vinogradoff
12.07.07, 21:55
Ocena co do prawa zachowania Ojca Rydzyka wskazuje na prawniczy analafabetyzm.
Zamkniety wyklad dla scisle okreslonej grupy studentow nie jest miejscem
publicznym gdzie kazdy ( jak chocby do burdelu o ile ma kase ) moze wejsc,
kiedy chce i wyjsc kiedy chce a tylko okreslona grupa studentow i studentek.
Sala wykladowa nawet tak prymitywnej uczelni jak wyzsza zawodowka dla
koscielnych oszolomow nie wyczerpuje przeslanek kodeksowych ustawowej
definicji przestepstwa pod wzgledem jego publicznosci. Identycznie jak
miejscem publicznym nie jest cela wiezienna,gdzie wkurzeni na maxa wiezniowie
glosno zniewzaja wladze Najjasniejszej, uzywajac slow powszechnie uznanych za
obelzywe. Ten prawniczy casus przecwiczono juz za komuny we wszystkich
kierunkach i nawet komunistyczni sedziowie nie odwazyli sie skazywac takich
zniewazaczy I-go Sekretarza KC PZPR a ci sedziwie tam sie nie patyczkowali
tak jak dzis i wiedzieli za co biora swe skromne pensje gdyz tak jak i dzis
starali sie sluzyc spoleczenstwu jak najlepiej na ile pozwalaly owczesne warunki.