Zainspirowana wątkiem o zapisaniu dziecka na listę chętnych 3 lata
wcześniej
Myślicie, że tylko w takich prywatnych elitarnych szkołach dzieci
mają szansę na dobry start w dorosłe życie? Rejonowa podstawówka
zmniejsza ich szanę na dobre studia i satysfakconujące zycie
zawodowe?
Pytam zupełnie bez złośliwości
Moje dzieciaki nie mają raczej szansy na taką podstawówkę i nie
chodzi o piniądze tylko o to, że mieszkamy w małej miejscowości i tu
takich szkół po prostu nie ma. Jest kilka zwykłych podstawówek,
zwykłych gimnazjów i liceuów.
Ja ukończyłam prywatne liceum w dużym mieście, wtedy one dopiero się
pojawiały i raczej były skupiskiem bananowej młodzieży - atmosfera
nie sprzyjała nauce, za to świetnej zabawie

rewelacyjnie wspominam
te czasy - no ale na żadnen z wybranych przeze mnie kierunków
studiów się nie dostałam - bo byłam tak rozbawiona i rozleniwiona,
że po prostu olałam sprawę - było kilka osób które uczyły się mimo
braku bata nad głową i na studia np. na sgh się dostały. Skończyłam
studia ale nie ma się czym chwalić naprawdę
Za to moi kuzyni którzy dorastali w miejscu gdzie obecnie mieszkamy
po zwykłych szkołach bez najmniejszego problemu na dobre renomowane
uczelnie się dostali, skończyli i świetnie sobie w życiu radzą
Wiem, że teraz szkoły prywatne zmieniają się, że jest w nich więcej
dyscypliny chyba i pewnie gdybym miała możliwość to też bym się
starała do takiej dziecko poslać, ale mimo wszystko chcę wierzyć
(naiwnie może), że w zwykłej podstawówce i liceum też można i też
się da wychować fajnych ludzi
Czy krzywdząca dla moich dzieci była moja decyzja o przeprowadzce na
prowincję - gdzie wiode życie jakiego zawsze chciałam. Dzieciaki
póki co są małe i zadowolone, no ale dostęp do elitarnych szkół
jakby nie patrzeć im odcięłam
Mam czasem takie dylematy. Myślicie, że słusznie?