Dodaj do ulubionych

Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie

30.07.09, 21:00
Widuję się z moją własną matką raz w roku-kiedy jedziemy nad morze, ja, ona i
moja córka. Oraz drugi raz-na Boże Narodzenie, gdzie jedziemy tam z całą
rodziną, zabieramy mamę i jedziemy wszyscy w góry, do mojej ciotki, gdzie jest
mnóstwo ludzi, dzieci, prawdziwy mikołaj i są to zawsze naprawdę udane święta.
Moja mama mieszka daleko-300 km od Wawy. Moja mama jest osobą chorą, i z tego
względu też do mnie nie róż przyjeżdża, EX do Wawy jedzie 6,5 godziny, dla
niej ta podróż jest męcząca. tak w skrócie-mamy taki system odwiedzin.
W tym roku nie pojadę na Boże N., Gdyż w okolicach będę rodzić, jestem skazana
na święta z teściowąsad
W tamtym roku moja teściowa stwierdziła, że ona z nami nad morze pojedzie (co
to to nie.....). Więc całe załatwianie, a przede wszystkim termin wyjazdu
zataiłam przed nią. ( nie pomogło tłumaczenie, że to moja mama chce mieć
wnuczkę dla siebie-jak moja mama przyjeżdża-teściowa krytykuje jakieś
upominki, zabiera moją córę nosi na rękach i ucieka od mojej mamy z nią-moja
mama nie może dźwigać. Moja mama ma to w nosie i się śmieje-wie jaka jest
teściowa. Teściówka na początku kwietnia pytała się kiedy
jedziemy-odpowiadałam, że nie wiem.
Niedługo potem zorientowałam się że jestem w ciązy. Zaczęło się gadanie że w
ciązy nie mogę jechać nad morze i żebym zrezygnowała (nie!!!).
W maju spłonęła nam firma, mamy od tego czasu kłopoty finansowe. W związku z
tym to ja chciałam zrezygnować, z racji pieniędzy. Z pomocą przyszedł mój
brat, który zaoferował mi parę zł na wydatki typu lody, itp. Mama w płacz-
chcę zobaczyć wnuczkę. OK, jadę.
Na początku lipca robiłam córce urodziny, na które zaprosiłam kuzynów i
kuzynki męża. Jedna z jego kuzynek pod koniec sierpnia bierze ślub, i przy
okazji prosiła nas na wesele. Powiedziałam, że mnie nie będzie, bo będę nad
morzem. Na jej prośbę sprawdziłam termin powrotu-był on bliski z terminem
ślubu. Te terminy się nie pokrywały, i stwierdziliśmy że w naszym imieniu
pojedzie mój mąż.
2 dni temu odkryłam, że pomyliłam się w dacie naszego powrotu, który pokrywa
się z datą ślubu. Uczciwie o tym powiedziałam i przeprosiłam. Zmienia to stan
rzeczy-mąż nie pojedzie na ślub, bo pojedzie po mnie nad morze i spędzimy tam
jeszcze może 2 dni, zależy to od sytuacji terminów z jego klientami.
I się zaczęło. Kuzyni męża zaczęli pytać i wręcz domagać się żebym skróciła
swoje wczasy, i wróciła wcześniej. Nie zgodziłam się tłumacząc że jest to czas
dla mojej mamy, ona płaci za te wczasy, i mi szkoda poświęcać odpoczynku nad
morzem, dla wesela, na które na dodatek jeszcze muszę jechać pod warszawę.
Dzisiaj dołączyła się teściowa, stwierdzając że nie wypada żeby męża nie
było…Wk…...am się i odpowiedziałam jej, ż w takim razie mogę wracać pociągiem.
Mój mąż od razu powiedział że nie ma dyskusji, on jedzie po mnie. Być może
wygląda to banalnie. Historia ma drugie dno-z mężem odcięliśmy się od jego
rodziny-to ludzie którzy się odwiedzają, plotkują i obgadują się nawzajem.
Spotykamy się okazjonalnie. Ja osobiście nie jestem lubiana w rodzinie męża.
Dociera do mnie czasami co własna teściowa na mnie gada. Olewam to. Skupiamy
się na swoim życiu.
Nie wiem co mam robić? Co Wy byście zrobiły? Skrócić ten wyjazd?

I przy okazji się wygadałam, bo aż mną telepało…
Obserwuj wątek
    • lipsmacker Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 21:08
      Nie ma mowy, nie skracaj.
      • somebody1234 Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 21:12
        Jedź odpoczywaj i olej ten cały burdel...a wesele...brrr dla mnie koszmar
        nienawidzę więc żadna strata...
        • dlania Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 21:17
          Nie skracaj i nie tłumacz sie przed nikim.
        • czar_bajry Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 21:18
          Nie skracajsmile
          Jeżeli byś chciała być na tym weselu to nie miałabyś żadnych wątpliwości czy
          skrócić urloptongue_out
        • attiya Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 21:32
          mało tego - powinnaś jeszcze przedłuzyć ten pobyt smile
    • marzeka1 Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 21:24
      Nie skracaj, ulubioną synową i tak nie będziesz.
    • joanna29 Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 21:34
      Napisałaś, że rodzina męża jest bardzo rodzinna, wszyscy się
      odwiedzają. Myslę, że dla nich to wesele to wielki zjazd rodzinny i
      skoro im zalezy abys na nim była to jednak Cie akceptują. Ja bym
      skróciła o 2 dni wyjazd.
      Skoro nie pracujesz to mogłabys pojechac do mamy nawet na 3 tyg np
      we wrzesniu. Rozumiem, że 300 km dla Twojej mamy może to duzo, aby
      wlec się pociagiem, ale Ciebie mąż może zawieść i odebrać. 300 km to
      4 godzin drogi. A swoja droga to Twojej mamy nie możesz przywieść do
      Was na święta?
      Teściowej powiedz stanowczo, że nad morze jedziesz tylko i wylacznie
      z mamą i zwróć jej uwage, że wyrzadza przykrość Twojej mamie
      zabierając małą.
      • ola_motocyklistka Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 31.07.09, 15:50
        Im nie zależy, słowa teściowej: "Nie wypada żeby mąż mój nie był". Przy
        wstępnych ustaleniach miał być w naszym imieniu. Wyszło jak wyszło.
        Nie akceptują mniesmile Parę ładnych lat temu teściowa zrobiła mi czarny PR po
        rodzinie, a oberwało mi się za męża decyzję o wyprowadzce od niej i zaczęciu
        życia po swojemu. To była "moja" wina, i po mnie jechała, miałam mieć
        "przyjemność " usłyszenia rozmowy telefonicznej prowadzonej na mój temat. Poza
        tym rozpowiadała że chodzę goła po mieszkaniu przy niej i jej córce, i różne
        takie. Rodzina nie ma możliwości zweryfikowania tych informacji a ja się nie
        tłumaczę. No i wszyscy na mnie się dziwnie patrząsmile

        We wrześniu nie pojadę do mamy ponieważ dokańczam pracę mgr i wrzesień będzie
        newralgicznym miesiącem. Mąż może mnie zawieśc i odebrać kiedy indziej ale jest
        to jak dla mnie spory koszt paliwa, w obecnej syt, fin, nie mogę sobie pozwolić.
        Moja mama akceptuje i rozumie tą sytuację. Mamy internet i nk, więc jesteśmy w
        ciągłym kontakcie.

        Zwracanie uwagi mojej teściowej niestety nie skutkuje, bo jak jej zwracam uwagę
        ja czy mąż to ona się głupio śmieje i robi swoje. Do spraw tych podchodzę z
        dystansem. Cóż, teściowej się nie wybiera...
    • super-mikunia Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 21:36
      Hmm a nie możesz częściej Ty mamy odwiedzać...Straszne smutne, że
      tak rzadko się widujecie...Wiem, że przy 2 małych dzieci może nie
      jest to łatwe, ale 2 razy w roku to strasznie mało sad
    • babcia47 Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 21:38
      nie skracaj!..Wy bedziecie mieli razem z małżem i mamą dłuższą
      przyjemność..reszta rodziny bedzie miała o czym gadac bez wysilanią
      się na wyszukiwanie powodu (i tak by gadali)..czyli ogólna
      korzyść smile)
      • miedzymorze Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 22:00
        Bez przesady, 300 km to nie jest wcale dużo. Macie samochód, możecie spokojnie wybrac się na dłuższy (albo nawet na zwykły) weekend do mamy w odwiedziny. A jak się będziecie częściej widywac, to 2 dni mniej na wczasach przestanie być problemem.

        pozdr,
        mi
        • agusia79-dwa Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 22:23
          ja bym nie skracała. Uważam, że teściowa chce abyście byli tylko z
          powodu co ludzie powiedzą. Dla mnie to żaden powód.
    • ada828 Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 22:20
      Ja bym skróciła pobyt, ale nie dla rodziny męża, ale dla męża, bo to jego rodzina.
    • ada828 Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 22:22
      A tak z ciekawości: jaki ekspress jedzie 300 km 6 godzin?
      • ola_motocyklistka Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 30.07.09, 22:28
        Warszawa - Przemyśl, nie wierzysz to sprawdźsmile PKP nasze rodzime polskiesmileDo
        krakowa 2,5 h a potem jedzie jak pośpieszny, zatrzymując się na stacjach typu
        Włoszczowasmile
        pks jedzie 7,5-8h,pośpiech podobnie.
    • lady_nina Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 31.07.09, 07:45
      nie skracaj. w imie czego mialabys to robic? konwenansow?
      czy po to sie odcielas od toksycznej rodzinki, zeby teraz ulegac
      presji pt. "ze nie wypada".
      jedz na wczasy, baw sie dobrze, spedzaj czas z mama, laduj
      akumulatory! a gadanie olej!
      • azile.oli Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 31.07.09, 09:45
        Przede wszystkim to wesele w rodzinie męża i niech on zadecyduje,
        czy chce na nim być. Dla Ciebie w ciąży to żadna atrakcja, ale gdyby
        jemu specjalnie zależało, to skróciłabym ten pobyt. Z tywojej
        wypowiedzi wynika jednak, że mąż się wcale na wesele nie rwie.
        Zrobiliście przede wszystkim jeden błąd - zanim się poinformuje
        rodzinę i kuzynki, kiedy wracacie, warto pewne rzeczy między sobą
        uzgodnić. Myślę, że wystarczyłoby, aby mąż powiedział, że niestety,
        ale w tym czasie oboje będziecie nad morzem. Nie należy z detalami
        tłumaczyć się teściowej, wszystkim krewnym i znajomym. Dobrze Wam
        radzę, przestańcie wtajemniczać rodzinę męża dokładnie w swoje
        plany. Kuzynka mogła zostawić Wam zaproszenie, a Wy w czasie
        przewidzianym na potwierdzenie bądź nie obecności, p[o prostu
        dajecie znać, że w tym czasie będziecie na wczasach. Nic nikomu do
        tego, czy chcesz spędzić czas ze swoją matką i nie należy się
        tłumaczyć i za dużo wyjaśniać. Wystarczy powiedzieć, że Was w tym
        czasie nie będzie.
        A tak wogóle, to kuzynka planując wesele w wakacje powinna
        poinformować o terminie wcześniej te osoby, które zamierza zaprosić
        i na których obecności jej zależy. Wtedy planując wyjazd ma się
        jakieś pole manewru, oczywiście, gdy się ma ochotę pójść.
    • mdro Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 31.07.09, 10:03
      A ja bym Ci radziła spojrzeć na problem od drugiej strony - jak Ty
      byś się czuła, gdyby żona Twojego brata/bliskiego kuzyna
      stwierdziła, że nie zjawi się na Twoim ślubie, bo nie chce o dwa dni
      skrócić wakacji? A mąż musi po nią przyjechać, więc też go nie
      będzie?

      Ja akurat miałam taką sytuację - żona brata mojego męża na naszym
      ślubie się nie pojawiła, bo byli na wczasach. Przyjechał tylko on.
      My nie z tych pamiętliwych, więc pretensji specjalnie nie mamy, ale
      są osoby w rodzinie (akurat nie moja teściowa, gołębiego serca
      osoba), które do tej pory (a minęło 15 lat) tego zapomnieć nie
      potrafią i pretensje mają.

      I czy Twój mąż naprawdę nie chce pójść, czy też uległ Twojemu
      (podświadomemu być może) emocjonalnemu szantażowi: łzy w oczach
      i "to ja wrócę pociągiem"?

      I jeszcze taka refleksja - pomyśl, w jakim stopniu fakt, że nie
      jesteś lubiana przez rodzinę męża wynika z faktu Twojego "odcięcia
      się" od niej. Bo wiesz, zarzut, że się odwiedzają, wydaje mi się
      dość dziwny... I niespecjalnie się dziwię, że Twoje
      wytłumaczenie "mi szkoda poświęcać odpoczynku nad morzem dla wesela"
      odebrano negatywnie.
      • ola_motocyklistka Mdro 31.07.09, 16:04
        Kuzynka, która bierze ślub, na naszym nie była. Nie mogła dojechać wtedy z
        Londynu, nie robiliśmy problemu. Miała być chrzestną mojej córki, ale nie
        mogliśmy się zgrać z terminami, przy wspólnych ustaleniach zmieniliśmy
        chrzestną, na chrzcie nie była.
        Drug kuzynka również na ślubie nie była, bo miała egzamin w szkole, też nie było
        problemu.
        Tej informacji nie podałam celowo, ponieważ na moją decyzję nie rzutuje ona
        wogóle-bo ona nie była to i mnie nie będzie. Tak wtedy wyszło.

        Nie szantażowałam męża, tylko teściowej bez męża powiedziałam że mogę wracać
        pociągiem. Mąz dzień wcześniej o tym wiedział że popieprzyłam terminy, nawet się
        cieszył że nie będzie i że się w morzu wykąpie. To teściowa do mnie z
        pretensjami wyskoczyła. Z`mężem mamy taki układ że mówimy co nam leży na
        żołądku, nie muszę nic grać, nikogo szantażować. Pod tym względem-wspólnych
        ustaleń, decyzji, zawsze rozmawiamy i przedstawiamy swój punkt widzenia. I w ten
        sposób jest zdrowa atmosfera.

        Mój mąż zamiast na wesele w garniturze woli wsiąść na motor i pojechać sobie
        gdzieś w cholerę. kiedyś dla odstresowania razem jeździliśmy, ja teraz nie mogę
        ze względu na stan.

        Odwiedzają się ponieważ wszyscy mieszkają w jednym mieście pod wawą, Jedynie
        moja teściowa mieszka w stolicy. Ona natomiast do nich dzwoni namiętnie, a potem
        mi zdaje relacje co babcia ( jej matka upiekła i co było na obiad) Wysłuchuję
        grzecznie a drugim uchem wypuszczam. Nie interesują m,nie też wyciągane przy
        okazji ich brudy, kto ma problem z zajściem w ciążę, i jaki obrus sobie kupiła
        ciotka, bo tego tyczą się te rozmowy. Aha i wymieniania inf o pieniądzach-kto
        ile ma itp. Mój mąż wogóle takie rewelacje ucina, ja z grzeczności wysłuchuję.
        Nigdy przy tym nie komentuję, bo ona i tak powtórzy zainteresowanym.
    • cas_sie Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 31.07.09, 11:45
      Jezeli twój mąż nie nalega na srócenie wyjazdu i sam chce po was
      jechac to nie skracaj. W końcu to jego rodzina i on wie jak z nimi
      postępowac .
      • altariel2 Re: Jak uważacie? Sytucaja rodzinna-dłuugie 31.07.09, 12:14
        Absulutnie nie skracaj. Piszesz, że nie jesteście blisko z rodziną męża. Założę się, że im nie zależy na Twojej obecności, ze względu na Ciebie jako osobę i sympatię, którą do Ciebie czują, tylko na tym, żebyś była "bo tak wypada i co ludzie powiedzą". Jesli masz nadzieję, że skracając pobyt zaskarbisz sobie choc odrobinę sympatii teściowej, to nie masz co sie łudzić. Co najwyżej mruknie irobicznie, "że wreszcie postanowiłas zachowac sie przyzwoicie na odmianę", albo coś podobnego. Mam taki przypadek w rodzinie - na szczęście nie jest to moja terściowasmile
        I nie daj się. To trudne, ale trzeba totalnie zlać to co mówią, na miejscu dziamgającej teściowej, wyobrazić sobie szczekającego ratlerka (albo mopsa, zależnie od tuszy w/w)
        Pozdrawiam
        Altariel

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka