Dodaj do ulubionych

Mity i legendy festiwalu Feta

IP: *.net.stream.pl 19.07.10, 21:50
Fatalna organizacja! To dramat, że po tylu latach doświadczeń organizatorzy nie potrafią staranniej wybierać miejsca występów oraz zapewnić trybuny dla tak licznej widowni. Niestety FETA to impreza, na której widz zupełnie się nie liczy. Po tegorocznej edycji mam już pewność, że FETA jest robiona po to, aby ją robić, a nie po to by ludzie zobaczyli spektakle. Najlepszym przykładem było finałowe przestawienie. Żenujące były nawoływania Pani Elwiry Twardowskiej, aby publiczność się cofnęła i usiadła. A tego spektaklu nie można było oglądać siedząc, ponieważ aktorzy chodzili pomiędzy widzami.
Obserwuj wątek
    • Gość: lokis FETĘ trzeba wspierać IP: *.ip.netia.com.pl 19.07.10, 22:13
      Mniej emocji, więcej refleksji. FETA to świetna impreza cierpiąca na brak
      kasy. W mieście wydającym wielkie pieniądze, poza kontrolą, np. na korty
      Lechii (czy ktoś sprawdza jak są wydawane przez to samo towarzystwo od lat,
      bez wyników), na idiotyczne kosztowne jednorazowe koncerty - to pierwsze z
      brzegu przykłady (o inwestycjach za bajońskie pieniądze nie wspomnę), jest
      unikatowe przedsięwzięcie, zbierająca tłumy złaknione dobrej rozrywki.
      Dlatego FETĘ trzeba wspierać, zwłaszcza z publicznych pieniędzy by nie stała
      się komercyjną imprezą. To dobro na które chętnie bym płaciła własne podatki.
    • nixon3 Re: Mity i legendy festiwalu Feta 19.07.10, 22:20
      Absolutnie zgadzam się z przedmówcą. Przez cztery dni Fety, co
      godzinę, czyli niemal na każdym spektaklu zdarza się identyczna
      sytuacja. Ludzie zajmują sobie miejsca nawet do pół godziny przed
      występem, po czym punktualnie o godzinie rozpoczęcia spektaklu
      dowiadują się albo o konieczności przesunięcia się do tyłu (gdzie
      przecież już nie ma miejsca) albo wyrastają przed nimi trzy
      dodatkowe rzędy (bo organizatorzy nagle zgadzają się na utworzenie
      dodatkowych rzędów z przodu). A przecież wystarczyłoby postawić
      barierkę lub zwykły sznurek wyznaczający miejsce dla publiczności...

      Dzieje się tak nawet przy przedstwieniach granych 4. raz! (np. Toy
      Soldiers). Osoby z organizacji nie mają o niczym pojęcia, pytani o
      dokładne miejsce kolejnego występu odsyłają do informacji. Po co tam
      są?

      Zgadzam się z opinią, że widzowie Fety traktowani są jak bydło.
      Oczywiście nikt nie oczekuje wygodnego fotela, ale ludzie tłoczeni
      są i przestawiani jak zużyte meble w totalnym chaosie i dezinformacji
      (np. na Salto Morale) albo atakowani nieznośnym hałasem zagrażającym
      słuchowi na Pandorze.

      Gdy Feta odbywała się na Głównym Mieście była to zupełnie inna
      impreza. Na wejście na świetną scenęna Tragu Węglowym trzeba było
      czekać czasem dosyć długo, ale przynajmniej wiadomo było, że się
      wejdzie i zajmie swoje miejsce. Do tego inna, fajna, miejska
      atmosfera i spektakle nie na obrzeżach cywilizacji.

      Apeluję o przywrócenie FETY na Główne Miasto!
      • Gość: Chris Re: Mity i legendy festiwalu Feta IP: *.net.stream.pl 19.07.10, 23:13
        Podpisuję się pod wszystkim, co napisał nixon3.

        Każdy spektakl obnażał brak wyobraźni i odpowiedzialności organizatorów. Salto Mortale i Pandora były chyba tego najlepszymi przykładami.

        Gdy stałem w tłumie ludzi, aby wejść na boisko przy ul. Dolna Brama wiedziałem już, że spaliłbym się ze wstydu gdybym zaprosił na ten wieczór znajomych spoza Trójmiasta. Pierwszą radą organizatorów było: "Nie macie Państwo po co tutaj stać, i tak nic nie zobaczycie." Drugą: "Spróbujcie wejść z drugiej strony." Z drugiej strony oznaczało przez dziurę w płocie... Doprawdy gdyby coś się tam stało, wybuchła panika, na tym niewielkim boisku, otoczonym dookoła wysokim przerdzewiałym ogrodzeniem, wśród chaszczy, gdy wkoło wystają jakieś pręty, ludzie potykają się o gruz i dziury... Szkoda gadać. No i ta Pandora... Gdyby tylko ktoś z organizatorów zechciał przyjrzeć się jak dużo widzów zrezygnowało, odeszło w trakcie spektaklu... Nie dlatego, że im się nie podobało, że nie chcieli... Po prostu nie mogli, nic nie widzieli, nie chcieli ciągle się przepychać w tłumie, nie mieli ochoty na naprzemienne siadanie na trawie i wstawanie.

        Imprezę na którą przychodzi tak wielu widzów nie sposób umieścić na Dolnym Mieście. Tam nie ma na to warunków! To prowadzi do upadku FETY, a może doprowadzić do tragedii.

        Odpowiednim miejscem dla FETY było (i wciąż może być) Główne Miasto. To jest przestrzeń dla takich wydarzeń, a nie Dolne Miasto.

        A zapewne już niedługo władze Gdańska będą utyskiwać, że Główne Miasto wymiera wieczorami - i że to wina restauratorów etc.
    • Gość: "Rude Prawo" Najpierw trza zmienić IP: *.chello.pl 20.07.10, 01:16
      włodarzy miasta i Budynia i Liska bezczelnego,bo inaczej pomżemy w marazmie i
      długach!
      www.facebook.com/photo.php?pid=89798&id=100001258654005&comments=&alert=#!/group.php?gid=109392835753078&ref=mf
    • Gość: TVG-9 Miasto nudy wg Anglików IP: *.chello.pl 20.07.10, 01:32
      www.youtube.com/watch?v=UWj2jBBg8eQ
      • Gość: jestem z Gdanska Re: Miasto nudy wg Anglików IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.10, 08:19
        Podpisuje sie od tym co napisali moi poprzednicy. Do ..przed dwoma laty byla to
        najpiekniesze wydarzenie kulturalne w Gdansku. Na czas Festiwalu cale Glowne
        Miasto zylo Feta. Nie trzba bylo wydawac pieniedzy na dodtkowa reklame- wiadomo
        kosztuje. Wszyscy , ktorzy znalezli sie w tym czasie w Gdansku byli
        konfrontowani z impreza. Cudowna , jarmarczna atmosfera Teatru Letniego na
        Targu Weglowym , eventy na Olowiance, szczudlarze na Dlugiej:))))). Kuturalnie ,
        Gdansk nie rozpieszcza, a jak widac dodatkowa strata na atrakcyjnosci ...tym
        razem na wlasne zyczenie.
        Niepowetowana strata,wstyd organzatorzy,.... powiem DRANSTWO!.
        • valllia Porównanie z Opener'em 20.07.10, 11:04
          Zapyutacie, dlaczego, przeciez to zupełnie inna bajka. jasne, ale mi
          chodzi o organizacje, o szacunek dla widowni.
          To, czego doświadczyłam w ubiegłą niedziele, to zgroza. Przyjechałam
          z przyjaciółmi by do późnej nocy, nawet za cene zaspania w
          poniedziałek, obejrzec świetne spektakle, o których tyle sie
          naczytałam.
          I co? I pstro. Niczego nie widziałam.
          Kompletny chaos informacyjny, brak życzliwych a dobrze
          zorientowanych osób, które naprowadziłyby na własciwy adres -
          spektakl posród zasmieconych, zaniedbanych podwórek. Kompletne
          lekceważenie ludzi, którzy przybyli z daleka, na przykład moi
          przyjaciele az z Kanady.
          Pamietam, ze taki sam chaos wręcz skandaliczny był pare lat temu na
          koncercie Jean Jarre. ledwo uszłam z zyciem, bo organizatorzy nie
          umieli okiełznac tłumów. Przez pare lat bałam sie jechac do gdańska
          na jakilkolwiek koncert, czy dużą impreze.
          No i masz. Znowu!
          Niech sie Gdańsk nauczy wreszcie od Gdyni, jak sie organizuje duze
          imprezy, na których jest i bezpuiecznie i czysto i wiadomo, co gdzie
          i kiedy. jak na Openerze, na Globalice, czy na zlocie zaglowców.
    • Gość: szypki Mity i legendy festiwalu Feta IP: *.chello.pl 20.07.10, 12:28
      filmy z kilku spektakli:
      www.youtube.com/user/ProjektPR

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka