aaaniula
06.12.13, 20:30
Zadzwoniłam przedwczoraj do lekarki, że dziecko straciło apetyt. Straciło- ok- idą czwórki. Ale zaczął mieć odruch wymiotny jak tylko widział łyżeczkę cokolwiek do jedzenia. Lekarka powiedziała, że by przyjechać bo panuje epidemia anginy bez gorączki. Pojechałam, myśląc, że to zęby jednak, bo dziecko oprócz tego, że nie jadło było zadowolone i piło. No ale lekarka popatrzyła w gardło i: angina. Augumentin i do domu się kurować.
I już nie daję rady. Dziecko, które jadło i piło wszystko, brało leki zawsze i każe nie chce nic. Odmawia. Z odruchem wymiotnym. Próbuje podać antybiotyk i wymiotuje. Doszła biegunka... Zaczął brać antybiotyk wczoraj, a dziś jest jeszcze gorzej. Pisałam do lekarki, powiedziała, żeby uzbroić się w cierpliwość...
Dziś wypił pod koło 400 ml herbaty i koło 400 ml mleka. Zjadł pół banana. Wymiotował solidnie jeden raz, zrobił dwie paskudne, wodniste wielkie kupy i kilka małych.
Brakuje mi cierpliwości, mały nie chce lekarstw w ogóle brać, dane na siłę do buzi są zwymiotowane.
Jutro mamy wizytę na 14.30, ale boję się, że mi się odwodni...