Dodaj do ulubionych

ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA

IP: *.chello.pl 08.09.05, 16:00
Klasa w której jest 12 ocen dopuszczających na koniec semestru z przedmiotu
matematyka jest uważana za klasę upośledzoną matematycznie, co dziwniejsze
klasa równieśników prowadzona przez innego nauczyciela matematyki ma pośród
swoich ocen końcowo semestralnych tylko jedną dopuszczającą, 6 dostatecznych,
reszta to dobre i b.dobre, czy klasę tą można w przeciwieństwie do pierwszej
nazwać uzdolnioną matematycznie? Dlaczego nauczyciele nie widzą faktu, że to
oni są odpowiedzialni za to co pozostaje w głowach uczniów po wyjściu z
klasy? Dlaczego żyją w iluzji, że wyniki niezapowidzianej kartkówki pod
koniec lekcji pokazują wady ucznia i jego nie przygotowanie z określonego
materiału, dlaczego nikt nie widzi, że taka kartkówka, która wrzuca do
dziennika ogrom ocen niedostatecznych i dopuszczających to w rzeczywistości
oceny, które pownien dostać nauczyciel za poprowadzenie takich lekcji, z
których uczeń nic nie wyniósł, nic nie zrozumiał, nic nie kojarzy. Wyniki ze
sprawdzianów to w równym stopniu wyniki pracy nauczycieli jak i uczniów.
Rodzicu, jeżeli Twoje dziecko przyniesie ocenę niedostateczną ze szkoły,
zapytaj jak poszło reszcie klasy, jeżeli choć dziesięciu innych uczniów
również poległo, to dowód na to, że zostali źle przygotowani...

Jeżeli kogoś interesuje ten temat, chętnie przedstawię bliżej swój punkt
widzenia i wysłucham innych.
Obserwuj wątek
    • Gość: hun_gry Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.static.tfn.net.tw 08.09.05, 16:40
      Gość portalu: L.W. napisał(a):
      > Jeżeli kogoś interesuje ten temat, chętnie przedstawię bliżej swój punkt
      > widzenia i wysłucham innych.

      Psychiatra zawsze znajdzie dla Ciebie czas.
      • dana43 Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA 20.09.05, 22:33
        W całej rozciągłości popieram argumenty i wypowiedzi "laventhara"
        • Gość: wacław Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 20.09.05, 22:55
          "laventhar" nie jak nie rozumie meritum sprawy. Ma oczywiście racjię, i nikt
          tego nie kwestionuje, tylko trzeba jasno i wyraźnie powiedzić, że nie o to
          chodzi. My tu mówimy właśnie o tym, że całą winę za to co dziecko posiada w
          głowie zwala się na ucznia. I to jest złe.

          Pozdrawiam
    • Gość: gosc Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.astral.lodz.pl 08.09.05, 16:51
      Czlowieku, ty lepiej czym predzej idz do lekarza bo nie jest z toba dobrze. Nie
      wiem, moze to od tego upalu...z reszta nie wazne od czego tylko idz tam jeszcze
      dzisiaj. Najlepiej do psychiatry od ciezkich przypadkow.
      • Gość: krk Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.speednet.com.pl / 83.238.141.* 08.09.05, 16:56
        mam podejrzenia co do autora o inicjałach L.W., którego dzieci słabo się
        uczą ;))
    • Gość: mac Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 08.09.05, 17:44
      a może jest w tym twoim tekscie ziarnko prawdy. moj Tata mowil zawsze, ze jak w
      klasie jest wiecej dwój niż trój to z nauczycielem jest coś nie tak, a nie z
      uczniami. I myślę, że miał racje - ja juz po studiach, ale w szkole byli
      nauczyciele o ktorych piszesz, tacy nieodpowiedzialni.
      • Gość: incognito12 Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.uwgda.gov.pl 19.09.05, 08:27
        Zgadzam się w 100 procentach, a do psychiatry niech udadzą sie ci o zjadliwych
        umysłach( daję głowę,że niereformowalni nauczyciele.
    • Gość: Asia Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 17:50
      Panie L.W. zapraszamy do dyskusji pod
      adresem:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=28498608
      Wszyscy pozostali jeżeli nie jesteście zainteresowani tematem - proszę
      zaoszczędzić sobie niewybrednych uwag
    • monikaa13 Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA 08.09.05, 17:59
      oczywiście jak na koniec semestru w klasie jest połowa dopuszczających to moz
      ejest coś nie tak ale jak ze sprawdzianu połowa dostanie 1 to nie koniecznie
      musi byc wina nauczyciela, a moż epoprstu uczniowie sie nei nauczyli, czy nie
      ma takiej możliwości, może taka kartkówak jest jakąś karą za ich głośne
      zachowanie, przez które nic nei zrozumieli, moz enauczyciel wcale nei bierze
      takiej kartkówki pod uwagę, ale żeby od razu winic nauczyciela, to chyba lekka
      przesada, jeszzce tego brakuje, ze jak dzieci dostaną 1 to do szkoły przybędzie
      kolejka rodziców z pretensjami, że jak to oni dostali jedenyki???!!!
      Jeżeli uvczeń uczy sie systematycznie, a żeby się uczył potrzebuje
      konsekwentnych rodziców, to napewno napisze taki sprawdzian dobrze, a jeżeli
      nie to nie i tyle.
      Jezeli faktycznie nauczyciel zle wytłumaczył to zawsze można z nim porozmawiac
      i poprosic o jeszzce jedną lekcję z tego tematu, ale naskakiwac na niego ż ezle
      uczy to przesada
      Oczywiście są wyjątki
      • Gość: Takijeden. Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: 158.75.241.* 08.09.05, 21:18
        W szkole jest jak w młynie, ino, ze się worków na plecach nie nosi, tylko
        plecaki i plecaczki. Jeżeli tak nie jest, to znaczy,że jest niedobrze...Na
        oceny nie ma się co obrażac- to tylko informacja zakleta w cyferkach ( dla
        zainteresowanych).Dawniej nie było takich wygódek jak: poprawianie ocen z
        jedynki nawet na piatkę,matura z języka litewskiego, przewaga praw uczniowskich
        nad nauczycielskimi itd... Może napiszecie, że poziom jest wyższy?
        • laventhar Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA 08.09.05, 21:28
          Gdyby uczniowie z rowna uwaga co swoje prawa czytali lektury szkolne i
          przygotowywali sie do lekcji, to bysmy byli najmadrzejszym narodem. A niestety
          jest na odwrot...

          --------------------------------
          Szybka nauka - www.ebelfer.pl
          Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
    • laventhar Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA 08.09.05, 21:36
      Ciagle ktos na tym forum leczy swoje kompleksy swoje i swoich dzieci wobec
      nauczycieli.

      Jak sie Tobie jedna szkola nie podoba, to przenies dzieciaka do innej, lepszej
      szkoly. Takie Twoje prawo. No ale dobra szkola ma tez prawo Tobie odmowic, gdy
      sa inne dzieci, bardziej zdolne i pracowite, ktore osiagnely lepsze wyniki na
      egzaminach kompetencji - to tez jej prawo.

      Skoro w danej klasie sa dzieci, ktorych nauczyciel potrafi czegos nauczyc (i
      dostaja piatki ze sprawdzianow), to widocznie powodem slabych ocen innych
      dzieci nie jest nauczyciel tylko to, ze dzieci te ucza sie mniej od tych
      piatkowiczow. A moze poprostu poslales (-las) dziecko do klasy, w ktorej jest
      zbyt wysoki poziom?

      --------------------------------
      Szybka nauka - www.ebelfer.pl
      Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
      • Gość: małgorzata Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.05, 22:29
        A może te dzieci nadrabiają szkolne braki na korepetycjach? A może mają
        gorliwych rodziców, którzy pracują z nimi godzinami w domu na te piątki.
        Ja tu nie widze jakoś zakompleksiałych rodziców, tylko raczej bufoniastych
        nauczycieli, którzy wogóle nie biora pod uwagę, że ktoś może skrytykować ich
        pracę. I przepraszam - dlaczego rodzic ma przenosić ucznia do innej szkoły????
        A może zasugeruję raczej przeniesienie nauczyciela do innej pracy? Cos tu się
        ostro pokręciło. Szkoła, drogi nauczycielu jest stworzona wyłącznie na potrzeby
        ucznia. Ty, nauczycielu zostałeś tam zatrudniony aby te potrzeby realizować. I
        niestety, ale zawsze powinieneś znać swoje miejsce, które jest dokładnie na
        trzecim planie: bohaterem pierwszoplanowym jest tu uczeń, drugoplanowym rodzic,
        który zleca ci nauczanie swojego dziecka. A ty masz to zadanie realizować. Po
        prostu.
        PS. Nie ma już egzaminów kompetencji. Testy kompetencji były kilka lat temu.
        Teraz są sprawdziany w klasie VI i egzaminy gimnazjalne. Nauczycielu, nie
        nadążasz najwyraźniej za zmianami. Mam nadzieję, że nie starasz się w
        najbliższym czasie o mianowanie czy dyplomowanie, bo użycie takiego
        sformułowania skompromituje cię. Ciekawe, czego jeszcze nie wiesz...?
        • laventhar Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA 08.09.05, 23:14
          Czlowieku - ja nie jestem zadnym nauczycielem i na pewno nigdy nim nie zostane.
          Chociazby dlatego, aby nie brac na siebie winy za to, ze dzieciak ma nauke w
          d....

          Ja znam wiele dzieci nad ktorymi nikt w domu nie musi siedziec by przynosily
          piatki.

          W kazdym zawodzie sa profesjonalisci i partacze. I nic na to nie poradzisz. Ale
          problem w tym, kto ma oceniac tego nauczyciela. Niestety czesto jest tak, ze
          uczniowie chodza nauczycielowi po glowie. W ten sposob wykrozystuja to, ze
          nauczyciel ma same obowiazki wobec ucznia, ale nie posiada zadnych praw. A gdy
          nauczyciel probuje sobie kalse podporzadkowac, to sie odzywaja rodzice, ze to
          wina nauczyciela, ktory nie moze sobie normalnie z klasa poradzic. A tymczasem,
          w przypadkach gdy klasa chodzi po glowie nauczycielowi, to wina nikogo innego
          jak rodzicow, ktorzy nie wpoili dziecku takich rzeczy jak szacunek wobec
          nauczyciela - jaki by on nie byl, uczen jako osoba mlodsza powinna sie
          zachowywac wobec niego fair.

          --------------------------------
          Szybka nauka - www.ebelfer.pl
          Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
          • Gość: Poseł Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 08.09.05, 23:38
            laventhar mam szacunek do wielu polaków, ale ty coś jesteś poza listą. Ludzie
            nie walczą na tym forum o to by obrzucić nauczycieli błotem, nie walczą nawet o
            oceny swoich córek i synów, WALCZĄ O ICH WIEDZĘ, a więc także w konsekwencji o
            dobrą Polskę! I ja również o wiedzę będe walczył! Choćby merytorycznie!

            To co ty sobie myślisz, że połowa klasy ma odejść bo jest niby gorsza od tej
            drugiej, która posiada wiedze ze wszystkich innych źródeł
            (korki,rodzice,zapieprz po szkole itd) niż z tego, z którego powinna czyli od
            nauczyciela?! Dla tej "gorszej" połowy klasy jedynym źródłem wiedzy jest
            nauczyciel, a że ten nauczyciel nie potrafii wiedzy swojej przekazać tylko ją
            egzekfować (sprawdziany,odpytywania,klasówki,itd!) Nauczyciele często tylko
            wymagają wiedzy a nie potrafią jej przekazać! takich ludzi powinni co najmniej
            surowo karać!

            Małgorzato i L.W. moje głosy poparcia!
            • laventhar Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA 09.09.05, 00:27
              Ale Ty nie rozumiesz mnie. Ja nie mowie, ze kazdy nauczyciel jest cacy. Ale
              denerwuje mnie zwalanie winy na nauczycieli, bo bardzo czesto uczniowie sa sami
              sobie winni. To po pierwsze. A po drugie - w zadnym kraju i w zadnej teorii
              edukacji, nauczyciele nie moga byc jedynym zrodlem wiedzy. Nauczyciel ma
              wskazywac zrodla wiedzy, uczyc myslenia, ale wiadomosci uczen musi umiec od 10
              roku zycia zdobywac w duzym stopniu sam. I wcale nie ptorzeba do tego korkow -
              sa zajecia wyrownawcze, sa biblioteki, sa pracownie internetowe, no i sa
              rodzice. Dopiero umiejetne polaczenie tych rzeczy (no i odpowiednia rola
              nauczyciela) moze dac sukces.

              Wez tez pod uwage to, ze nauczyciel ma dosc malo czasu lekcyjnego i nie moze
              poswiecac zbyt duzo czasu na nadrabianie zaleglosci z poprzednich szkol (np. ze
              szkoly podstawowej), bo w ten sposob moze zdazyc sie tak, ze ograniczy sie
              mozliwosci tym dzieciakom zdolniejszym.




              --------------------------------
              Szybka nauka - www.ebelfer.pl
              Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
              • Gość: małgorzata Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 01:21
                Popatrz, popatrz... A ja myślałam, że nauczyciel ma przekazywac wiedzę a nie
                tylko pokazywać gdzie ją znaleźć. Myślałam, że fajni są ci nauczyciele, którzy
                tak potrafią porowadzić lekcje, że uczeń już do książki nie musi zajrzeć. A tu
                okazuje się, że nie! Pomyłka. Jak już się taki cud natury trafia co tradycyjnie
                naucza, to okazuje się, że to nauczyciel źle rozumiejący swoją misję. On ma
                tylko pokazać palcem na książkę, internet i drzwi do biblioteki. Do głowy by mi
                nie przyszło!
                Coś ci się pokręciło chyba. Szkoła ma UCZYĆ. Internet, biblioteka - to źródła
                wiedzy dodatkowej. I wierz mi: nie szkoła nauczyła moje dzieci korzystania z
                tych źródeł informacji, tylko ja (zresztą jak większość znajomych rodziców). To
                my podtykamy dzieciakom książki, które mogą ich zainteresować, chodzimy do
                teatru, muzeów, kupujemy programy edukacyjne. Ale to są sprawy dodatkowe. Od
                nauczycieli oczekujemy, że dadzą naszym dzieciom solidne podstawy wiedzy ze
                wszystkich dziedzin, na wszystkich szczeblach edukacji.
                A jeśli chodzi o czas, to dobry nauczyciel umie tak efektywnie go wykorzystać,
                że i zdolny się na lekcji nie nudzi, i ten mniej zdolny skorzysta. Spotkałam
                takich nauczycieli. Bardzo niewielu, ale spotkałam, więc wiem, że to możliwe. I
                tacy będą czuć się urażeni twoją wypowiedzią. Bo zdarzają się nauczyciele,
                którzy wbrew temu co piszesz - UCZĄ. I ja, jako rodzic, żądam aby tylko tacy
                pozostali w zawodzie.
                • laventhar Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA 09.09.05, 02:18
                  A czy Ty czytasz ze zrozumieniem tekstu? Czy ja gdziekolwiek napisalem, ze
                  szkola i nauczyciele maja nie uczyc?

                  Napisalem, ze nauczyciel nie moze byc jedynym zrodlem wiedzy, a nie ze nie ma
                  byc zrodlem wiedzy calkiem. Ale zadaniem nauczyciela jest nie tylko wklepywanie
                  do glow regulek, dat i nazw, ale znacznie istotniejsze jest nauczanie o
                  regulach, ktorymi rzadza sie poszczegolne dziedziny wiedzy. Dodatkowo o wiele
                  bardziej wartosciowa dla ucznia jest umiejetnosc znalezienia sobie samodzielnie
                  odpowiedzi na pytania (np. korzystajac z internetu, biblioteki, itd.) niz
                  wyrycie na pamiec jakis faktow - wszystkich faktow i tak nie spamieta, a zycie
                  postawi go w niejednej takiej sytuacji, ze zamiast wiedzy wazniejsze bedzie
                  poszukiwanie zrodla wiedzy.

                  Dlatego ja o wiele bardziej cenie tych nauczycieli, ktorzy w uczniach
                  wyksztalcaja chec samodzielnego zglebiania wiedzy niz tych, ktorzy od 30 lat
                  ucza dzieciakow na pamiec tych samych regulek, ktorych dzieciak i tak nie
                  rozumie.

                  Wlasnie przez to, ze rodzice posylajac dzieciaka do szkoly uwazaja, ze szkola
                  zalatwi wszystko - wlozy wiedze i umiejetnosci do glowy - potem okazuje sie, ze
                  po szkole dzieciak nie jest do niczego przygotowany. Bo jesli dzieciak nie
                  bedzie chcial sie uczyc, to najlepszy nauczyciel nie pomoze.


                  --------------------------------
                  Szybka nauka - www.ebelfer.pl
                  Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
                  • Gość: LW. Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 09.09.05, 08:26
                    > Dlatego ja o wiele bardziej cenie tych nauczycieli, ktorzy w uczniach
                    > wyksztalcaja chec samodzielnego zglebiania wiedzy niz tych, ktorzy od 30 lat
                    > ucza dzieciakow na pamiec tych samych regulek, ktorych dzieciak i tak nie
                    > rozumie.

                    Hm... myślę, że Małgorzata mówiąc o dobrym nauczycielu nie miała na myśli
                    nauczyciela, który wklepuje dzieciakom do głowy od 30lat regułki a one i tak
                    tego nie rozumieją. A propos rozumienia tekstu, miałeś taki temat w szkole jak
                    rozumienie tekstu? Albo nie było Cię na lekcji albo miałeś jedną z takich
                    nauczycielek o których mówisz, że je cenisz, czyli pokazała Ci baba\chłop jaki
                    jest adres internetowy z takim tematem, gdzie odszukać taką wiadomość w
                    bibliotece itd. i masz uczniu, ucz się sam, ja dostaję 1500zł m-cznie i za tą
                    kase będe pokazywała tobie gdzie masz znaleźć źródła wiedzy... bo sama nie
                    bardzo potrafię Ci ją przekazać... SZKOŁA PODSTAWOWA, GIMNAZJUM I 2 PIERWSZE
                    KLASY LICEUM TO NIE STUDIA!!!!! ŻEBY studiować książki w bibliotece do północy,
                    chodzić na korki i zapieprzać jak student medycyny!!! szkoła ma uczyć, ma
                    przekazywać wiedzę, i to nauczyciel ma ten obowiązek spełnić!!! I rzeczywiście
                    są tacy, którzy potrafią to zrobić!!! I też, tak jak Małgorzata jestem zdania,
                    że tylko tacy powinni zostać w zawodzie.
                  • Gość: m Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.milomlyn.sdi.tpnet.pl 09.09.05, 08:30
                    Nikt dotąt nie zauważył jeszcze jednego aspektu efektywności nauczania, to jest
                    możliwości intelektualnych ucznia. Tam, gdzie nauczyciel dostaje uczniów
                    wyselekcjonowanych, np. renomowane licea, tam rzeczywiście od jego pracy zależy
                    wiele. A co mogą zrobić nauczyciele w wiejskich szkołach,do których przychodzą
                    głównie dzieci z rodzin popegerowskich,które w domu nie widziały żadnej książki,
                    gdzie wiedza i wykształcenie nie stanowią większej wartości. Czesto są to
                    rodziny patologiczne, a działania wychowawcze rodziców ograniczają się do jako
                    takiego wyżywienia, chociaż i z tym bywa różnie.Są klasy,gdzie przeważająca
                    częśc uczniów ,kierowana do poradni, otrzymuje opinię o opóżnieniu rozwojowym o
                    kilka lat, obniżonych możliwościach intelektualnch jak równiez upośledzeniu
                    umysłowym w stopniu lekkim lub znacznym. Te wszystkie dzieci trafiaja do tej
                    samej klasy razem z dziećmi zdolnymi. Nauczyciel musi na 45 min. lekcji zająć
                    się jednymi i drugimi stosując różne metody pracy.Trzeba tu jeszcze dodac,że te
                    dzieci nie otrzymują najczęściej żadnej pomocy w nauce w domu, nawet tak
                    minimalnej, jak sprawdzenie, czy odrobiły zadane lekcje.Co to znaczy w przypadku
                    takiego pierwszaka,nie trzeba chyba tłumaczyć.Nauczyciel wszystkiego nie załatwi.
                    • Gość: LW. Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 09.09.05, 09:34
                      Tak, trudno się z Tobą nie zgodzić. Ale ja nie o tym mówię. Nie mówię o
                      nauczaniu początkowym, nauczaniu w wiejskich szkołach i szkołach o bardzo dużym
                      poziomie zróżnicowania intelektualnego, choć to kolejny ważny wątek do
                      poruszenia. Mówię o większości nauczycieli w większości polskich szkół
                      podstawowych, gimnazjalnych i licealnych. Rozumiem, że zdaża się tak, że do
                      gimnazjum, do jednej klasy, trafiają uczniowie różni - i rzeczywiście nie można
                      wtedy obarczać nauczycieli pełną odpowiedzialnością. Pragnę jednak zwrócić
                      jednak szczególną uwagę na tych nauczycieli, którzy uczą uczniów chociażby
                      średnich - takich w Polsce setki tysięcy - i przykładowo okazuje się, że
                      uczniowie mają problemy tylko na niektórych lekcjach, np. polski i w.o.s. a na
                      innych dają sobie świetnie radę. Chcę by uczeń miał prawo opiniować pracę
                      nauczyciela, by takie prawo miał i jego rodzic. Nie można zwalać całej
                      odpowiedzalności na uczniów - a w tej chwili w Polsce niestety tak właśnie
                      jest! - podczas gdy nauczyciel prowadzi lekcję w sposób niezrozumiały, niejasny
                      itp. Ja nie mam zastrzeżeń co do kompetencji nauczycieli! Chciałbym żeby to
                      było jasne: nauczyciel może umieć bardzo dużo, być magistrem itd. ale nie
                      znaczy to, że jest dobrym nauczycielem i że potrafi w sposób odpowiedni
                      przekazać swoją wiedzę! Jeżeli nie potrafi poprowadzić lekcji komunikatywnie,
                      prosto, jasno i zrozumiale (a dobrze byłoby gdyby jeszcze interesująco i
                      ciekawie) to mam wątpliwości co do tego czy można nazywać go tak naprawdę
                      nauczycielem.
                    • laventhar Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA 09.09.05, 10:12
                      To caly czas probowalem przekazac. Nauczyciel nie jest i nie moze byc jedynym
                      czynnikiem odpowiedzialnym za suksec edukacyjny - musi wspoldzialac rodzica,
                      szkola, srodowisko. A zwalanie winy zawsze na nauczyciela, bez ogladania sie na
                      okolicznosci to zwykle dranstwo.


                      --------------------------------
                      Szybka nauka - www.ebelfer.pl
                      Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
                      • Gość: Takijeden. Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: 158.75.241.* 09.09.05, 21:32
                        To,że jest, jak jest (żle),obwiniam przede wszystkim władze walczące na
                        beznadziejne pomysły, a nie zwyklych nauczycieli...Znam jedną nauczycielkę,
                        która uparła się, że nauczy młodzież języka polskiego. Bardzo poważnie i
                        profesjonalnie wzięła się do pracy, ale nie pasuje do "orkiestry". Dyrekcja i
                        inni chcą "artystów", bo szkoła musi się nieustannie bawic jak "tańczący
                        kongres", i byc atrakcyjna. Kobieta cierpi- wszędzie i zawsze dostaje op....ol.
                        Nie dostaje nagród za to, że naprawdę chce nauczyc totalnie zaniedbanych. w
                        szkole dostaje najsłabszych uczniów. Nijak nie może dostosowac się do
                        współczesnych wymagań. Jest ofiarą tych, którym się coś po........ło.
                      • Gość: L.W. Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 10.09.05, 16:03
                        Ale jak do tej pory popełnia się inne "draństwo" i całą winę zwala się na
                        ucznia! Nie zważając na okoliczności - jak piszesz.
      • Gość: incognito12 Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.uwgda.gov.pl 19.09.05, 08:38
        Dlaczego uważasz,że kompleksy rodziców i dzieci????? Zastanów się nad
        kompleksami nauczycieli! Napewno jesteś nauczycielem, nawet nie potrafisz
        obiektywnie, nie mówiąc o uczciwej ocenie swoich kolegów. Dlaczego rozwiązanie
        znajdujesz w zmianie szkoły? Nie wydaje się to dobrym rozwiązaniem dla dziecka,
        przeważnie młode roślinki źle znoszą przesadzanie. Ile godzin pedagogiki i
        psychologi masz za sobą?????? Nauczyciele biorą pieniądze za swoja pracę jak
        nie zoszą dzieci powinni zastanowić się nad zamiataniem ulic w Madrycie, zrobią
        mniej złego,poprawią znacząco swoją sytuację materialną tylko więcej wydadzą na
        psychiatrów bo nie bedą mieli gdzie podleczyć kompleksów.
    • Gość: gsg nauczyciel vs. uczeń vs. rodzic IP: *.85-237-178.tkchopin.pl 09.09.05, 23:11
      Tyle tu mądrych wypowiedzi padło, tyle super pomysłów. Zastanawia mnie tylko
      jeden fakt. Ile z tu wypowiadających się osób miało do czynienia ze szkołą nie
      jako uczeń albo rodzic ucznia? Kto z Was tak naprawdę wie jak wygląda praca
      nauczyciela? Wielu ludzi widzi tylko to, że nauczyciel ma 2 miesiące wakacji,
      ferie zimowe i pracuje 18 godzin tygodniowo...jeśli ktoś w życiu miał do
      czynienia ze szkołą jako nauczyciel, to wie o czym tu mówię...
      • Gość: L.W Re: nauczyciel vs. uczeń vs. rodzic IP: *.chello.pl 10.09.05, 16:44
        Drogi Panie Nauczycielu, ( bo z treści można myśleć, że nauczycielem jesteś )

        Piszę to wszystko nie jako uczeń, który się buntuje, nie jako rodzic, któremu
        dziecko non-stop skarży się na szkołę i nauczycieli. Piszę, ponieważ wierzę w
        wartość swojego doświadczenia. Wiem jak trudno jest się przygotować do
        poprowadzenia dobrej lekcji, miałem okazję do tego by to zrobić sześciokrotnie
        w ciągu ostatnich kilku lat, za każdą z tych prowadzonych lekcji otrzymywałem
        oceny celujące (i mówię tu całkiem poważnie!) 6 za poprowadzenie lekcji z
        fizyki, bilogi, j.francuskigo (dwukrotnie), matematyki, w-f'u. Dlaczego o tym
        wspominam? Ponieważ wiem, że możliwe jest tak poprowadzić lekcje (niezależnie
        od tego czy to matma, polski, czy angielski) by była to lekcja interesująca,
        nie nudny wykład, którego nikt w klasie nie słucha i później robi się z niego
        sprawdzian, z moich lekcji, moi koledzy wynosili naprawdę dużo! Wiem, że ode
        mnie zależało to czy ta lekcja będzie zwykłą lekcją-referatem i wszyscy będą
        notować, czy będzie na tyle interesująca, że uczniowie(moi koledzy i koleżanki)
        nie będą musieli przerabiać jej od nowa przed sprawdzianem z tego tematu! Ja
        wiem, że jest to możliwe, wiem, że wymaga to trochę pracy, ale wiem również, że
        ogromna liczba nauczycieli także wie, mało tego, oni olewają to z góry do dołu
        i idą po najmniejszej lini oporu tzn. lekcja to referat z książki, zeszytu,
        własnych notatek, sprawdzian to kserówka z książki itp. WIECIE CZEGO TYM
        SPOSOBEM UCZYCIE NASZE DZIECI?! TEGO, ŻE WSZYSTKO MOŻNA ROBIĆ NA OD.....OL A I
        TAK SWOJĄ PENSJĘ SIĘ DOSTANIE! Bo Ci nauczyciele, którzy naprawdę przykładają
        się do pracy, nieczęsto dostają z tego powodu premię.......
        • Gość: gsg Re: nauczyciel vs. uczeń vs. rodzic IP: *.85-237-178.tkchopin.pl 11.09.05, 18:14
          Drogi(a) L.W.
          na moje szczescie nie jestem juz nauczycielka. Nie chce pomniejszac Twoich
          doświadczen w nauczaniu, ale 6 razy w ciagu zycia, to tyle co nauczyciel w ciagu
          jednego-dwoch dni...owszem, masz racje, mozna poprowadzic lekcje ciekawa,
          nieschematyczna. pracowalam jako nauczyciel dwa lata i juz po pierwszym
          miesiacu bylam wykonczona. tu nie chodzi tylko o te lekcje czy tez
          przygotowywanie sie do nich. ta praca tak obciaza czlowieka psychicznie, ze nikt
          nie jest w stanie tego zrozumiec. jako mloda i ambitna nauczycielka staralam sie
          bardzo, aby lekcje byly urozmaicone. co z tego, jak polowa klasy i tak nie byla
          zainteresowana, bo to im niepotrzebne..przy takim podejsciu uczniow do sprawy
          nauczycielom tez sie w pewnym momencie odechciewa..
          pytasz,czego uczymy dzieci..to ja pytam czego rodzice ucza dzieci, przychodzac
          do szkoly i robiac ze swoich dzieci aniolki,ktore nie pala, nie wagaruja,nie
          przeklinaja, czego rodzice ucza dzieci, kiedy podwazaja kompetencje nauczycieli,
          czego rodzice ucza dzieci, kiedy usprawiedliwiaja kazde zaspanie, bo dziecku nie
          chcialo sie o osmej do szkoly przyjsc...
          niestety, aby szkola byla skuteczna i odnosila sukcesy, nie tylko w nauczaniu
          ale tez te wychowawcze, to musi wspolpracowac z rodzicami..gorzej kiedy Ci
          drudzy robia tzw.krecia robote...wtedy nigdy nie bedzie efektow..
          ja odeszlam, bo nei wytrzymalam nerwowo, choc zdawalo mi sie, ze jestem "twarda"
          osoba..do pracy w szkole trzeba miec nerwy ze stali...
          pzd
        • Gość: gsg Re: nauczyciel vs. uczeń vs. rodzic IP: *.85-237-178.tkchopin.pl 11.09.05, 18:18
          to jeszcze ja.
          co z tego ze nauczyciel poprowadzi ciekawa, super lekcje, jak rodzic nie
          dopilnuje zeby dziecko w domu powtorzylo sobie wiedze przyswojona na lecji.
          jesli sie dziecka nie nauczy sie za mlodu, ze lekcje nalezy odrabiac i
          przygotowac sie do lekcji, to w liceum juz na to bedzie za pozno.i takie sa
          potem efekty..
          co z tego ze lekcja byla super,jak uczniowie z niej wyjda i do podrecznika
          zajrza dopiero na kolejnej lekcji..wieksza kontrola ze strony rodzicow by sie
          przydala...a rodzice niestety sa zajeci zarabianiem forsy.a dzieci niech sie
          wychowuja...tak niestety to nie bedzie nic dobrze funkcjonowac...
    • Gość: leon obowiązki i prawa ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.05, 16:27
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14486
      • Gość: franek Re: obowiązki i prawa ucznia IP: *.airm.net 11.09.05, 07:39
        Co wy chcecie od nauczyciela? Hasła typu: "nauczyciel, szkoła ma uczyC" zostały
        mocno skrytykowane przed wprowadzeniem reformy, teraz szkoła wg
        różnych "uczonych" ma "uczyć myślenia" - zapmnieli oni jednak o tym, że aby móc
        myśleć, to trzeba mieć o czym. Zobaczcie także def. nauczania, w każdym
        podręczniku dydaktyki dla nauczycieli przeczytacie, że "nauczanie, to
        kierowanie procesem uczenia się", a nie tylko przekazywanie wiedzy. Oczywiscie
        nie należy tego rozumieć, ze jest to tylko "pokazywanie palcem", gdzie szukac
        informacji. W ten sposób podkreśla się znaczenie, motywacji i aktywności
        własnej uczącego się. To, że w opisywanej klasie jest taka, a nie inna
        sytuacja, to zapewne część winy nauczyciela (możliwe, że cienki merytorycznie i
        metodycznie), ale jest to także wina całego systemu (te różne "prawa ucznia",
        to "bezstresowe nauczanie i wychowanie", nadopiekuńczość rodziców "nie kop
        kota, bo sie spocisz", te "alternatywne" podręczniki i programy nauczania,
        których nikt nigdy nie weryfikował empirycznie, ponadto decentalizacja
        programów przy jednoczesnej centralizacji wymogów) oraz samych uczniów.
        Pokażcie mi nauczyciela, który na siłę potrafi wlać komuś coś do głowy, jeśli
        uczeń nie chce - nauczyciel jest bezradny. Niestety coraz więcej jest uczniów
        tzw. "opornych" i znowu winę za to ponoszą nie tylko nauczyciele.
        Pozdrawiam i zyczę wszystkim jak najlepszej szkoły i nauczycieli, a uczniom
        samych sukcesów.
        • Gość: agazia Re: obowiązki i prawa ucznia IP: *.pl 12.09.05, 10:40
          W końcu ktoś napisał coś sensownego.Pozdrawiam
    • Gość: Takijeden. Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: 158.75.241.* 12.09.05, 18:58
      Kiedyś byłem na wywiadówce w szkolwe starszego syna, dlatego opowiadanie będzie
      z autopsji, i nie z drugiej ręki.

      Tata Krzysia: "Pani(wychowawczyni) skrzyczała mojego Krzysia, a on taki
      WRAŻLIWY. Żeby to było ostatni raz.ZAKAZUJĘ!."
      Pani: "Bardzo przepraszam, ale Pana syn dusił kota na boisku".
      Mama Ani: "...Krzysztof kłuł na lekcji cyrklem moją córkę".
      Tata Krzysia: "Ja pójdę na skargę do Kuratorium- pożałuje Pani!
      Jakiś rodzic(kandydat na radnego): "Zamknij się pan wreszcie..."

      Ja "ni za tym, ni za tym"- osądzcie Drodzy Internauci sami.

      P.S. Ten kandydat na radnego nie przeszedł w wyborach- naraził się większości.
      • Gość: fri Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 13.09.05, 00:02
        Pie---ycie głupoty, wszyscy jak leci, rozmawiacie o zupełnie innych rzeczach i
        nikt nie trzyma sie głownego tematu. Ta dyskusja nie ma sensu, tym bardziej
        jesli beda w niej zabierac glos takie osly jak takijeden...
        • Gość: Ta Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: 158.75.241.* 13.09.05, 05:28
          Do fri!:"Odpowiadaj głupiemu według głupstwa jego, aby się sobie nie zdał byc
          mądrym".(S.)....Teraz czekamy na mądre wypowiedzi, z pewnością naprowadzą nas
          na właściwą drogę...No, fri!- wyluzuj jeszcze...
    • Gość: mc2 Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.imp.gda.pl 15.09.05, 13:24
      Zgadzam się w pełni, ale ministerstwo sądzi inaczej nie upubliczniając wyników
      testu gimnazjalnego czy maturalnego w funkcji szkoły czy poszczególnych
      nauczycieli (gdzie są wyniki zbiorcze dla różnych szkół opracowane
      statystycznie?)
      • Gość: ewa Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.amg.gda.pl 16.09.05, 17:50
        Wracając do meritum:
        Jeśli w klasie ze sprawdzianu jest 70-80% jedynek, to nie wina ucznia lecz
        nauczyciela (kiepsko wytłumaczona lekcja, nieutrwalony materiał,
        niejednoznacznie sformułowane polecenia) Kiedyś uczono mnie w ramach statystyki
        pojęcia krzywej Gausa. Myślę, że byłoby warto o tym wielu przypomnieć.
        Nauczyciel ma pensum tylko 18 godzin na tydzień, także po to by w sposób
        nowatorski przygotować się do lekcji! A ja powtarzam biologię z synem i widzę,
        że on ma nauczyć się na pamięć, np. budowy szkieletu żaby! Po co? Czy nie
        byłoby lepiej pokazać młodym ludziom jakie są jej przystosowania do warunków
        życia?
        A wracając całkiem do początku tej dyskusji - do jakiej biblioteki ma pójść
        uczeń? Zarówno szkolne jak i osiedlowe są zamknięte w środy, soboty i
        niedziele! W pozostałe są otwarte za krótko!! Do osiemnastej!!! Gdzie
        skorzystać z internetu? Szkolne pracownie są zamknięte po południu!!
        Nie mówię o moich dzieciach: mają wielką bibliotekę (w razie czego mogą
        poszukać także u dziadków), szybki, całodobowy internet lub rodziców z wyższym
        wykształceniem, którzy jeszcze sporo pomogą!!
        PISZĘ TE SŁOWA Z MYŚLA O DZIECIACH Z RODZIN W TRUDNEJ SYTUACJI FINANSOWEJ,
        WIEJSKICH, Z RODZIN O NISKIM ROZWOJU WIEDZY GDZIE MOŻLIWOŚĆ WSPARCIA PRZEZ
        NAJBLIŻSZYCH JEST NAJMNIEJSZA!
        Oburza mnie jeden z nauczycieli, który na tym forum pisze o dzieciach z
        zaległościami, wymagających nakładu pracy. Przecież to jest najważniejsze w
        pracy pedagoga: przekazać jak największą wiedzę słabemu uczniowi. Nie jest
        sztuką nauczać geniusza- jest przyjemnością i nagrodą.
        Można zorganizować dodatkowe lekcje dla dzieci "odstających" od poziomu klasy i
        poświęcić temu coś więcej niż obowiązkowe 18/godz
        • Gość: Ta Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.man.torun.pl 17.09.05, 05:13
          Słodka Ewo!: Edukacja to nie statystyka,chociaż mądrzy chca tu ując wszystko
          statystycznie. Lejesz krokodyle łzy, a powinnaś pokazac co sama robisz dla tych
          biednych dzieci. Podejrzewam, że sama dorwałaś się do koryta, a z tego miejsca
          łatwo ocenia się innych. Przejdz lepiej na sąsiedni bardzo rozwijający się
          wątek "..nayczyciel swięta krowa..", tam poziom napadu jest bardzo wysoki.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Ta Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.man.torun.pl 17.09.05, 05:44
            Słodka Ewo!: Analizuję i podziwiam Twoje święte oburzenie. "JA uczę swojego
            syna, a jeżeli nie mam czasu,( bo nie można odejśc od koryta), to wysyłam go do
            zabespieczonych emerytalnie dziadków,albo do wspaniałej biblioteki". Odpowiedz
            szczerze Ewunio:- Gdyby np. władza zechciała przenieśc częśc pieniedzy na wieś
            i tam założyc biblioteczkę; czy Ty staniesz na czele protestu przeciwko takiemu
            projektowi?...
            • Gość: nie analizuj O następna matka Teresa...Jesteś z Samoobrony? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 22:44
              Co to znaczy:"władza zechciała przenieśc częśc pieniedzy "?Wyglądasz na
              następnego pięknoducha, który chce pomagać cudzym portfelem i rękami innych.
              A Twoje pretensjonalne odzywki do Ewy i zupełnie nieuzasadniony protekcjonalizm
              w stosunku do niej wcale nie znaczą o Twojej znajomości omawianej przez nią
              materii.
              A do tego ta spoufalająca się kąśliwość...Czyżbyś był kolejnym niedocenianym
              nauczycielem z misją?
              • Gość: nie analizuj Zaś co do wiejskich bibliotek.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 23:09
                Założę się, że w większości wiejskich domostw trzeba byłoby wywalić telewizory
                przed założeniem biblioteki. Polacy nie lubią czytać, także w mieście(nawet
                tych większych).Spędzam sporo czasu w księgarniach (pustki-chyba że trzeba
                kupić podręczniki), bibliotekach-różnych(emeryci lub zabiegani studenci w
                poszukiwaniu źródłowych tekstów), a kiedy jeżdżę pociągami posp.lub
                podmiejskimi nie widuję ludzi z książkami lub gazetą do poczytania...
                Poza tym książki w Polsce są nie najtańsze i sądzę, że nawet jeśli pozakładamy
                te wiejskie biblioteki trzeba będzie albo zorganizować ogólnopolskie akcje
                zrzuty na książki dla biednych dzieci, albo dopłaty do książek na wieś itp.
                Już widzę te blokady poparcia na drogach.
                • Gość: ewa Re: Zaś co do wiejskich bibliotek.... IP: *.chello.pl 19.09.05, 09:43
                  Tak, poruszasz poważny problem.
                  Mam nadzieję, że gdyby zebrała się grupa pasjonatów to będą w stanie wymyślić
                  coś ciekawego (podobnie jak akcja"Cała Polska czyta dzieciom").
                  Myślę jednak, że pierwszoplanowo należy zreorganizować biblioteki. Muszą
                  przyciągać nowościami, przytulnymi pomieszczeniami, przychylnymi godzinami
                  otwarcia, kompetentnym i życzliwym personelem. A może także salą projekcji CD?
                  Wypożyczlnią CD?
                  Moją ideą fix jest stworzenie funduszu wspierania wypożyczalni. Jednakże
                  chciałabym aby czytelnicy mieli wpływ na zakupy (rodzaj literatury i ilość
                  egzemplarzy).
                  • randybvain Re: Zaś co do wiejskich bibliotek.... 20.09.05, 18:23
                    W bibliotece angielskiej, do ktorej uczeszczam w UK, oprocz ksiazek w roznych
                    jezykach i gazet mozna skorzystac za darmo z internetu oraz wypozyczyc (nie za
                    darmo) film.
                    Aurë entuluva!
              • Gość: Ta Re: O następna matka Teresa...Jesteś z Samoobrony IP: *.man.torun.pl 18.09.05, 04:13
                Co, już wstydzisz się swojego imienia? Do żadnej partii juz nie należę i patrzę
                tylko na ludzi. Świętym nigdy nie byłem i nie zostanę. Samoobrona ten ruch
                protestu wyrosła tylko dzięki takim egoistom jak TY. Wiem gdzie mają biuro
                wyborcze, ale nigdy tam nie byłem...Ale bystra!- zauważyła, że ludzie nie
                czytają. To, że książek ludzie nie czytają, to smutne, ale że gazet nie chcą
                czytac wcale się im nie dziwię- afera goni tam aferę. Wielu się załamało i
                przez to uważają, że jeżeli nie będą wiedziec to problemu nie ma...Bardzo nie
                lubię protekcjonalizmu wobec siebie, wiec stosuję go wobec takich jak Ty, żeby
                się od....li. Od cudzego portfela trzymam się z daleka, a mój otwieram kiedy
                chcę i mogę. Tym "swoim pieniądzom" przyjrzyj się dobrze, czy czasem nie ma tam
                cudzych. Myślisz, że "zjadłaś wszystkie rozumy"...Nie pozdrawiam.
                • Gość: Ta Re: O następna matka Teresa...Jesteś z Samoobrony IP: *.man.torun.pl 19.09.05, 19:28
                  Ewo!: Przepraszam za ort., i dziękuję za słuszną uwagę...O czym Ty napisałaś?
                  Jaka zazdrośc? Jaka nienawiśc? Ja Ciebie nawet polubiłem za temperament i za
                  pisanie ze swadą..."Odpowiedz łagodna uśmierza gniew: ale słowa przykre
                  wzruszają popędliwośc" (S.) Ponieważ napisałaś i tak, i tak, wiec nie wiem co
                  mam napisac...Teraz pozdrawiam.
                  • Gość: ewa Re: O następna matka Teresa...Jesteś z Samoobrony IP: *.amg.gda.pl 21.09.05, 12:09
                    Wydawało mi si, że wypowiadam się dość jasno.
                    Sądzę, że większość piszących na tym forum jest w stanie "monitorować" postępy
                    własnych dzieci i służyć im pomocą na zakrętach. Widzimy także potknięcia, a
                    także poważne problemy istniejące w szkolnictwie. Uważam, że powinniśmy
                    egzekwować poprawę - zaangażowanie nauczycieli w pracę, bezpłatne kółka
                    zainteresowań, przyzwoite godziny otwarcia bibliotek i pracowni internetowych.
                    Ja to mogę zrobić (i uprzedzając Cię - staram się robić), ponieważ moje dzieci
                    dobrze się uczą, a ja nie mam , ani lęków, ani kompleksów wobec nauczycieli.
                    Co mają zrobić często bezrobotni, kiepsko wykształceni rodzice uczniów z
                    problemami edukacyjnymi?
                    To my, dla nich i ich dzieci powinniśmy egzekwować zmiany.
            • Gość: ewa Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 19.09.05, 09:30
              Zanim zaczniesz obrażać przeczytaj i postaraj się zrozumieć treść mojej
              wypowiedzi.
              A tak przy okazji, skąd tyle nienawiści i zazdrości w Tobie?

              P.S Sprawdź błędy ortograficzne przed wysłaniem: pisze się zabezpieczenie!
          • Gość: ewa Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 19.09.05, 09:25
            Twoja agresja jest całkowicie nieuzasadniona. Nie mam zamiaru zniżać się do
            zaproponowanego przez Ciebie poziomu dyskusji.
            Może zamiast obrzucać mnie inwektywami zastanowisz się nad problemem poruszonym
            przeze mnie.
            Pozdrawiam

            P.S. Sporo pomagam innym (nie tylko materialnie). Nie robię tego jednak dla
            poklasku i mówię o tym tylko z powodu wywołania do tablicy.
            • Gość: L.W. Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 20.09.05, 14:52
              Obecny stan oświaty w naszym kraju ma wiele przyczyn, od niewłaściwiego
              dysponowania pieniędzmi do nieprzestrzeganego prawa (nie piszę, że złego prawa,
              bo po przestudiowaniu jego większej części, związanej z tematem edukacja,
              jestem zdania, że ogół zapisanych tam zasad jest prawidłowy, tylko niestety
              traktowany, zarówno przez nauczycieli, rodziców, dyrekcję jak i samych uczniów,
              często jak powietrze. Na nasze nieszczęście, zapis o tym, że Samorząd
              Uczniowski jest organem niezależnym od dyrekcji i ma dość duże
              prawa "korygujące" prace pracowników szkoły, jest wykorzystywany w stopniu
              niemal zerowym).

              Piszę o tym, ponieważ chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie reformy
              systemu oświaty, które zostały przeprowadzone do tej pory, kładły największy
              nacisk na np. rewolucję w podręcznikach, zmiany w rozkładzie materiału,
              wprowadzanie nowych podziałów (np.gimnazjum), a twórcami tych reform i głównymi
              dyskutantami przy ich omawianiu i kreowaniu byli nauczyciele, dyrektorzy,
              ministrowie. Z pozoru wydaje się to być rzeczą właściwą... Analogiczną sytuacją
              byłaby np. taka: w dużym domu towarowym okazuje się, że spada ogólna liczba
              klientów, spada także sprzedaż produktów. Ekspedientki domu towarowego zbierają
              się wraz z kadrą zarządzającą w jednej sali i rozpatróją problem. Wnioski są
              różne, od chęci zmiany towarów na pułkach do zmiany wystroju wnętrza domu
              towarowego. Po naradzie większość pomysłów zostało wprowadzonych w życie. Po
              kilku miesiącach dom towarowy zbankrutował. Co to ma wspólnego z oświatą?!
              Okazuje się, że rozpatrywanie problemu domu towarowego zaczęło się ze złej
              strony. Starano się poprawić wszystko co możliwe, ale nie wzięto pod uwagę
              najważniejszego - klienta. Nie zapytano go o zdanie. Nie zapytano o jego uwagi,
              o pogląd, o punkt widzenia. Po fakcie okazało się, że klienci przestali kupować
              w domu towarowym ponieważ ekspedientki były nie do zniesienia: źle wydawały
              resztę, wulgarnie zwracały się do klientów, nie potrafiły nawet zapakować
              porządnie towaru. To co chcę przekazać, to teza, że reformę powinno zaczynać
              się od wewnątrz, od klienta-ucznia, jego rodzica, ponieważ bezsensem jest i
              pewnym paradoksem, by o błędach ekspedientek mówiły same ekspedientki, wiadomo,
              że nie będą tego robić, bo jak powiedzą za dużo, np. że nie potrafią
              sprzedawać, to poprostu zostaną usunięte z pracy. Dlatego jestem zdania, że o
              nauczycielach , przede wszystkim powinni wypowiadać się uczniowie i ich
              rodzice, i nie chodzi mi o to (jak to ktoś na forum napisał) żeby rodzic mógł
              usunąć nauczyciela X za to, że postawił jedynkę mojemu synkowi. Ale jestem za
              tym by ekspedientka, która mówi co drugiemu klientowi "spie^^^laj, teraz maluje
              sobie paznokcie i nic ci nie sprzedam" została usunięta ze stanowiska. Tak samo
              wszelkie reformy powinny zaczynać się od pomysłów uczniów (chociażby
              nieocenzurowanych uwag samorządów uczniowskich) a nie od pominięcia tego
              szczebla piramidy oświaty!

              Chcę także zaznaczyć, że bardzo cenię dobrych Nauczycieli i uważam, że także
              oni są krzywdzeni przez osoby, które źle wykonują swój zawód. Wyjaśniam:
              Uczniowie muszą często wybierać te przedmioty i tych nauczycieli, u których
              wiedzą, że aby zdać na dwa, trzeba zakuć 20 regułek i wyrecytować na pamięć 3/4
              Pana Tadeusza, przez co muszą zrezygnować często z przykładania się do lekcji
              prawdziwych Nauczycieli, którzy mimo, że prowadzą lekcje wzorowo, zadają
              odpowiednio do możliwości ucznia i naprawdę są dobrzy w swoim zawodzie, zostają
              odsunięci na drugi plan. Uczniowie muszą "walczyć o przeżycie" i nie mają czasu
              nad zastanawianiem się nad swoimi prawami i na walkę o nie. Dlatego ten
              obowiązek musi przejąć ktoś inny.

              odpowiedzialnosc_nauczycielska@wp.pl
    • Gość: Paka48 Jaka płaca taka praca !!! IP: *.rene.com.pl 19.09.05, 10:28
      Dzis dyrektorom nie opłaca sie trzymac fachowców, bo oni za duzo zarabiaja. W
      szkole trzeba miec jak najwięcej stazystów wówczas zaoszczedza się na płacach!
      Dlatego jest tak jak jest i w tytule!
    • grzegorzgd1 Przykład nauczyciela z Gdańska 19.09.05, 15:20
      W Gdańsku zatrudnia się nauczycieli o wątpliewj reputacji w Zespole Szkół
      Gastronomicznych WF-u uczy nauczyciel na , którego koncie jest wyrok sądowy.
      Stanisław P ma rok w zawieszeniu za groźby przeciwko rodzinie , mimo
      poinformowania o tym fakcie kuratorium jest jak było. Wprawdzie Stanisław P
      odwołuje się od wyroku w Sądzie Apelacyjnym i jest to tłunaczenie oracowników
      Kuratorium , ale zarówno karta nauczyciela jak i komisja etyki nauczycielskiej
      powinna stać na stanowisku , człowiek z wyrokiem nie powinien uczyć nie tylko z
      powodów proceduralnych ale głównie dla tego że przemocy mamy dosyć.
      Stanisław P skazany wyrokiem Sądu Rejonowego w Gdańsku XIV Wydział Grodzki
      syg . Akt XIVK/130/04
    • Gość: Stazy Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 20.09.05, 16:38
      Temat jest o tyle smutny, że obecnie nie mamy nauczycieli(pedagogów), lecz
      niskiej jakości wykładowców, którzy najchętniej zlecili by nauczanie dzieci
      rodzicom, a sami walczyli o kolejną podwyżkę płac. Nauczyciel, z którego
      przedmiotu jest 70-80% pał są z siebie zadowoleni, a winę ponoszą dzieci, które
      nie opanowały materiału. Już czas najwyższy dokonać przeglądu kadr
      nauczycielskich i usunąć tych pozorantów ze szkoły.
      • Gość: milo Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 20.09.05, 18:58
        Twój głos, głosem rozsądku i niewątpliwie dobrą płętą rozważań.
        • Gość: Ta Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.man.torun.pl 21.09.05, 04:32
          Ogólnie, to na tym forum "chandra,dodupizm i poczucie klęski". (Ty....d). Od
          tej reguły są jednak wyjątki np.wpis (gsg).
          • Gość: gsg Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 17:57
            Witam wszystkich1
            nie chce byc nieprzyjemna, ale tym wszystkim, ktorzy narzekaja na nauczycieli,
            ze zle pracuja, ze za malo czasu posiwecaja dzieciom, ze sa zle zorganizowani
            proponuje uklad. idzcie na miesiac do szkoly popracowac. wtedy zobaczycie na
            jakich obrotach pracuje nauczyciel, jakie tempo mu sie narzuca. musi byc
            ciagle 'na bacznosc'. na lekcji uwazac na wszystkich i wsyzstko, czy np.
            dzieciak jeden z drugim sobie oczu dlugopisem nie wydlubuja, czy nikt nie
            wyskoczy przez okno itp a do tego jeszcze musi prowadzi c lekcje. po 45
            minutach dzwonek i nauczyciel idzie na dyzur, a ci szczesciarze "bezdyzurowi'
            do pokoju. a tam..pieklo..ledwie zdazysz wyjac kanapke z torby, przychodzi
            jakis uczen w sprawei oczywiscie nie cierpiacej zwloki, albo mamusia, ktora na
            zebranie n ie mogla przyjsc, albo dyrekcja goni do pisnaia planow rozwoju
            szkoly, planow wychowawczych i setki innych papierow...pracowalam w szkole dwa
            lata i rzadko udalo mi sie cos zjesc lub popic, bo w gardle zaschlo. o
            korzystaniu z toalety nie wspomne...a uczniowei tez sa rozni. ja rozumiem, ze
            kazdy rodzic widzi w swoim dziecku swietosc, ale niestety coraz czesciej
            zdarzaja sie przypadki, gdy uczniowei ublizaja nauczcielom, obrazaja ich, groza
            itp..w takiej sytuacji noz sie w kieszeni otwiera, do glowy przychodza takie
            slowa, ze az sie dziwilam ze takie znam..no ale coz, trzeba sie ugryzc w jezyk,
            bo w przeciwnym razie rodzic gotowy przyjsc do szkoly ze skarga, bo ktos n aich
            dziecko krzyczy...
            nikomu nie zycze takiej pracy...
            dlatego kochani rodzice, mam goraca prosbe..zanim zaczniecie narzekac i
            utyskiwac, sprobujcie sie postawic w takiej sytuacji. Ilu z Was wytrzymaloby
            takie napiecie, ilu z Was wytrzymalo by takie tempo...
            wystarczy odrobina empatii...
            pzdr
            ps. jestem szczesliwa nie bedac juz nauczycielem!!!
            • Gość: BORYS Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.chello.pl 21.09.05, 18:25
              Wiem, że życie składa się z kompromisów i napewno Pani była nauczycielka "gsg"
              ma w pewnej części rację. Tak zgadzam się z tym, że prowadząc klase 30-osobową
              gdzie co druga osoba pochodzi z rodziny patologicznej jest trudno i trzeba
              specjalnych środków. Ale wszędzie tam gdzie tak nie jest, gdzie jest w miarę
              normalnie uczniów i ich rodziców nadal uważa się za jedyne odpowiedzialne
              posiadaną wiedze osoby. LUDZIE! WIEM, ŻE NIE WSZĘDZIE JEST NA TYLE DOBRZE, BY
              PROWADZIĆ DOBRE LEKCJE, ALE JEŚLI NIE BĘDZIEMY WALCZYĆ WSPÓLNIE O WIEDZĘ
              NASZYCH DZIECI I ODPUŚCIMY TĘ WALKĘ, TO W POLSKIM PAŃSTWIE LICZBA
              WYKSZTAŁCONYCH LUDZI JUŻ NIGDY NIE DORÓWNA LICZBIE I JAKOŚCI WYKSZTAŁCENIA Z
              PRZED WOJNY, Z PRZED LUDOBÓJSTW NIEMIECKICH I RADZIECKICH, A POLSCE TRUDNO
              BĘDZIE SIĘ ROZWIJAĆ BEZ LUDZI WYKSZTAŁCONYCH! WIĘC WSZĘDZIE GDZIE TO MOŻLIWE
              WALCZMY O TO BY NAUCZYCIELE BYLI WSPÓŁODPOWIEDZIALNI ZA WIEDZĘ NASZYCH DZIECI!
            • randybvain Ale co chcesz udowodnic ? 21.09.05, 18:34
              Ze praca nauczyciela jest horrendalnie ciezka,a wy Stasie Bozowskie poswiecacie
              sie dla ludu wytrzymujac w takim kieracie? Na meczennice miejsca nie ma. Po co
              nam niezadowoleni nauczyciele. Jezeli uznajesz, ze twoja praca jest ciezsza niz
              moja, to zazadaj wiekszego wynagrodzenia, ewentualnie sie zwolnij, poszukaj
              sobie czegos lepszego. Kiedy nastepnym razem pomyslisz sobie,jaka jestes
              wielka, uzerajac sie z huliganami i rozwydrzonymi nieukami, walnij sie w glowe
              i nazwij to po ludzku glupota. Nikt tego nie doceni. Nie ludz sie.
              • Gość: gsg Nic nie chce udowodnic IP: *.85-237-178.tkchopin.pl 21.09.05, 21:02
                Randybvain, nie chce nic nikomu udowadniac, tylko niektorym osobom pewne sprawy
                zwiazane z praca nauczyciela uswiadomic.
                1. Nieuwaznie czytasz. juz sie zwolnilam ze szkoly.nie zaluje!
                2. Widac, ze nie wiesz jak wyglada praca w szkole. To nie jest firma, w ktorej
                sie idzie do szefa i zada sie podwyzki. Wynagrodzenie w szkole jest bardzo
                dokladnie okreslone i jego wysokosc ksztaltuje sie w zaleznosci od poziomu
                wyksztalcenia, stopnia awansu zawodowego, stażu, pelnionych funkcji itd.
                3. Praca nauczyciela jest w pewnym stopniu poswieceniem. To bardzo specyficzna
                praca, ktora pochlania czlowieka calkowicie. Czesto sie mowi, ze dzieci
                nauczycieli sprawiaja klopoty. A wynika to z tego, ze nauczyciel jest tak
                zaangazowany w sprawy swoich uczniow, ze niestety dla swojego dziecka czasu juz
                nie znajduje.
                4. Praca nauczyciela jest ciezka i jak kazda inna ma swoje dobre i złe strony.
                5. Nigdy nie myslalam o sobie, ze jestem wielka, bo jestem/bylam nauczycielem.
                6. Owszem, nikt (albo malo kto) docenia te prace. Nigdy sie nie ludzilam. Ale
                wczoraj mialam mila sytuacje. Moja byla uczennica, ktorej nie widzialam 2 lata,
                powiedziala mi, ze juz na pierwszej lekcji przekonalam ja do przedmiotu,
                ktorego uczylam, ze bardzo go polubila i wiaze z tym swoja przyszlosc. To jest
                bardzo mile. Nawet jak juz sie nie jest nauczycielem.
                pzdr
    • erwinek_3 Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA 21.09.05, 08:31
      Gość portalu: L.W. napisał(a):

      > Klasa w której jest 12 ocen dopuszczających na koniec semestru z przedmiotu
      > matematyka jest uważana za klasę upośledzoną matematycznie, co dziwniejsze
      > klasa równieśników prowadzona przez innego nauczyciela matematyki ma pośród
      > swoich ocen końcowo semestralnych tylko jedną dopuszczającą, 6 dostatecznych,
      > reszta to dobre i b.dobre, czy klasę tą można w przeciwieństwie do pierwszej
      > nazwać uzdolnioną matematycznie? Dlaczego nauczyciele nie widzą faktu, że to
      > oni są odpowiedzialni za to co pozostaje w głowach uczniów po wyjściu z
      > klasy?

      Jestem nauczycielem i zgadzam się z Tobą. Prawie połowę kadry nauczycielskiej
      należało by jak najszybciej wymienić. Szczególnie tych, którzy obowiązek
      nauczania dzieci próbuja przesuwać na rodziców. Z drugiej strony jestem przeciny
      przerzucaniu na szkołę obowiazków wychowawczych. Od wychowywania jest rodzina.
      Poplątanie obowiązków do niczego dobrego nie prowadzi.
      • Gość: Kaśka Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.09.05, 11:04
        hym...zapewne troche racji jest w tm pogladzie. natomiast nie nalezy zapominac
        ze nauczyciel bywa zmęczony, zirytowany bo ma w klasie 6uczniow
        niedostosowanych badź na granicy up.um. i kazdemu musi posiwecic czas a ma
        tylko 45minut! dodajmy pytanie o odpowiedzialnosc rodzicielska. gdzie sa
        rodzice po szkole kiedy ich obowiazkiem jest pomoc dziecku w nauce? gdzie ich
        techniki motywacji pociechy do nauki? stwierdzenie, ze to tylko nuczyciel
        zawinił jest tendencyjne i mocno przesadzone
        • Gość: rodzic Re: ODPOWIEDZIALNOŚĆ NAUCZYCIELSKA IP: 158.75.8.* 22.09.05, 11:25
          ciekawa dyskusja. Niestety, życie gna do przodu zbyt szybko. Wszyscy borykają
          się z problemami, jak tu utrzymać się za te nędzne pensje, a cierpią na tym
          dzieci, które nie rozumieją sytuacji, którymi nie mają czasu zająć się rodzice,
          ani szkoła
        • Gość: protestant ORA et LABORA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 14:54
          Kiedy poraz kolejny raz czytam/słyszę,że nauczyciel(lekarz,ekspedientka,
          policjant, sędzia, hydraulik czy innny)jest zmęczony czy zirytowany(bo coś tam)
          to mam ochotę powiedzieć jedno:to niech idzie na leżankę i zażyje waleriany, a
          pozwoli pracować, tym którym się chce. W krajach o wyższym dochodzie na głowę
          nikt nie tłumaczy się pacjentowi/klientowi/uczniowi:"wiesz taki zmęczony
          zdenerwowany jestem dzisiaj..." tylko bierze urlop lub się zwalnia albo zamyka
          interes.Nie sązisz, że to odwieczne tłumaczenie się zmęczeniem to dość
          infantylne, a poza tym większość rodaków jest wiecznie zmęczona...
          I jakby strażak jadąc do pożaru czy chirurg stając do operacji powiedział
          mi:taki zmęczony jestem" to zapytałbym czy może go potrzymać, bo się chce
          położyć?
          Ta Polska to dziwny kraj.
          • Gość: dziwny Re: ORA et LABORA!!! IP: *.chello.pl 28.09.05, 13:26
            święta racja. Polska kraj dziwny, ale może coś się zmieni w najbliższych
            latach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka