Dodaj do ulubionych

Schemat obowiązków domowych -to nie absurd

14.07.09, 10:56
Jak w tytule.Potrzebuję pomocy -schematu. Wiem,powiecie,że mi odbiło, że
trzeba się dogadać. Próbuję od kilkunastu lat i nic...Mam nadzieję, że jeśli
moja rodzina przeczyta Wasze rady i wasz sposób na życie, spróbuje się
konstruktywnie zorganizować. Na początek. Inaczej szara rzeczywistość nas
rozbije.Jest nas już pięcioro. Najmłodsza córka ma 8 miesięcy
Mąż - pracuje 8-godzin dziennie, a raz w tygodniu 11.Raz na dwa miesiące w
jeden weekend.
Ja - pracuję około 60 godzin tygodniowo poza domem, w tym 8 godzin w sobotę /
nauczyciel na ponad 2 etatach/,dodatkowo przygotowanie do zajęć i sprawdzanie
prac - w nocy,/+ 10 godz, korepetycji tygodniowo.
Córka - lat prawie 18 - licealistka,
Syn - 11-latek- podstawówka + szkoła muzyczna.Pudel.
Mieszkanie,piwnice, samochód, garaż, działka warzywna.
Zawsze dużo pracowałam, od początku małżeństwa na 2 etatach.W miesiąc po
każdym porodzie wracałam do pracy w szkole prywatnej, aby nie stracić godzin.
Porządki domowe - tylko w weekendy.Po raz pierwszy zamiast żłobka wybrałam
nianię na 4-5 godzin, bo nie mogę liczyć na pomoc rodziny męża, a moi rodzice
nie żyją.ć dzieci ze szkoły, a teść , choć emeryt "dorabia, więc też nie ma
czasu, aby pomóc".Zapraszają starsze dzieci na wakacje do swojego domu,
corocznie na 1 tydzień. Zbieramy na większe mieszkanie.O rezygnacji z pracy
lub zmniejszeniu godzin nie może być mowy.Jak podzielić się obowiązkami?
Wypiszcie wszystkie, jakie przychodzą Wam do głowy, napiszcie jak często i
długo je wykonywać.Jeśli spacer z psem \ to np. tyle i tyle razy, po tyle
czasu.Proszę, oszczędźcie mi komentarzy o absurdzie.Bardzo potrzebuję wsparcia
w takiej właśnie postaci...
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 11:04
      Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. Z kim chcesz sie dogadywac? Z
      mezem czy z mezem i dziecmi, ktore , zwlaszcza starsze, powinne
      aktywnie uczestniczyc w utrzymaniu domu (no, moze nie w sensie
      finansowym, ale wkladu pracy i odpowiedzialnosci za dom). Poza tym
      przez ostatnie 18 czy 20 lat jakos Wasz dom funkcjonowal, co sie
      zmienilo teraz, ze nagle uroslo to do rangi problemu, w momencie,
      gdy dzieci sa coraz bardziej samodzielne?
      • echtom Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 11:08
        Jeśli dobrze doczytałam, pojawiło się niemowlę.
      • ja1ja1 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 15:58
        nie zrozumiałam o co chodzi.... Z kim chcesz się dogadac? w pracy?
    • nisar Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 11:08
      Omatkokochana. To brzmi straszliwie. Ale:
      - spacery z psem oddać starszym dzieciom. Przy okazji niech zrobią
      codzienne zakupy
      - sprzątanie - raz w tygodniu, cała dorosła rodzina - np. w piątek
      po południu, nie piszesz jakie masz mieszkanie, ale jakieś 2 godziny
      dla czterech osób powinno wystarczyć
      - posiłki - zrobić WSZYSTKO, by obiady każdy jadał poza domem.
      Zakupy na śniadania i kolacje robią starsze dzieci przy okazji
      spacerów z psem.
      - pranie - codziennie. Wstawiasz Ty, rozwiesza każdy po kolei.
      - prasowanie - olać, jeśli ktoś chce mieć uprasowane, prasuje sobie
      sam.

      Działkę warzywną chyba bym jednak sprzedała... Kiedyś trzeba jeszcze
      żyć.


      • sir.vimes O, z tym sie zgadzam w pełni 14.07.09, 11:45
        "> - posiłki - zrobić WSZYSTKO, by obiady każdy jadał poza domem. "

        Dzieci na stołówkę czy do baru mlecznego, mąż niech się pożywia w pracy. Niania
        niech gotuje dla malucha i dla siebie.
    • broceliande Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 11:09
      hyba dużo nie pomogę, bo takiego problemu nie mam.
      Szkoda może weekendu na sprzątanie?
      Lepiej codziennie po trochu.
      Może niech starsze dzieci pilnują porządku w swoich pokojach. Na co
      dzień. Niech to będzie rutyna, że po odrobieniu lekcji, a przed
      kolacją, szybkie ogarnięcie pokoju?

      Pies może wychodzić trzy razy dziennie. Któreś ze starszych dzieci
      może go wyprowadzić przed i po szkole, a rodzic wieczorem.
      Mój mąż sprząta odkurzaczem co drugi dzień a ja potem myję podłogę
      (nie mamy dywanów), pranie co drugi dzień (no, ale nas mniej), raz
      białe, raz kolorowe, ja ładuję pralkę, mąż wiesza.

      Wydaje mi się, że Twój mąż ma o wiele więcej czasu, niż Ty, więc
      powinien objąć dowodzenie nad starszymi dziećmi.
      • sir.vimes dzieci niech u siebie mają jak chcą 14.07.09, 11:47
        > Może niech starsze dzieci pilnują porządku w swoich pokojach. Na co
        > dzień. Niech to będzie rutyna, że po odrobieniu lekcji, a przed
        > kolacją, szybkie ogarnięcie pokoju?

        Yyyy, ale po co? Starsza córka to zupełnie dorosła osoba - niech sobie ma w
        pokoju jak chce mieć, to jej dom. Syn - tak samo, za duży by gonić jak 7 latka
        do sprzątania, jeśli się jeszcze nie nauczył, ze wygodniej żyć w uporządkowanym
        pokoju to trudno, przyjdzie z czasem (na swoim;P) a nie ma sensu sobie zatruwać
        nerwów przejmowaniem się jak ma U SIEBIE.
        Raczej doradzałabym nie odwiedzać pokojów dzieci jeśli ma to być stresujące
        przeżycie;PPP
        • broceliande Re: dzieci niech u siebie mają jak chcą 14.07.09, 11:53
          Myślę podobnie, ale może autorka wątku się zamartwia i weekend
          poświęcają na sprzątanie wszystkich pokoi. Jeśli się nie bedzie
          przejmować pokojami dzieci (sprzątniętymi czy nie), to zostanie
          kuchnia, łazienka, w ogóle wspólna część domu.
          • przeciwcialo Re: dzieci niech u siebie mają jak chcą 14.07.09, 15:55
            No ale ta wspólna częśc domu nie powinna ze sprzataniem spadac na
            autorke watku.
            Kurcze- mój zerówkowicz śmiecie wynosi a starsze dziecko z psem
            chodzi po południu i wieczorem.
    • echtom Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 11:09
      A najmłodsze dziecko jest w żłobku czy ma opiekunkę?
    • eilian Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 11:13
      Skoro Twój mąż pracuje mniej niż Ty a dzieci prawie dorosłe, to w moim
      wyobrażeniu prawidłowo funkcjonującego domu Ciebie właściwie obowiązki domowe
      nie powinny obchodzić.
      Jeśli nie nauczyliście dzieci udziału w życiu domowym, to pewnie będzie trudno,
      ale może spróbujcie usiąść wszyscy przy stole i ustalić podział ról.
      Jeżeli spotka się to ze sprzeciwem zastosowałabym terapię wstrząsową, tzn. nie
      robiła w domu nic, ale to absolutnie nic.
      Współczuję.
      • bsl Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 11:18
        eilian , moge sie podpisac ??smile
      • sanciasancia Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 16.07.09, 13:27
        Ja bym wzięła jeden obowiązek na siebie w tym układzie - codzienny wieczorny
        spacer z mężem i pudlem. Dotlenisz się, trochę odpoczniesz i spędzisz trochę
        czasu sama z mężem.
    • nihiru Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 11:18
      Pomysł nie jest wcale absurdalny - jak każdy wie, jakie są jego obowiązki, to
      łatwiej potem wyegzekwować ich wykonanie.

      u nas w domu mama też próbowała wprowadzić grafik zmywania, odkurzania itp. (na
      zasadzie: dzisiaj ja zmywam, jutro ty) ale działało to przez dwa tygodnie,
      dlatego wydaje mi się że lepiej jest podzielić zadania pomiędzy konkretne osoby.
      np.: syn podlewa kwiatki (jak któryś uschnie, to wiadomo że jego wina), córka
      robi codzienne zakupy, w sobotę cała rodzina rezerwuje czas na sprzątanie
      mieszkania itp.
    • pade Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 11:31
      Mam pytanie, po co Ci ta działka warzywna? Chcesz się zarobić na
      śmierc czy co? Zasiej trawę, postaw leżaki i piaskownicę, niech to
      będzie miejsce relaksu dla Ciebie i rodziny, a nie dodatkowej pracy.
      Schemat:
      poniedziałek: mąż robi zakupy na sniadanie, córka wychodzi z psem i
      pomaga synowi wyszykowac się do szkoły, najmłodsze zostaje z nianią
      lub zaprowadzasz ją do żłobka. Obiad wszyscy jedzą w domu, to co
      zostało z niedzieli. Córa zmywa naczynia po szkole, robi bieżące
      zakupy, syn wychodzi z psem, mąż odkurza, zwalnia nianię lub odbiera
      dziecko ze złobka i zajmuje się nim. Dzieci odrabiają lekcje, uczą
      się, namłodsza idzie z tatą na spacer. ok. 18 30 wszyscy razem
      szykują kolację. Ty wracasz, jesz kolację i wstawiasz pranie. Mąż
      zmywa naczynia.
      Wtorek: To samo, tylko to syn wychodzi z psem a córka szykuje mu w
      tym czasie kanapki do szkoły lub sprawdza tornister, no, chyba,ze
      bardzo samodzielny i nie ma potrzeby. Mąż rozwiesza wczorajsze
      pranie. Obiad tym razem ze stołówki. Musicie ustalić gdzie kupować i
      kto ma go przynosić. Mąż bierze najmłodszą i zaprowadza młodego do
      szkoły muzycznej. Najstarsza ma wolne popołudnie. Zakupy robi mąż w
      czasie gdy syn jest na zajęciach a wieczorem razem przygotowują
      kolację.
      ITD, itd. Ważne jest by starsze dzieci wykonywały obowiązki na
      zmianę, nie były zbytnio obciążone bo to bardzo zniechcęca.
      Jeżeli nie masz możliwości kupna obiadów na stołówce gotuj zupę w
      niedzielę na niedz. i poniedziałek, do tego mogą być kupne pierogi.
      We wtorek upiecz w folii spory kawał mięsa i zrób sos. Ryż czy
      ziemniaki córa ugotuje, mąż zrobi surowkę. W środę znów ugotuj zupę
      na dwa dni, kup mielone, nasmaż kotletów i ugotuj pulpeciki. W
      sobotę możesz przygotować np. ciasto na naleśniki a córa może je
      usmażyć. Są też dostępne w sklepach warzywa na patelnię, wystarczy
      wkroić pierś z kurczaka i obiad gotowy, spagetti córa tez może sama
      zrobić, albo wspólnie z mężem. Podałam Ci przykłady prostych,
      szybkich dań, bo w Twoim przypadku codzienne gotowanie dwoch dań,
      sprzatanie mieszkania i pielenie grządek MUSISZ sobie odpuścić.
      Rozpisz sobie grafik, ustalony wspólnie z dziećmi i powieś na
      lodówce. Nie pytaj co chciałyby robić, tylko powiedz, ze wybór jest
      między tym a tym. Jeżeli będziesz liczyć na ich dobrą wolę czy chęci
      to się szybko przeliczysz.smile
      Grafik uaktualniaj co tydzień. Powodzenia!smile
      • mruwa9 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 11:46
        Kto pierwszy wraca do domu, gotuje obiad (chocby miala to byc kasza
        z kefirem czy nalesniki). Dzieci wyprowadzaja psa i wynosza smieci.
        Kupujecie zmywarke i odpada przepychanka kto zmywa naczynia. Kazde
        dziecko jest odpowiedzialne za utrzymanie w porzadku swojego pokoju,
        reszta domu - wspolne sprzatanie w weekend. Panie pewnie pierze
        pralka, rozwiesza je ten, kto w danym momencie ma wolne rece. Nawet
        11-latek jest w stanie pojac obsluge pralki ( podzial na kolory, dla
        bezpieczenstwa ustalic jeden, jedyny program 40 stopni, do ogolnego
        uzytku, zeby facetom nie mieszac , w jakiej temperaturze co sie
        pierze).Ja jestem srednio przekonana do scislego podzialu
        obowiazkow, najlepiej, zeby kazdy byl w stanie zrobic wszystko, a
        podzial prac dostosowywac elastycznie do konkretnej sytuacji (ten,
        kto akurat jest w domu, wykonuje konieczne prace).
      • sir.vimes Ten syn ma zdaje się 11 lat nie 6! 14.07.09, 11:50
        "To samo, tylko to syn wychodzi z psem a córka szykuje mu w
        tym czasie kanapki do szkoły lub sprawdza tornister"

        Sam może robić kanapki dla całej rodziny, jeśli już , a nie mieć siostrę-niańkę.
        IMO sugestia obraźliwa dla 11 latków;P
        • pade Re: Ten syn ma zdaje się 11 lat nie 6! 14.07.09, 12:00
          Wybaczcie, ja przez pryzmat mojego 11-latka patrzęsmile
          Mój by sniadanie rodzinie zrobił i owszem, ale na pewno nie wziąłby
          go do szkoły..bo przecież nie ma czasu zjeśćsmile
          Połowy potrzebnych zeszytów czy podręczników też swego czasu nie
          zabierałwink
          • sir.vimes Re: Ten syn ma zdaje się 11 lat nie 6! 14.07.09, 12:21
            Ale pilnowany jak małe dziecko nigdy się nie nauczy. Bo zawsze ktoś za niego
            dopilnuje.

            Poza tym - nie widzę powodu by 17 latka miała odgrywać dobrą nianię i marnować
            poranek na sprawdzanie tornistra i dbanie o braciszka jakby nie miał rączek.
            Gdyby faktycznie był mały i byłaby KONIECZNOŚĆ pomocy - co innego, a tak -
            jakieś to nieładne.
            • pade Re: Ten syn ma zdaje się 11 lat nie 6! 14.07.09, 13:23
              Źle mnie zrozumiałas, ja nie niańczę mojego syna, ja pilnuję by nie
              padł z głodu gdzieś na drodze. On nigdy nie zawołał: mamo jestem
              głodny! Jak nie dostanie śniadania do szkoły to nawet tego nie
              zauważy.
              Wiesz, uczenie dziecka samodzielności to dobra rzecz, konieczna w
              wychowaniu. Ale każde dziecko dojrzewa w swoim tempie, każde ma inną
              osobowość, jedno jest samodzielne w wieku lat 3 (vide dziewczynka,
              która poszła po zakupy dla tatusia-celowo przejaskrawiam), inne
              mając np. lat 13 potrzebuje jeszcze, nie na codzień ale od czasu do
              czasu dopieszczenia, dopilnowania... Ponieważ moje dziecko
              potrzebuje dopilnowania, wiem, bo próbowałam go nie nadzorować,
              efekty były opłakane, więc to robię. Uważam to za swój obowiązek. Co
              nie zmienia faktu, ze próby "odpuszczania" będą coraz częstsze,
              uzaleznione wszakże od rezultatów. Każdy robi co uważa za słuszne.
              • sir.vimes Re: Ten syn ma zdaje się 11 lat nie 6! 14.07.09, 13:51
                > Źle mnie zrozumiałas, ja nie niańczę mojego syna, ja pilnuję by nie
                > padł z głodu gdzieś na drodze.

                Ale ty jesteś matka a nie siostrą, też nastolatką i tez uczennicą.

                Co do samych śniadań - np. ja czy dostałam, czy nie - nie jadłam. Pilnowanie czy
                zabrałam śniadania było więc zabawą dla samej zabawy. Moje dziecko w pierwszym
                roku szkoły pilnowało samo pudełka ze śniadaniem, brało pieniądze na wodę, samo
                wiedziało czy jest głodne czy nie. Może dlatego, że taki ma charakter, a może
                dlatego, ze jestem wyrodna i z kanapkami biegać za dzieckiem nie będę. Zapomni
                jedzenia? To niech sobie kupi w szkole. W końcu pakowanie plecaka to niemal
                jedyny obowiązek jaki ma. Ponadto (w sumie może do rozważenia dla innych, bo się
                sprawdza) - nie dawałam kanapek tylko musli, orzechy, suszone jabłka... dzięki
                czemu można spakować poprzedniego dnia wieczorem. Na początku dawałam też
                jabłka i jogurty ale okazało się, ze w sklepiku i na stołówce są, więc przestałam.

                inne
                > mając np. lat 13 potrzebuje jeszcze, nie na codzień ale od czasu do
                > czasu dopieszczenia, dopilnowania..

                Dopieszczania - jasne. Ale nie przez starszą siostrę. Rodziców ma.

                "Każdy robi co uważa za słuszne."

                Oczywiście. I nie krytykuję twoich metod w stosunku do TWOJEGO dziecka.
                • pade Re: Ten syn ma zdaje się 11 lat nie 6! 14.07.09, 13:58
                  Pakowanie plecaka w przypadku tego chłopca to nie jedyny obowiązek.
                  W 4 klasie jest już dosyc duzo nauki, a u niego dochodzi jeszcze
                  druga szkoła. Wyszłam z założenia, ze matka jest jeszcze potrzebna
                  chłopcu w tym wieku a skoro matki nie ma...
                  • sir.vimes Re: Ten syn ma zdaje się 11 lat nie 6! 14.07.09, 14:06
                    No bez przesadysmile Matka jest. I ojciec też jest.

                    "a skoro matki nie ma..."
      • pade Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 11:57
        Hmm, może faktycznie niech syn wyprowadza psa, ściera kurze i kupuje
        chleb a córa robi większe zakupy i dba o łazienkę, rozwiesza pranie
        mąż zaś niech opiekuje się najmłodszą, zaprowadza młodego do szkoły,
        pilnuje lekcji, zmywa i odkurza. W sobotę mogą wszyscy w trojkę
        posprzatać, przygotować obiad i zrobić zakupy na cały tydzień. Po
        południu mielibyście już tylko czas na odpoczynek.
        Da się to wszystko zaplanować, kwestia tylko tego czy Twoja rodzina
        tego chce. Czy poczuwają się do pomocy i czy widzą, ze nie tylko na
        matce spoczywa obowiązek dbania o dom?
    • sir.vimes a jest jakaś wolna kasa? 14.07.09, 11:43
      bo jeśli tak to do prac typu mycie okien, sprzątanie piwnicy czy inne takie
      zatrudniałabym co jakiś czas panią czy pana na przychodne.

      A na co dzień sądzę, że wyrzucanie śmieci, pies rano, drobne zakupy typu chleb
      przydzieliłabym synowi.
      Sprzątanie sobotnie domu rozdzieliłabym tak: raz mąż, raz córka z synem.
      Zakładam, że karmisz, więc to już starczy za sprzątanie przy tylu dorosłych (i
      prawie) osobach w domu. A sama robiłabym pranie, segregację, wywieszanie w tym
      czasie( ja to akurat całkiem lubię;P). Nie prałabym w tygodniu, nawet kosztem
      kupienia dodatkowej pościeli dla malucha czy ubranek.
      Wieczorne spacery z psem odbywałabym sama z najmłodszym dzieckiem w nosidle czy
      chuście. Zakupy spożywcze i chemiczne przez net (zawsze jakiś domownik musi na
      nie w domu czekać, ale do dogadania zapewne). Nie wiem co z popołudniowym
      spacerem psa? Chyba mężowi najbardziej godzinowo podchodzi? A może niania da
      radę razem z maluchem też psa zabrać na dwór?
      Na córkę zrzuciłabym dbanie o względny porządek w łazience w tygodniu. A
      wrzucanie naczyń do zmywarki robi się "samo", jeśli każdy po sobie odnosi.
      Gotowanie ograniczyłabym do totalnego minimum - typu 3 różne zupy nagotowane
      naraz i zamrożone w porcjach do odmrażania przez rodzinę wg chęci. Zupę można
      przygotować błyskawicznie - szczególnie jeśli nie robi się na mięsie i korzysta
      z mrożonek, super "czasooszczędne" są wszelkie cuda z soczewicy czy cieciorki. I
      to minimalne gotowanie chyba przypadło by każdemu do podziału, z naciskiem na
      męża, który ma więcej czasu niż ty, nie uczy się do matury i nie chodzi do dwóch
      szkół.
      Czasowo wychodzi mi tego - około 6 godzin sprzątania co sobotę, 3 h godziny
      gotowania w tygodniu, pół h dziennie szybkich zakupów, pół h tygodniowo
      zamówienia dużych zakupów przez internet, po 15 minut dziennie z psem rano i
      dowolnie długie dwa pozostałe spacery, 20 minut dziennie zadbania o łazienkę, 2
      -3 h tygodniowo segregacji i wywieszania prania. Plus 2 h na pozostałe sprawy.
      Prasowania w ogóle nie wliczam, bo to co trzeba prasować lepiej zanieść do
      pralni przy takim obciążeniu czasowym.
      To opcja raczej minimum, ale chyba optymalna przy waszym trybie życia.
      Pasuje?

      Jest jeszcze oczywiście opcja IMO najlepsza - tzn. w sobotę przychodzi pani czy
      pan i sprząta a domownicy zyskują zaoszczędzony czas.
    • nangaparbat3 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 12:27
      na abstrakcyjny schemat nie ma co liczyc - bedzie do bani.
      Trzeba go budowac zgodnie z tym, co kazdy z zlonkow rodziny moze i lubi robic -
      to podstawa.
      U nas (ja sama i corka nastoletnia) podzial wg upodobań wlasnie - ja gotuje, ona
      sprzata. Jak długo zyl pies, do niej należal poranny spacr. Dwoje nastoletnich
      dzieci powinno miec juz duzy wklad w dbanie o dom i pudla.
      Napisz wiecej, to moze cos sie da wymyślic.
    • selavi2 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 13:13
      Tiaaa...
      6o h pracy w tygodniu.
      Czyli 52 h podzielić na pozostałe 5 dni tyg., to daje 10 godzin z
      haczykiem poza domem w ciągu dnia.
      Załóżmy,że dzień zaczynacie o 7.00 rano a ty pracę o 8.oo.
      Nie ma cię 10 h dzienie plus pewnie ok. 1h na dojazdy(w najlepszym
      wypadku).
      Wychodzisz z domu o 7.30, nie ma cię 11h, wracasz o 18.30 - ledwie
      zywa i głodna.
      Na widzenie z mężem i dziecimi zostaje Ci (plus minus 1h) 4 godziny
      dziennie.
      Sadzisz, że zaspokaja to potrzeby psychiczne i emocjonalne Twoich
      dzieci, a zwłaszcza tego najmłodszego?
      Może dlatego nie możecie sie dogadać, bo po prostu Cię więcej nie niż
      jesteś?
      A jak Ci się układa z meżem?
      Może warto sie zastanowić nad tym, o co pytam, bo rodzice oprócz
      bezpieczenstwa materialnego maja także obowiązek dawania poczucia
      bezpieczeństwa psychicznego, a to wiąże sie choćby z obecnoscią matki
      przy niemowlęciu.11 i 18-latki też tego potrzebują.
      I nieodmiennie w takich przypadkach cisnie mi się na klawiaturę
      pytanie: "Po co ludziom dzieci, skoro opuszczają je na kilkanaście
      godzin dziennie i kochaniem i wychowywaniem pociech zajmują się inni
      ludzie? Po co?"
      • kicia031 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 13:39
        No tak, bo dzieciom nie jest potrzebny ojciec, tylko matka. bez niej
        wszystko sie zawali.

        Nie wiem, czy zauwazylas, ze w tej rodzinie matka skupia sie na
        zarabianiu, za to ojciec jest wiecej w domu z dziecmi.
        • selavi2 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 15:38
          Kicia
          No ale, halo!
          Niemowlakowi mama jest jednak bardziej, cześciej i więcej potrzebna
          niż tato.
          To samice noszą w brzuchu swoje młode i karmią je własnym pokarmem,
          dlatego też bardziej matka niż ojciec. Przynajmniej do pewnego
          momentu.
          W ostateczności po równo mama i tato. Ale czaisz, że jak autorka
          wraca do domu, to te 4-5 h ma do podziału na TROJE dzieci. Bo
          dzieciom, oprócz ojca, mama tez jest potrzebna - WSZYSTKIM. Nawet tej
          już prawie dorosłej pannie.
          A oprócz dzieci wszystkie domowe obowiązki.
          Mężowi żona jest również potrzebna, tylko pytam sie kiedy, jak zona
          po nocach pracuje też.
          I przypominam, ze dzieci nie służą do opiekowania się dziećmi. To
          znaczy, że opiekę niepełnoletnim dzieciom mają zapewnić rodzice.
          To w kwestii, by starsza siostra opiekowała się młodszym bratem i
          takie tam. Takie jest prawo.;-P
          Domowe obowiązki to jedno, a opieka nad młodszym rodzenstwem to
          drugie i nie mozna jej wymuszać na dzieciach. I dynda mi, że kiedys
          tak było i nikt od tego nie umarł, bo przeżył i właśnie pisze na
          forum. ;-P
          • sir.vimes Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 15:49
            "I przypominam, ze dzieci nie służą do opiekowania się dziećmi. "

            To bym metrowymi złotymi literami wypisała, gdyby się dałosmile
            Pełna zgoda.

            Co nie zmienia faktu, że sytuacja zawodowa autorki wątku wydaje mi się
            przejściowa. A przynajmniej mam taką nadziejęsmile Pęd do wystarczająco dużego
            mieszkania doskonale rozumiem. Szczególnie, że najmłodszy maluch rośnie i
            niedługo będzie potrzebował własnej przestrzenismile a nie kąta przy rodzicach.
            • babcia47 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 21:46
              Pęd do wystarczająco dużego
              > mieszkania doskonale rozumiem. Szczególnie, że najmłodszy maluch
              rośnie i
              > niedługo będzie potrzebował własnej przestrzenismile
              ..a ja bym się tu poważnie zastanowiła..chyba, że córka ma szansę i
              ochotę studiować w miejscu zamieszkania..my postawiliśmy wielką
              chałupę, teraz czasem komórką z małżem się po niej szukamy..a dzieci
              na studia wyjechały do innego miasta ..i już nie wróciły. Z czasem
              może sie okazać, ze autorka kupiła to wymarzone mieszkanie, ale
              gdzieś po drodze zgubiła dzieciństwo swoich dzieci i nie ma z nimi
              nawet o czym porozmawiac, są dla siebie obcymi ludźmi
      • sir.vimes Selavi 14.07.09, 13:53
        Tak bywa. Chcą kupić większe mieszkanie - ktoś musi zapracować. Wiadomo, ze to
        nie będzie trwało wiecznie.
        • selavi2 Re: Selavi 14.07.09, 15:22
          To trwa wiecznie tj. na pewno od 11 lat, bo przy córce to nie wiem, jak
          było. Obecny 11-latek miał miesiąc, jak mama poszła do pracy do szkoły,
          zeby utrzymac godziny. Nadmienię, ze to wbrew przepisom, że pracodawca
          nie moze zatrudniac osoby na macierzyńskim i nie mozna z urlopu
          macierzyńskiego zrezygnować(no chyba, że tato wziął).
          • wieczna-gosia Re: Selavi 14.07.09, 16:32
            Nadmienię, ze to wbrew przepisom, że pracodawca
            > nie moze zatrudniac osoby na macierzyńskim i nie mozna z urlopu
            > macierzyńskiego zrezygnować(no chyba, że tato wziął).

            w szkole pywatnej slonko nie ma etatow i urlopow macierzynskich- ja tez wracalam
            do pracy miesiac po porodzie smile
      • pchelka831 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 14:34
        60h pracy w szkole równa się 45 h pracy normalnie(godziny lekcyjne),
        przynajmniej ja to tak rozumiem
        • joxanna Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 14:50
          A mnie chodzi po głowie taki proces:

          1) Wypisujemy wszystkie, wszystkie czynności około-domowe na kartkach, każdą na
          osobnej, z grubsza z czasem, jaki to zajmuje, np. przygotowanie śniadania dla
          wszystkich: 15 min, wyprowadzenie psa rano-30 min, pies po południu 60 min,
          zmywanie / zmywarka wieczorem 20 min, rozładowanie prania 15 min itp.

          Tych kartek może być i z 50. Albo ze 100. Nie wiem.

          Czas - w zasadzie tylko orientacyjnie - żeby się połapać.

          2) Konsultujemy te czynności z całą rodziną - może komuś coś jeszcze przyjdzie
          do głowy.

          3) siadamy i każdy stara się sobie dobrać kartki do swojego czasu i upodobań.
          Trzeba rozdzielić wszystkie kartki.

          4) wywieszamy i każdy swojego pilnuje.

          Ale - wszystko oczywiście podlega negocjacjom, córka może wymienić
          popołudniowego psa na śniadania z ojcem, albo zakupy poszkolne na odkurzanie.
          Może ktoś czasowo ma więcej pracy / nauki, albo wyjeżdża na kolonie, to musi to
          wynegocjować z pozostałymi członkami rodziny - jakoś pooddawać, jednemu psa,
          drugiemu podlewanie kwiatów.

          Poza organizacją życia może też skutecznie uczyć negocjacji. A to chyba nawet
          cenniejsza umiejętność niż wycieranie kurzy.

          Ja w ogóle nie czuję działki i psa. I najchętniej, to w miarę możliwości
          sprzątanie deleguję na zewnątrz.
      • mamamonika Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 16:29
        Podejrzewam, że gdyby praca/nieobecność po 10h dotyczyła ojca, nie
        pisnęłabyś nawet. Czasem tak trzeba, ze trzeba przycisnąć, z różnych
        względów.

        Córa jest w wieku, w którym spokojnie może się nią opiekować tata.
        Zresztą młodszym też - przetestowane smile.

        Autorce proponuję skorzystanie z pomocy zewnętrznej jednak, bo się
        zamordujecie. Conajmniej pani do sprzątania, to naprawdę duży
        komfort.
    • kicia031 Jeszcze jedno 14.07.09, 13:41
      Zamiast zbierac na wieksze mieszkanie, kupcie corce kawalerke, do
      ktorej sie wprowadzi, jak zacznie studia.
      • nangaparbat3 Re: Jeszcze jedno 14.07.09, 14:12
        kicia031 napisała:

        > Zamiast zbierac na wieksze mieszkanie, kupcie corce kawalerke, do
        > ktorej sie wprowadzi, jak zacznie studia.
        >
        A kto wtedy zadba o mlodszego brata?
      • myelegans Re: Jeszcze jedno 14.07.09, 14:17
        Zamiast zbierac na wieksze mieszkanie, kupcie corce kawalerke, do
        > ktorej sie wprowadzi, jak zacznie studia.

        No to juz najglupsza rzecz jaka slyszalam. Sami mieszkaja w czyms co
        im nie starcza w 5, zeby zamienic na wieksze, wiec maja za to CORCE
        kupic? Corka sama sobie kupi jak przyjdzie jej czas, tzn. jak zarobi.
    • nangaparbat3 jeszcze mam pytanie 14.07.09, 14:13
      >>Mieszkanie,piwnice, samochód, garaż, działka warzywna.

      O co chodzi z tymi piwnicami?
    • renata-c Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 17:02
      Dziękuję Wam za wszystkie rady.Gwoli ścisłości:moja starsza córka nie niańczy
      ani brata, ani malucha.Zresztą nie obarczałam jej dotąd obowiązkami, bowiem
      uznałam, że jej obowiązkiem jest uczenie się. Też jestem zdania, że dzieci
      mamy po to, by je wychowywać samodzielnie i cieszyć się nimi.A nastolatki, cóż,
      zaczynają chadzać w pewnym wieku swoimi drogami. Tak dotąd rozkładałam zajęcia,
      że miałam czas na opiekę nad dziećmi.Były ważniejsze, niż wypucowany dom. W
      przerwie między zajęciami odbierałam je ze szkoły, często mieliśmy nawet czas na
      wspólny obiad/ niekoniecznie w domu/.Zajęcia w szkole wieczorowej dwa razy w
      tygodniu od 16 do 21, a wówczas miały one wybrane przez siebie zajęcia - szkoła
      muzyczna / po 3 godziny/, a za jej płotem basen. Tyle, że dzieci dorastając
      powinny poczuwać się do obowiązków, mąż także powinien zrozumieć, że jeśli ja
      więcej pracuję, to on przejmuje opiekę nad domem, tym bardziej, że mamy małe
      dziecko. Powróciłam do pracy tuż po porodzie syna, bo mój mąż stracił wówczas
      pracę i był pół roku na zasiłku.Mimo to nie przejął wówczas opieki nad
      domem,ponoć mężczyźni przeżywają w takiej sytuacji kryzys.Rozumiem.Działka
      warzywna - pewnie niepotrzebna.Ale mieszkam przy ruchliwej ulicy ,działka jest
      tuż za miastem, 15 minut ode mnie, a ekologiczne warzywa dla dzieci też były
      motywacją.Resume. .W końcu to ja pracuję dodatkowo, także na to, byśmy co roku
      mogli wspólnie spędzić wakacje i aby zarobić na większe mieszkanie.Teraz dwójka
      starszych mieszka razem,w jednym pokoju, co jest nie do zniesienia.Sytuacja być
      może przejściowa.A może nie, bo przecież zarobię na większe, ale bez kredytu się
      nie obejdzie.Pewnie mam chandrę. P.S.Gdyby relacje w mojej rodzinie były w
      porządku, zapewne nie potrzebowałabym porad.Chodziło mi o to, żeby moja rodzina
      zrozumiała, że bycie rodziną to nie tylko więzy krwi, ale wspólna
      odpowiedzialność za DOM.Nie za 4 kąty.Potrzebowałam schematu . Dziękuję.emama -
      też kobieta.
      • marzeka1 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 19:07
        "Zresztą nie obarczałam jej dotąd obowiązkami, bowiem
        > uznałam, że jej obowiązkiem jest uczenie się. "- BŁĄD, a wiesz dlaczego? Bp
        moja matka kiedyś taka była, ja z siostrą miałam się tylko uczyć, ona robiła
        wszystko (+ uważała, że zrobi to lepiej)- efekt: nie miałam pojęcia o gotowaniu,
        prowadzeniu domu, życiu, a matka pierwszy zawał dostała w wieku 47 lat. Nie
        popełniam jej błędu- moi synowie obowiązki mają.
        Gdy czytam to, co piszesz tu i na forum życie rodzinne - to główny twój problem
        to mąż. Nie rozumiem, dlaczego robisz za urządzenie wielofunkcyjne w domu, a
        pozwoliłaś mężowi na byczenie się, nawet gdy stracił pracę???? Poza tym- nie
        boisz się,że zwyczajnie próbując przy tak intensywnej pracy zawodowej (znałam
        kiedyś jednego nauczyciela, który też tyle pracował,kanał...), "obrobić" jeszcze
        dom, ogród itp padniesz na zawał??? Bo człowiek nie jest nie do zdarcia.
        • alyeska Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 19:24
          Zgadzam sie z marzeka1. Corka 18 letnia moze juz wiele w domu
          zrobic, moje 6 letnie dziecko zawsze uklada zabawki, sprzata pokoj,
          sciele lozko, odklada brudne ubrania do kosza itp. 18 letnia
          dziewczyna powinna nie tylko posprzatac dom ale i ugotowac/
          podgotowac obiad, nie mowiac o zakupach, opiece nad rodzenstwem.
          Twoj maz, Boze drogi wydaje mi sie , ze to kolejne Twoje dziecko
          niezaradne, leniwe i majace w glebokim powazaniu twoja harowe.
          Zmien to kobieto ( dziewczyny ci napisaly jak)bo sie wykonczysz.
          Nikt ci za twoje zapieprz... medalu nie da.
          • renata-c Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 19:33
            alyesko - próbuję zmienić...dlatego szukam pomocy na forum, do niedawna nawet
            bym się nie odważyła...
            • alyeska Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 20:38
              dobrze by bylo gdybys w rodzinie tez miala sojusznikow.
            • mrs.solis Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 20:56
              Powinnas jak najszybciej swoja pannice zagonic do roboty,bo
              wychowasz panne z dwoma lewymi rekami. Ja w wieku jedenastu lat
              zajmowalam sie 3 latkiem i niemowlakiem. Moja matka nie miala
              zadnych obiekcji,zeby wymagac od starszych dzieci pomocy w
              sprzataniu badz opieki nad mlodszymi dziecmi. Mi nigdy nie przyszlo
              do glowy,ze moglabym odmowic opieki nad mlodszymi dziecmi tylko
              dlatego,ze to nie moje dzieci. Druga sprawa to twoj maz,chyba nie
              obejdzie sie bez bardzo powaznej rozmowy. Wybij mu z glowy schemat
              gdzie to tylko kobieta jest odpowiedzialna za dom tym bardziej,ze ta
              kobieta zapierdziela wiecej niz pan domu i w zasadzie po przyjsciu
              do domu powinna rozwalic sie na kanapie i czekac na podanie obiadu
              tak jak to ma miejsce w przypadku gdzie facet jest glownym
              zywicielem rodziny.
              • angazetka Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 21:16
                Powiedziałabym, że jednak priorytetem jest rozmowa najpierw z mężem:
                bo to on powinien się czuć współodpowiedzialny za dom za równi z
                autorka wątku, a tak nie jest. Wdrożenie do prac domowych dzieci
                (nie tylko córki) może poczekać.
            • babcia47 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 21:58
              poprzedniczki wyjeły mi z ust to co miałam napisać..byłam tez taka
              córką, co to tylko miała sie uczyc..i nagle mama zauwazyła, ze
              jestem juz "duza" i wiele rzeczy "powinnam". Twoja córka powinna
              zostac wciągnieta w domowe obowiazki, jedak pamietaj, ze
              prawdopodobnie niewiele umie, do czego sama się niestety
              przyczyniłaś..zanim zaczniesz od niej wymagac naucz!! i niestety
              musisz do jej umiejetnosci podchodzić w ten sam sposób jak di 11-
              letniego syna, inaczej stanie "okoniem" i nic nie będzie z nauki i z
              pomocy (ja tak się ustawiłam)..ustalajac obowiązki domowe weź
              równiez pod uwage wiek córki i to, ze moze mieć ochote na spotkania
              towarzyskie itd..z drugiej strony moze byc to również "marchewka i
              kij" byle stosowany z głowa..za przykładanie sie do obowiązków,
              wykazywanie "dobrej woli", obowiązkowość, mozliwość polegania na
              córce..równiez większe zaufanie i wieksze przywileje..podobnie z
              młodszym synem..zachowujcie się "dorośle" i odpowiedzialnie a
              będziecie traktowani jak dorośli (lub coś koło tego)..
              • babcia47 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 22:29
                ps. u mnie przez jakis czas była podobna sytuacja tzn, ja pracowałam
                po kilkanaście godzin..do małża należało zapewnienie dzieciom
                obiadów..poczatkowo kupował i przynosił z swojego zakładu pracy,
                potem, przez jakis czas samodzielnie kombinował z pomocą synów..tzn
                oni po powrocie ze szkoły obierali ziemniaki i ewentualnie potrzebne
                warzywa, z czasem nauczyli sie również samodzielnie robić proste
                potrawy: spagetti, kotlety..małż szedł później do pracy wiec robił
                sobie i chłopcom kanapki i śniadanie, chłopcy robili sobie i nam
                (czasem) kolację..w piątek po lekcjach, bo sobotę woleli mieć wolną
                od sprzatania, kazdy sprzątał jedno piętro w domu tzn scierał
                kurze, odkurzał podłogi i leciał na mokro mopem..w weckendy ja
                robiłam pranie, myłam okna, prałam dywany lub co tam trzeba było
                zrobić z powazniejszych prac a wymagajacych precyzji, zajmowałam się
                ogrodem (dla mnie to było wytchnienie i sposób na "odreagowanie",
                ale był to ogród nie warzywnik), pomagałam chłopcom wlekcjach
                uczyłam ich obsługi komputera, rzutu z dwutaktu do kosza smile,
                odpytywałam z lekcji, gdy tego potrzebowali..z czasem chłopcy
                zaczeli myć okna w swoich pokojach, czasem kosili trawę, pomagali
                przy remontach, konserwacji ogrodzeń itd. małż zajmował się
                naprawami, sprzątał pownice,odśniezał, sprzątał dookoła posesji,
                palił w piecu, początkowo, do 3-ej klasy podstawówki, sprawdzał
                chłopcom lekcje, czasem pomagał w lekcjach gdy tego wymagali
                (nauki "scisłe") i pilnował by się spakowali na nastepny dzień,
                potem juz pilowali tego sami..zasada była taka, ze im szybciej
                zrobili to co do nich należało, tym szybciej byli wolni, oczywiscie
                bez szkody dla jakości..inaczej poprawka lub "szlaban"
                • babcia47 Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 22:31
                  ps2. u mnie kazdy mył i myje po sobie, garnki są myte w trakcie
                  gotowania lub myje ten kto zje ostatnią porcję
      • super-mikunia Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 21:44
        oj nie przesadzajcie "tej pannicy" to nie są dzieci i nie jej
        bałagan...
        mąż nierób bo pół roku był bez pracy - jak kobiet siedzą w domu
        przez 4 lata i "wychowują dzieci" to ok...
    • undomestic_goddess Re: Schemat obowiązków domowych -to nie absurd 14.07.09, 21:15
      Poniedzialek:
      corka sprzata kuchnie gruntownie, szafke jakas w srodku (rotacyjnie,
      co tydzien inna) plus cotygodniowy zestaw, mycie filtrow w okapie,
      szafki wszystkie z zewnatrz, zajmie jej to godzine max
      syn w tym czasie oporzadza lazienke
      Wtorek:
      Syn odkurza wszystko, corka myje podlogi
      Sroda:
      Corka myje jakies okno, jesli pogoda pozwala, jesli nie prasuje.
      Syn szykuje kolacje dla wszystkich, jak potrafi.
      Czwartek:
      Powtorka z poniedzialku.
      Piatek:
      Powtorka z wtorku

      Psa wyprowadzaja dzieci. Zakupy robia na zmiane, raz w miesiacu
      zamawiasz wieksze w necie i dowoza Ci do domu.
      Gotujecie raz na 3 dni, na dzis, jutro i jedna porcja do zamrazarki.
      Gotujecie tylko to, czego przygotowanie nie wymaga wiecej niz 20
      minut pracy.
      Polecam zmywarke.
      Pranie na zmiane nastawiaja i rozwieszaja dzieci, a potem sortuja.
      Ty masz czas dla nich, bo wszystko zrobione.
      Maz sie zajmuje dzialka, samochodem i piwnicami.

      Proponuje polityke nakazowo-rozdzielcza, jesli inaczej sie nie da. Po
      miesiacu sie wdroza. Nakup marchewki, przygotuj kij. Dzieci nie
      swiete krowy i do obowiazkow powinny byc wdrazane. Inaczej robisz im
      krzywde, im wieksza niz sobie.

      Beda sie buntowac, pomaga wtedy tekst, ze mozesz robic wszystko,
      owszem, ale padniesz, wiec albo rusza tylki, albo sie zaharujesz
      rownoczesnie zamieniajac sie we wsciekla na caly swiat jedze. Ty tez
      jestes czlowiekiem!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka