Dodaj do ulubionych

króluje moja siostra

16.12.03, 13:08
Mam pewien problem.
Obydwie z siostrą jesteśmy już zamężne i dzieciate.Kilka lat do 30-stki nam
zostało( jest ode mnie dwa lata starsza).Jestem jej przeciwieństwem: tak samo
w zachowaniu,wyglądzie jak i umiejętnościach...
Ostatnio miałam nieprzyjemną scenkę z nią w roli głównej i odnośnie tego
proszę o jakąś radę czy wypowiedzenie się na ten temat.
Córka jej(7 lat) nie poszła do szkoły,gdyż byla chora.Siostra przywiozła ją
do dziadków.Byłam też tam ja z moim 8-miesięcznym (zdrowym)synem.Obydwie nie
wiedziałyśmy,że będą tam nasze dzieciaki.
Nie powiem,że spokojnie to przyjęłam.Zadzwoniłam do męża i powiedziałam żeby
przyjechał po małego bo Misia jest przeziębiona.Misia była obok mnie i
słyszała co mówiłam.Mąż był już niestety w pracy.Zostałam z małym a Misi
powiedziałam żeby za blisko do małego nie podchodziła.I tyle.
Burza rozpętała się następnego dnia(!)
Siostra wparowała z impetem i zaczęła opowiadać,że dziecko się popłakało,ze
jest bardzo wrażliwe,że co ja naopowiadałam mojemu mężowi(?)itp...
Aż skończyło się w sumie krzykiem,bo też sobie nie dałam tak ubliżać.
Często tak jest,siostra mówi dosadnie i na okolo co o tym i o tamtym sądzi.
Ale co tam , nie będę się rozpisywać.
Pozostał mi w sercu niesmak i żal,że dałam się sprowokować i nie mogłam
powiedzieć co ja sądzę.
Proszę o jakąś radę czy podpowiedź jak się zachować w takiej sytuacji, jak
się nie zdenerwować i poprostu nie dać .
Obserwuj wątek
    • Gość: agatka_s Re: króluje moja siostra-a moze tak troche inaczej IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.12.03, 13:34
      Ale Pani się lubi awanturować....

      Dziecko (Misia) jest małe i mogło jej się zrobić przykro, mogła nie
      zrozumieć co Pani w zasadzie mówi i wziąć to jak to dzieci za bardzo do
      siebie. Ale od tego są dorośli aby takie sytuacje dziecku wytłumaczyć,
      przytulić i pocałować. Pani i siostra zachowujecie się jak 2
      rozhisteryzowane nastolatki (ten tytuł: Moja sistra króluje, jakbym słyszała
      koleżanki mojego syna...), a nie dojrzałe matki. Moim zdaniem jeżeli w
      domu, do którego pani przyjechała z małym, było chore dziecko, to trzeba
      było grzecznie przeprosić i powiedzieć, że przyjedzie Pani innym razem. Po
      co Pani tam siedziała ? Tak czy owak to było niezbyt odpowiedzialne (nie
      mówiąc o Pani rodzicach, którzy pewnie mając chorą wnuczkę u siebie mieli
      wystarczający kłopot aby jeszcze zajmować się i Panią), rozumiem że to
      zburzyło jakies pani plany, no ale cóz czasem tak jest że musimy zmieniac
      nasze plany, w imię interesu naszych dzieci.

      Moim zdaniem najlepiej niech Pani zadzwoni do sistry i powie ze panią
      trochę poniosło, mam nadzieję że ona odpowie, że ją też i będzie po sprawie.
      A Misi niech pani kupi czekoladę i powie ze Cioci jest przykro, że zaszło
      takie nieporozumienie i bardzo ją pani kocha. Życzę udnych i rodzinnych
      Swiąt....


      • skarolina Re: króluje moja siostra-a moze tak troche inacze 16.12.03, 13:53
        Gość portalu: agatka_s napisał(a):
        > Moim zdaniem najlepiej niech Pani zadzwoni do sistry i powie ze panią
        > trochę poniosło, mam nadzieję że ona odpowie, że ją też i będzie po sprawie.
        > A Misi niech pani kupi czekoladę i powie ze Cioci jest przykro, że zaszło
        > takie nieporozumienie i bardzo ją pani kocha.

        Gorzej Ci?? Czy sama jesteś tą siostrą??
        To chyba matka powinna tej dziewczynce, całkiem dużej zresztą wytłumaczyć, że
        chore dzieci nie powinny się zbliżać do niemowlaków i nie ma w tym nic złego.
        Dlaczego cioci ma być przykro, że matka nie potrafi przygotować dużego dziecka
        na normalną, często spotykaną w życiu sytuację??
        Przecież cofe napisała, że mąż nie mógł już po nią przyjechać, a nie wiem, jak
        wyobrażasz sobie powrót z 8-miesięczniakiem bez wózka (bo skoro przyjechał
        samochodem to raczej w foteliku) i z torbą z rzeczami przez całe miasto.
        Zawaliła matka dziewczynki, która zamiast wytłumaczyć córeczce dlaczego dla
        maleństwa groźny jest kontakt z chorobą robi awanturę siostrze.
        No, ale jak widać z Twojego postu więcej takich sióstr chodzi po świecie.

        Cofe, nie przejmuj się, miałaś rację.

        pozdrawiam,
        skarolina

        P.S. agatko_s - na forum nie pisze się per pan czy pani. Jest to oznaką
        sztywniactwa i nieznajomości forumowych zasad.
        • Gość: agatka_s Re: króluje moja siostra-a moze tak troche inacze IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.12.03, 14:13
          Napisałam per Pani, aby mój post nie został odebrany jako atak, czy coś w tym
          stylu.

          Uważam, że obie Panie zachowują się niedojrzale, a dzieci (i jedno i drugie)
          są przez to narażone. Jedno na przykrość, a drugie, że się zarazi. Poprostu
          w takiej sytuacji trzeba schować, swoją ambicję i urażoną dumę i to co się
          myśli o swojej siostrze, i postępować w zgodzie z interesem dziecka. Dziecko
          nie ponosi winy za to, że ma głupią matkę. A wsiąść w taksówkę (nawet z 8-
          miesięcznym dzieckiem) nie jest takim wielkim problemem...
          • skarolina Re: króluje moja siostra-a moze tak troche inacze 16.12.03, 15:49
            Gość portalu: agatka_s napisał(a):


            > A wsiąść w taksówkę (nawet z 8- miesięcznym dzieckiem) nie jest takim
            wielkim problemem...

            Bez fotelika?? Gratuluję odpowiedzialności
            I nie pisz mi, że można zamówić taksówkę z fotelikiem, bo nie można, co
            dobitnie pokazała akcja prowadzona przez forumowiczki eDziecka i Maluchów.
            • Gość: agatka_s Re: króluje moja siostra-a moze tak troche inacze IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.12.03, 16:18
              Ja się pewnie nie znam bo od 17 roku życia jeżdzę samochodem (własnym), mam
              już 9-letnie dziecko, i nigdy nie miałam męża do zadzwonienia. Nie wymądrzam
              się więc. Pewnie tak jest, że w XXI wieku kobieta mieszkająca w centrum
              Europy nie da rady się przemieścić z 8-miesięcznym dzieckiem, z punktu A do B,
              jeżeli mąż nie może jej zawieźć...

              Tobie też życzę Wesołych Świąt.
              • skarolina Re: króluje moja siostra-a moze tak troche inacze 16.12.03, 16:35
                Gość portalu: agatka_s napisał(a):
                > Pewnie tak jest, że w XXI wieku kobieta mieszkająca w centrum
                > Europy nie da rady się przemieścić z 8-miesięcznym dzieckiem, z punktu A do
                B,
                > jeżeli mąż nie może jej zawieźć...

                Może, jeśli ma do dyspozycji wózek albo fotelik. Jeśli jest pozbawiona obu
                tych sprzętów to może być jej bardzo ciężko (zwłaszcza, że nie wiemy, jak
                odległe są punkty A i B) i nie ma się co dziwić, że woli po prostu powiedzieć
                dużej dziewczynce, żeby nie podchodziła chora do zdrowego niemowlaka.
                Ale cóż, niektórzy stawiają wyżej bezstresowe wychowanie siedmiolatki nad
                zdrowie niemowlęcia.
                • lola211 Re: króluje moja siostra-a moze tak troche inacze 16.12.03, 17:33
                  > Ale cóż, niektórzy stawiają wyżej bezstresowe wychowanie siedmiolatki nad
                  > zdrowie niemowlęcia.

                  Mniemam, ze ty jestes matka małego dziecka raczej niz 7 latki.
                  Rzecz nie w tym, ze powiedziała, tylko w tym JAK. Wpedziła dziecko w poczucie
                  winy swoim niezrównowazonym postepowaniem.7 latka to nie jest dorosły,
                  niektóre dzieci , te wrazliwe, wszystko biora do siebie i potem wlasnie płacz.
                  Jestem pewna, ze gdyby obyło sie bez takich histerii MEZU, SZYBKO, POMOCY, BO
                  MISIA ZARAZI NASZE DZIECKO, AJ, AJ!!! nie byłoby w ogóle sprawy, Misia
                  trzymałaby sie z dala od skarbu cioci i wszystko by grało.
                  • skarolina Re: króluje moja siostra-a moze tak troche inacze 16.12.03, 20:05
                    lola211 napisała:

                    > Mniemam, ze ty jestes matka małego dziecka raczej niz 7 latki.

                    Jestem matką 4,5-latki, która doskonale wie, że gdy spotykamy się u dziadków z
                    jej kuzynką i którakolwiek z nich jest przeziębiona, to powinny się bawić w
                    osobnych pokojach, żeby ta zdrowa nie zaraziła się od chorej. I nigdy z żadnej
                    strony nie było z tego powodu płaczu, obie to rozumieją, choć żadna nie ma
                    jeszcze siedmiu lat.

                    > Rzecz nie w tym, ze powiedziała, tylko w tym JAK. Wpedziła dziecko w
                    poczucie
                    > winy swoim niezrównowazonym postepowaniem.
                    > Jestem pewna, ze gdyby obyło sie bez takich histerii MEZU, SZYBKO, POMOCY,
                    BO
                    > MISIA ZARAZI NASZE DZIECKO, AJ, AJ!!! nie byłoby w ogóle sprawy,

                    Ech, znów stwierdzam, że parę osób tutaj nie potrafi czytać tekstu ze
                    zrozumieniem. GDZIE JEST NAPISANE, że właśnie tymi słowami zwróciła się cofe
                    do męża.
                    Bo równie dobrze mogła powiedzieć: "Słuchaj, jest problem, okazało się, że
                    Misia jest przeziębiona, więc lepiej by było, żebyś po nas przyjechał i
                    odwiózł nas z powrotem do domu. Nie chcę, żeby mały się zaraził". Skąd wiesz,
                    że nie było tak??
                    A to, że jej siostra zamiast wytłumaczyć córce sytuację pozwala jej na
                    histerie i sama reaguje histerycznie to już naprawdę nie wina cofe.

                    I jeszcze jedno, choć chyba powinno to się znaleźć pod innym postem - jazda
                    autobusem czy tramwajem z +/- ośmiokilogramowym dzieckiem w kombinezonie, z
                    torbą z jego rzeczami, bez choćby nosidełka (o wózku już nie wspominając) jest
                    naprawdę dużym wyzwaniem i nie wiem czemu cofe miałaby się tak męczyć. Równie
                    dobrze siedmiolatka może nie histeryzować z powodu konieczności przebywania w
                    innym pokoju, bo to znacznie mniejszy problem, niż taka podróż, zwłaszcza, że
                    nie wiemy, czy na przykład nie zachodzi konieczność przesiadki, o staniu na
                    przystanku już nie mówiąc.

                    Popatrzcie szanowne dyskutantki co piszecie i ile rzeczy, których nie ma w
                    pierwszym poście sobie dopowiadacie.
                    • lola211 Re: króluje moja siostra-a moze tak troche inacze 16.12.03, 22:49
                      > Ech, znów stwierdzam, że parę osób tutaj nie potrafi czytać tekstu ze
                      > zrozumieniem. GDZIE JEST NAPISANE, że właśnie tymi słowami zwróciła się cofe
                      > do męża.

                      Nigdzie nie jest napisane.Natomiast "nie powiem ze przyjelam to ze spokojem"
                      znaczy wg mnie, ze jednak spokojnego podejscia do problemu zabrakło.

                      > I jeszcze jedno, choć chyba powinno to się znaleźć pod innym postem - jazda
                      > autobusem czy tramwajem z +/- ośmiokilogramowym dzieckiem w kombinezonie, z
                      > torbą z jego rzeczami, bez choćby nosidełka (o wózku już nie wspominając)
                      jest
                      > naprawdę dużym wyzwaniem i nie wiem czemu cofe miałaby się tak męczyć.
                      Równie
                      > dobrze siedmiolatka może nie histeryzować z powodu konieczności przebywania
                      w
                      > innym pokoju,

                      A moze jest tylko 1 pokój w którym mogą przebywac dzieci? Niewiadomo.

                      bo to znacznie mniejszy problem, niż taka podróż, zwłaszcza, że
                      > nie wiemy, czy na przykład nie zachodzi konieczność przesiadki, o staniu na
                      > przystanku już nie mówiąc.

                      No i sama dopowiadasz, a zarzucasz to dyskutantkom.Skad te wiadomosci? Ze
                      przesiadki, ze torby? Zostawiam torby, zabieram dziecko i juz mnie nie ma.Moze
                      do domu ze 2 przystanki?
            • lola211 Re: króluje moja siostra-a moze tak troche inacze 16.12.03, 17:26
              Rozumiem ze jazda autobusem i tramwajem tez nie wchodzi w gre, bo tam nie ma
              fotelików...
              Sorry, ale chore dziecko jest wazniejsze od zdrowego.I tyle.Skoro nie chciała
              kontaktu z zarazkami, powinna po prostu wrócic do domu, a nie miec pretensje
              do dziecka, ze smie przebywac w towarzystwie malucha.Paranoja totalna.
        • Gość: Iza2 Re: króluje moja siostra-a moze tak troche inacze IP: *.k.mcnet.pl 16.12.03, 14:18
          Ciekawe jak byś się poczuła, gdyby na twój widok ktoś w popłochu zabrał dziecko
          i dzwonił po męża, żeby cię natychmiast zabrał. Paranoja. A ta kuzynka, to jakaś
          trędowata? A matka, ojciec nigdy nie mają katarku? Wirusy są wszędzie wokół, w
          sklepie, kościele, gdzie tam chodzisz i jakoś dzieciak żyje. Bez przesady, to
          nie noworodek, żeby tak panikować, a mała zdaje się nie miała szkarlatyny co
          najmniej. A że małej się zrobiło przykro to wierzę, w końcu ciotka ją nieźle
          potraktowała. Niestety część matek nie widzi dalej niż czubek buta własnego
          malucha, a po reszcie to jak po trupach. Swoją drogą nie macie innych problemów
          w tydzień przed świętami, lepiej pomyślcie o prezentach dla siebie.
    • Gość: gosia oj cofe10 i skarolino :( IP: *.chello.pl 16.12.03, 14:21
      7latka to też dziecko.Chciałabyś żeby ktoś je tak kiedyś obcesowo potraktował
      jak ty tę małą chorą dziewczynkę? Coś mi się wydaje że cofe i skarolina to nie
      te same osoby? Dlaczego, skarolino, rzucasz się na poprzedniczkę, skoro autorka
      wątku chce znać opinie to wszystkie a nie tylko te ROZGRZESZAJĄCE jej
      nienajszczęśliwsze postępowanie. Ja też uważam, że cofe10 postąpiła fatalnie i
      nie chodzi tu o kwestię choroby ale podejścia do dziecka siostry. Sam tytuł
      wątku a także koniec 1 akapitu (różnimy się wszystkim, charakterem,
      zachowaniem.....)sugeruje, że między siostrami jest jakaś chora rywalizacja
      (podsycana przez autorkę wątku zapewne), a nie siostrzeńskie normalne
      partnerstwo. Roztrząsanie wątku które dziecko w tej sytuacji ma większe prawa
      zostać u dziadków jest głupie, bo jeśli się to mądrze zorganizuje, to jakoś
      można przeżyć te parę niedogodnych godzin. Ciężko z torbą i maluchem wracać
      przez miasto do domu, ale równie ciężko - narażać na to chore dziecko, prawda?
      A dlaczego cofe nie mogła poprosić siostry o odwiezienie do domu podczas gdy 7
      latką zajeliby się dziadkowie? Przecież ona była tam wyłącznie towarzysko, a
      siostra mogła mieć problem z pracą, wykupieniem leków itp?Chodziło chyba raczej
      o manifestację swojego ukrzywdzenia i gorszego traktowania, jak na mój gust,
      stąd opryskliwość w stosunku do dziecka, spektakularne telefony do męża i
      późniejsze cierpientnictwo. Nie tylko matka skarolino, ale również NORMALNA
      CIOTKa bierze 7-miolatkę i tłumaczy jej spokojnie, dlaczego nie może zbliżać
      się do małego, a nawet, żeby jej zrekompensować fakt choroby - skacze do kiosku
      po kredki czy coś w tym stylu i mówi, że może za to namalować piekny obrazek
      dla Misia, który na pewno się z tego baaaardzo ucieszy. Wyładowywanie swoich
      frustracji na dziecku siostry za to, że zawsze czujesz się gorsza i mniej
      doceniana/zauważana (przez rodziców?)i potem (chyba jednak trochę się czujesz
      winna?) szukanie poklasku, ze się było ok. jest niefajne. Przeproś siostrę i
      małą za nieporozumienie, kup jej coś fajnego (nie - drogiego, może być
      drobiazg) na Święta, weź na kolana i przeczytaj bajkę a niech Twoja siostra
      zajmie się przez moment Misiem. Kiedyś, kiedy zabraknie Waszych rodziców
      będziecie (Wy, Miś i Mała) swoją jedyną rodziną, podporą w trudnych sytuacjach
      i osobami, na które możecie liczyć. WYJAŚNIENIE DLA SKAROLINY: tak, mam
      siostrę, siostra jest rok młodsza, w tym roku urodziła Zuzkę, ja mam 2 letnią
      Julkę - podczas gdy była w szpitalu (3 tyg. po porodzie usuwano jej kamienie z
      woreczka żółciowego) zajmowałam się jej dzieckiem, swoim dzieckiem (było chore)
      i na dodatek umierającą na raka mamą. I jakoś szło, mała się nie zaraziła,
      mimo, że "logistyka" przedsięwzięcia była, siłą rzeczy, dość mało sprawna.
      Zapewniam wszystko da się zrobić.
      Bardzo pozdrawiam i trzymam kciuki za dalsze, miłe wspólne lata.
      • skarolina Re: oj cofe10 i skarolino :( 16.12.03, 16:14
        Gość portalu: gosia napisał(a):

        > 7latka to też dziecko.Chciałabyś żeby ktoś je tak kiedyś obcesowo
        potraktował
        > jak ty tę małą chorą dziewczynkę? Coś mi się wydaje że cofe i skarolina to
        nie
        > te same osoby?

        Nie, cofe i ja to nie te same osoby. A ja, skarolina, chciałabym wiedzieć, co
        jest obcesowego w przykazaniu choremu dziecku żeby się nie zbliżało do
        niemowlaka. Czy siedmiolatka nie ma pojęcia o tym, że od chorego zdrowy może
        się zarazić?? To chyba musiałaby być jakaś opóźniona w rozwoju siedmiolatka -
        bo takie rzeczy wie nawet moja 4-letnia córka i nie obraża się, kiedy mówimy,
        żeby nie podchodziła mając katar do swojej kuzynki, jeśli tak się składa, że
        się spotkamy.


        > Roztrząsanie wątku które dziecko w tej sytuacji ma większe prawa
        > zostać u dziadków jest głupie,
        > Ciężko z torbą i maluchem wracać
        > przez miasto do domu, ale równie ciężko - narażać na to chore dziecko,
        prawda?

        Mam wrażenie, że któraś z nas ma problemy z rozumieniem tekstu czytanego i to
        raczej nie jestem ja. Cofe była oburzona pretensjami siostry, że jej córka
        została poproszona o niezbliżanie się do malucha. Nie zauważyłam roztrząsania
        kwestii które z dzieci bardziej zasługuje na pobyt u dziadków. Proszę,
        wskażcie mi akapit w którym cofe pisze, że któreś z dzieci nie miało prawa
        przebywać u dziadków, bo mimo usilnego szukania nic takiego nie znalazłam.

        > A dlaczego cofe nie mogła poprosić siostry o odwiezienie do domu podczas gdy
        > 7 latką zajeliby się dziadkowie?

        Już pytałam kogo innego, ale i Ciebie mogę spytać - jak to zrobić bez
        fotelika?? Bo nie sądzę, żeby siostra mająca 7-letnią córkę dysponowała
        niemowlęcym fotelikiem, a ten należący do synka cofe najprawdopodobniej był w
        samochodzie jej męża.

        > Przecież ona była tam wyłącznie towarzysko, a
        > siostra mogła mieć problem z pracą, wykupieniem leków itp?

        A skąd to wiesz, w poście nie było nic na temat powodów, dla których jego
        autorka przebywała u swoich rodziców. A może znów coś przeoczyłam??

        > Chodziło chyba raczej
        > o manifestację swojego ukrzywdzenia i gorszego traktowania, jak na mój gust,
        > stąd opryskliwość w stosunku do dziecka, spektakularne telefony do męża i
        > późniejsze cierpientnictwo.

        Jakie cierpiętnictwo, jakie spektakularne telefony?? Co złego w tym, że
        chciała zaraz wracać do domu i nie chciała narażać niepotrzebnie swojego
        dziecka na chorobę, zwłaszcza na tydzień przed świętami?? Maluch oczywiście
        niekoniecznie musiał się zarazić, ale istniało takie niebezpieczeństwo i nie
        ma nic dziwnego w tym, że normalna matka próbuje go uniknąć.
        Może nie macie świadomości, ale odporność 8-miesięcznego dziecka nie jest
        wysoka i to co u siedmiolatki jest przeziębieniem u malucha może przejść w
        infekcję wymagającą antybiotyku. Nie jestem zwolenniczką trzymania dzieci pod
        kloszem, ale dopuszczanie do sytuacji, w której NA PEWNO ma styczność z
        zarazkami byłoby nieodpowiedzialne i bardzo źle świadczyłoby o matce dziecka.
    • lola211 Re: króluje moja siostra 16.12.03, 14:34
      > Nie powiem,że spokojnie to przyjęłam.Zadzwoniłam do męża i powiedziałam żeby
      > przyjechał po małego bo Misia jest przeziębiona.Misia była obok mnie i
      > słyszała co mówiłam.Mąż był już niestety w pracy.Zostałam z małym a Misi
      > powiedziałam żeby za blisko do małego nie podchodziła.I tyle.

      Gratuluje podejscia do dzieci.
      Moglas podjąc te akcje tak, zeby ta dziewczynka nie słyszała co tak w
      zdenerwowaniu nadajesz do meza.Dziecko poczuło sie winne, nie uwazasz?
      A spokojnie nie mogłas wytłumaczyc, by sie do twojego nie zblizała?
      Chyba masz problem w ogóle z siostrą.
      • Gość: agatka_s Re: króluje moja siostra IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.12.03, 14:56
        Tak na marginesie tej historii, przypomniała mi sie inna, z mojej dalekiej
        rodziny:

        Synowa posprzeczała się ostro ze swoją teściową. Chodziło żeby było
        tragiczniej o pieniądze, bo synowa uważała że skoro jej rodzice dołożyli się
        do mieszkania młodego małżeństwa to i teściowie powinni. Teściowa ma ostry
        charakter, też taki co nie pozwoli nikomu "królować" i mówić co ma
        robić...więc odpowiedziała synowej, że nic nie da bo ona nic nie MUSI.

        Obie panie się poobrażały, syn stanął po stronie żony, i już prawie rok się do
        siebie nie odzywają. Jest i wnuczka (5 lat), której nie wolno się widywać z
        babcią. Dziadkowi wolno, i babcia może się tylko od niego dowiedzieć jak mała
        się rozwija itp. Babcia ma tylko jedną wnuczkę, i cierpi potwornie, tym
        bardziej, że straciła drugiego syna i ten co został był zawsze jej oczkiem w
        głowie. Wnuczka ma olbrzymie problemy z jedzeniem, w zasadzie przestała jeść,
        istnieją podejrzenia, ze to moze być na tle psychicznym. Cały czas jeżdzą z
        dzieckiem po szpitalach, ale nie wiadomo co to jest...

        Nikt ani babcia, ani synowa, ani syn nie chcą wyciągnąć ręki już od roku.

        • mam-darynka Re: króluje moja siostra 16.12.03, 15:19
          Z opowiesci rozumiem, ze Dziadkowie maja telefon. To ja bym tak na przyszlosc
          uzgodnila, ze zanim ktorakolwiek z siostr przywiezie dziecko, uprzejmie
          Dziadkow o tym informuje telefonicznie. Gdyby tak sie stalo, Dziadkowie mogliby
          drugiej dzwoniacej powiedziec, ze juz sa zajeci opieka czy to nad chora
          wnuczka, czy to nad niemowlakiem i nie byloby sprawy. Mam bardzo dobre stosunki
          z rodzicami i tesciami ale nie wyobrazam sobie po prostu pojawienia sie przed
          Ich drzwiami bez wczesniejszych uzgodnien oczekujac, ze sie zajma moimi
          dziecmi - tak sie mozna zachowac tylko w jakiejs dramatycznej sytuacji, gdy sie
          nie ma telefonu pod reka. Dziadkowie tez ludzie - moga miec swoje plany na dany
          dzien, niekoniecznie zwiazane z opieka nad wnukami. Obie panie wydaja sie byc
          moc rozpuszczone przez swoich rodzicow i takie sa skutki - kazda uwaza, ze to
          jej sie cos tam "nalezy". Smutne, ze przenosza te uczucia na swoje dzieci.
          Cofe - tez bym kupila czekolade dla Misi albo umowila sie z Nia do kina gdy juz
          bedzie zdrowa, a na pewno bym do Niej zadzwonila i wyjasnila dlaczego tak sie
          stalo, jak sie stalo. Dzieci duzo rozumieja tylko trzeba z nimi spedzac czas i
          im tlumaczyc. Nigdy nie jest za pozno.
          Tez zycze milych, rodzinnych swiat - to takie mile, ze lamanie sie oplatkiem
          zobowiazuje nas do zapomnienia wszelkich krzywd i nieporozumien.
          Masza
        • Gość: ewka Re: króluje moja siostra IP: *.acn.pl 16.12.03, 17:09
          Ja myślę,że jakbyś Ty agatko w swojej aureoli zawitała do tych
          poróżnionych,wygłosiła swoje pełne mądrości i roztropności słowa,na pewno
          miłość i zgoda zapanuje.
          Może spróbuj?!

          A najlepiej zaproponuj rodzicom,aby przestali chodzić do lekarza z
          dzieckiem,gdyż Ty już znasz diagnozę.

          wesołych swiąt!
          • Gość: agatka_s Re: króluje moja siostra IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.12.03, 17:30
            Nie rozumiem dlaczego jesteś taka złośliwa ?

            Ja często byłam w takich sytuacjach gdy jakaś straszna kłotnia, nieodzywanie
            się do siebie przez miesiące, po latach okazywała się bzdurna i beznadziejnie
            bez sensu. My (dorośli) wiemy, że tak w życiu bywa... Tylko strasznie
            jak "ofiarami" sprzeczek czy kłótni dorosłych są dzieci. One nie mają takiego
            dystansu do pewnych rzeczy jak my.
            • Gość: cofe10 Re: króluje moja siostra IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.03, 10:44
              Hej ! Hej ! Witajcie kobietki !
              Bardzo dziękuję za listy te milsze jak i te bardziej przytłaczające.
              Widzę ,że rozwinął się super temat, tylko tyle że mogłam przedstawić całą
              sprawę jaśniej, szerzej i ... może od początku ? Ziarenko zakiełkowało jakieś
              parę lat temu więc byłoby nudno i nieciekawie o tym wszystkim pisać , choć
              naprawdę wtedy mogłybyście rozstrzygnąć kto tak naprawdę w tym wszystkim dolewa
              oliwy do ognia(...)
              Pomyślicie : głupie baby, nie umieją rozstrzygnać między sobą sporów i
              rozwiązać problemów !
              Ktoś napisał z Was, ze kłótnia rozpętała się przy dzieciach.
              Nic o tym nie wiem.
              Natomiast w tym czasie gdy dzwoniłam do męża - owszem Misia była przy mnie ,był
              także dziadek, mówiłam przez telefon normalnie i spokojnie, nie urządzałam
              jakiś scen - bo nie jestem z tego typu kobiet.Niespokojna byłam w środku.
              Zwyczajnie rozmawiałyśmy z Misią, powiedziałam żeby od Małego była troszkę
              dalej.Nic nie wskazywało na to że Misia jest zawiedziona,smutna czy rozżalona.
              Jest fajną dziewczynką więc nie było żadnego problemu.
              Ach! Do domu jechać nie mogliśmy gdyż miałam tam do wykonania pewną pracę(...).
              Nie rozumiem tylko dlaczego powiedzenie przez telefon słów - cytuję -
              ..przyjedź po mnie, bo Misia jest chora i nie chcę żeby Mały znów się
              przeziębił.. wywołało taką lawinę nagonki i ofukania mnie ze strony siostry?
              Rozumiecie?
              Dlaczego dziadek nic nie powiedział? Że mogłam tak nie mowić przy Misi?
              Naprawdę nikt nic nie zauważył złego w tym telefonie, a tym bardziej ja będąc
              chrzesną małej i mając tak dobry kontakt z nią ( ukochana ciociunia)wiedząc że
              robię źle, załatwiłabym to inaczej.Poprostu.
              Wydaje mi się,że ktoś szuka pretekstu do umocnienia swojej osoby, lecz tą osobą
              na pewno nie jestem ja.
              Nie chcę wyjść tu kochane forumowiczki na ofiarę losu, że czekam teraz na
              rozgrzeszenie.Poprostu chciałam poznać Wasze zdanie.A święta tuż tuż i
              chciałoby się polamać w zgodzie opłatkiem.Jak najbardziej!
              Tylko niech te życzenia świąteczne się nie ulotnią i niech nie wróci znów
              ignorancja i wywyższanie się ze strony tak wspaniałej osoby jaką jest moja
              własna siostra.
              Pozdrawiam!

              • lola211 Re: króluje moja siostra 17.12.03, 13:40
                W takim razie nie rozumiem, dlaczego ta dziewczynka sie popłakala, skoro
                wszystko było spokojnie i jak nalezy?
    • Gość: ruda Re: króluje moja siostra IP: 62.148.79.* 17.12.03, 11:36
      no i właśnie

      mamy tu dwie siostry, matki, obie z jednym tylko dzieckiem, i jako takie (znak
      czasów!) ogromnie przewrażliwione na punkcie tych swoich dzieci

      no bo co takiego jest w tym, że jest w mieszkaniu przeziębiona siedmiolatka, że
      natychmiast trzeba się ewakuować z 8-miesięcznym dzieckiem? Mi by to w głowę
      nie przyszło. Domyślam się, że dziadkom też nie. Jakby siostra zadzwoniła, że
      przywiezie dziecko, przeziębione, bo nie idzie do szkoły, domniemywam, że
      powiedzielibi, fajnie, akurat jest też druga córka z dzieckiem, będzie wesoło

      no i co takiego jest w tym, że siedmiolatce było od czegoś przykro i się
      popłakała? Bywa tak w życiu, trzeba z dzieckiem wtedy rozmawiać, tłumaczyć
      sytuację, uczyć, jak sobie z tym radzić. To ta siostra, jak dziecku jest
      przykro, bo w szkole dostała złą ocenę, idzie z awanturą do nauczycielki,
      zamiast pomagać dziecku lepiej się nauczyć?

      apeluję, jak zwykle, o zdrowy rozsądek i praktyczne podejście. Dzieciom nie
      służy, jak matki nad nimi się trzęsią i bronią je jak lwice.

      a tak swoją drogą, to chyba nie lubicie się ze siostrą. Czas już wyrastać z
      takiej rywalizacji. Bo co to znaczy, że ona króluje? Gdzie? w twoim życiu?!

      Pozdrawiam
      ruda
      która ma z dziesięć lat i o dwoje dzieci więcej
      • Gość: cofe10 Re: króluje moja siostra IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.03, 12:08
        My też mamy dwójkę.Obydwie.
        Króluje?Tak,wszędzie.
        Chcesz przykład?
        Na zabawie jej córeczka troszkę osikała jej sukienkę, bo nie zdążyła jej
        wysadzić na ubikację.Wszyscy w około wiedzieli co sie takiego stało.Ona
        zła,czerwona na twarzy rzuciła dziecko na krzesło i w naszej obecności zezwała
        (..)
        Rywalizacja?
        Z jednej strony płynie strumyczkiem!
        A jak najbardziej - podkreśla wciąż to,że ma śliczne dzieci,że są cudownie
        ubrane,kolor niebieski pasuje do Misi,a różowy do Mimi.I że Misia się cudownie
        uczy,pięknie wygląda,jest wspaniała.
        Tylko czemu to jest na pokaz a w domu jest...Dokańczać nie będę.
        Wyciągnij wnioski.
        Bo ja takiego zachowania trochę nie rozumiem.Ale to nie temat na Forum.
        ps.Moje dzieciaki są zwyczajne.I się cieszę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka