cofe10
16.12.03, 13:08
Mam pewien problem.
Obydwie z siostrą jesteśmy już zamężne i dzieciate.Kilka lat do 30-stki nam
zostało( jest ode mnie dwa lata starsza).Jestem jej przeciwieństwem: tak samo
w zachowaniu,wyglądzie jak i umiejętnościach...
Ostatnio miałam nieprzyjemną scenkę z nią w roli głównej i odnośnie tego
proszę o jakąś radę czy wypowiedzenie się na ten temat.
Córka jej(7 lat) nie poszła do szkoły,gdyż byla chora.Siostra przywiozła ją
do dziadków.Byłam też tam ja z moim 8-miesięcznym (zdrowym)synem.Obydwie nie
wiedziałyśmy,że będą tam nasze dzieciaki.
Nie powiem,że spokojnie to przyjęłam.Zadzwoniłam do męża i powiedziałam żeby
przyjechał po małego bo Misia jest przeziębiona.Misia była obok mnie i
słyszała co mówiłam.Mąż był już niestety w pracy.Zostałam z małym a Misi
powiedziałam żeby za blisko do małego nie podchodziła.I tyle.
Burza rozpętała się następnego dnia(!)
Siostra wparowała z impetem i zaczęła opowiadać,że dziecko się popłakało,ze
jest bardzo wrażliwe,że co ja naopowiadałam mojemu mężowi(?)itp...
Aż skończyło się w sumie krzykiem,bo też sobie nie dałam tak ubliżać.
Często tak jest,siostra mówi dosadnie i na okolo co o tym i o tamtym sądzi.
Ale co tam , nie będę się rozpisywać.
Pozostał mi w sercu niesmak i żal,że dałam się sprowokować i nie mogłam
powiedzieć co ja sądzę.
Proszę o jakąś radę czy podpowiedź jak się zachować w takiej sytuacji, jak
się nie zdenerwować i poprostu nie dać .