michal_c4 "MYDŁO" 26.05.05, 20:16 Korespondencja pomiedzy obsluga jednego z hoteli w Londynie, a jego gosciem. _________________________________________________________________ Szanowna Pokojówko, Prosze nie zostawiaj juz wiecej tych malych mydelek w mojej lazience jako ze kupilem sobie normalnej wielkosci mydlo kapielowe Dial. Prosze wziac tych szesc nieotwartych mydelek z póleczki pod apteczka i kolejne trzy z mydelniczki w kabinie z prysznicem. Zawadzaja mi. Dziekuje, J. Martin _________________________________________________________________ Szanowny Pokoju 234, Nie jestem twoja regularna pokojówka. Ona wróci jutro, w czwartek, po dniu wolnym od pracy. Wzielam 3 mydelka hotelowe z mydelniczki jak prosiles. Tych 6 mydelek zabralam z póleczki, aby ci nie zawadzaly i polozylam na pojemnik na reczniki papierowe, na wypadek gdybys zmienil zdanie. Tak wiec pozostaly jedynie 3 mydelka, które przynioslam dzisiaj, zgodnie z zaleceniami kierownictwa hotelu, aby zostawiac 3 mydelka dziennie. Mam nadzieje, ze usatysfakcjonowalam pana. Betty, Zastepujaca Pokojówka _________________________________________________________________ Szanowna Pokojówko - mam nadzieje, ze jestes moja regularna pokojówka. Najwyrazniej Betty nie powiedziala ci o calej sprawie dotyczacej tych malych mydelek. Kiedy wrócilem do mojego pokoju dzis wieczorem zauwazylem, ze dolozylas 3 mydelka Camay na póleczke pod apteczka. Mam zamiar przebywac w tym hotelu dwa tygodnie, tak wiec nabylem wlasne mydlo kapielowe Dial i nie potrzebuje tych 6 mydelek Camay, które znajduja sie na mojej póleczce. Zawadzaja mi kiedy gole sie, myje zeby itd. Prosze je zabrac. J.Martin _________________________________________________________________ Szanowny Panie Martin, Ostatniej srody mialam dzien wolny i zastepujaca mnie pokojówka, wedle danych nam przez dyrekcje instrukcji, zostawila trzy hotelowe mydelka. Zabralam z pólki 6 mydelek, które ci zawadzaly i wlozylam je do mydelniczki, gdzie bylo twoje mydlo Dial. Dla twej wygody przelozylam mydlo Dial do apteczki. Nie wzielam 3 zapasowych mydelek, znajdujacych sie zawsze w apteczce na wszelki wypadek, a co do których nie miales obiekcji zagladajac tam w ostatni poniedzialek. Prosze poinformowac mnie jesli moge czyms jeszcze sluzyc. Twoja regularna pokojówka, Agnes _________________________________________________________________ Szanowny Panie Martin, Kierownik, Pan Preston, poinformowal mnie dzisiaj rano, ze dzwonil pan do niego wczoraj wieczorem skarzac sie na obsluge pokoju. Wyznaczylam nowa pokojówke do panskiego pokoju. Mam nadzieje, ze przyjmie pan moje przeprosiny za zaistniale niedogodnosci. Jesli w przyszlosci bedzie pan mial jakies uwagi prosze kontaktowac sie ze mna, bym mogla sie nimi zajac osobiscie. Telefon wewnetrzny nr 1020 miedzy 8 rano i 5 po poludniu. Dziekuje. Harriet Stone Kierownik Personalny _________________________________________________________________ Szanowna Pani Stone, Niemozliwe jest dla mnie skontaktowac sie z pania albowiem wychodze z hotelu o godzinie 7:45 rano i nie wracam wczesniej jak o 5:30 lub 6 wieczorem. Z tego tez powodu dzwonilem do pana Prestona zeszlego wieczoru. Pani byla juz nieosiagalna. Jedynie spytalem pana Prestona czy móglby zrobic cos z tymi mydelkami. Nowa pokojówka, która mi pani wyznaczyla, musiala dojsc do wniosku, ze jestem nowym gosciem, jako ze zostawila mi kolejne 3 hotelowe mydelka w apteczce, oprócz regularnie zostawianych 3 mydelek w mydelniczce. Przez 5 dni pobytu tutaj uzbieralem juz 24 mydelka. Dlaczego mi to robicie? J. Martin _________________________________________________________________ Szanowny Panie Martin, Twoja pokojówka, Betty, zostala poinstruowana, by nie dostarczac juz mydelek do twojego pokoju i by zabrac wszystkie zbedne. Jesli bede mogla w czymkolwiek jeszcze pomóc prosze dzwonic pod wewnetrzny 1020 miedzy 8 rano i 5 po poludniu. Dziekuje, Harriet Stone Kierownik Personalny _________________________________________________________________ Szanowny Panie Preston, Moje kapielowe mydlo Dial zniknelo. Wszystkie mydla zostaly zabrane z mojego pokoju razem z moim wlasnym mydlem kapielowym Dial. Wrócilem wczoraj wieczorem i musialem prosic gonca by przyniósl mi 4 mydelka Cashmere Bouquet. J. Martin _________________________________________________________________ Szanowny Panie Martin, Poinformowalem nasza Kierowniczke Personalna, Harriet Stone, o panskim mydlanym problemie. Nie moge zrozumiec dlaczego nie bylo w ogóle mydla w pana pokoju, jako ze pokojówki sa poinstruowane zostawiac 3 mydelka za kazdym razem, kiedy sprzataja pokoje. Sytuacja ta bedzie niezwlocznie wyjasniona. Prosze przyjac moje przeprosiny za zaistnialy klopot. Andrew F. Preston Kierownik _________________________________________________________________ Szanowna Pani Stone, Kto u diabla zostawil 54 mydelka Camay w moim pokoju? Wrócilem ostatniego wieczoru i znalazlem 54 mydelka. Nie chce 54 mydelek Camay. Chce do cholery moje kapielowe mydlo Dial. Czy zdaje sobie pani sprawe z tego, ze mam tu 54 mydelka. A wszystko, czego chce, to moje kapielowe mydlo Dial. Prosze oddac mi moje kapielowe mydlo Dial. J. Martin _________________________________________________________________ Szanowny Pnie Martin, Skarzyl sie pan na zbyt duza ilosc mydla w panskim pokoju, wiec zabralam wszystkie. Po tym poskarzyl sie pan pnau Prestonowi, ze cale mydlo zniknelo, wiec osobiscie je zwrócilam. 24 mydelka Camay, które wczesniej zostaly zabrane i 3 mydelka Camay, które jest pan zobowiazany dostawac codziennie (sic). Nic nie wiem o 4 mydelkach Cashmere Bouquet. Najwidoczniej pana pokojówka, Betty, nie wiedziala, ze juz zwrócilam panu mydelka i tez zostawila 24 mydelka Camay wraz z 3 mydelkami Camay zostawianymi codziennie. Nie wiem jak wpadl pan na pomysl, ze nasz hotel daje tez kapielowe mydlo Dial. Udalo mi sie znalezc dla pana kapielowe mydlo Ivory, które zostawilam w panskim pokoju wraz z pozostalymi mydelkami. Harriet Stone Kierownik Personalny _________________________________________________________________ Szanowna Pani Stone, Prosze zorientowac sie w moim ostatnim zestawieniu mydlanego inwentarza. Jak do dzisiaj posiadam: * Na pólce pod apteczka - 18 mydelek Camay w czterech slupkach po 4 i jeden z 2. * Na pojemniku na reczniki papierowe - 11 mydelek Camay w 2 slupkach po 4 i jeden z 3. * Na komódce w sypialni - 1 slupek z 3 mydelkami Cashmere Bouquet, 1 slupek z 4 mydlami kapielowymi Ivory, 8 mydelek Camay w 2 slupkach po 4. * W apteczce - 14 mydelek Camay w 3 slupkach po 4 i jeden slupek z 2. * W mydelniczce pod prysznicem - 6 mydelek Camay, bardzo wilgotnych. * Na pólnocnowschodnim rogu wanny - 1 mydelko Cashmere Bouquet,lekko zuzyte. * Na pólnocnozachodnim rogu wanny - 6 mydelek Camay w 2 slupkach po 3. Prosze poinstruowac Betty, aby sprzatajac mój pokój wyrównala i odkurzyla slupki. Prosze ja równiez poinformowac, ze slupki skladajace sie z wiecej niz 4 mydelek maja tendencje do przewracania sie. Jesli moge cos zasugerowac, to mój parapet okienny nie zostal jeszcze wykorzystany, a jest wspanialym miejscem dla mydelek dostarczonych w przyszlosci. Jeszcze jedno, nabylem kolejne mydlo kapielowe Dial, które trzymam w hotelowym schowku na wypadek kolejnych nieporozumien. J. Martin Odpowiedz Link Zgłoś
michal_c4 Re: COŚ DO ŚMIECHU 03.06.05, 14:14 polecam utwory ze strony: www.napad.art.pl/download.html a dla pracujących w biurze to szczególnie polecam utwór pt. "Grabarze" Miłego słuchanie Michał Odpowiedz Link Zgłoś
dglugla Re: COŚ DO ŚMIECHU - źródło nieznane 20.07.05, 16:12 Student przychodzi na egzamin z logiki i na bezczelnego pyta profesora - Pan się łapie w tej logice panie Profesorze? - Oczywiście, co za pytanie. - To ja mam taka propozycje panie Profesorze, zadam panu pytanie i jeśli pan nie odpowie stawia mi pan 5, a jeśli pan odpowie wywala mnie pan na zbity pysk. - OK... niech pan pyta - Co obecnie jest legalne, ale nie logiczne, logiczne ale nielegalne, a co nie jest logiczne ani legalne? Profesor nie znal odpowiedzi postawił studentowi 5 i wola swojego najlepszego studenta i pyta go o odpowiedz Ten mu natychmiast odpowiada: - Ma pan 65 lat i jest pan żonaty z 25 letnia kobieta, co jest legalne, ale nie logiczne. Pana żona ma 20 letniego kochanka ,co jest logiczne ale nie legalne. Pan stawia kochankowi swojej żony 5 chociaż powinien go pan wywalić na zbity pysk i to nie jest ani logiczne ani legalne... Odpowiedz Link Zgłoś
magda_e1 Re: COŚ DO ŚMIECHU - źródło nieznane 27.10.05, 09:14 Wieczór, mieszkanie, światło zapalone, w sypialni mąż i żona w łóżku baraszkują. Żona w pewnym momencie mówi: - Zenek, my tu już tak od dłuższego czasu, a ty rżniesz mnie jak zwykłą dziwkę, nic nie mówisz, powiedziałbyś choć dwa słowa.... - Wyżej dupę!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
dglugla Re: COŚ DO ŚMIECHU - źródło: trojmiasto.pl (forum) 20.07.05, 16:13 Zebrał wódz indiański "Siedzący Pies" całe swoje plemię na naradę wojenną: - Czerwonoskórzy! Jesteśmy wielkim narodem? - Taaaaak! - To dlaczego nie mamy własnej rakiety z ładunkiem nukleranym? - Taaaa... Zbudujemy? Huurraaa! Ścięli tomahawkami największą sekwoję w okolicy, wydrążyli ją w trudzie i znoju, według starej, indiańskiej recepty wyprodukowali proch, napchali go do wydrążonego pnia, zapletli linę z lian i jako lont wyprowadzili na zewnątrz rakiety. - Gdzie ją wystrzelimy? - Na Erewań! - A dlaczego na Erewań? - Innych miast nie znamy... Napisali na rakiecie "Na Erewań", zbili się w gromadę i podpalili lont. Jak nie pierd***ęło! Prawdziwy Armageddon: dym, swąd, wszystkich rozrzuciło w promieniu kilkunastu metrów... Wódz bez nogi, bez ręki otrzepuje się z kurzu i mówi: - Ja pierd*lę! Wyobrażacie sobie, co się dzieje w Erewaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
dglugla Coś dla niespokojnych duchem ;) 26.10.05, 01:21 Przychodzi koleś do sklepu z zabawkami i mówi do sprzedawczyni: - Dzień dobry, chciałbym żeby mi Pani poleciła jakieś wypaśne puzzle, ale żeby były trudne, bo strasznie dobry jestem w te klocki. Sprzedawczyni przyniosła mu 1.000 elementów - obraz przedstawia dupę zebry - same czarne i białe elementy. Koleś na to patrzy i mówi: - A czy można coś trudniejszego, bo nie chwaląc się takie klocki to układam jak się śpieszę na tramwaj. Sprzedawczyni popatrzyła na niego i przyniosła mu zestaw wymiatacza puzzli: 10.000 elementów, obraz przedstawia zamgloną drogę podczas śnieżycy - wszystkie szare. Koleś patrzy i mówi: - Raczy sobie Pani żartować... Takie klocuszki to moje dzieci pykają ze mną przy śniadaniu. Babka juz złapała ciśnienie i poszła na zaplecze szukać czegoś trudniejszego. Nie ma jej, nie ma, w końcu przychodzi i dźwiga jakieś ogromne pudło. Zawartość: 50.000 puzzli, 25 m2, obraz przedstawia zaćmienie słońca w jaskini - hardcore dla zwykłego wymiatacza puzzli. Ale koleś na to patrzy i mówi: - No nie... Serio... Pani myśli, że taki słaby jestem?! Ona wpadła w szał i krzyczy do kolesia: - PANIE!!! WYP...J PAN ZE SKLEPU, PRZEJDŹ PAN PRZEZ JEZDNIĘ, WEJDŹ PAN DO SKLEPU NAPRZECIWKO, TAM POPROŚ PAN KILOGRAM BUŁKI TARTEJ I SE PAN K...A ROGALA UŁÓŻ!!! Odpowiedz Link Zgłoś
magda_e1 Re: COŚ DO ŚMIECHU-może trochę wulgarnie... 26.10.05, 21:53 Może trochę wulgarny... Siedzi para w kinie, ciemno, nic nie widać. Chłopak licząc na kinowe figle-migle szepcze do dziewczyny: - Wiesz co, tyle już tu siedzimy, a ty mi nawet buzi nie dałaś... Na co dziewczyna: - Jak to, przecież przed chwilą skończyłam robić ci lodzika...! - Mi?!?!?! Odpowiedz Link Zgłoś
magda_e1 Re: COŚ DO ŚMIECHU 26.10.05, 22:11 Fabio, pochodzący z Mediolanu, miał wypadek swoim czerwonym Ferrari, zginął i poszedł do nieba. Podjeżdża do bram, a tu stoi św. Piotr i mówi do niego tak: - Fabio, wybieraj. Albo będziesz przestrzegał przepisów i będziesz wzorowym kierowcą, albo chodzisz piechotą. Panuje tu ograniczenie do 50 km/h. Wybieraj. Na co Fabio: - Co? Tylko 50 km/h? Takim samochodem? Przecież to grzech! - Fabio, pięćdziesiątka albo dwie nóżki. To jak? Fabio po długim namyśle zgodził się jeździć przepisowo. Wjechał do nieba i spokojnie ruszył przed siebie. Nagle wyprzedza go żółte Lamborgini jadące z zawrotną prędkością. Fabio zdążył zauważyć tylko część numeru rejestracyjnego: NA 32.. - Neapolitańczyk?! Jemu wolno, a mi nie?! O, co to to nie... - powiedział do samego siebie i dał gazu do dechy. Mknie w pościgu za żółtym wozem przeszło 200 km/h, aż tu nagle za którymś zakrętem stoi św. Piotr, macha lizakiem, zatrzymuje Fabio i mówi: - Fabio, Fabio, ostrzegałem cię. Oddawaj kluczyki, wysiadaj, od teraz będziesz spacerował po niebie! - Ale św. Piotrze, dlaczego?! Ten samochód z Neapolu mknął tak szybko i nic, a mnie zatrzymujesz?! To niesprawiedliwe!! Na co św. Piotr: - Po pierwsze, to nie Neapol tylko Nazaret, a po drugie to jest syn szefa i jemu wolno... Odpowiedz Link Zgłoś
zybor_100 Re: COŚ DO ŚMIECHU 27.10.05, 08:26 Jadącą na rowerze blondynkę zatrzymuje policjant. Po sprawdzeniu stanu technicznego roweru mówi: - Nie ma pani powietrza w tylnym kole. a blondynka na to: - Tak to prawda ale tylko na dole... Odpowiedz Link Zgłoś
zybor_100 Re: COŚ DO ŚMIECHU 27.10.05, 08:28 - Dlaczego blondynki nie lubia oranżady w proszku? - Bo nie wiedzą, jak wlać pół litra wody do tej małej torebeczki... Odpowiedz Link Zgłoś
zybor_100 Re: COŚ DO ŚMIECHU 27.10.05, 09:10 Zlapal diabel Niemca, Ruska i Polaka. Dal im alternatywe: Kociol, albo powiedza liczbe dla ktorej on nie bedzie znal wiekszej. Niemiec: Miliard. Diabel: Dwa miliardy. Do kotla! Rusek: Bilion. Diabel: Dwa biliony. Do kotla! Polak: Od h*ja i troche. Diabel zaklopotany nie wie ile to jest... Diabel: A ile to jest? Polak: Umiesz liczyc ziarenka piasku? Diabel: Tak. Polak: A widzisz to drzewo? Diabel: Widze. Polak: Jest to tyle ziarenek piasku ile od tego drzewa w pizdu. Odpowiedz Link Zgłoś
magda_e1 Re: COŚ DO ŚMIECHU 27.10.05, 09:11 Idzie facet przez las i widzi zziębnietą dziewczynkę. Pyta się: - Oj, dziecko, zgubiłaś się? Ona na to: - Nie, spaceruję tylko. Facet mówi: - A nie zimno ci? - Nie - odpowiada dziewczynka. - To może chcesz na pączka? - pyta facet. - A jak to jest na pączka? Odpowiedz Link Zgłoś