jnkltk
15.09.09, 11:47
Widziałem tylko 6.- ja wiem..., czy nudno...?, może po prostu
bezpretensjonalnie, pewna surowość tego filmu w połączeniu z
elementem folklorystycznym są naprawdę sympatyczne.
(Przecież wszystkie te filmy i rynek w ramach którego funkcjonują,
są nudne. Bo nudne są schematy,które w punkcie wyjścia narzuciła im
konwencja, w której muszą się zmieścić. Przecież wszystkie te filmy
są tak samo realistyczne i jest to tylko jeden - cały czas ten sam -
typ realizmu, cały czas powielają jedną i tę samą definicję
podmiotu, rzeczywistości i ich wzajemnych relacji, mają nawet ten
sam czas trwania.)
Nie wiem czy któryś z recenzentów to zauważył, ale w ramach tej
nudnej i wyświechtanej konwencji, twórcom "Miasta z morza" w
pozornie banalny sposób udało się np. wprowadzić w swoim filmie
efekt obcości, niepostrzerzenie otwierający formę tego filmu na
granicy spotu reklamowego.