Dodaj do ulubionych

mamy pracujce

02.07.08, 11:31
Czesc,jestem mam dwuletnich chopcw.Jak to jest u Was jak godzicie prace z
wychowywaniem dzieci?Czy duzo czasu im poswiecacie?DZIEKI ZA
ODPOWIEDZI,POZDRAWIAM.
Obserwuj wątek
    • agiq Re: mamy pracujce 02.07.08, 14:51
      wróciłam do pracy jak moje mialy rok, mam opiekunkę. Na szczescie
      moja praca jest syosunkowo luźna (niestety tak jak i zarobki) więc
      wracam do domu w okolicach 15, zdarza sie i wczesniej, choć na
      jesieni mam też parę cieżkich tygodni z zajęciami do 20.00. urlop
      tez mam dlugi bo 36 dni, więc generalnie nie sądzę żeby moje dzieci
      strasznie cierpiały z powodu mojej pracy. A ja dzięki niej mam
      satysfakcję, kontakt z ludźmi, chwile umyslowego relaksu...
      I przyznam się ze chetniej sie z nimi bawię jak pracuje niż teraz na
      urlopie kiedy po całym dniu biegania za nimi w upale marzę o
      wieczorze gdy pójdą spać...
      • chrust5 Re: mamy pracujce 02.07.08, 15:07
        Teraz mam 20-miesieczne blizniaki i jednomiesiecznego synka. Pracuje
        w domu, nieduzo, wtedy, kiedy maly spi. Sluzbowa prase czytam
        najczesciej karmiac malego, no chyba ze musze wtedy np. spiewac po
        raz 20 "Gdziezes ty bywal czarny baranie..." smile Starszymi zajmuje
        sie opiekunka i kladzie je spac ca. 14.00. Potem jestesmy my oboje,
        ew. ktos z rodziny wpada. Czasem zdarza mi sie jeszcze usiasc
        wieczorem. Dopoki nie bylo malutkiego pracowalam wiecej, tez byla
        niania, moglam spokojnie umawiac sie na spotkania i w domu, i u
        klientow. Nie mam wrazenia, ze blizniaki na tym cos traca. Sadze, ze
        bylabym znacznie gorsza mama, gdybym nie miala odskoczni (tak to
        traktuje). Jestem dosc zmeczona godzeniem wszystkiego, ale z
        wiekszym zaangazowaniem buduje potem z klockow czy nawet wychodze na
        spacer. Aha, i widze, ze blizniaki jak na swoj wiek sa wyjatkowo
        towarzyskie i otwarte na ludzi.
        • grzalka Re: mamy pracujce 03.07.08, 17:55
          przedtem opiekunka, teraz przedszkole, w domu jestem średnio o
          15.00, nie uważam, żeby praca przy bliźniakach była jakąś
          skomplikowaną sprawą
    • mamaigiiemilki Re: mamy pracujce 03.07.08, 23:18
      ja poszlam do pracy, jak mialy skonczone 8M; byla z nimi opiekunka i moj tata-
      po skonczeniu 15M dzadek byl samsmilepracuje w szkole, do 16 bylam juz w domu;
      sprawdzanie klasowek, itp. - jak male poszly spac; da sie pogodzic, choc czasem
      jest ciezko; moje panny zreszta ostatnoi czesto sie pytaly czy musze isc do
      pracy, bo one chca zebym byla w domu; na szczescie juz wakacje i troche wolnego;
      ale czasem moga w takiej sytuacji pojawic sie chwile zwatpienia i robi sie zal
      dzieci...pozdrawiam;
      • aga29krakow Re: mamy pracujce 04.07.08, 09:33
        ja wrocilam do pracy jak chlopcy mieli 7 miesiecy,poczatki byly trudne.Nie
        przespane noce,praca ,dojazd(mieszkam za krakowem a pracuje w krakowi)codzienne
        obowiazki.Teraz lepiej,budza sie wasze dzieci? moje maja 2 lata i tak
    • bubcia75 Re: mamy pracujce 05.07.08, 22:38
      Ja jeszcze nie jestem mamą, ale jestem we wczesnej ciąży.
      Niewykluczone, że będą to bliźniaki (miałam in vitro). Dlatego z
      ciekawości do Was zaglądam....
      Zastanawiam się, jak ja pogodzę pracę z wychowywaniem dzieci.
      Pracuję od 8 do 16-tej, ale w moim mieście nie ma pracy i codzienna
      praca i dojazdy zajmują mi 11 godzin (1,5 godziny w jedną stronę).
      Zastanawiam się, czy takie życie ma sens. Nie mogę nie pracowaćsad
      • mika324 Re: mamy pracujce do bubcia 07.07.08, 09:32
        po pierwsze nie warto martwić się na zapas, czy praca będzie czy nie będzie.Ja
        jak byłam w ciąży pracowałam prawie do 7 miesiąca(6,5) a urodziłam w 8.Wszyscy
        się pukali w głowy jak widzieli mnie z tym dużym brzuchem.Nie dopuszczałam do
        siebie myśli, że po urodzeniu nie wrócę do pracy .Ale jak się blizniaki
        urodziły, świat się obrócił o 360 stopni.Mają skończone 8 miesięcy a ja od 10
        lipca zaczynam urlop wychowawczy do grudnia 2009, czyli do czasu skończenia
        przez nich 2 lat 2 miesięcy.To prawda, że pewnie jak bym miała pracę na parę
        godzin bardzo chętnie bym ją podjęła.Ale w moim przypadku w Warszawie same
        dojazdy pochłonęły by prawie 1,5 godziny + 8 godzin plus etat w domu , niestety
        doba za krótka.z drugiej strony dzieciaki są takie fajne,a mamą pewnie już nie
        będę, dlatego sama chciałabym podziwiać ich osiągnięcia
      • anjazzielonego Re: mamy pracujce 07.07.08, 13:18
        Bubcia,

        Jakbym czytała o sobie!!!

        Pracuję od 8.00 do 16.00, ale na dojazdy poświęcam co najmniej 2.5
        godziny, na szczęście samochodem, busami byłoby jeszcze dłużej!
        I jakoś sobie radzimy, dziewczyny szczęśliwe, radosne! Mają 20 mcy,
        wróciłam do pracy jak miały 8, początkowo przez 5 mcy pracowałam po
        6.5 godzin, więc o 16.00 już byłam w domu.

        Oczywiście po powrocie cały czas poświęcam dzieciom, bawimy się,
        tańczymy, przytulamy, chodzimy na spacery, jemy razem, bawimy się z
        kotami, odwiedzamy rodzinę, czasem pójdziemy na szybkie zakupy, jak
        coś się skończy. Moje córeczki chodzą spać o 22.00, więc sporo czasu
        jesteśmy razem (od 17.30), a weekendy to już calutkie, nie zostawiam
        ich z nikim, by np. wyjść z mężem na kolację, nie brakuje mi tego,
        chyba miałabym wyrzuty sumienia.
        Czasami oczywiście tęsknię np. za wyjściem na pedicure czy do
        fryzjera, ale wtedy (zwykle co 2 mce) biorę dzień urlopu i wszystko
        sobie załatwię: fryzjer, kosmetyczka, zakupy, poczuję się lepiej i
        wcześniej wracam do dzieci.
        • bubcia75 Re: mamy pracujce 07.07.08, 15:48
          Aniu, ja też jeżdżę samochodem, ale te korki...w jedną stronę mam 45
          km...
          A sprawy domowe: gotowanie, sprzątanie, itp. kto Ci robi? bo mnie to
          będzie kiedyś czekać, więc nie wiem, jak znajdę czas dla dzieci.Nie
          mam babci nie pracującej...

          Też mam w domu koty, strasznie ciekawi mnie, czy Twoje dzieciaki nie
          rozniosły kotów? Strasznie się boję o koty (pewnie większość mamuś
          stuknie się w głowę, jak to przeczyta - większość z nich bała by się
          raczej o dzieci), ja natomiast boję się, że jak dzieci będą już
          chodzić, to mi zamęczą moje dwie koteczki, coś im niechcący
          zrobią...w drugą stronę jestem raczej spokojna wink
          • anjazzielonego Re: mamy pracujce 11.07.08, 14:48
            Bubcia,
            Miło, że odpisałaś – no więc co do sprzątania: ja i mąż (większość
            ja) – odkurzam co drugi dzień, chyba że dziewczyny szaleją
            codziennie, odkurzam przy nich - patrzą, próbują pomagać. Mycie
            podłóg – raczej jak śpią, a więc 6.00 rano lub wcześniej, co kilka
            dni. Naczynia u nas zmywa wyłącznie mąż!!!
            Pranie – namaczam, co kilka dni coś tam delikatnego przepiorę
            ręcznie, ale zajmuje to kwadrans, moje 2 "asystentki" są ze mną w
            łazience i dzielnie „ pomagają”. Reszta oczywiście pralka,
            codziennie – bo a to coś wyleją na koc, a to ubrudzą jedzeniem. Mam
            3 duże akrylowe koce i co tydzień je muszę prać.
            Nie przesadzam z innymi porządkami, od czasu do czasu kurze zetrę,
            czy posprzątam półki. Łazienkę sprzątam 2 x w tygodniu. Jest u nas
            brudniej niż „ przed dziećmi”, no i teraz wszystko musimy upychać „
            byle wyżej”, bo ściągają, ale cóż, tak już będzie. Nawet cudną
            rzeźbę kota musiałam schować, bo Ola, nie mogąc znieść braku
            zainteresowania ze strony „ żywego” kota męczyła rzeźbę robiąc: mój
            mój... A rzeźba ciężka, wolałam nie ryzykować, że ściągnie na siebie.

            Co do kotów – mam 2 koteczki słodkie, jedna chimeryczna i dość
            kapryśna, druga przymilna. Boją się dzieci, ale kto by się nie bał
            osobników rzucających w nie różnymi przedmiotami i piszącymi, jak
            się trafi…..z drugiej strony dziewczyny chcą się do nich przymilać,
            ale kociczki uciekają.
            Nasze koty mają ze 3 miejsca takie „ swoje”, na szafach, wysoko,
            gdzie dzieci ich nie dorwą.
            Boją się dziewczyn, ale zawsze jak dzieci wrócą do domu, sprawdzają,
            czy wszystko dobrze- obie kotki ostrożnie podchodzą i obwąchują je.
            Na pewno koty straciły część naszej atencji na rzecz dzieci, ale to
            niestety naturalna kolej rzeczy…
            Staram się poświęcać im sporo czasu, głaszczę, noszę, całuję,śpią z
            nami, ale dzieciom oczywiście poświęcam więcej czasu.
            Ważne wg mnie jest uczenie dzieci szacunku dla zwierząt - zawsze im
            tłumaczę, choć jeszcze takie małe, że nie wolno krzywdzić kotów.
            Ach moje panny UWIELBIAJĄ wszelkie reklamy z kotamismile))
            Mam to szczęście, że w tygodniu gotuje nam teściowa – gotuje dla
            siebie i teścia i dla nas przy okazji, sama mówi, że zrobienie
            więcej zupy czy obranie 5 ziemniaków to nie problem, ale jestem jej
            b. wdzięczna, w weekend gotujemy sami, ale spoko, można się
            wyrobić albo coś zamówić z dowozem.
            Zakupy – zwykle w soboty biorę małe na targ, duże zakupy robię raz w
            tygodniu, w godzinę się muszę uwinąć, mąż jest z dziewczynami.


            Najgorszy jest czas tracony na dojazdy, ale tego nie zmienię….

            • bubcia75 Re: mamy pracujce 12.07.08, 21:56
              Aniu, strasznie Ci dziękuję za taki dokładny opissmile Ja już sobie
              wyobrażam i marzę, jak to będzie, gdy zostanę mamą. Uspokoiłaś mnie
              bardzosmile Ja jestem dopiero w 6 tc, jeszcze nawet nie miałam USG i
              nie wiem, czy będą bliźniaki, czy jedynak, w każdym razie beta hcg
              ładnie przyrasta, kto wie, co będziesmile
              Też mam dwie koteczki, jedna chimeryczna, druga nie, za to obie
              pieszczochy i śpią z namismile Będą miały gdzie zwiewać przed dziećmi,
              bo nad dużym pokojem mam antresolę - schody zabezpieczę barierką
              przed dzieckiem/ćmismile
              Strasznie miło mi się czytało Twoją opowieść i nawet przeczytałam ją
              mężowismile
              Pozdrawiam Waszą Ludzko-Kocią rodzinkęsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka