Wiecie już,że miałam wymieniać meble w pokoju ...no i właśnie wczoraj mi je
Małzowin złozył...zajęło mu to z zegarkiem w ręku max
10minut...poważnie...dzisiaj je umyłam i zaczęłam przekładać z szafek do
szafek...jejku tyle śmieci i w ogóle szok...no i teraz wysunęłam stare meble
do przedpokoju(dobrze,że jest duży).Przed świętami było malowanie więc
wszystklie mebelki były na środku pokoju i wszędzie ale to wszędzie myłam
podłogę a tyle kurzu się zebrało,że jestem przerażona,bo wyglądała jakbym nie
sprzątała.A przecież ostatnio mam manię mycia i odkurzaqnia bo nie znam dnia
ani godziny

i naprawdę lecę na ryjek,już nie ta kondycja.Oczywiście mam
chciała mi przyjśc pomóc ale kurde nie lubię jak mi obcy po szafkach biegają a
ja nie mam na tyle podzielnej uwagi żeby kontorolowac to co ktoś robi i
jeszcze patrzeć czy sylwuś przypadkiem w swoim pomaganiu nie rozrabia za
bardzo.....echhh...jestem narobiona ale kurcze szczęśliwa,że mam to za
sobą...i teraz to naprawde obiecałam sobie labę.
A swoją drogą czy wy też macie taką awersję do gości teraz?No po prostu
dzisiaj jak usłyszałam wiadomośc,że pewna osoba chce przyjśc w gości(w ciąży
jestem na nią silnie przeczulona,bo nie lubię papugowania a teraz to już
bardzo bardzo nie lubię)to wymyśliłam na biegu 1000 powodów czemu akurat nie
mam czasu...Nie no może ja okropna jestem.Ale naprawdę nie chce się denerwować
głupimi tekstami i wścibskim przeglądaniem kątów.Nie mówiąc już o tych
rzeczach dla najbliższej nam obecnie osoby
Nie no może tylko ja taka dziwna teraz jestem.Bronie ogniska domowego niczym
lwica.Zwłaszcza przed takim podglądaniem.Co to będzie jak sie mała
urodzi???Chyba zainwestuję w kaganiec bo kto wie czy jakieś pierwotne
instynkty silniej się we mnie nie obudzą...