castorp
14.08.03, 12:18
Jesteś...
Zwieńczeniem dzieła mistrzów browarów
Mój ty kapselku, mój ty aniele!
Koroną jesteś na głowie króla
Złocista gorycz w szacie Light Full’a
Pod Tobą chowa swoje bąbelki
Choć mały jesteś, jesteś też wielki
Butelki jesteś cudną ozdobą.
Żadna się puszka nie równa z Tobą
Choćby zawleczkę miała z platyny.
Jesteś jak lico młodej dziewczyny
Cieszysz me oczy promiennym czarem
Kiedy zasiadam z moim browarem
Mój ty kapselku, mój ty wróbelku!
Chociaż spragnieni mocno brutale
Nie chcą docenić twych wdzięków wcale
Zwykle pijaczek cię szybko zrywa
W pośpiechu by zakosztować piwa
Nie rzadko rzuca pod nogi, w błoto
Gdzie lśnisz jak srebro albo jak złoto
Cierpliwie znosząc podeszew ciosy
Jak zboża żęte słoneczne kłosy
Ścinane sierpem albo też kosą
Takoż poeci piękno twe głoszą
Niektórzy tylko, raczej nie często
Tłumaczyć przyszło mi się dziś gęsto
Za zaniechanie, za zaniedbanie
Twych wdzięków rzadkie tak opiewanie
Przechodniu, zatrzymaj się na chwilę
Zanim przebędziesz następna milę
Zanim po drodze wstąpisz do pubu
Na małe piwko, na gadu-gadu
Spójrz brachu czasem głębiej i dalej
Zanim wypowiesz: kolego nalej
Zadumaj się nad kapsla żywotem
Albo już teraz albo z powrotem
Wracając chwiejnym krokiem do domu
Kapsel krzywdy nie zrobił nikomu
Ostrożnie zdejmuj go z butelczyny
Traktuj jak usta swojej dziewczyny
Lekko oderwij, unieś do góry
By nie naruszyć jego struktury
Zachować kształt tak pięknie wycięty
(Żałosnym kapsel, gdy jest pogięty)
Czule pogłaskaj opuszkiem palca
Do serca przyłóż tegoż to malca
Słodkim głosikiem przemów do niego
Bądź miłym jemu, drogi kolego
I nie porzucaj na stratowanie
Na poniewierkę, na zmarnowanie
Usyp dla niego kopczyk niewielki
Zazdroszczą niech mu inne kapselki
I nie rozbijaj jego butelki
Oj, nie rozbijaj, proszę cię bardzo!