elena70
28.07.09, 10:29
wyjeżdżamy w sobotę i już od ubiegłego tygodnia zaczął się lament.
Znowu zostawiamy ją samą, co ona przez te 10 dni będzie robić, chyba
sobie musi kogoś znaleźć (jest wdową). Puszczam to wszystko mimo
uszu, ale brakuje mi już cierpliwości. Nie jestem jedynaczką, moja
mama ma jeszcze drugą córkę i troje wnucząt. Dlaczego mnie ciągle
szantażuje przed każdym wyjazdem? Mieszkamy razem w domu
jednorodzinnym. Normalnie w tygodniu też nas nie ma. Dzieci są w
szkole i na zajęciach, my w pracy po 10 -12 godzin. Czy nic nam się
już od życia nie należy i nie możemy raz w roku wyjechać całą
rodziną na 10 dni? Ona z nami nie pojedzie, bo
1. nie stać ją
2. jest chora na wszystkie możliwe choroby
3. ktoś musi zostać z psem i kotem.
Macie może jakiś patent na tą sytuację, bo ja już wysiadam.