...można się uprzeć, ze nie? Coś to da? Tak się zastanawiam, na sucho

Byłyście w takiej sytuacji? No ja rozumiem, że szpital z gumy nie jest. Sama
miałam taką sytuację w poprzedniej ciąży i gdyby nie "mój" lekarz, odesłanoby
mnie jak nic (choć "sytuacja była tragiczna, absolutnie zero miejsc!" - tak
prawiła lekarka przyjmująca. A jednak się znalazło, i chyba nie tylko tego
wieczora dla mnie

Moją koleżankę z poważnymi komplikacjami odesłano do innego miasta. Dziwiłam
się, ze się dała odesłać.
Stanęłybyście okoniem?
Ja sobie myślę, że bym się z miejsca nie ruszyła, grożąc, ze urodzę w
poczekalni

Ale wiem, ze to może być dość naiwne myślenie...
A jak ma się to do rzeczywistości? Wiecie?