cześc dziewczyny
wiem, że na Was mogę zawsze liczyć więc proszę o pomoc mamuśki, które miały
podobny problem.
Male maleństaw skończyły 4 miesiące, przechodzimy spokojnie na NAN2 więc mała
rewolucja w żółądkach - tzn, nic sie szczególnego nie dzieje, nie ma zaparć,
kupki sa codziennie, podaje dużo wody w te upały. Ale nie wszystko jest takie
kolorowe. Do tej pory maluchy zjadały w dzień mleczko chwilę "bawiły sie" i
widać było, że juz chca do łózia. Od dwóch dni jedna daje takie koncerty, że
nie wiem czy to wina brzuszka czy po prostu nie chce spać. Opiszę krótko jak
to wygląda:
Podczas zabawy sa już marudne, więc na podstawie zdobytego doświadczenia
biorę je na ręce i kładę do łózeczka i tu się zaczyna. Ryk nieziemski jakby
ktoś obdzierał jedna ze skóry, biore na ręce spokój jakby nic sie nie działo.
To dawaj kładę na brzuszek, daje pić itd. Troche to wszystko trwa. Za chwile
znowu płacz - ja mam wrażenie, że nie potrafi zasnąć - biore na ręce mówię
cichutko do niej, spokój. Kładę - ryk. Dzisiaj wzięłam na ręce a ona
momentalnie zamyka oczy, kładę-płacz.
sądzę, że jest to sposób aby je mieć na rękach ale czy na pewno -
przetrzymałam ją trochę, odwrócilam na brzuch - i zasnęła.
nie chcę dziecku zrobic krzywdy emocjonalnej - wiecie o co chodzi. czy któraś
miała takie problemy, może Karolcia, bo wiem, że walczyła z zasypianiem?
Wspomnę tylko, że na szczęście wieczorem nie ma takiego problemu, kładę i
zasypiają ładnie- oby to sie nie zmieniło

Czekam na Wasze przemyślenia
aglange