Dodaj do ulubionych

tylko prywatna podstawówka?

28.03.09, 19:28
Zainspirowana wątkiem o zapisaniu dziecka na listę chętnych 3 lata
wcześniej
Myślicie, że tylko w takich prywatnych elitarnych szkołach dzieci
mają szansę na dobry start w dorosłe życie? Rejonowa podstawówka
zmniejsza ich szanę na dobre studia i satysfakconujące zycie
zawodowe?
Pytam zupełnie bez złośliwości
Moje dzieciaki nie mają raczej szansy na taką podstawówkę i nie
chodzi o piniądze tylko o to, że mieszkamy w małej miejscowości i tu
takich szkół po prostu nie ma. Jest kilka zwykłych podstawówek,
zwykłych gimnazjów i liceuów.
Ja ukończyłam prywatne liceum w dużym mieście, wtedy one dopiero się
pojawiały i raczej były skupiskiem bananowej młodzieży - atmosfera
nie sprzyjała nauce, za to świetnej zabawiewink rewelacyjnie wspominam
te czasy - no ale na żadnen z wybranych przeze mnie kierunków
studiów się nie dostałam - bo byłam tak rozbawiona i rozleniwiona,
że po prostu olałam sprawę - było kilka osób które uczyły się mimo
braku bata nad głową i na studia np. na sgh się dostały. Skończyłam
studia ale nie ma się czym chwalić naprawdęwink
Za to moi kuzyni którzy dorastali w miejscu gdzie obecnie mieszkamy
po zwykłych szkołach bez najmniejszego problemu na dobre renomowane
uczelnie się dostali, skończyli i świetnie sobie w życiu radzą
Wiem, że teraz szkoły prywatne zmieniają się, że jest w nich więcej
dyscypliny chyba i pewnie gdybym miała możliwość to też bym się
starała do takiej dziecko poslać, ale mimo wszystko chcę wierzyć
(naiwnie może), że w zwykłej podstawówce i liceum też można i też
się da wychować fajnych ludzi
Czy krzywdząca dla moich dzieci była moja decyzja o przeprowadzce na
prowincję - gdzie wiode życie jakiego zawsze chciałam. Dzieciaki
póki co są małe i zadowolone, no ale dostęp do elitarnych szkół
jakby nie patrzeć im odcięłam
Mam czasem takie dylematy. Myślicie, że słusznie?
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:31
      > Pytam zupełnie bez złośliwości

      i slusznie gdyz autorka inspirujacego watku wyraznie zaznaczyla ze podstawowke
      prywatna bierze pod uwage z braku fajnej panstwowej.
    • lolinka2 Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:31
      jeśli prywatna, to tylko taka "z rygorem"
      Tak poza tym, to najchętniej starannie dobrana państwowa,
      niekoniecznie rejonowa...
      A może w ogóle nauczanie domowe...? Tak się nad przyszłym rokiem
      zastanawiam....
      • zuzanna56 Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:35
        Skończyłam zwykłą podstawówkę a potem dostałam się do najlepszego
        liceum w Trójmieście, choć wcale nie byłam już w tym liceum super
        uczennicą, raczej miałam czwórki niż piątki, studia tez skończyłam.
        I to wszystko po normalnej podstawówce.
      • bri Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:43
        Córka znajomej chodzi (a może chodziła, bo dawno jej nie widziałam)
        do prywatnej szkoły, właśnie takiej "z rygorem". Rodzicom jest
        szkoda dziecka, które w wieku 10 lat po prostu nie ma czasu wolnego.
        Prac domowych jest tyle, że bidulka siedzi za biurkiem do nocy, nie
        wychodzi na dwór, nie ma czasu na spotkania z koleżankami. Z tego co
        ostatnio mi opowiadała moja znajoma, zastanawiają się czy jej nie
        przepisać gdzie indziej, bo boją się, że ich dziecko po prostu nie
        wytrzyma nerwowo tego wyścigu szczurów.
    • iwoniaw Oczywiście, że nie tylko 28.03.09, 19:32
      > Moje dzieciaki nie mają raczej szansy na taką podstawówkę i nie
      > chodzi o piniądze tylko o to, że mieszkamy w małej miejscowości i tu
      > takich szkół po prostu nie ma.

      Zapewne nie ma też szkół rejonowych, o jakich wspomina Triss - molochów na 2
      zmiany, będących jednocześnie skupiskami dziwnego towarzystwa. I się ciesz.
    • moofka Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:34
      znam sporo wybitnych osob, ktore osiagaly spore sukcesy w i po szkolach panstwowych
      jakosc nauczania jest jak sadze podobna, tylko moze mniej patologii w szkolach
      platnych
      natomiast ja wybieram dla swojego dziecka szkole spoleczna ze wzgledu na opieke
      do godziny szesnastej wypelniona ciekawymi zajeciami - planuje pracowac w roku
      2010 smile
      niestety o miejsca jest trudno i trzeba sie orientowac juz teraz, mlody jest
      rocznik 2003
      • zuzanna56 Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:37
        Nam udało się znaleźć niezłą podstawówkę jednozmianową, z
        niewielkimi klasami, z dobrym poziomem nauczania.
      • zuzanna56 Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:40
        moofka napisała:


        > jakosc nauczania jest jak sadze podobna, tylko moze mniej
        patologii w szkolach
        > platnych


        Jest patologia tylko inny rodzaj



    • bomba001 Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:37
      wiesz, pracuje na RENOMOWANEJ uczelni, w chyba najwiekszym miescie akademickim
      polskim, mam do czynienia ze sudentami na najlepszym tego typu kierunku w
      polsce wg specjalistow. i wsrod nich malo studentow z tego miasta, nikt prawie,
      kto ukonczyl prywatne licea. oni po prosru w wiekszosci na prywatnych uczelniachsmile
      moj syn chodzi do dobrej publicznej podstawowki, male klasy, duuuuzo sportu
      (klasa sportowa) i jest dobrze.
      prywatne szkolnictwo- nie dla mnie. moge sobie na to pozwolic, ale nie chce.
      minus- np na treningi do klubu woze po zajjeciach, ale i tak sport w szkolach,
      nawet prywatnuch, jest na niskim poziomiesmile
    • aluc Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:39
      no wiesz, ja tam nawet studia publiczne i bezpłatne skończyłam :p

      a odpowiedź brzmi - zależy od szkoły
      moje dziecko chodzi do rejonówki, chociaż moglibyśmy mu zapewnić
      znacznie bardziej elitarne warunki wink i gdyby rejonówka nie była
      fajna, to zapewne chodziłby do prywtanej czy społecznej

      z trzeciej strony nasza decyzja o przeprowadzce do innej dzielnicy
      była między innymi podyktowana lepszym dostępem do edukacji - w tym
      tej publicznej

    • zuzanka79 Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:39
      > Za to moi kuzyni którzy dorastali w miejscu gdzie obecnie
      > mieszkamy po zwykłych szkołach bez najmniejszego problemu na
      > dobre renomowane uczelnie się dostali, skończyli i świetnie sobie
      > w życiu radzą
      > Czy krzywdząca dla moich dzieci była moja decyzja o przeprowadzce
      > na prowincję - gdzie wiode życie jakiego zawsze chciałam.
      > Dzieciaki póki co są małe i zadowolone, no ale dostęp do
      > elitarnych szkół jakby nie patrzeć im odcięłam

      Nie, nieodcięłaś. To, czy Twoje dziecko dostanie się najpierw do
      dobrego ( niekoniecznie prywatnego) gimnazjum, potem liceum, w końcu
      na studia zależeć będzie od jego zdolności, zainteresowań i ambicji.
      Kasa w tym przypadku nie ma nic do rzeczy. Bo jak ktoś jest leń i
      nieuk, to pieniądze nie pomogą, I nie mam tu na myśli dzieci, które
      są słabsze w nauce.
    • e_r_i_n Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:40
      Ja mam bardzo mieszane uczucia w temacie szkol prywatnych.
      Rozwazalam dwie spoleczne tylko ze wzgledu na opieke nad mlodym i
      zrogranizowanie czasu. Ale ze panstwowa, rejonowa okazalo sie
      swietna - nie mialam dylematu.
      Sama jestem z malego miasta, z tamtejszego liceum - zadnego
      rewelacyjnego. Studia skonczylam bardzo dobre.
      Mysle, ze gorsza szkola (albo nienajlepsi nauczyciele/zanizajaca
      poziom klasa) moze wymusic ewentualnie dodatkowe zajecia, aby sie
      dziecko rozwijalo (ja mialam tak z angielskim i niemieckim na
      przyklad - zadne korepetycje, po prostu wiecej nauki prywatnie).
      Natomiast to, jakie szanse dziecko bedzie mialo w zyciu, zalezy od
      jego i rodzicow (nie ma co sie oszukiwac, ze nie) zaangazowania.
    • lilka69 Re: tylko!! 28.03.09, 19:40
      zapisalam dziecko do prywatnej szkoly (z dyscyplina!)kilka lat za wczesnie( ma
      troche ponad 3 lata).

      sama nie chodzilam do prywatnej bo woewczas jeszcze nie bylo takowych
      podstawowek ale rodzice mnie poslali do prywatnego liceum. klasy 12 osobowe.
      wycieczki za granice, jezyki, zajecia pozalekcyjne. rygor byl bo trzeba bylo sie
      uczyc. i nawet mundury nosilismy.
      • wieczna-gosia Re: tylko!! 28.03.09, 19:41
        hehe no i wlasnie lilka dlatego obrywasz a Triss nie- mysle ze po prywatnym
        swietnym liceum powinnas zakumac smile
        • aluc Re: tylko!! 28.03.09, 19:42
          oj zdaje się, że to może być potężna antyreklama prywatnego
          szkolnictwa wink
        • lilka69 Re: wieczna gosiu 28.03.09, 19:44
          podziwiam cie. jestes taka madra! szkoda tylko, ze uroda w parze ci nie idzie...
          sama przeciez do tego sie przyznajesz...
          • wieczna-gosia Re: wieczna gosiu 28.03.09, 19:45
            uroda z TYM w parze nie idzie lideczko nadrzednik nadrzednik.

            szkoda ci? mi wcale smile
            • aluc Re: wieczna gosiu 28.03.09, 19:46
              może lilce chodziło o urodę idącą ci w gwizdek
            • lilka69 Re: wieczna gosiu- nie jestem lideczka 28.03.09, 19:53
              cos ci sie jednak pomylilo pani nieomylna nauczycielko
              • wieczna-gosia Re: wieczna gosiu- nie jestem lideczka 28.03.09, 19:56
                ulala miszcz cietej riposty korepetycje daje smile

                nie boj nic lideczko nicanic.
                • lilka69 Re: wieczna gosiu- ucze sie od ciebie 28.03.09, 20:02
                  nic a nic pisze sie oddzielnie
                  • wieczna-gosia Re: wieczna gosiu- ucze sie od ciebie 28.03.09, 20:06
                    nie mozliwe.

                    ode mnie sie nie ucz ja w zyciu nie bylam w szkole prywatnej smile
            • jowita771 Re: wieczna gosiu 29.03.09, 15:56
              naDrzędnik?!
          • e_r_i_n Re: wieczna gosiu 28.03.09, 19:45
            No strasznie, w koncu bez urody to klapa.
            Gorzej, jak sie ani urody, ani madrosci nie ma i trzeba kupe kasy na
            ciuchy wydawac, zeby tylko jakos wygladac wink
          • gryzelda71 Re: wieczna gosiu 28.03.09, 19:45
            Odwrotnie niz u ciebie?
          • aluc Re: wieczna gosiu 28.03.09, 19:46
            sugerujesz, że do prywatnych tylko ładnych przyjmują?
            • wieczna-gosia Re: wieczna gosiu 28.03.09, 19:48
              pan dyrektor ocenia smile
              • kali_pso Re: wieczna gosiu 28.03.09, 19:52

                I robi przegląd finansów- np. ile sera za 40 zł zjada rodzina w
                tygodniu... jak poniżej kilograma- odrzuca w przedbiegach...
          • xxe-lka Re: Liko 28.03.09, 19:47
            Myślę, że nie o mundury tu chodziwink Ja też w soim licuem nosiłam
            mundurek, co nie przeszkadzło nam zdolnej młodzieży - imprezować do
            upadłego, próbować wszelkich możliwych środków odurzających ( a
            dilerów po szkołą był multum - jest popyt jest podażwink) rozbijać się
            po zagranicznych wyjazdach - gdzie Paryż np zwiedzaliśmy głównie od
            baru do baru, rozbijać drogie auta rodziców itp
            Także chyba rzecz nie w mundurkachwink
            • lilka69 Re: xxe-lko u mnie widac bylo inaczej 28.03.09, 19:55
              uczylismy sie, nie palilismy i nie pilismy do 4 klasy. zreszta tylko do polrocza
              bo potem uczylismy sie do matury.
              • aluc Re: xxe-lko u mnie widac bylo inaczej 28.03.09, 20:02
                znaczy jak już było po półroczu, to wszystkie hamulce puściły...

                a kraty w oknach mieliście?
                • wieczna-gosia Re: xxe-lko u mnie widac bylo inaczej 28.03.09, 20:09
                  i kary fizyczne?
          • lula777 Re: wieczna gosiu 28.03.09, 21:46
            a tam uroda.....
            zawsze ją sobie mozna poprawić...
            i co to w ogóle za aggument.....
            szkoda tylkoz e szarych komórek wszczepić sobie nie mozna.....

            a wracając do tematu....

            mój synek pójdzie od września do dobrej panstwoej szkoły...
            takiej która jest dla mnie cenna nie tylko ze względu na wyoki
            poziom mamatematyki, ale na róznorodnośc klas społecznych.
            Bo to jest prawdziwe życie.... to ze Basi nie stać na kredki a Olek
            ma ich 100, to że rodizce Julki mają malucha a rodzice Jasia
            marcedesa...to że nie ma tu wyimaginowanego świata, do którego
            furtką jest kasa i durne egzaminy w wieku 6-lat (skakanie na
            skakance, biegi, język angielski) paranoja.....

            Do szkoły STO zdawało kilka osoób z naszego przedszkola... dostali
            się Ci z grubym portfelem...dziękuję nie chcę.... mimo ze mnie na to
            stać.... chce normalnej szkoły z dużą salą gimnastyczna i wielką
            smierdzącą kotletem stołówką wink

            K

            • mama_kotula Durne egzaminy w wieku 6 lat 28.03.09, 22:00
              Otóż owe egzaminy były w przypadku naszej szkoły najzwyklejszym sprawdzeniem gotowości szkolnej dziecka oraz oceną motoryki małej i dużej.
              Gdy zapytałam syna po "egzaminach", co miał robić - machnął ręka i odpowiedział "łatwizna, to co w przedszkolu na zajęciach, jakieś głupie szlaczki, historyjki obrazkowe do ułożenia i liczenie. I jeszcze ta pani się pytała czy umiem czytać, no to jej powiedziałem, że umiem, no to mi kazała przeczytać kawałek bajki o jakimś Piorunie i potem opowiedzieć". Żadna krzywda dla dziecka, imho - jeśli jest to dobrze przeprowadzone.

              Choć w sumie syn może być po prostu przyzwyczajony, bo od kilku lat jest pod opieką psychologa.

              Motorykę dużą ocenili mu zapewne bez testów, po tym jak się dwa razy wywalił o własne nogi i raz spadł znienacka z krzesła big_grin
              • lula777 Re: Durne egzaminy w wieku 6 lat 29.03.09, 10:04
                witaj,
                nie chodzi o krzywdę dla dziecka.....
                Jestem tylko przerazona tym, że wyścig zaczyna się tak wczęsnie.. Ja
                pierwszy swój egzamin zadawałam do liceum... Nielicząc egzaminów
                tzw "zyciowych"- np. karta rowerowa, pływacka.......

                Egzaminy do szkół gdzie zdawały dzieci moich znajomych... były ze
                wszytskiego. To nie jest sprawdzian dojrzałości szkolnej który ma
                obowiązek przeprowadzić każde przedszkole....
                Sparwdzian wygląda tak :
                - spotkanie z rodzicami (obwachanie portfeli smile
                - egzamin przed komisją sładający się z czytania, pisania, skakania
                na skakance, i inncyh zadań....
                - przyjęcie do szkoły niezaleznie od umiejetności (niestety tak to
                sie tu odbywało-dodam ze to jedna ze szkół STO)

                Chcodzi o to ze przedszkole jak robi test dojrzałości szkolnej to
                bada to bardziej pod katem psychicznym i społecznym, natomist w
                szkole która mam na mysli to test -przede wszystkim na grubośc
                portfela oraz dodatkowo inne umiejetności.
                Zastanów się jak dyrektor ma poznać rodziców w trakcie I spotkania
                (np. w trakcie składania dokumentów?). Dązy do tego aby poznać sie
                lepiej, wiedziec co kto i jak duzo...... i pretekstem do tego są
                własnie te durne egzaminy...

                Oczywiscie piszę to wszystko na przykładzie jednej szkoły.... nie
                generalizuję-wiem ze sa szkoły prywatne które mają swietny poziom...

                A jeżeli chodzi o mój wybór tak jak napisałam stac mnie na 10 szkół
                prywatnych, ale nie stać mnie na to aby moje dziecko wzrastało w
                wyimaginowanym świecie bogaczy, gdzie zawsze swieci słońce (bo
                chmury mozna rozgonić za samolotami).... Nie chce- chce aby pozanł
                prawdziwy świat......

                Miałam okazję pogadac z chłopcem z tej STO- moze to wyjątek, nie
                wiem... zblazowany, znudzony posiadaniem wszystkiego młodzieniec...
                Wiele argumentów przemawia za tym aby wybrać inna szkołę. Być moze
                to tylko ja mam takiego pecha do złych opinii na temat szkół
                prywatnych wink

                ściskam

                K
                • kali_pso Re: Durne egzaminy w wieku 6 lat 29.03.09, 10:22


                  ale nie stać mnie na to aby moje dziecko wzrastało w
                  wyimaginowanym świecie bogaczy, gdzie zawsze swieci słońce (bo
                  chmury mozna rozgonić za samolotami).... Nie chce- chce aby pozanł
                  prawdziwy świat......



                  Wiesz, to fajnie brzmi kiedy zakłada się, że dziecko pójdzie
                  do "normalnej" podstawówki, w sensie przeciętnej- gdzie są dzieci
                  ludzi o różnym stopniu zamożności, incydenty wychowawcze zdarzają
                  się sporadycznie( bo czy w ogóle są bezproblemowe szkoły?wink)
                  Nauczyciele trzymaja jakiś tam poziom- no jest średnio.

                  Ale szkoły w rejonie Triss, jak sama opisuje, tego poziomu
                  średniosci nie trzymają, i ten świat, który chcesz pokazać dziecku-
                  wcale nie jest prawdziwy. Bo czyż godne pokazania jest to, że 3/4
                  klasy przychodzi do szkoły bez śniadania, że przeklina co drugie
                  słowo, nie wyłączając wyzywania nauczycieli? Gdzie przejście
                  korytarzem grozi urazem? Gdzie lekcja w takiej klasie to ścieżka
                  zdrowia i nikt na niej nie korzysta, bo nawet ten spokojniejszy i
                  zdolniejszy, nic z niej nie wyniesie? To chciałabyś pokazać swojemu
                  dziecku? W imię czego?

                  Prawdziwy świat nie musi boleć a skrajności- patologia i zblazowanie-
                  to nie są prawdziwe światy. I wbrew pozorom, że rzekomo żyjemy na
                  jednym globie, rzadko się przenikają w dorosłym życiuwinkp
                  • lula777 Re: Durne egzaminy w wieku 6 lat 29.03.09, 10:35
                    witaj,
                    masz rację. Mam wrażenie, ze gadamy o niczym.. wink
                    wszystkie tutaj...
                    Bo tyle jest opinii na temat szkół ile rodziców i każda z jakiegos
                    tam powodu jest prawdziwa....

                    Uwazam, ze dziecko powinno miec stycznośc ze wszystkimi
                    srodowiskami...
                    W każdej klasie znajdzie się taka osoba która piewrszw ma video (jak
                    my zesmy tego Andrzeja nienawidziliwink, w każdej znajdzie się osoba z
                    ciągotami do uzywek, w każdej bedzie kujon i błazen...... ot zycie...

                    Moje negatywne nastawienie do skzół prywatnych bierze sie z tego ze
                    tam zamiast (są wyjątki) wiedzy i umiejetności dzieci, egzaminuje
                    się rodziców.
                    Jak wytłumaczyc fakt, że I klasę szkoły STO (którą to znów
                    przytaczam, bo ten przypadek znam najlepiej) zapełniło złodsze
                    rodzeństwo dzieci juz uczacych sie w tej szkole (bez egzaminów)...
                    Inteligente i mądre na słowo? Cos tu jest nie tak.....

                    Na szczęscie mieszkam w rejonie dobrych szkół panstwowych, nie mam
                    problemów opisywanej dziewczyny.... Nie wiem co bym zrobiła mają
                    podobną sytuację..jak Triss....

                    Wszystko łatwoe sie wypowiada, a jak przychodzi co do czego, jak
                    przychodzi podjąc decyzję to jest cięzko...

                    Pozdrawiam smile
                    K
                  • echtom Jedno mnie zastanawia 29.03.09, 11:57
                    > Ale szkoły w rejonie Triss, jak sama opisuje, tego poziomu
                    > średniosci nie trzymają, i ten świat, który chcesz pokazać dziecku-
                    > wcale nie jest prawdziwy. Bo czyż godne pokazania jest to, że 3/4
                    > klasy przychodzi do szkoły bez śniadania, że przeklina co drugie
                    > słowo, nie wyłączając wyzywania nauczycieli? Gdzie przejście
                    > korytarzem grozi urazem? Gdzie lekcja w takiej klasie to ścieżka
                    > zdrowia i nikt na niej nie korzysta, bo nawet ten spokojniejszy i
                    > zdolniejszy, nic z niej nie wyniesie?

                    Dlaczego zamożna, inteligentna osoba mieszka w dzielnicy nędzy i patologii?
                    • triss_merigold6 Proste 29.03.09, 13:15
                      Bo kupiłam mieszkanie na coraz większym teraz zamkniętym osiedlu a
                      obok jest blokowisko na którym mieszkałam wcześniej. I na owym
                      blokowisku chodziłam do podstawówki. Nienawidzę się przeprowadzać i
                      zmieniać otoczenie do ktorego jestem przyzwyczajona więc kupiłam
                      mieszkanie blisko rodziców. Ostatnią rzeczą jaką brałam pod uwagę 12
                      lat temu była jakość okolicznych szkół.

                      Osobiście moje zamknięte osiedle pasuje mi bardzo, komunikacyjnie
                      jest super i jest stare zaplecze w postaci publicznych przedszkoli,
                      przychodni, sklepów czy usług.
                • ib_k ale głupoty piszecie 29.03.09, 10:29
                  lula, echtom i inne obrończynie "równości społecznej", nie sądzę żebyście tak naprawdę chciały dzieci wrzucić do kotła w którym będzie bawiło się z dzieckiem chłopa, robotnika i alkoholika, to bzdurne mity o wyścigu szczurów, zblazowanych dziecich chwalącąych się swoim bogactwem, i obojętnych na biedę, a już te które piszą że je stać na 10 szkół prywatnych ale poślą dziecko do publicznej to już zupełnie nie wiedzą o czym piszą, właśnie w publicznej dziecko będzie piętnowane za swoją odmienność jeżeli wszyscy będą podjeżdżać maluchami a on jeden porsche cayenne
                  dobre szkoły to nie snobizm ale bezpieczeństwo, nie wyścig szczurów ale wyrównany poziom nauczania, każdy nauczyciel powie że lepiej pracuje się z dziećmi w małych, równych grupach gdzie można nie tracić czasu na nadganianie, to miejsce gdzie dzieci znajdą przyjaciół na równym sobie poziomie, mentalnym, społecznym, intelektualnym;
                  a to oferują (szczególnie w dużych miastach i na poziomie podstawówek i gimnazjów)najczęściej niepubliczne szkoły
                  za naszych PRL czasów były w szkołach klasy dla zdolniejszych i mniej zdolnych,podziały na lepszych i gorszych istniały zawsze i tylko młody wiek co poniektórych Pań tłumaczy te egalitarne głupoty które wypisują


                  • lula777 Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 10:46
                    Dzizas to nie o to chodzi...

                    jak napisałam (czytaj uwazniej)Ola ma 1 kredkę a Jaś 100.... i
                    wszyscy jakos ze sobą zyją. Jaś uczy się ze z 1 kredka tez mozna zyc
                    i wcale nie jest to trudne, a Ola, ze 100 kredek nie zawsze daje
                    poczucie szczęścia.

                    Kurde juz prościej nie mozna......

                    Młoda nie jestem, ...no tylko ze blondynka, ale spoko.... nitka
                    miedzy uszami jeszcze nie pękła, zbytnio sie nie przejełam tongue_out

                    Straszne masz zdanie o szkołach publicznych.....
                    napisałaś:

                    lula, echtom i inne obrończynie "równości społecznej", nie sądzę
                    żebyście tak n
                    > aprawdę chciały dzieci wrzucić do kotła w którym będzie bawiło się
                    z dzieckiem
                    > chłopa, robotnika i alkoholika,

                    To stareszne co piszesz jak konczyłam szkołę panstwową i ani
                    dzieckiem robotnika, ani chłopa, ani alkoholika nie jestem....
                    skonczyłam ciekawe studia mam dobra parcę..jestem szczęsliwa mam
                    dwójki... Kurde no!
                    rzeczywiście przyznaję się o tych 10 szkołach to mzoe mi sie
                    wyrwało. Ale mimo iz moge pozwolic sobie na szkołę prywtną nie chcę.
                    Widziała w tym roku kto z naszego przedszkola sie tam dostał i czar
                    prysł...

                    pozdrawiam

                    K





                    • mama_kotula Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 11:42
                      Cytatjak napisałam (czytaj uwazniej)Ola ma 1 kredkę a Jaś 100.... i
                      wszyscy jakos ze sobą zyją. Jaś uczy się ze z 1 kredka tez mozna zyc
                      i wcale nie jest to trudne, a Ola, ze 100 kredek nie zawsze daje
                      poczucie szczęścia.


                      Lulu droga, ale tak to jest w idealnym świecie, gdzie wszyscy są kucykami, jedzą tęczę i kupkają motylkami. Znaczy, że dzieci się uczą tego, co piszesz.
                      Nauczą się - pod warunkiem, że będą mieć bardzo dobrego wychowawcę, który im to uświadomi. I odpowiednie podejście rodziców. To nie jest tak, jak wynika z twoich postów - że wpuścisz dzieci w różnorodne środowisko i dzieci automatycznie, za samą sprawą tego wpuszczenia, nauczą się tolerancji, szacunku i zrozumienia dla tego, że ktoś ma inny status społeczny i mniej kasy.

                      Bo z tego Jasia z jedną kredką u nas cała klasa recholiła. I Jaś nauczył się, że jak klasa recholi, to można dać po mordzie i klasa przestanie recholić.
                      Dodam, że to była najzwyklejsza w świecie, przeciętna podstawówka.
                  • aluc Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 10:48
                    sądząc po samochodach parkujących pod szkołą (publiczną rejonową)
                    mojego dziecka o 8 rano, jakieś 50% uczniów powinno podlegać
                    natychmiastowemu ostracyzmowi wink

                    ib_k, upraszczasz, dobre szkoły są i po jednej i po drugiej stronie,
                    w publicznych nie uczy się wyłącznie upośledzona umysłowo biedota, a
                    w niepublicznych sami rafinaci intelektualni, podziały na szkoły dla
                    zdolniejszych i mniej zdolnych wcale nie przebiegają po linii
                    podziału względem sktruktury własnościowej

                    celem jest wybranie dobrej szkoły - jeśli miałabym do wyboru
                    publiczną i równie dobrą niepubliczną, wybrałabym publiczną ze
                    względow ogólnospołecznych, ale nie wybrałabym fatalnej publicznej
                    tylko dlatego, że mi egalitaryzm walnął na mózg (chociaż akurat te -
                    jak powiadasz - głupoty są dla mnie skrajnie nieegalitarne)
                    • ib_k Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 11:17
                      aluc, absolutnie się z tobą zgadzam, są doskonałe publiczne szkoły, w moim mieście na 1 i 2 miejscu są publiczne gimnazja, najlepsza prywatna jest na 3 miejscu, ale niestety nie są to szkoły rejonowe czyli też stosują selekcję,(do liceum moje dziecko też pójdzie publicznego bo oferują najlepszy poziom nauczania), i dlatego napisałam że moje piorytety względem szkoły podstawowej spełniają "najczęściej" szkoły niepubliczne ale nie że "wyłącznie" szkoły niepubliczne, poza tym jest w tym wszystkim jeszcze dziecko, jego charakter, zdolności, możliwości adaptacyjne w środowisku wybierając szkołę również to trzeba a nawet należy wziać pod uwagę, dziecko nieśmiałe, skryte, źle będzie się czuło w 25-30 osobowej klasie w szkole na 1000 dzieci, lepiej w placówce na 500 i klasach 15 osobowych, my takich możliwości nie mieliśmy nasze dzieci mają i tylko zupełnie zaślepieni rodzice nie wykorzystują tego co mogą

                      i tak jak napisała któraś wcześniej, to nie jest aż taki szalony koszt na jaki nie można sobie pozwolić przy średnich zarobkch (chociaż w W-w drożej niż "na prowincji" ale i zarobki wyższesmile)


                      • mama_kotula Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 11:46
                        Cytatpoza tym jest w tym wszystkim jeszcze dziecko, jego charakter, zdolności, możliwości adaptacyjne w środowisku wybierając szkołę również to trzeba a nawet należy wziać pod uwagę, dziecko nieśmiałe, skryte, źle będzie się czuło w 25-30 osobowej klasie w szkole na 1000 dzieci, lepiej w placówce na 500 i klasach 15 osobowych

                        O, o to to. Gdzieś w tych egalitarnych przepychankach ginie dziecko, a to ono ma chodzić do tej szkoły i ono ma się w niej dobrze czuć.

                        Gdybym nie miała pod ręką (noo, prawie pod ręką) szkoły prywatnej z warunkami takimi, jakie oferuje, pozostałaby mi publiczna szkoła integracyjna, na drugim końcu miasta, z dojazdem transportem miejskim i nauką na zmiany.
                        Pewnie jakbym miała zdrowe dziecko, które bezproblemowo odnajdzie się w 25-30-osobowej klasie, to i tę rejonówkę bym rozważała, czemu nie. Ale się nie odnajdzie i mój wybór szkoły jest głównie z korzyścią dla niego.
                        • aluc Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 12:17
                          tyle że najczęściej wychodzi na to, że przeciętne dziecko (znaczy bez
                          specjalnych potrzeb) się w publicznej szkole się nie odnajdzie smile


                  • echtom Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 12:20
                    > za naszych PRL czasów były w szkołach klasy dla zdolniejszych i mniej zdolnych,
                    > podziały na lepszych i gorszych istniały zawsze i tylko młody wiek co
                    poniektórych Pań tłumaczy te egalitarne głupoty które wypisują

                    No popatrz, myślałam, żem seniorka na tym forum, a okazało się, że młodziutka
                    jestem smile Chyba jednak nie taka młodziutka, skoro skleroza mnie dopadła -
                    chodziłam do podstawówki w latach 1971-79 i za licho nie mogę sobie przypomnieć,
                    czy chodziłam do lepszej czy gorszej z założenia klasy, bo wydają mi się
                    porównywalne. Wśród moich przyjaciółek były m. in. córka inżyniera i palacza z
                    kotłowni - nawet się nie zastanawiałam, czy ten palacz pił, jak na "robola"
                    przystało, bo dziewczyna była fajna. Potem owszem - część uczniów szła do
                    zawodówki, część do technikum, a część do liceum - w moim np. były 2 klasy
                    ogólne, mat-fiz i biol-chem. - wiadomo, że każdy tego samego w życiu robić nie
                    będzie. Córka "robola" skończyła handlową zawodówkę, ale po 30 latach nadal mamy
                    z sobą o czym gadać. I o to chodzi w rejonowej podstawówce - żeby dziecko miało
                    szansę zobaczyć, że w każdym środowisku można spotkać normalnych ludzi, a biedni
                    i niewykształceni to niekoniecznie "niziny" i patologia.
                    • aluc Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 12:35
                      oj, echtom, były różnice

                      chodziłam osobiście do pozarejonowej klasy pływackiej w szkole
                      sportowej i to zdecydowanie była klasa elitarna, również pod
                      względem zasobności portfela większości rodziców (moich akurat nie,
                      ale mówię o regule), w porównaniu do równoległej niepływackiej

                      to samo było w liceach - wiadomo było, że w tzw. ambitnych szkołach
                      do klas ogólnych trafiają ci z odrzutu, którym nie udało się dostać
                      do klas profilowanych, klasy profilowane dostawały lepszych
                      nauczycieli, miały zdecydowanie lepsze statystyki dostawania się na
                      studia, jak kto miał nie zdać matury, to bywał przenoszony z klasy
                      profilowanej do ogólnej w ostatniej chwili, żeby nie psuć obrazka
                      całości

                      i to był głęboki (chociaż schyłkowy już) PRL


                      z resztą się zgadzam - przy czym ja tam wcale nie jestem za
                      egalitaryzmem w edukacji, co więcej - elitaryzm zdecydowanie
                      bardziej do mnie przemawia, ale społeczne korzyści z chodzenia do
                      publicznej szkoły blisko domu też są dla mnie ważne
                      • echtom Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 13:23
                        Zawsze były szkoły sportowe czy artystyczne dla dzieci szczególnie uzdolnionych
                        i oczywiste jest, że ze względu na potrzebny sprzęt, materiały itp. były droższe
                        od szkół ogólnych. Jedna z moich córek chodzi do liceum plastycznego i kosztuje
                        mnie to więcej niż nauka drugiej córki w LO, aczkolwiek liceum jest państwowe i
                        nie uważam go za szczególnie elitarne. Gdyby chodziła np. do technikum
                        gastronomicznego, też ponosiłabym większe koszty niż w LO. Specjalizacja na
                        wyższych stopniach edukacji jest normą, my dyskutujemy tutaj o stopniach niższych.
                        • triss_merigold6 Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 14:03
                          Na niższych stopniach edukacji np. są fatalne gimnazja rejonowe i
                          świetne publiczne gimnazja przy dobrych liceach.

                          Do podstawówki chodziłam w latach 80-tych i w klasach był pełen
                          przekrój społeczny. Czego nie było? Ano dresiarni nie było. Teraz
                          jest, na starych blokowiskach zwłaszcza. I pokusy łatwej kasy nie
                          było w aż takim stopniu, bo dilerka i wymuszenia na młodszych i
                          słabszych fizycznie uczniach to w dużej mierze produkt lat 90-tych.

                          Widzisz Echtom, ja mogę ewentualne niemiłe zajścia (takie jak fala
                          czy wymuszenia właście) między synem a innymi załatwiać bardzo
                          tradycyjnie i skutecznie ale po co?
                          Poza tym w publicznej szkole dostępność etyki jest mocno dyskusyjna
                          a prywatna gwarantuje, że etyka jest i to nie po godzinach tylko
                          normalnie. Opcja wysyłania dziecka na religię "bo wszyscy chodzą"
                          należy do kategorii PO MOIM TRUPIE.
                          • echtom Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 14:29
                            > Na niższych stopniach edukacji np. są fatalne gimnazja rejonowe i
                            > świetne publiczne gimnazja przy dobrych liceach.

                            Zgadzam się z tym, ale o dostaniu się do tych gimnazjów przy liceach nie
                            decyduje chyba kasa, lecz wyniki ucznia? Ja nie idealizuję szkół rejonowych -
                            sama zabrałabym dziecko ze szkoły opanowanej przez dresiarski gang - tylko nie
                            zgadzam się z podejściem, że jedynie prywatna edukacja od kołyski gwarantuje
                            życiowy sukces, bo szkoła rejonowa = patologia.
                            • triss_merigold6 Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 14:44
                              Oczywiście.
                              Uparcie podkreślam, że w rejonowej podstawówce bardziej
                              przeszkadzają mi warunki (kołchoz, nauka na zmiany od pierwszej
                              klasy) niż skład społeczny uczniów.
                              Prywatne szkoły mają często taki plus, że nie przyjmują dzieci z
                              poważnymi zaburzeniami typu ADHD, opóźnienia rozwojowe i konieczność
                              opanowania takich delikwentów nie zaburza pracy na lekcji. I poziom
                              klasy jest w miarę wyrównany. Pamiętam ile razy śmiertelnie nudziłam
                              się w podstawówce, bo nauczyciele skupiali się na dzieciach, które z
                              trudem zapamiętywały cokolwiek, dopiero poziom w liceum był jakimś
                              wyzwaniem intelektualnym i prorozwojowym.
                            • ib_k Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 16:27
                              echtom napisała:
                              > Zgadzam się z tym, ale o dostaniu się do tych gimnazjów przy liceach nie decyduje chyba kasa, lecz wyniki ucznia?

                              ale dziwnym trafem więcej jest zdolnych/lepiej wedukowanych zamożnych niż biednych Janków Muzykantów

                              >tylko nie
                              zgadzam się z podejściem, że jedynie prywatna edukacja od kołyski gwarantuje życiowy sukces, bo szkoła rejonowa = patologia.

                              czyli nie masz tu (w tym wątku) z kim dyskutować bo NIKT (z wyjątkiem może lilki)takiego podejścia nie prezentuje, każda z nas pisze że są świetne szkoły i beznadziejne szkoły a sprawą drugorządną jest organ finansujący
                              • echtom Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 17:07
                                > Myślicie, że tylko w takich prywatnych elitarnych szkołach dzieci
                                mają szansę na dobry start w dorosłe życie? Rejonowa podstawówka
                                zmniejsza ich szanę na dobre studia i satysfakconujące zycie
                                zawodowe?

                                Chyba takie pytanie zostało postawione przez autorkę wątku i ja właśnie na nie
                                odpowiedziałam.
                  • bri Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 16:52
                    No właśnie znajoma z poprzedniej firmy miała córkę w szkole
                    prywatnej i wyścig szczurów był faktem. Dzieci od 4 klasy miały tyle
                    zajęć i prac domowych, że jej córeczka na nic poza szkołą czasu nie
                    miała. Obie zgadzałyśmy się, że to nie jest normalne, że dziecko w
                    tym wieku tylko pracuje i nie ma czasu na zabawę, ruch na świeżym
                    powietrzu, itp. Nie wiem jaką podjęli decyzje, ale zastanawiali się
                    czy jej nie przenieść do innej szkoły.
                    • ib_k Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 17:05
                      bri napisała:
                      i wyścig szczurów był faktem Dzieci od 4 klasy miały tyle
                      > zajęć i prac domowych, że jej córeczka na nic poza szkołą czasu nie
                      > miała.

                      myślę że większość piszących o "wyścigu szczurów" nie rozumie właściwie tego powiedzenia, nie ma znaczenia ilość obowiązków ale sposób w jaki nauczyciele i rodzice podchodzą do problemu rywalizacji, sukcesu i porażek, wyścigiem szczurów nie jest to że dziecko ma dużo zajęć ale to że szkoła czy rodzice zmuszają dziecko do uczestnictwa w pracach ponad jego siły i możliwości a w przypadku jego porażki okazują swoją dezaprobatę

                      a swoją znajomą bri zapytaj na ile kółek, baletów i zajęć karate zapisała swoje dziecko?
                      • echtom Re: ale głupoty piszecie 29.03.09, 17:16
                        > nie ma znaczenia ilość obowiązków ale sposób w jaki nauczyciele i rodzice podchodzą do problemu rywalizacji, sukcesu i porażek,

                        Przerobiłam przypadkiem taki "szczurzy" epizod z młodą - kiedy skończyła 3. klasę, w jej rejonowej podstawówce utworzono eksperymentalnie "elitarną" klasę językową. Młoda została tam wytypowana jako jedna z najlepszych uczennic, a ja w chwili umysłowego zaćmienia zgodziłam się ją przenieść. Wytrzymałyśmy rok - młoda z ambitnymi koleżankami, które płakały, gdy dostały czwórkę, ja na zebraniach ze sfiksowanymi rodzicami, którzy w kółko opowiadali o wybitnych osiągnięciach swoich genialnych dzieci i robili wychowawczyni awantury, że szkoła oddaje niewystarczające honory młodocianym geniuszom. W połowie jednego z zebrań wyszłam trzaskając drzwiami, a następnego dnia przeniosłam młodą z powrotem do normalnej klasy.
            • echtom Re: wieczna gosiu 28.03.09, 23:03
              > takiej która jest dla mnie cenna nie tylko ze względu na wyoki
              > poziom mamatematyki, ale na róznorodnośc klas społecznych.
              > Bo to jest prawdziwe życie...

              Dla mnie to też jest podstawowa motywacja. Dziecko po prostu powinno przejść na wczesnych etapach kształcenia normalny społeczny trening, a "podziały klasowe" można zaczynać na etapie wyboru szkoły średniej. Wtedy wybiera się szkołę pod kątem uzdolnień, zamiłowań i tego, co chciałoby się później robić w życiu. Nie wyobrażam sobie, że nawet mając dużą kasę mogłabym zamknąć swoje dzieci na strzeżonym osiedlu i od żłobka wpuścić je na ścieżkę elitarnego kształcenia, żeby broń Boże nie ubrudziły się od dotknięcia plebsu. Fajni, inteligentni ludzie zdarzają się w rodzinach biednych i bogatych, inteligenckich, robotniczych i wiejskich i nie chciałabym, żeby moje dzieci wchodziły w życie bez tej podstawowej społecznej wiedzy.
            • moofka Re: wieczna gosiu 29.03.09, 08:23
              lula777 napisała:


              >
              > a wracając do tematu....
              >
              > mój synek pójdzie od września do dobrej panstwoej szkoły...
              > takiej która jest dla mnie cenna nie tylko ze względu na wyoki
              > poziom mamatematyki, ale na róznorodnośc klas społecznych.

              no popatrz, a ja myslalam, ze taki podział dawno juz nie funkcjonuje
              szczerze nie wiem, czy motywacja "niech sie styka z nizinami za mlodu" jest dla
              dziecka taka wychowawcza w kontekscie mnie stac i mam mercedesa, ktora tutaj
              prezentujesz ;/
              bo ja chociaz sklaniam sie ku szkole spolecznej taka motywacja by do glowy nie
              przyszla
              ja mieszkam w niewielkim miescie, wiec i tak jak sadze z synem gwiazdy popu i
              corka prezydenta w jednej lawie mi go nie posadza tongue_out


              > Bo to jest prawdziwe życie.... to ze Basi nie stać na kredki a Olek
              > ma ich 100, to że rodizce Julki mają malucha a rodzice Jasia
              > marcedesa...


              to że nie ma tu wyimaginowanego świata, do którego
              > furtką jest kasa i durne egzaminy w wieku 6-lat (skakanie na
              > skakance, biegi, język angielski) paranoja.....
              • lula777 Re: wieczna gosiu 29.03.09, 10:15
                moofka zwerbalizowałam to czego głosno sie nie mówi.....
                Jakie niziny? Normalni ludzie...... Zapędziałś się....

                Ja nie oceniam ludzi po portfelu... I tego chcę uniknąć wychowując
                mojego syna (i córkę, ale ona jeszcze nie kuma wink
                Dlatego wydaje mi się ze segregacja dzieckaów (jaka sie niewatpliwie
                odbywa za sprawa "egzaminów" do szkól prywatnych) jest własnie
                pierwszym krokiem takie nauki. Lepiej , szybciej i jak zwykle naj,
                naj, naj..... Co to za zycie w którym zawsez swieci słonce?

                Bardzo źle mnie oceniłaś... Nie chce aby moje dziecko wzrastało w
                atmosferze bajeranckich zabawek i super aut, a w soboty chodziło do
                galerii po kolejna pare modnych butów..... tak wiem, byc moze
                bgeneralizuję znowu.... ale takie jest moje wyobrażenie o tych
                szkołach i niestety w w ielu przypadkach sie ono potwierdza.....

                Przez pewnien czas mieszkałam tuz obok własnie opisywanej szkoły STO
                (nie podam numeru smile rodzice na hama zastawiali wjazd na parking.
                Jak grzecznie prosiłam aby tego nie robili w kazdym słwoie dało sie
                odczuć wrogość- jakie beda bdzieci tych rodziców? To tylko jeden
                przykład. Było wiecej...Dobrze ze tam juz nie mieszkam.....

                Pozdrawiam Cię serdecznie i przykro mi ze oceniłas mnie w ten
                sposób...

                K
                • ib_k lulu 29.03.09, 10:34
                  dobrze napisałaś
                  ale takie jest moje wyobrażenie o tych
                  > szkołach

                  wyobrażenie a nie wiedza, ty nic nie wiesz ale sobie wyobrażasz i już wyciągnęłaś wnioski> Przez pewnien czas mieszkałam tuz obok własnie opisywanej szkoły STO
                  > (nie podam numeru smile rodzice na hama zastawiali wjazd na parking.
                  > Jak grzecznie prosiłam aby tego nie robili w kazdym słwoie dało sie
                  > odczuć wrogość- jakie beda bdzieci tych rodziców?

                  moi przyjaciele mieszkają przy MOPS i też codziennie mają te prablemy, dokładnie takie jakie opisałaś smile)
                • moofka Re: wieczna gosiu 29.03.09, 10:35
                  jakim bogactwem - nie przesadzajmy
                  byc moze jest kilka szkol w kraju, w ktorych czesne to kwota powalajaca
                  koszt szkoly o ktorej ja mysle to zaledwie kilkaset zlotych miesiecznie
                  na to stac wielu - w zyciu nie pomyslalabym, ze ma to cos wspolnego z "klasa
                  spoleczna"
                  przyznam szczerze, ze jest mi to pojecie zupelnie i kompletnie obce i szczerze
                  nie mialabym pojecia jak na przyklad zakwalifikowac swoje dziecko tongue_out
                  • lula777 Re: wieczna gosiu 29.03.09, 10:55
                    Gosiu, ja tez nie chcę klasyfikować. zapomniałam dodać cydzy słowia
                    (cholera jak to sie pisze , ekhmmm).
                    Słyszała jednak rozmowe mam z przedszkola "z chołota moje dziecko do
                    szkoły nie pójdzie"- czyli z nami pomyslałm...zagotowsało się i
                    nitka miedzy uszami mało nie pękła...

                    Moje dziecko jest chołotą i pójdzie z chołotą do szkoły... ot co...

                    Nie dziele ludzi na żadne klasy. Moze źle to ujęłam. Myslę jednak
                    ze moje dziecko wiecej nauczy sie zycia w szkole panstwowej niz
                    prywatnej. Całe moje widzenie sprawy zdominował obraz jaki miałam
                    mieszkając blisko tej szkoły (o której myslę ). Tych aut, tego braku
                    kultury, tego ze kasa wszystko załatwi... Nie mogę, odrzuca mnie to,
                    nic dobrego nas tam nie spotka- takie mam wrażenie...

                    Tam wszystkie dzieci słyszą, tam nie ma niepełnosprawnych, tam każdy
                    jest wyrzeźbiony na obraz i podobieństwo Sknerusa MacKwacza....

                    Ale moze sie mylę...

                    pozdrawiam

                    Kasia



      • moofka Re: tylko!! 28.03.09, 19:45
        > i nawet mundury nosilismy.

        moj kolega konduktor tez nosi
        skonczyl szkole publiczna i na panstwowym robi big_grin
        • e_r_i_n Re: tylko!! 28.03.09, 19:47
          <rotfl>
          (i znowu bedzie, ze Ci nie wiadomo gdzie właże ;P)
          • moofka Re: tylko!! 28.03.09, 19:54
            big_grin
            tak tak, a oni pacza big_grin
    • xxe-lka Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:41
      Mam jednak trochę chyba kompleks prowincjiwink
      Moje dziecko chodzi obecnie do przedszkola i do zachwytu mi daleko.
      Wg mnie nuda, brak jakiejkolwiek inwencji, nauczycielki zdaje sie
      jeszcze w głebokim prl-u zostały. Wszystkie sześć przedszkoli w
      mieście prezentuje zdaje się podobny poziom - niby nic złego się nie
      dzieje, ale o entuzjaźmie mówić nie można
      Syn przed przeprowadzą na to nasze zadupiewink był zapisany do
      prywatnego przedszkola. I nie ukrywam kiedy rozmawiam z koleżankami
      których dzieci chodza własnie do przedszkoli prywatnych to trochę mi
      cisnienie skacze bo jednak nie ma co porównywać uncertain
      I stąd te moje watpliwości. Powtarzam jak mantrę, że tak tez się
      udasmile
      • wieczna-gosia Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:44
        oczywiscie ze sie uda. A zamnim syn pojdzie do szkoly, do gimnazjum czy liceum
        jeszcze wszystko sie moze zmienic smile

        szkola szkole nie rowna i to czy jest to szkola prywatna czy panstwowa nie ma za
        wiele do rzeczy. Istnieja swietnie szkoly publiczne i kiepskie prywatne i na
        odwrot, uczelnie prywatne w Polsce moim zdaniem sa za murzynami w stosunku do
        panstwowych uczelni, szczegolnie w kierunkach technicznych, zdarzaja sie perelki
        (oj bo zaraz oberwe) ale rzadko.
        • lilka69 Re: wieczna gosiu- odkrylas ameryke!brawo, brawo! 28.03.09, 20:04
          kwestie porownan szkol wyzszych panstwowych i prywatnych mamy juz daaaawno za
          soba na emamie.
          • wieczna-gosia Re: wieczna gosiu- odkrylas ameryke!brawo, brawo! 28.03.09, 20:08
            ameryke pisze sie z duzej, sadze ze dasz rade zgasc ktora ma byc duza. nie
            wiedzialam ze rozmawiamy o amerykanskim systemie edukacji, ale wybacz o tym to
            ja moge rozmawiac tylko z Maksimumem czyli Maksiem, Lideczko.
            • lilka69 Re: wieczna gosiu- przyganial kociol garnkowi... 28.03.09, 20:17
              nie "z duzej" a wielka litera.( na marginesie ZAWSZE WSZYSTKO pisze malymi
              literami).

              nie "zgasc"a zgadnac.

              gosiu , ty wieczny kotle...
              • wieczna-gosia Re: wieczna gosiu- przyganial kociol garnkowi... 28.03.09, 20:18
                ...cie?

                ide zalozyc jakis mundur......
          • gryzelda71 Re: wieczna gosiu- odkrylas ameryke!brawo, brawo! 28.03.09, 20:09
            Lilka idź sprawdź czy w szafie masz juz wszystkie najnowsze ciuchy na sezon.
      • mama_kotula Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 21:44
        CytatMoje dziecko chodzi obecnie do przedszkola i do zachwytu mi daleko. Wg mnie nuda, brak jakiejkolwiek inwencji, nauczycielki zdaje sie jeszcze w głebokim prl-u zostały.

        To nie zależy IMO od tego, czy przedszkole jest prywatne czy państwowe.
        To nawet w jednym przedszkolu może się różnić - mam przykład moich własnych dzieci. Nauczycielki syna są, tak jak piszesz, w głębokim prl-u... a u córki, w tym samym budynku 2 sale dalej dzieją się cuda na miarę homeschoolingu, bo ma najlepszy zestaw nauczycielek, jaki można było sobie wyobrazić.
    • mama_kotula Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:50
      Nie będę się wgłębiać w porównania prywatnej kontra rejonówki odnośnie do perspektyw "w przyszłości", na chwilę obecną interesuje mnie "teraz" a nie "w przyszłości".

      No i w ramach "teraz" - mam dziecko z tzw. special needs, gigantyczna nadwyżka intelektualna plus tak samo gigantyczne niedobory społeczne.

      - wszystkie publiczne podstawówki w których byłam kręciły nosem na moją (i psychologa) propozycję indywidualnego toku nauczania dla dziecka; czyli - równamy w dół, syn będzie się nudzić i w związku ze znudzeniem będzie szaleć
      - w większości nauka jest przynajmniej na dwie zmiany - co nie jest dla mnie wygodne
      - we wszystkich klasy liczą przynajmniej po 25 osób, co wg terapeuty syna nie będzie dla niego dobre

      Dodatkowo - planujemy emigrację, więc w związku z tym szukałam dla dzieci szkoły z rozszerzonym angielskim. Z rozszerzonym = więcej niż 2 godziny tygodniowo. Znalazłam szkołę częściowo anglojęzyczną, od zerówki angielski 6 godzin tygodniowo + część zajęć odbywająca się tylko w tym języku. Klasy do 12 osób, możliwość indywidualnego toku, dużo zajęć sportowych i dodatkowych, doskonała współpraca z rodzicem.

      Jedyny mankament szkoły to to, że jest w sąsiedniej miejscowości oddalonej o 20 km, niemniej jednak szkolny bus jeździ i nie ma z tym problemów.
    • kali_pso Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:50


      Nie tylko.
      Uczę w placówce, gdzie spotykam dzieci z wielu miejsc w Polsce, z
      placówek prywatnych i państwowych. Fajne i mądre, oczytane i
      przebojowe dzieciaki trafiają się wszędzie. Tak jak i małozdolne,
      leniwe i nadęte.
      Sama szkoła to jeszcze nie wszystko. Chociaż na pewno wiele.
    • triss_merigold6 Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 19:50
      Szkoły w mniejszych miejscowościach są bardziej kameralne i rzadziej
      zdarzają się 30-osobowe klasy i nauka na zmiany.
      Akurat jestem fanką publicznych renomowanych liceów, sama takie
      skonczyłam i dostałam się na studia dzienne lekkim twistem.
      Właśnie po to wolę zainwestować w edukację dziecka na początku -
      żeby trafiło do dobrego liceum a potem na studia dzienne, o ile
      będzie wystarczająco zdolne i zainteresowane.
      Chodziłam do panstwowej podstawówki, bo wtedy były wyłącznie
      państwowe, teraz między szkolnictwem publicznym a niepublicznym jest
      przepaść, zwłaszcza na poziomie gimnazjów (poza wyjątkami).
      • edytek1 Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 21:16
        Posyłam córkę do prywatnej podstawówki, bo :
        - zajęcia zaczynają się o 8.20 kończą o 14.20 ( potem mała
        świetlica i fajne zajecia dodatkowe) szkoła czynna do 17.30
        -klasy są małe a wszyscy nauczyciele znają moje dziecko z imienia i
        nazwiska
        - jak mam problem to wszyscy chcą pomóc w rozwiązaniu problemu
        - dzieci są dowiezione i przywiezione z basenu sporo chodzą na
        wycieczki
        - w szkole jest ochrona i nikt obcy po szkole się nie kręci
        - córka ma swoją szafeczkę w szatni w niej kapcie i wieszak na
        kurtkę a w klasie pudło z rzeczami potrzebnymi do zajęć (farby,
        piórnik itp)
        Gdyby takie warunki zapewniła szkoła państwowa córka chodziłaby do
        państwowej.
    • echtom Re: tylko prywatna podstawówka? 28.03.09, 21:16
      Ja tu może kiepskim głosem doradczym jestem, bo wyścig szczurów mam generalnie w
      głębokim poważaniu i w życiu nie pchałabym swojego dziecka do "elytarnej"
      podstawówki (podjęłam taką niefortunną próbę wobec młodej i zabrałam ją po
      roku). A z konkretnych doświadczeń - przez 9 lat uczyłam angielskiego w
      wiejskiej podstawówce i do dziś śledzę losy wielu moich uczniów. Większość z
      nich kontynuowała naukę w liceum w najbliższym powiatowym mieście. Zdolni i
      pracowici bez problemu skończyli dzienne studia na dobrych uczelniach, pracują,
      rozwijają się i zbiorcza szkoła gminna nie przekreśliła ich życiowych szans. Tak
      naprawdę najwięcej zależy od samego dziecka - to bzdura, że piątka na wsi równa
      się trójce w elitarnej szkole miejskiej, bo zdolne dzieci są wszędzie. Żeby
      mogły się rozwijać, wystarczy tylko sprzyjająca nauce atmosfera w domu i
      minimalne zaplecze finansowe.
    • lola211 Re: tylko prywatna podstawówka? 29.03.09, 08:51
      Ja mam to szczescie, ze mam naprawde dobra podstawowke rejonowa, w
      dodatku naprzeciwko mieszkania.Niedaleko tez jest podstawowka
      prywatna,ale po rozpatrzeniu za i przeciw wybralismy szkole
      panstwowa.
      Klasy licza po ok. 25 osob, ale nie ma zmian, jest bezpiecznie,
      zadnych incydentow.
      Szkola jest remontowana- nowe szatnie, sala gimnastyczna,
      sukcesywnie beda remontowane klasy.Owszem, klase musielismy we
      wlasnym zakresie wymalowac, ale stan pomieszczen naprawde nie
      wydaje mi sie najwazniejszy.
      Dylematy bedziemy miec za rok, dwa, gdy przyjdzie czas na gimnazjum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka