Dodaj do ulubionych

Wyleciałem z drzwiami

28.09.09, 11:49
Szanowny Panie redaktorze Macieju Sandecki.
Ucieszyłem się bardzo napotykając w Waszej gazecie artykuł o ORP
Mazur, okręcie na którym mój ojciec Jacek Dehnel, wówczas porucznik,
zastępca dowódcy okrętu i oficer artylerii, walczył we wrześniu
1939. Dramatyczna relacja Tadeusza Bielerzewskiego mówi o tym jak on
widział to zdarzenie i jest na pewno ciekawym dokumentem.
Historia działań naszej floty w kampanii wrześniowej jest dosyć
dobrze opisana, chociaż w tak zwanym minionym okresie była słabo
eksponowana, tak jak wiedza o całej kampanii i armii polskiej na
Zachodzie. Świadectwem tego nastawienia jest to, że obrońcy Wybrzeża
i marynarze walczący na Zachodzie nie mieli w Gdyni żadnego pomnika,
dopóki ci co przeżyli nie ufundowali sami tablic pamiątkowych na
ścianie kościoła na Oksywiu w maju 1983 roku.
Opis walki załogi ORP Mazur był wielokrotnie publikowany,
pierwszy raz na szeroką skalę w książce Jerzego Pertka "Wielkie dni
małej floty". Zamieszczona tam relacja, którą Pan przytacza, nie była
relacją mego ojca, bo on wtedy był na okręcie i walczył.( na Boga nie
na statku!!!! jak Pan podpisał zdjęcie - ORP to skrót od Okręt
Rzeczypospolitej Polskiej ) . Wspomnienia jego można znaleźć w
miesięczniku Morze nr 631 z września 1983, gdyby byłby Pan
zainteresowany to służę egzemplarzem.
Nalot odbył się tuż po południu 1.09.39. Okręt stał jeszcze przy
molo w porcie wojennym na Oksywiu przygotowany do wyjścia w morze.
Gdy nadleciały Stukasy walczył tym czym mógł, czyli kaemami na
skrzydłach pomostu bojowego i jedyną armatą przeciwlotniczą 40 mm
Vickers na rufie. Pozostałe trzy działa 75 mm były przeznaczone do
ostrzeliwania okrętów i celów naziemnych w związku z czym nie były
obsadzone podczas nalotu . Ojciec jako oficer artylerii kierował
obroną okrętu. Kiedy jeden z karabinów Maxim obsługiwany przez mar.
Teresiuka zaciął się, ojciec usunął zacięcie i sam zaczął strzelać, a
mar. Teresiuk podawał taśmę amunicyjną. Samolot atakujący Mazura
ogniem swoich kaemów zabił marynarza Teresiuka. Za moment bomba
trafiła w molo tuż przy okręcie. Podmuch rzucił ojca około 20 metrów
w kierunku rufy. Tam przy dziale Vickers został jedynie mar.Wacław
Armada. Ojciec dołączył do niego i strzelali do chwili kiedy okręt
zaczął tonąć.
Za walkę na ORP Mazur ojciec mój został odznaczony Krzyżem
Srebrnym Orderu Virtuti Militari V klasy.
Byłbym wielce zobowiązany gdyby mój list zamieściła Gazeta w
wydaniu drukowanym.
PS, poza protokołem.
Dobra rada , więcej pokory i dziennikarskiej staranności. Zamieścił
Pan materiał ze strony internetowej wp39.pl, który jest
nieprawdziwy. Należało przeczytać również parę innych stron i byłoby
lepiej. Kapitan Bluś i Dyrektor Kudela nie błysnęli formą, nie Pana
wina, ale Pana pech. Zamieszczone zdjęcie w wydaniu internetowym to
kiosk okrętu podwodnego Mazur, który służył w latach 60-tych. Dobrze
by było poprawić. Bez żadnej złośliwości, a z dobrego serca -
historia floty to moje hobby, w miarę moich skromnych możliwości mogę
czasem Panu coś zweryfikować jeśli pisać Pan będzie o sprawach
morskich. Serdecznie pozdrawiam, Jacek Dehnel
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka