wowman
02.01.15, 16:44
Witam, moja córka od urodzenia nie miała kłopotów ze zdrowiem, pierwszą i drugą zimę swojego życia pomimo mrozów i naszego trybu życia poza domem w głównej mierze przeszła bez problemu. W 2014 roku zaczęła chorować, zaczęło się od jednostronnego przezroczystego kataru. Byłam z nią u laryngologów ale żaden nic nie wskurał, lekarka rodzinna też kazała się nie przejmować. Ale córka we wrześniu zaczęła gorączkować do 40 stopni, dostała jeden antybiotyk, potem drugi, trzeci… wystąpiła wysypka, lekarka nie widziała czy to reakcja alergiczna czy może szkarlatyna. Posiedziała w domu i taki sam schemat, dzień żłobku, gorączka antybiotyk. Pojechaliśmy prywatnie do lekarza który zalecił serię badań, wyszło bardzo wysokie CRP i cadida albicans w gardle. Ze względu na to że lekarz się grzybami nie zajmował a tylko leczył córkę na "najprawdopodobniej" alergię i przepisywał antybiotyki i sterydy zmieniliśmy lekarza na homeopatę. Córka dostaje leki na grzyby i jakieś inne dodatkowe, w tym flegamine. ale zwiększył się kaszel i słychać że jej tam coś zalega. Lekarz rodzinny twierdzi że powinna dostać nystatyne i leki odpornościowe. Homeopatka ma urlop i nie odbiera a ja jestem w kropce! chcę wyleczyć dziecko i nie wiem czy homeopatycznymi damy radę, czy wykupić kolejny antybiotyk (co mnie trochę przeraża). Spotkał ktoś się z was z takim problemem? Leczył ktoś dziecko lekami homeopatycznymi? Proszę, podzielcie się doświadczeniem.