Moi chłopcy mają 5 tygodni i wrzeszczą na spacerach

((((
Codziennie wychodze z nimi o tej samej porze - idziemy odebrać córkę z
przedszkola. Oczywiscie bezpośrednio przed wyjsciem ich karmie, zeby nie byli
głodni. A oni krzyczą

((( Sprawdzałam juz, czy moze cos ich nie gniecie
albo nie uwiera w wózku czy kombinezonie. Nic nie stwierdziłam. Jak nie jeden
to drugi .... Muszę z nimi wychodzic, bo muszę odebrać córkę z przedszkola.
Zresztą uwazam, ze wychodzenie na dwór bardzo wzmacnia odporność. Z córka było
odwrotnie. O ile potrafiła krzyczeć po każdym posiłku (kolki), to jak sie z
nią wyjechało na spacer, to była cisza i spokój (czasmi jedyne 2-3 godziny
spokoju na dobę

. Oczywiscie próbuje dac im smoczki, ale je wypluwają. Moze
macie jakies sposoby na dzieci nie lubiące spacerów ?