Dodaj do ulubionych

"Chude czasy"

30.08.09, 11:56


To tak obok wątków o rodzinie W.

Zdaje się, że u każdego bywają tłuste i chude okresy. Pamiętacie z
Waszego życia moment czy dłuższy okres kiedy różowo nie było i gdyby
ktoś tak z boku popatrzył na Was wtedy to mógłby dojść do wniosku,
że niekoniecznie dobrzy z Was rodzice....?

Ja mam w pamięci czas, kiedy nie było nas stać na kupno łózka i
spaliśmy na materacu( w miarę dobrym, ale jednakwinkP a gotowalismy na
kuchence turystycznej. Pamiętam tez jeden dzień, na szczęście jeden,
kiedy na obiad mały( miał może z jakies 1,5 roku) dostał to samo, co
na śniadanie, bo nie było pieniędzy...Było to dość dawno przecież a
mnie to stoi nadal przed oczami....
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:01
      Mieszkałam w kawalerce. Pamiętam jak przyszła pani doktor z przychodni na wizytę
      domową bo małe mi zachorowały i nie mogłam się z nimi ruszyć z domu. Minę miała
      znaczącą. Może to taka Triss była smile Osobiście fajnie wspominam ten okres smile
    • maurra Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:05
      Pierwszy rok po studiach (czasy bezdzietne na szczęście) żyliśmy przez rok z
      jednej pensji mojego faceta - było 800 zł. Ja pracy nie znalazłam, dla niego
      była to pierwsza praca, zbierałam makulaturę i butelki po rodzinie, żeby mieć na
      fajki
      To mnie raz na zawsze nauczyło jak mądrze wydawać pieniądze.
      Fajury w końcu rzuciłam
    • epistilbit Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:05
      To chyba było zaraz po urodzeniu potomka. Kupowaliśmy najtańsze pampersy made by
      tip, ubieraliśmy się w lumpeksach a na proszone obiady chodziliśmy aż za chętnie.
      Ale ale..
      ja dobrze wspominam tamte czasy. Było ciężko, ale miłość kwitła między nami,
      potem ex awansował i kasa mu uderzyła do głowy.

      Teraz też jest jakoś-jakoś, muszę rozsądnie planować budżet, nie mam długów, ba
      nie mam nawet debetu, co miesiąc odkładam na czesne na studiach, ale bez
      szaleństw, w tym miesiącu Młodziak dostał nowe łóżko, to ja buty kupię sobie
      dopiero w następnym..
    • 18_lipcowa1 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:05

      > Ja mam w pamięci czas, kiedy nie było nas stać na kupno łózka i
      > spaliśmy na materacu( w miarę dobrym, ale jednakwinkP a gotowalismy
      na
      > kuchence turystycznej. Pamiętam tez jeden dzień, na szczęście
      jeden,
      > kiedy na obiad mały( miał może z jakies 1,5 roku) dostał to samo,
      co
      > na śniadanie, bo nie było pieniędzy...



      Ot widzisz,to co dla Ciebie chudym czasem bylo, dla innych norma.
      Dla mnie to co piszesz, to jeszcze nie jest chudy czas.
      Poza tym, o ile nie wygram miliona dolarow to zawsze bedzie
      mnie ''na cos nie stac''.
      Lozko nie jest niezbedne, potrafie jesc jedna rzecz caly dzien jesli
      mam ochote. Chude czasy to dla mnie takie gdy nie mam co do gara
      wlozyc, a takie cos nigdy mnie nie spotkalo.
      Owszem- nie mialam na rachunki, ale to tez nie moge jeszcze nazwac
      chudym czasem.





      • kropkacom Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:11
        > Owszem- nie mialam na rachunki, ale to tez nie moge jeszcze nazwac
        > chudym czasem.

        Jakbyśmy na rachunki nie mieli to były by to wybitnie chude czasy moim zdaniem.
        Do gara od biedy zawsze jest co włożyć moim zdaniem.
        • 18_lipcowa1 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:16

          > Jakbyśmy na rachunki nie mieli to były by to wybitnie chude czasy
          moim zdaniem.


          Slowo klucz- Twoim.
          U nas zawsze jakos sie szczesliwie znalazla, bo nawet ten brak kasy
          na rachunki nie byl czyms co trwalo, tylko raczej sie zdarzylo, bo
          cos tam...

          > Do gara od biedy zawsze jest co włożyć moim zdaniem.

          No to w takim razie nigdy mnie chude czasy nie spotkaly.
          • kropkacom Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:18
            > Slowo klucz- Twoim.

            No oczywiście ze moim. smile Na szczęście na rachunki nigdy nie brakowało a i głodu
            nie zaznałam.
            • 18_lipcowa1 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:24
              No dobrze, juz dobrze.
      • dzika41 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:25
        Chude czasy to dla mnie takie gdy nie mam co do gara
        > wlozyc,

        Nie Lipcowa, To już jest "porządna" bida gdy nie ma co do gara włożyć

        > Lozko nie jest niezbedne,

        umywalka/wanna też nie, przecież można się umyć w misce albo szklance wody

        potrafie jesc jedna rzecz caly dzien jesli
        > mam ochote.

        Sama zobacz co napisałaś. "mam ochotę"
        Jest różnica pomiędzy tym kiedy mam fazę na chleb ze smalcem/pasztetową i tylko
        tym się żywię bo mi smakuje a tym kiedy muszę to to jeść bo nic innego NIE MA!
        • 18_lipcowa1 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:34

          > Nie Lipcowa, To już jest "porządna" bida gdy nie ma co do gara
          włożyć

          No ale co NIE? Bo nie rozumiem.
          Pyta sie o chude czasy. Dla kazdego to co innego, to co ty mi tu z
          jakims NIE wyjezdzasz?


          > umywalka/wanna też nie, przecież można się umyć w misce albo
          szklance wody


          Umywalka i wanna sa niezbedne.
          Znam ludzi ktorzy spia caly czas na materacach, niepotrzebne im rama
          do tego. Wiec uznaje ze to nie jest wielka bida.




          > Sama zobacz co napisałaś. "mam ochotę"
          > Jest różnica pomiędzy tym kiedy mam fazę na chleb ze
          smalcem/pasztetową i tylko
          > tym się żywię bo mi smakuje a tym kiedy muszę to to jeść bo nic
          innego NIE MA!


          No tak tak, ale o co Ci chodzi?



          • dzika41 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 20:50
            Zacytowałam dokładnie to na co odpowiedziałam.

            O co mi chodzi?
            O to że nie widzisz delikatnych różnic wink
            • 18_lipcowa1 Re: "Chude czasy" 31.08.09, 00:46

              > O co mi chodzi?
              > O to że nie widzisz delikatnych różnic wink


              masz chyba jakis problem wiesz
              pytanie bylo o nasze chude czasy
              NASZE
              N A S Z E
              dla kazdego to co innego
    • mruwa9 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:25
      Przez rok spalismy na materacu turystycznym, dmuchanym. Przyjechali
      goscie, zostali na nocleg, odstapilismy im materac, a sami spalismy
      na podlodze, na rozwinietym na parkiecie kocu smile Z rocznym,
      bezlozeczkowym dzieckiem przy piersi smile No, ale ja stara harcerka
      jestem, nie w takich warunkach sie sypialo....
      • 18_lipcowa1 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:35
        no tak
        soba bys nie byla
        gdybys nie wspomniala o BEZLOZECZKOWYM dziecku przy PIERSI
        • mruwa9 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 14:04
          no bo to oznacza, ze dziecko tez spalo na kocu, na podlodze. W
          rownie wariackich warunkach, jak my.
        • atena12345 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 14:34
          18_lipcowa1 napisała:

          > no tak
          > soba bys nie byla
          > gdybys nie wspomniala o BEZLOZECZKOWYM dziecku przy PIERSI


          to samo sobie pomyślałam wink
        • nutka07 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 14:53
          Bezlozeczkowe dziecko to jest powod do dumy?
          • atena12345 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 15:17
            nutka07 napisała:

            > Bezlozeczkowe dziecko to jest powod do dumy?


            no dla niektórych jest smile bo dzieci śpiące w łóżeczkach są
            nieszczęśliwe przecież i samotne, a w przyszłości będą przestępcami
          • mruwa9 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 15:59
            powod do dumy, jak kazdy inny. Przyklad, ze tak tez mozna, jedna z
            mozliwosci.
            • 18_lipcowa1 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 16:31
              mruwa9 napisała:

              > powod do dumy, jak kazdy inny. Przyklad, ze tak tez mozna, jedna z
              > mozliwosci.


              Nie wiem czy molestowanie duzego dziecka cyckiem to jest powod do
              dumy ....?
              • e_r_i_n Re: "Chude czasy" 30.08.09, 21:17
                18_lipcowa1 napisała:

                > Nie wiem czy molestowanie duzego dziecka cyckiem to jest powod do
                > dumy ....?

                ROCZNE dziecko jest DUŻYM dzieckiem MOLESTOWANYM piersią?
                • nangaparbat3 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 21:20
                  Półroczne też, jesli się chce dokopac matce.
                • 18_lipcowa1 Re: "Chude czasy" 31.08.09, 00:46

                  > ROCZNE dziecko jest DUŻYM dzieckiem MOLESTOWANYM piersią?
                  >
                  >
                  T A K !
                  • e_r_i_n Re: "Chude czasy" 31.08.09, 10:11
                    Ty to jednak masz spory problem.
    • dzika41 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:27
      U nas to były jeszcze czasy niedzieciate.
      Ślubny przynosił niewiele ponad tysiak, ja jeszcze bez pracy byłam.
      Ciężko bywało.
    • panirogalik Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:41
      ja jestem dzieckiem wychowanym w biednej rodzinie. Zdarzało się ze do szkoły
      robiłam sobie kanapki tylko z masłem bo nie było z czym. Na wszystkich klasowych
      zdjęciach z pierwszych trzech lat szkoły podstawowej jestem w tych samych
      ciuchach bo innych do zmiany nie miałam: najpierw rękawy za długie a potem takie
      na trzy czwarte. Pamiętam jeszcze jak matka opowiadała bzdury, ze co z tego ze
      nie mamy pralki bo ręcznie pierze się dokładniej. Nie wiem czy rodzice byli
      wtedy szczęśliwi z tym dziadowaniem, mi ta bieda bardzo bardzo w życiu
      przeszkadzała, nigdy nie gloryfikowałam takiego stanu.
    • nutka07 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 12:51
      Z domu rodzinnego pamietam, byly takie okresy.

      Pozniej nie przypominam sobie, odkad jestesmy z mezem razem tez nie.
    • mondovi Re: "Chude czasy" 30.08.09, 13:28
      4 lata temu, 30 zł tygodniowo na jedzenie dla dwóch dorosłych osób. całymi
      dniami planowałam "menu", żeby jak najmniej wydać...
    • figrut Re: "Chude czasy" 30.08.09, 13:49
      Jak urodził się starszy syn. Co prawda pampersy i wszystko, co potrzebne małemu
      dziecku miałam, ale mieszkałam w "mieszkaniu" czyli pokoju bez drzwi dzielących
      mnie od strychu który był w trakcie przerabiania. Przechodziło się po
      "regipsach" obok wiaderka na pomyje i klucząc między baniakami z wodą. W pokoju
      stała 30 letnia meblościanka z poobwieszanymi drzwiami, stół z popękanymi
      kaflami, jedno krzesło, a podłoga była przykryta częściowo pseudo dywanem, bo
      płyty pilśniowe na podłodze były tak wytarte ze starości, że miały przetarte dziury.
    • lola211 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 13:59
      Pamiętacie z
      > Waszego życia moment czy dłuższy okres kiedy różowo nie było i
      gdyby
      > ktoś tak z boku popatrzył na Was wtedy to mógłby dojść do wniosku,
      > że niekoniecznie dobrzy z Was rodzice....?
      >
      Nie, tego typu sytuacji nigdy u nas nie bylo i mam nadzieje, ze nie
      bedzie.
    • echtom Re: "Chude czasy" 30.08.09, 16:08
      Mam w życiorysie parę takich epizodów, że Szwakowie to przy tym wzorowa rodzina.
      • aandzia43 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 22:04
        echtom napisała:

        > Mam w życiorysie parę takich epizodów, że Szwakowie to przy tym wzorowa rodzina
        > .

        Epizodów. Właśnie - tylko epizodówsmileTo co dla ciebie (czy dla mnie) jest
        epizodem, nieszczęśliwym wypadkiem, złym okresem, dla Szwaków i ich dzieci jest
        codziennością. Codziennością, której nie zamierzają zmienić.
    • lejla81 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 16:11
      Takich czasow w moim życiu, dzięki Bogu, nie było, natomiast
      jesteśmy bałaganiarzami, a dokładniej - ja jestem bałaganiarzem, a
      mój to już doprawdy syfiarzem. Jak czasem patrzę na nasze
      mieszkanie, to tak sobie myślę, że jak by tu jakaś paniusia z opieki
      przyszła, to na bank by nam dziecko chcieli zabrać wink No to biegnę
      trochę posprzątać.
      • echtom Re: "Chude czasy" 30.08.09, 16:20
        Mi chcieli zabrać za wagary. Każdy powód jest dobry, kiedy urzędnik ma akurat potrzebę aktywności. W moim przypadku była to szkolna pani pedagog. Na szczęście inni urzędnicy wykazali się większym rozsądkiem.
        • super-mikunia Re: "Chude czasy" 31.08.09, 08:51
          Jeżeli dziecko nie ralizuje obowiązku szkolnego to jest to już duzy
          sygnał, że coś jest nie tak. Ciebie nie martwiło, że Twoje dziecko
          chodzi nie wiadomo gdzie, niewiadomo z kim, robi niewiadomo co?No
          chyba, ze wagary spędzało u Ciebie w pracy...
          • echtom Re: "Chude czasy" 31.08.09, 09:55
            Moje dziecko spędzało wagary w domu. Co do meritum - Ty jako fachowiec na pewno uważasz, że najlepszym lekarstwem na szkolny bunt nastolatki jest umieszczenie jej w ośrodku wychowawczym pośród nieletnich narkomanek, złodziejek i prostytutek.
            • super-mikunia Re: "Chude czasy" 31.08.09, 13:06
              Gdzie tak napisałam smile Wiem, że w skrajnych przypadkach, pedagogwie
              kierują sprawę do sądu rodzinnego o nadzór kuratora jeżeli rozmowy,
              upominiena, cały WSO i co tam tylko nie przynoszą rezultatów i
              uważam, że to dobrze.

              Pewna jesteś, ze spędząło w domu, samo, z kolegami, koleżankami i co
              robili...?Byl ktoś dorosły z nim?

              I czego to dziecko uczy jeżeli rodzice pozwalają na wagary...Każdy
              ma swoje obowiązki bezsensu moim zdaniem jest takie przyzwalanie ok
              jeden dzień dac luzu ale genralnie uczy to unikania obowiązków,a
              zaległości rosna..No a dziecko uczy sie ze rodzica to zawsze mozna
              urobic ewentulanie ze rodzic jest niekonsekwentny bo raz powie, ze
              moze sie zostac w domu a drugi ze nie i ze to jes be...Tak w wielkim
              skrócie wink
              • echtom Re: "Chude czasy" 31.08.09, 13:59
                > I czego to dziecko uczy jeżeli rodzice pozwalają na wagary..

                Nie "pozwalałam", tylko wcześniej wychodziłam do pracy i długo byłam zupełnie nieświadoma tego, że wagaruje.
      • super-mikunia Re: "Chude czasy" 31.08.09, 08:49
        nio z pewnością gdyby dziecku niczego by nie brakowało a jedyną
        deysfunkcja byłby bałagan to jak w banku odebrali by Ci dziecko...
    • nangaparbat3 Re: "Chude czasy" 30.08.09, 16:23
      Córka jako niemowlę miala wszystkie ubranka pozyczone albo z lumpeksu, poza
      jednym jedynym rozowym (a takwink pajacykiem frote, który mi sie tak spodobal, ze
      sie zrujnowalam i kupilam.
      Wozek mialam z komisu, uzywany, za odpowiednik dzisiejszych 50 zlotych.
      I pampersy kupowalam tylko na wyjazdy.
      Podobnie sloiki z jedzeniem.
      Oczywiscie i pampersy, i sloiki byly wowczas relatywnie duzo drozsze, byl 91 rok
      i dopiero u nas wchodziły na rynek.
      Nie sądzę, zeby dziecko specjalnie na tym wszystkim ucierpialo, za to ja mialam
      rozne korzysci - na przyklad nie balam sie zostawic wozka na ulicy czy pod
      domem, bo nawet gdyby ktos ukradl, strata bylaby niewielka - więc go nie
      targalam po schodach.
      Z braku funduszy na jedzenie sloikowe dziecko bardzo wczesnie nauczylo sie jesc
      zwykłe jedzenie, w tym na przyklad wszystkie warzywa.
      Ciuchy z lumpeksu tez pozwalaly nie myslec ze zgrozą o mozliosci podarcia czy
      nieodwracalnego zaplamienia (sama pamiętam z dziecinstwa, jak to kolezanki nie
      mogły sie bawic np. w piaskownicy, bo "sie pobrudzą").

      Czasem rozmyslam nad pogladem, ze jestesmy niewolnikami tego co posiadamy, i
      zdaje mi się, ze jest w tym jakis sens. Wtedy mam marzenie, zeby jakas siła
      wyzsza pozbawila mnie na przykład wszystkich ksiażek (głowna posiadana przeze
      mnie ruchomosc, wyjawszy samochod) - jakos czuję, ze byłoby mi lżej.
      • emigbor Re: "Chude czasy" - hard wersja 30.08.09, 21:46
        A ja własnie teraz mam najtrudniejsz ...
        maź został bez pracy, ja siedzę z dwójka dzieci w domu ( 3 lata i
        rok).Nie ma mi kto się zaopiekować dziećmi. A do przedszkola i żłobka
        nie stać mnie by je wypuścić ( nie dostały się do państwowych.
        Ostatnia ofertę pracy miałam w marcu ( a jestem na bezrobotnym) za
        900 zł na rękę, dlatego mąż wyjechał za granice ( tydzień temu). Ja
        wyprzedaje wszystko z domu aby mieć za co przeżyć z dzieciakami przez
        2-3 miesiące i później do niego dołączyć! dostałam już kilka
        "straszaków o odłączeniu tego i owego gdy nie zapłacę do polowy
        września ( od lipca nie place rachunków. Jest ciezko - nie powiem -
        dwójka maluchów na plecach przez caly dzien a wieczorami wystawiam
        allegro.
        Sytuacja u nas zmienila sie z dnia na dzien ( maz zarabial sporo i
        odkladalismy - ale juz wszystko poszlo, na zycie i jego wyjazd -
        wyjechal praktycznie zostawiajac mi 300 zł - pomoc mam od mamy -
        przywozi jedzenie i czasem przychodzi na 1-2 - to wszystko.
        W sumie na wyjazd to był ostatni moment. Mam nadzieje ze uda mi się przeżyć i uzbierać na bilety lotnicze!
        Zaznaczam, ze jestem mgr informatyki jak i mój mąż - ale pracy
        niestety u nas nie ma na takim stanowisku - jak chciał mąż
        gdziekolwiek to mówią ze ma za wysokie kwalifikacje - paranoja.
        Trzymajcie kciuki smile
        • nangaparbat3 Re: "Chude czasy" - hard wersja 30.08.09, 21:49
          Trzymam, z całych sił.
        • atena12345 trzymam kciuki 30.08.09, 21:55

        • misi24 Re: "Chude czasy" - hard wersja 30.08.09, 22:03
          Będzie dobrze....
        • bswm Re: "Chude czasy" - hard wersja 30.08.09, 22:08
          emigbor napisała:

          > Zaznaczam, ze jestem mgr informatyki jak i mój mąż - ale pracy
          > niestety u nas nie ma na takim stanowisku - jak chciał mąż
          > gdziekolwiek to mówią ze ma za wysokie kwalifikacje - paranoja.
          > Trzymajcie kciuki smile

          Jakoś nie chce mi się wierzyć... gdzie mieszkacie i na jakim stanowisku chciał
          pracować mąż? Jakie ma doświadczenie?
          Dla informatyków jest mimo kryzysu sporo ofert pracy, sama siedzę w branży IT.
          Zamiast wyjechać za granicę, mógł np. do Warszawy czy Trójmiasta....
          • emigbor Re: "Chude czasy" - hard wersja 30.08.09, 22:21
            Mieszkamy w malej miejscowości i mowie jak jest nie musisz wieżyc,
            mieszkamy w mieszkaniu wlasnosciowym udostepnionym nam za free do końca
            roku - później trzeba by było nam wynajmować, myślę ze wyjazd za
            granice jest bardziej opłacalny, ze względu na dodatki na dzieci i duża
            pomoc socjalna + wynagrodzenie męża (nieporównywalne do tego u nas).
            Poza tym, myślę ze to by było kręcenie się w kolko - wynajem drogi ,
            place wcale nie wysokie, a programiści raczej wiele nie zarabiają u
            nas. Analizowalismy wszystkie opcje i ta wydala sie najrozsadniejsza
        • minkapinka Re: "Chude czasy" - hard wersja 30.08.09, 22:17
          > Zaznaczam, ze jestem mgr informatyki jak i mój mąż - ale pracy 
> niestety u nas nie ma na takim stanowisku - jak chciał mąż 
> gdziekolwiek to mówią ze ma za wysokie kwalifikacje - paranoja.
          a jaką mąz chcial pracę? Praca dla informatyków cały czas jest.
    • solejrolia Re: "Chude czasy" 30.08.09, 23:00
      Te chude lata troszkę u nas trwały.
      Ale najbardziej wryły mi się w świadomość dwie sytuacje:
      Miałam 35zł w portfelu, zanim zrobiłam zakupy (chleb, masło itp) poszłam do
      lekarza z dzieckiem jedynie na kontrolę, a okazało się, że wyszłam z receptą (
      na antybiotyk, syrop, i in.) i stwierdziłam, że nie stać mnie na wykupienie
      całej recepty. i nie wiedziałam czy wykupić choć część leków, czy jedzenie...
      krótko po tym:
      mój mąż pożyczył samochód od mojej mamy, pojechał do innego miasta do kolegi,
      ten dał mu towar na kredyt, (mieli rozliczyć się w ciągu tygodnia). następnego
      dnia, gdy jechał na giełdę wpadł w poślizg i zniszczył pożyczony samochód,
      zniszczył towar, który dostał na krechę, w śnieg wpadła mu komórka, więc nawet
      nie miał jak do mnie zadzwonić, nikt nie zatrzymał się by mu pomóc. stał na
      poboczu i machał...dopiero jakiś kierowca TIRa sprowadził lawetę, ta zażyczyła
      sobie 600zł za odstawienie mojego męża do domu. przez tydzień chodziłam od okna
      do okna-tyle pamiętam, nie pamiętam natomiast jak opiekowałam się naszą dwójeczką.
      teraz pracujemy oboje, mamy służbowe auta, komórki też służbowe, i jest....
      inaczej...
      • bi_scotti Re: "Chude czasy" 31.08.09, 01:47
        Nie mnie oceniac.. ale jak czytam, ze w najubozszych czasach
        kupowalyscie maslo i pieluchy jednorazowe to moge tylko pozazdroscic
        i zyczyc zeby BIEDA zadnej NIGDY nie dopadla. Ja mialam czas gdy nie
        stac mnie bylo na podpaski i papier toaletowy, polowa zarobkow szla
        na wynajem jamy bez zadnych mebli, zamiast stolu mielismy pudlo po
        telewizorze a materac byl przyniesiony ze smietnika. Kupno herbaty
        bylo dyskutowane przez 2 dni "czy nas stac na wieksza paczke, ktora
        starczy na dluzej, czy raczej kupic tylko mniejsza, bo jednak
        tansza". Na dodatek bylismy samotni i nie bylo nawet do kogo wprosic
        sie na jakikolwiek obiad. Pralam recznie, bo na pralke i suszarke w
        budynku (wtedy 50 centow za pralke i 75 za suszarke) nie bylo mnie
        stac, do pracy chodzilam pieszo godzine i 10 minut w jedna strone a
        moj maz jedzil do swojej na rowerze, ktory dostal jako "dar dla
        ubogich" w lokalnym Salvation Army. Takich mielismy kilkanascie
        miesiecy.
        Oczywiscie, nam bylo duzo latwiej zaczac powoli zarabiac ciut wiecej
        i malenkimi kroczkami wychodzic na prostsza, bo mielismy
        wyksztalcenie, plany, jakies pomysly na zycie. Dlatego uwazam, ze
        porownywanie sie z ubogimi ludzmi bez wyksztalcenia, czesto z niskim
        IQ, z ubogich, wielokrotnie kompletnie patologicznych rodzin jest
        wybitnie nieuczciwe. Z brakiem pieniedzy mozna sobie poradzic gdy
        sie ma na tyle "pomyslunku" zeby moc zaplanowac wychodzenie z dolka.
        Jak to czyni powyzej dziewczyna informatyk, ktorej maz pojechal za
        granice i Ona tez sie tam do Niego wybiera. Jest pomysl, jest
        wyksztalcenie obojga, jest nawet co sprzedac zeby bylo na przezycie
        kiepskich czasow. To jest zuplenie nieporownywalne z sytuacja ludzi,
        ktorzy maja moze z 10 klas szkoly (w porywach), zadnego konkretnego
        zawodu, zadnego wzorca do nasladowania, zadnego pomyslu na poprawe
        swojej sytuacji itd.
        Zamiast oceniac czy wrecz krytykowac te tzw. "patologie", mozna sie
        zaangazowac w pomoc chocby pojedynczym ludzim czy rodzinom. A
        najwieksza pomoca zawsze jest edukacja!
        • figrut Re: "Chude czasy" 31.08.09, 03:01
          Bi_scotti, bo my opisujemy czasy jak juz byłyśmy dorosłe. Jak byłam dzieckiem,
          bywało bardziej drastycznie, ale nie trwało to dłużej niż kilka dni. Bywało, że
          Mama smażyła nam na omie (taka tania margaryna do pieczenia i smażenia) chleb
          wyciągnięty z piekarnika moczony w wodzie z mąką i jajkiem i posypywany cukrem
          którego z racji pracy w cukrowni mieliśmy pod dostatkiem (ekwiwalenty). Chleb z
          "piekarnika" to czerstwy chleb, który był wrzucany do tej najniższej części
          kuchenki w celu ususzenia i wydania jakiemuś gospodarzowi dla kur. Tak
          drastycznie w czasie kiedy już byłam dorosła, jeszcze u mnie nie bywało i mam
          nadzieję, że nie będzie wink
          • bi_scotti Re: "Chude czasy" 31.08.09, 04:04
            Eee, no jak bylam dzieckiem to byl Gomulka a potem Gierek
            czyli "mala stabilizacja" i "Polska rosla w sile a ludziom zylo sie
            dostatniej" wink Byly obiady oplacone w stolowce, bilety miesieczne na
            komunkacje miejska, niskie czynsze za spoldzielcze mieszkania i
            marzenia o zakupach w Pewexie a nawet i te odwazniejsze o Fiacie
            126p wink Jak brakowalo pieniedzy, cwiartka chleba kosztowala zlotowke
            i do tego np. podsmazalysmy z mama cebule i bylo super. Byle do
            pierwszego ... Poza tym byla babcia, znajomi, bary mleczne - duzo
            mozliwosci zeby biedy nie czuc, bo wiekszosc dookola miala dosc
            podobnie. Bieda mniej boli jak dotyczy wiekszosci spoleczenstwa.
            Szpan byl na kupowanie ksiazek za ostatnie pieniadze i nikt tak
            naprawde nie byl glodny. Ja glodna, tak naprawde glodna, to bylam
            dopiero na poczatku emigracji. Ale to byl moj wlasny, nieprzymuszony
            wybor wiec nie ma co narzekac smile
            • hugo43 Re: "Chude czasy" 31.08.09, 07:08
              to bylo 3m przed slubem i ze 3 po.maz czekal na karte pobytu,na
              czarno bal sie pracowac ze wzgledu na ryzyko deportacji.ja
              zarabialam 2500pln,z tego wynajmowalismy kawalerke w
              warszawie,splacalismy kredyty(ok500pln),do tego bilety
              miesieczne,oplaty itd.na zycie zostawalo moze 300pln.ciezko bylo,ale
              glodna nie bylam.duzo warzyw,ryzu,makaronu i kurczakow jedlismysmilemaz
              codziennie w ramach rozrywki chodzil do centrum handlowego,do empiku
              gazete przeczytac.cale szczescie,ze wczesniejsze moje oszczednosci
              zycia zainwestowalam w male mieszkanie pod warszawa.to bylo przed
              tymi podwyzkami cen.wiec w pewnym momencie to mieszkanie bylo
              gotowe,a my groszem nie smierdzielismy na najtansze nawet
              wykonczenie.wrocilismy do moich rodzicow,sprzedalam zloto,prezent
              slubny od meza rodziny,trzymane na naaaajczarniejszy czas.no i za to
              wykonczylismy to mieszkanie,oczywiscie wszystko najtansze,ze sklepow
              typu obi.do tego wzielismy kredyt,zeby na czyms spac.gdzies usiasc
              itd.wkrotce maz znalazl prace za 1000pln.popracowal miesiac i
              zrezygnowal,bo on swoj biznes otworzy.ale ja bylam wkurzona.nie
              dosc,ze doszedl ten kredyt,czynsz,w domu sam szajs,a ten prace
              rzuca.no ale jakos ciagnac trzeba.co ciekawe na otwarcie biznesu
              pieniadze pozyczyl wujek meza i kuzyn,ktory jest jego wspolnikiem
              teraz.po jakichs trzech miesiacach bylo juz tak dobrze,ze calkiem
              moglam zrezygnowac z pracy na etat.tylko pomagalam mezowi.i tak jest
              do tej pory.po prostu los nagle sie odwrocil.oczywiscie wymagalo to
              wielkiej determinacji,pracy.wszystko to w telegraficznym
              skrocie.wiem,ze inni maja milion razy gorzej,ale takie byly moje
              chude czasy.nie mielismy samochodu,do przystanku w nowym miejscu
              bylo 1,5km.pamietam jak brnelismy przez snieg.teraz wspominam te
              czasy ze smiechem.na internet jezdzilismy do moich
              rodzicow,oczywiscie w porze obiadu i po kolacji wychodzac,pranie tez
              wozilam autobusem do nich w takiej wielkiej torbie z ikea.oczywiscie
              nigdy nie przyznalismy sie,ze ledwo ciagniemy...oczywiscie to sa
              moje,subiektywne chude czasy...
              • ipola Re: "Chude czasy" 31.08.09, 09:00
                Przez parę lat żyłam z zeszytem, tzn. zapisywałam wszystkie wydatki, dokładnie
                planowałam zakupy. Kupowałam najtańsze produkty, nie mogłam sobie pozwolić na
                żadne dodatkowe koszty, nie kupowaliśmy sobie żadnych ciuchów, tylko to co dla
                dziecka. Nie miałam pralki automatycznej, tylko franię, nie było mnie stać na
                pampersy, używałam pieluchy tetrowe, a pampersy tylko "od święta", np. wizytę u
                lekarza. Biedą bym tego nie nazwała, ale było bardzo skromnie.
    • paolka_82 Re: "Chude czasy" 31.08.09, 13:27
      Na samym początku małżeństwa było krucho. Pamiętam kilka sytuacji, np. sprzedaż
      dvd, które (używane) kupiliśmy dwa mies. wcześniej jako jeden z pierwszych
      NASZYCH zakupów. Ale najgorsze były dojazdy do pracy- i ja i mąż dojeżdżalismy
      do Warszawy przeważnie na różne zmiany. Kiedyś mieli w piątek przelać pensję
      (ostatni był w poniedziałek) ale nie przelali więc musieliśmy wziąć wolne na
      telefon bo nie było za co jechać do pracy, albo jeździłam przez pół miesiąca
      stopem, bo na bilety nie miałam, najgorsze było jechanie stopem o 5 rano.
      całe szczęście że to już minęło i mam nadzieje że nigdy nie wróci.
    • wieczna-gosia Re: "Chude czasy" 31.08.09, 14:20
      Nie mialam nigdy autentycznie chudych czasow- zblizalam sie do granicy ktora dla
      mnie jest bieda (nie stac czlowieka na wykup lekow, albo jedzenie albo rachunki
      itd.) ale nigdy chyba jej nie przekroczylam- raczej pare razy musnelam.

      Oczywiscie zylam z trojka dzieci w kawalerce, ale jednoczesnie jezdzilam z nimi
      na wakacje na miesiac. Na materacu spie do tej pory bo lubie. Mam natomiast
      silne przeswiadczenie ze zupelnie nie przywiazuje wagi do posiadania
      czegokolwiek w zwiazku z tym braku tego nie odbieram jako straty. Ot np. takie
      ksiazki- czytam po 4 tygodniowo, ale zeby pojsc do ksiegarni i je kupic? a po
      co? i co potem z nimi zrobic? Samochod? Odczuwam jego brak na wakacjach w
      szczegolnie dzikim miejscu maz ma sluzbiaka wiec on mnie musi zawiesc, wtedy
      sobie mysle och jak milo byloby miec samochod i po powrocie ogladam allegro smile
      no ale ilez na to mozna wydac? 80 tysiecy? 50? Bez sensu skoro potrzebe
      rzeczywista odczuwam dwa trzy razy w roku no nie?

      I tak jest ze wszystkim. Moj maz mnie troche rownowazy ale jedynie w gadzetach
      bo jak tewe czy komuter to musi byc koniecznie njuest hot ekstra mega apdejtyt
      werszyn flatskrin pierdu pierdu. Ale jak tymczasowo szafe z ikei z zaslonka
      stawilismy chwalic Boga 5 lat temu to do tej pory jakos z przedstawicielem
      Komandora nam nie po drodze. I jak 3 lata temu wymyslilam ze moze jednak okno
      mamy nieszczelne, to blok nam docieplili i okazuje sie ze to cudowane ze ono
      jest nieszczelne bo mi i tak ciagle goraco, no ale jest niewyjsciowe wiec w tym
      roku w maju wykonalam pierwsze podejscie do firmy z oknami, yc moze w
      listopadzie znajde czas zeby sie pobawic w wymiane.

      nieco wspolczuje moim dzieciom i mysle ze conajmniej dwojka bedzie bardzo dbala
      o przejawy zewnetrzne luksusu- tak sie zapowiadaja smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka