Dziewczyny proszę poradźcie coś. Moje dziecko 5 lat trzy tygodnie temu - katar i kaszel. Osłuchowo czysty - kaszel wg naszego lekarza (prywatna wizyta) od spływającego kataru (w nosie i gardle - haemofilius influaenzae). Recepta: smarować pulmexem, woda morska, oklepywanie i przeczekać. Katar w zasadzie przeszedł - coś furczy jednak w zatokach i chrapie w nocy, ale daje się wytrzymać. Problemem jest ten kaszel, a raczej jakby odkasływanie takie suche, zwłaszcza rano (wtedy bardziej mokrawy) i praktycznie co chwilę wieczorem (suchy), czasem budzi się w nocy ok. 5 i kaszle tak z 20 minut. Podałam mu syrop z cebuli - nie pomaga. w zeszły czwartek i dziś poszliśmy do ośrodka (z oszczędności

) na osłuchanie i oskrzela, płuca ok. Na kaszel dostaliśmy: zrobić bańki, herbapect i elofen (co do tego drugiego nie jestem przekonana, bo mały bierze lek na padaczkę i jak przypomniłam o tym pani doktor to też nie była pewna czy można łączyć, po sprawdzeniu w jakimś notatniczku powiedziała że tak, ale trochę się też naczytałam negatywnych opinii o tym syropie). Co mogłabym mu podać? Myślałam że to taki poinfekcyjna nadwrażliwość, ale 3 tyg. to chyba trochę za dużo. Czy czeka nas kolejna wizyta prywatna (chociaż nasz lekarz na takie odkasływanie i tak nic nie daje)?