Dodaj do ulubionych

Czy powinnam się martwić?

IP: *.* 29.12.01, 00:01
Mam pytanie do mam bliźniaczych. Czy wszystkie miałyście (macie) jakieś komplikacje w ciąży?Pytam, bo już zaczynam martwić się na zapas. To moja druga ciąża (planowana) i miałam nadzieję, że przeżyję ją bardziej na luzie, rozumiecie - myślałam, że jestem "taka doświadczona". A tu niespodzianka...Jestem już w połowie 5 miesiąca i jak na razie wszystko w porządku, tylko mam wrażenie, że wszystko odbywa się z pewnym wyprzedzeniem. Np. mam wielki brzuch i czuję się bardzo ociężała i zmęczona (jak w 8 miesiącu poprzedniej ciąży) chociaż tyję dużo wolniej. Dużo wcześniej poczułam też ruchy dzidziusiów - 15/16 tydzień.Moja pierwsza ciąża przebiegała bez żadnych problemów, poród miałam prawie przyjemny a dzidziuś 100% zdrowy (i tak trzyma się do tej pory już 19m).Czy sądzicie, że to mi daje powody do optymizmu czy raczej nie powinnam się nastawiać, że wszystko pójdzie gładko?Czy bliźnięta zawsze oznaczają kłopoty w ciąży?Proszę napiszcie jak to było (jest) u Was, bo jak czytam różne artykuły o ciążach mnogich to włos jeży mi się na głowie.Pozdrawiam serdecznieJagna
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 29.12.01, 10:35
      Jagna,ja bylam przerazona, tez czytalam mase ksiazek i artykulow. Ciaze przechodzilam jednak bez zadnych problemow!!!! Utylam 20kg, czulam sie troche ociezala, to fakt, ale juz w koncowce. Nie mialam krwawien, zgagi, mdlosci niewielkie, profilaktycznie przestalam pracowac w 6 miesiacu. Oszczedzalam sie. Ale nic mi nie bylo, czulam sie wysmienicie, mialam nadzieje, ze dochodze do 37 tyg. Dzieci zadecydowaly inaczej,urodzily sie w 34 tygodniu, ale zdrowe, cale, wazyly po 2300. Wiec nie martw sie na zapas, przechodz ciaze jak cos pieknego, moim zdaniem, im mniej sie martwimy, tym jestesmy zdrowsze!!! :-) pozdrawiamasiaT
    • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 29.12.01, 15:06
      Hej hej tylko się nie martw bo to na zdrowie Ci napewno nie wyjdzie.Ja w 3 miesiącu miałam krwawienia, ale to była moja wina,poprostu się przepracowłam jak na podwójną ciążę.Fakt,że potem byłam już w domu ale i tam się nie oszczędzałam a urodziłam w 39 tygodniu.W ostatnim miesiącu czułam się już jak słoń, ważyłam 92 kilo,przytyłam 20.Fakt że jestem wysoka ale takiego słonia to prawie nogi nie chciały nosić.Ruchy też stosunkowo wcześnie poczułam,ąz mi nikt nie wieżył, nie wiedzieliśmy jeszcze w tedy że to będą bliżniki.Ta miła wiadomość dotarła do nas w 29 tygodniu.Więc sama widzisz jaki był to dla nas szok.Trzymaj się dzielnie odpoczywaj ile się da i raczej zbieraj siły, bo póżniej Ci się przydadzą, zwłaszcza że już masz jedną pociechę.Pozdrawiam Marta
      • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 31.12.01, 10:39
        Hej, zgadzam się z poprzedniczkami, że nie ma się co martwić. ciąża bliźniacza to była moja druga ciąża, jak u Ciebie. Kiedy dowiedziałam się, że będę miała bliźniaki - byłam pełna obaw, radość przyszłą później. Pierwszą ciążę maiłam bezproblemową, tą drugą zresztą też. Przytyłam nawet mniej niż z pierwszym dzieckiem, choć czułam się bardziej zmęczona. Całą rodzina mnie oszczędzała, jak mogła, ja się wcale nie oszczędzałam, bo przecież czułąm się znakomicie. Pierwsze dokuczliwe objawy, jak zgaga i bóle nóg pojawły się dopiero w 30 tygodniu. Acha, cierpiałam jeszcze na bezsenność - nie chciało mi się w ogóle spać - ani w dzień, ani w nocy, co mnie rozśmieszało. W trzydziestym drugim tygodniu mój ginekolog stwierdził, że mam już rozwarcie i miałam sztywnienia brzucha, co zresztą wcale mi nie przeszkadzało, ale on stwierdził, że trzeba zażywać leki przeciwskurczowe, co nie było zbyt uciążliwe. Kazał mi się położyć na 5 dni do szpitala, gdzie podano mi hormon na rozwój płucek dzieci, po czym wyszłam ze szpitala i chodziłam sobie do pracy, z własnej woli, wcale nie musiałam , ale czułam się naprawdę dobrze. Teściowa i mama gotowały obiadki, a ja relaksując się, przyjemnie spędzałam ostatni miesiąc ciąży. Chodziłam co tydzień na badania lekarskie, w końcy umówiłam się z lekarzem na cesarskie cięcie na początku 37 tyg.(ułożenie poprzeczne i pośladkowe)- dzieci były już bowiem dobrze rozwinięte - tak wychodziło z USG. Miałam zgłosić się na planowaną cesarkę rano, a o północy odeszły mi wody, tak że poród zaczął się samoczynnie. Dziewczynki urodziły się zdrowe - 3000 i 2300 kg i mają się super. Ciąża minęła mi bardzo przyjemnie i wspominam ją mile, więc nie bój się, tylko rozkoszuj się - po przecież drugi raz nie spotka Cię takie szczęście?!(choć nigdy nic nie wiadomo). Pozdrawiam, Agnieszka J. mama Weroniki i Julii.
        • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 31.12.01, 14:04
          Agnieszka J. napisała/ł:- przecież drugi raz nie spotka Cię takie szczęście?!(choć nigdy nic nie wiadomo). Ostatnio moja ciotka stwierdziła, że chyba nie powinniśmy więcej "próbować", bo może się okazać, że to "idzie" tak:pierwsza ciąża-1 dziecko, druga-bliżniaki, trzecia...;)Jak narazie poprzestaniemy na trójeczce, to i tak więcej niż przewidywał plan. Czasem myślę, że dostałam nauczkę od losu - zawsze lubiłam się przechwalać, że ja to sobie wszystko już zaplanowałam. Pozdrawiam wszystkich gorąco i dziękuję za słowa otuchy.No i życzę wspaniałego 2002 roku.Jagna
          • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 03.01.02, 10:50
            Hej JAgna! Twoja ciotka jest szaloną optymistką!Z tym planowaniem to ja miałam podobnie, a w zasadzie nie ja, tylko mój mąż - gdy ktoś na początku mojej drugiej ciąży wspominał coś o trzecim dzidziusiu - on odpowiadał, że nie mamy tego w planach na najbliższe 10 lat. Chi, chi, los chciał inaczej. A za te dziesięć lat to może postaramy się o jakiegoś barciszka, kto wie...Pozdrawiam, AgnieszkaJ.
            • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 03.01.02, 15:06
              czesc! Jestem tu poraz pierwszy...Jestem w 19 tyg. ciaza pierwsza i to blizniacza...( nie wiem skad sie wziela..;-)))Nie ukrywam ze jestem tez troche przestraszona ale z generalnie jestem optymistka wiec tylko caly czas mysle zeby dzieci urodzily sie zdrowe. Juz mnie nic nie obchodzi tzn ze bede wygladala jak slonica...zgaga i takie tam inne dolegliwosci ale zeby byly cale i zdrowe...W przyszlym tyg pewnie bede szla na usg wiec moze bede znala plec - ale jedno wiem napewno - sa jednojajowe! ;-) Tak Was czytam i....chyba zrobilo mi sie lepiej..;-)
              • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 03.01.02, 17:16
                hej Majka,witamy na forum. Nie martw sie, wszystko bedzie dobrze, dzieciaczki zdrowe, tylko dbaj o siebie! To jest bardzo wazne. Pamietam, jak zajrzalam na forum, gdy sie dowiedzialam o bllizniakach, moj rozpaczliwy post: Bliznieta i co dalej??? :-) a teraz mam dwa sliczne chlopaczki! (odsylam na forum Zobaczcie, tam sa nasze pociechy). :-) Wiele sie na forum od tego czasu zmienilo, mamy nawet nasza wlasna strone. Jest tu tyle doswiadczonych mamus-dubeltowek, ze na pewno nie bedziesz czula sie samotna! Mnie to forum bardzo pomoglo. Pozdrawiam serdecznieAsiaT
                • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 04.01.02, 08:24
                  Ciąża bliźniacza jest jednak "nienormalna" ja niestety tego doświadczyłam. Jeden synek urodził się z wadą rozwojową lewej rączki. Dlaczego? Tego nie wie nikt. Moja ciąża była modelowa ŻADNYCH KOMPLIKACJI a tu taka "niespodzianka". Życzę wiele optymizmu ale...
                  • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 04.01.02, 20:23
                    Marta napisała/ł:> Ciąża bliźniacza jest jednak "nienormalna" ja niestety tego doświadczyłam. Jeden synek urodził się z wadą rozwojową lewej rączki. Dlaczego? Tego nie wie nikt. Moja ciąża była modelowa ŻADNYCH KOMPLIKACJI a tu taka "niespodzianka". Życzę wiele optymizmu ale......ale w połączeniu ze zdrowym realizmem. Marta, dziękuję, że Twój post pojawił się na forum.Jak widać, istnieje także druga strona bycia mamą bliźniaków- ta, o której nie chce się pamiętać.Pozdrawiam
                    • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 05.01.02, 22:31
                      Moje dzidziusie są jeszcze w brzuszku i jak narazie nic nie wskazuje na jakiekolwiek problemy. Zgadzam się jednak, że tzw. hurraoptymizm nie jest wskazany w tej ( w żadnej zresztą) sytuacji.Podczas ostatniej wizyty "ostudził" mnie nieco mój lekarz.Po moim radosnym pytaniu: "...w takim razie nie musimy się niczym martwić?" odpowiedział, że ciąża mnoga jest pewnego rodzaju patologią dla organizmu ludzkiego, który jest przystosowany do rozwoju jednego płodu. Moim zdaniem nie można przed sobą udawać, że nie istnieją żadne zagrożenia i wszystko podsumować banalnym "napewno się uda". Jak to mówią: "strzeżonego..itd."Nie zmienia to jednak faktu, że ja strasznie się cieszę, że będę mieć bliźniaki i nie zamieniłabym się na "pojedynczą" ciążę.Pozdrawiam wszystkie "patologiczne" mamy.Jagna
                      • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 06.01.02, 12:00
                        Ciesz się Jagna, bo to naprawdę coś wspaniałego! Trzymam kciuki za wszystkie mamusie spodziewające się podwójnego szczęścia.Pozdrawiam :hello:If
                        • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 07.01.02, 11:54
                          Dziewczyny, może macie rację z tym zbytnim optymizmem - było nie było, ciąża podwójna to rzeczywiście poważna sprawa- i wsamych superlatywach potrafi pisać ta mama, której dzieci już są na świecie, są zdrowe i nie pamięta już tych wszystkich zagrożeń i obaw tak ciękich, że aż przygniatały... Pamięta się przecież tylko piękne rzeczy. Ale czarnych myśli nie ma co sobie dobierać do głowy, chyba że hormony zrobią to za nas. Ja kiedy patrzę na moje czteromiesięczne dziewczynki, gdy leżą obok siebie i uśmiechają się, zastanawiam się, skąd spotkało mnie tyle szczęścia, one są tak doskonałe,że moje serce wypełnia duma, radośc i miłość z takim natężeniem, którego na pewno nie przeżyłam przy pierwszej pojedynczej ciąży. I chociaż człowiek jest zmęczony po nieprzespanej nocy - mimo karmienia butelką i pomocy mężą nigdy nie da się dobrze wyspać- i po dniu, zajętym od rana do wieczora, to i tak czuje się jak wybranek losu. A tak swoją drogą, rzeczywiście dobrze jest mieć przy sobie babcie, ciotki i włączyć je od razu do pomocy nad maleństwami, a przede wszystkim męża, by od samego początku przyzwyczajali się, że muszą pomóc w tej wyjątkowej sytuacji - jeśli oczywiście macie taką możliwość- to po dwóch, trzech miesiącach -wyrwanie się z domu na popołudie z koleżanką, basen czy kino - nie będzie niczym trudnym, a chwila relaksu jest bardzo potrzebna. Pozdrawiam, Agnieszka J.
    • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 06.01.02, 17:53
      Cześć!Co do komplikacji w ciąży bliźniaczej, to u mnie wystąpiły juz na samym początku... Szpital, zastrzyki i do konca nie bylo wiadomo dlaczego (na USG jeszcze nic nie bylo widać) i dopiero pozniej okazało się, że to bliźniaki. Teraz jestem w 35/36 tygodniu ciąży, dzieci się nie spieszą na świat, więc póki nie muszę to się nie będę martwić na zapas - w końcu stresy się napewno negatywnie odbijają na maluchach..Poza tym życie niesie ze soba tyle niespodzianek - żeby nie było mi za słodko to dziś i tak musiałam odwiedzić szpital: mąż sobie złamał obojczyk (wyprowadzał psa na spacer) i jutro będzie miał przeprowadzany "zabieg" drutowania obojczyka - narkoza i śrubki i wogóle. Później czeka go unieruchomienie na 6 tygodni przynajmniej, a 8 tygodni nie może nic dzwigać. Jaki z tego wniosek?? Po pierwsze nie martwić się na zapas, bo wszystkiego i tak nikt nie jest w stanie przewidziec, a po drugie co ma być to będzie i zamartwianiem się nic się nie zmieni. Smiać mi się chce jak sobie przypomne, że jeszcze wczoraj martwiłam się jak my sobie damy radę po powrocie ze szpitala. Teraz już wiem że będziemy mieli istny Meksyk, modlę się tylko, żeby mąż zdążył wyjść ze szpitala zanim ja tam trafię...I tym optymistycznym akcentem koncze...Anka
      • Gość: guest Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 07.01.02, 10:52
        Droga Aniu! Życzę wiele optymizmu i zbieraj siły na czas kiedy dzieciaki będą razem z wami w domu. Ja swoje dzieci urodziłam przez cesarskie cięcie co nie jest takie straszne. Moi chłopcy zwyczjnie nie chcieli się urodzić, termin już mijał ważyli 2800, 3400. Prawie zmusiłam lekarza żeby wyjął ich z mojego brzucha. Takie są tendencje - czekać aż samo się wykluje. Co nie do końca jest słuszne - na zachodzie ciąża mnoga jest już wskazaniem do "cesarki". Po 2 jeśli chcesz karmić piersią sprawdź jak podchodzi do tego szpital. Moje chłopaki dostawały butelkę z tak gogantyczną dźurą w smoczku że moje mleko nie było im zupełnie potrzebne. Niby personel szpitalny zachęcał do karmienia naturalnie (bo tak teraz wypada). Jeśli będziesz karmić butelką (pomijam uczulenia dzieci) to zawsze tata-mąż może ci pomóc w nocy. Każdy zajmie się jednym dzieckiem i będziesz miała trochę lżej (a może ściągaj pokarm). Pamiętaj że dzieci mają wrodzone tendencje do jedzenia Mariusz lubił (i lubi) jeść szyko Marek powolutku i mało. Efekt był taki że jeśli jednocześnie trzymałam ich przy piersiach Mariusz (żarłok) zalewał mlekiem Marka który się wściekał i kończyło się ogólny płaczem. Jest wiele drobnych kłopotów które potrafią skomplikować życie mam bliźniaków. Jeśli tylko masz taką możliwość szukaj kogoś do pomocy (rodzina, znajomi, niańki, pielęgniarki). Nie ważne na ile czasu. Zawsze się przyda. Pozdrawiam.
        • Gość: Magda_D Re: Czy powinnam się martwić? IP: *.* 07.01.02, 16:46
          Mam jedna uwage odnosnie karmienia piersia dzieci o roznych apetytach. Moje mialy przede wszystkim inne sily i wagi: Ewelina ciagnela jak smok, a ZOsia ledwo ledwo. Z niezrozumialych dla mnie dzisiaj powodow wybralam przeznaczyc jedna piers na jedno dziecko - tak bylo mi nalatwiej, bo karmilam je na zadanie (a zadanie mialy rzadko razem). No i po trzech m-cach takich poczynan odkrylam, ze w piersi Eweliny mam dwa razy tyle mleka co w drugiej i mimo podmieniania piersi oraz sciagania pokarmu nie udalo mi sie tego zmienic. Tak wiec zamieniajcie dzieciom piersi - chyba ze sa identyczne ;-)Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka