Dodaj do ulubionych

i zaczęły się kłopociki ze snem-pomocy!

08.07.06, 13:45
cześc dziewczyny
wiem, że na Was mogę zawsze liczyć więc proszę o pomoc mamuśki, które miały
podobny problem.
Male maleństaw skończyły 4 miesiące, przechodzimy spokojnie na NAN2 więc mała
rewolucja w żółądkach - tzn, nic sie szczególnego nie dzieje, nie ma zaparć,
kupki sa codziennie, podaje dużo wody w te upały. Ale nie wszystko jest takie
kolorowe. Do tej pory maluchy zjadały w dzień mleczko chwilę "bawiły sie" i
widać było, że juz chca do łózia. Od dwóch dni jedna daje takie koncerty, że
nie wiem czy to wina brzuszka czy po prostu nie chce spać. Opiszę krótko jak
to wygląda:
Podczas zabawy sa już marudne, więc na podstawie zdobytego doświadczeniasmile
biorę je na ręce i kładę do łózeczka i tu się zaczyna. Ryk nieziemski jakby
ktoś obdzierał jedna ze skóry, biore na ręce spokój jakby nic sie nie działo.
To dawaj kładę na brzuszek, daje pić itd. Troche to wszystko trwa. Za chwile
znowu płacz - ja mam wrażenie, że nie potrafi zasnąć - biore na ręce mówię
cichutko do niej, spokój. Kładę - ryk. Dzisiaj wzięłam na ręce a ona
momentalnie zamyka oczy, kładę-płacz.
sądzę, że jest to sposób aby je mieć na rękach ale czy na pewno -
przetrzymałam ją trochę, odwrócilam na brzuch - i zasnęła.
nie chcę dziecku zrobic krzywdy emocjonalnej - wiecie o co chodzi. czy któraś
miała takie problemy, może Karolcia, bo wiem, że walczyła z zasypianiem?
Wspomnę tylko, że na szczęście wieczorem nie ma takiego problemu, kładę i
zasypiają ładnie- oby to sie nie zmieniłosad
Czekam na Wasze przemyślenia
aglange
Obserwuj wątek
    • grzalka Re: i zaczęły się kłopociki ze snem-pomocy! 09.07.06, 21:04
      polecam "język niemowląt" Tracy Hogg i "uśnij wreszcie"- te drugie dla troszkę
      starszych niemowląt, a metoda usypiania T.Hogg zastosowana w 4 m-cu właśnie
      uratowała nam życie wink
    • angu Re: i zaczęły się kłopociki ze snem-pomocy! 09.07.06, 21:09
      hej, u mnie w tym okresie fantastycznie zadziałała suszarka ewentualnie
      odkurzacz. Ale uwaga metody te nie zadziałają jak dzieci są głodne. szczerze
      powiedziawszy suszarka uratowała mi życie !!!! Pozdrawiam
    • anna_sla Re: i zaczęły się kłopociki ze snem-pomocy! 10.07.06, 10:05
      Gdyby to była wina brzuszka płakałaby nawet na rękach.. A może to jest to co
      napisali w tej książeczce co Ci podesłałam, że przy przejściu na mleko 2 dzieci
      potrafią być cały czas głodne przez jakiś tam (krótki) okres?..

      To z mojego pamiętnika, przełom miesiąca 4-5: "Jeszcze nie miała uregulowanych
      pór jedzenia, wciąż jadła często, w nocy wstawaliśmy 2-3 razy, a do tego przez
      ostatnie dwa tygodnie nerwowo odmawiała mleka. Wiedziałam, że to jeszcze za
      wcześnie dla takiego bombla wprowadzanie nowych pokarmów. Na różne sposoby
      próbowałam podawać jej mleko, a ona raz wypiła, raz nie, innym razem tylko
      połowę i krzyczała z głodu. Na szwank wystawiała moją cierpliwość, dużo nosiłam
      ja na rękach, lulałam, bujałam, podawałam smoczek i dużo śpiewałam, co zresztą
      uwielbiała niemal od urodzenia. Wszystko przynosiło tymczasowy efekt, a w
      obawie o jej wagę pod koniec miesiąca zasmakowała już swojej pierwszej kaszki
      smakowej Bobovita. Usatysfakcjonowana dała za wygraną... lecz nie na długo.
      Kolejny miesiąc nie zaczął się optymistycznie. Magda bardzo dużo płakała, był
      to jakiś kolejny przejściowy etap, których niemowlę w pierwszym roku życia
      przechodzi więcej niż dorosły człowiek przez kilka lat. Nie radziłam sobie z
      jej wybuchami i histeriami. Dziąsełka nie swędziały, brzuszek nie bolał, kolek
      nie miała. Nie chciała się już do mnie przytulać do zasypiania, wyrywała mi się
      z rąk jak też spod piersi, gdy próbowałam ją nakarmić. Im mniej ona akceptowała
      pierś tym więcej ja wypijałam ziółek mlekopędnych, które w zasadzie aplikowałam
      sobie już w szpitalu za namową pielęgniarek z OIOMu. Zrozpaczona i
      zdeterminowana szukałam i stosowałam różne sposoby na zwiększanie ilości mleka.
      A tymczasem psychicznie zaczęłam się załamywać, a nawet wręcz popłakiwać, bo
      nie potrafiłam pogodzić się z końcem karmienia piersią. Zaczęło brakować mi
      cierpliwości i jeszcze bardziej nie potrafiłam radzić sobie z maluszkiem, a to
      wszystko dodatkowo wpływało na zmniejszanie się ilości mleka i potęgowało i tak
      już dość nerwowe dziecko. Nerwowość Magdy była dość specyficzna. Na ogół była
      spokojna, grzeczna, słodka i niebywale wyciszona, gdy jednak jakaś sytuacja,
      osoba, dźwięk czy inny bodziec mocno na nią oddziaływał wpadała w furię
      długotrwałą i nie do pohamowania. Często wręcz sprawiało wrażenie, że to ja
      jestem powodem jej histerii. Chwilami sama moja obecność działała na nią jak
      płachta na byka, a przynajmniej takie sprawiała wrażenie. Przy mnie niemal non
      stop była niedobra, ale gdy był tatuś.. było normalnie. Złotym środkiem
      leczniczym na jej zachowanie zawsze była też krótkotrwała obecność kogoś innego
      poza rodzicami, a wszyscy fascynowali się naszym opanowanym, spokojnym
      maleństwem, nie zdając sobie sprawy jaki to diabeł wcielony bywał."
      • aglange Re: i zaczęły się kłopociki ze snem-pomocy! 10.07.06, 12:05
        Dziewczyny
        bardzo dziękuję za porady. wiem, że każde dziecko jest inne i każdy dzień jest
        inny. Tak jak mówi ania_sla nawet na rękach by płakało, gdyby brzuszek. Dzisiaj
        zastosowałam od razu metodę "zaklinaczki" i płacz był krótszy niż poprzednio.
        Te płacze zdarzają się tylko w południe - to mnie troche zmyliło, gdyż byłam
        pewna, że jak dziecko ma problem z zasypianiem to o każdej porze.
        Maleko NAN2 powolutku-bardzo powolutku wprowadzam, pilnuję aby sie wypróżniały,
        podaję im zupki i powoli się wszystko normuje.
        Sądzę jednak, że są to nagłe napady płaczu - mam wrażenie, że chciałaby jeszcze
        sie bawić, nie ma siły i płacz a spać też jej szkoda. Dobrze, że druga córa nie
        reaguje na to w taki sam sposób - smiesznie to wygląda, jak jedna zanosi sie od
        płaczu a druga się uśmiecha i gaworzy. Och życie...

        Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.
        aglange
        • aglange Re: Dalszy ciąg kłopotów...a juz myślałam 10.07.06, 21:36
          Cześć to znowu ja
          troche się pochwaliłam, że płacz jst tylko po południu i u jednej z
          dziewczynek. Dzisiaj dały popis obie. Chyba robimy cos haotycznie-ta która
          wcześniej wyczyniała takie cyrki usnęła juz po pól godzinie-brałam na rece,
          uspokajałam i kladałam i tak kilka razy. Pytanie:
          czy powinno sie brać na ręce czy raczej w łózeczku głaskać i mówić?
          biore na ręce bo wtedy sie uspokaja, nie kołyszę, obserwuje ją. Jak jest
          spokojna to stawiam diagnozę, że ma problem z zaśnięciem i kładę ja z powrotem.
          Dzisiaj jednak obie dały czadu i ts której to się drzyło to pierwszy raz
          rozpłakała sie na dobre - aż do histerii - nie można jej było uspokoić. Jej
          szloch sam ją budził?
          Co może być przyczyn takich zachowań?
          Tak jak pisałam zmyliło mnie na początku to, że wprowdzam nowe mleko, nowe
          pokarmy i troche sądziłam, że może to to.
          Wszyscy w koło zazdrościli mi, że maluchy zasypiają same i spia do rana.
          Widocznie komuś to sie nie spodobało smile)
          Och życie...

          Co robię dziewczyny nie tak. Brakuje mi cierpliwości - całe dnie jestem sama,
          gotuje obiady dla rodzinki itd, itp. nawet za przeproszeniem nie można sobie
          trafić palcem do ...... chciałabym wybrnąć jakos z tej sytuacji a tu widzę, że
          agresja we mnie wzmaga.

          Piszcie jak macie uwagi lub podpowiedzi-acha! ksiązkę Tracy Hogg czytałam ale
          nie wiem np czy powinno się wyjmowac malucha czy uspokajać w łózeczku-
          zwłaszcza, ze w łózeczku nic do niego nie dociera tak się drze.
          Spokojnej nocy
          aglange
          • anna_sla Re: Dalszy ciąg kłopotów...a juz myślałam 11.07.06, 10:51
            Szkoda, że tak wiele rzeczy zapomniałam, choć to niby tylko dwa lata (nie
            całe), bo moja córa też była cyrkówa i co rusz przy czymś trzeba było się
            nawygimnastykować dopóki nie zaczęła raczkować (wtedy już na długo był
            spokój).. ale zawsze starałam się jak najrzadziej wyciągać ją z łóżeczka.
            Mówiłam do niej, zabawiałam a przede wszystkim dużo śpiewałam. Uwielbiała mnie
            słuchać.. Przy wszelakich histeriach nie tkwiłam przy niej non stop.. z 10
            minut uspokajałam, śpiewałam itd.. a potem wychodziłam i wracałam do 10 minut..
            a jak mi nerwy puściły nie wróciłam wcale (wyrodna matka ;D).. Pamiętaj, że
            masz dwoje maluszków, nie bardzo można dwoje wziąść na ręce, a jak bierzesz
            jedno, drugie to widzi.. dzieciaczki to cwane bestie..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka