Dodaj do ulubionych

a my już nie mamy migdałka!

25.02.05, 22:41
Obiecywałam swojego czasu na forum,że podzielę się "wrażeniami" z zabiegu
przyciecia trzeciego migdałka i zalożania drenów u mojego czterolatka.Zabieg
odbył się 11.02.,czyli 2 tyg.temu w Damianie,laparoskopowo,a przeprowadzony
został przez lekarzy z Krajmedu.Kilka dni przed zabiegiem mieliśmy spotkanie
z przemiłą panią anestezjolog,która przeprowadziła z nami wywiad,prócz
aspektów med. wypytała o zwyczaje i preferencje Kubusia,cierpliwie
odpowiadała na wszystkie nasze pytania i niepokoje.3 dni przed zabiegiem
synek zaczął przyjmować Ospen w dawce profilaktycznej,ponieważ nasza stersza
latorośl przywlokła do domu koszmarną anginę.Ten antybiotyk był później
podawany przez 5 dni po zabiegu.
W dniu zabiegu stawiliśmy się w Damianie o 8 rano ,na czczo i Kuba(w dość
dobrym nastroju) przyjął niebieską tabletkę,"głupiego Jasia".Bardzo szybko
zadziałała i bardzo sie wyluzował.Później mieliśmy sie przekonać,że od tego
momentu nic juz nie pamiętał,choć dość przytomnie z nami rozmawiał.po
ok.godzinie poszedł z tatą na usypianie.Wrócił do nas po ok.3 godzinach.Sam
zabieg trwał ok.godziny i lekarz zadzwonil do nas z sali zabiegowej,że
wszystko jest w porządku,ale maly sobie śpi.Po owych 3 godzinach przyniosla
go nam na rękach nasza pani anestezjolog częściowo rozbudzonego.Usnął po
krótkiej rozmowie (domagał się natychmiast do domu)i spał jeszcze ok.2,5
godz.W tym czasie miał podłączoną kroplówkę z jakimś płynem pediatrycznym
(witaminy itp.).Gdy się obudził ponownnie dostał do zjedzenia jogurcik,który
chętnnie pałaszowal.Słuch poprawił się natychmiastowo.Głosik stał się
czystszy i wyższy.Ok.16 wyszliśmy do domu.Uprzedzano nas o skutkach
narkozy,że mogą być wymioty itp.,ale nic się takiego nie wydarzyło mimo
wybojów na drodze.Mały przystąpił też natychmiast do zabawy z siostrą i na
kolację zjadł 2 miseczki makaronu .Nie widać też było po nim zbytniego spadku
nastroju bezpośredio po zabiegu i rano następnego dnia.Jednak przez kilka
dni "po" zdarzały mu się wybuchy płaczu zupełnie bez powodu,co może być
podobno odległym skutkiem niebieskiej tabletki.Wszystko przebiegło więc
bardzo sprawnie,nie warto było się więc zastanawiać nad wykonaniem tego
zabiegu wczesniej,bo stan synka zdecydownie się poprawił.Nie chrapie,słyszy
doskonale,wreszcie ,po raz pierwszy od 2 lat nie leci mu z żadnej
dziurki.Jestem zadowolona,że nie dałam sie namówić na wielomiesięczne próby z
homeopatią o wątpliwym skutku.Bólu mały tez nie cierpiał,bo nawet nie było
potrzeby podawania zleconych leków przeciwból. już następnego dnia.Z całym
przekonaniem moge polecić Krajmed i to nie tylko dlatego,że zabieg przebiegł
tak pomyślnie,ale i dlatego ,że właściwie został tam zdiagnozowany,co nie
udało się wcześniej dwóm laryngologom.Rozpisałam się,ale może jakaś
zainteresowana mama doczytała do końca-pozdrawiam i "nie taki diabeł
straszny...".
Obserwuj wątek
    • agawa3 Re: a my już nie mamy migdałka! 25.02.05, 23:50
      Ja doczytałamwink. Jestem trochę przerażona bo właśnie w tym tygodniu okazało
      się, że czeka nas to samo. Jestem juz trochę oswojona z myślą o zabiegu ale
      ciągle się boję, szczególnie tego usypiania. Napisz mi proszę jak długi czas
      upłynął między diagnozą a zabiegiem. Pytam, ponieważ mamy wyznaczony termin
      dopiero na 6 maja i trochę się obawiam czy to nie za długo (mam na mysli
      głównie te "zatkane" uszy). Nasza pani doktor POZ twierdzi, że ten zabieg
      powinien być wykonany w miarę szybko żeby w uszkach nie namnażały się bakterie,
      ale co tu zrobić kiedy kolejka jest taka długa. Zastanawiam się co robić.
      Pozdrawiam
      • mamajakuba Re: a my już nie mamy migdałka! 26.02.05, 00:22
        My czekalismy na zabieg 3 tygodnie. Mimo, że szpital "państwowy" też była kolejka. Chcieliśmy dostać się do centrum w Kajetanach ale tam wyznaczono nam termin wizyty na sierpień, więc zdecydowaliśmy, że to stanowczo za długo. "Po drodze" mogłoby być jeszcze parę infekcji co nie wpłynęłoby dobrze na uszy. Na prywatną klinikę niestety nie mogliśmy sobie pozwolić.
        • saburzyca Re: a my już nie mamy migdałka! 26.02.05, 18:15
          Moja Córka jest juz rok po zabiegu!
          I choć trzepałam sie ze strachu, było tak wspaniale....i króciutko!
          To pewnie zasługa miejsca, gdzie zabieg był wykonany!
          Otóz, w Pediatrycznym Centrum Zabiegowym w B-Białej! Na NFZ!
          Dostaje sie przyjazny pokój dla rodziców z dzieckiem. Kawka, zabawki, czytso,
          przyjemnie..przychodzi Pani z usypiajacym syropkiem...za 10 minut zabiera umyc
          niby raczki...i za 20 minut Pan Doktor operujacy przynosi dziecko do
          rodziców...i tam jest obserwowane przez siostry! To cały happy end!
          Polecam Rodzicom tenże osrodek! Sa tam rózne oddziały!

          Pozdrawiam
          __SSS___
        • ewatr Re: do mamajakuba 02.03.05, 13:17
          witaj!
          w którym szpitalu był zabieg?
          pozdrawiam, ewa
      • lilka.w Re: a my już nie mamy migdałka! 26.02.05, 10:37
        Od momentu zdiagnozowania do zabiegu upłynęło ok.3 m-ce.I jest to wg lekarzy i
        poradników dla rodzicow max.długi okres oczekiwania na ewentualny skutek
        dzialania leczenia zachowawczego.Nie wolno zbyt długo zwlekać,bo podobno grozi
        to trwałym ubytkiem słuchu.Lekarzowi trudno stwierdzić,czy płyn w uszach(to
        eufemizm,bo często jest to gesty śluz,ktory nawet po usunięciu migdalka bez
        drenów nie zaniknie),czy ropa.W naszym przypadku po oczyszczeniu uszu w trakcie
        zabiegu pan dr powiedzial ,że był to "czysty"płyn surowiczy bez bakterii,ale w
        dużej ilości.
        Co do narkozy ,to walczyłabym jak lew o to,by ktores z rodziców było z
        dzieckiem aż do zasnięcia.Tak jest w Damianie,ale i w Kajetanach(nie czekalismy
        na ten szpital,bo termin byłby gdzieś na lipiec...).Samo usypianie podobno
        lepiej sie odbywa przez podanie środów dozylnych.niestety nie udało sie wkuc do
        Kuby żyły (posmarowanej przed wyjazdem do szpitala kremem emla),bo była
        b.cienka i p.dr nie pozwoliła go męczyć.Wkuli się dopiero po uspieniu go przez
        maseczke.Bylismy uprzedzeni wczesniej,ze jest to metoda bardziej przykra dlą
        rodziców,bo maseczka musi być szczelnie przyciśnięta do buzi i dziecko się
        broni.a prócz tego jest pochwili taka faza,że umysł juz spi,ale maluch jeszcze
        walczy i strasznie się rzuca,co jest b. przykrym widokiem dla rodzicow.Mój mąż
        choć wiedział o tym wcześniej ,stwierdził,że dobrze,że na to nie patrzyłam.Ale
        na pocieszenie powiem Ci,że mały wcale tego nie pamięta (praktycznie od
        lykniecia niebieskiej tabletki do drugiego obudzenia).chociaz jeszcze niesiony
        na salę operacyjną dość przytomnie machał mi ręka.A po obudzeniu pytał się ,czy
        mu powiemy,kiedy będzie ta operacja i czemu jeszcze nie przyszedł jego pan
        doktor!
      • agn1 Re: a my już nie mamy migdałka! 26.02.05, 19:30
        Moja czteroletnia córeczka w zeszłym roku miała dwa razy wycinany migdałek
        gardłowy ia za drugim razem również podcinnane podniebienne.Oba zabiegi były
        robione w szpitalu dzieciecym w Lublinie.Pierwszym razem było strasznie
        ponieważ nie wiedziałam czego się spodziewać ale drugi raz przeszliśmy
        gładko.Wiadomo że to wielki stres dla dziecka ale ja mogłam być z nią cały
        czas podczas pobytu w szpitalu.Niestety podczas zabiegu jes to niemożliwe.Po
        zabiegu nie było żadnych powikiłań i naprawde nie ma się czego bać trzeba tylko
        przestrzegać kilku zasad :nie wolno podawać żadnych kropli do nosa przez
        conajmniej 4 dni ,dziecko nie może przebywać w bardzo ciepłych pomieszczeniach,
        nie można podawać gorących ani zimnych pokarmów i soku malinowego.To bardzo
        ważne ponieważ po pierwszej adenotomi nikt o tym mnie nie poinformował i
        podałam mojej córce sól fizjologiczną do nosa po czym dostała ropnego kataru.I
        jeszcze jedno po pierwszej adenotomi strasznie chorowała szczególnie
        zaatakowane miała zatoki przynosowe teraz po drugim zabiegu(02.12.2004)jest
        zdrowa i przede wszystrkim nie chrapie.Także nie ma co zwłekać i nie ma co się
        bać.Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.
        • mamajakuba do agn1 26.02.05, 21:11
          Mam pytanie o tę sól fizjologiczną. Nam lekarka kazała psikać Sterimarem przez 5 dni do noska żeby się oczyścił, a dopiero potem kropelki. Sterimar wprawdzie to nie sól fizjologiczna ale skąd wiesz, że nie wolno niczym?
    • mamajakuba A my też już nie mamy :)) 25.02.05, 23:54
      Usuwaliśmy bardzo niedawno bo 22 lutego. Tylko my robiliśmy to w "normalnym" szpitalu. I w sumie nie było żle. Jedyne co mi się nie podobało to to, że musieliśmy przyjść dzień wcześniej na pobranie krwi, a potem cały dzień siedzieć i czekać na zabieg, który był dnia następnego. No i po zabiegu wyszliśmy dopiero następnego dnia. Niestety mój Kuba wybudzał się z narkozy bardzo "brzydko". Płakał, grymasił, zasypiał na chwilkę i znów budził się z płaczem. Może było to spowodowane tym, że pielęgniarki za wcześnie go powiozły na salę operacyjną i "głupi Jaś" nie zdążył jeszcze dobrze zadziałać. Choć widziałam, że oczka ma błędne to widział, że ja zostaję, a on jedzie i płakał.
      W każdym razie też mamy to już za sobą.
      pozdrawiam
    • kamma5 Re: do lilki.w 26.02.05, 21:10
      Cieszę się, że u Was wszystko dobrze!
      Pozdrawiam
      • lilka.w Re: do lilki.w 02.03.05, 00:45
        Pozdrawiam i dziękuje wszystkim "migdałkowym mamom za wsparcie"!!!
    • redorek Re: a my już nie mamy migdałka! 02.03.05, 07:51
      agn1!
      Dlaczego twoje dziecko miało aż 2 operacje w ciągu jednego roku???
      Czy ta pierwsza nie przyniosła zadowalajacych zmian?
    • mmsol Re: a my już nie mamy migdałka! 02.03.05, 08:16
      Chorzów, Tru..a - zabieg wykonano , bez komplikacji i to właściwie
      najważniejsze....niestety rodziców o niczym się nie informuje, nie ma warunków
      aby rodzice byli na noc z dziećmi...musiałabym się długo rozpisywać ..powiem
      tylko że jestem bardzo zawiedziona sad((
      mmsol
      • lilka.w Re: a my już nie mamy migdałka! 02.03.05, 21:25
        I jeszcze jedno-Kuba zaczął poprawnie wymawiac głoskę "r".Język wcześniej
        uciekał mu do tyłu i wychodzilo cos miedzy angielskim "r" a "yyy".O tym się nie
        często słyszy,ale przerosnięty trzeci migdał może powodowac także problemy
        logopedyczne.
    • agawa3 Re: a my już nie mamy migdałka! 03.03.05, 15:20

    • agawa3 Re: a my już nie mamy migdałka! 03.03.05, 15:27
      Udało nam się przesunąć termin zabiegu. Idziemy do szpitala za 2 tygodnie.
      Dzięki za informacje, dobrze wiedzieć, że nie tylko nas to czeka(ło).
      Pozdrawiamwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka