Dodaj do ulubionych

wyrodna matka???

11.02.06, 20:02
oczywiscie ze wyrodna matka, skora nie nosi i nie rozpiszcza dzieci i mało
tego nie dosc ze sama tego nie robi to jeszcze babci nie pozwala... no
ktozby miał to powiedziec jak nie kochanna tesciowa...
wiem , ze temat tesciowych był juz wałkowany nie raz, wiec jak ktos nie chce
niech nie czyta.
i naprawde sie czuje jak wyrodna matka, nie rozpieszzcam swoich dzieci nie
nosze ich na rekach za duzo, tylko wtedy kiedy krzycza, jest im zle lub czuje
ze mnie potrzebuja. co ja zrobie ze nie mam czasu zajac sie dwojka
równoczesnie, nie ma czasu zeby spokojnie sie z nimi pobawiac bo jak z jedna
zaczne to druga zaczyna płakac.
na razie maja 2-m-c , sa wczesniaczkami i wiem ze takiej czułosci potrzebuja.
ale juz nie raz byłam w sytuacji kiedy dwie na razi zaczynała płakac a nie
było tesciowej a ja płakałam razem z nimi, bo nie wiedziłam w jaki sposob je
uspokoic, ktoa waziąsc pierwsza, a moze rzucic moneta????
ma mi za złe, ze przyjechała tylko po to zeby mi gotowac. nie ukrywam ,
własnie tego najbardziej od niej oczekuje. co z tego ze mi przez tydzien
porozpieszcza dzieci...burzy mi po prostu pewien schemat dnia, ktory sobie
ustaliłam. wyjedza , a ja przez dwa dni dochodze do siebie tzn układam dzien
na nowo a przede wszystkim przekonuje siebie ze dam rade
dosc mam jej zlotych rad. dzis tak mi wierciła dziure w brzuchu zeby dac im
wiecej mleka ( o zobacz została juz ostatnia kropelak na dnie butelki, musze
ci jeszcze ja dac bo bedziesz głodna, mama cie zagłodzi - tak dzis powiedziła
do moeje córki, dobrze ze jeszzce nie rozumieja co sie do nich mowi ) efekt
jest taki ze ja jej uległam a dziecko ulało 3 razy...
i jeszcze jedno, mała wpadła dzis w histerie.... i co usłyszałam, ze ona nie
moze stac z boku , kiedy mała płacze. to ja mam jej oddac dziecko i ona je na
pewno uspokoi. a ja co?? mam isc do łazienki zeby krzyku nie słyszec?? ona
nie rozumie dlaczego nie potrafie oddac dziecka innej osobie kiedy mnała
płacze???!!!
i sie z nia dzis pokłociłam a czuje sie okropnie. jestem zła, wyrodna matka
ktora nie przytula wogole swoich dzieci.
przynajniej wyrzuciłam to z siebie. ide nadrabiac przytulanie, pa
Obserwuj wątek
    • malata Re: wyrodna matka??? 11.02.06, 20:22
      Pewnie, że wyrodna wink. Na szczęście moja teściowa wpada tylko z wizytą ( do
      własnego domu). Po urodzeniu maluchów jej pomoc polegała głownie na zabraniu
      starszego synka (wtedy miał 3 lata) do siebie "na wakacje". Nie powiem, żeby mi
      się to bardzo podobało, ale raczej nie mieliśmy innego wyjścia. Niestety babcia
      wciąż pozwala mu na zbyt wiele, zwłaszcza, że jest schorowana. Ja też nie noszę
      swoich dzieci cały czas, moje plecy nie wytrzymałyby tego... chociaż wciąż
      zdarza się usypiać jednocześnie obu na rękach, bo inaczej się nie da. A każdy
      zaży już dobrze ponad 8 kg. Moim "więcej" mleka nie można było wcisnąć, bo
      karmieni byli piersią. A w ogóle teściowa powiedziała, że ona nie dałaby rady z
      dwójką. Może spytaj swoją teściową, ile par bliźniąt wychowała? wink Trzymaj się,
      niedługo będzie lepiej.
      Pozdrawiam Mazrena
    • justinka2 Re: wyrodna matka??? 11.02.06, 20:26
      ufff.......
      dlatego też ja, jeszcze przed porodem, powiedziałam wyraźnie NIE w kwestii
      wprowadzenia się do mnie mamy lub teściowej "żeby pomóc przynajmniej na
      początku". obawiałam się,że sytuacja będzie wyglądała tak ja u ciebie...
      wolałam "padać na pysk" wieczorami i z lekka zarastać brudem niż fundować sobie
      dodatkowe doły. a co do cudownych rad to już po kilku przekonałam się,że
      kategorycznie słuchać ich nie będę, nawet pod "groźbą" obrażenia się. było
      trochę kwasów na początku, ale trudno. jasno ustaliłam: moje dzieci i ja
      decyduję. przyzwyczaiły się obie babcie, czego i tobie życzę smile
      • gacek39 Re: wyrodna matka??? 11.02.06, 21:33
        A możesz sobie pozwolić,aby nie wpuszczać teściowej za próg swego domu.
        Przynajmniej nie tak często jak dotychcas.Jeśli potrzebujesz jej pomocy tylko
        przy gotowaniu, to odpuść sobie. Zdrowie psychiczne jest ważniejsze. Jeśli
        będziesz zdołowana i znerwicowana bedziesz robić krzywdę sobie i swoim
        dzieciom.Moja teściowa jest u mnie gościem od wielkiego swięta i chwale sobie
        to, bo każda jej wizyta doprowadza mnie do szału. Wiem że samej jest ciężko,
        ale taka pomoc to jak kamień u szyi, odrzuć jej póki się da. Pozdrawiam i życzę
        wytrwałości.
    • matiti2 Re: wyrodna matka??? 12.02.06, 09:21
      dzieki za slowa pocieszenia i otuchy, nie ukrywam ze bylo mi to potrzebnesmile)
      co do tesciowej, to niestety nie moge jej zamknac drzwi przed nosem,
      przyjechała tu specjalnie z daleka i chyba nie jestem az tak stanowcza zeby jej
      powiedziec: wracaj mamo do domu...poza tym musiałam załatwic pare spraw i byla
      mi potzreba zeby przypilnowac dzieci. na opiekunke nas nie stacsad
      w kazdym badz razie na pewno juz nie pozwole jej sie wtracac i zmieniac reguly
      jakie sobie ustaliłam.
      trzymajcie kciuki!!
      • gacek39 Re: wyrodna matka??? 12.02.06, 11:16
        Jeśli nie możesz jej wyprosić, to pozostaje tylko zacisnąć zęy i robic swoje.
        Zamknąc uszy i nie słuchać irytujących opinii. No i więcej stanowczości, wiem
        że to trudne, ale życzę powodzenia.
    • karolcia65 Re: wyrodna matka??? 12.02.06, 21:24
      No to witaj w klubie, wyrodna matko, bo ja tez z tych wyrodnych, choc zadna
      tesciowa mi tego nie wytyka, na szczescie, bo chyba bym zabila.

      Po tym optymistycznym wstepie kilka slow o mnie. Jestem mama trojaczkow, trzech
      dziewczynek, Krysi, Zosi i Natalki, ktore w piatek skonczyly 4 miesiace. Od
      dwoch i pol miesiaca jestesmy juz w domu, a od poltora w ciagu dnia jestem z
      nimi sama. I choc staram sie jek moge, podobnie jak Ty nie mam czasu, by sie z
      kazda dlugo poprzytulac i z kazda rownie dlugo pobawic. I tez poplakuje po
      katach, choc zdecydowanie mniej, niz po powrocie ze szpitala. Mysle, ze tak to
      juz jest, gdy ma sie wiecej niz jedno dziecko. Nie ma sie co roztkliwiac, tylko
      zorganizowac sie najlepiej, jak sie da i cierpliwie poczekac, az pociechy
      troche podrosna i same sie do Ciebie przytula i to dwie na raz! smile

      A co do tesciowej, to Ci nie zazdroszcze, bo ostatecznie kobita chce przeciez
      dobrze. Powiem jednak, ze nie dalabym sobie wejsc na glowe. To Twoje dzieci, Ty
      je wychowujesz i Ty ustalasz zasady. A takie wtracanie sie i uszczesliwianie na
      sile najgorzej odbije sie wlasnie na dzieciach. Porozmawiaj z nia moze
      spokojnie, gdy maluchy beda spaly i wytlumacz w zdecydowany sposob swoje
      stanowisko w tej sprawie. A jak raz czy drugi sie poklocicie, tez sie nic nie
      stanie, a przynajmniej oczascicie atmosfere. W koncu tesciowe tez musza znac
      swoje miejsce w stadzie, no nie?

      Glowa do gory, poradzisz sobie. A jak bedzie Ci zle, to pisz do oporu.

      Pozdrawiam serdecznie,

      Karolcia z Krysia, Zosia i Natalka
    • aglask Re: wyrodna matka??? 13.02.06, 12:26
      Ja też byłam wyrodną matką(może nadal jestem, tylko teraz nikt mi tego nie
      mówi). Nie nosiłam swoich dzieci na rękach, nie lulałam itp. Na samym początku
      nie chciałam ani pomocy teściowej ani mamy. Uważałam, że musimy sobie sami
      razem z mężem wszystko poukładać, musimy pewnie poczuć się w roli rodziców i
      dopiero wtedy pozwolimy babciom przyjechać. Pierwszy pobyt teściowej skończył
      się nieciekawie. Babcia usiłowała rządzić, wprowadzać swoje metody, my
      upieraliśmy się przy swoim. Babcia wyjechała obrażona. Po jakimś czasie jej
      przeszło. Jednak kłótnie, sprzeczki zdarzały się dość często.
      Obecnie dzieciaki mają 2 i pół roku i chyba w końcu się dotarliśmy. Zarówno z
      pomocy mamy, jak i teściowej korzystamy dość często. Teściowa pozwoliła nam w
      końcu wychowywać dzieci, nie podważa naszych decyzji, nie wtrąca się.
      Rozpieszcza trochę dzieci, ale my z kolei przymykamy na to oko.
      Ale trochę czasu musiało upłynąć, żeby tak się stało.
      Początki zawsze bywają trudne. Dochodzi jeszcze straszne zmęczenie i kłótnia
      gotowa. Jeśli teściowej będzie bardzo zależało na kontaktach z Wami, to w końcu
      odpuści i zaakceputje Wasze metody wychowywania dzieci.
      Pozdrowienia
      Agnieszka
      Jeżli teściowej będzie bardzo zależało na kontaktach z Wami, to w końcu odpuści.
      • aglask Re: wyrodna matka??? 13.02.06, 13:24
        Przepraszam, że się tak powtarzam. Gdzieś mi to zdanie umknęło.
    • matiti2 Re: wyrodna matka??? 13.02.06, 22:45
      dzieki wszystkimsmile) uwazam ze nikt tak nie rozumie mamy blizniaków jak druga
      mama blizniakówsmile)
      tesciowa juz wyjechała. miała byc do konca tygodnia, ale doszla do wniosku ze
      lepiej bedzie jak wyjedzie. zeby było smieszniej, zaczeła przychodzic moja mama
      ( wczesniej była chora i miala wstep wzbroniony) i tu sie zaczeło ( az
      zateskniłam za tesciowa wink) a tak powaznie to mojej mamie szybciej i łatwiej
      powiem: dosc!! zreszta nie powtórze juz tego samego błedu...
      i nauczyłam sie jednego, ufac własnej intuicji i puszczac uchem dobre rady...(
      oprócz waszych oczywisciesmile))
      karolcia, jestem pełna podziwu dla ciebie ( jak ty znajdujesz czas na net???wink)
      pozdrawiam was wszystkie cieplutko
      • karolcia65 Re: wyrodna matka??? 14.02.06, 21:20
        Witaj,

        Dwoma rekoma podpisuje sie pod tym, co mowisz, nikt tak nie zrozumie mamy
        wieloraczkow, jak druga mama wieloraczkow, dlatego wlasnie nasze Forum sprawia
        mi taka przyjemnosc. Moglabym oczywiscie w tym czasie sprzatac albo gotowac,
        robie to jednak gdzies miedzy wierszami, albo poswiecam bardzo intensywne dwie -
        trzy godziny i juz. Jakos wystarcza czasu. Zobaczymy, jak bedzie dalej.

        Pozdrawiam serdecznie,

        Karolcia z Natalka, Krysia i Zosia
        • sula_i_komary Re: wyrodna matka??? 15.02.06, 11:56
          ...A ja to nawet nogami (się podpisuje)smile.
          Nikt tego nie zrozumie, nikt, kto nie miał więcej niż jedno dziecko za jednym razem.
          U nas też był problem, rodzice krtytkowali, znajomi się dziwili...ale się nie dałam.Pewna pani psycholog z którą współpracuje (pokrewny mi zawód) powiedziała mi w prost, że jestem wyrodna!!ufff.
          Ludzie nie wyobrażają sobie, że dzieci można tulić i okazywać im miłość oraz zainteresowanie nie tylko podczas lulania i huśtania na rękach, noszenia...można przecież leżeć pół dnia na podłodze z bobasem na głowie i na brzuchu smile.
          Tak więc moje dzielne chłopy nauczyli się samodzielnie zasypiać w wieku 3-4 miesięcy, nigdy nie było problemu z samodzielną zabawą, nigdy nie chodzą za mną uwieszeni nogawki.
          A ja....jestem z tego dumna!!!
          Moje dzieci będą samodzielne, wiem o tym...a więź????Poświęcam im bardzo dużo czasu (nie bujając, nie nosząc, nie lulając).
          Za dwa tygodnie skończą rok i podobno są najgrzeczniejszymi dziećmi na świecie.

          Czego i wam WYRODNE MAMY również życzę smile).
          sula

          Nie wiem co by było gdybym miała jedno....może bym z nim spała a ono by całe noce ciumkało (w małżeńskim łóżu).....Dobrze, że mam dwoje smile.
          • nikq Re: wyrodna matka??? 15.02.06, 13:07
            Powiedz, jak ci sie to udało??

            Pozdrawiam
            • sula_i_komary Re: wyrodna matka??? 15.02.06, 13:35
              tzn???
              Że są grzeczni, że śpią czy, że są bliźniakami smile???
              Było to tak........
              W domu był spokój i harmonia (rodzinie kazaliśmy się odwiedzać po miesiącu od wyjścia ze szpitala....żeby to sobie poukładać, zorganizować).
              Nie kłóciliśmy się, jak coś mieliśmy akurat do przegadania, to nie przy dzieciach (rzadko to bywa ogólnie).
              Jak jeden się budził to drugi był budzony, jak jeden był głodny to drugi również jadł....po dniu czy dwóch to się wyregulowało.
              W 3 miesiącu życia chłopców padaliśmy na twarz więc wprowadziliśmy "Uśnij wreszcie" z szybkim sukcesem.
              Od 4 miesiąca jedli tylko mleko modyfikowane.
              Byliśmy konsekwentni.
              Od samego początku począków działaliśmy według ścisłego schematu dnia i nawet jak byliśmy na super imieninach to o 19.00 chłopcy wskakiwali do wanny, o 19.30 spali....nie było zlituj się!
              Jak płakali to braliśmy na ręce i siedzieliśmy na kanapie (bez ch.odzenia i bujania).
              A...mało płakali , nie mieli kolek smile.

              Ten schemat i spokój jest chyba najważniejszy smile.

              Mąż ma takie samo zdanie na temat wychowywania dzieci i bardzo mnie wspiera.Działamy wspólnie, on bardzo mi pomaga.
              sula
              • karolcia65 Re: wyrodna matka??? 15.02.06, 15:10
                Witam,

                No to widze, ze jestesmy na dobrej drodze, bo dzialamy tak samo, jak Wy.
                Jeszcze nad noszeniem na rekach musze troche popracowac.
                Od jakiego wieku Twoi chlopcy oblegali Cie na dywanie. Moje trzy Brzdace maja 4
                miesiace i zastanawiam sie, czy nie sa jeszcze za malutkie. Urodzily ie o 7
                tygodni za wczesnie i wielu smieje sie, ze wygladaj tak, jakby sie dopiero co
                urodzily. Szczegolnie Krysia. Daj prosze pare wskazowek, a potem zabiore sie do
                dziela. Jak na ironie wlasnie piore mate, na ktorej chce sie z nimi kulac.
                Dywan raczej nie wchodzi w gre, bo mamy kota.

                Pozdrawiam,

                Karolcia z Krysia, Zosia i Natalka
                • sula_i_komary Re: wyrodna matka??? 15.02.06, 19:24
                  Jeju!!!Żebym ja to pamiętała smile....no już wkrótce...bo jak moi mieli 4 miesiące to wydaje mi się, że byli kolosami i całe dnie spędzali na podłodze.
                  Tak nam już zostało i do tej pory przewijam ich na ziemi smile.
                  Pozdrawiam.

                  Uświadamiam sobie jak ten czas szybko leci i jak szybko się zapomina smile.

                  Teraz tatai ch kąpie a ja pilnuje mleka....lecę.
                  Chłopcy idą spać smile.
                  sula
    • husasia Re: wyrodna matka??? 15.02.06, 13:48
      A ja też byłam krytykowana przez teściową bo tuliłam, nosiłam na rękach,
      trzymałam na kolanach i zdecydowanie za bardzo rozpieszczałam. No co ja na to
      poradzę, że np. nie jestem w stanie jeść obiadu spokojnie gdy moje dziecko
      rozpaczliwie płacze? No i raz w takiej właśnie sytuacji powiedziałam teściowej,
      że mam prawo przytulić własne dziecko wtedy kiedy chcę. I dla mnie ważniejszy
      jest spokój dziecka niż to że za chwilę zjem zimny obiad. Przeprosiła i wiecej
      tego typu uwag nie było. Nasze mamy i teściowe naprawdę chcą dobrze i chcą nam
      pomóc a my, szczególnie na samym początku ,jesteśmy przewrażliwione i niepewne
      swoich racji więc każda, nawet drobna uwaga, wytrąca nas z równowagi. Po pewnym
      czasie i my i babcie odpuszczamy smile.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka