Dodaj do ulubionych

Zawód lekarz, nauczyciel ...

28.08.09, 19:46
Dla mnie jest grono takich zawodów gdzie oprócz zdobywania kasy powinna być
też misja, jakieś tam poświecenie. Jak czytam posty protozoa o lekarzach, jej
własnej praktyce to widzę prostego rzemieślnika a nie oddanego ludziom
lekarza. Podobnie jest na przykład z nauczycielami. Naiwna jestem? smile
Obserwuj wątek
    • elza78 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 19:50
      > Jak czytam posty protozoa o lekarzach, jej
      > własnej praktyce to widzę prostego rzemieślnika a nie oddanego ludziom

      mam te same skojarzenia, tym bardziej ze moi dziadkowie byli lekarzami takimi
      wlasnie z prawdziwego zdarzenia, wiecznie w sluzbie pacjentowi i tak sobie mysle
      ze jak moja babcia by to widziala to w grobie by sie przewrocila. tyle z ekiedys
      mentalnosc byla inna uncertain

      lekarz nauczyciel to zawody do ktorych trzeba miec powolanie i dla ktorych
      trzeba zrezygnowac troche z siebie aby je dobrze wykonywac i nie byc rzemieslnikiem.
      rzemieslnikow sie zapomina, a o tych z powolaniem kraza legendy wink
    • bi_scotti Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 19:51
      Zdecydowanie preferuje profesjonalnych rzemieslnikow od nawiedzonych
      misjonarzy - w kazdym zawodzie.
      Od lekarza wymagam glownie zeby myl rece i wiedzial, czego nie wie
      tudziez gdzie sie tego moze dowiedziec. A od nauczyciela zeby sam
      nigdy nie przestawal sie uczyc przedmiotu, ktory wyklada. Mnie np.
      zadne powolania czy poczucia misji nie przekonuja, wrecz wydaja sie
      podejrzane.
      Na szczescie jest tylu roznych ludzi we wszystkich zawodach, ze
      kazda z nas ma pewnie szanse znalezc cos/kogos dla siebie.
      • kali_pso Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:42
        preferuje profesjonalnych rzemieslnikow od nawiedzonych
        misjonarzy - w kazdym zawodzie


        Nie myl nawiedzonego misjonarza z kimś, kto wykonuje swój zawód z
        pasją. Pasją, która jednocześnie pozwala mu zauważać, że inni mogą
        mieć własne zdanie i nie chcieć go zmienićwinkp
        • bi_scotti Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:02
          kali_pso napisała:

          > Nie myl nawiedzonego misjonarza z kimś, kto wykonuje swój zawód z
          > pasją.

          OK, pasje jakos tam zniose ale przeciwko POSWIECENIU protestuje
          zdecydowanie. Wcale nie chce zeby sie lekarz dla mnie POSWIECAL czy
          zeby to robil nauczyciel dla mojego dziecka. Chce zeby wykonywal
          swoja prace porzadnie i byl za nia PORZADNIE oplacany, zeby mial
          PORZADNY wypoczynek i PORZADNY warsztat pracy, zeby byl traktowany
          nie jako swiety na misjach tylko jako fachowiec, ktorego wiedza ma
          SWOJA CENE, nawet WYSOKA CENE.
          Pasja niech juz sobie bedzie i nawet fun tez przy okazji wink
      • atena12345 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 11:07
        bi_scotti napisała:

        > Zdecydowanie preferuje profesjonalnych rzemieslnikow od
        nawiedzonych
        > misjonarzy - w kazdym zawodzie.

        ja też, ale lekarz i nauczyciel to specyficzne zawody.
        Moja babcia 82-letnia gdy leżala w szpitalu, to lekarz na obchodzie
        budził ją kopniakiem w łóżko sad

        >
        • protozoa Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 12:23
          Widziałaś jak lekarz kopnął łózko? Dlaczego nie dowiedział się o tym NATYCHMIAST
          ordynator? Dlaczego nie napisałas skargi do dyrektora szpitala? Kto to widział?
          Jeżeli byli swiadkowie to uważam, że brak skargi ze strony rodziny jest
          przyzwoleniem na takie traktowanie. A może było zupełnie inaczej? Może wcale nie
          kopał?
          Ani ja, ani mąż, ani moi rodzice ani babcia - lekarze z 3 pokoleń nigdy nie
          widzieli lekarza kopiącego łóżko pacjenta.
          • atena12345 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 13:11
            tiaaaa... ordynator...skarga...hmm....
            dużo by pisać
            oczywiście trudno przyjąc do wiadomosci, że to moze być fakt.
            Łatwiej uznać, że ktoś kłamie. No przecież wykształcony lekarz,
            czlowiek z wyższych sfer - nigdy niez robiłby czegoś takiego.
            Lekarzy na obchodzie było dwóch - drugi to widział i nic nie
            powiedział. Mój tato był wcześniej u ordynatora, a nawet dyrektora
            szpitala.
            Po długiej rozmowie i w końcu po postraszeniu sądem, usłyszał:
            "kto skarży szpital, wczesniej czy później sam do niego trafia"
            Za jakis czas jak z drogi tate brała karetka, prosił by wieźli go
            gdzie indziej...
            nie mów mi o kryształowej, uczciwej grupie jaka sa lekarze, bo
            rzygnę.
            Mam mnóstwo przykładów. Moge tez podac oczywiscie kilka pozytywnych,
            ale niestety te negatywne je przytłaczaja
            • protozoa Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 15:18
              Jesli masz odruchy wymiotne polecam Torecan w czopkach lub Zofran. Działa. Nikt
              nie mówi o kryształowej uczciwiści jakiejkolwiek grupy zawodowej, ale jeśli masz
              zastrzeżenia [ pisz skargi, jesli tego nie robisz albo mijasz się z prawdą, albo
              pozwalasz na to, abyś była w ten sposób traktowana.
              Pracuję nieco ponad 20 lat. NIGDY!!!! nie widziałam podobnego traktowania
              pacjentów. Bywa, że lekarz budzi pacjenta delikatnie szarpiąc go w ramię, a
              potem mówi się, że go skopał.
              • atena12345 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 15:30
                protozoa napisała:

                > Jesli masz odruchy wymiotne polecam Torecan w czopkach lub Zofran.
                Działa.

                sama o sobie wystawiasz opinie, nic więcej nie musze pisać...

                Nikt
                > nie mówi o kryształowej uczciwiści jakiejkolwiek grupy zawodowej,
                ale jeśli mas
                > z
                > zastrzeżenia [ pisz skargi, jesli tego nie robisz albo mijasz się
                z prawdą, alb
                > o
                > pozwalasz na to, abyś była w ten sposób traktowana.

                nie pozwalam, jedna ze spraw trafiła do sądu - trwała 9 lat.
                Zakończona dla nas pozytywnie, ale to co się dzialo w trakcie, to
                całe podejście lekarzy w stylu "ręka rekę myje"...

                > Pracuję nieco ponad 20 lat. NIGDY!!!! nie widziałam podobnego
                traktowania
                > pacjentów. Bywa, że lekarz budzi pacjenta delikatnie szarpiąc go w
                ramię, a
                > potem mówi się, że go skopał.


                ten lekarz kopał w łóżko!!! dociera ??? widać studia wyższe + 20 lat
                praktyki w zawodzie nie wystarczą, by pojąć, że nie tylko Ty masz
                rację!
                • protozoa Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 15:34
                  Jezeli lekarz popełnił rzeczywiście wykroczenie, błąd, powinien być ukarany.
                  Podobnie jak ten kopiący w łózko pacjentki. Dlaczego nie ma ciągu dalszego?
                  Jeżeli ordynator olał są wyższe instancje, jest Izba Lekarska, Rzecznik
                  Odpowiedzialności Zawodowej, Rzecznik Etyki Lekarskiej, Sąd Koleżeński, wreszcie
                  sąd powszechny. Dlaczego milczysz???
                • mamamisi2005 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 15:38
                  ale Protozoa nie napisała, że nie kopał, tylko, ze ona i jeszcze
                  kilka osób z jej rodziny takich rzeczy nie widziała
                  za to Ty dalej nie odpisałas czy widziałas to kopanie wink
            • przeciwcialo Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 15:21
              I ta obawa że sie trafi do szpitala albo ze nauczyciel sie uweźmie
              skłania ludzi do gryzienia sie po jezyku i milczenia.
              A czasem trzeba buzie otworzyć i zawalczyc o swoje.
      • blue_meerkat Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 02.03.15, 08:18
        A ja z kolei mam zawod ktory stereotypowo tez kojarzony jest z powolaniem I nie cierpie tego skojarzenia. Powolanie to sie ma do zakonu, ode mnie wymaga sie minimum predyspozycji przy naborze na studia, kilku lat edukacji, duzej ilosci doswiadczenia Przed podjeciem samodzielnej praktyki i ciaglego doksztalcania przez cale zycie zawodowe a nie mistycyzmu. Ja to widze tak jak intuicje- to rezultat lat ksztalcenia, ogromnej wiedzy teoretycznej I praktycznej I umiejetnosc kojarzenia faktow a nie magia.
    • atra1 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:05
      misji miec nie musi, to nie powołanie tylko zawód - i jheden i drugi

      przy białym personelu, grunt, żeby nie był zadufanym i zapatrzonym we własną mądrość bubkiem, który wie lepiej gdzie mnie boli i że "na pewno pani tego nie ma, bo nie w tym wieku"

      może być i rzemieślnikiem, byle porządnym, bycie rzemiślnikiem nie wyklucza ani mądrości ani wyczucia ani uprzejmości
    • solaris31 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:11
      a ja się zgadzam - są zawody, w których oprócz wiedzy i umiejętności
      potrzeba czegoś więcej. sam warsztat nie wystarczy.

      ale z drugiej strony - misja oddanego lekarza na przykład,
      powiedzmy, pediatry odbierającego telefon od rodzica dziecka z
      gorączką w piątek i świątek, we dnie i w nocy jest już dla mnie
      przesadą. misja misją, ale każdy potrzebuje przede wszystkim chwili
      świętego spokoju bez pracy, chwili odpoczynku, chwili dla siebie.
      także - misja misją, ale nie można wymagać, by ten lekarz czy
      nauczyciel był na każde zawołanie, o każdej porze. także osoby
      pracujące w zawodach z misją potrzebują odsapnąć, choćby po to,
      żeby nie zwariować.

      rozumiem w pewnym sensie rutynę w szpitalach, lekarze i
      pielęgniarki , osoby pracujące w zawodzie z misją, z pewnością
      wylądowaliby w psychiatrykach, gdyby przejmowali się do szpiku kości
      każdym pacjentem, kazdym problemem, nie śpiąc po nocach z
      wymienionych powodów. pewna forma znieczulicy musi być, mam
      nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiana wink bo nie chodzi mi o lekarza
      dyżurnego na przykład w nocy, obrażonego z powodu pobudki na
      oddziale, czy pielęgniarki kręcącej nosem na rzeczywistą potrzebę
      pacjenta. chodzi mi o to, że nie można wymagać przejmowania sie
      wszystkimi i wszystkim, lekarze i piguły to tez ludzie - a nie
      maszyny. chodzi mi o taki typ rutyny, która pozwala na normalna
      opiekę nad chorym, ale która zapewni opekunowi dystans. inaczej
      musielibyśmy zainwestować w szpitale psychiatryczne.

      podobnie widze misję na przykład psychologów. wyobrażacie sobie
      psychologa nie śpiącego po nocach z powodu problemów pacjentów?
      taka forma rutyny/znieczulicy jest dla mnie diopuszczalna i ją
      rozumiem. pamiętam teżo tym, że ludzie sa różni, a pacjenci. ldzie
      chorzy, bywają naprawde strasznie upierdliwi. święty by cierpliwośc
      stracił.

      wydaje mi się, że najważniejsze jest to, żeby lubic to, co sie robi.
      oczywiście, sprawa umiejętności jest podstawowa, więc o tym nie
      dyskutujemy.

      zakończę apelem - pracownik zawodu z misją też człowiek wink
    • irmaaa Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:18
      Powołanie- tym słowem łatwo manipulować, więc go nie lubię.
      Uważam jednak,że lekarz oprócz swojej wiedzy, umiejętności myślenia, powinien
      mieć pewne specyficzne cechy, które sprawia,że pacjent, który opowiada o swoich
      osobistych sprawach, pokazuje swoje ciało, nie czuje się skrępowany, poniżony
      czy lekceważony. Chodzi o wrażliwość, delikatność i taką ogólną klasę.
    • syriana Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:32
      lekarz ma się dobrze znać na robocie i procedurach, ma być grzeczny dla pacjenta
      i służyć mu wyjaśnieniami w takim zakresie, w jakim pacjent sobie tego życzy

      nie interesuje mnie z jakiego powodu wybrał studia, czy lubi swoją pracę i czy
      ma misję
      zresztą, co to znaczy np. chirurg z misją?
      • kali_pso Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:34
        co to znaczy np. chirurg z misją?


        ...pewnie taki, co to po amputacji nogi pacjentowi, będzie odczuwał
        brak swojejwinkp
        • bi_scotti Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:40
          kali_pso napisała:

          > co to znaczy np. chirurg z misją?
          >
          >
          > ...pewnie taki, co to po amputacji nogi pacjentowi, będzie
          odczuwał
          > brak swojejwinkp
          >

          Albo taki, ktory ma misje zeby odciac jak nawiejec nog wink Oczywiscie
          z wielka empatia i rownie wielkim powolaniem!
    • kali_pso Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:37


      Co według Ciebie oznacza słowo "powołanie" w stosunku do
      nauczyciela, Kropko, odpowiedz, proszę. Czy powołaniem jest dobry
      kontakt z dzieckiem? Albo praca, przynajmniej na początku, i w
      niektórych szkołach, za psie pieniądze? Lub też nieustająca wiara w
      ważkość swojej pracy, choćby inni uważali, że to jeden z
      łatwiejszych kawałków chleba, bo wakacje, ferie itp?;0p
      • verdana Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:52
        Powolanie, misja - nie, raczej nie. Mnie zalezy, aby lekarz i
        nauczyciel byli specjalistami w swoim zawodzie, ale specjalistami,
        ktorym zalezy nie tylko na wykonaniu poprawnie swojej pracy, ale i
        na tym, aby ci, ktorzy korzystają z ich uslug nie czuli się gorzej,
        niz wczesniej.
        Bywaja lekarze, po ktorych udanej kuracji pacjent boi sie iść do
        innego lekarza z inną dolegliwoscią. Bywaja nauczyciele, ktorzy
        swojego przedmiotu naucza na blachę, ale uczeń przedmiot
        znienawidzi.
        Mam lekarza, ktory nie wiedział co jest mojemu dziecku i odeslal je
        do szpitala po diagnozę - ktora byla prosta. Następnego dnia rano
        lekarz zadzwonil, aby się dowiedzieć, co corce jest, bo się
        niepokoił. Wole go od takiego, co postawilby diagnoze od razu, ale
        losy pacjenta go w ogole nie obchodzily.
      • kawka74 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:52
        Powołanie, Kalipso, to jest dodatek do pensji. Premia.
        • kali_pso Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:01


          ..czyli są dodatki i DODATKI?winkp Też podatek ściagają?wink Pewnie to
          ten kontakt z rodzicami albo z zazdrosnymi księgowymi.....
          • kawka74 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:15
            Powołanie jest nieopodatkowane, wypłacane w całości. ;p
            Kontakt z rodzicami, zazdrosne księgowe, rozżalone matki, które muszą organizować opiekę, a wredne nauczycielki siedzą ze swoimi dziećmi na placu zabaw, itd. itp.
    • wespuczi Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:50
      bo niektorzy moga wykonywac te zawody a niektorzy nie,
      niekoniecznie nazwalabym to powolanie ciut pompatycznie to brzmi,

      przyznam ze w wiekszosci trafiam na przyzwoitch lekarzy,
      ale niestety kilka razy na takich wrednych i zakompleksionych,
      ktorzy gardza pacjentami - takich sie nie zapomina.
    • super-mikunia Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 20:54
      Moim zdaniem powinni być to ludzie przede wszystkim kompetentnie
      wypełaniające swoje obowiązki tak jak księgowa, prawnik, pracownik
      socjalny, pani obsługująca mnie w banku...

      Niech każdy robi to co lubi, najlepiej jak potrafi...
    • mruwa9 kropkacom, 28.08.09, 20:55
      pilas cos w piatkowy wieczor, czy jakis troll podszyl sie pod Twoj
      nick? Bo kiedys pisalas do rzeczy, a ten watek..szkoda gadac.
      Rzygam na haslo: misja, poswiecenie. Bo w Polsce najczesciej oznacza
      ono: pracuj za darmo, niewolniku, i siedz cicho, bo misja ma ci
      wynagrodzic wszelkie niedogodnosci wykonywania zawodu.
      Tak. Jestem rzemieslnikiem i mam swiadomosc, ze nie jestem w stanie
      dobrze wykonywac swojej pracy bez pieniedzy. A bez honorarium czy
      pensji- nie mam ochoty, bo jakos na stacji paliw czy w sklepie
      spozywczym nie chca przyjmowac zaplaty w misji, a bank wysmial
      propozycje splaty kredytu powolaniem.
      • solaris31 Re: kropkacom, 28.08.09, 21:06
        Mruwa, bo to zalezy, kto jak rozumie pojęcie misjii wink
        w takiej formie o jakiej piszesz - to i ja mam misję gdzieś. ale
        jednak od ludzi typu - nauczyciel, lekarz itp, czyli od tych,których
        kiedyś określano ludźmi z zawodem z misją - chyba trzeba wymagać
        jednak więcej niż od innych. nie w sensie dokotra Judyma, ale w
        sensie większego zaangażowania we własną pracę,większej kultury
        itd. to jest moje dzisiejsze rozumienie misji, bo tym starym to
        faktycznie ciężko za chleb zapłacić wink
        • kasia_kasia13 Re: kropkacom, 28.08.09, 21:12
          >chyba trzeba wymagać
          >jednak więcej niż od innych. nie w sensie dokotra Judyma, ale w
          >sensie większego zaangażowania we własną pracę,większej kultury
          >itd.

          A dlaczego lekarz ma byc WIECEJ zaangazowany w prace niz kazdy inny pracownik? I co przez to zaangazowanie rozumiesz? A kultury tez sie chyba powinno wymagac od wszystkich, podobnie jak kompetencji.
          • kasia_kasia13 Misja 28.08.09, 21:18
            Jeden z lepszych nauczycieli jakiego mialam, byl nauczycielem z przypadku. Nigdy
            nie planowal nim zostac, tak wyszlo wink Nie mial misji, za to mial wiedze,
            potrafil ja przekazac i mial dobry kontakt z mlodzieza. Za nazwanie go
            nauczycielem z powolaniem chyba zabilby smiechem.

          • solaris31 Re: kropkacom, 28.08.09, 21:19
            jak rozumiem? ciężko to tak w paru słowach określić wink może tak, że
            lekarz ma się kształcic, rozumieć pacjentów i miec dla nich czas, a
            nie zbywać przy byle okazji? nalezałam się w szpitalach,
            naoglądałam - i naprawde nie wymagam lekarza, który siedzi przy moim
            łóżku 24h/dobę wink ale właśnie oczekiwałabym kultury, zrozumienia,
            szacunku, może więcej empatii i pochylenia sie nad problemem. nie w
            sensie dzwonienia do domu z zapytaniem jak sie czuję wink to samo
            zresztą dotyczy nauczycieli.

            ale pewnie, masz rację, kultura powinna obowiązywać niezależnie od
            wykonywanego zawodu. ale mimo wszystko ja widzę inny rodzaj
            kultury, choc moż etozłe słowo - w tych zawodach z tzw. misją.

            z pewnością wiedza to za mało. potrzebne jest to :coś: jedni mają,
            drudzy nie.
        • mruwa9 Re: kropkacom, 28.08.09, 21:13
          a nie wystarczy, zeby lekarz/nauczyciel po prostu lubil swoja prace?
          Co masz na mysli piszac "wieksze zaangazowanie, wieksza kultura"?
          Rzemieslnika zaangazowanie czy kultura nie musi obowiazywac? I czemu
          wieksze zaangazowanie, a nie w sam raz, adekwatne do wykonywanych
          obowiazkow? Wieksze zaangazowanie ( w stosunku do mozliwosci i
          potrzeb) to czesto pierwszy krok do wypalenia zawodowego, a wypalony
          pracownik to marny pracownik (albo zaden, jesli stan psychofizyczny
          uniemozliwia wykonywanie pracy).
          • solaris31 Re: kropkacom, 28.08.09, 21:27
            napisałam o tym wyżej wink
        • kali_pso Re: kropkacom, 28.08.09, 21:13
          chyba trzeba wymagać
          jednak więcej niż od innych. nie w sensie dokotra Judyma, ale w
          sensie większego zaangażowania we własną pracę


          Każdy powienien być zaangażowany we własną pracę, czy to nauczyciel
          czy księgowa. Jak dla mnie to wystarczy, że n-el będzie lubił dzieci
          i umiał przekazać w sposób ciekawy i inspirujący to, co wie. I tyle.
          Czy to już jest powołanie do zawodu i większe zaangażowanie w pracę
          niż to księgowej w cyferki?
      • kropkacom Re: kropkacom, 29.08.09, 14:03
        > pilas cos w piatkowy wieczor, czy jakis troll podszyl sie pod Twoj
        > nick? Bo kiedys pisalas do rzeczy, a ten watek..szkoda gadac.

        Nie piłam smile Czyli kiedyś było dobrze, tak? Taki rodzaj pochlebstwa nawet mi
        pasuje smile

        > Rzygam na haslo: misja, poswiecenie.

        Wiaderko podać? Nauczycielka czy lekarz?
    • asia_i_p Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:05
      Według mnie jakaś misja jest potrzebna w każdym zawodzie.
      Moja mama była nauczycielką i misję miała wpisaną. Tata - biznesmen - musiał
      sobie "dorobić" - ale mam wrażenie, że kiedy mówi, że dla niego tworzenie miejsc
      pracy jest równie ważne jak zarabianie pieniędzy, to jest szczery.
      Dla mnie, kiedy wybierałam zawód, jego społeczne użyteczność była jednym z
      kluczowych elementów i myślę, że każdy, żeby być zadowolonym z pracy, potrzebuje
      czuć, że jest ona do czegoś potrzebna.
      • kasia_kasia13 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:14
        Ja tam mam w glebokim powazaniu, czy moj lekarz ma misje.
        • asia_i_p Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:49
          A to jest akurat rozsądne.
          Misja jest potrzebna temu, kto pracę wykonuje, żeby czerpał z niej satysfakcję,
          a nie jego klientom.
    • kasia_kasia13 A mnie wkurza 28.08.09, 21:09
      ze od lekarza, nauczyciela itd. oczekuje sie,ze musi miec owe powolanie, ze bedzie wykonywal swoja prace z poswieceniem, z oddaniem ludziom i to wszystko za gowniane pieniadze i brak szacunku (to dotyczny zwlaszcza nauczyciele) za jego prace. A jak sie w koncu jednemu czy drugiemu znudzi i np. zrezygnuje z tej pracy i zacznie zarabiac pieniadze, to znaczy, ze powolania nie mial i woli gonic za kasa.
      • solaris31 Re: A mnie wkurza 28.08.09, 21:13
        dlatego wyzej wymienieni powinni zarabiac tyle, żeby móc te swoją
        pasję wypełniać, a nie odchodzić z zawodu albo wyjeżdżać za
        granicę. ale od razu mówię - dyrektor szpitala/szkoły powinien mieć
        możliwość zwolnienia nieroba, któremu pracowac sie za tę grubszą
        kase nie chce. niestety, akurat wśród nauczycieli jest sporo
        takich, a pieniądze dostają takie same albo o pare zł. mniej niż ci
        naprawdę zaangażowani. czyli ci z misją wink
        • kali_pso Re: A mnie wkurza 28.08.09, 21:17
          a pieniądze dostają takie same albo o pare zł. mniej niż ci
          naprawdę zaangażowani. czyli ci z misją wink



          Zazwyczaj to dostają o wiele, wiele więcej, bo dziwnym trafem tak
          się często składa, że zaangażowanie w pracę w tym zawodzie maleje
          wprost proporcjonalnie do osiąganego stopnia rozwoju zawodowego i
          wysługi lat. Znam to z własnego podwórka ale ciekawa jestem, czy
          moje koleżanki po fachu to potwierdzą?winkp
          • kawka74 Re: A mnie wkurza 28.08.09, 21:30
            Jednym z lepszych nauczycieli, jakich znam, jest koleżanka rok przed emeryturą - wciąż pogłębiana wiedza, zaangażowanie, wciąż nowe pomysły.
            Obawiam się jednak, że to chwalebny wyjątek od reguły.
    • 18_lipcowa1 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:27
      o tak zgadzam sie
      wlasnie z tego powodu mam szkolna traume, zwiazana z nauczycielami
      80% z nich nie powinno nawet sie rybkami zajmowac a co dopiero
      dziecmi i mlodzieza
      • solaris31 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:32
        otóż to. nie wtsraczy miec wiedzy. trzeba mieć to :coś: smile

        pamiętacie serial "cudowne lata" ? tam był właśnie taki strasznie
        nudny belfer / nie pamiętam od czego smile/ , z ogromną wiedzą. za to
        tak nudny, że że żaden z uczniów z jego wiedzy skorzystac nie
        potrafł. i nie chciał uncertain

        jakbyście zapytały dzieci, jakich nauczycieli lubią najbardziej, bez
        wahania odpowiedziałbyby, że uśmiechniętych wink i coś w tym na pewno
        jest. można to cos nazwać misją, powołaniem, czymkolwiek - ale fakt
        pozostaje faktem, że wiedza nie wystarczy i do pewnych zawodów
        predyspozycje miec trzeba. a wykonując te zawody oddawac sie pasji -
        ale tak, żeby przy tym nie zwariować wink
        • kali_pso Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:38
          jakich nauczycieli lubią najbardziej, bez
          wahania odpowiedziałbyby, że uśmiechniętych wink


          I to oznacza ni mniej ni więcej, że lubią tych, do których się
          uśmiechająwink
          • solaris31 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:41
            I to oznacza ni mniej ni więcej, że lubią tych, do których się
            > uśmiechająwink


            po prostu smile
        • syriana Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:43
          > pamiętacie serial "cudowne lata" ? tam był właśnie taki strasznie
          > nudny belfer / nie pamiętam od czego smile/ , z ogromną wiedzą. za to
          > tak nudny, że że żaden z uczniów z jego wiedzy skorzystac nie
          > potrafł. i nie chciał uncertain

          ee, to nie tak chyba było, będę bronić "Cudownych lat"
          nauczyciel ze swoim monotonnym głosem i fizjonomią polędwicy sopockiej, był
          zabawny opowiadając o dzikich zjawiskach przyrodniczych i katastrofach

          o wykorzystaniu wiedzy z jego przedmiotu przez uczniów nic w serialu nie było
          • solaris31 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:48
            nauczyciel ze swoim monotonnym głosem i fizjonomią polędwicy
            sopockiej, był
            > zabawny opowiadając o dzikich zjawiskach przyrodniczych i
            katastrofach

            matko, padłam big_grin polędwica sopocka - cudne big_grin big_grin big_grin

            a wykorzystanie wiedzy niespecjalne, bo jak pamiętasz, uczniowie
            ziewali niemiłosiernie i zwiewali z jego zajęć jak sie tylko dało wink

            co nie zmienia postaci rzeczy, że ja też ten serial uwielbiałam smile
    • kali_pso Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 21:31

      I jeszcze coś mi przyszło do głowy- postrzeganie siebie jako
      człowieka z misją prowadzi często do utraty kontaktu z
      rzeczywistością, zbytnim angażowanem emocjonalnym i tym samym
      wiedzie prosto do wypalenia zawodowego. Jednocześnie powoduje, że
      otoczenie przestaje dostrzegać cechy ludzkie w tymże człowieku z
      misją- tzn. nie daje mu prawa do odpoczynku i prywatności, ma być
      zawsze dostępny, bo przecież wcześniej wielokrotnie poświęcał swój
      wolny czas, więc dlaczego nie teraz?
      Bardzo łatwo, wierząc w ową misję, przekroczyć granicę i stracić
      dystans.
    • atena12345 ale się zacznie 28.08.09, 21:42
      Ale ja sie zgadzam z kropką
    • nenia1 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 22:00
      Hm, a może tu nie chodzi o misję czy poświęcenie, tylko o empatię.

      Nie oczekuję, że w tych zawodach ludzie będą ciężko pracować
      za darmo, ale przyznam się, że doceniam, gdy spotkam się z ludzkimi
      odruchami.
      Cóż, to takie zawody, w których nie ma równowagi pomiędzy osobami wchodzącymi w relację, uczeń stoi niżej niż nauczyciel, pacjent to osoba chorująca czyli ktoś kto odczuwa strach, obawę, ból itd. To lekarz dysponuje wiedzą, narzędzimi itd., czyli również jest kimś stojącym wyżej niż pacjent.
      Stąd mogą pojawiać się "dziecinne" potrzeby pacjenta, jak np. chęć usłyszenia od lekarz czegoś uspokajającego czy z kolei u uczniów potrzeba akceptacji i zrozumienia.

      • dorisw1978 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 22:31
        robiłam kiedyś wśrod uczniów ankietę i bylo pytanie, co cenią wemnie
        najbardziej

        najczęstsze odpowiedzi:jest pani zawsze uśmiechnięta
        nigdy się pani nie denerwuje

        czy to już misja? nie wiem, ale bardzo lubię swoją pracę, uważam, że
        to bardzo ciężki kawałek chleba i mam świadomość, że 80%
        spoleczenstwa, jak lipcowa np. (bo ona sama nauczyła się
        pisać, czytać, liczyć, itp.) ma mnie (w sensie:moją pracę)gdzieś...

        no to chyba trzeba mieć misję, żeby w ogóle w tym zawodzie pracować
        • mruwa9 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 22:49
          dorisw1978 napisała:

          > robiłam kiedyś wśrod uczniów ankietę i bylo pytanie, co cenią
          wemnie
          > najbardziej
          >
          >
          serio zrobilas taka ankiete??? I moze jeszcze wierzysz w to, ze
          odpowiedzi byly szczere?
          • dorisw1978 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 23:04
            zrobiłam, była mi potrzebna do awansu

            to było jedno z pytań, nie odważyłabyś się zadać takiego???

            a czy odpowiedzi były szczere? a czemu miałyby nie być?

            z góry zakładasz, że uczeń nie może cenić niczego w nauczycielu???
            bo jeśli coś mu się w moim sposobie podejścia do niego podoba, to od
            razu podlizać się chce?
    • emigrantka34 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 23:06
      kropko, jeszcze zapomnialas wymienic sedziow, adwokatow i
      prouratorow... i jeszcze pare innych zawodow, ktore sa zawodoami
      publicznego zufania, z ktorymi z samej definicji laczy sie misja.
      • bi_scotti Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 23:30
        emigrantka34 napisała:

        > kropko, jeszcze zapomnialas wymienic sedziow, adwokatow i
        > prouratorow... i jeszcze pare innych zawodow, ktore sa zawodoami
        > publicznego zufania, z ktorymi z samej definicji laczy sie misja.

        No to by sie uzbierala cala lista:
        przedszkolanka
        ksiegowy
        policjant
        szewc
        ogrodnik
        farmer (szczegolnie organiczny wink )
        przewodnik po zabytkach
        muzeolog
        spiewaczka operowa
        grabarz
        elektryk
        mechanik samochodowy
        urzednik na poczcie
        .....
        Ktoda wiecej?
        W kazdej z tych prac chamstwo, olewactwo, niechec do doksztalcania
        sie, brak empatii badz sympatii wobec klienta i wszelkie inne braki
        moga byc rownie dokuczliwe i/lub niebezpieczne jak takowe braki u
        lekarza czy nauczyciela. Oczekiwanie od akurat lekarzy czy
        nauczycieli tego jakiegos spcjalnego "czegos" jest, moim zdaniem,
        kompletna pomylka. Generalnie od FACHOWCOW nalezy oczekiwac
        uprzejmego i kompetentnego serwisu, za ktory owi fachowcy winni byc
        sprawiedliwie i nie-skapo oplacani!
    • protozoa Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 28.08.09, 23:21
      Jestem rzemieślnikiem, wykonuję swoje rzemiosło najlepiej jak umiem i......wcale
      się tego nie wstydzę. Wobec pacjentów jestem grzeczna - wchodząc do sali zawsze
      się przedstawiam, mówię dzień dobry, czasem podaję rękę. Rozmawiając z rodzinami
      nigdy nie robie tego na korytarzu, zawsze zapraszam do pokoju, umawiam sie na
      godzinę i staram siebyć punktualnie ( chyba, że operacja się przedłuża, wtedy
      przepraszam).
      Nigdy!!! nie pozwalam soba manipulować, nie pozwalam narzucać sobie cudzego
      zdania ( co nie oznacza, że nie słucham). Staram sie nie zaprzyjaźniać z
      pacjentami, bo to uniemożliwia mi trzeźwe myślenie i ocenę sytuacji.
      Pracę traktuję tak jak każdy - jako źródło zarobkowania, możliwość utrzy,mania się.
      Nie jestem na każde zawołanie zwłaszcza po pracy, bo mam własne życie, sprawy,
      rodzine, rozrywki.
      Jestem niegrzeczna gdy ktos proponuje mi łapówki, czy zachowuje się wobec mnie
      wulgarnie czy po chamsku.
      Nie obiecuję pacjentom czegoś czego nie mogę spełnić.
      Idąc na blok operacyjny jestem "niekontaktowa" tu liczy sie tylko operowany.
      Do meneli, zwłaszcza stałych bywalców zwracam sie po imieniu. Tykam też
      pielęgniarki i bardzo młodych lekarzy.
      Do starszych ludzi nigdy nie zwracam sie per dziadek czy babcia.
      Nie kryje irytacji gdy ktos np. idzie za mna do ubikacji.
      Szokuja mnie, choc pewnie nie powinny, pytania typu "czy szwagier dostanie krew
      świni?"
      • pesteczka5 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 00:40
        Dawno nie czytałam tak wyważonego postu jak solaris 31 (doczytałam
        wątek do wypowiedzi Verdany).

        A z tym, co napisała Verdana tutaj, się niezupełnie zgadzam.
        >>Mam lekarza, ktory nie wiedział co jest mojemu dziecku i
        odeslal je
        do szpitala po diagnozę - ktora byla prosta. Następnego dnia rano
        lekarz zadzwonil, aby się dowiedzieć, co corce jest, bo się
        niepokoił. Wole go od takiego, co postawilby diagnoze od razu, ale
        losy pacjenta go w ogole nie obchodzily.>>

        No cóż. Nie jest dobrze, gdy lekarz trzyma dziesiątki pacjentów w
        głowie - choć do końca nie da się tego uniknąć - bo tę ma tylko
        jedną. Jedną na pracę, życie rodzinne, odpoczynek, czas wolny. To
        nie jest zdrowe, nie wyszłoby na dobre nikomu, ani lekarzowi, ani
        jego pacjentom.
        Lekarz powinien być profesjonalny, a poza tym, ze względu na
        specyfikę swojej pracy, odznaczać się większą niż przeciętna
        kulturą, taktem, rzetelnością, empatią, zdecydowaniem. Mieć wysokie
        standardy moralne. Być człowiekiem zwyczajnie przyzwoitym,
        kontaktowym, otwartym, stabilnym. Ale nie powinien popadać w
        osobiste relacje i osobiste zaangażowanie w problemy pacjentów, bo
        by zwariował. Lekarz, dla dobrostanu swojego ducha i umysłu,
        powinien robic co do niego należy najlepiej jak umie, ale poza tym
        musi się resetować. Psychologów i psychoterapeutów tego uczą,
        lekarzy - nie. Osobista relacja, typ kontaktu jak w stosunkach
        prywatnych, prowadziłyby do zbyt dużych obciążeń i napięć, gubiły
        obiektywizm, a w konsekwencji prowadziły prostą drogą do wypalenia
        zawodowego.
        A pacjentom niepotrzebny taki doktor. Doktor ma być opanowany,
        rzeczowy, kierować, pomagać i być tym, który wie jak i co. Nie może
        brać personalnie uwag chorych, spowodowanych ich stanem, położeniem
        czy złą organizacją pracy w służbie zdrowia, musi być współczujący,
        ale zdystansowany, konkretny i bezstronny. Do tego wszystkiego
        trzeba dobrej kondycji psychofizycznej, a do niej w miarę uładzonego
        życia i wypoczynku.
        Czasy też są inne niż judymowe - dawniej doktor nie prał i nie
        gotował, do dzieci nie wstawał, na szkolenia nie jeździł, w trzech
        pracach nie wyrabiał, nie przedzierał się przez sformalizowane
        maratony specjalizacyjne i naukowe - zresztą najczęściej nie był
        kobietąwink Przychodził do domu, gabinet pachniał wypastowaną podłogą,
        kapcie leżały w stałym miejscu, obiad parował na stole, doktor jadł,
        zapalał fajkę i szedł dalej na obchód wieczorny albo na wizyty i
        tyle go widzieli. Informacja zwrotna była słabsza, wiedza ewoluowała
        wolniej, Bóg dał, Bóg wziął. Dziś możliwości medycyny są spore, błąd
        i zaprzepaszczenie możliwości kosztuje drożej, presja jest większa.
        A spełniamy się w wielu rolach i życie jest szybsze.
        Człowiek nie maszyna, zdarzają się mu zachwiania równowagi i zdarza
        się reagować po ludzku, zdarzają się sytuacje i historie, w które
        nie sposób się nie angażować. Ale procentowy udział hardcoru w
        oglądzie świata lekarza jest taki, że gdyby nie stosował filtra, to
        by go nie udźwignął i w niczyim to nie byłoby interesie.
        To wszystko nie wyklucza sercasmile
        Ponoć za rzetelną pracę jest płaca, a za serce nauczycielom i
        lekarzom i tak w razie czego pozostaje się dłużnym.
        No to nie wszystkim - i jużwink
        P.S. Mnie się wyważone, konkretnie odpowiedzi Protozoa na forum,
        nawet na zaczepne posty, a także jej pomocne fachowe rady podobają.
        W każdym razie te, które czytałam.
      • atena12345 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 11:03
        protozoa napisała:


        > Jestem niegrzeczna gdy ktos proponuje mi łapówki,

        ja sie zastanawiam gdzie pracują Ci lekarze tak zdecydowanie
        odmawiajacy łapówek?


        > Szokuja mnie, choc pewnie nie powinny, pytania typu "czy szwagier
        dostanie krew
        > świni?"

        Ja zauważyłam, że ogólnie szokują Cię i denerwują ludzie prości i
        niewykształceni.
        • protozoa Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 12:20
          Wszędzie! Mam propozycje - zamiast mówić, że "lekarze biorą łapówki" nie
          proponować, nie dawać, nie wciskac na siłe, nie zostawiac w gabinecie, a jak się
          ktoś domaga donieśc do prokuratury . Proste? Tak, tylko wtedy padł by kolejny
          mit o łapownikach-lekarzach. I byłoby tak sobie.
          Owszem, denerwuja mnie ludzie przede wszystkim głupi i prymitywni, którzy nie
          robia nic, aby trochę zmądrzeć.
          Jest jakas elementarna wiedza, którą wynosi sie ze szkoły podstawowej. A
          poniewaz nie ma już w Polsce analfabetów, mniema, ze owi ludzie mają choc
          podstawowe wykształcenie. A jeśli tak to potrafia czytać, jesli nie rozumieją to
          powinni zapytać, jeśli wyjaśnienie jest zbyt trudne zadać ponownie pytanie. I aż
          do skutku.
          To ze świńska krwią to autentyk. Tak głupi, że wręcz niewiarygodny. Człowiek,
          który o to pytał skończył podstawówke, miał lekcje biologii, w VIII klasie nauke
          o człowieku, więc elementarną wiedzę powinien posiadać.
          Zdarza mi sie mieć do czynienia ze skrajnie zabagnionymi stopami cukrzycowymi.
          Sa w takim stanie, że TYLKO AMPUTACJA MOŻE URATOWAC CHOREGO. I.... zaczynaja się
          schody. Chorzy wymyślają , rozumiem, że w obliczu kalectwa, takie scenariusze,
          ze głowa mała. Ilu z nich podpisuje na siebie wyrok nie godząc sie na amputację
          - nie wiem. Myslę, że sporo, tylko co mozna poradzić? RWD!!!!lekarzu. Zwłaszcza
          w obliczy sprawy z matka Rózy.
          • kropkacom Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 14:15
            > Zdarza mi sie mieć do czynienia ze skrajnie zabagnionymi stopami cukrzycowymi.
            > Sa w takim stanie, że TYLKO AMPUTACJA MOŻE URATOWAC CHOREGO. I.... zaczynaja si
            > ę
            > schody. Chorzy wymyślają

            W obliczu choroby człowiek nie zachowuje się super racjonalnie. Niestety. A
            lekarz? No cóż, powinien to wiedzieć i otwarty na jego lęki (lęki pacjenta)
            pomóc mu przez to przejść.

            Tak, może więcej wymagam od kogoś kto wybrał zawód taki a nie inny (służący
            ludziom) niż od prostego pacjenta.
            • kropkacom Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 14:16
              Lekarze są dla pacjenta a nie na odwrót smile
              • protozoa Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 15:31
                Zgoda, lekarze są dla pacjenta ale coż mozna zrobić jesli pacjent nie wyraża
                zgody na proponowaną operację? Mozna tłumaczyć ( i zawsze to robię), podawać
                przykłady, rysować ( nie policzę rysunków którymi obrazowo pokazywałam co sie
                dzieje i na czym ma polegac operacja).
                W obliczu irracjonalnego uporu lekarz jest bezradny. Jedyne co zostaje to
                wzięcie oświadczenia w Historii Choroby.
                Mogę mnożyc przykłady niesubordynacji, głupoty, bezmyslności pacjentów. W sumie
                jednak szkodzą sobie.

                Koleżanka-onkolog miała pacjentkę. Około 40 nowotwór, który można dość
                skutecznie leczyc chemioterapią. Nowoczesny program, ale jest warunek - pacjent
                podpisuje oświadcznie, ze w trakcie leczenia nie będzie palił papierosów.
                Pacjentka dość inteligentna, świadoma. Program drogi jak cholera. Koleżanka
                cieszy się, bo szansa na wyleczenie spora. Po 2 cyklach chemioterapii pojawia
                się remisja, a więc sukces. Potem guz rośnie. Okazuje się, że pacjentka mimo, ze
                PODPISAŁA W PEŁNI ŚWIADOMA, ŻE NIE WOLNO JEJ PALIĆ- PALI OK 1 PACZKI DZIENNIE.
                Koleżanka sie wściekła. Bo choć każdy ma prawo robic ze swoim zyciem co chce
                elementarna uczciwośc nakazuje poinformować lekarza o problemach z rzuceniem
                palenia czy rezygnacji z programu. Mozna się nawet nie zgłosic na kolejny kurs
                chemioterapii, ale nie.... jakoś to będzie, oszukac, skręcić. Pacjentka
                zmarnowała nie tylko swoja szanse, ale zabrała tę szansę komus innemu, komus kto
                byłby bardziej subordynowany. Nie wiem czy wyleciała z programu, czy żyje. Nie
                interesowałam sie jej dalszymi losami. Ale jeśli żyje i nie kontynuuje sie
                chemioterapii pewnie pisze posty o bezdusznych konowałach.
                • atena12345 protozo... 29.08.09, 15:40
                  są uparci pacjęci i są nieuczciwi lekarze.
                  Dla równowagi napiszę też, że są lekarze Wielcy i z takimi staram
                  się współpracować. Tak, bo ja to traktuję jak współpracę. Jestem
                  laikiem, więc ufam lekarzowi, ale zawsze szczegółowo dopytuję się o
                  wszystko. Czasem mimo usilnych prób z jego strony, nie jestem w
                  stanie czegoś zrozumieć i nie wstydze sie tego. Ale wtedy mówie: to
                  jak pan uważa, tak robimy.
                  Nie chcę się licytować kto gorszy. Chcę powiedzieć tylko, że
                  patologia niestety jest jeszcze dość powszechna. Nie tylko w
                  zawodzie lekarza, choć do tej grupy mam najwięcej zastrzeżeń z racji
                  przeżyć.
                  • protozoa Re: protozo... 29.08.09, 15:46
                    To zaczynamy się jakoś rozumieć. Patologia jest częsta we wszystkich
                    środowiskach - spotkałam nieuczciwych hydraulików, mechaników samochodowych,
                    pracowników - wszystkich szczebli - spółdzielni mieszkaniowych ( a nigdzie nie
                    piszę, że prezesi spółdzielni mieszkaniowych to łapownicy, łobuzy i złodzieje,
                    choc takich kilku spotkałam). Miałam pacjenta-łapownika wykonującego zawód
                    adwokata i do głowy by mi nie przszło nazywać wszystkich adwokatów łapownikami.
                    Spotkałam notariusza, który za odpowiednią opłatą gotów byłby poświadczyc
                    nieprawdę w dokumentach i daleka jestem od posądzania wszystkich lub chocby
                    większości notariuszy o nieuczciwość itd, itp.
            • boziaj Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 15:33
              W obliczu choroby człowiek nie zachowuje się super racjonalnie.
              Niestety. A
              > lekarz? No cóż, powinien to wiedzieć i otwarty na jego lęki (lęki
              pacjenta)
              > pomóc mu przez to przejść.

              bardzo to ładnie brzmi
              ba, może nawet sie z Toba zgodzę, ale skonkretyzuj proszę
              mam nadzieję, że pamietasz, ze decyzja pacjenta, który ma prawo
              stanowic o sobie musi byc suwerenna, a i NFZnie płaci za
              psychoterapię w leczeniu stopy cukrzycowej, zresztą chirurg to nie
              psycholog
              • nangaparbat3 i tu jest pies pogrzebany 29.08.09, 19:23
                boziaj napisała:

                > NFZnie płaci za
                > psychoterapię w leczeniu stopy cukrzycowej, zresztą chirurg to nie
                > psycholog

                Sfere psychiczna w polskiej sluzbie zdrowia traktuje się troche jak operacje
                powiekszania biustu - fanaberie jakieś. Psycholozka wlasnie oznajmila memu
                znajomemu, że NFZ oplaca tylko 5 spotkań - wiec o psychoterapii kogos, kogo nie
                stac na prywatną - drogą i dlugotrwalą - terapie mowy nie ma. Przygotowanie
                psychologiczne lekarzy? Żadne (podobnie jak nauczycieli). Psycholog w szpitalu?
                Matce znajomej amputowano obie nogi - zadnej pomocy psychologa nie bylo.
            • kali_pso Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 15:43


              Myślę Kropka, że najczęściej jest jednak tak, że pacjent jest
              uświadamiany, przed taką operacją jak amputacja raczej nikt nikogo
              samego sobie nie zostawia, ale ani psycholog ani lekarz nie podejmie
              za pacjenta decyzji. Lęk czy nie lęk, ale to pacjent powienien
              wyrazić zgodę. Może być też i tak, że ten lęk sprawi, ze pacjent
              podejmie irracjonalną decyzję o rezygnacji z operacji- co lekarz czy
              psycholog ma na to pordzić? Zdaje się, że zmusić nikogo nie zmusi,
              czy odmowa leczenia ze strony pacjenta to porażka i wina lekarza czy
              psychologa, bo nie dośc ofiarnie i misyjnie podchodzili do pacjenta?
              • nangaparbat3 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 19:26
                Lekarz czy psycholog powinien byc tak przeszkolony, by umial przekonac pacjenta
                do podjęcia racjonalnej decyzji.
                Pamietasz, jak zaczyna się "Wszystko o mojej matce"? Tam co prawda chodzi o
                zgode na pobranie narzadow do przeszczepu - ale wlasnie o takie szkolenie mi
                chodzi. To sie chyba nazywa "trening".
    • figrut Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 01:19
      Ja się z Kropką zgadzam, choć słowo misja zamienię na powołanie.
      Nauczyciele dzielą się na trzy grupy - nauczycieli, rzemieślników i męczenników.
      Niestety, grupa nauczycieli jest najmniejsza. W mechaniku mój nauczyciel
      historii potrafił z osoby historii nienawidzącej (przez rzemieślnika z
      podstawówki) zrobić ze mnie osobę lubiącą historię. Potrafił tak prowadzić
      lekcje, że uczniowie słuchali z zapartym tchem opowieści, które jako suche fakty
      znali z podstawówki. Od tamtego czasu łykałam książki oparte na faktach
      historycznych (jak Infantka np.) jak kaczka chleb.
      Rzemieślnik fizyki z liceum udowodnił mi, że fizyka to czarna magia którą pojąć
      mogą tylko wybitne mole książkowe, męczennica z rosyjskiego zadawała mnóstwo
      zadań z książki, aby ona miała tylko chwilę spokoju dla siebie. Na szczęście
      trafiłam na nauczycielkę matematyki w podstawówce (którą do klasy 6 poprzedził
      rzemieślnik) i surową, ale za to prawdziwą nauczycielkę matematyki w liceum (w
      mechaniku była męczennica).
      Lekarze dzielą się na lekarzy, bufonolaików i rzemieślników. Lekarzem jest
      psychiatra u której leczyłam depresję. Przyjmowała wszystkich pacjentów
      zarejestrowanych na dany dzień i każdemu poświęcała tyle czasu, ile było
      potrzeba, a więc zawsze kończyła dwie godziny później niż powinna. Kiedyś
      weszłam do niej kiedy wychodził pacjent i zaproponowałam, że zmienię termin
      wizyty, bo już jest dawno po godzinach jej pracy. Nie chciała i powiedziała, że
      ona kocha tą pracę (co było widać podczas wizyty). Gdyby przyjmowała prywatnie
      dość blisko mojego miejsca zamieszkania, jeździłabym prywatnie, aby kobieta
      miała przynajmniej odpowiednią gratyfikację za swoją pracę. Rzemieślnik
      ginekolog (mężczyzna, bo kobieta była lekarzem) rzucił "rozbierze się"
      dokładnie mnie przebadał nie zważając na to, że sprawia mi ogromny ból, zadał
      dwa pytania, wypisał właściwą receptę i powiedział dowidzenia. Nie poszłam tam
      więcej, bo mimo fachowości czułam się jak przedmiot. Bufonolaików znają chyba
      wszyscy, więc charakterystyka nie będzie potrzebna.
    • fabryka.lodow.napatyku Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 03:58
      powinien sie znac na swoim fachu i w 100% to wykorzystywac.
      i tyle
      • ledzeppelin3 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 16:49
        Ja jestem naiwna, nie Ty, kropkocom. Ty jesteś po prostu ciężko
        niedoinformowana. Ja jestem naiwna, bo idąc na medycynę miałam same ideały.
        Chciałam pomagać ludziom, wynaleźć lekarstwo na raka, być tam, gdzie jest
        najciężej- na chirurgii, na onkologii, chciałam ulepszać świat. Ja jestem
        naiwna, a raczej byłam, bo nie myslałam o pieniądzach. Uczyłam się bez przerwy.
        Przyswoiłam ogromną wiedzę. Przez 6 lat nie miałam wcale życia osobistego, była
        nauka i przyswajanie umiejętności praktycznych, podczas gdy inne "naiwne" jak
        Ty, kropkocom) z pewnością postarały się w porę i o chłopa, i o odpowiedni
        zarobek. A potem, po 6 latach nauki i 1,5 roku stazu, naiwne dziewczę poszło do
        pracy. I wtedy okazało się, że moją misja moge sobie kota nakarmić. Po 2 latach
        qrewsko ciężkiej pracy, z dyżurami 24-godzinnymi 10 razy w miesiącu, zarabiałam
        4 złote na godzinę, mieszkałam z rodzicami, a urzędnicy bankowi na słowo
        "kredyt" wypowiedziane przeze mnie, byli szczerze ubawieni. Obecnie zarabiam
        swoja pracą na waciki, utrzymuje mnie w 90% mąż, gdybym chciała utrzymać się ze
        swojej pracy, nie widywałabym ani męża, ani dzieci. A tego nie chcę.
        Więc nie poprawiaj sobie samopoczucia, kropkocom, tym, że jesteś taka
        prostoduszna i naiwna. Po prostu niewiele wiesz o tych zawodach.

        Taka praca jak moja powinna być odpowiednio opłacana. Wtedy i tylko wtedy mogę
        myśleć o misji.
        • kropkacom Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 19:55
          > Ja jestem naiwna, nie Ty, kropkocom. Ty jesteś po prostu ciężko
          > niedoinformowana.

          Ale w jakim sensie? Że studia medyczne trudne? No, trudne. Że długie? Długie. Że
          na początek ciężko z finansami? Też wiem. Widać więcej (bez urazy) wiedziałam od
          Ciebie.

          > podczas gdy inne "naiwne" jak
          > Ty, kropkocom) z pewnością postarały się w porę i o chłopa, i o odpowiedni
          > zarobek.

          Ja o chłopa się nie starałam. Sam się postarał smile O zarobku z litości nie
          wspomnę ...
    • iza232 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 18:19
      Oj, tak....jesteś naiwna i to bardzo. Chyba pomyliłaś epoki, czasy
      Siłaczek i Judymów dawno minęły. Dziewczyny już wszystko napisały,
      nie będę się powtarzać. KAŻDY powinien wykonywać swój zawód
      najlepiej jak potrafi, żeby przysłużyć sie ludziom i yć za to
      sowicie wynagrodzonym. NIE MA grona zawodów z misją i grona zawodów
      bez misji. A "poświęcenie" to wielkie słowo. Poświęcić to ja się
      mogę dla swoich dzieci, dla swojej matki, dla męża, dla siostry. A
      nie dla wiecznie niezadowolonego rodzica, który przychodzi z
      pretensjami np. dlaczego jego dziecko ma dwóję z fizyki.
      • kropkacom Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 20:00
        > Poświęcić to ja się
        > mogę dla swoich dzieci, dla swojej matki, dla męża, dla siostry. A
        > nie dla wiecznie niezadowolonego rodzica, który przychodzi z
        > pretensjami np. dlaczego jego dziecko ma dwóję z fizyki.

        No ok, nie będę się już spierać.
    • luxure Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 18:50
      Jak czytam posty protozoa o lekarzach, jej
      > własnej praktyce to widzę prostego rzemieślnika a nie oddanego ludziom
      > lekarza. Podobnie jest na przykład z nauczycielami. Naiwna jestem? smile

      Oczywiście kropka, naiwna jesteś jak dziecko. Ja byłam pełna pasji na stażu.
      Przede wszystkim praca w tym zawodzie jest dla mnie niesamowitą szkołą życia i
      kop w du.pę jakich mało. Nauczkę dostałam szybko, chociaż jeszcze na AM
      wierzyłam, że to ja mam szczęście. Szybko przejrzałam na oczy jacy ludzie są
      wredni, podli i roszczeniowi. Pacjent lekarza ma za nic, pielęgniarki i salowe
      traktowane są jak służba. Na OIOMie... jest ciężka tyrka a nie godne warunki pracy.
      Przy czym wierzyc się nie chce jaka powszechna opinia w narodzie panuje... Nam
      nie wolno dobrze zarabiać, bo my pracujemy z powołania, bo przecież państwo nam
      studia opłaciło i mamy ogromny dług wdzięczności do spłacenia wszystkim
      obywatelom, nam nie wolno mieć wolnego czasu dla siebie, bo to my jesteśmy dla
      pacjenta.

      Mimo wszystko nie żałuję, mimo że matka wiecznie mi wytyka jaką mam beznadziejną
      pracę, mimo że mąż wiecznie się wściekał o zwariowane godziny dyżurów, mimo że
      koledzy którzy wyemigrowali do Norwegii czy Danii zarabiają 10 razy tyle a
      komfort pracy mają nieporównywalny.
      Czy trzeba jeszcze coś dodać?
      Po prostu Droga Kropko to trzeba przeżyć. Skończyć 6 lat ciężkich studiów, masa
      wyrzeczeń, potem staż, specjalizacja i trzeba w tym pracować by móc kogoś oceniać.
    • nangaparbat3 Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 19:10
      Nie wiem, czy to sie nazywa "powolanie", ale są zawody, które trzeba lubic. To
      te wszystkie, których skutecznosc zalezy od relacji fachowiec/klient. Człowiek
      jest psychofizyczna jednoscią (to o lekarzach), ale tez jednoscią
      intelektualno-emocjonalną (to o nauczycielach).
      Ja mam dentystke "z powolania" - ona od dziecka chciala byc stomatologiem,
      uwielbia swoja pracę, a ja uwielbiam sie u niej leczyc (choc mnie samej trudno w
      to uwierzyc).
    • ally Re: Zawód lekarz, nauczyciel ... 29.08.09, 20:17
      wolę dobrego rzemieślnika, ale pod tym hasłem rozumiem także, w przypadku
      lekarza, szacunek dla praw pacjenta oraz elementarną znajomość psychologii. mam
      dziwne wrażenie, że tego na studiach medycznych nie uczą albo traktują po
      macoszemu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka