życie.
                                • echtom Re: makurokurosek 09.04.09, 23:16
                                  Spójrz dookoła zobacz ile kobiet
                                  > traktuje dzieci przedmiotowo, jak wyładowują swoja złość, nie wszystkie powiedzą w prost jesteś winny, ale dają odczuć dziecku ze jest niechcianym, że zniszczyło im życie.

                                  Ale to właśnie świadczy o tym, że coś jest nie tak albo z tą kobietą, albo z jej relacją z ojcem dziecka. W dobrze funkcjonującej rodzinie pojawienie się nadprogramowego dziecka nie jest katastrofą, tylko nową sytuacją, do której trzeba się przystosować. Znam mnóstwo przykładów w realu. Trochę to przykre, jeżeli rodzina jedyne rozwiązanie problemu widzi w jego eksterminacji.
                                  • renata_i_corka Re: makurokurosek 10.04.09, 10:36
                                    I tu się mylisz. Nawet w najlepiej funkcjonującej rodzinie nadprogramowe dziecko
                                    może być trzęsieniem ziemi. Życie wygląda inaczej niż w Klanie.
                                    • echtom Re: makurokurosek 10.04.09, 10:45
                                      Nie może być, tylko JEST trzęsieniem ziemi. W dobrze funkcjonującej
                                      społeczności życie po trzęsieniu ziemi stopniowo wraca do normy. A z
                                      Klanem nie trafiłaś, bo w ogóle nie oglądam seriali i wiedzę o życiu
                                      czerpię z realu. A że mój real jest bardziej "bajkowy" niż reale
                                      innych ludzi? Cóż, to chyba naturalne, że najbardziej nam po drodze
                                      z ludźmi wyznającymi i praktykującymi podobny system wartości i
                                      takich mamy w swoim otoczeniu najwięcej.
                                • echtom Re: makurokurosek 09.04.09, 23:22
                                  A swoją drogą zastanawia mnie, skąd u Ciebie takie pesymistyczne nastawienie do
                                  macierzyństwa. Wychowuję swoje dzieci praktycznie bez wsparcia ze strony ich
                                  ojca, przerobiłam masę problemów wychowawczych i po 18 latach nadal uważam
                                  macierzyństwo za najbardziej fascynującą i radosną przygodę w życiu kobiety.
                                  Takie podejście przekazuję też werbalnie i niewerbalnie moim córkom - zobaczymy,
                                  jakie to owoce wyda za 10 lat.
                                  • makurokurosek Re: makurokurosek 10.04.09, 08:36
                                    Ja nigdy nie chciałam mieć dziecka, zbyt dobrze zdawałam sobie sprawę z jakimi
                                    wyrzeczeniami się to wiąże, zaliczyliśmy typową wpadkę. Nie do końca potrafiłam
                                    sobie poradzić z nową sytuacją, nie wybrałam aborcji chodziarz o niej myślałam.
                                    Okres ciąży to dla mnie był tak naprawdę okres ciągłych depresji, oczywiście
                                    martwiłam się że nie czuję ruchów ale to było bardziej mechaniczne, całkiem
                                    możliwe że gdyby okazało się że dziecko nie żyje odetchnęła bym z ulga bo ktos
                                    za mnie podjął trudną decyzję. Tosię pokochałam dopiero kiedy pojawiła się na
                                    świecie, wtedy przyszedł instynkt macierzyński. Teraz chciałabym być w ciąży i
                                    przeżyć to co straciłam. Dziewięć miesięcy ciąży to był najgorszy okres w moim
                                    życiu, pomimo wszystko ciesze się że w macierzyństwo wchodziłam z pełną wiedzą
                                    na temat obowiązków, że byłam całkowicie przygotowana na płacz, nieprzespane
                                    noce,kupki pieluch. Nie wiedziałam natomiast o tej radości która tak naprawdę
                                    macierzyństwo dostarcza mi codziennie. Ale co by było gdyby moje uczucia sie nie
                                    zmieniły, prawdopodobnie wychowywałabym jak wiele matek czyli machinalnie, bez
                                    zrozumienia, z rozżaleniem. Widzę dookoła siebie wiele matek które planowały i
                                    urodziły wymarzone dziecko niestety mam wrażenie ze dla wielu po prostu dziecko
                                    było kolejnym zdobytym przedmiotem tak jak wczasy w Egipcie. w ogóle mam smutne
                                    obserwacje że w pędzie do sukcesu dziecko staje się kolejnym trofeum które
                                    trzeba zdobyć, a jak się już je zdobyło to stoi sobie samotnie na półce
                              • renata_i_corka Re: makurokurosek 10.04.09, 10:35
                                Autorka wątku jest inna osoba niż ty. Może chcieć żyć wygodnie, może nie chcieć
                                już większej rodziny, może jej "zasób macierzyństwa" już się wyczerpał. I ty nie
                                musisz jej rozumieć.
                                Ten wątek nie był po to, aby ktokolwiek rozumiał potępiał czy podziwiał jego
                                autorkę, jest pokazaniem drugiej strony.
                        • renata_i_corka Re: makurokurosek 10.04.09, 09:07
                          Moja córka ma szkolna koleżankę. Dziewczynka pochodzi z zamożnego, na pewno nie
                          patologicznego domu i jest najmłodszym dzieckiem z 3 rodzeństwa. Urodziła się
                          gdy matka miała jakieś 40 lat. Dziś jest dobrze wypielęgnowaną 50, albo starsza.
                          Świetne mieszkanie, wakacje, opiekunka, 2 firmy, szybkie samochody i emocjonalny
                          chłód. Dziewczynce nic nie brakuje w sensie materialnym, ale prawie nie widzi
                          rodziców. Matka nie popadła w poporodową depresję, przeciwnie dobrze się czuje,
                          mała nie wylądowała na śmietniku, przeciwnie lądują tam jej kolejne, niechciane
                          zabawki.
                          Pytanie czy tej dziewczynce jest dobrze. Matka nie usunęła ciąży, natomiast
                          powołała na świat nikomu niepotrzebne dziecko. Tak jak kupuje się niepotrzebny
                          mebel czy pierścionek.
                          • maurra Re: makurokurosek 10.04.09, 10:55
                            Dwa razy zajrzałaś przez firankę w cudze życie i już nabyłaś niezachwianej
                            pewności, że to niepotrzebne dziecko? Czy matka Ci to w długiej i szczerej
                            rozmowie powiedziała?

    • nangaparbat3 morderstwo 08.04.09, 19:56
      Nie wiem, czy prawo jakiegokolwiek kraju traktuje aborcje na rowni z
      morderstwem. Naprawdę inne wtedy byłyby kary. Nawet w Polsce i w Irlandii.
      Podobnie Biblia - bardzo jasno rozroznia miedzy zranieniem/zabiciem kobiety
      cięzarnej (tu słynne: zycie za zycie, oko za oko, ząb za ząb, siniec za siniec"
      - cyt. z pamieci)a spowodowaniem poronienia (kara pienieżna wyplacana mężowi
      kobiety).
      Proponuje pozastanawiac się, dlaczego tak.
      • vibe-b Re: morderstwo 08.04.09, 20:02
        nangaparbat3 napisała:

        > Nie wiem, czy prawo jakiegokolwiek kraju traktuje aborcje na rowni
        z
        > morderstwem.


        Nie interesuje mnie kulawe prawo. Mam normy moralne. To prawo na
        ktore sie powolujesz, to samo prawo i to samo panstwo odmawia ci
        prawa do obrony wlasnej posesji i mienia gdy zostaniesz zaatakowana.
        • nangaparbat3 Re: morderstwo 08.04.09, 20:15
          Tak, i bede walczyc o to, by nikt nie mial prawa bezkarnie zabijac w obronie
          mienia i posesji.
          Życie złodzieja jest wiecej warte niz czyjekolwiek mienie, moje też.
          • vibe-b Re: morderstwo 08.04.09, 20:17
            nangaparbat3 napisała:

            > Życie złodzieja jest wiecej warte niz czyjekolwiek mienie


            jeno zycie nienarodzonego nic nie warte, nie?
            Twoje morale jest pokrecone jak kilo gwozdzi.
            • id.kulka Re: morderstwo 08.04.09, 20:23
              vibe-b napisała:

              > nangaparbat3 napisała:
              >
              > > Życie złodzieja jest wiecej warte niz czyjekolwiek mienie
              >
              >
              > jeno zycie nienarodzonego nic nie warte, nie?
              > Twoje morale jest pokrecone jak kilo gwozdzi.

              A dla Ciebie życie nienarodzonego wiecej niż narodzonego? Ot, logika.
              • vibe-b Re: morderstwo 08.04.09, 20:36
                id.kulka napisała:

                >
                > A dla Ciebie życie nienarodzonego wiecej niż narodzonego? Ot,
                logika.


                gdzies tak napisalam? czy sen mialas?
                • makurokurosek Re: morderstwo 08.04.09, 20:42
                  "To prawo na
                  ktore sie powolujesz, to samo prawo i to samo panstwo odmawia ci
                  prawa do obrony wlasnej posesji i mienia gdy zostaniesz zaatakowana. "

                  Co jest jednoznaczne z tym, ze nie miałabyś skrupułów zabić w obronie swojego
                  mienia, czyli twoje mienie jest więcej warte niż życie drugiej osoby
                  • vibe-b Re: morderstwo 08.04.09, 20:50
                    makurokurosek napisała:

                    >
                    > Co jest jednoznaczne z tym, ze nie miałabyś skrupułów zabić w
                    obronie swojego


                    Jest jednoznaczne tylko w Twojej glowie, ale ja za Twoja zdolnosc
                    wyciagania wnioskow odpowiedzialnosci brac nie moge, wybacz.
                    Miedzy "zabic" a "bronic sie" jest przepasc, skoro tego nie
                    pojmujesz to twoj problem.
                    • nangaparbat3 Re: morderstwo 08.04.09, 20:56
                      vibe-b napisała:


                      >
                      > Jest jednoznaczne tylko w Twojej glowie, ale ja za Twoja zdolnosc
                      > wyciagania wnioskow odpowiedzialnosci brac nie moge, wybacz.
                      > Miedzy "zabic" a "bronic sie" jest przepasc, skoro tego nie
                      > pojmujesz to twoj problem.


                      To kto i w jaki sposob broni ci sie bronic?
                    • makurokurosek Re: morderstwo 08.04.09, 22:12
                      Polskie prawo nie zabrania ci sie bronić, karane jest zabicie napastnika,
                      dlatego twoja wypowiedz została przeze mnie odczytana jednoznacznie, twoje
                      mienie jest cenniejsze od życia drugiej osoby
            • makurokurosek Re: morderstwo 08.04.09, 20:39
              Jak widać ty również szafujesz życiem, dzieląc ludzi na tych których można
              bezkarnie go pozbawić jak i tych których zabić nie można. Druga rzecz nie ma
              jasnego określenia kiedy zlepek komórek staje się człowiekiem. O ile śmierć
              określa moment w którym następuje śmierć pnia mózgu o tyle co do rozpoczęcia
              życia człowieka nie ma juz takiej jednoznaczności. Dla mnie logicznym jest aby
              za moment rozpoczęcia życia uznać proces przeciwny, a więc chwilę gdy rozpoczyna
              funkcjonować pień mózgu.
              • nangaparbat3 Re: morderstwo 08.04.09, 20:55
                I ja sie z tym wlasnie zgadzam. Ale przejrzalam wczoraj dokladnie albumo-książkę
                o rozwoju płodu, i chociaz duzo bylo o nozkach, oczkach, rączkach etc. - o mozgu
                nie znalazlam.
                Wydaje mi sie, ze to szosty tydzien, ale nie umiem powiedziec, skad mi sie ten
                szosty tydzień wziąl (i od czego liczony - od miesiaczki ostatniej czy od
                owulacji - bo to by byla zasadnicza roznica).


                Wracajac do zycia zlodzieja - ja kiedys przez 4 lata pracowalam w podstawowce na
                blokowisku. Widzialam tam, jak cale spoleczeństwo zgodnie pracuje nad
                wytworzeniem pewnej liczby osob tzw. zdemoralizowanych. Widzialam, jak robi sie
                to dzieciom, jak sie je programuje, obsadza w rolach chuliganów, błaznów,
                nieudaczników. Wybiera sie na ofiary dzieci najbiedniejsze, a zwlaszcza te,
                ktorym doskwiera niedostatek miłosci i wsparcia rodzicow. Ale co tam - jak juz
                go urodzą, to niech sobie radzi i placi za nasze - doroslych - grzechy.
                I druga sprawa - Dzielny Obrońca Mienia i Posesji zastrzeli drobnego
                zlodziejaszka, Wielcy Zlodziej zazwyczaj pozostają bezkarnie.
                Ale przeciez nie chodzi o to by nikt nie kradl, tylko o to, by kogos ukarac.
                wszystko razem obrzydliwe i żalosne.
            • nangaparbat3 Re: morderstwo 08.04.09, 20:46
              vibe-b napisała:


              > Życie złodzieja jest wiecej warte niz czyjekolwiek mienie
              >
              >
              > jeno zycie nienarodzonego nic nie warte, nie?

              Sugerujesz, ze to wynika z czegoś, co napisalam?
              Niby jak?
        • angazetka Re: morderstwo 08.04.09, 21:37
          > to samo prawo i to samo panstwo odmawia ci
          > prawa do obrony wlasnej posesji i mienia gdy zostaniesz zaatakowana

          Gdzie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka