morgen_stern
12.08.09, 11:13
Zakładam nowy wątek, bo to trochę inna historia.
Co powiecie na taką zagwozdkę: Matka partnera siostry (bez ślubu) i ja. Ona -
starsza, elegancka pani, ja - jak wiadomo, po trzydziestce

Spotykamy się
czasem na urodzinach czy innych imprezach rodzinnych, zamieniamy kurtuazyjnie
parę zdań na niezobowiązujące tematy. Właściwie obce sobie osoby, tyle że
jakoś tam nieformalnie połączone.
Paniujemy sobie.
A pytam, bo ostatnio siostra dała mi niedwuznacznie do zrozumienia
(publicznie), że powinnyśmy przejść na ty, a już ja powinnam się dać "tykać"
na 100%. Powstała głupia sytuacja, bo ja niezbyt chętna do mówienia 70-letniej
obcej pani na "ty", również w druga stronę. Zdenerwowało mnie też to, że
zostałam jakby postawiona pod ścianą i to przy wszystkich.
Do eks-teściów w tym samym wieku również ciężko mi przyszło tykanie, ale się
przemogłam, bo byliśmy i jesteśmy sobie bliscy.
Siostra chyba uważa mnie za sztywną dziwaczkę, może ma rację?