Witam,
moje maluchy mają 11 miesięcy i zaczynają się straszne problemy z wieczornym
spaniem. Synek śpi ze mną w łóżku, jest na piersi, córeczka w swoim łóżeczku,
też u nas w sypialni. Zasypiaja w innych pomieszczeniach - mała u siebie,
Krzyś u mnie na rękach w innym pokoju. Gdy uśnie zanoszę go do sypialni. Spią
ładnie około 1,5 godz a potem się zaczyna.. Krzys często się budzi, drze sie
jak opętany, budzi Zosię (no i budza starszą siostrę ale to inna bajka). Nie
sposób ich uspokoić w jednym pomieszczeniu, więc ja z Krzysiem się muszę znów
ewakuować, Zosię uspokaja mąż.
Niestety jak sie za bardzo rozwrzeszczą to nie mogą usnąć, i bywa że łaża nam
do 23-24
Zastanawiamy sie,czy zupełnie ich nie odizolować, tj niech śpią całą noc w
innych pomieszczeniach.. Stosujecie takie metody? Bo z tego co kojarzę
większość bliźniaków zasypia sama w swoim pokoju razem. I co - nie budzą się
od siebie?
Poradźcie, bo juz psychicznie wysiadam.
Ania